Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark electro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark electro. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2024

Z mojej płytoteki: The Frozen Autumn i Chirality: arcydzieło mrocznych brzmień dla fanów Clan of Xymox, choć bardziej romantycznie

 

To było dobrych kilkanaście lat temu, natknąłem się najpierw na ich teledysk, później kolejny i kolejny. Oczarowali mnie prostotą brzmienia i urokiem kompozycji, świetnymi wokalami wykonywanymi zarówno przez nią - Froxeanne i przez niego - Diego Merletto. Oboje też grają, programują syntezatory i komponują piosenki. Nasuwa się podobieństwo do Clan of Xymox, i zapewne ci są ich inspiracją, ale ich muzyka nie jest ślepą kalką. Moim zdaniem jest w niej więcej lekkości, romantyzmu, nie jest tak schematyczna jak muzyka COX. Nie dziwi zatem, że sam lider COX udzielał się w jednym z ich utworów, a muzycy z Verony miksowali piosenki Mooringsa. Zresztą w jednym z wywiadów jawnie podają COX jako źródło inspiracji, podobnie jak inne kapele z wczesnego 4AD. No i jesteśmy w domu.

Piąty album zespołu z 2011 roku jest ich najlepszą płytą w mojej kolekcji. Od wtedy nagrali jeszcze dwie, na które przyjdzie pora. Na Chirality osiągnęli doskonałość brzmienia, głębię muzyki i kompozycji. Dlatego dziś chcemy zaprezentować ten właśnie album.

Zaczyna się od znakomitego Before The Storm, powietrze wypełnia chłód, wieje mocny wiatr, czy czujesz ten chłód wewnątrz? W końcu pojawia się ona, i wszystko się zmienia. Sidereal Solitude to piosenka Froxeanne, trzyma znakomity poziom pierwszego utworu.

 

Narratorka odtrąca nachalne spojrzenia ciekawskich adoratorów, jest jej dobrze we własnej galaktyce:

Jestem zbyt odległą gwiazdą
Abyś dotknął mojego serca
Jestem zbyt odległą gwiazdą
Aby was wszystkich rozróżnić 

Pora na tytułowy Chirality, znowu Diego i znowu promujący album klip:

 

To nie sen
Rosnące spirale skrystalizowały się w rzeczywistości
To nie jest marzenie
Labirynt lustrzany
Bieganie w kółko
Gdzie jedno staje się dwojgiem...
Ja i ty!
Chiralność!
Przez rozbite szkło widzę
Ten drugi... to nie ja
To nie ja!
To nie jest sen!
Trwale skrystalizowany w rzeczywistości
To nie jest moje marzenie!
Labirynt lustrzany
Bieganie w kółko
Gdzie jedno staje się dwojgiem...
Ja i ty!
Chiralność!
Przez rozbite szkło widzę
Ten drugi... to nie ja
To nie ja!
Życie to przesuwane drzwi
Boję się, że mogę spaść
Labirynt lustrzany
Bieganie w kółko
Gdzie jedno staje się dwojgiem...
Ja i ty!
Chiralność!
Przez rozbite szkło widzę
Ten drugi... to nie ja
To nie ja!

I choć chiralność nie jest prostym kontrastem, zespół ma swoją wizję tego zjawiska.  

Breathtaking Beauty - poziom nie opada ani o milimetr. Znowu znakomita i nostalgiczna kompozycja Diego, tym razem to prośba do tajemniczej postaci pojawiającej się w jego ogrodzie, a następnie pukającej do jego drzwi:

Zapierające dech w piersiach piękno
Powiedz mi jak masz na imię
Pokaż mi sekretne miejsca, zabierz mój ból
Zapierające dech w piersiach piękno
Zabierz mnie do swojego serca
Gdzie czas jest niczym
Czas nic dla nas nie znaczy
Dla nas

Teraz pora na genialny So Brave i znowu ona z tym swoim nieziemskim głosem... Piosenka opisuje nieudany romans...

To też nie była moja wina
Winię za to ciebie
Chyba cię chciałem
I ja też poczułam się zraniona
Nie możesz teraz udawać
Nie zaprzeczaj tej prawdzie
Bo wiesz
Nie jestem miłosierna
Nie myśl, że jesteś
Tak odważny
Do ukrywania
Wszystkiego, co zrobiłeś
Chociaż nie masz nic przeciwko
Oszukałeś nas wszystkich
I ukradłeś to, co było moje
Potem zacząłeś oczerniać
Mnie i moje myśli,
Moje czyny, moje uczucia
Wstydź się
Jesteś kłamcą
Co za kłamca
Powinnam była jej powiedzieć
Nie powinieneś się do tego uciekać
Jesteś kłamcą
Jeszcze raz

The Exile  to egzystancjalne rozważania o duszy i samotności:

A w samotnym mieszkaniu budzi się mój świat

Pora na Victory - jakby to powiedzieć? Arcydzieło to zbyt mało... To hymn o uwolnieniu się z toksycznego związku. No i ten znakomity wokal... Po nim Rallentears - nostalgiczny utwór o rozstaniu....

Po prostu zapomnij moje imię
Wymaż to ze swojego serca łzy spadają z nieba
Byłaś tylko snem, czy zamarzniętą gwiazdą?

