Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2024

Rorate, cæli, desuper, et nubes pluant justum, czyli o tradycji rorat

Trwa Adwent. A skoro adwent, to czas, w którym katolicy w naszym kraju chodzą na msze roratnie. Jest to tak utarte kontinuum, tak stałe i niezmienne, że nie jesteśmy już świadomi jego wyjątkowości. A przecież te codzienne, odprawiane w całym tygodniu, poza niedzielą, msze wotywne ku czci Matki Bożej są celebrowane tylko w Polsce.
Msza roratnia swoją nazwę bierze od pierwszych słów rozpoczynającej mszę antyfony zaczerpniętej z Księgi Proroka Izajasza (Iz 48,5): które po łacinie brzmią: Rorate, cæli, desuper, et nubes pluant justum (Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją!) Śpiew ten – podobnie jak wszystkie pozostałe modlitwy – wybrzmiewał w języku łacińskim, ale od tej oracji pochodzi pieśń do dziś wykonywana w kościołach:



Roraty wywodzą się z wczesnego średniowiecza, gdzieś z IX wieku, z czasów, kiedy Uroczystość Zwiastowania Pańskiego obchodzono nie 25 marca ale 18 grudnia, czyli w oktawę przed świętami Bożego Narodzenia. I to tylko w tym tygodniu najpierw odprawiano mszę świętą z tekstami liturgicznymi  o Matce Bożej. Obecnie zwyczaj ten kontynuowany jest w Niemczech i Czechach. Dlatego formularz mszalny wykazywał ścisłe związki z mszami tzw. suchych dni grudniowych, czyli dni postnych, przypadających na środy, piątki i soboty.
 
W Polsce, według tradycji, roraty pojawiły się już w XIII wieku, ponoć najpierw w Poznaniu, gdzie wprowadzono je na prośbę księcia Przemysława I, a następnie w Krakowie, podobno na prośbę świętej Kingi, żony Bolesława Wstydliwego. Najstarszym dokumentem dowodzącym o tak wczesnej genezie rorat w Polsce jest mszał cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego, potocznie nazywany Pars aestiva z ok. 1250 roku, w którym znajdujemy formularz Mszy wotywnej określonej jako Rorate (LINK) .


Strona z Lectionarium evangeliorum et epistolarum de tempore et de sanctis. Pars aestiva ab pascha 1250 z klasztoru cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego:


Ale na początku zazwyczaj nazywano te msze Missa aurea, lecz to określenie nie przyjęło się. Apogeum popularności rorat przypada na połowę XVI wieku.  Odgrywały szczególną rolę w życiu Zygmunta Starego, który po ufundowaniu kaplicy zygmuntowskiej w katedrze wawelskiej w  1540  roku  doprowadził  do  utworzenia  przy niej Kapeli  Rorantystów, czyli zespołu śpiewającego a capella (bez instrumentu) oraz wystarał się o papieski przywilej odprawiania codziennie (przez cały rok na okrągło, z wyjątkiem Wielkiego Piątku) mszy roratniej. Fundacja królewska utrzymywała 12 osób: dyrygenta, 10 księży i kleryka-ministranta. Złożony na ich rzecz fundusz był tak pokaźny, że wystarczył na 330 lat płac kapeli, aż do 1872 roku.  Jak brzmiały śpiewy tej formacji można posłuchać:



bł Albert Chmielowski, Roraty, olej na płótnie, 1874:


Pierwotnie msze roratnie sprawowano w porze przedświtu. Zaczynały się gdy jeszcze było ciemno. W trakcie jej trwania wschodziło słońce, które symbolizuje Chrystusa – Sol Iustitiae (Słońce Sprawiedliwości). Wybór porannej pory dnia wynikał z podwójnego znaczenia Adwentu – z jednej strony był to czas oczekiwania na święto będące pamiątką Bożego Narodzenia, ale z drugiej, był to czas liturgicznego oczekiwania na Paruzję, czyli na powtórne przyjście Zbawiciela. Chodziło o to, aby w takiej chwili Chrystus zastał swój lud na modlitwie. Z tego powodu w niektórych częściach Polski na Roraty nie wzywało bicie dzwonów ale dźwięk tzw. ligawek. Były to długie rogi o długości od dwóch do trzech metrów, wykonane z drewna, w które dęli mężczyźni niczym aniołowie w trąby zapowiadające Sąd Ostateczny.


