czwartek, 9 marca 2023

Twórczość braci Greaves: musieli zostać malarzami

 Czy sąsiedztwo z wybitnym artystą może zmienić życie? Okazuje się, że tak, jeśli wziąć pod lupę twórczość braci Greaves: Waltera (ur. 1846) i Harry’ego (ur. 1844), którzy w 1863 roku spotkali Jamesa Abbotta McNeilla Whistlera (pisaliśmy o nim TUTAJ), po jego przeprowadzce na 7 Lindsey Row, zaledwie dwa numery dalej od ich domu. A gdy jeszcze dodamy, że w pobliżu mieszkali również Rossetti i Algernon Swinburne, a ojciec braci, Charles William Greaves, woził po Tamizie łódką JMW Turnera, po prostu musieli zostać malarzami, nie mieli wyboru. 


Walter i Harry wkrótce tak zafascynowali się osobą Amerykanina, że stali się jego darmowymi asystentami, kupowali mu materiały artystyczne i przygotowywali blejtramy i pigmenty. Zaczęli także malować. Na początku przenosili na płótno widoki z okolic Chelsea. Swoje obrazy tworzyli wspólnie, Walter odpowiadał za kompozycję, a Harry wypełniał ją szczegółami. I zgodnie potem podpisywali wspólnie swoje dzieło.





Bracia byli niezwykle zafascynowani osobowością swojego mistrza. Próbowali się nawet upodobnić do niego. Naśladowali jego ubiór i nawet zapuszczali wąsy dokładnie takie jakie nosił Whistler. Whistler wpłynął również na technikę Greavesów, szczególnie Waltera, który porzucił szczegółowe kopiowanie krajobrazów na rzecz odważniejszych, swobodniejszych kompozycji. Jednak po pewnym czasie sławny malarz znudził się towarzystwem Waltera i wybrał otoczenie młodych artystów: Waltera Sickerta i Mortimera Menpesa. Pomimo odcięcia od swojego mentora Walter nie zaprzestał malować. Nadal tworzył pejzaże miejskie i rzeczne oraz nokturny. Ich charakterystyczną cechą jest realizm posunięty aż do naiwności. Najbardziej znanym jego obrazem jest widok na Hammersmith Bridge on Boat-Race Day, w którym widać charakterystyczne cechy artysty.


Walter Greaves pozostawiony sam sobie zdobył jednak pewnego rodzaju uznanie i jego prace trafiły na wystawy w Londynie w Grosvenor Gallery i Goupil Galleries, a także w Glasgow Institute of the Fine Arts, Walker Art Gallery w Liverpoolu i Manchester City Art Gallery. Nie odniósł jednak większych sukcesów. Nie założył rodziny, wiele lat spędził w samotności i biedzie. Został ponownie odkryty przez Williama Marchanta, właściciela Goupil Galleries, który zorganizował wystawę jego prac w 1911 roku. Ale wydarzenie to, mimo iż wielu krytyków okrzyknęło go niedocenionym geniuszem, skończyło się skandalem. Przyczynili się do tego Elisabeth i Joseph Pennellowie, amerykańscy dziennikarze i krytycy sztuki, którzy prowadzili bardzo opiniotwórczy salon literacki.  Oskarżyli Greavesa o plagiat, ni mniej, ni więcej o wystawanie prac Whistlera, wyretuszowanie ich i sygnowanie własnym nazwiskiem.

 








Czy był to prawdziwy zarzut? Rzeczywiście, stylistyka obrazów Waltera Graevesa różni się – obok szczegółowych widoków mamy marzycielskie, malowane szerokimi pociągnięciami, mgliste pejzaże. Może to być jednak zręczne naśladownictwo, bo przecież Whistler aż tylu obrazów nie darowałby dawnemu asystentowi. W każdym razie po tym niemiłym incydencie artysta znów ponownie popadł w zapomnienie. Ostatnie osiem lat swojego życia spędził przytułku w Charterhouse. Zmarł na zapalenie płuc w West London Hospital w Hammersmith w 1930 r. Został pochowany na cmentarzu Charterhouse w Little Hallingbury w hrabstwie Essex.








Kilka jego prac można zobaczyć w Tate Gallery, w tym dwa autoportrety oraz udane portrety jego znajomych, bo był także portrecistą. Po półwieczu, w 1980 i 1984 roku w Galerii Parkin znów pokazano jego dzieła. Tak więc po wielu latach został w końcu doceniony i na fasadzie domu, w którym mieszkał w latach 1855-1897, przy 104 Cheyne Walk w Chelsea, umieszczono pamiątkową niebieską tablicę…


Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 8 marca 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.16: Factory Classical, aresztowanie Shaun Rydera z Happy Mondays i hit New Order oraz Electronic

 

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ, dziesiąta TUTAJ, jedenasta TUTAJ, dwunasta TUTAJ, trzynasta TUTAJ, czternasta TUTAJ a piętnasta TUTAJ.

W Haciendzie pojawił się problem narkotyków. Ludzie uważali, że muzyka lepiej brzmi gdy jest się pod ich wpływem. W lipcu 1989 roku pod och wpływem zmarł w klubie 16 letni chłopak. Spowodowało to zainteresowanie Policji klubem. Jednak mimo próśb Wilsona Policja odmówiła pilnowania drzwi klubu. Byli przekonani, że właściciele są też uwikłani w dystrybucję. Mimo obecności tajniaków nie udało się dotrzeć Policji do dealerów. Wtedy Tony zatrudnił własnych ochroniarzy, co było bardzo kosztownym przedsięwzięciem.

Jesienią 1989 roku powstała filia Factory Classical. I tak jak wcześniej Factory wydawało okładki bez muzyków na nich, tak teraz postanowili zrobić odwrotnie. Jednym z muzyków jakiego wydali był Steve Martland.