Do końca pozostały dwie piosenki: In The Golden Air i The Last Train. Pierwsza jest o uroku znakomitej randki. Zderzeniu satelitów, korekcie trajektorii w oparach obecnego w powietrzu ozonu.... Drugi, kończący album, to opis próby ucieczki narratora od wspomnień o minionej miłości...

Jakby to podsumować? Tutaj nie ma słabych piosenek. Może: jeden z najbardziej niedocenionych albumów minionych lat? Arcydzieło mrocznych klimatów...



The Frozen Autumn, Chirality, Calembour Records 2011, trackista: Before The Storm, Sidereal Solitude, Chirality, Breathtaking Beauty, So Brave, The Exile, Victory, Rallentears, In The Golden Air, The Last Train.
 

piątek, 6 stycznia 2023

Ten album warto znać: Twin Tribes i Ceremony, coś dla fanów zimnych brzmień


Z dość dużą rezerwą podchodzę do nowych zespołów zimnofalowych, bo zwykle jest to coś, co można nazwać archeologią muzyczną. Tym bardziej niechętnie zabrałem się za wysłuchanie płyty amerykańskiego duetu Twin Tribes pt. Ceremony. Zniechęcił mnie wtórny tytuł, zaczerpnięty z końcówki twórczości Joy Division, a początku New Order. Tym bardziej zdziwiłem się, kiedy po odpaleniu albumu usłyszałem coś, co z powodzeniem można zakwalifikować jako mieszankę twórczości the Cure i Sisters of Mercy, a lekkim dodatkiem Clan of Xymox. Po kilku wysłuchaniach stwierdziłem, że to doskonała i ożywcza płyta, warto więc o niej napisać.

Twin Tribes to duet pochodzący z Brownsville w Teksasie. Zespół został założony przez Luisa Navarro (wokal, gitara, syntezator, automaty perkusyjne) i Joela Niño, Jr. (bas, syntezator, wokal) w 2017 roku. W opinii krytyków (TUTAJ) czerpią inspiracje z okresu mrocznych lat 80-tych. Dark wave, post-punk i cold wave to tylko kilka gatunków, które zespół przywołuje za pomocą analogowych syntezatorów i automatów perkusyjnych. Mroczne melodyjne dźwięki, teksty o nieumarłych, okultyzmie i wszechświatach równoległych są tym, co przywołuje Twin Tribes.

A w naszej opinii jest to całkiem solidne przywołanie. Gwarantujemy, że po kilku wysłuchaniach wpada i zostaje w głowie, a niektóre piosenki to arcydzieła (gdyby ktoś chciał zakupić winyl to można zrobić to TUTAJ). Płyta została wydana w grudniu 2019 roku, a z informacji zamieszczonych przez muzyków, po niej ukazała się jeszcze jedna w 2021. Od tamtego czasu cisza... 

Mamy do odsłuchania 10 piosenek, całość trwa niecałe 38 minut.  

Album otwiera nostalgiczny Exilio:

Wewnątrz nędzy straciliśmy wiarę
Iluzje, które utrzymują mnie przy życiu
To pali mnie od środka 

Oczy ognia

Heart & Feather jest bardziej dynamiczny, choć nie brakuje w nim nastroju. Dość upiorna piosenka, wydaje się ze chodzi o miłość między zombie.. 

Tej klątwy, którą nam nałożono nie możemy ukryć
Klepsydra nas definiuje
Białe piaski łączą nas, ciebie i mnie
Na zawsze splecionych
Tej klątwy, którą mamy, nie możemy ukryć
Klepsydra cię definiuje
Białe piaski łączą nas, ciebie i mnie
Na zawsze...

The River, jest niezwykle nastrojowy, z damskimi chórkami. To utwór o jakiś sekretnych rytuałach, typowy dla nurtu gotyckiego. Warto wsłuchać się w doskonałe gitary...

Wrzuć szałwię do ognia
Z zasłoniętymi oczami pożądania
Pieczenie oczu

Wrzuć mędrca do ognia
Z zasłoniętymi oczami pożądania
Twój sekret jest teraz bezpieczny bez kłamstw

Po tych czarodziejskich zaklęciach pora na Avalon. Tutaj nieco przypomina się Cinema Strange, chyba przez klawisze. Piosenka człowieka, idącego na śmierć na szubienicy.

Powoli wspomnienia przecinają mgłę
Z zamkniętymi oczami idę na szubienicę
Wciąż widzę, wyraźnie, wyraźnie, wolno
Zawsze gotów


Połóż się znowu obok niej 

Obsidian to doskonałe gitary, one stają się znakiem rozpoznawczym tego albumu. Tutaj chyba najbardziej słychać the Cure i album Faith... 

