poniedziałek, 3 października 2022

Isolations News 213: Sukces sztuki o Joy Division, Factory Matrix, Waters zbojkotowany, Nick Cave rzeźbi, film o King Crimson i Rema-Rema, Dezerter, Clan of Xymox i Trisomie 21 live, Bowie i Virgin Prunes - wznowienia, aukcja z domem Lennona i instrumentami, problemy z wizami, Robert Marlow RIP, IG Noble, profesjonalne łamanie rąk i zdrowa kawa

Piątek, 30 września był ostatnim dniem w którym odegrano sztukę New Dawn Fades, autorstwa Briana Gormana o Joy Division & Manchesterze. Na zakończenie sezonu wybrano RNCM Theater. Spektakl odbył się przy komplecie widzów można zatem mówić o sukcesie (LINK). Z autorem rozmawialiśmy TUTAJ.


Centrum sztuki Factory International w Manchesterze budowane za 186 milionów funtów zostanie otwarte w 2023 roku, a spektakularna inauguracja będzie wzorowana na filmach serii Matrix i wyreżyserowana przez Danny'ego Boyle'a. Będzie to ni mniej ni więcej  tylko hip-hopowy spektakl z udziałem setek tancerzy... (LINK). Masakra...

Ogromny nowy budynek ma stworzyć przestrzeń kulturową dla miasta na obrzeżach dawnego Old Granada Studios (LINK). 


Skoro mowa o masakrze to trudno uciec od ostatniego wyczynu Sikorskiego. Ludzie zdziwieni, pytanie czym?

 

A propos podobnych wyczynów, właśnie przyznano Ig Noble - nagrody, które nazywane czasami Antynoblami. W dziedzinie medycyny uhonorowani zostali naukowcy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego za wykazanie, że spożywanie lodów jest dobrym środkiem zapobiegawczym w rozwoju zapalenia błony śluzowej jamy ustnej u pacjentów z chorobą nowotworową. Wśród zwycięzców znaleźli się również naukowcy, którzy badali jak zaparcia wpływają na życie seksualne skorpionów oraz uczeni, którzy wykazali, że starożytni Majowie stosowali lewatywy w celu odurzania się (LINK). Sikorski się nie załapał, za świeża sprawa... Może za rok?  

Alfred Nobel jest uważany za wynalazcę dynamitu tylko dlatego, że poprzednich wynalazców nie udało się zidentyfikować.

Skoro mowa o nieszczęściach - w wyniku nieszczęśliwej miłości, 42 letni mieszkaniec gminy Dębowa Kłoda stracił swoje oszczędności. Jego była partnerka ukradła mu 17 tysięcy euro, za które kupiła suknię ślubną, obrączki, biżuterię, a następnie wzięła z innym mężczyzną ślub. Kobiecie grozi do 5 lat pozbawienia wolności (LINK). 

W Dębowej Kłodzie nie znają praw fizyki. Już Einstein udowodnił w swojej Teorii Względności, że jeśli pobiegniesz dookoła drzewa z prędkością ~168.9km/h, to teoretycznie jest szansa, że sam się wyd*pczysz.


Do wskazanej powyżej bariery prędkości zbliżają się ostatnio sowieccy żołnierze na Ukrainie.


Chyba, że ktoś zainwestuje w profesjonalne łamanie kości i tym sposobem uniknie transformacji w gruz 200.    

Jeszcze w temacie wojny - z powodu bojkotu występ Rogera Watersa w Krakowie został odwołany. A to w wyniku prorosyjskich sympatii muzyka i jego krytyki prowadzenia przez Ukrainę wojny obronnej. Piszą o tym nawet w Brazylii (LINK) gdzie gitarzysta także wsadza swój nos w miejscową politykę, próbując wpłynąć na najbliższe wybory (LINK).

Zorganizowano zawody w wbijaniu gwoździ w deskę na czas. W zawodach brał udział również głupek. Na koniec sędzia ogłasza wyniki:

- Zwyciężył głupek ale został zdyskwalifikowany ponieważ wbijał gwóźdź złą stroną!

Do tej sztuki potrzeba młotka, choć gwoździ już niekoniecznie. Brad Pitt debiutuje jako rzeźbiarz na wystawie w Finlandii, w Muzeum Sztuki im. Sary Hildén w Tampere. Ekspozycja zatytułowana We mieścić będzie także prace Nicka Cave'a i Thomasa House. Pitt pokazuje na wystawie dziewięć rzeźb, w tym House A Go Go z 2017 roku, miniaturowy domek o wysokości 46 cm wykonany z kory i spięty taśmą. Mini wystawa Nicka Cave'a opatrzona podtytułem The Devil: A Life składa się z 17 pojedynczych elementów, z których każdy został ręcznie wykonany, pomalowany i polakierowany przez Cave w latach 2020-2022 (LINK).

WHAT YOU COULD NOT VISUALISE Trailer from Marco Porsia on Vimeo.

Teraz od rzeźby przechodzimy do filmu. Realizowany jest dokument o Rema-Rema jednej z legend 4AD. Będzie nosił tytuł What You Could Not Visualise. Jest już zwiastun produkcji oraz data premiery, 10 listopada tego roku (LINK). 


Za to King Crimson zapraszają na premierę długo oczekiwanego filmu dokumentalnego In the Court of the Crimson King, King Crimson at 50 w reżyserii Toby'ego Amiesa, która odbędzie się 19 października. A 22 października za pomocą platformy cyfrowej będzie można zobaczyć wersję strumieniową wraz z rozmową z reżyserem i członkami zespołu. Bilety już można nabywać TUTAJ. Można także pod podanym linkiem zapisać się na listę mailingową, aby uzyskać więcej szczegółów, fragmenty samego filmu i dodatki DVD.