Okładka jego płyty była kontrowersyjna, przedstawiała bowiem artystę bez koszulki i z fryzurą w stylu rockabilly.

W 1980 roku Happy Mondays odbyło 2 miesięczne tournee po UK. Wystąpili też w Top Of The Pops, razem ze Stone Roses. W Jersey jednak Shaun Ryder został aresztowany za posiadanie kokainy.


W kwietniu 1990 roku Policja zamierzała wstrzymać licencję dla Haciendy. Tony próbował się bronić i napisał artykuł do Manchester Evening News. Powodem wstrzymania miało być spożywanie w klubie narkotyków. Ale w artykule Tony nie atakował Policji ani gangów, tylko próbował wykazać, że przepływ ludzi do klubu przynosi miastu korzyści finansowe. 
 
W 1990 roku Bernard Sumner i Johny Marr z the Smiths założyli zespół Electronic. Nagrali razem z Pet Shop Boys wielki hit:


New Order natomiast nagrali piosenkę, która stała się hymnem drużyny UK na Mistrzostwa Świata.  


Stephen Morris z żoną natomiast w tym czasie stworzyli The Other Two. 

Tony za to w Granadzie zaczął pracować nad nowym programem. Wtedy kilka stacji rozpoczęło eksperymenty w nocnymi programami dyskusyjnymi. Jednak show TV Granada, zatytułowany Granada Up Front, był inny, co wynikało z osobowości Tony'ego. Celem było przerodzenie programu w kłótnię.


C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 7 marca 2023

Obrazy Zdzisława Majrowskiego: w kierunku światła i wolności

Zdzisław Majrowski znany również jako Constantin Meyro (ur. 1952) jest jednym z tych malarzy, którzy po pierwsze: zaczęli od malarstwa realistycznego, co więcej, naśladującego dokonania mistrzów doby baroku, po czym odrzucili je na rzecz abstrakcjonizmu, a po drugie: zmieniali styl wraz z trendami mody, czyli najpierw tworzyli kompozycje prawie akademickie, potem malowali surrealistyczne pejzaże w stylu Salvadora Dali aby w końcu tworzyć abstrakcje.

Tak diametralna zmiana Majrowskiemu przyszła mu łatwo, bo posiada on gruntowne wykształcenie akademickie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, uzyskując w 1979 roku dyplom na wydziale Architektury Wnętrz. Zaistniał w świecie sztuki w latach 80 tych swoimi pastiszami XVII – wiecznych mistrzów holenderskich. Wzbudziły one zainteresowanie licznych kolekcjonerów, obecnie więc jego prace znajdują się w zbiorach wielu prywatnych kolekcji w Europie, Ameryce i Japonii. Wszystkie niemal biograficzne notki podają o nim, że jest jedynym polskim artystą rekomendowanym przez brytyjski miesięcznik biznesowy Funds Europe z czego oczywiście się cieszymy, choć nie znaleźliśmy w internecie owej publikacji z tą rekomendacją (zapewne pochodzi z czasów sprzed ery Internetu).

Artysta podsumowując okres malarstwa klasycznego tak o sobie pisze: Pierwsze obrazy namalowałem mając 17 lat. Szybko zorientowałem się, że muszę zdobyć solidne podstawy w zakresie rysunku i samej wiedzy o sztuce. Studiowałem kompozycje, rysunek i historyczne malarstwo europejskie. Podczas studiów na ASP w Warszawie w latach 1974 - 79 poszerzyłem swoją wiedzę w zakresie architektury i rzeźby. Coraz bardziej ulegałem fascynacji światłem, barwą i formą. Studiując starych mistrzów starałem się dogłębnie zrozumieć genezę powstania ich dzieł. To była praca, która nauczyła mnie pokory. Moje malarstwo zrodziło się w jednej chwili, pod wpływem gwałtownego impulsu. Postanowiłem wyrwać się z ciemnych muzealnych sal i ślęczenia nad każdym obrazem w kierunku światła i wolności. Wyrobiłem w sobie wielką dyscyplinę pracy i szacunek do kompozycji (LINK).

Z tej pasji zrodziły się obrazy, które w 1981 roku znalazły się na wystawie w Monachium, a były to właśnie wspomniane pastisze XVII wiecznego malarstwa holenderskiego.





A potem? Oddajmy znów głos artyście: W połowie lat 80 XX wieku następuje zwrot w moim podejściu do malarstwa. Zaczyna się poszukiwanie własnej drogi twórczej. Muszę zaznaczyć ogromną pomoc merytoryczną p. Gertrudy Abramowic (Sonia), wielkiej przyjaciółki Eltona Johna z okresu paryskiego. W zorganizowanej dla mnie pracowni w Kolonii, zacząłem stawiać pierwsze kroki na drodze poszukiwań własnych form wypowiedzi i samego siebie w malarstwie. Kilkanaście lat studiów nad starymi mistrzami zostawiło ślad w całej mojej twórczości. To widać, w wyważonych, choć dynamicznych kompozycjach i stosunku do światła. Ucieczka od przedmiotowości pozwoliła mi na czysty przekaz energii i emocji, co jest podstawową cechą mojego malarstwa i jego mottem. Na swojej drodze twórczej przechodziłem praktycznie każdy etap współczesnego malarstwa. Od płaskich monochromatycznych kompozycji aż do kontrastowych impastów i reliefów. Przeszedłem od klasycznego rysunku do deformacji aż po konstruktywizm. Lubię mieszać techniki ale najwyżej cenię malarstwo olejne.






I tak poprzez prace w stylu Salvadora Dali, które pokazujemy powyżej, malarz w końcu znalazł własny sposób przekazania emocji, tworząc abstrakcyjne, impastowo malowane, utrzymane w czystych barwach, nieprzewidywalne kompozycje. 