Jak już wspomniano, w Polsce roratnie msze najpierw odprawiano całorocznie, podczas gdy w całym Kościele tylko tydzień przed Bożym Narodzeniem. Dlatego po soborze trydenckim biskupi postanowili uregulować ich status prawny, poruszając kwestię liturgii rorat na kilkunastu synodach, począwszy od 2 poł. XVI w. aż do poł. XVIII w. W ich wyniku ustalono porządek mszy i ograniczono ich sprawowanie tylko do Adwentu. Ostatnie regulacje pochodzą z 1971 r. dokonane były przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zdecydowano wtedy, że w trakcie rorat należy odmawiać śpiewać hymn Gloria ale bez Credo. Wprowadzono także dowolność pory celebracji rorat, można ją sprawować rano, w południe i wieczorem. Choć na pewno początek mszy w ciemności i zapalanie świateł dopiero na dźwięk hymnu Chwała na wysokości sprawiają, że roraty są wyjątkową modlitwy. I o długiej, bogatej – zwłaszcza w Polsce – tradycji.

Stefan Mrożewski, Roraty w kościele św. Jana w Poznaniu, drzeworyt, 1934:


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 27 września 2024

Dom Książki: Brewiarz Franciszkanów Świeckich - modlitwa Kościoła dla pracujących


Każdy duchowny zobowiązany jest do odmawiana Brewiarza, który w formie dla kapłanów jest dziełem dość obszernym. Kilka razy już przymierzałem się do zakupu, ale stwierdziłem, że z powodu codziennych obowiązków związanych z pracą i rodziną, nie będę w stanie odmawiać brewiarza trzy razy dziennie. Jeśli do tego dodać Msze Święte to z braku czasu trzeba by było zaniedbać swoje obowiązki, a to przecież nie o to chodzi. Zatem szukałem czegoś bardziej dostępnego i znalazłem aplikację, ale jestem jednak zwolennikiem bardziej tradycyjnych form przekazu (książki jednak nie da się wyłączyć) i dotarłem do Brewiarza Franciszkanów Świeckich - bardzo pięknie wydanego i oprawionego, co biorąc pod uwagę jakość, jest zakupem niezwykle cennym. 

Mój Ksiądz Proboszcz w każdym razie uznał go za dzieło niezwykle wartościowe. Wydawnictwo zostało opracowane przez zespół: s. Jolanta Bogdanów FZŚ, br. Bernard Kozłowski FZŚ, o. Tobiasz Kołodziejczyk OFM, o. Alojzy Pańczak OFM. Zatem mamy dwóch duchownych i dwoje świeckich, a Brewiarz został wydany przez Wydawnictwo Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie w 2023 roku (można go nabywać TUTAJ).  Co ważne, jeśli ktoś ma w posiadaniu modlitewnik, to Brewiarz zrobi konkurencję, bowiem poza Liturgią Godzin do codziennego odmawiania, zawiera też inne typowe modlitwy, o czym za chwilę. 

Układ Brewiarza jest następujący: historia FZŚ, z historią zatwierdzenia  reguły zakonu i opisem zebrań wspólnoty, oraz metoda odmawiania Liturgii Godzin. Ten fragment uważam za nieco niejasny, w każdym razie udałem się do pobliskiego zakonu i poprosiłem jednego z Ojców o instrukcję, i ją dostałem. Brewiarz zawiera wkładkę z często odmawianymi modlitwami, co jest bardzo praktyczne.

Liturgia Godzin podzielona jest na 4 tygodnie w każdym oczywiście po 7 dni, natomiast bardzo dobre jest to, że dodano specjalne modlitwy na święta związane z Zakonem. Oczywiście ze wspomnianych powyżej powodów Liturgia zawiera tylko Jutrznię i Nieszpory. Układ jest taki, że mamy zawsze albo Pieśń Maryi abo Zachariasza (naprzemiennie), zawsze na początku jest wezwanie, później hymn, psalmy, antyfony, czytanie, responsorium krótkie, prośby i modlitwę końcową.