Nieco o koncertach. 19 listopada w Bielsko - Białej ruszy 10 edycja Festiwalu Pamięci Darka "Kićka" Kota: Nacjonalizm, nie Dziękuję na którym wystąpi m. in. DEZERTER i inne zespoły (LINK).

Za to inna legenda, Clan of Xymox 8 października wystąpią w paryskim klubie Élysée Montmartre razem z Trisomie 21 - bilety TUTAJ lub TUTAJ.  

Brytyjczycy po śmierci królowej mają problemy z uzyskaniem nowych paszportów a co za tym idzie wiz do USA. W związku z tym spotkania i występy prawdopodobnie zostaną przełożone. Powiadomili o tym John Cooper Clarke (LINK) i Zanias (LINK).

Trochę o wznowieniach - przełomowy album Davida Bowiego Hunky Dory skończył w zeszłym roku 50 lat, co uczczono rocznicowym wydawnictwem ze zdjęciami. Teraz Parlophone wznowi album na jeszcze większą skalę, wypuszczając zestaw składający się z 4 płyt CD zawierający 48 wcześniej niepublikowanych utworów i demo nagranych w roku poprzedzającym wydanie albumu, czyli 1970. Kolekcja – Divine Symmetry (An Alternate Journey Through Hunky Dory) – ma ukazać się 25 listopada i będzie ponadto zawierać 100-stronicową książkę w twardej oprawie zawierającą ekskluzywne zdjęcia wraz z repliką notatnika Bowiego, którego używał podczas tworzenia albumu. Wersja na winylu wyjdzie w lutym 2023 roku. Parlophone z tej okazji udostępnił wcześniej niepublikowaną wersję utworu Kooks, pierwotnie wyemitowaną w BBC Sounds of the 70s w audycji radiowej Boba Harrisa. Zestaw już można zamawiać TUTAJ.


11 listopada w Mute / BMG ukaże się 40. jubileuszowa edycja Virgin Prunes If I Die, I Die. Wydawnictwo jest dostępne w wersji zremasterowanej i po raz pierwszy od 1982 roku będzie dostępne na winylu, a także jako zestaw 2CD z rarytasami. Album został nagrany w Windmill Studios w Dublinie i zawiera jedną z najbardziej znanych piosenek zespołu, Baby Turns Blue, wyprodukowaną przez Colina Newmana z Wire.


Pozostańmy w UK, a tutaj sprzedano dom Blomfield Road w Liverpoolu w którym Lennon spędził część swego dzieciństwa i ćwiczył z Paulem McCartneyem. Nabył go pewien Brytyjczyk dla swojej córki, która jest wielką fanką Beatlesów za 279 000 funtów (LINK).


Aukcji ciąg dalszy. Instrumenty Jimiego Hendrixa, Elvisa Presleya i Kurta Cobaina (powyżej) będą częścią specjalnej aukcji internetowej. Oprócz gitar nieżyjących sław będzie można także kupić instrumenty Paula Stanleya z Kiss, Toma DeLonge z Blink-182 i Roberta Smitha z The Cure. Ale na aukcji Kruise GWS, która odbędzie się 15 października, wystawione zostaną również inne przedmioty związane z gwiazdami rocka. Na przykład szlafrok i kapcie z monogramem Jamesa Browna, bransoletka i pierścionek 14K Johnny'ego Casha oraz kombinezon wężowy Ricka Jamesa wykonany na zamówienie piosenkarza (LINK).

Nie ma już między nami piosenkarza Roberta Marlowa (prawdziwe nazwisko Robert Allen). Marlow zmarł w czwartek 22 września po krótkiej i niespodziewanej chorobie. Wiadomość została przekazana przez bliskiego przyjaciela Marlowa na Facebooku. 21 października skończyłby 61 lat. Robert Marlow był angielskim piosenkarzem synth-popowym, autorem tekstów i muzykiem. Dorastał w Basildon razem z przyszłymi członkami Depeche Mode, Vincem Clarke, Martinem Gore'em i nieżyjącym już Andym Fletcherem. Ale to nie wszystko, był też związany z Alison Moyet, z którą grał w zespole The Vandals. Grał także w zespole z Vincem Clarke'iem, zwanym Plan, a później French Look, z Martinem Gore'em i Paulem Redmondem... Ostatnio występował solo.

Na koniec nie może zabraknąć akcentu naukowego. Według nowych badań picie od dwóch do trzech filiżanek kawy dziennie powoduje dłuższe życie i wiąże się z niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych w porównaniu z unikaniem kawy. Wyniki dotyczyły odmian mielonych, instant i bezkofeinowych (LINK).

W przypadku picia kawy kofeinowej, zawsze warto stosować się do rady pewnego mądrego lekarza:

My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 2 października 2022

Z mojej płytoteki: Vangelis i China - orientalna podróż, nie tylko w czasie...

Tak się składa, że od początku powstania naszego bloga jest coraz trudniej. Zaczęło się od śmierci Marka Hollisa, później było kilku innych wielkich artystów. Ostatnio Mark Long, wcześniej Klaus Schulze i Vangelis, Edgar Froese - ta trójka akurat jeśli chodzi o muzykę elektroniczną... Jaka to ogromna strata, tym bardziej, że następców nie widać. Tangerine Dream w nowym składzie nie powala, J.M. Jarre odcina kupony. Lipa. 