Czy jest to już koniec jego drogi artystycznej? Spoglądając na 40 letni dorobek artystyczny - raczej nie. Całkiem możliwe, że abstrakcje to tylko przystanek… Ale tego czy tak będzie nie wiemy nie tylko my, ale również sam malarz.

Gdyby ktoś z naszych czytelników zapragnął mieć na własność któryś z obrazów, może skontaktować się ze Zdzisławem Majrowskim poprzez jego profil w mediach społecznościowych (LINK).



Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 6 marca 2023

Isolations News 235: Wygraj bilet na koncert Petera Hooka and The Light, New Dawn Fades - strona, Steve Mackey z PULP - RIP, Factory Fairy Tales, Slaughter and the Dog w trasie, Metallica - nowy singiel, John Peel Stage, Antipole & Paris Aleksander - Crystalline, Rush - reedycja, konwencja fanów Bowiego, Janusz od szczotki, ekologiczna szmatka i połykaczka papieru toaletowego


Zaczynamy od kilku newsów z Manchesteru. Można wygrać bilety na Interzone z udziałem Petera Hooka and The Light. Impreza będzie mieć miejsce 27 maja po południu, w sali w ratusza mieszczącej 2500 osób, zlokalizowanego w centrum Newcastle. Bilety w przedsprzedaży są już dostępne w cenie 39,50 GBP z opłatami za rezerwację. Ale wystarczy wejść na profil Louderthanwar na FB  następnie polubić, skomentować i udostępnić post konkursowy a wygra się darmową wejściówkę - proste o ile jest się na FB (LINK).


Anthony Davidson za pomocą mediów społecznościowych powiadomił, że dzięki Nigelowi Carrowi, współproducentowi spektaklu Briana Gormana (z którym rozmawialiśmy TUTAJ)  New Dawn Fades powstanie strona, która będzie regularnie aktualizowana o miejsca i ogólne informacje o spektaklu oraz da możliwość zostawienia komentarza. Poza tym planowany jest casting do nowej obsady sztuki, której reżyserem będzie Mark Jones (LINK).


Z okazji Światowego Dnia Książki Ged Duffy oferuje spersonalizowany, podpisany egzemplarz swojej książki Factory Fairy Tales, z przedmową Petera Hooka (Joy Division i New Order) i z wprowadzeniem autorstwa Mani (Stone Roses). Ged informuje, że zostało tylko kilka egzemplarzy w miękkiej oprawie (LINK).


Oni też są z Manchesteru. Slaughter and the Dog w kwietniu ruszy na tournee po Skandynawii. Zapowiada je klip, który gra wyżej.

Pozostańmy w UK i w okolicy Joy Division, bowiem bohater kolejnego newsa promował zespół w swoich audycjach. Festiwal Glastonbury od tego roku zmienia nazwę na John Peel Stage. Na dniach ogłoszono uczestników, a więc zagrają na nim: Arctic Monkeys i Guns N' Roses, Elton John a także Lana Del Rey, Lewis Capaldi i Lizzo (LINK). Glastonbury Festival 2023 odbędzie się między 21 a 25 czerwca. Bilety wyprzedały się w listopadzie ubiegłego roku ww ciągu 25 minut, ale na wiosnę planowana jest odsprzedaż zwrotów (LINK).


Skoro mrok brzmienia Joy Division to teraz o artyście, który się nimi inspiruje (nasz wywiad z Antipole TUTAJ). Karl Morten Dahl, aka Antipole zapowiedział wydanie w maju cyfrowej wersji nowej płyty Antipole & Paris Aleksander zatytułowanej Crystalline. Album ukaże się na winylu i CD za pośrednictwem Young & Cold Records w okładce z grafiką autorstwa Anne-Christel Rossing Gullikstad we wrześniu. Przedsprzedaż TUTAJ.

Każdy kto złoży zamówienie w przedsprzedaży otrzyma natychmiast 1 utwór (przesyłany strumieniowo za pośrednictwem bezpłatnej aplikacji Bandcamp, a także dostępny do pobrania w wysokiej jakości w formacie MP3, FLAC i innych) oraz cały album w momencie jego wydania.


Smutna wiadomość - nie żyje basista Pulp, Steve Mackey. Noel Gallagher, Sleaford Mods, Massive Attack i członkowie Radiohead, Supergrass i Suede składają kondolencje. Przyczyna śmierci nie została jeszcze potwierdzona, ale żona Mackeya, stylistka Katie Grand, ujawniła, że muzyk w ostatnich miesiącach przebywał w szpitalu. Miał 56 lat (LINK). 


Jeśli piszemy o tych co odeszli - fani Davida Bowie szykują się na wielki zjazd Światowej Konwencji Fanów Davida Bowiego 2023, która odbędzie się w dniach 17-18 czerwca 2023 r. w New York City's Racket (431 West 16th Street, New York, NY 10011). Sercem wydarzenia będzie nocny maraton BowieBall Derycka Todda. Będzie się dużo działo, dlatego zachęcamy do śledzenia strony festiwalu (TUTAJ).


Inny wielki nieobecny... W sieci pojawiło się sześć albumów nagranych przez Elliotta Smitha w szkole średniej w latach 1985-1989. Wśród albumów są Any Kind Of Mudhen Stranger Than Fiction (1985), Still Waters More Or Less (1986) i Menagerie (1987), A Murder Of Crows The Greennouse (1988) oraz Harum Scarum Trick of Paris Season (1989) (LINK).


