czwartek, 13 października 2022

Pierwiastek rozpadu i przemijania na obrazach Arkadiusza Szymanka

Arkadiusz Szymanek (ur 1968 r.) urodził się, mieszka i tworzy w Wieluniu. Zaczął na dobre malować w 2014 roku, czyli, co łatwo obliczyć w wieku 46 lat. Z jednej strony to dość późno, ale z drugiej dzięki temu jego prace są przemyślane, tematyka spójna a styl dopracowany. Artystami, którzy szczególne go inspirują jest oczywiście mistrz Zdzisław Beksiński i Wojciech Siudmak. Na tym w zasadzie kończą się dostępne informacje, może jeszcze poza dosłownie dwoma linijkami tekstu powielanymi przez każdą galerię, o następującej treści: Arkadiusz Szymanek zajmuje się malarstwem sztalugowym, tworząc obrazy w technice olejnej. W jego malarstwie dominują klimaty oniryczne, odwzorowujące pierwiastek rozpadu, przemijania.
 






Co do oniryzmu zgadzamy się, natomiast reszta opinii jest na tyle ogólna, że aż powierzchowna. Bo wprawdzie nie zaprzeczamy, iż tematyka prac Szymanka zawiera elementy wanitatywne i symbolizujące po prostu śmierć, lecz nie są one przygnębiające, jakby oczekiwać po motywach mających ukazać nam defragmentację, czyli rozkład. Wręcz przeciwnie, tkwi w nich spora doza optymizmu, tak jakby autor chciał nam oznajmić - wprawdzie świat przemija i odchodzi lecz także zmienia się, co oznacza że wnosi pierwiastek czegoś nowego i interesującego: Ponad morzem maków unoszą się chmury, wśród których oczekuje nas pociąg czy autobus, gotowy aby zawieźć nas do gwiazd… Albo też nurek, który siedząc za kierownicą motocykla za chwilę ruszy w podwodne głębiny…  Malarz przewrotnie proponuje nam wniknięcie w rzeczywistość po drugiej stronie chmur, po drugiej stronie tafli morza, po drugiej stronie horyzontu usianego gwiazdami.
 








Szymanek podąża w dobrym kierunku, wystawia w uznanych galeriach, ale pokazuje się też w popularnych mediach społecznościowych, nic więc dziwnego, że zdobywa powoli popularność. Dowodem na to jest m. in. umieszczenie jednej z jego prac jako ilustrację okładki najnowszej, czwartej płyty death metalowej kapeli Ulcer zatytułowanej Dead Souls Cathedral, która wyszła 18 maja zeszłego roku. Czy aluzyjny tytuł, jak i data ukazania się tego albumu, w rocznicę śmierci frontmana Joy Division oznacza fascynację sceną brytyjską? Czy jest to zbieg okoliczności?
 

Co jeszcze możemy dodać o Arkadiuszu Szymanku? Prowadzi firmę artystyczną, która oferuje nam artystyczną i literacką działalność  (LINK) nie bawiąc się w tłumaczenia o co naprawdę w tym chodzi. Podaje przy tym adres poczty elektronicznej, więc ciekawi owej działalności mogą do niego napisać. Tak samo, jak zainteresowani tym i innymi postami mogą pisać do nas, na naszym blogu.
 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 12 października 2022

Złote myśli Marka Hollisa z Talk Talk


Poniżej kilka urywków z wywiadów jakich Mark Hollis (1955 - 2019), lider i wokalista Talk Talk udzielił na żywo (posiłkowałem się YT) i w prasie.

Dlaczego zagraliście koncert live, a nie jak kilka innych zespołów z playbacku?

1986: Granie live jest bardzo ważną częścią muzyki, podobnie jak w życiu, popełnia się błędy, niedoskonałość to ważna część życia. Ci którzy słuchają muzyki tylko ze studia gonią za perfekcjonizmem. 