Wstań i obmyj łzy
Twój strach właśnie się zaczął utrwalać
A jutro spróbujemy
Uszkodzone wspomnienia umrą
Spróbujemy

Bliżej, wciąż tu, ale poza zasięgiem wzroku
Cisza sprawia, że ​​tej nocy jest mi zimno
A jutro spróbujemy
Uszkodzone wspomnienia umrą
A jutro spróbujemy
Uszkodzone wspomnienia umrą
Spróbujemy

Stronę B rozpoczyna Fantasmas. Tutaj z kolei na myśl nasuwa się 69 Eyes. Refren śpiewany jest w języku hiszpańskim, a piosenka jest o widzeniu duchów w partnerce... A tak wygląda duet live:


VII zdaje się być nieco słabszym fragmentem albumu. Po nim Upir  w którym pobrzmiewają echa Clan of Xymox

Kiedy wchodzisz, tracę oddech
Jeszcze jedna zima bliżej śmierci
Żadnej refleksji, tylko twoje kłamstwa
Bez wątpienia prowadzisz mnie na śmierć

Na koniec Perdidos i Shrine. Uwagę zwraca drugi, bowiem zespół żegna się z nami w typowy dla siebie sposób:

Świeca stopiła się, gdy nasz płomień migotał
Nie widząc przyszłości, którą znaliśmy

Ogłuszająca cisza, martwa w ciemności
Podzieliliśmy się nią i nigdy nie wyszliśmy

Udostępniłem to i nigdy nie wyszedłem
Udostępniłem to i nigdy

Reasumując, mimo że jest tutaj wiele skojarzeń ze znanymi i lubianymi gwiazdami mrocznych brzmień, album Ceremony należy uznać za bardzo ciekawy. Nie nuży i zespół ma nam do przekazania konkret, bez zbytnich dłużyzn. Imponuje świeże brzmienie, mimo dość prostego instrumentarium. Warto mieć ten winyl w kolekcji żeby poznać nowe rytmy gotyku.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Twin Tribes, Ceremony, 2019, Producenci: Allen Michael i Twin Tribes, tracklista: Exilio, Heart & Feather, The River, Avalon, Obsidian, Fantasmas, VII, Upir, Perdidos, Shrine. 


piątek, 16 grudnia 2022

Ten album warto znać: Love Is Colder Than Death i ich debiut Teignmouth, dziwny mix Dead Can Dance i Cassandra Complex


Love is Colder Than Death pojawili się na niemieckim rynku muzycznym (są z Lipska) w roku 1990, a swój omawiany dziś debiutancki album zrealizowali w wytwórni Metropolis Records w składzie: Maik Hartung (klawisze, gitary), Susann Heinrich (śpiew), Sven Mertens (klawisze i śpiew) i Ralf Donis (śpiew). To właśnie na tym albumie na stronie A śpiewa Suzann, na stronie B natomiast Ralf.

Nazwa płyty to nazwa angielskiego miasta portowego, o którym pisano już w XI wieku. 

To jest bardzo dziwna płyta. Mówiąc szczerze jedna z dziwniejszych, jakie napotkałem. Konstrukcja albumu przypomina Within the Realm of a Dying Sun (pisaliśmy o nim TUTAJ) zespołu Dead Can Dance, tzn. strona A dla kobiety, B dla mężczyzny. Mało tego mamy tutaj wiele odniesień do DCD właśnie, choć nie jest to jakieś ślepe naśladownictwo, raczej kreatywna inspiracja. Uderza jednak coś innego, bo o ile na albumie DCD obie strony stanowią spójny muzycznie przekaz, o tyle na Teignmouth to zupełnie dwie inne opowieści. Czy można wyobrazić sobie album gdzie na jednej stronie mamy np. country a  na drugiej heavy metal? Tutaj aż tak źle nie jest, ale zespół znany był z tego, że wcześniej skłaniał się ku muzyce eksperymentalnej, i być może to są jakieś resztki pewnego eksperymentowania. 

Strona A jest zdecydowanie lepsza, uduchowiona, piękna, w przeciwieństwie do strony B, gdzie mamy odniesienia przede wszystkim do Cassandra Complex (ich najlepszy album opisaliśmy TUTAJ) zmieszanego z NIN.

Warto wspomnieć, że na albumie zaczerpnięto z tekstów klasyków, tak też drugi utwór (Very Ill) to wiersz Williama Blake'a (jeden z prekursorów romantyzmu), czwarty - Town E - George'a Darley'a (irlandzkiego poety i nowelisty), a dziewiąty - For One Ludwig F., Tony Zekla (mniej znany twórca).

Całą stronę A można polecić z czystym sumieniem, znakomite otwarcie - Tired To Death, nieco szybsze Very Ill, powalające i  monumentalne Structure (chyba najbliższe obok Questo Mostrarsi i From the Fogg dokonaniom DCD). Nie znaczy to, że druga strona albumu jest zła, zwyczajnie, jest z innej bajki. Chyba najlepsza piosenka po tej stronie to Wild World, to jakby zespół zaprosił Rodney'a Orpheusa i gościnnie Cassandra Complex właśnie...

