czwartek, 20 lipca 2023

Przeklęte obrazy, czyli @cursedimage : Czy to się da odzobaczyć?

 W Internecie od kilku ostatnich lat pojawiają się tzw. przeklęte obrazy (cursed image). Są to  wszelkiego rodzaju kłopotliwe i nieprzyjemne zdjęcia, w których nic nie ma ale można dopatrzeć się zapowiedzi nieszczęścia. Niektóre są tak okropne i nieatrakcyjne pod względem estetycznym, że chciałoby się je odzobaczyć jeśli przypadkiem natkniemy się na nie. Tego rodzaju obrazki opatrzone etykietą @cursedimage pojawiły się po raz pierwszy w 2015 roku na jednym z blogów serwisu Tumblr. Pierwsze zdjęcie tak oznaczone, które zostało tam zamieszczone, przedstawiało starszego rolnika otoczonego skrzynkami czerwonych pomidorów w pokoju o drewnianej boazerii. W wywiadzie dla Paper z 2019 roku właściciel tego bloga opisał wspomniany obraz w następujący sposób: Dla mnie to idealny przeklęty obraz, bo w żadnej jego części nie ma nic niepokojącego. To taki zwykły obraz przez aparat przekształcony w coś innego i przez kontekst, który mu nadałem. 


Chociaż termin przeklęty obraz był używany na Tumblrze od 2015 roku stał się szerzej spopularyzowany od lipca 2016 roku dzięki kontu @cursedimages na Twitterze (LINK). 

W wywiadzie udzielonym w 2016 r. pisarzowi Gizmodo , Hudsonowi Hongo, właściciel konta wyjaśnił, że widział jeden lub dwa posty na Tumblrze zawierające niewytłumaczalne i dziwne zdjęcia, które były po prostu opatrzone podpisem przeklęty obraz.  

Przeklęte zdjęcia mają bardzo różną tematykę, od zwierząt po części ciała ludzkiego, lecz trzeba zauważyć, że złe emocje, które im się nadaje pochodzą nie z obiektów, które na nich są, ale z faktu, że zdjęcia takie jak te są wytworem przestarzałej technologii. Najczęściej są to po prostu stare zdjęcia, nieostre, z rozmaitymi poblaskami i nienaturalnymi kolorami. My pokażemy kilka z nich, darując sobie te najbardziej drastyczne.










Oczywiście w kontraście do przeklętych obrazów pojawiły się błogosławione obrazy (blessed image).  Na ogół są to obrazy, które są postrzegane przez widza jako pozytywne. Ich treść może być określana jako urocza czy miła. Także i te propagowane są przez konto na Twitterze (LINK)











Co wolą ludzie? Profil @cursedimages obserwuje blisko 150k osób, a @blessedimage niewiele ponad 6k…

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


środa, 19 lipca 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.5. Od Paula Younga przez Ed Banger And The Nosebleeds do Vini Reilly i Durutti Column

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ a kolejny TUTAJ. Dziś pora na ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection.
 
Łatwo domyślić się, że opisana w nim jest rola Wythenshave i muzyków z tego miasta, którzy okazali się znaczący dla kultury Manchesteru. 
Autor wspomina o takich artystach jak Paul Young, czy Mike And The Mechanics. Opisana jest szczegółowo kariera Paula Younga.
 

Pojawia się cała gama zespołów, wśród nich The Mandala Band - zespół zafascynowany buddyzmem i Tybetem, wśród muzyków którego jest Martin Hannett. Zdaniem autora wpływ kultury
Wythenshave na Factory Records i Tony Wilsona był ogromny. Kolejna część podrozdziału poświęcona jest Vini Reilly.
 
Jego ojciec grał na keyboardzie, Vini chciał też na nim grać, choć bardziej pociągała go gitara. Pierwszą chcieli kupić mu rodzice - była z plastiku, czerwona a la the Beatles. Lecz jej mało profesjonalny styl nie spodobał się jego bratu Frankowi, który dołożył się do lepszego, drewnianego instrumentu. Wtedy jeden z jego kolegów chodził na lekcje gry do Niemki z Didsbury. Kiedy poszedł z nim Vini, ze zwykłej ciekawości, kobieta odkryła w nim wielki talent gitarowy. Do tego stopnia zafascynowała się jego zdolnościami, że zaczęła mu udzielać darmowych lekcji gry i to dwa razy w tygodniu. Zresztą już wcześniej talent chłopca odkryli rodzice. Okazało się, że ten potrafi grać nie znając nut, tak jakby był zrośnięty z gitarą. 
 