W takich chwilach, gdy dodatkowo jesień za oknem, nie zostaje nic innego jak posiłkować się klasyką. Do takich dzieł należy bez wątpienia China Vangelisa. Tematyka państwa środka była eksplorowana w muzyce elektronicznej wiele razy, że wspomnieć Souvenir of China Jarrea właśnie, który na pewno u nas opiszemy. I o ile płyta francuskiego muzyka jest bardzo nowoczesna i pełna efektów specjalnych, to album Vangelisa jest bardziej zbliżony do muzyki klasycznej. Oczywiście nie bark monumentalnej ściany elektroniki, ale są na albumie też chwile nieco bardziej archaiczne - mało tego artysta sięgnął podczas nagrywania do tradycyjnych instrumentów (kapitalnie je słychać!) gongów, gitar akustycznych i skrzypiec. 

Artysta w wywiadach powtarzał, że przed nagraniem albumu nie był w Chinach. Że nie interesuje go polityka, a album jest wynikiem jego fascynacji historią i filozofią tego kraju. Zaczytywał się w esejach filozoficznych, wyznających pogląd, ze muzyka może być zbawieniem dla ciała i ducha, mało tego może mieć nawet wpływ uzdrawiający.

Podczas promocji albumu dołączono do niego książeczkę z esejami właśnie, a także pojawił się klip pokazujący jak Vangelis nagrywa muzykę do China


Ten niespełna 9 - minutowy klip znakomicie oddaje atmosferę pracy muzyka, pokazuje też jak genialnym był kompozytorem i mutinistrumentalistą, choć na płycie nie gra na wszystkich instrumentach sam. W utworze The Plum Blossom na skrzypcach wspomaga go stary przyjaciel Michel Ripoche. Za to w The Little Fette dostaje wsparcia głosowego - poemat recytuje dwóch native speakerów z Chin.

Znakomite otwarcie - Chung Kuo (czyli Chiny) - absolutnie klimatyczny utwór, od razu pozycjonuje nas w chińskim klimacie. Główny motyw zostaje w pamięci... No i przechodzi we fragment na pianinie... To genialny The Long March... Poniżej urywki, jakimi artysta opatrzył poszczególne piosenki...


The Long March - Podczas 385 dni marszu spędzili 235 maszerując w dzień i 18 w nocy. Oficjalne dane wojskowe wskazują, że walczyli w potyczkach codziennie wzdłuż linii frontu, a 15 dni poświęcili na regularne wielkie bitwy. Poza dłuższym przystankiem w Sungpan (56 dni) mieli tylko 44 dni odpoczynku na dystansie 6000 mil, czyli  jeden przystanek na 114 mil marszu. Średni dzienny etap to 24 mile. W sumie przekroczyli 18 pasów górskich, pięć w śniegu, i 24 rzeki. Przeszli przez 12 prowincji, każda z nich większa niż średni kraj Europy, walczyli z dziesięcioma lokalnymi armiami, pokonali i wymknęli się oddziałom Kuomintang, liczącym 300000 żołnierzy. Przeszli 6 dystryktów i przeniknęli przez obszary, których nie pokonała żadna chińska armia po nich przez wiele lat. (Edgar Snow).



The Dragon - symbolizuje ducha zmiany i kreatywną siłę życia. W nieskończonej transformacji wyłania się z najgłębszej jaskini, by jaśnieć w obłokach.   

The Plum Blossom - symbol witalności seksualnej

The Tao of Love - Ta która jest, jest jedyną, ta niejedyna, też jest jedyną (Chuang Tzu) 

The Little Fete - Wziąłem butelkę wina by wypić wśród kwiatów. Zawsze jest nas trzech, licząc mojego przyjaciela - księżyc i mój cień. Na szczęście księżyc nie ma pojęcia o piciu, a mój cień nigdy nie jest spragniony. Kiedy śpiewam, księżyc słucha mnie w milczeniu. Kiedy tańczę, mój cień tańczy ze mną. Po każdym spotkaniu przyjaciele muszą się rozstać, ale dla mnie smutek tego rozstania nie istnieje. Bo gdy idę do domu, mój księżyc idzie ze mną, a mój cień za mną podąża. (Li Po, 8 wiek n.e.).


Yin & Yang - dwie podstawy, zasada dualizmu, idea połączenia się sprzeczności, wielka ostateczność.  

Himalaya - Ken - góra by się wspinać, samotność - niewzruszona

Summit - zakończenie

W wersji CD jaką posiadam na okładce widzimy samego Vangelisa, płynącego w błękitno - turkusowej wodzie. 

A może to Niebo?  

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.




Chung Kuo, The Long March, The Dragon, The Plum Blossom, The Tao of Love, The Little Fete, Yin & Yang, Himalaya, Summit

      

sobota, 1 października 2022

Czy kiedykolwiek zbudowano wieżę Babel ?

Czy to możliwe, że wielka Wieża tak naprawdę nie istniała? W końcu nikt nigdy nie widział całej konstrukcji, która znikała z pola widzenia bez względu na to, gdzie się stało. Poza garstką widocznych cegieł całość była czymś niewiele więcej niż zbiorem plotek, tęsknot, marzeń i opowieści podróżników. To było mniej niż wspomnienie. Wieża była zdumiewającą nieobecnością, strzelistą pustką, jamą wykopaną w powietrzu. Wyglądało to tak, jakby każda z części widocznej Wieży pod ogromnym naciskiem niewidzialnych form, działających we wszystkich kierunkach zaczynała się rozpuszczać.

W ciągu wielu pokoleń Wieża rosła coraz wyżej, aż pewnego dnia przebiła podłogę nieba…

Powyższe cytaty pochodzą z opowiadania Stevena Millhausera pod tytułem Wieża. I dotyczą biblijnej Wieży Babel. Tej, która opisana w Księdze Rodzaju (11:1-9) stała się synonimem pychy ludzi ocalonych z potopu. Mówili oni wtedy jednym językiem, lecz gdy zamieszkali na terenie Babilonu postanowili wznieść wieżę tak wysoką, by dotrzeć do nieba. Widząc to, Bóg pomieszał ich mowę, tak że nie mogli się porozumieć, podzielił ich na grupy językowe i rozproszył ludzi po całym świecie.