Po modlitwach Liturgii Godzin na 4 tygodnie (a brewiarz liczy prawie 900 stron!)  znajdują się modlitwy do Boga, nabożeństwa, nowenny i litanie, a na końcu też pieśni (Liturgia Godzin to zaledwie jedna z 5 części Brewiarza). Na końcu umieszczono alfabetyczny spis pieśni.


Format wydawnictwa jest poręczny (11.5 na 17.5 cm), mieści się ono do małej torebki na ramię. A samo wydawnictwo jest bardzo eleganckie i praktyczne (ładny papier i kursywy). 

Na koniec warto nieco wspomnieć o historii powstania Brewiarza (cytat STĄD): W XVII wieku pojawiły się pierwsze wydania modlitewników przeznaczonych dla tercjarzy franciszkańskich. Były wydawane też teksty Reguły z towarzyszącymi im komentarzami, do których dołączano krótkie modlitewniki. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku inicjatywę wydania jednego wspólnego dla wszystkich tercjarzy w Polsce modlitewnika podjął zaangażowany w posługę franciszkanom świeckim  o. Tarsycjusz Waszecki OFM. O. Tarsycjusz starał się, by modlitewnik miał czytelny układ, nawiązywał to tradycji publikacji przedwojennych i zaspokajał oczekiwania jak najszerszych grup odbiorców nie tylko spośród franciszkanów świeckich. Nowe, gruntownie zmienione wydanie modlitewnika, zawiera postulowaną przez wielu franciszkanów świeckich uproszczoną Liturgię Godzin rozpisaną na cztery tygodnie.  W samym modlitewniku usunięto niektóre fragmenty, a dodano nowe, np. związane ze czcią świętych tercjarskich. W nawiązaniu do tradycji nowy modlitewnik, który oddajemy w ręce franciszkanów świeckich, zatytułowano Brewiarz franciszkanów świeckich.   

Chyba lepszej rekomendacji nie trzeba, zwłaszcza że koszt to zaledwie 60 PLN. Warto więc kupić zanim neokomuniści z UE i okolic zabronią się modlić. Wtedy wrócimy do bibuły a to już nie taka sama jakość...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 13 września 2024

Dom Książki: Te Deum Laudamus - idealna skrzynka kontaktowa z Panem Bogiem

 

Zawsze przed Mszą staram się być w Kościele wcześniej. Jedna z pań , które często pojawiają się i czekamy na otwarcie, powiedziała że ponoć kiedyś sam Jezus zalecał przychodzenie na modlitwę wcześniej. Pewnie to z jakiegoś objawienia, niemniej przychodzę i czasem zerkam na ludzi. W jednym z Kościołów mojego miasta odmawia się Różaniec, w innym ludzie gromadzą się i czasem siostra zakonna - organistka, śpiewa pieśni, z kolei w moim spędzamy czas w ciszy. Niektóre osoby odmawiają Różaniec, inne się modlą z pamięci, a dwie osoby z modlitewników. 

I właśnie o modlitewniku (nazywa się Te Deum Laudamus) chciałem dziś napisać, w zasadzie w trzech aspektach. Pierwszy - kupiłem go, bowiem polecany był  w sieci jako bestseller wśród dzieł tego typu. Drugi - pokazuje on ewolucję Kościoła, bez względu czy uważamy ją za dobrą, czy nie. I trzeci - jest on bardzo uniwersalny, przez co godny polecenia, z tym że pewne aspekty mogą zdziwić, o czym w punkcie 2. 