Vini, podobnie jak wielu innych gitarzystów (np. Johny Marr), większość wolnego czasu spędzał sam na sam ze swoim instrumentem. Oczywiście zapragnął dołączyć do jakiegoś zespołu, choć wahał się, jaki styl muzyczny wybrać, podobał mu się jazz, ale pociągał go też punk. Jednym z ważniejszych muzyków jakich spotkał na swojej drodze był Gamma - chłopak grający na flecie, coś w stylu punkowej wersji Iana Andersona z Jethro Tull. Zaczęli nawet wspólnie występować. Vini dzięki swojej urodzie i długim włosom często był brany za dziewczynę. Wzięli nawet udział w konkursie talentów. 
 
Jednak najważniejszym zespołem w tamtym czasie, w jakim udzielał się Vini był Ed Banger And The Nosebleeds.
 

Zespół grał punka i Vini wspomina, że poznał dzięki nim ten gatunek, bowiem nigdy wcześniej o nim nie słyszał. Wtedy podczas koncertów dochodziło do licznych bijatyk i z jednej z nich artysta ledwo uszedł z życiem.
Lider zespołu Ed Banger And The Nosebleeds był postacią dość kontrowersyjną. Zachowywał się w czasie koncertów prowokacyjnie, potrafił na przykład wskoczyć na stolik, wyrwać piwo jakiemuś gościowi, i polać nim jego dziewczynę. Powodowało to, że po występach czekał zawsze na nich tłum ludzi gotowych rozszarpać ich na kawałki. Dlatego w tamtym czasie Ed Banger uchodził za najbardziej kontrowersyjnego wokalistę w UK.
 
Po czasie jednak Vini rozpoczął współpracę z Toshem Ryanem. Punk rock się wypalał a Vini postanowił zawiązać własny projekt o nazwie Durutti Column.  
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.         

wtorek, 18 lipca 2023

Prace Raúla Cantú: Kontemplacyjne połączenie czasu, wieczności i ulotności

Raúl Cantú urodził się w Meksyku w 1964 roku, ale jest jednym z tych artystów, którzy zafascynowany pomysłowymi możliwościami fotografii i technologii wykorzystuje możliwości sztucznej inteligencji, co jest zresztą zgodne z jego wykształceniem. Studiował systemy komputerowe w Instituto Tecnológico y de Estudios Superiores de Monterrey (ITESM) i niemal od zawsze interesował się możliwościami komputerów do tworzenia obrazów. W 2011 roku zaczął fotografować i od razu jego prace zostały zauważone - były publikowane w książkach, międzynarodowych czasopismach i katalogach, w tym w pięciu tomach Lo Mejor de la Fotografía de Naturaleza en México i trzech tomach Riqueza Natural de México a także pokazywano je na wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych.
 

Co sprawia, że są popularne? Sam artysta tak to wyjaśnia: Moje prace łączą dziedzinę optycznych nierzeczywistości, równoległych światów, powtórzeń i alternatywnych scenariuszy. Mój dyskurs artystyczny szukając magicznej strony rzeczywistości obejmuje także kontemplacyjne połączenie czasu, wieczności i ulotności. Snopy światła splecione z lśnieniem cieni to nic innego jak manifestacja istnienia. Używam technologii jako środka wyrazu, konceptualizacji mojej pracy (LINK).





I rzeczywiście proponuje widzom różnorakie kreacje. Cykl Manipulation of the Instant na przykład jest produktem ubocznym wykonywanych fraktali, dzięki którym prace Raúla pokazały miedzynarodowe galerie i organizatorzy wystaw m. in. w Stanach Zjednoczonych, Włoszech, Austrii, Kanadzie i Francji. Potem, w ślad na pierwszymi efektami, przyszły następne: zdjęcia zderzających się kropel cieczy, takie jak: Liquid Expressions, Ether a także inne.
 