Od tej pory wieża zaistniała w ludzkiej wyobraźni, stała się tematem dzieł literackich i malarskich. Zazwyczaj była w nich mowa o konflikcie między boskością, a ludzkością, porządkiem naturalnym i społecznym. Chyba najbardziej znanym obrazem ukazującym wieżę Babel jest malowidło Pietera Bruegla Starszego z 1563 r. Ogromna konstrukcja wypełnia na nim niemal całe płótno. Masa kolumn i poziomów przypomina piramidę, ale podobno wzorem dla artysty były rzymskie amfiteatry, w tym najsłynniejszy, wzniesiony przez Flawiuszy w 80 r. n. e. 


Do dzieła Breughla nawiązywało bardzo wielu artystów, od Athanasiusa Kirchera w 1679 roku i M.C. Eschera w 1928, aż po rosyjskich (a raczej radzieckich) konstruktywistów, tworzących Tatlin Tower czyli pomnik III Międzynarodówki, który był symbolem aspiracji nowego świata, kolektywnej, realnej i skutecznej kultury.


Ale czy kiedykolwiek zbudowano wieżę Babel? Na ten temat są różne opinie. Większość uczonych twierdzi, że Wieża Babel jest tylko mitem, a jeśli ma odbicie w rzeczywistości, to tylko jako jeden z zigguratów, ogromnych piramid wznoszonych w starożytnym Sumerze. Ale Tom Meyer, profesor studiów biblijnych w Shasta Bible College, twierdzi, że istnieją dowody archeologiczne sugerujące, że faktycznie wieża Babel została zbudowana i co więcej - stała się celem pielgrzymek w starożytnym świecie. Wskazuje nawet konkretną lokalizację, którą był Babilon  I budowniczych. Inicjatorem wieży miałby być prawodawca Hammurabi (1792-1750 p.n.e.), a kontynuatorem Nabuchodonozor II (605-562 pne) (LINK). 

Na wskazanym przez niego miejscu kilka lat temu znaleziono cegłę sygnowaną imieniem króla Nabuchodonozora II, który ją zamówił. Niektórzy badacze uznali ją za fizyczny dowód na istnienie wieży, zwłaszcza że są na niej ślady bizmutu, nietypowego w tamtych czasach spoiwa cegieł, o którym jest mowa w Biblii (LINK). 

Ale są to spory naukowców, nierozstrzygnięte choć fascynujące. Natomiast jedną z bardziej interesujących inspiracji z ostatnich lat doszukuje się w budynku Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Choć twórcy projektu którymi jest paryska grupa architektów o nazwie Architecture Studio  twierdzi, że wzorowali się na rzymskich amfiteatrach w tym na Colosseum, a  według informacji na ich stronie budynek EP symbolizuje fundamenty zachodniej cywilizacji: klasycyzm i barok, przejście centralnych struktur geometrycznych (Galileo) do elipsy (Kepler), niezorganizowaną geometrię i ruch od centralnej władzy do demokracji (LINK)  to nie w sposób ustrzec się analogii do wieży Babel z obrazu Breughla. Który przecież także przyznawał się do inspirował się na rzymskich budowlach...



Nie byłby to pierwszy przykład świadomego nawiązania do Wieży Babel w działaniach Unii Europejskiej. Założyciele Unii Europejskiej wykorzystywali już obraz Petera Bruegla umieszczając go na niektórych swoich plakatach na przestrzeni lat ze zwrotem po francusku Wiele języków, jeden głos.


Można zatem przyjąć że na naszych oczach historia teraz nie tylko zatacza ogromne koło, ale, że ono się domyka. Żyjemy w ciekawych czasach...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 30 września 2022

Top najbardziej psychodelicznych piosenek Johna Lennona, jakie napisał dla the Beatles

Całkiem niedawno przedstawiliśmy listę najbardziej psychodelicznych piosenek George'a Harrisona (TUTAJ), jakie napisał dla the Beatles. Ponieważ wpis cieszy się dużym powodzeniem, dziś piszemy o piosenkach Lennona. Warto dodać że mimo upływu czasu, Abbey Road pozostaje najbardziej kasowym albumem w historii muzyki, a the Beatles są na liście najczęściej streamingowanych grup na Spotify, co ciekawe, ich muzykę ściągają ludzie młodzi.

Zajmiemy się piosenkami z epoki the Beatles, i psychodelą, choć John miał w dorobku kilka doskonałych utworów spoza tego gatunku, jak choćby Nowhere Man, który do dziś pozostaje niedoścignioną grą słów. 

1. Tomorrow Never Knows (1966)


Przejście od Rubber Soul do Revolver to przejście od zwyczajnych (choć już lekko zabarwionych psychodelą) piosenek do totalnego odjazdu. Najlepszy utwór Lennona kończy album. Co po nim? Pepper. Jest to tak płynne, tak logiczne przejście, że chyba w historii muzyki nie ma bardziej spójnego. Sama piosenka pełna jest technicznych innowacji, taśmy puszczane od tyłu, sklejane na chybił trafił, wirujący głośnik, pomysł McCartneya z wymontowaną głowicą nagrywającą w magnetofonie (słynny efekt mew) itd. Byłem w 6 klasie podstawówki, gdy Jerzy Janiszewski puścił Revolver w niedzielne południe w całości w radio (za komuny można było łamać prawa autorskie). Pamiętam ciszę przed ostatnim utworem. W końcu wybrzmiał dość kiczowaty mcCartneyowski Got To Get You Into My Life, z charakterystycznymi trąbkami. No nie jest to najlepszy utwór albumu. To co się później stało przeniosło twórczość the Beatles na poziom abstrakcji którego po nich nikt już nie osiągnął. Jeśli ktoś chce zaskoczyć znajomych, niech puści im ten utwór i zapyta co to za zespół, albo jeszcze lepiej, który to rok. 