Jest bestsellerem, rzeczywiście ilość modlitw jest, jak na format (125 x 170 mm) duża, wszystkiego jest aż 350 stron. Co ciekawe (a zawsze trzeba uczyć się od lepszych) zawiera on między innymi masę modlitw na różne okazje, ale głównie modlitwy te napisane zostały przez Świętych Kościoła (z  podaniem autorstwa, niektóre nawet mają zaznaczone jaki odpust można uzyskać po odmówieniu). Wśród autorów oczywiście nie mogło zabraknąć św. Tomasza z Akwinu, są też św. Bernard, czy św. Franciszek z Asyżu. Wszystkie modlitwy zawierają głębokie przemyślenie, pobrzmiewają z nich na przykład echa listów św. Pawła. Co ciekawe, w mojej ocenie, największy walor edukacyjny posiada Wyznanie Wiary wg. Świętego Atanazego (można je przeczytać TUTAJ). To tak w kontekście niektórych ostatnich quizów z Twittera. Oczywiście są też litanie, psalmy, modlitwy poranne i wieczorna, oraz jakże często zaniedbywane, modlitwy przed pracą czy posiłkiem. Jest cała masa litanii, pieśni ( z alfabetycznym skorowidzem).  I jedna uwaga, są też modlitwy Bractwa Piusa X. Ja je omijam, bowiem status tego bractwa jest nie do końca jasny. W niektórych modlitwach wspomina się islamizm jako grzech, co zatem z dialogiem międzyreligijnym, tak ostatnio popularnym?

I tak płynnie przechodzę do  punktu 2 - ewolucji Kościoła, którą widać w modlitewniku. Na przykład mamy tutaj (w mojej ocenie bardzo dobry) rachunek sumienia (w zasadzie jest zwykły i drugi dla osób często się spowiadających). Podoba mi się ten rachunek, i z tego co szukałem w sieci, bije on na głowę te, które można tam przeczytać. Jednak widać choćby w w nim, ewolucję Kościoła, bowiem na przykład udział w neokatechumenacie, czy niegodna postawa podczas przyjmowania Komunii Świętej (na rękę lub na stojąco), modlitewnik uważa za grzechy. Jeśli do tego dodać fakt, że dzieło zawiera też niektóre nabożeństwa po łacinie, to widać w jakim kierunku poszedł Kościół. W każdym razie zdecydowanie nie jest to Modlitewnik dla zwolenników Synodu o Synodalności, czy też drogi jaką pragnie podążać Kościół w Niemczech.

Uniwersalność Modlitewnika podkreśla Spis Treści, poza modlitwami mamy tutaj  całą  Mszę Świętą (z przygotowaniem), Śpiewy i Pieśni łacińskie, Pieśni polskie i indeks Psalmów. Jest też alfabetyczny spis pieśni. Do tego co najważniejsze, atrakcyjny format, dodane gratisy w postaci poświęconego Różańca i obrazków, różnokolorowe zakładki z materiału (aż cztery). A wszystko, jak na opisane zalety, bardzo tanio. 

Całość wydana została przez wydawnictwo Te Deum, a opisałem wydanie III z 2022 roku. 

Reasumując, jak już się modlić, to najlepiej słowami Świętych. Polecam - w mojej ocenie idealna skrzynka kontaktowa z Panem Bogiem

Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.           

czwartek, 30 maja 2024

Przegląd najważniejszych Cudów Eucharystycznych

Wiara w cuda we współczesnym świecie wydaje się być skrajną naiwnością. A jednak w większości krajów dzisiaj świętuje się Bożego Ciało. Święto  związane z tym, co stało się setki lat temu: zwykła hostia niespodziewanie stała się kawałkiem krwawego ciała ludzkiego, w  reakcji na jakże współczesną niewiarę. Od tamtej pory takich zdarzeń było znacznie więcej. Carlo Acutis, nastoletni święty zmarły w 2006 roku założył stronkę działającą do dzisiaj na której zgromadził wszystkie cuda eucharystyczne. Jest ich tam około 150 (LINK). Na ich podstawie stworzona została światowa wystawa, pokazana w ponad 3000 miejsc, prezentująca je wszystkie podzielone według kontynentów (LINK). 

Kiedy popatrzymy na wszystkie tego typu dziwne historie zauważamy że  w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci nastąpił znaczący wzrost cudów eucharystycznych, których nauka nie może wyjaśnić. I dotyczy to wszystkich cudów – od pierwszego znanego w Lanciano po ostatnie.

Cud w Lanciano, miał miejsce w roku 750 lecz przebadano dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. I wyniki tych badań są zdumiewające.