W jednej z ostatnich serii Deep Dreams w nowatorski sposób łączy umiejętności fotograficzne i cyfrowe. W zasadzie był to pierwszy cykl prac stworzony przez fotografa tylko z użyciem cyfrowych algorytmów. W związku z tym wato zadać sobie pytanie: czy to sztuczna inteligencja jest narzędziem czy twórcą i artystą? Zapytany o to Raúl odpowiedział, że według niego świadomość i emocje pochodzą od artysty. Sztuczna inteligencja to narzędzie, jak aparat dla fotografa. Wokół tego toczy się wiele dyskusji, podobnie jak w świecie sztuki wraz z nadejściem fotografii.
 
Przykładem takich emocjonalnych możliwości tego konkretnego twórcy jest cykl zdjęć (obrazów cyfrowych) Algoritmi. Dotyczą one samotności, bo były wykonywane podczas lockdownu, dlatego możemy na nich zobaczyć miejsca powszechnie kojarzone z uczuciem izolacji i odosobnienia: pustynie, pejzaże morskie, pojedyncze chaty, opuszczone wioski, ludzie, którzy samotnie wędrują po okolicy…














W jego pracach a może raczej emocjonalnych koncepcjach pobrzmiewają romantyczne i egzystencjalne echa Caspara Davida Friedricha, Edwarda Muncha, realistów z końca XIX wieku, a może to tylko złudzenie, wytwór naszej wyobraźni?
 
Jeśli zainteresowała cię ten rodzaj twórczości więcej fotografii Raúla Cantú znajdziesz  TUTAJ. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 17 lipca 2023

Isolations News 252: Joy Division w Lad Musician, Darker Wave 2023, nowy Drab Majesty, Lisa Gerrard i Steve Hackett, Duran Duran - koncert, warsztaty ręczne, rocznica bitwy kapitana Europa, Dolly Parton jak Lenin, cenzura Apple i sprzedawca czaszek

Lad Musician, ekskluzywny dom mody z siedzibą w Tokio w Japonii wypuścił serię koszulek ze zdjęciami Joy Division autorstwa Martina O'Neilla (LINK). Koszulki ładne, nawet piękne, w przeciwieństwie do ceny... 12100 jenów to około 350 PLN, plus koszty wysyłki. Nieźle ich pogrzało...

Podobnie jak tych, którzy zapiszą się na powyższe warsztaty. Taniec, robótki ręczne, w końcu trochę gol@@ny. Wszystko za jedyne 1700 PLN od głowy, lub tego co z niej zostało... 


Za naszych czasów roboty ręczne wyglądały jak na powyższym obrazku. Nie dość, że mamy teraz bardziej postępowo, to w dodatku są upały...

Lipiec przecież , więc to nic dziwnego. 15.07. obchodziliśmy nie tylko rocznicę urodzin Iana Curtisa, ale też rocznicę Bitwy Pod Grunwaldem. 
 


Teraz zapewne w ostatecznej bitwie Niemcom na pomoc przybędzie Kapitan Europa...

Jak się nazywa mały Niemiec?
- Mikroszkop

Skoro już pojawili się Niemcy, nie może zabraknąć Stirlitza...

Być może kolejna bohaterka newsów pamięta Bitwę Pod Grunwaldem. Mowa o Dolly Parton, która w radiu Greatest Hits Kena Bruce'a stwierdziła, że wolałaby paść trupem w trakcie piosenki na scenie niż przejść na emeryturę. Piosenkarka ma 77 lat. Choć wydaje się że śpiewała w czasach Krzyżaków, to jest młodsza od niejednego Rolling Stonesa. Wywiad miał na celu zaanonsować przygotowywany rockowy album Parton, który ma się ukazać jeszcze w tym roku, a który został nagrany z udziałem największych gwiazd rocka (LINK).

Jest sezon ogórkowy, więc piszemy o Parton i jej pracoholizmie. 