Nie ma też już Rush, zespół jednak postanowił ponownie zaistnieć z zaświatów, i wydaje reedycję albumu Signals z okazji 40. lecia wydania. Oferta jest bardzo bogata, będzie mieć formę boxa z wieloma materiałami audio i publikacjami, a szczegóły można zobaczyć na wykonanym z tej okazji klipie (TUTAJ) a zamówić TUTAJ.


Skoro weszliśmy w lekko metalowe klimaty - Heavenly ogłosiło długo oczekiwaną winylową reedycję swojego drugiego albumu Le Jardin De Heavenly, który ukaże się 12 maja, po prawie 3 dekadach od premiery. Album zawierający osiem utworów został wydany przez Sarah Records i K Records. Reedycja Skep Wax Le Jardin De Heavenly zawiera trzeci singiel Heavenly Sarah Records (So Little Deserve/I'm Not Scared Of You) oraz singiel wydany tylko przez K Records (She Says/Escort Crash On Marston Street). 

Aby to uczcić, zespół ponownie się połączy, by zagrać dwa wyprzedane już koncerty w Bush Hall w Londynie w maju tego roku. Podczas koncertów na perkusji zagra Ian Button. Mathew Fletcher niestety odebrał sobie życie w 1996 roku, więc nie zobaczymy go na scenie, lecz w związku z tym 1 funt z każdego biletu zostanie przekazany organizacji Grassroots Suicide Prevention. A album można zamówić TUTAJ.


Ostrzej - Metallica wypuściła nowy singiel If Darkness Had A Son. Piosenka jest trzecim utworem, po Screaming Suicide i Lux Æterna pochodzącym z najnowszego albumu zespołu 72 Seasons, który ukaże się 14 kwietnia. 


I tak znaleźliśmy się w USA. A tutaj dziwy większe niż w Unii Europejskiej. Robaki? To nie jest najdziwniejsza rzecz jaką ludzie jedzą. Kesha z Chicago w Ameryce pojawiła się w programie TLC My Strange Addiction, aby opowiedzieć o tym, że lubi jeść papier toaletowy. Ma 34 lata a od 23 lat codziennie je do 75 kawałków papieru. Najbardziej lubi te dwuwarstwowe, ponieważ są według niej  łatwiejsze do strawienia, choć jak zwierzyła się doświadcza skurczów żołądka i trudno jej dojść do łazienki, jeśli zje za dużo (LINK).

Nie podano, czy amerykanka je papier nowy, czy też, że tak powiemy - zużyty.

Żona mówi do męża:
- Janusz, zauważyłeś, że kupiłam nową szczotkę do WC?
- Tak, zauważyłem! Ale wiesz, ja jednak wolę papier ... 


Co do papieru toaletowego, pewna kobieta zadzwoniła do telewizji w czasie programu zachęcającego do małoodpadowego stylu życia i  ujawniła, że zamiast papieru toaletowego w jej gospodarstwie domowym wszyscy używają jednej rodzinnej szmatki (LINK).

Mogą skoczyć Januszowi - on był pierwszy! 

To musieli być ekolodzy! Oni dominują w takich unowocześnieniach. Reuters podał informację o tym, że polscy politycy rekomendują jedzenie robaków, puścił z ilustracją przedstawiającą Donalda Tuska... (LINK).


Ekolodzy i weganie uważają też, że nasza planeta jest przeludniona. Liczba jej mieszkańców powinna być zredukowana. Anglicy zdają się już ten plan realizować. 48-letni Mark Cusack, były radny miasta Hungerford otrzymał oficjalny list z Departamentu Pracy i Emerytur (DWP), w którym poinformowano go, że nie żyje. Mężczyzna nie mógł tego wyjaśnić i w końcu poszedł do swojego lekarza rodzinnego, który wydał mu zaświadczenie, że jednak nie umarł. Teraz czeka go urzędnicza batalia o odkręcenie uznania go za zmarłego (LINK). 

Przychodzi trup baby do lekarza:
- Co mi się tak tu pani rozkłada?!
Baba:
- A co mam gnić w poczekalni?



Spider-Man 2099, Omega Red. Te toksyczne postacie z komiksów używają jadu, aby pokonać swoich przeciwników. Ale czy zwykli śmiertelnicy mogą także posiadać równie zabójcze umiejętności? Naukowcy sądzą, że tak, ponieważ nowe badania wykazały, że ludzie mają podłoże genetyczne potrzebne do plucia jadem! Naukowcy z Okinawa Institute of Science and Technology Graduate University (OIST) i Australian National University przeprowadzili ostatnio badanie, aby dowiedzieć się, jak ewoluują gruczoły jadowe u zwierząt. Na ich podstawie doszli do wniosku, że wystarczą odpowiednie warunki ekologiczne aby u ludzi wytworzyły się zęby jadowe a ślinianki zaczęły produkować jad (LINK).  

Też mi odkrycie, każdy kto ma teściową wie o tym od dawna... 

Za oknem wisi kobieta, trzyma się kurczowo parapetu i wrzeszczy! Mężczyzna stoi w mieszkaniu i wali ją młotkiem po palcach.
- Panie, czemu pan tak katuje te kobietę?!
- Jaka kobietę?! To moja teściowa.
- Ale się cholera trzyma!


W Wielkiej Brytanii rozstrzygnięto tymczasem niezwykle ważną kwestię będącą przedmiotem wielkiej debaty dotyczącej żywności: czy pokryty czekoladą wierzch jest górną czy dolną częścią najpopularniejszego w kraju herbatnika Chocolate Digestive? Firma McVitie's, producent ciasteczek, oficjalnie podała, że część z czekoladą to jest spód (LINK). Ciekawe czy opisana powyżej rodzina od szmatek też ma podobne dylematy...