Ale po kolei: roku 750 n.e. pewien ksiądz doświadcza zwątpienia  podczas sprawowania mszy św. I gdy wymawiał słowa konsekracji, hostia i wino przekształciły się w coś, co wyglądało na ciało i krew. W 1970 roku, ponad 1200 lat później, arcybiskup Lanciano, za zgodą Rzymu, zażądał dokładnego, naukowego zbadania naukowych cudownych relikwii – dokonał tego dr Edwardo Linoli, dyrektor szpitala w Arezzo i profesor anatomii, histologii, chemii i badań klinicznych. Jego raport, złożony 4 marca 1971 r., szczegółowo przedstawiał następujące wyniki: 

Ciemna zaschnięta bryłka okazała się skoagulowaną krwią grupy AB, z takim samym rozkładem białek jak w normalnej, świeżej krwi. Natomiast kawałek hostii jest fragmentem ludzkiej tkanki mięśnia sercowego, dokładnie z lewej komory. Można było zidentyfikować tętnice, żyły, gałąź nerwu błędnego i tkankę tłuszczową. Ponadto badania histopatologiczne nie wykazały żadnych oznak stosowania jakichkolwiek technik konserwacji. Wyniki te można obejrzeć w malutkim muzeum znajdującym się w Lanciano (LINK). Inne cuda eucharystyczne przebadane z zastosowaniem najlepszych współczesnych technik wykazały szereg prawidłowości. Co należy dodać w wielu przypadkach próbki do badań były pozbawione informacji o źródle materiału. W każdym z przypadków zidentyfikowano krew ludzką grupy AB. Odnaleziono także ludzkie DNA oraz białe krwinki, hemoglobinę i mykofagi, co jest charakterystyczne dla świeżej krwi. W przypadku włókien tkanek były to ludzkie tkanki serca objętego stanem zapalnym, a kilku przypadkach także skrzepliny wskazujące na brak tlenu co zinterpretowano jako typowe dla końcowych faz śmierci.

Najwięcej Cudów Eucharystycznych przypada na koniec XX wieku. Także w tym mamy już potwierdzone przypadki. W każdym z nich można było wdrożyć najnowsze techniki badań. Jako jedno z pierwszych gruntownie przeanalizowanych zdarzeń pochodzi z Argentyny, z Buenos Aires z 1992 i 1996 roku, z diecezji w której biskupem był obecny papież Franciszek


Kolejny pochodzi z 2006 z Tixtla w Meksyku a dwa następne z Polski, z Sokółki z 2008 r. i z Legnicy z 2013 roku. Nie są to ostatnie oczywiście niewytłumaczalne wydarzenia z ostatnich lat. Najnowsze pochodzą z Espinal z Indii i San Juan w Hondurasie (2022). Zostały dokładnie zweryfikowane i potwierdzone w instytutach badawczych. Dokładnym sprawdzaniem danych i propagowaniem informacji na ten temat zajmuje się jezuita dr Robert  Spitzer, prezes Magis Center of Reason and Faith z siedzibą w Garden Grove w Kalifornii. Szczególnie zależy mu na naukowym dochodzeniu do prawdy, jego organizacja wydaje materiały edukacyjne broniące komplementarności nauki, filozofii i wiary. Czy to nie dziwne, że większość cudów pochodzi z ostatnich lat? Z interesujących koincydencji można jeszcze dodać zastanawiający fakt: na całunie Turyńskim także zarejestrowano ślady krwi, I jest to krew grupy AB RH+, tak samo jak na krwawiących hostiach…

Zdjęcia zostały pobrane STĄD.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 13 kwietnia 2024

Czy żyjemy w czasach ostatecznych?

Czy żyjemy w czasach ostatecznych? To pytanie w zasadzie można uznać za retoryczne, bo czynią je takim rozmaite znaki i wydarzenia. Dalecy jesteśmy od snucia spiskowych teorii, lecz to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie jest faktem, a nie fragmentem fabuły serii o Indianie Jonesie


Otóż w Jerozolimie trwają od pewnego czasu działania zmierzające do odbudowy Świątyni. My, w naszym europejskim kręgu kulturowym, nie bardzo możemy wyobrazić sobie sytuację że oto znikają nam wszystkie nasze kościoły. A Żydzi są od wieków w takim właśnie położeniu. Od 70 r. n. e. nie mają żadnej świątyni. Mieli jedną jedyną i tę właśnie zniszczyła armia rzymska pod wodzą przyszłego cesarza Tytusa Flawiusza i prokuratora Tyberiusza Juliusza Aleksandra, która obległa znajdującą się od 66 roku n.e. pod kontrolą Żydów Jerozolimę. Po świątyni pozostał tylko fragment ściany zwany Ścianą Płaczu. Tytus zniszczył, jeśli chcemy być precyzyjni, drugą świątynię, odbudowaną przez Heroda II Wielkiego (tego od rzezi niewiniątek) po jej zburzeniu w  586 r. p.n.e. przez Babilończyków.