A tak o piosence mówili George Martin i John Lennon...


Wyłącz swój umysł

Zrelaksuj się i popłyń w dół strumienia

To nie umieranie 

To nie umieranie 


Odłóż wszystkie myśli

Poddaj się pustce

To lśnienie 

Lśnienie 


Abyś mógł zobaczyć

Znaczenie od wewnątrz

To jest bycie

To jest bycie


Bo miłość jest wszystkim

A miłość jest wszystkim

To jest wiedza

To jest wiedza


Ta ignorancja i nienawiść

Może opłakiwać zmarłych

W to się wierzy

W to się wierzy


Ale posłuchaj

Koloru twoich marzeń

To nie jest życie

To nie życie


Lub zagraj w grę

Istnienia do końca

Od początku

Od początku

Od początku


2. Being For the Benefit of Mr. Kite! (1967)

Kto by pomyślał, że to jedna z zaledwie trzech piosenek napisanych na ten album przez Lennona. Uwikłany w narkotyki, nocne życie, imprezy z przypadkowo spotykanymi ludźmi, często zabieranymi po nocy do domu, Lennon miał wtedy poważne problemy, w zasadzie nikt nie znał ich przyczyny. Przypadkiem w styczniu 1967 roku, podczas kręcenia klipu do Strawberry Fields Forever, w sklepie z antykami napotyka plakat z występu starego cyrku z 19 wieku. Piszę o nim piosenkę, okraszając efektami specjalnymi, z których najbardziej znany to słynne organy parowe... To tylko 2:40 ale za to odjazd jest zupełnie poza naszą galaktykę...

W benefisie pana Kite

Dziś wieczorem będzie pokaz na trampolinie

Wszyscy Hendersonowie tam będą

Late of Pablo Fanques Fair, co za scena!

Nad ludźmi i końmi obręcze i podwiązki

Skoki prze obręcz prawdziwego ognia!

W ten sposób Pan K. rzuci wyzwanie światu!


Słynny Pan K.

Wykonuje swój wyczyn w sobotę w Bishopsgate

Hendersonowie będą tańczyć i śpiewać

Gdy pan Kite przelatuje przez ring, nie spóźnij się!

Panowie K i H zapewniają opinię publiczną

Ich produkcja nie ma sobie równych

No i oczywiście Henry Koń tańczy walca!


Zespół zaczyna grać od dziesiątej do szóstej

Kiedy Pan K. wykonuje swoje sztuczki bez dźwięku

A pan H zademonstruje

Dziesięć letnich numerów, na twardym gruncie

Po kilku dniach przygotowań

Wspaniały czas jest gwarantowany dla wszystkich

A dzisiaj pan Kite podbija rachunek! 


3. Strawberry Fields Forever (1967)

Mały Lennon przesiadywał w bibliotece cioci Mimi, kiedy ta pracowała na ich utrzymanie. Dużo czytał, a Alicję w Krainie Czarów znał na pamięć. Obok ich domu, za płotem znajdował się sierociniec. Niewiele brakowało, żeby w nim sam wylądował. I zdawał sobie z tego sprawę...

Pierwszy teledysk w historii muzyki i wspomnienia z młodości z domkiem na drzewie. Pierwszy utwór psychodeli z lekko abstrakcyjnym tekstem. 


Pozwól mi cię zabrać 

Bo jadę na Truskawkowe Pola

Nic nie jest prawdziwe

I nie ma się czym nakręcić

Truskawkowe pola na zawsze


Życie jest łatwe z zamkniętymi oczami

Niezrozumienie wszystkiego, co widzisz

Trudno być kimś

Gdy wszystko się układa

Nie ma to dla mnie większego znaczenia


Pozwól mi cię zabrać 

Bo jadę na Truskawkowe Pola

Nic nie jest prawdziwe

I nie ma się czym nakręcić

Truskawkowe pola na zawsze


Myślę, że nikt nie siedzi na moim drzewie

To znaczy, musi być wysoki lub niski 

To znaczy, nie możesz, wiesz, dostroić się

I jest w porządku

To znaczy myślę, że nie jest aż tak źle


Pozwól mi cię zabrać

Bo jadę na Truskawkowe Pola

Nic nie jest prawdziwe

I nie ma się czym nakręcić

Truskawkowe pola na zawsze


Zawsze, a nie tylko czasami, pomyśl że to ja

Ale wiesz, że wiem, kiedy to sen

Myślę, że wiem, że mam na myśli tak

Ale to wszystko jest źle 

To znaczy chyba się nie zgadzam


Pozwól mi cię zabrać 

Bo jadę na Truskawkowe Pola

Nic nie jest prawdziwe

I nie ma się czym nakręcić

Truskawkowe pola na zawsze

Truskawkowe pola na zawsze

Truskawkowe pola na zawsze

Sos żurawinowy 


4. Come Together (1969)

Beatlesi w fazie rozpadu. Piosenka właśnie o tym, choć ma wiele niejednoznacznych interpretacji włącznie z bardzo brzydkimi. Przyjmijmy jednak, że Lennonowi chodzi o zejście się zespołu, żeby nagrali płytę. Mocny, bezkompromisowy, idealny na otwarcie albumu. Ostatniego w dyskografii i według wielu, najlepszego. 