1998: Problem pojawia się podczas długich np. dziewięciomiesięcznych tras. Wtedy bardziej patrzysz na swoją przeszłość, niż zajmujesz się tworzeniem przyszłości. Podróżujesz przez różne kraje, poznajesz różne kultury, ale te są dla ciebie zupełnie obce i ty dla nich. W końcu na koncercie spędzasz godzinę dziennie, a resztę poświęcasz na zupełnie przyziemne sprawy. 

Dziwne jest to, że zwykle większość koncertu poświęca się na muzykę, której obecnie się już nie gra. Np. w 1986 roku dwie trzecie koncertów to były piosenki z drugiego albumu, a nie te które właśnie nagraliśmy. Trudno jest nie grać czegoś, czym mentalnie obecnie jesteś pochłonięty. Jedynym sposobem żeby sobie z tym poradzić było picie.

Inspirujecie się jazzem?

1986: Uwielbiam jazz i to słychać w naszej muzyce, głównie jazz lat 50 - tych i 60 - tych. Zwłaszcza Milesa Davisa.

Nie uważam żeby image był częścią muzyki, po prostu muzyka jest najważniejsza. 

Jakie jest Wasze ulubione wideo?

The Cure - In Between Days

A dlaczego akurat to?

Bo wiedzieliśmy je tylko raz.  

Dlaczego na klipie Its My Life i na okładce The Colour Of Spring są zwierzęta?

Bo zwierzęta to piękne istoty. To wizja artysty.

Album The Colour of Spring to pierwsza płyta, podczas nagrywania której wytwórnia dała nam pełną swobodę artystyczną.  

Robimy to z miłości do muzyki, nie z miłości do komercji.

1998: Na Spirit of Eden doszliśmy do takiego momentu, od którego powinniśmy przestać nagrywać kolejne albumy. Zupełnie zmieniliśmy styl, w porównaniu z tym co było wcześniej.  

Traktuję swój głos jak instrument. 

Kiedy zaczynaliśmy tworzyć robiliśmy to z miłości do muzyki. Słuchałem wtedy zupełnie innych płyt, niż teraz.

Kiedy chcesz postępu w muzyce musisz unikać powtórzeń. Nagrywasz kolejną płytę i robisz wszystko inaczej niż poprzednio. Tym sposobem wkraczasz na nowe obszary. Dla mnie każdy kolejny album to postęp, w stosunku do poprzedniego. Stajesz się coraz starszy a nic nie jest  stałe. Byłoby zatem dziwne, a wręcz wariackie, gdyby nic się nie zmieniało.

Nie jestem chrześcijaninem, choć jest w chrześcijaństwie wiele humanitaryzmu. 

Skąd biorą się te eliptyczne wizje? Myślę że z kina, moje ulubione filmy kształtują charakter i cnotę, nie mają charakteru narracyjnego. Te dwa najważniejsze to The Bicycle Thieves i Les Enfants Du Paradis. Końcówka The Bicycle Thieves jest bardzo mocna.        

Po rozpadzie zespołu nie widziałem się z innymi jego członkami. Powody nie nadają się do upublicznienia. 

O swoim solowym albumie po rozpadzie Talk Talk: 

Było bardzo wiele czasu na słuchanie muzyki. Dla mnie jednym z kompozytorów których się wystrzegałem był Ravel, znałem tylko jego Bolero. Poznałem String Quartet i jego muzykę do poematów Stephana Mallarme, co jest fantastycznym kawałkiem muzyki i mistrzostwem aranżacji. Meandruję tak alejami i słucham tej muzyki, to działa. 

Na albumie nie ma elektroniki. Kiedy pracujesz z instrumentami akustycznymi i zdajesz sobie sprawę, że istnieją od setek lat, uświadamiasz sobie, że aby stworzyć muzykę ponadczasową, nie możesz pracować z instrumentami z twojej epoki...