Poczuj dziki świat w powietrzu
Wszyscy mówią, że szczęście jest wszystkim
Wszystkim
Wszystkim
Poczuj moc unoszącą się w powietrzu
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Wszystko
Wszystko
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Poczuj wiatr we włosach
Poczuj wiatr we włosach
Poczuj dziki świat w powietrzu
Musisz być bardzo chory
Kiedy masz szczęście
Poczuj dziki świat
Wszyscy mówią
Wszyscy mówią
Poczuj moc unoszącą się w powietrzu
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Poczuj upadek w powietrzu
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Wszystko
Wszystko
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Nie mogę kontrolować mojego umysłu
Nie mogę kontrolować mojego umysłu
Poczuj dziki świat w powietrzu
Musisz być bardzo chory
Kiedy masz szczęście
Spróbuj ponownie
Wszyscy mówią
Wszyscy mówią
Poczuj dziki świat w powietrzu
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Spróbuj ponownie
Proszę to jeszcze raz
Nic nie jest takie samo jak dawniej
Wszyscy mówią
Poczuj dziki świat
Wszyscy mówią, że szczęście jest wszystkim
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Poczuj dziki świat w powietrzu
Zakrwawione ciała biegnące ulicą
Spróbuj ponownie
Proszę o to jeszcze raz
Nie mogę kontrolować mojego umysłu
Nie mogę kontrolować mojego umysłu
Poczuj dziki świat w powietrzu
Musisz być bardzo chory
Kiedy masz szczęście
Poczuj dziki świat
Poczuj ciszę w powietrzu
Wszyscy mówią
Wszyscy mówią


To był ich debiut, później zespół zawieszał działalność i borykał się ze zmianami składu. Zapewne o nich jeszcze napiszemy, tymczasem jednak nauczmy się godzić ogień z wodą...


Love Is Colder Than Death, Teignmouth, produkcja: zespół, Metropolis Records 1991. Tracklista: Tired To Death, Very Ill, Structure, Town E., Questo Mostrarsi, From the Fog, Island, Abiata, For one Ludwig F., Sex and Horror, Chorn, Wild World, Exit Out.

środa, 2 listopada 2022

Ten album warto znać: The Cold Field i Black River - porcja solidnego mroku w stylu Sisters of Mercy


W swoim krótkim bio zamieszczają informacje, że są z Adelaide w Australii a inspirują ich Black Marble, The KVB, Cold Showers, The Soft Moon, Ritual Howls i Lebanon Hanover. Możliwe, (bo ze zdjęć wynika iż nie są tak młodzi, żeby nie znać), że przez roztargnienie zapomnieli do tej listy dodać Sisters of Mercy, bowiem ten zespół jako pierwszy kojarzy się podczas słuchania ich muzyki. Zwłaszcza jeśli słucha się linii basu i elektronicznego perkusisty. Oczywiście mamy tutaj więcej elektroniki, ale szkielet to jednak Andrew Eldritch i koledzy.

Duet tworzą Ian Messenger: śpiew, gitara, syntezatory, no i programowanie owego perkusisty, oraz Heath Newberry: grający na basie. Ian odpowiedzialny jest też za nagrania, miksowanie i produkcję przedstawianego dziś albumu. 

Ten powstał w studio shipwreckrecording (LINK), a znakomitą (idealnie pasującą do muzyki) okładkę zaprojektowała Yvonne Kiel. Internety czynią cuda, bowiem Yvonne mieszka i ma swoje biura w ... Niemczech, a dokładnie we Frankfurcie nad Menem i Büdingen. Zajmuje się nie tylko okładkami płyt, pisze (TUTAJ), że jest projektantką z potrzeby serca i wykonuje wszelkiego rodzaju projekty, głównie do sieci. Żeby było jeszcze ciekawiej ma bardzo nietypowe hobby, jest bowiem... pszczelarzem i ma 5 uli w jednej ze  wsi regionu Wetterau.


Na debiucie The Cold Field znajdziemy 8 piosenek, wydany on został w 2020, natomiast wersja której słuchamy to remaster z 2021.

Mimo, że w sieci nie zamieszczają tekstów swoich piosenek to z odsłuchu wynika, że poruszają w nich tak ważne tematy jak izolacja jednostki w gigantycznych miejskich aglomeracjach, atomizację, piszą o melancholii, smutku, czyli idealnie nadają się na bohaterów naszego bloga.


Tyle udało nam się uzyskać informacji i możemy tylko wyrazić swoje zaniepokojenie, że zespoły których muzyka jest bardzo ciekawa i warta zaprezentowania całemu światu, uciekają się do minimalizacji informacji i przekazu głównie obrazkowego. Ale w czasach gdy dominuje Spotify, może miłośnicy takiego obcowania ze sztuką niczego więcej nie potrzebują. 

My jednak jesteśmy z innej epoki. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

The Cold Field, Black River, tracklista:  Hunters, No More Shame. They Thrived, Abundance, Puppet Pulls the String, They Will Hunt You Down, News Hive, Nevermore.

  

środa, 26 października 2022

Ten album warto znać: Paranormales i Versus, ambitny darkwave

 


Są z Barcelony, nagrywają w wytwórni Cleopatra Records (LINK), od 2016 roku grają ciekawą muzykę będącą miksem darkwave, industrialu i awangardy, choć swój styl opisują jako dźwiękowe rzemiosło XXI wieku, wymieniając wśród inspiracji Philip Glass & Wendy Carlos. Najciekawsze są jednak wokale, główny - damski i męskie (częściej w tle). W muzyce panuje chwilami nastrój roztaczany przez Yello na albumie Stella (opisanym TUTAJ), a realizatorem ich nagrań jest Maurizio Baggio, nagrywający Soft Moon, Boy Harsher i Holygram.