Kończymy pozytywnie. Avalon Emerson ogłosiła wydanie swojego debiutanckiego albumu z nowego projektu muzycznego, a także udostępniła nowy singiel Hot Evening inspirowany twórczością Cocteau Twins. Jest nadzieja w młodych...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 5 marca 2023

Give Up To Failure i ich nowy abum Cocoon: Ochłodzenie przez ocieplenie, czyli jak dziś brzmi Manchester Sound


 

Przed nami kolejna walka
Z moją chimeryczną głową...

Zaczyna się jak nowa płyta Mansona lub NIN, ale to tylko chwila... Po kilku sekundach bowiem  Give Up To Failure odciskają swoją pieczęć w postaci charakterystycznych riffów gitarowych, i tych suspensów po których wchodzą mocną ścianą dźwięku, w starym dobrym stylu nieodżałowanych Type O Negative z najlepszych lat...

To początek nowej płyty zespołu, już drugiej w dorobku pt. Cocoon... (debiut zespołu opisaliśmy TUTAJ). 

Did I wear you out
With chaos all around us?
Darkness ate our light
Did I wear you out?

Tonight
I’m choking on my insides
Turned to stone
I couldn’t take my eyes off your sight
One more move
May cause much more injuries
But we can try and see
What I will leave in ruins   

I’ve become indifferent
To the spark inside your eyes
I’m too weak to keep you
You’re the broken glass
Are we about to fall?
No way to get out
Another fight ahead
With my chimeric head
 

A naszej łąki niegdyś obsypanej kwiatami już nie ma...
Potrzebuję zbawiciela    

Savior, znany już wcześniej (rozmawialiśmy o nim z Markiem Magickiem, autorem wszystkich tektów TUTAJ) prowdzi nas przez album dalej, przy okazji brzmiąc znakomicie. Gdyby Martin Hannett dziś tworzył Manchester Sound, to śmiało można postawić tezę, że tak właśnie by on brzmiał.   

    
Help me collect the pieces of my own disaster  
You’ve got me from the abyss now I hold you hand
You were the brightest light I’ve seen and still I praise it but
I belong to the darkness, queen still wants be served

You were pretty visitor entering my nightmare
And I was meant to be that little blissful pill
But I didn’t do what you wanted feel
You’re the sweetest morphine - you’re my favorite drug

I’m still taking it all down though my hands full of blisters
Cause I tried to pull out our carriage from deep pool of this muddy road
And our meadow once covered with flowers is not anymore
So let’s kiss goodbye our winter and it all can grow back on

I need a crust
I don’t wanna burn us
I need a savior

Krążę po popieprzonych korytarzach w mojej głowie
A moje życie ucieka

Wide Awake przypomina dokonania Clan Of Xymox z czasów początków 4AD. Wydaje się, że to piosenka o walce z bezsennością. Cały album, w prównaniu z debiutem charakteryzuje się ociepleniem brzmienia. Paradoksalnie, to ocieplenie, w pewien sposób wyczyszczenie dźwięków, powoduje, że możemy zostać jeszcze bardziej zmrożeni, zasmuceni, wprawieni w nostalgiczny klimat Cocoon. 

Down in this spin
Losing sleep
It eats me up piece by piece
Drowns me in my fears
Eternally
Will you leave me here alone

Withdrawal
All the walls talk to me
Once again
I’m taking blame on me

Deep in this fears
Losing sleep
It’s crushing me brick by brick
Leaves me in decay
Don’t you wait
I’m afraid I’ll fade away

Withdrawal
All the walls talk to me
Once again
I’m taking blame on me
I’m pacing fucked up corridors in my head
My life’s ticking away
Find me here
Knock me down
I’m wide awake

Sowing time on fields of sorrow
I swallowed the pill
Bedroom walls closing in on me
I’m here at insomnia’s bottom
Please, be my wind that push me out

Tam, dokąd idziesz, jest za ciemno
(Zaczekasz na mnie?)
Tam, dokąd zmierzasz, nie jest bezpiecznie
 

To piękna płyta. Potwierdza to kolejny utwór, jeden z moich faworytów Damages... Klimat zwala z nóg, takich chwil nie było na debiucie... Dawno nie słyszałem lepszego utworu. Budowanie w nim napięcia jest absolutnym mistrzostwem, sekcja w tle robi niesamowitą robotę, lekko przyciszony wokal i... eksplozja. To piosenka z pierwszej ligi! Klimat rodem z Katatonii, ale bez wątpienia nie ma tu ślepej kalki.

 
Breathing out dead days
Feeling restless

Goddamn, sadness is here again
I got bottled at this battlefield, got closer to the edge

Goddamn, anger is here again

It’s too dark where you’re going
(Will you wait for me?)
Where you’re heading it’s not safe

Freaking out on the adrenaline

Passing out on the floor
Destroy the feelings I get
I can’t take it anymore
It all starts to overflow…


Suffering from mad days
Beat them out of me
Okay, I’ve fucked up again
Blood on bedroom walls, I’m lost in my own maze
Okay, I swallow sleep again

It’s too dark where you’re going
(Will you wait for me?)
Where you’re heading it’s not safe

Freaking out on the adrenaline
Passing out on the floor
Destroy the feelings I get
I can’t take it anymore
It all starts to overflow my heart

Rip that eyes that bellow
It sprouts inside my head
I’ll glue all parts and I’ll be fine
The mess that I’ve created
I hope that you don’t mind
I fucked your head cause fucked is mine
That constant rumble doesn’t pay
I can’t suppress the pain
Now everything I gained I’m losing again
Now we trust the time
The biggest cure
It will crash the wall between me and you...