Z wewnątrz patrząc na zewnątrz

Poczuj moją skórę Panie
Poczuj, jak moje szczęście upada
Nie zostawiaj już mi życia
 

Zmień moje pory roku
 

Żyłem w znacznie młodszych czasach
Nie zostawiaj już mi życia
Abym zabłysnął
  

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 11 października 2022

Nieznane oblicze Davida Lyncha

David Lynch jest najbardziej znany z surrealistycznych filmów, takich jak Eraserhead (1977) (opisany TUTAJ), Blue Velvet (1986), Wild at Heart (1990) (TUTAJ) i Mulholland Drive (2001), a także z serialu telewizyjnego Twin Peaks (1990-91). 
 
Ale w rzeczywistości nie jest w ścisłym tego znaczeniu filmowcem, bo z wykształcenia jest artystą plastykiem.  Zanim jeszcze nakręcił swój pierwszy film fabularny Eraserhead, w latach 60. uczęszczał do Pennsylvania Academy of Fine Art, gdzie tworzył instalacje i obrazy, które zapowiadały senne kadry jego filmowych opowieści. Najwcześniejsze z jego prac przedstawiają wymiotujących ludzi i kompozycje inspirowane twórczością Francisa Bacona (TUTAJ).
 



W swojej książce Catching the Big Fish - Meditation, Consciousness, and Creativity Lynch opisuje, kiedy po raz pierwszy zetknął się ze sztuką. Zawsze lubił malować i rysować, ale zdecydował, że kiedy dorośnie, będziesz musiał przestać to robić aby zająć się czymś poważniejszym. Pewnego dnia gdy był w dziewiątej klasie, spotkał chłopca na trawniku przed domem swojej dziewczyny. Ojciec tego chłopaka był malarzem, a gdy Lynch dowiedział się więcej o tym, co to oznacza, nagle zrozumiał, że też chce być malarzem i żyć tak, jak to nazwał życiem artystycznym. Uważał, że oznacza to całkowite oddanie się malarstwu, wszystko inne spychając na drugi plan. Udał się do zatem Akademii Sztuk Pięknych w Pensylwanii, aby studiować malarstwo. Jak zauważył: Nie interesowałem się filmem. Czasami chodziłem do kina, ale tak naprawdę chciałem tylko malować. Pierwszy moment, w którym rozważał zajęcie się tym rodzajem sztuki nadszedł podczas malowania obrazu na zajęciach w akademii. Obraz przedstawiał ogród w nocy i był ciemny, prawie czarny z zielonymi roślinami wyłaniającymi się z ciemności. Nagle zdało mu się, że rośliny zaczęły się poruszać i że słyszy szum wiatru, który z nich się wydobywa. To doświadczenie utkwiło mu w pamięci i sprawiło, że zaczął się zastanawiać, czy film nie może stać się sposobem na poruszanie jego obrazów.
 








Lynch, co mogą zauważyć wszyscy, którzy kiedykolwiek oglądali choć jeden z jego filmów, ma specyficzna wyobraźnię. Jego obrazy (i lampy bo także i tym się zajmuje) przypominają pod względem estetycznym kadry z jego filmów, zwłaszcza pierwszy fabularny obraz Eraserhead. Lynch lubi fakturę, lubi słowny komentarz. Na jego płótnach jest jedno i drugie, pokazane tam postaci są często modelowane z chropowatych materiałów z napisanymi obok komentarzami, które są aluzją do bardziej skomplikowanej wewnętrznej narracji autora. Lynch zresztą uwielbia opowiadać o teksturze rzeczy, niezależnie czy jest to gładka porcelana czy rozkładające się martwe ciało: Niekoniecznie kocham gnijące ciała, ale gnijące ciało ma teksturę, która jest niewiarygodna. Czy widziałeś kiedyś małe zgniłe zwierzę? Uwielbiam patrzeć na te rzeczy, tak samo jak lubię patrzeć na zbliżenia jakiejś kory drzewa, małego owada, filiżanki kawy lub kawałka ciasta. Podchodzisz blisko, a tekstury są cudowne (LINK).
 