To była mumia jedyna w swoim rodzaju!
- Takie bandaże były unikatowe!
- Kto mógł to zrobić?!
- To straszne!
Krzyczeli ludzie jeden przez drugiego, ale jedyne straszne, o czym Zbigniew myślał w tej chwili, to że straszna jest nagła biegunka na wycieczce w muzeum.


W temacie nieboszczyków. FBI namierzyło i aresztowało mężczyznę, który  sprzedawał za pośrednictwem mediów społecznościowych  czaszki i inne części ciała swoich zmarłych przyjaciół... Podobno jedną z głów znaleziono w jego łóżku. Przyjaźń po grób... (LINK). 

Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia ze snu zimowego:
- Dziadku! Dopowiedz mi bajkę!
- Śpij - mruczy dziadek - nie czas na bajki.
- Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały miś.
- No dobrze, niech ci będzie - sapie dziadek.
Gramoli się pod łóżko i wyciąga stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i mówi: - Docencie Nowak, co tak hałasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze Malinowski. 


Skoro był sen zimowy, pora na zimną muzykę. Od 22 czerwca rusza sprzedaż biletów na listopadowy festiwal Darker Wave w którym wezmą udział Soft Cell, The Psychedelic Furs, The Human League, OMD, Violent Femmes, X, The English Beat, Clan of Xymox, The Chameleons, TSOL, 45 Grave, Christian Death i Skeletal Family... a także New Order, Molchat Doma, Twin Tribes, Cold Cave, Mareux, Drab Majesty i nie tylko. Wszystkie potrzebne informacje i bilety na stronie imprezy TUTAJ.

My news ilustrujemy nowym klipem Drab Majesty, którzy przed wydaniem nowej EP-ki An Object in Motion, (ma być w sierpniu), wydali nowy singiel The Skin And The Glove.


Gdyby komuś jednak zrobiło się zimno, Gazeta Wyborcza służy nowoczesnymi i postępowymi radami, jak się rozgrzać. 

Z pamiętnika dziennikarza GW.

Dzień 1: Robiłem to prawą ręką. Było cudownie!
Dzień 2: Robiłem to lewą ręką. Było świetnie, choć nie tak dobrze jak prawą.
Dzień 3: Robiłem to z kobietą. Nędzna imitacja lewej ręki.

W temacie imitacji. Wygenerowany przez sztuczną inteligencję klip z piosenką RU Mine? zespołu Arctic Monkeys jest wykonywany przez Homera Simpsona... (LINK) 


Za to wybitną, i wcale nie sztuczną inteligencją, wykazują się ptaki kradnące kolce, które mają powstrzymać je przed gniazdowaniem na budynkach i wykorzystują je do budowy gniazd aby odstraszyć inne ptaki (LINK).

- Janie, czy cytryna ma nóżki?
- Nie, panie.
- Cholera, znowu wycisnąłem kanarka! 

W temacie zwierząt, znowu o niedźwiedziach. Włoski sąd ułaskawił niedźwiedzia brunatnego, który zabił włoską biegaczkę, więc zwierzę nie zostanie uśpione. Niedźwiedź zaatakował 26-letnią Andreę Papi, która stała się pierwszą osobą zabitą w ten sposób we Włoszech w tym stuleciu (LINK).  

Media przemilczały informację, co stało się z jej czaszką... 

Za to wiemy dokładnie co stało się z ciałem Lisy Marie Presley. Poddano je sekcji, która wykazała, że artystka zmarła w wyniku komplikacji po operacji odchudzającej, czyli z powodu niedrożności jelita cienkiego, co spowodował przebyty wcześniej zabieg (LINK).


Dalej o chorobach. Duran Duran ogłosili, że dadzą jednorazowy koncert charytatywny dla brytyjskiej organizacji The Cancer Awareness Trust. Ta decyzja spowodowana jest  chorobą byłego członka zespołu, gitarzysty Andy Taylora, u którego w 2018 roku zdiagnozowano raka prostaty w stadium 4. Szczegóły diagnozy Andy'ego dotarły do zespołu na kilka dni przed ich wprowadzeniem do Rock & Roll Hall of Fame w listopadzie zeszłego roku, od tego czasu dostali informację o rewolucyjnej terapii przedłużającej życie, którą postanowili sfinansować - będzie zastosowana dla chorych na raka, takich jak Andy.
 