5. I'm Only Sleeping (1966)

Revolver i kolejny utwór Lennona, napisany na znak protestu przeciwko przerywaniu mu jego ulubionej czynności. Określano go wtedy jako jedną z najbardziej leniwych osób w UK. A on był już w tamtych latach w głębokim narkotycznym transie...     

Niedługo napiszemy o piosenkach Paula McCartneya bo Ringo... No chyba, że ktoś chce posłuchać o Ogrodzie Ośmiornicy...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

czwartek, 29 września 2022

Realizm magiczny na obrazach Jacka Szynkarczuka

Dzisiaj przedstawiamy naszym czytelnikom prace profesjonalnego artysty Jacka Szynkarczuka (ur. 1979 r.). Choć nie ukończył wydziału malarskiego a Wydział Rzeźby Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, tworzy z powodzeniem obrazy sztalugowe w poszukiwanym i popularnym nurcie tzw. realizmu magicznego, choć styl ten stał mu się bliski dopiero w 2010 roku, ale ta zmiana nie nastąpiła nagle jak to stwierdził artysta: Spostrzegłem, że moje wcześniejsze malarstwo ma z nim wiele cech wspólnych, a dotychczasowe poszukiwania naturalną drogą podążają w tym właśnie kierunku. Wówczas, rozpoczęła się – być może na pozór niewidoczna – ewolucja mojego malarstwa. Odszedłem od nieco impresjonistycznego traktowania tematu i powierzchni płótna na rzecz większej dbałości o detal. Paleta barw uległa stonowaniu, przez co kolorystyka obrazów stała się bardziej rzeczywista, choć sama tematyka jak poprzednio, pozostała osadzona w świecie już mniej rzeczywistym.




A co jest źródłem jego kompozycji? On sam tak to widzi: Moje obrazy powstają w ciszy. Wyłączam się zupełnie i pogrążam w swoich myślach. Umysł krąży wówczas gdzieś między rzeczywistością, a wspomnieniami, między świadomością, a podświadomością. Angażuję całą swoją wyobraźnię, doświadczenia i pamięć by postawić jedynie parę kresek, bo niekiedy tylko tyle potrzeba by powstał projekt. Jeśli w głowie pojawi się jasna, czysta i klarowna koncepcja, to nie muszę tworzyć szczegółowych szkiców. Wystarczy zarys i reszta przychodzi sama, dalej już na płótnie (LINK). 




To teraz popatrzmy na jego prace. Ukazują głównie pejzaże, ale nie są one zwyczajne, pochodzą jakby z innego świata. Czym ten świat jest tak wyjaśnia autor: miejsca, które próbuję określić, opisać, przedstawić. Częściowo są świadomym wytworem mojej wyobraźni, ale chyba także tym czego nie wiem, czymś co kryje się gdzieś w podświadomości. Możliwe, że są to jakieś wspomnienia, przeżycia, które oddziałują na moje postrzeganie rzeczywistości. Na moich obrazach pojawia się samotna postać. Z początku nie myślałem o niej w ten sposób, ale z biegiem czasu uświadomiłem sobie, że jest to chyba moje drugie wcielenie. W ten sposób niejako podróżuję po światach, które przedstawiam choć i dla mnie są one często niewiadomą. Odkrywanie nowych miejsc i światów, to jest to co mnie od dawna pochłaniało i co nadal chcę robić (LINK).



W opisie jednej z jego wystaw można przeczytać, że w jego pracach widać inspiracje twórczością Zdzisława Beksińskiego (LINK). Dla nas nie jest to takie oczywiste. A nawet wcale nie takie pewne. Ulubionym motywem jest wisząca nad ziemią skała, na której znajduje się architektoniczna struktura, przywodząca na myśl Laputę, latającą stolicę królestwa Barnibaldi, którą odwiedził Guliwer, bohater powieści Jonathana Swifta. Ta kierowana za pomocą pół magnetycznych wyspa zasiedlona była przez elitę intelektualną swojego kraju, przez matematyków, muzyków, technologów i astronomów, którym służyła reszta populacji… Skaliste miasta Szynkarczuka są jednak puste. Przypominają cichą Wyspę Umarłych Arnolda Bocklina, o której już sporo pisaliśmy, miejsce przejścia między tym i tamtym światem. Z kolei inne jego architektoniczne struktury przywodzą na myśl spiętrzoną Wieżę Babel, z jej najsłynniejszą wersją autorstwa Petera Breughla Starszego... 




Ale co o tym sądzi Jacek Szynkarczuk? Jak on interpretuje  swoje prace? Na swojej stronie internetowej pisze tak: Kim jest człowiek? Po co tu jest? Czy kiedy postawiony samotnie w rzeczywistości, której zdaje się być tylko maleńkim elementem, jest prawie nieważny? Czy może przeciwnie, bo to ona została dla niego stworzona. W końcu czy rzeczywistość którą zna, jest tą jedyną? Czy może jest inna, lepsza, wspanialsza? Moje obrazy to pytania, które formułuję na płótnie i próby pokazania tego, czego zobaczyć się nie da (LINK).

Od 2004 roku artysta mieszka i tworzy w Skawinie koło Krakowa. Czy stamtąd lepiej widać latające miasta? A może wystarczy trochę dobrej muzyki, takiej, która podkreśla wartość ciszy - i każdy z nas zobaczy swój latający zamek, do którego prowadzi jedna droga…

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 28 września 2022

Niezapomniane koncerty: The Opposition Live In Longlaville, 7.12.2018 - urywki


Po wydaniu Somwhere in Between w czerwcu 2018 roku (nasza recenzja TUTAJ), albumu o którym pisaliśmy, że jest dojrzałym powrotem po latach, the Opposition odwiedzają Polskę i festiwal Soundedit w Łodzi, gdzie grają 26.10.2018 roku doskonały koncert (opisany TUTAJ). 24.10. występują w ramach próby w Radio Łódź, co zostaje uwiecznione na winylu (opisanym TUTAJ). Krótko potem grają koncert w Longlaville, który pod względem zawartości jest podobny do łódzkiego, mało tego wydają go na CD (w środku są ponoć zdjęcia z Łodzi, dlatego jak kupimy to napiszemy, czy tak jest). 