Teren jaki zajmowały historyczne budynki świątynne był dość duży, a mimo to istotnym zagadnieniem pozostaje lokalizacja Trzeciej Świątyni. Oczywiście należy zbudować ją tylko tam, gdzie stały dwie poprzednie, ponieważ Miejsce Najświętsze musi znajdować się dokładnie w tym samym punkcie, gdzie umieścił je Salomon. Jednak obecnie istnieje wiele kontrowersji co do tego, gdzie dokładnie znajdowała się ostatnia świątynia na Wzgórzu Świątynnym (Wzgórzu Moria) - być może nie na północ (lub południe) od niego. Jednak większość uczonych nadal jest głęboko przekonana, że obie świątynie stały tam, gdzie obecnie znajduje się muzułmański meczet tzw. Kopuła na Skale, bądź między nim a meczetem Al Aksa. To przekonanie może być błędne, ale najwyraźniej nie ma sposobu, aby udowodnić dokładną lokalizację bez przeprowadzenia wykopalisk archeologicznych, czego zabrania nie tylko wspólnota muzułmańska Jerozolimy ale także prawo Izraela.  Bo jeśli okazałoby się, że Trzecia Świątynia ma zostać zbudowana w miejscu, w którym obecnie stoi Kopuła na Skale, wówczas ta muzułmańska budowla musiałaby najpierw zostać usunięta, ale także stojący blisko XIII-wieczny Meczet Al Aksa. Trudno wyobrazić sobie jednak tę sytuację. Wszelkie wysiłki zmierzające do zniszczenia lub ograniczenia dostępu do obu meczetów a potem budowa nie tylko tej Trzeciej Świątyni ale jakichkolwiek innych żydowskich budowli na terenie wzgórza Moria, a także pomiędzy istniejącymi obiektami, pod, obok, wspartych na nich lub zamiast nich, doprowadzą do poważnych konfliktów międzynarodowych.


Inną przeszkodą jest niemożność ustalenia wielkości miary wymienionej w Biblii, gdzie występują łokcie. Dzisiaj nie wiadomo ile to jest: czy 1,84 stopy, zgodnie z konsensusem naukowym, czy 1,43 stopy, jak dowodzi tego historyk Asher Selig Kaufman. Bez dokładnej znajomości wielkości łokcia nie będzie można zbudować ołtarza.






Mimo tego w 1992 roku został powołany oficjalny Instytut Świątynny, który już poczynił duże, jeśli nie wszystkie, przygotowania. Instytut ten jest ściśle powiązany z amerykańskimi ewangelikami. Dzięki temu wsparciu sprowadzono w 2018 roku z Teksasu materiał genetyczny i na miejscu dokonano inseminacji, w wyniku czego urodziło się pięć całkowicie czerwonych jałówek, których prochy zostaną rytualnie użyte do oczyszczenia miejsca na Świątynię. Instytut zamówił także wyposażenie świątynne: zestaw różnych naczyń, złotych mis, dzbanów na poświęconą oliwę, złoty ołtarz, stoły na chleby pokładne i inne sprzęty używane do przygotowywania ofiar na ołtarzu. Jest już także Menora, która wystawiona jest na zewnątrz, w dzielnicy żydowskiej na Starym Mieście.