Występ odbędzie się w sobotę 19 sierpnia w The Guild Theatre w Menlo Park w Kalifornii (LINK).   

Miły gest. Życzymy zdrowia i trzymamy kciuki.


Inny weteran - Steve Hackett wyda 15 września album koncertowy Foxtrot At Fifty + Hackett Highlights 15 września a także zapowiedział premierę zapisu wideo z Watcher Of The Skies, który także pojawi się na płycie. Film został nakręcony podczas  koncertu muzyka w Brighton w ramach zeszłorocznej trasy Foxtrot At Fifty która przypominała o rocznicy czwartego albumu Genesis.

Również Lisa Gerrard i Marcello De Francisci rozpoczęli prace nad trzecim albumem zatytułowanym The Poetry of Life (LINK).   


Za to nie pośpiewał sobie zbyt dużo niezależny artysta Tim Arnold został wykluczony przez przez platformę muzyczną Apple przez Super Connected, żartobliwy utwór, w którym piosenkarz krytykuje wpływ wielkiej technologii na ludzkość. Pomimo jedno głośnych pochwał, w tym czterogwiazdkowych recenzji w Mojo i The Times jeden utwór z albumu spowodował, że muzyk zniknął z Apple Music. Nadal można go posłuchać TUTAJ. My wrzucamy inny klip artysty, bo YT zdaje się też włączyło cenzurę na Super Connected.

 

Kończymy zawsze jakimś newsem ze świata nauki. Dziś archeologia. Nietknięte 121-letnie pudełko czekoladek ma stać się atrakcją aukcji. Słodycze zostały wyprodukowane przez firmę Cadbury z okazji koronacji króla Edwarda VII i królowej Aleksandry w 1902 roku. Czekoladki zostaną wystawione na aukcję w Hanson, spodziewa się, że osiągną cenę  od 100 do 150 funtów (LINK).

Ciekawe czy Dolly Parton pamięta ich smak?

Rozmawia dwóch kolegów:
- Co masz zamiar zrobić do śmierci?
- Wiele rzeczy, ale przed samą śmiercią najem się ziaren kukurydzy.
- Dlaczego?
- Dla efektu. Poddam się kremacji.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 16 lipca 2023

Czy złoto Francisco Pizarro znalazło się w Polsce?

Francisco Pizarro, konkwistador, który podbił to południowoamerykańskie państwo, zagarnął tylko podczas pierwszej ekspedycji 6087 kilogramów złota o próbie 22,5 karata, wartego dziś 265 milionów dolarów, oraz 11 800 kilogramów srebra o wartości ok. 7 milionów dolarów. A była to tylko część złota zrabowali z inkaskiej stolicy Cuzco. A co stało się z resztą? Czy jest możliwe, aby przebyło ono tysiące kilometrów i ostatecznie znalazło się w Polsce?

Podobno stało się tak za sprawą mieszkającego w Polsce węgierskiego szlachcica i awanturnika Sebastiana Berzewiczego (ur. 1738 r.), który wdał się w romans z panną z możnego rodu i musiał uciekać z kraju przed gniewem jej krewniaków. Odtąd tułał się po świecie aż w końcu przyjechał do Peru, gdzie ożenił się dziewczyn z pochodzącą z królewskiego, inkaskiego rodu. Urodziła się im córka Umina, która z kolei poślubiła Andresa Tupaca Amaru, potomka ostatniego inkaskiego króla Tupaca Amaru, jedynego ocalałego z antyhiszpańskiego powstania z 1780 roku, które zakończyło się rzezią inkaskiej arystokracji. Uciekając przez tym samym losem oboje zbiegli do Europy. Zamieszkali w Wenecji, gdzie urodził się im syn Antonio. Niestety  i tam dopadli ich Hiszpanie, którzy skrytobójczo zamordowali królewskiego potomka. Wdowa wraz z synem (i skarbem)  znalazła schronienie na zamku w Niedzicy w Małopolsce – należącym niegdyś do rodu Berzewiczy (Berzevitzy), ale  i ją także spotkała śmierć, jak głosi legenda, z rąk konkwistadorów.  Jej syna wziął na wychowanie i adoptował mieszkający na Morawach kuzyn Sebastiana, Wacław Benesz i odtąd Antonio nosił jego nazwisko…