Zaczyna się od Breaking The Silence, z ich debiutu. Jesteśmy w roku 1981. Zapytałem wtedy w Łodzi Marka Longa o Joy Division. Powiedział że szanuje, ale The Opposition nie inspirowali się nigdy nimi. To fakt, w 1981 takiego brzmienia gitar jak the Opposition nie miał nikt. I dziś nie słychać, że upłynęło aż 37 lat. To brzmi, a kto nie słyszał na żywo, ten powinien żałować. 

Sleeping In The Water  z Somwhere in Between (2018) typowy dla zespołu, melancholijny, jest w nim (to dla Longa było typowe) - narastające napięcie. Teraz chyba nie mamy wątpliwości, że to rozmowa ojca z córką...

I Dream In Colour z Promises (1984), który u nas jeszcze zagości... 
 
Potrzebuję rozwiązań 
Jestem tylko człowiekiem, 
A to ból
I jeśli jest trochę zamieszania 
Mów kłamstwa opowiadaj się po jednej ze stron 
Mam wiadomość, którą słyszałem 
Chcesz wiedzieć, kto jest twoim najlepszym przyjacielem? 
Jaki pośpiech 
Słyszałem, że w środku widać to wyraźniej

Śnię w kolorze, tak po prostu mam Mam takie Przesłanie.

Musimy znowu cofnąć się w czasie bo grają New Homes z genialnego Intymacy (1982). Jest oczywiście genialny bas na wstępie, jest gitara Longa, brzmi inaczej niż na albumie, wokal jest nieco przyćmiony, spokojniejszy...

Nigdy nie ufaj obcym
Obwinią cię
A ty możesz obwinić mnie za stan w jakim jestem
Nigdy nie ufaj ślepcom
Poprowadzą cię
Wessą cię, i wyplują
CZYSTY JASNY NOWY DZIEŃ
TUTAJ budujemy nowe domy
TERAZ wewnątrz twojego idealnego wnętrza
ŻYCIE to doskonały żart
TUTAJ mamy to wszystko
Nigdy nie zaufam obcym
Bo śmieją się ze mnie
Nie możesz mnie okłamać jestem w takim stanie
Możemy po prostu ukryć nasze oczy
Jak długo nas nie odnajdą
Wessą cię, i wyplują
CZYSTY JASNY NOWY DZIEŃ
TUTAJ budujemy nowe domy
TERAZ wewnątrz twojego idealnego wnętrza
ŻYCIE to doskonały żart
Fałszywe łzy przywitają cię w domu
TUTAJ WEWNĄTRZ TWOJEJ  IDEALNEJ DOMENY

Somewhere In Between (2018) - piękna piosenka o przemijaniu... Ewidentnie Long nawiązuje tutaj do In My Heart... Jakże ponuro wybrzmiewa dziś ten utwór. 

I Want To Believe (2018) i znowu powrót do promowanego wtedy albumu. 

I chcę wierzyć, że aniołowie to połączą...

Szybko przenosimy się znowu do lat 80-tych  My Room Is White... Kiedyś wykonywany bardzo ekspresyjnie, a tym którym wersja wykonywana podczas tego koncertu nie podoba się, bo minęły już lata i Mark Long śpiewa ją spokojniej, można powiedzieć, że teraz już nie zaśpiewa jej wcale...

Słyszę twój ciężki głos
Powoduje nieufnymi twoje gesty dziś wieczorem
Słyszę jak mówisz: dość
Kolejna plama na podłodze dziś wieczorem
Słyszę jak krzyczysz, też krzyczę
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
Mówię, mówię, mówię
Jest zimno, mój pokój jest biały
Słyszę jakiś głos, nie należy do mnie
Nie dowierzam twojej prawdzie dziś wieczorem
Słyszę jak mówisz dość
Kolejna plama na podłodze wieczorem
Słyszę jak krzyczysz, też krzyczę
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
Mówię, mówię, mówię
Jest zimno, wiem mój pokój jest biały
Powoduje nieufnymi twoje gesty dziś wieczorem
Kolejna plama na podłodze wieczorem
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
MÓJ POKÓJ JEST BIAŁY

Faith Healer, War Games oraz Very Little Glory to jedne z pierwszych piosenek jakie napisali...

Niestety nie napiszą już niczego. Za to my o nich, jeszcze wiele razy. 

R.I.P. Mark Long 

The Opposition Live In Longlaville, tracklista: Breaking The Silence, Sleeping In The Water, I Dream In Colour, New Homes, Somewhere In Between, I Want To Believe, My Room Is White, Faith Healer/ War Games, Very Little Glory.


wtorek, 27 września 2022

Byli wśród nas: Mark Long z the Opposition

Nie ma już Marka Longa. Frontman i wokalista The Opposition zmarł w nocy z 20 na 21 września. Stało się to tak nagle, choć chorował od ponad pół roku. 10 czerwca przekazał poprzez Instagram wiadomość, że musi poddać się sześciomiesięcznej chemioterapii. I z tego powodu zespół odwołuje wszystkie koncerty, choć sam Mark i reszta muzyków mieli zamiar w tym czasie nagrać materiał na nowy album… (LINK)