Każdej nocy gdy jesteśmy daleko od siebie
Będę lunatykował
W twoje sny

Po tak wysoko postawionej poprzeczce, czy coś może zabrzmieć lepiej? Sleepwalk jest bardzo spokojny, to piękna ballada o rozstaniu... Ale nie tylko, zdaje się, że opisuje też trud uczuć, pewne wyzwania jakie te pociągają za sobą. Nigdy nie spodziewałem się, że po Burden zespół będzie dryfował w kierunku tak romantycznych brzmień. To znakomity kierunek... I znowu ściana brzmiąca w tle, i znowu te niesamowite riffy. Muszę to usłyszeć na żywo! 

If you ever choose you don’t want me
Hollow my eyes
Lay me in dirt
You’re the light that brighten up
Dark holes inside of me

Every night we’re far apart
I’ll be sleepwalking
Into your dreams
I know I’m imperfect design
But I try to stay near you
I try to stay here

If only I knew
I wasn’t able to love yet
Am I the tears in your eyes
Cause you’re about to cry
Can I change my name
But let it all stay the same
Or disappear
But still be near?

My wounds once healed now start to bleed     
It’s like nothing else when it hurts
There’s no point to count me in
Cause I will surely vanish
Soon I will disappear

Byłem tak blisko drugiej strony
Nie wiem jakim cudem wciąż żyję

The Husk - Łuska...  Powiedzmy, że jesteśmy już przyzwyczajeni, że zespół brzmi właśnie tak. Cieplej, spokojniej, przyjemniej... Czy słyszycie gitary z Something Must Break Joy Division? No i to niesamowite zakończenie...  

    
Place me in a better space
Turn it off so I can rest
All the time I’m wearing mask
Under this skin I’m just a husk

I was so close to the other side
Don’t know how come I’m still alive
It always takes more to be
I’m falling down with broken wings

Now I’m barely able
To touch, to breath, to feel alright
To love, to live
I’m falling down
To touch, to breath, to stay alive
To love, to live
Now I’m barely able...
   

Walczymy, dopóki się nie pokochamy

Weakness - czy ja już pisałem, że to piękna płyta? No kto by pomyślał, że można jeszcze bardziej nostalgicznie, romantycznie... Próba wyjścia poza skorupę, szukanie ratunku w uczuciach... 

And you've reached into my weakness
Dug a little hole, seeded love
You're the warmest sun
And I won't any longer be that autumn leaf
Falling from the tree

You keep ourselves at war
If you keep falling in love with me
Running through the trench
I was destroyed by your bomb
We keep fighting ’til we love

Our ember, my pain, our shelter, my shell
I thought I let it go away

To wszystko prowadzi do powolnego upadku

Slow Collapse - znany wcześniej, nieco w starym stylu, choć zaskakuje znakomitym efektem specjalnym. Nie wiem jak to zrobili (1:18 gitara? syntezator?), ale to sprawia, że ta piosenka jest chyba najbardziej zaawansowana brzmieniowo z całej płyty. No cóż, znakomity debiut zespołu zostaje zdetronizowany. Piosenka jest o uczuciach, skomplikowanych uczuciach...  

You boil my blood
But you belong to church of mine
You drench my mind
And in the end
It all leads to slow collapse

Swallow pride
I will crawling back to you
We, together falling down
Inside we died out

Talk to me
Don’t go

(Dry your eyes
We’ll make out everything
Or we collapse
So talk to me
Lack of rooms for anger
Inside of me
Don’t go
Talk to me)

Byłem kwiatem zła w rozkwicie
Teraz zasypiam w swoim kokonie

Kokon - za słownikiem PWN: 1. powłoka wytwarzana przez larwy niektórych owadów, w której rozwijają się one i przepoczwarzają w dorosłą postać 2. osłonka otaczająca jaja niektórych zwierząt 3. o czymś, co stanowi dla kogoś ochronę przed zagrożeniami z zewnątrz...

Znowu od początku słychać Joy Division, ale oczywiście tak by brzmiało po 40 latach... Piosenka podsumowuje cały album, opisuje beznadziejną sytuację narratora, szukającego swojego nowego miejsca w świecie...    

    
There is nothing more I can stand this time
It looks like I have reached the dead end
Past I was living has taken a toll on me
Faces are not flashing with those smiles

(Not anymore, I’ve lost control)
I was an evil flower in bloom
Now falling asleep in my cocoon

Dear weakness, you are  fucking wound inside
Still remember time I gave up my life
What’s been killing me made us falling apart
Now we are just two of million little parts

(And it goes on, and it still goes on)
I was an evil flower in bloom
Now falling asleep in my cocoon

Who am I meant to be?

Leżysz tu na łące lęków
Nikt cię tam nie znajdzie
W anarchii nerwów  

I znajduje, pisząc Suicide Letter To Myself - piosenkę kończącą album... To piękna ballada na fortepian... No kto by pomyślał, po takim początku? 

A narrator pyta się dlaczego?

I am leaving you
You’re biggest threat to me
Be the court to yourself, hangman to yourself
In your eyes I see only pain
Nothing bothers you
You just giving in
Tainted by the lies
Path that destroyed your life
You are laying here in the meadow of fears
No one will find you there
In anarchy of nerves
And as these days are flying by
I ask only ‚why?’
‚Why is that all like this? Just why?’

Cóż można więcej napisać? Może tyle, że nasz blog był jednym z pierwszych, który dostrzegł potencjał zespołu. Byliśmy z nimi od samego początku. Zespół w zamian dał nam do opublikowania znakomite zdjęcia i udzielił obszernego wywiadu TUTAJ. Dostąpiliśmy także zaszczytu odsłuchania kliku piosenek z nowej płyty przed ich publikacją. Możemy być dumni, że wtedy się nie pomyliliśmy. 

Za to oni, odwdzięczyli się, i nie pomylili się teraz.    

Arcydzieło. 




 
Album jest do odsłuchania i kupienia TUTAJ.   
    