Prace Lyncha długo były niedoceniane, dopiero ostatnimi laty zainteresowało się nimi kilka galerii. W tym roku, dokładnie 3 listopada w prestiżowej Pace Gallery w Nowym Yorku zostanie otwarta wielka wystawa jego dzieł zatytułowano Big Bongo Night (LINK) o czym z przyjemnością donosimy i zachęcamy naszych czytelników z USA do jej odwiedzenia i ewentualnego przekazania wrażeń.
 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 10 października 2022

Isolations News 214: Jak dobrze znasz scenę muzyczną Manchesteru? Shaun Ryder solo, Pop śpiewa Cohena, the Cure i Depeche Mode w Polsce , Był Kiedyś Jarocin, Cocteau Twins nagrodzeni, serwetka po the Beatles, Thunberg naukowcem roku, pyton w spodniach na traktorze od Putina


Jak dobrze znasz scenę muzyczną Manchesteru na przestrzeni lat? Główna gazeta Manchesteru przygotowała quiz w którym można sprawdzić swoją wiedzę. Podpowiadamy, że dla naszych stałych czytelników to łatwizna. Niezależnie gdzie mieszkają (LINK). 


Manchester c.d. Gwiazda Happy Mondays, Shaun Ryder, po raz pierwszy od 11 lat dał specjalny solowy występ, był to koncert charytatywny na rzecz organizacji charytatywnej Mind opiekującej się osobami cierpiącymi na dyskomfort zdrowia psychicznego. Shaun wystąpił z zespołem na żywo na scenie w klubie Manchester's Factory 251 w piątek wieczorem, 7 października.



Inspirował wielu muzyków z Factory - Iggy Pop, bo o nim mowa, wykonał cover utworu You Want It Darker Leonarda Cohena. Jest to najnowsza zapowiedź Here It Is: A Tribute To Leonard Cohen, albumu będącego hołdem dla zmarłej gwiazdy, który ukaże się w 14 października.
Na płycie znajdą się covery wykonane przez takich artystów jak Norah Jones,  James Taylor, Nathaniel Rateliff,  Peter Gabriel,  Iggy Pop,  Mavis Staples i nie tylko. Płyta jest wyprodukowana przez Larry'ego Kleina i będzie zawierać 12 utworów Cohena – w tym te z jego debiutu czyli Songs Of Leonard Cohen z 1967 roku oraz z ostatniego You Want It Darker, który ukazał się w 2016 roku (LINK).

Trailer albumu gra powyżej.  


Inni weterani - The Cure rozpoczęli światową trasę koncertową 2022 od 6 października na Łotwie debiutując dwoma nowymi utworami pochodzącymi z nowego albumu Songs Of A Lost World oraz  występując znów z gitarzystą i klawiszowcem Perry Bamonte. Support zapewnił im jeden z ulubionych zespołów Roberta Smitha The Twilight Sad (LINK).


The Cure przyjadą 20 października 2022 roku do krakowskiej Tauron Areny, a także zagrają 21 października 2022 roku w łódzkiej Atlas Arenie. Jako gość specjalny na obu koncertach pojawi się także The Twilight Sad.


Z innych legend i również live - coś co już wszyscy wiedzą: Depeche Mode ogłosili podczas specjalnego wydarzenia w Berlinie, które odbyło się 4 października, że wydadzą nowy album i wyruszą w światową trasę koncertową w 2023 roku. Memento Mori Tour będzie wspierać nadchodzący 15. studyjny album zespołu – Memento Mori, który ukaże się wiosną 2023 roku. Muzycy dotrą do Polski 2 sierpnia 2023 roku i zagrają koncert na PGE Narodowym. Bilety TUTAJ.


Ci, którzy z sentymentem wspominają koncerty w Jarocinie mogą wybrać się w grudniu do Krakowa. Tam 10 będzie koncert Był Kiedyś Jarocin, na którym wystąpią: Proletaryat, Sztywny Pal Azji, The Bill, Ga-Ga, Closterkeller, Zielone Żabki, Kobranocka, Róże Europy oraz KSU. Bilety TUTAJ.