W wywiadzie udzielonym (TUTAJ) wyjaśniają genezę nazwy, która ich zdaniem wyszła absolutnie naturalnie, są bowiem fanami horrorów, lubią też Johna Carpentera, Roba Zombie, Davida Lyncha i Alfreda Hitchcocka. Jeśli spojrzymy na nagranie wideo z tego jak tworzą, i koszulkę wokalistki, dodatkowo wiele zrozumiemy:


Co ciekawe, na pytanie o wymienienie 5 piosenek, które definiują ich styl wymieniają wszystkie z opisywanego dziś albumu:  Doctrina, Disciplina, Vértigo, Camino i  Harakiri. Komponuje je głownie JC (syntezatory, w skład zespołu wchodzą dodatkowo: Ana, Diego Santos i David) a reszta w trakcie jamowania dodaje swoje wizje. Na pytanie z jakimi kapelami chętnie wystąpiliby w trasie wymieniają dwie ze wspomnianych powyżej, czyli: Soft Moon i Boy Harsher, a najchętniej nawiązaliby współpracę z  Trentemøllerem, którego dorobek bardzo cenią. W innym z wywiadów (TUTAJ) jako inspirację podają też Tangerine Dream i Klausa Schulze

Swoje motto muzyczne przedstawiają zdaniem: Zachowajmy spokój, wyjdziemy z tego.

Opisywany dziś album promowały klipy do piosenki Camino i Tigre, wydane przez rodzimą wytwórnię:


Zespół też na swojej stronie umieszcza amatorski klip do piosenki Harakiri:


Pomysł na dzisiejszy album wziął się stąd, że chcieli wydać miksy swoich piosenek w nieco bardziej tanecznej wersji. Niestety teksty są niedostępne, ale w wywiadzie uchylają nam rąbka tajemnicy, czym inspirowali się podczas pisania jednego z nich. Tak więc Elugelab to ostrzeżenie przed bombą atomową, ale może po latach być odebrane jako ostrzeżenie przed COVIDem.

Posłuchajmy, przed nami 10 odsłon Paranormales w dziesięciu miksach. Wśród autorów znane nam gwiazdy: Winter Severity Index, czy Antipole, z którymi rozmawialiśmy TUTAJ. Warto. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie najdziecie w mainstreamie. 


Paranormales, Versus, Cleopatra Records 2021, tracklista: Doctrina (Hapax Remix), Camino (S Y Z Y G Y X Remix), Vida (R. Missing Remix), Disciplina (Winter Severity Index Remix), Elugelab (Dimitri Berzerk Remix), Gem (This Cold Night Remix), Vértigo (Antipole Psychic Guilt Remix), Tigre (Velvet Condom Remix), Harakiri (Crying Vessel Remix), Origen (IAMTHESHADOW Remix).


środa, 8 czerwca 2022

TÅSEN TEA PARTY i ich nowa EP-ka Integration


3.06.2022 TÅSEN TEA PARTY wydał kolejną EP-kę, tym razem zatytułowaną Integration. Mamy na niej 6 piosenek w znanym nam już z wcześniejszych dokonań artysty (nasz wywiad z Tore jest TUTAJ) stylu. Nostalgiczny klimat, proste teksty, ściana gitar a całość utrzymana w stylistyce Clan of Xymox i the Cure.   

Wydawnictwo otwiera Where She Never Arrived:

it was all about the station
where she never arrived

the lack of frustration
that kept then alive

Piosenka wypełniona jest elektroniką, poza tym bardzo wiele dzieje się na drugim planie. Kolejny utwór In between zdaje się być kontynuacją pierwszego.  


In between

the deal
was clean
nothing
in between

she was filled
with million dreams
it’s never
what it seems

tell her
 
they don’t know why 


Po nim przychodzi kolej na tytułową piosenkę Integration. Nieco zwalniamy rytm, ale tylko na chwilę. W tej piosence głębia tła jest jeszcze większa... 

it was all in front of her
it all felt pretty blurred

the challenge felt nice
the sun did rise

she was pushed away
this was the station
lack of integration

Told her so spowalnia, i jest pierwszym utworem wyraźnie odróżniającym się od wcześniejszych.  

the story
let her know
cause the story
told her so

the context
had a gap
no real
it was a trap

cause the story told her so
no real to know

to let her know
to let her go

Po nim Fiction turned real:

no time to show
the mirror told you so
no time to feel

the fiction turned real

one part of the deal
was that fiction turned real

one part
of the plan was that nothing began

cause the mirror said so

before she ran
this was
the end of the plan

cause the mirror said so

Całość kończy The case she missed

Plusy tego wydawnictwa to specyficzny klimat, fajne nastrojowe piosenki i zapewne unikalny styl jakim raczy nas Tore. Ale zdecydowanym minusem jest podobieństwo piosenek do siebie. Powoduje to nieuniknione wrażenie, że słuchamy ciągle jednego i tego samego utworu. 

Jeśli możemy coś doradzić autorowi, to byłoby dobrze żeby zamiast nad ilością, pomyśleć o jakości. Pracę nad albumem czas zacząć, ale takim zawierającym bardziej zróżnicowany repertuar. Pośpiech jest złym doradcą, bo zamiast budować mozolnie wizerunek, rujnujemy swoje poprzednie dokonania.