Szkoła Instytutu Świątynnego szkoli również certyfikowanych Cohenów (inaczej Lewitów, potomków Najwyższego Kapłana Aarona), którzy przeszli testy DNA, bez nich złożenie ofiary z jałówek nie jest możliwe. Obecnie zbierane są fundusze na przeszukanie odkrytych w 1996 roku tuneli pod Wzgórzem Świątynnym w celu znalezienia Arki Przymierza i innych ważnych artefaktów (LINK).   Choć co do Arki być może jej szczątki znajdują się w Afryce, o czym kiedyś pisaliśmy (TUTAJ). Niedawno archeolodzy z Israel Antiquities Authorities i Western Hall Heritage Foundation odkryli w tym rejonie nowe artefakty. Trwa spór czy są one częścią Trzeciej Świątyni. Natychmiast głos zabrali biblijni badacze, którzy stwierdzili, że spełnienie się proroctwa o Drugim Przyjściu, czyli ponownym przyjściu Jezusa na Ziemię, zdaje się być niemal pewne.


Dokładny model Trzeciej Świątyni w skali 1:50 jest już przygotowany. Można będzie go oglądać w specjalnie zbudowanym centrum dla turystów, które zostanie otwarte w Jerozolimie w 2025 roku.

Kwadratowy budynek o długości 150 metrów i szerokości 150 metrów oraz różnej wysokości będzie widoczny w całej Jerozolimie. Budowa rozpocznie się zaraz po uzyskaniu pozwolenia na budowę. Przygotowane są już plany rozbudowy gminy Jerozolimy w związku z przewidzianym najazdem ludzi z całego świata w związku z rokiem świętym 2025 ale przede wszystkim dwutysiącleciem Ukrzyżowania i Zmartwychwstania Chrystusa w 2033 roku.  Dodatkowo trwają prace nad planami drogowymi, elektryfikacją, tramwajami i ogólnie nad logistyką (LINK).

Pytanie zatem brzmi, nie czy- ale kiedy świątynia zostanie odbudowana? Biblia nie podaje odpowiedzi na to pytanie. Jedyne, co jest pewne, to to, że świątynia będzie już istnieć, kiedy objawi się Antychryst (2 Tesaloniczan 2:3-4) i że będzie tam w czasie Ucisku (Daniela 9:27). Ponieważ Ucisk minie zaledwie po trzy i pół roku, niektórzy doszli do wniosku, że świątynia prawdopodobnie zostanie odbudowana przed rozpoczęciem Ucisku, ze względu na małe prawdopodobieństwo ukończenia tak wspaniałej świątyni w tak krótkim czasie. Z drugiej strony  świątynię można wznieść dość szybko, ponieważ Żydzi rzucili pomysł po prostu wzniesienia najpierw świątyni namiotowej, takiej jak Przybytek Mojżesza. Instytut Świątynny przygotował już wszystko w tym celu i szkoli kapłanów z linii lewickiej, aby przygotowali się na tę ewentualność. Ostatnio nawet ktoś poddał myśl wydrukowania murów ogromną drukarką 3D, co pozwoliłoby na najmniej inwazyjną inwestycją, chroniącą istniejące budowle na wzgórzu.


Może pomysł z namiotem nie jest taki zły, bo według biblijnych zapowiedzi i ta trzecia świątynia zostanie zniszczona podczas Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa po czym pojawi się czwarta świątynia, z której Jezus będzie królował nad całą ziemią. Jest to szczegółowo opisane w Księdze Ezechiela (Ezch 40-46) oraz w Księdze Zachariasza (Zach 14, 11-16).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 8 lutego 2018

Jesteśmy martwymi atomami


Prawo zachowania masy zobowiązuje. 

Ludzie, zwierzęta, rośliny - wszystko to żyje. Ale upływający czas powoduje, że nic nie jest wieczne. Wszystko to umiera w bezlitosnym entropowym wzroście, bo nic nie jest trwałe. Dlatego ludzie, zwierzęta, rośliny - wszystko to umiera.

Skorupa ziemska, bo do płaszcza Ziemi raczej zbyt daleko, gromadzi ciała: ludzi, zwierząt i roślin. Powietrze wypełniają atomy smaku i zapachu ich rozkładu. Ciała zmieniają się w prochy. Prochy atomizują się i zaczynają cyrkulować jako atomy. 

Małe rośliny żeby być duże - potrzebują atomów. Małe zwierzęta żeby być duże - jedzą rośliny. Ludzie chcą być wielcy, jedzą rośliny i zwierzęta.

Prawo zachowania masy zobowiązuje. 
 
Bóg to tak stworzył. I to jeden z dowodów na Jego istnienie.