Skoro cofnęliśmy się w czasie taka ciekawostka: w tym roku obserwuje się nagły wzrost wartości telefonów z tarczą obrotową. Takie telefony stale zyskują na wartości rzadkie modele regularnie sprzedają się za kwoty od 200 do 2000 USD. Nawet najbardziej zwykłe telefony obrotowe są bardzo poszukiwane. Jeśli jeszcze kilka lat temu można było łatwo kupić przeciętny, standardowy telefon obrotowy z lat 80. za około 10 dolarów, teraz ten sam telefon będzie kosztował 50-80 dolarów. Pod linkiem TUTAJ można zobaczyć jakie egzemplarze są w cenie i po ile.

Z innych dziwnych rzeczy, które ludzie kupują. Kawałek bawełnianego obrusu o wymiarach 14 na 17½ cala z plamami po jedzeniu i napojach, z autografami i kilkoma zainspirowanymi kwasem gryzmołami i portretami Czwórki  i Joan Baez trafił na aukcję. Obrus użyty był podczas kolacji cateringowej, którą muzycy zjedli w szatni w Candlestick Park w San Francisco 29 sierpnia 1966 r. — w noc ostatniego koncertu Beatlesów. Teraz fragment serwety można nabyć na aukcji internetowej Bonhams za szacunkową kwotę od 15 000 do 25 000 USD (LINK).


Dziwne rzeczy ludzie też rozdają na prezenty. Putin na swoje 70 urodziny dostał traktor. Prezent podarował mu Aleksander Łukaszenka. Mały i praktyczny gadżet. Przyda się na Kremlu (LINK). Także z Krymu dostał naprawdę wybuchowy prezent. Ma facet szczęście.

- Tu radio BBC, nadajemy wiadomości wieczorne:
"Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem z moździerzy i ckm - ów pracujący spokojnie w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy."


Skoro mowa o ciekawych wynalazkach - w  dziedzinie chemii tegoroczną Nagrodę Nobla otrzymała Carolyn R. Bertozzi (wraz z dwoma innymi naukowcami) za click chemistry i chemię bioortogonalną. Jak się okazuje Carolyn grała w jednym zespole z Tomem Morello, gitarzystą Rage Against The Machine. 

Morello pogratulował Bertozzi zdobycia Nagrody Nobla, przypominając, że ich zespół nazywał się (co zabawne) Bored Of Education (LINK).

A my obrazujemy ten news klipem zespołu, którego brat wokalisty dostał Nobla z fizyki.

 

A od Killing Joke blisko do Nirvany i słynnego procesu o plagiat. Ale my nie o tym tylko o... arii. Caroline Polachek udostępniła arię napisaną dla inspirowanej życiem Kurta Cobaina opery Last Days autorstwa Olivera Leitha, skomponowanej na podstawie filmu Gusa Van Sant'a z 2005 roku o tym samym tytule, który pokazuje życia muzyka - od dnia ucieczki z ośrodka odwykowego w Los Angeles do jego samobójstwa zabiciem w oficynie jego domu w Seattle. Spektakl jest wystawiany w londyńskiej Royal Opera House do 11 października. 


O innej inspiracji. Nijaka Fiona Apple udostępniła piosenkę inspirowaną wierszem JRR Tolkiena Pierścienie Mocy, utwór związany jest z serialem opartym na cyklu Władca Pierścieni. Ten motyw i inne można odsłuchać TUTAJ.



Jeśli wkroczyliśmy w klimaty baśniowe - pionierzy dream popu, Cocteau Twins, zostali uhonorowani szczególną nagrodą The Scottish Album of the Year (SAY) Award. 32-letni album Heaven or Las Vegas został wybrany przez 20 artystów z długiej listy nominatów do tegorocznej nagrody SAY Award, wręczenie nagrody odbędzie się jeszcze w tym miesiącu(LINK).


Nam Cocteau bardziej podoba się z początku kariery, jak choćby w piosence When Mama Was Moth... Teraz zatem o ćmach. Dwie substancje w ślinie robaków woskowych – larwy ćmy gatunku zwanego Galleria mellonella, które jedzą wosk wytwarzany przez pszczoły do budowy plastrów miodu – łatwo rozkładają powszechny rodzaj plastiku, czy polietylen. W ten sposób będzie można pozbyć się miliardów ton odpadków. Problemem jest tylko ilość gąsienic potrzebna do tego celu. Naukowcy badający problem uważają, że taka masa robaków wytworzy za dużo dwutlenku węgla (LINK). 