A może jesteśmy w błędzie? Oceńcie sami. Cała EPka jest do odsłuchania TUTAJ.

Czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 
   

TÅSEN TEA PARTY, Integration, Where she never arrived, In  between,Integration, Told her so, Fiction turned real, The case she missed.

niedziela, 2 stycznia 2022

Niedocenieni: New Today i ich Together at Last z 2020 roku - świeży powiew chłodnej fali

Wydaje się, że od czasu pokolenia post Joy Division w chłodnej fali powiedziano już wiele. Byli Editors, byli Interpol (ci skończyli się dość szybko, bo po drugim albumie) i wielu innych. Dzisiaj można powiedzieć, że są New Today, i pozwalają patrzeć na przyszłość gatunku optymistycznie.

Duet z USA w składzie Dante Palomba i Daniel Stungaram istnieje od 2016 roku, ma w dorobku 6 albumów i singla. Wszystko realizują i wydają sami. W swojej muzyce sięgają do bardzo dobrych korzeni, poza wspomnianymi powyżej kapelami, w niektórych piosenkach słychać Sonic Youth, trochę cięższych brzmień rodem z NIN a nawet klimat (i wokal) Ultravox. Płyta zyskuje po kilku przesłuchaniach i jest naprawdę znakomita.

Na otwarcie mamy Dont Let Your Light Burn Out - prosty melodyjny utwór z charakterystyczną dla zespołu ścianą brudnego gitarowego dźwięku i elektronicznymi przerywnikami. Piosenka nieco przypomina znakomity Portrayal (pisaliśmy o nich TUTAJ), choć zapewne jest cięższa. Po nim Turn On. Makabryczny teledysk oddaje, chyba nieco zbyt bezpośrednio, sens utworu...


Włączenie

Będziemy musieli umrzeć

Bez litości

Nie można się nad tobą litować

Jedna bariera do przełamania

Ucieknę od ciebie

Będę się śmiać przez kilka dni

Z tej lekcji 

Gdzie odeszła miłość?

Po prostu zabierz mnie ze sobą

Przynajmniej tym razem daj mi zrozumieć

Gdzie odeszła miłość?

Co sprawiło, że upadłaś tak nisko?

Włącz mnie i wyłącz mnie ponownie

Nareszcie będziemy razem

Powiem Ci

Zaszczycony tym zadaniem 

Jak mogę odzyskać?

Jak mogę odzyskać połączenie?

Sprawię, że umrzesz

Przed reanimacją czuwania 


Chainsaw zaczyna się bardzo monumentalnie, dużo tutaj elektroniki i mroku. Night Crawler od samego początku jest tym, czego po tym albumie oczekiwałem. Ultravox, a może i Katatonia nie powstydziliby się tego utworu i tak właśnie by podążali, gdyby dziś nagrywali w swoim dawnym stylu. To jeden z najciekawszych kawałków na tym albumie - i jeśli zespół poszedłby w tym kierunku wszyscy mielibyśmy dużo radochy. Piękne to mało powiedziane!      

Permission znowu stawia nas do pionu. Ciekawa piosenka, można powiedzieć, że to już typowe brzmienie New Today, podobnie jak Starship. Something More to Fear za to ma teledysk:



Ciekawe, dystopijne elektroniczne brzmienie, choć teledysk wydaje się jakby bez zakończenia. Całość kończy Little Sister


Mała Siostra

Może poczuję to lepiej

Coś pozostało do poznania

Trzymana w środku

Pobita poobijana

Co chcesz pokazać

Otwórz oczy

Powinienem był cię wysłuchać

Teraz już Cię nie ma

Młodsza siostro

I nie obchodzi cię

Gdzie wylądujesz


Bardzo smutny utwór, wydaje się, że o stracie kogoś bliskiego..  Szkoda tylko, że wokalnie - przynajmniej miejscami - zbyt dużo w nim NIN. Za dużo... Reszta jak najbardziej na plus.

Będziemy przyglądali się zespołowi, pewnie sięgniemy do ich wcześniejszych albumów, zapowiadają wkrótce kolejny.

5/6, będzie więcej kiedy pójdą w stronę Night Crawler. Na to czekamy.

New Today, Together at Last, 2020, tracklista: Dont Let Your Light Burn Out, Turn On, Chainsaw, Night Crawler, Permission, Starship, Something More to Fear, Little Sister.


piątek, 19 listopada 2021

Z mojej płytoteki: Deine Lakaien i Indicator - genialna płyta nostalgicznego new romantic

 

Mamy rok 2010, Deine Lakaien, jeden z najważniejszych niemieckich zespołów undergroundowych, nagrywa swój dziewiąty album pt. Indicator. Album promuje dziwny nieco klip, z charakterystycznymi szczudłami w roli głównej,  w którym akcja toczy się od końca do początku... A ponieważ od dawna kibicuję zespołowi, kupuję CD z bonusowym singlem.
 