Antonio umarł w 1877 roku lecz przed śmiercią przekazał dokumenty i pamiątki rodzinne jednemu ze swoich synów Ernestowi, czyli ojcu Andrzeja Benesza, który potem nagłośnił całą historię i zaczął poszukiwać skarbu.

Andrzej Benesz przez całe życie starał się rozwikłać rodzinną zagadkę. Podobno już jako student prawa w 1946 roku w krakowskim kościele św. Krzyża wystarał się od tamtejszego proboszcza księdza Andrzeja Mytkowicza (1873-1954) odpis dokumentu w którym była mowa o adopcji Antonia. Potem Andrzej Benesz za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie, otrzymał zezwolenie na przeszukanie schodów do zamku w Niedzicy, gdzie podobno Wacław Benesz ukrył testament przeznaczony dla Antoniego. Stało się to latem 1946 roku. Benesz w obecności przyjaciół i miejscowych władz przy pomocy WOP (Wojsk Obrony Pogranicza) podniósł kamienny próg bramy prowadzącej na górny zamek. Znalazł tam zalutowaną ołowianą rurę. Ku jego zdziwieniu wewnątrz nie było dokumentu a zwinięte, mocno przegniłe rzemienie z supełkami i złotymi blaszkami z wygrawerowanymi napisami Vigo, Tititaca, Dunajecz. Z tych wszystkich czynności podobno sporządzono protokół, pod którym podpisali się świadkowie zdarzenia, jak również sołtys i komendant WOP…


Podobno po odkodowaniu informacji zapisanych w odkrytym kipu okazało się, że skarb Inków ukryty jest w położonym niedaleko Niedzicy zamku Tropsztyn. Benesz, który w 1970 roku był wicemarszałkiem Sejmu rozpoczął tam poszukiwania skarbu, lecz prace te przerwała tragiczna śmierć w wypadku samochodowym, do którego doszło 26 lutego 1976 roku pod Kutnem (LINK).

A teraz konkluzja: Ta sensacyjna historia podobno w całości jest mistyfikacją, czego dowiódł dziennikarz Maciej Bartkow (LINK). I wszystko byłoby ciekawą legendą, ożywianą przez przewodników zamkowych gdyby nie dwa szczegóły:

Andrzej Benesz rzeczywiście zginął w 1976 r. w wypadku samochodowym na prostej drodze pod Kutnem. Nie znane są żadne wyniki jakiegokolwiek postępowania prokuratorskiego, chociaż wszyscy pozostali pasażerowie samochodu, który uległ wypadkowi przeżyli. Andrzej Benesz po wydarzeniach z grudnia 1970 r. na Wybrzeżu stanął na czele komisji do zbadania okoliczności tych tragicznych wydarzeń. Nie ujawnione zostały żadne protokoły tego postępowania i nie wiadomo czy Benesz nie zadawał przesłuchiwanym funkcjonariuszom kłopotliwych pytań. Po jego śmierci cicha wieść głosiła, że mógł być to tzw. mord polityczny przykrywany przez ówczesne media legendą o tajemnicy skarbu Inków.

I drugi fakt: do 1990 roku rodzina Benesza była w posiadaniu zamku Tropsztyn i sukcesywnie go remontowała… Choć rekonstrukcji podjęła się dopiero powstała w 1990 roku  Fundacja Odbudowy Zamku. W 2015 roku nowym właścicielem zamku został Andrzej Witkowicz, szef Grupy Polinar S.A., mistrz Polski w rajdach samochodowych. Zlecił on podobno wykonanie badań radiestetycznych, które wykazały obecność metali kolorowych na głębokości około 15 metrów. Ostatecznie Witkowicz zaniechał poszukiwań, a wskazane miejsce zostało zalane grubą warstwą betonu.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.