Jak nie urok, to sraczka... 

Czym się różni wiadro g#@wna od Sowieta?
- Wiadrem.

W temacie, tym razem gównianych nominacji... Nie jest wykluczone, że to Thunberg na wręczenia nagród uda się pożyczonym traktorem, który Putin dostał od Łukaszenki.

Podobno za jej nominacją stoją organizatorzy powyższego naukowego quizu.

Inne aktualne odkrycia. Ziemię w głębi opływa ocean. Według międzynarodowych badań strefa przejściowa między górnym i dolnym płaszczem Ziemi zawiera ogromne ilości wody. Znajdują one w warstwie się na głębokości od 410 do 660 kilometrów. Oznacza to, że obieg wody na naszej planecie obejmuje też wnętrze Ziemi (LINK).

Przed wypłynięcie w rejs wycieczkowy, facet poszedł do lekarza. Prosi o pomoc, bo w przeszłości cierpiał na chorobę morską.
Lekarz udziela mu porady:
– Musi pan zjeść na czczo 5 dużych soczystych pomidorów.
– To pomoże?
– Nie, ale będzie zajebiście wyglądać na wodzie.


Skoro już piszemy o odkryciach, teraz pora na inny, genialny wręcz wynalazek. Gary Holt jest znany na całym świecie jako gitarzysta Slayer i Exodus. Otóż zaprojektował pasek gitarowy z wegańskich materiałów. Podobno chodziło mu o wysoką jakość i wytrzymałość(LINK).

Etymologia to bardzo mądra nauka. Słowo "wegetarianin" pochodzi z jednego z narzeczy indiańskich i oznacza "za głupi, aby polować".


W temacie zwierząt. Mężczyzna z Nowego Jorku został oskarżony o przemyt trzech birmańskich pytonów w spodniach przez amerykańsko-kanadyjskie przejście graniczne. Grozi mu za to grzywna do 250K dolarów Pyton birmański, to jeden z największych węży na świecie (LINK).

Facet nie jest wart szacunku. Byłby, gdyby prasa pisała o czterech pytonach, z których trzy okazały się zwierzętami.

Leży facet w szpitalu, ręce i nogi w gipsie, nie może się ruszać. Przychodzi pielęgniarka, żeby go umyć, po chwili wraca do dyżurki i opowiada koleżankom:
- Wiecie, ten facet ma wytatuowane na penisie ”POLA”!
Następnego dnia druga pielęgniarka po umyciu tegoż samego pacjenta wraca do dyżurki i mówi:
- Wcale nie ma wytatuowane na penisie ”POLA” tylko: ”PAMIĄTKA Z KONSTANTYNOPOLA”!


Pora na odchamianie. Hopper: An American Love Story to najnowszy odcinek serii filmów Exhibition on Screen, która bada pracę i życie wielkich artystów. Jego premiera nastąpi 18 października, a zbiega się z otwarciem dużej wystawy obrazów Hoppera w Whitney Museum of American Art w Nowym Jorku. Reżyser Phil Grabsky zrealizował film w oparciu o zapiski pamiętnika żony Hoppera, Josephine, które zostały wydane wiele lat po jej śmierci w 1968 roku (jej mąż zmarł 10 miesięcy wcześniej). 


I na koniec też o sztuce, choć pośrednio. Ludzie stają się bardzo nerwowi. Amerykańska  turystka rozbiła starożytny posąg stojący w Muzeum Chiaramonti w Watykanie po tym, jak odmówiono jej spotkania z papieżem (LINK). Nie jest wykluczone, że to bohaterka powyższej notatki prasowej, która chciała prosić o kościelny rozwód, a może egzorcyzmy?