Na swojej stronie internetowej TUTAJ, zespół pisze o nagrywaniu albumu tak: 

Rzeczywiście, czas realizacji „Indicator” był jednym z najbardziej produktywnych etapów w historii zespołu, który zaowocował licznymi piosenkami, z których kilka ma pozornie polityczną treść, jak „Europe”, „Immigrant” i „Alabama”. Ale nie zapomniano też o „lakaien-humor”, czego dowodzi elegia Ernsta Jüngera „The Old Man is Dead”. 

Remiks „Gone” i trzy „akustyczne wersje na żywo” uzupełniają piętnaście utworów z wersji „Limited Edition”. Podwójna książeczka, wykonana z wyjątkowo wysokiej jakości papieru, liczy pięćdziesiąt stron i zawiera oprócz tekstów niezliczoną ilość zdjęć, które zostały zrobione podczas nagrywania wideo. Do powstania tego albumu przyczynili się członkowie zespołu koncertowego, w tym skrzypce, gitara i wiolonczela.

Album otwiera absolutnie znakomity One Night. Jesienna piosenka o miłości, zaczynająca się bardzo podobnie do Return, czyli otwarcia Kasmodiah (pisaliśmy o tym albumie TUTAJ). 

Czasy, które pamiętam
W ulotnych kolorach
W brakujących godzinach
W jesienne dni
Jak liście jesienią
Zdmuchnięte dookoła
Niewypowiedziane

Czasy, które pamiętam
Byłem niespokojny
I niespokojna byłą moja wędrówka
I słowa, które zapadają
W głębię
Mojej tęsknoty
I pozostają niedopowiedziane

Jedna noc, jedna noc
Miałem sen
Nadeszła fala
Jak błysk
Jeden dzień jeden dzień
Wszystko co widziałem się spełni
Bo noc i dzień
Jestem w tobie zakochany

Czasy, które pamiętam
Blisko twego oddechu
Słodka pieszczota
Radość, która zapada
W ślepotę
Mojego serca
I pozostaje niewypowiedzianą

Czasy, które pamiętam
Kilka chwil troski
Może nieświadomy
Nie upadłem
Pozostałem w uniesieniu
I opuściłem moją ciemność
Niedopowiedzianą

Jedna noc, jedna noc
Miałem sen
Nadeszła fala
Jak błysk
Jeden dzień jeden dzień
Wszystko co widziałem się spełnia
bo noc i dzień
jestem w tobie zakochany


Who`ll Save Your World to piosenka o bombardowaniu nas informacjami, w świecie w którym mamy coraz mniej czasu na obcowanie z przyrodą. Gone - to znakomity utwór, w typowym dla DL stylu. Wolny wstęp szybko przechodzi w dynamiczny refren. To chyba jedna z najpiękniejszych piosenek o rozstaniu... I być może chodzi tutaj nawet o to rozstanie ostateczne. Znakomity głos Veljanova i wiolonczela, czy może być coś piękniejszego? 

Immigrant jest częściowym powrotem do tego DL, którego nie lubię, przynajmniej w zwrotce. Za to doskonale rekompensuje nam to znakomity, nostalgiczny refren... 


Blue Heart - melodyjny i nostalgiczny hit dający pokrzepienie w trudnych chwilach. 

Zostaw zakurzone podwórka
Chodź ze mną, chodź ze mną
Dla ciebie i dla mnie
Na miłość boską...

Europe jest śpiewany w języku ludzi którzy jedzą żaby, więc może odpuścimy sobie szukanie sensu. Along Our Road to piosenka o trwaniu we dwoje, o podążaniu drogą życia, która prowadzi do śmierci... 

Idziemy dalej naszą drogą
Ciągle
Do końca

Without Your Words jest nieco bardziej frywolny. Znakomita piosenka, ma się odczucie lekkiej improwizacji. Six O'Clock nie podoba mi się i jest chyba najsłabszą piosenką albumu. Takich utworów powinni unikać.


Go Away Bad Dreams nieco poprawia sytuację. To utwór o koszmarach nocnych prześladujących narratora. On Your Stage Again  jest o wspomnieniach. Album kończy The Old Man Is Dead, jak wspomniano humorystyczny. Prawdopodobnie chodzi o zerwanie z dawnymi historiami i życie teraźniejszością i przyszłością, choć kto zrozumie niemiecki humor? Wszak Nietzsche pisał, że to naród bez poczucia humoru, śmierdzący piwem i kiełbasą...

A tak na poważnie, to znakomita płyta, na której Veljanov i Horn niemal całkowicie uciekli od muzyki eksperymentalnej, na korzyść nostalgicznego new romantic.

Jednak 6/6 za wstęp i Blue Heart... 