Give Up To Failure, Cocoon, realizacja: Mark Magick, Black City Sounds 2023. Tracklista:  Chimeric Head, Savior, Wide Awake, Damages, Sleepwalk, The Husk, Weakness, Slow Collapse, Cocoon, Suicide Letter To Myself.

sobota, 4 marca 2023

Rozkodowujemy Kuszenie św. Antoniego, Salvadora Dali

Nasz przegląd twórczości Salvadora Dali, który prezentujemy od pewnego czasu (TUTAJ), bez Kuszenia św. Antoniego z 1946 roku byłby w naszym mniemaniu niepełny.


Ten obraz (olej na płótnie, o wymiarach 90 x 119,5 cm) przechowywany obecnie w Królewskim Muzeum w Brukseli powstał w dość dziwnych okolicznościach. W 1946 roku w Nowym Jorku producent filmowy David Loew wraz z reżyserem Albertem Lewinem zorganizowali konkurs na wybór obrazu, który pojawił się w ich najnowszym filmie The Private Affairs of Bel Ami, opartym na powieści Guya de Maupassanta.  W konkursie wzięło udział jedenastu malarzy, wśród nich oprócz Dalego: Ivan Albright, Eugene Berman, Leonora Carrington, Paul Delvaux, Louis Gugliemi, Horace Pippin, Abraham Rattner, Stanley Spencer, Dorothea Tanning i jej przyszły mąż Max Ernst, któremu  jury złożone z Alfreda Barra, Marcela Duchampa i Sidneya Janisa przyznało nagrodę. Wszystkie te prace zostały pokazane na wystawie w Brukseli i Rzymie w 1947 roku.

Gwoli wyjaśnienia Św. Antoni był pustelnikiem, egipskim mnichem żyjącym w latach 251-356, nękanym przez nocne, koszmarne wizje, z reguły przerażające demony lub uwodzicielskie kobiety podsuwające mu osiągnięcie władzy, bogactwa i spełnienia żądz. Te dręczące chwile zostały opisane w Żywocie św. Antoniego przez Atanazego z Aleksandrii żyjącego w latach 295-373 świętego biskupa i mnicha. Zapisał on m.in. takie słowa św. Antoniego: Ten, kto przebywa na pustyni, w swojej celi, oddaje się ciszy, jest niewidzialny dla trzech pokus: słuchowych, mowy i wzroku; czeka go tylko jedna walka – walka ze zmysłowością. Dlatego historia św. Antoniego Pustelnika stała się źródłem inspiracji w świecie sztuki, zwłaszcza malarstwa, na jej podstawie swoje wizje kuszenia namalowali Hieronim Bosch, Félicien Rops czy Salvator Rosa.

Obraz Dalego przedstawia św. Antoniego, lecz autor umieścił go w lewym dolnym rogu, a całą centralną część płótna przeznaczając na wyobrażenie pokus, jakim poddawany był pustelnik. Pierwszym z parady kusicielskich alegorii jest stojący dęba koń, symbolizujący zmysłową przyjemność i niezrównaną moc. Następnie zanim podążają słonie na cienkich i długich nogach: pierwszy dźwiga na grzbiecie misę z nagą kobietą, drugi egipski obelisk, trzeci kompozycję architektoniczną w stylu Palladia, a ostatni kolumnę. W tle pustynnego krajobrazu znajduje się Escorial, przesłonięty chmurami królewski pałac-klasztor pod Madrytem, w którym pochowani są prawie wszyscy hiszpańscy królowie. Escorial jest symbolem hiszpańskiej monarchii, a jego pojawienie się na obrazie jednoznacznie wskazuje, że Dali w tamtym czasie powoli opuszczał obóz anarchistów i buntowników a zwracał się ku poglądom konserwatywnym. Świadczy o tym także motyw religijny, który Dali rozwija po raz pierwszy od wielu lat bez sarkazmu.


Tym co zastanawia są alegorie w postaci słoni na pajęczych nogach, a choć pojawiły się nie pierwszy raz, ich obecność jest zaskakująca i rozmaicie interpretowana. Słoń o cienkich, długich kończynach znalazł się wcześniej na innym słynnym obrazie Dali, zatytułowanym: Sen wywołany lotem pszczoły wokół granatu na sekundę przed przebudzeniem. Zarówno tam, jak i tutaj jest słoń z obeliskiem będący nawiązaniem do słynnej rzymskiej rzeźby projektu Lorenza Berniniego dźwigającego na swym grzbiecie egipski obelisk dłuta Ercole Ferraty, ustawionej przed Bazyliką Santa Maria sopra Minerva w 1667 roku. Obraz powstał pod wpływem snu Dalego, w którym rzeźba Berniniego przechadzała się w kondukcie pogrzebowym Papieża. A Bernini z kolei wziął ją z ilustracji  powiastki Francesca Colonny Hypnerotomachia Poliphyli z 1499 roku.

Słoń jako symbol siły, mądrości i pobożności miał uosabiać te cnoty, uchodzące za bazę chrześcijańskiego wychowania. Według Iconologii Cesare Ripy z 1593 roku słoń walczył tylko z silniejszymi od siebie: pośród liter starożytnych Egipcjan figuruje jako wybitny symbol łagodności także dlatego, że idąc pośród stada owiec, które plączą mu się pod nogami, usuwa się na bok, aby tylko skutkiem własnej nieostrożności nie napytały sobie biedy. W starożytności uważano, że zwierzę może żyć nawet 100 lat więc stał się symbolem wieczności, Plutarch pisał o wstrzemięźliwości seksualnej słoni, stąd w symbolice chrześcijańskiej stały się symbolem czystości.  W iluminacjach średniowiecznych ksiąg słoń często przedstawiany był podczas walki z ich śmiertelnym wrogiem – wężem (smokiem), kojarzonym z diabłem. Motyw ten został rozpowszechniony w chrześcijańskiej Europie przez grecki traktat znany pod tytułem Fizjolog (II-IV w. n.e.), który stał się podstawą późniejszych bestiariuszy. Tak więc te duże ssaki miały pozytywne konotacje. A czemu na długich nogach? Wyobrażenie tłumaczy się jak już wspomnieliśmy snem Dalego, lecz i obrazem mnicha zasłaniającego się krucyfiksem i leżącego przed demonem na cienkich kończynach, który Dali mógł zaczerpnąć z Kuszenia św. Antoniego Salvatora Rosy z 1645 r. 