My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 9 października 2022

Z mojej płytoteki/ niezapomniane koncerty: J.M. Jarre i koncert w Chinach - klasyk muzyki elektronicznej


Całkiem niedawno opisywaliśmy album Vangelisa China (TUTAJ), wspominając o dzisiejszym dziele. Jest ono warte zaprezentowania, tym bardziej, że Jarre po Zoolook w zasadzie nie nagrał już nic wielkiego, przynajmniej na miarę Oxygene (opisanego TUTAJ), czy Eqinoxe (TUTAJ). Na dzisiejszej płycie mamy zresztą utwory ze wspomnianych wydawnictw.

Artysta wspomina całe wydarzenie następująco: W 1981 zostałem zaproszony przez chiński rząd do zagrania pięciu koncertów w bardzo zamkniętym w tamtym czasie kraju. Pięć koncertów halowych odbyło się odpowiednio w Pekinie (dwa koncerty) i Szanghaju (trzy koncerty), a ja specjalnie na nie skomponowałem aż siedem nowych utworów, które stylistycznie ewoluowały od electro przez ambient do tradycyjnej chińskiej muzyki.

Organizacja koncertów była sama w sobie dużym projektem, nie tylko ze względu na różnice kulturowe związane z oficjalną tradycją koncertową w Chinach. Publiczność pierwszego show składała się wyłącznie z personelu wojskowego i z tego powodu rozdawałem bilety mieszkańcom ulicy, aby umożliwić im udział w innych koncertach.

Mówi się, że 500 milionów Chińczyków słuchało koncertów na żywo w radiu, kiedy Jarre, jako pierwszy oficjalnie zaproszony muzyk z Zachodu, wystąpił w Chinach po epoce Mao.

Wystąpił 21,22,26,27 i 29.10. 1981 roku gromadząc w sumie ponad 218 000 ludzi. W występach wspomagali go: Pierre Mourey, Dominique Perrier, Roger Rizzitelli i Frédéric Rousseau.

Warto dodać, że w czasie koncertów nagrano DVD. To zupełnie niesamowity film - pokazuje klimat tamtych wydarzeń, kontakt muzyka z mieszkańcami, ale i też atmosferę samych występów. 


A muzycznie? Porównując do dzieła Vangelisa muzyka jest mniej podniosła i uduchowiona. Zapewne bardziej popowa. Ale nie znaczy to, że nie ma w niej specyficznego klimatu i piękna. W tamtych czasach J.M. Jarre potrafił nas oczarować. 


Dzisiaj niestety, takich czarodziejów elektroniki jest już coraz mniej. Po odejściu Vangelisa w zasadzie nikt nie jest już w stanie tworzyć takich klimatów. Warto jeszcze dodać, że album został podrasowany w studio (co miejscami niestety słychać) bowiem artysta nie był zadowolony z jakości nagrań koncertowych. Mimo tego możemy stwierdzić, że to klasyk.

Klasyk, zwłaszcza jeśli chodzi o jeden utwór. Mam na myśli znakomitą suitę Souvenir Of China. Rozmowy, migawki aparatu, odgłosy ulicy... Ten utwór niesie w sobie absolutnie niewyobrażalny ładunek depresji, refleksji nad sensem życia, tak jakby artysta chciał nam przed oczami wyświetlić zdjęcia z całej naszej przeszłości. Uświadomić, że nasze życie może skończyć się tak, jak kończy się opisywany dziś album... Nagłym cięciem i wszechogarniającą po nim ciszą...

Zostały nam jeszcze do opisania Pola Magnetyczne, po czym wyczerpiemy już warte uwagi działa francuza. No chyba że czymś nas jeszcze zaskoczy?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


J.M. Jarre - The Concerts in China, producent; J.M. Jarre, Disques Dreyfus 1981, setlista: The Overture, Arpegiator, Equinoxe Part 4, Fishing Junks At Sunset, Band in the Rain, Equinoxe Part 7, Orient Express, Magnetic Fields Part 1, Magnetic Fields Part 3, Magnetic Fields Part 4, Laser Harp, Night In Shanghai, The Last Rumba, Magnetic Fields Part 2, Souvenir Of China.