A jeszcze nie tak dawno, bo w zeszłym roku, The Opposition wydali album Hope i mieli zamiar promować go serią koncertów, aż do 2023 roku. Wydawało się, że po zawirowaniach, po trudnych latach, których apogeum przypadło na 2014 rok gdy umarł (też na raka) Markus Bell, z którym Long założył grupę w 1980 roku, zespół wyszedł na prostą. Wtedy, na początku działali jako trio – Mark Long, fan The Clash, Markus Bell, uczeń Jaco Pastoriusa i miłośnik jazzu i perkusista Ralphem Hallem, zakręcony na punkcie Queen i Led Zeppelin

W 1980 r. ukazał się ich debiutancki album Breaking the Silence, a potem kolejne płyty to Initimacy (1983), Promises (1984) i Empire Days (1985). W połowie lat 80. liderzy Mark Long (wokal, gitara) i Marcus Bell (bas) przenieśli się do USA, gdzie pod szyldem So wypuścili bardziej komercyjne utwory. Próba podbicia amerykańskiego rynku nie udała się, choć wydali album Horseshoe In The Glove i zwrócili na siebie uwagę za sprawą singla Are You Sure?

Po śmierci Bella projekt The Opposition nie wygasł, bo Mark Long potrafił skompletować nowy skład, nie tracą nic z charakteru grupy. I tak w składzie pojawili się Bernard Husbands, Nico Watts i Dawid Beckett. Mieli zamiar zagrać kilka koncertów w Europie z nowym materiałem, a następnie wejść do studia i zarejestrować oprócz Somewhere in Between jeszcze jeden album. I wtedy przyszedł covid. Muzycy siedzieli w domach, odizolowani od siebie, wysyłając sobie nawzajem dema. W przerwach między kolejnymi falami lockdownu, spotykali się na próby i po tygodniu nagrań wyszli ze studio z nowym albumem. Nazwali go Hope – Nadzieja i wydali we własnej wytwórni Rightback Records 


Odejścia Marka Hollisa i Keitha Flinta, Kalusa Schulze i Floriana Schneidera.., genialnych muzyków z Talk Talk, Prodigy Kraftwerku, przypominają nam, jak bardzo powinniśmy szanować artystów za ich życia. I nie tracić okazji, aby śledzić ich twórczość i zobaczyć na żywo scenie.

My byliśmy w 2018 roku w Łodzi i widzieliśmy The Opposition. Nasza relacja jest TUTAJ

Zespół wtedy sprawił na nas bardzo pozytywne wrażenie, tak samo jak Mark Long. A potem zakupiliśmy box z płytami wraz z notesem zawierającym odręcznie napisane przez Marka teksty z imienną dedykacją (LINK). To pokazywało jakim człowiekiem był Mark i jak traktował odbiorcę swojej muzyki. Nie był on dla niego kimś anonimowym. Każdy miał dla niego twarz, swoje imię, które chciał poznać. Czy pozostało jeszcze wielu takich artystów? Pytanie zdaje się być retoryczne, tym bardziej że Long nie miał w sobie nic z wielkiej gwiazdy. W czerwcu 2019 roku tak wyjaśniał na przykład swój zwyczaj zabierania tekstów piosenek na scenę:

Dlaczego teksty są na scenie… Wszyscy mnie o to pytają - nawet zespół. Oto powody takiego stanu rzeczy. Zawsze zapominam słów niektórych piosenek, ale nie zawsze tych samych! Jedyny sposób, w jaki umiem występować, to rzucić się w wir piosenek i czasami tak naprawdę rzucam się tak daleko, że aż zapominam, gdzie jestem – tracę poczucie gdzie jestem i kim. Dawniej Pete Golding pilnował zwrotek piosenek - piosenek, których tekstów mógłbym zapomnieć, jeśli w tym momencie miałem chwilę odlotu. Zwykle były to utwory takie jak In the Heart i Very Little Glory. Teraz po prostu zabieram ze sobą na scenę folder z tekstami. Jeśli równie dobrze robili tak Bowie i Nicka Cave, to czuję, że tak jest w porządku i dla mnie. Fani The Opposition znają słowa lepiej niż ja... (LINK).

Ta pewność, że jego fani doskonale znają utwory zespołu jest chyba najlepszym dowodem na to, jak wielką wiarę pokładał w odbiorcach swojej twórczości.

Czy The Opposition po takiej stracie pozostanie czy rozleci się? Przyszłość pokaże. Mark był duszą zespołu. Wydaje się, że żal spowodowany śmiercią muzyka odczuwa boleśnie nie tylko jego żona, Rebecca King Lassman córka Kate Lassman Long, która zresztą pomagała ojcu podczas tras koncertowych (przekazała nam w Łodzi setlistę) i wnuczka.... I przyjaciele, w tym Marc Cedat, jego wieloletni manager, który osobiście pożegnał go TUTAJ.


W ubiegłym roku po koncercie we Francji Mark Long dał krótki wywiad. Powiedział w nim coś, co teraz akurat jest bardzo aktualne: W takich czasach jakie są teraz trzeba podtrzymywać nadzieję. Zawsze byłem pełen niepokoju. Nigdy nie chodziłem do terapeuty z obawy, że jeśli przestanę być smutny, gdy poczuję się lepiej, nie będę mógł już pisać piosenek. Ale mój niepokój osiągnął taki poziom, że w końcu się skonsultowałem. Mój terapeuta zapytał mnie, co robię, żeby wyzdrowieć. Odpowiedziałem, że gram. Kiedy to robię, świat znika i jestem sam w swojej muzyce.

Zatem jeśli chcemy spotkać Marka Longa, wyjmijmy jedną z płyt The Opposition z okładki, połóżmy na odtwarzaczu i posłuchajmy… (LINK).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.