  

Deine Lakaien, Indicator, producent: Ernst Horn, Chrom Records, 2010, tracklista: One Night, Who`ll Save Your World, Gone, Immigrant, Blue Heart, Europe, Along Our Road, Without Your Words, Six O'Clock, Go Away Bad Dreams, On Your Stage Again, The Old Man Is Dead.



piątek, 6 sierpnia 2021

Kill Shelter & Antipole: A Haunted Place - album darkwave po który warto sięgnąć


Karierę Karla Mortena Dahla, znanego jako Antipole zaczęliśmy śledzić zanim stało się to modne, a wszystko zaczęło się od naszego wywiadu z muzykiem (TUTAJ). Później pojawiał się na łamach naszego bloga kilka razy, ostatnio jeśli chodzi o dokonania muzyczne w recenzji albumu Radial Glare (TUTAJ) wydanego w 2019 roku. Na tym albumie, jak i w swojej wcześniejszej twórczości artysta przyzwyczaił nas do charakterystycznej gitary błądzącej gdzieś w morzu riffów w okolicach the Cure. I tutaj miłe zaskoczenie, bowiem płyta Kill Shelter & Antipole p.t. A Haunted Place, wydana w roku bieżącym przez znaną nam skądinąd wytwórnię Manic Depression Records (to w tej wytwórni ukazał się doskonały Human Taxonomy zespołu Winter Severity Index opisany przez nas TUTAJ - wywiad z liderką Smioną Ferruci publikowaliśmy TUTAJ) przynosi zmiany. Antipole idzie w kierunku czegoś co jest koktajlem z Sisters of Mercy, the Cure i Clan of Xymox

Robi ten album bardzo dobre wrażenie już od pierwszych taktów utworu Raise The Skies (Podnieście niebiosa). Zaskakuje nie tylko mocnym rytmem, ale jest też idealny na otwarcie z powodu mrocznych, bardzo mocnych jednocześnie i czysto brzmiących wokali Kill Sheltera

Pod tym pseudonimem ukrywa się brytyjski muzyk multiinstrumentalista Pete Burns, współautor muzyki, tekstów a dodatkowo zajmujący się produkcją i masteringiem.

Tak więc na wejście mocno buntowniczy utwór którego clue zamyka się w zwrotce:


These fragile ties we have are broken/ kruche więzi jakie nas łączą są zerwane

The bond we made from a promise in the dark/ Więź jaką stworzyliśmy dając sobie obietnice w ciemności

The things we said, we’d never falter/ Rezeczy które mówiliśmy bez wchania

This is the start of it again/ To ponowny początek tego


Po nim Burn Bright - typowo w stylu Clan of Xymox (mniej więcej z okresu Twist of Shadows). Mocny i krótki tekst o rozstaniu, narrator domaga się oddania grzechów w zamian za obietnice jakie otrzymał (w tym jak i kilku innych utworach usłyszymy bardzo ciekawe chórki w wykonaniu Lynsey Burns). A Kiss in the Rain od początku zwraca uwagę typową gitarą Karla z dawnych czasów, tutaj doskonale komponującą się z mrocznym wokalem i elektroniką. Świetny, melodyjny utwór o...  śmierci. Warto zwrócić uwagę, że jak na razie nie mamy na płycie gorszych piosenek. Pora na utwór numer cztery: Into the Fire - zwalniamy nieco tempo bo to ballada. Ballada o życiu, o bezsensie codzienności w którym jednak tli się płomyk nadziei:


Join me in the darkness/ Dołącz do mnie w ciemności

Join me under the starless sky/ Dołącz pod bezgwiezdnym niebem

Take my hand and walk into

the fire with me again/ Weź mnie za rękę i znowu idźmy przez ogień...


Znakomita ballada i znowu świetne chórki i piękna solówka Antipole

Do końca pozostały cztery piosenki a słuchacz w głębi serca modli się, żeby niczego nie zepsuli. I nie robią tego, choć obiektywnie, album pod koniec zaczyna lekko nużyć. All for Nothing przynajmniej na początku, przypomina Lucretia My Reflection zespołu Sisters of Mercy. Ta perkusja i ten bas.. Jedynie w refrenie Kill Shelter nadaje piosence nieco lekkości. Niemniej w tym utworze mocno czuć klimat Eldritcha i spółki. The Edge of Reason znowu nieco zwalnia a do końca pozostają: Of Roses and Thorns i Every Waking Hour. Pierwszy jest bardzo monumentalny i dotyczy wspomnień minionej miłości, drugi natomiast doskonale podsumowuje cały album.


Lost in the crowd/ Zgubiony w tłumie

Caught in the scheme of things/ Złapany w schemat rzeczy

A downward spiral into darkness/ Spirala w dół w ciemność

A life of demons spared of angels/ Życie demonów ocalonych przed aniołami

With every waking hour/ W każdej godzinie czuwaniea

When the sands have all run out/ Kiedy wyczerpie się piasek 

And there’s nothing left at all/ I nic nie pozostanie

We fall into darkness/ Upadniemy w ciemność

With Every waking hour/ Z każdą godziną czuwania


Reasumując, Antipole wykonał bardzo dobry krok podejmując współpracę z Kill Shelterem. Jak widać owocem współpracy międzynarodowej szkockiego Edinburgha i norweskiego Trondheim może być świetny album, po który warto sięgnąć. Dajemy 5/6 za nieco słabszą od całości końcówkę i wersję jedynie elektroniczną. W epoce powrotu winylu chciałoby się postawić ten krążek na stojaku obok innych mrocznych dzieł gotyku. 

Wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie ma w mainstreamie.


Kill Shelter & Antipole: A Haunted Place, 2021, produkcja, miksy i mastering: Pete Burns, tracklista: A Haunted Place: Raise The Skies, Burn Bright, A Kiss in the Rain, Into the Fire, All for Nothing, The Edge of Reason, Of Roses and Thorns, Every Waking Hour.