Salvator Rosa inspirował innych malarzy swoimi obrazami, a także swoją osobowością, bo był nie tylko malarzem ale także muzykiem, poetą i aktorem. Nazywany dziką Różą, był prekursorem romantyzmu i twórcą dzikich pejzaży, w których pojawiały się motywy przemijania i rozpadu świata – ruiny, wraki, zwierzęce szkielety. Poza tym Rosa sięgał tematami swoich dzieł po ewokujące sprawy mroczne, takie jak czary, gusła, alchemiczne obrzędy. Malował także dramatyczne autoportrety, dziwaczne podobizny filozofów i liryczne kobiece alegorie.

Warto również zauważyć, że wśród elementów przeniesionych z kompozycji Rosy do dzieła Dalego są kamień i czaszka. I o ile czaszka jest tu motywem wanitatywnym, właściwym i wyjaśniającym ascetyczny cel życia pustelnika, to skała u Dalego umieszczona pośród jałowego, pustynnego krajobrazu  odsłania jej celowe znaczenie. Antoni, który opiera się o tę skałę, czerpiąc siłę z jej obecności wyraźnie nawiązując tym do słów z Ewangelii  Mt 16,18: I ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój.  W porównaniu z innymi pracami zgłoszonymi w konkursie Dali pokazał więc świętego triumfującego a nie gnębionego męczennika, co być może jest aluzją do zakończonej powodzeniem walki samego artysty z jego demonami. W 1947 roku Dali udał się do Francji gdzie poddał się egzorcyzmom. I fakt, że nagłośnił swoim zwyczajem tego wydarzenia świadczy, że był to ważny dla niego obrzęd, o którym zapewne nigdy byśmy się nie dowiedzieli, gdyby nie pozostawione listy egzorcysty ojca Gabriele Marii Berardiego. Dali nagrodził go po wszystkim jednym ze swoich dzieł, a mianowicie rzeźbą krucyfiksu, która miała zostać odkryta wśród rzeczy osobistych Bernardiego po jego śmierci. A skoro tak, to znaczenie symbolicznych postaci na słoniach musi być tradycyjne. Jak pamiętamy w ewangelicznym  kuszeniu Chrystusa szatan ukazał mu same pozytywne skutki uznania poddania się woli złego ducha. Także św. Antoni był kuszony zaspokojeniem żądz. Dlatego podsuwane mu obrazy przedstawiane mu są za pomocą obrazów pozornie wartościowych, na słoniach o bardzo pozytywnych konotacjach. Posuwają mu widok korzyści, jakie osiągnąłby gdyby tylko… I tak, na jednym ze słoni z wyłania się postać kobiety. Może to być królowa Saby, o której mowa w Kuszeniu św. Antoniego Flauberta (1847), gdzie opisano ją jako przybywającą do pustelnika na słoniu.

Na innych jest obelisk będący symbolem mądrości. W Biblii dwa obeliski ustawione przez króla Salomona przed świątynią odnosiły się do Boga a w znaczeniu chrześcijańskim obrazowały Kościół który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy (1 Tm 3,15), przy czym wymowa obelisku, filaru i kolumny jest paralelna. Obelisk Berniniego opatrzony jest łacińską inskrypcją interpretującą sens pomnika: Zrozum za sprawą tego oto symbolu, że niewzruszona prawda wymaga krzepkiej mądrości władzy. Znaczenie to potwierdza kolejny słoń, na grzbiecie którego widzimy budowlę wspartą na kolumnach, które są można uznać za wyobrażenie kolumn domu, który Mądrość zbudowała sobie (Prz 9,1). Jak więc widzimy Szatan podsuwał św. Antoniemu – wg Dalego – zapewnienie uzyskania mądrości – przede wszystkim mądrości, a także chwały, łatwego osiągnięcia wszelkich cnót, nawet poprzez upadek cielesny. Wszystko, czego ascetyczny pustelnik by sobie życzył, wszystkiego do czego chciał dojść wyrzeczeniami i modlitwą. Nic więc dziwnego, ze taka interpretacja Kuszenia św. Antoniego nie spodobała się jury, które w tamtym czasie przyjmowało obraz św. Antoniego głównie jako ofiarę freudowskich, seksualnych tęsknot. I tak tez niektórzy krytycy interpretują obraz Dalego, doszukując się w nim przede wszystkim fallicznych form oraz erotycznych odniesień.

 


Pozostają jeszcze jednak pajęcze nogi słoni. Owady – pająki, chrząszcze, muchy - oznaczały najczęściej śmierć, zepsucie. Tak wyjaśnia się ich obecność pośród elementów martwej natury w malarstwie niderlandzkim i flamandzkim. Często wskazywały również na lęk artysty przed czymś złym, demonicznym i groźnym. Dali na przykład panicznie bał się pasikoników. Nieprzypadkowo także Belzebuba nazywa się Władcą Much. Słonie na owadzich nogach przekazują nam wiadomość od artysty, iż zawarte w nich chwalebne treści są pozorne i mamiące. I tak też je odczytuje Święty, który mimo, że powalony skutecznie zasłania się przed nimi krzyżem.

Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.