Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Sumner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Sumner. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2025

Stephen Morris: Record, Play, Pause - książka perkusisty Joy Division i New Order cz. 31: Przełomowy monet - Kraftwerk w Tomorrow's Word i pierwszy syntezator perkusyjny Joy Division

  

W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe. W kolejnym (TUTAJ) pierwsze koncerty i fascynację Davidem Bowie  wybór roli w zespole jako perkusista (LINK). W tej części (LINK) przedstawiliśmy pierwsze eksperymenty kolegów z LSD, epizod ze studiami i przeprowadzkę do nowego domu. TUTAJ opisaliśmy pierwszych idoli gry na perkusji i zakup instrumentu, a także pierwsze lekcje Stephena gry na nim, a TUTAJ perypetie związane ze zmianą szkoły. Wzrastające zainteresowania winylami i rozbudowę zestawu perkusyjnego opisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Pierwsze nagrania zespołu Stephena w Strawberry Studios opisaliśmy TUTAJ. Późniejszy wpis za to (TUTAJ) przedstawiał narodziny punk rocka w UK wg. Morrisa. Natomiast narodziny Warsaw opisaliśmy TUTAJ, a ich pierwsze próby i występy TUTAJ. W TYM wątku opisaliśmy pierwsze poważne koncerty Warsaw i ich pierwszy bis. Natomiast TUTAJ incydent w Electric Circus, a TUTAJ perypetie z dziewczynami. W kolejnym wpisie (TUTAJ) opisaliśmy wynajęcie przez Warsaw studia i pierwsze nagrania, a TUTAJ genezę nazwy Joy Division i pierwsze nagrania w studio. A TUTAJ jak zespół szukał dla siebie miejsca na ziemi. Z kolei w TYM wątku analizowaliśmy przyczyny niepowodzenia EPki Warsaw, a w TYM albumu Warsaw. W kolejnej części (TUTAJ) opisaliśmy próby w TJ Davidson Rehearsal i okoliczności poznania Stephena z Gillian, a TUTAJ historię brytyjskiego punk rocka. W kolejnej części streszczenia (TUTAJ) opisaliśmy jak doszło do zaczepienia przez Iana i Gillian słynnego dziennikarza Tony Wilsona.
 
Kolejny, 16-ty rozdział książki nosi tytuł Brzmienie Przyszłości. Pewnego dnia Bernard przyniósł na próbę syntezator. Cena nowego instrumentu była niezwykle wysoka, więc znajdując na stronach czasopisma Electronics Today schemat, postanowił zbudować instrument samemu, co w tamtych czasach było nie lada wyzwaniem. Morris też w tamtym czasie interesował się elektronicznymi gadżetami, kalkulatorami czy specjalnymi maszynkami do wyznaczania biorytmu, z których, po wprowadzeniu daty urodzenia, można było  dowiedzieć się jaki dziś będzie dzień, pod względem samopoczucia.
 
Zdjęcie: LINK
 
Stephen też interesował się brzmieniem syntezatorów, zwłaszcza po audycjach Dr Who. Muzyka ta była intrygująca i brzmiała nieco przerażająco. Historia użycia syntezatorów sięga lat 60-tych kiedy użył ich Walter Carlos nagrywając Bacha i Beethovena.
 
Zdjęcie: LINK
 
Później syntezatory stały się znakiem rozpoznawczym zespołów grających progrocka. Morris natomiast inspirował się muzyką niemieckich zespołów krautorocka, jak Tangerine Dream, Cluster i Kraftwerk. Podobały mu się hipnotyczne rytmy, jakie wytwarzały te instrumenty. Wielki wpływ na jego rozwój artystyczny wywarło pojawienie się Kraftwerk w programie Tomorrow's Word w 1975 roku.
 

Zagrali piosenkę Autobahn z albumu wydanego rok wcześniej. Zainspirował się zwłaszcza perkusją, na której rytm wybijano za pomocą cienkich pałeczek, to była najdziwniejsza nierockndrollowa kompozycja jaką kiedykolwiek widział. Wtedy Kraftwerk wizualnie podobni  byli do Morrisa. Imponował mu też inny artysta - magik David Nixon. Ten, kiedy nie wykonywał sztuczek, grał na instrumencie, który był w stanie wydawać dowolny dźwięk, za pomocą umieszczonych w nim taśm. Był to Mellotron.
 

Nixon miał swoje udziały w firmie która je produkowała, a instrument stał się bardzo popularny. 
 
Kilka miesięcy po telewizyjnym występie Kraftwerk, Morris zobaczył na wystawie sklepu syntezator perkusyjny Synare 1A

Niestety cena była poza jego zasięgiem, kosztował tyle, ile 2 samochody. Wszystko zmieniło się w 1978 roku, kiedy to ceny syntezatorów perkusyjnych się obniżyły i Stephen zakupił Synare 3. To był instrument o niepowtarzalnym brzmieniu, nie do podrobienia.
 

Próbował jego możliwości całymi dniami, a sąsiedzi byli przerażeni. Instrument został użyty w kilku piosenkach Joy Division, jak Disorder, Shadowplay, She's Lost Control, Insight. Z początku Morris miał problemy z grą, bo było trudno manipulować gałkami, jednocześnie grając na perkusji. Szybko jednak odkrył, że stało się to dla niego dziecinnie proste i było rodzajem uzależnienia.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Isolations News 247: Bernard Sumner występuje ze Stingiem a Oasis z Happy Mondays, HARD ROCK HEROES FESTIVAL, Gallagher drugi, książka Petera Murphy, kawa Start Me Up Stonesów, nowy Slipknot, wystawa Beksińskiego, epitafium dla rekina, ile waży Kim Dzong Un? Śmierć Marlboro, chipy w mózgu i przełamanie tabu

Zaczynamy do Manchesteru, gdzie Bernard Sumner (Joy Division, New Order) oraz Sting (Police) razem wystąpili wykonując utwór oparty na piosenkach obu grup - który pojawił się teraz na kompilacji złożonej z bootlegów zmiksowanych przez miłośników akustycznych występów.


Całość można pobrać TUTAJ. Pytanie: tylko po co? 


Ciąg dalszy sceny Manchesteru: Shaun Ryder i Mark „Bez” Berry z Happy Mondays połączyli siły z byłymi członkami Oasis: Zakiem Starkeyem i Andym Bellem, tworząc Mantra of the Cosmos, nową supergrupę. Poinformowali o tym debiutując jednocześnie nowym singlem Gorilla Guerilla. No comments, zwłaszcza że mamy tutaj syna Beatlesa...

Skoro Oasis - Noel Gallagher niedawno nazwał Brexit pieprzoną absolutną, bezgraniczną katastrofą co oznacza że jest obecnie za powrotem do UE... Council Skies najnowszy album Gallaghera był zaledwie kilkaset kopii za But Here We Are Foo Fighters w wyścigu o tytuł albumu numer jeden w Wielkiej Brytanii w tym tygodniu. Jednak na ostatniej prostej uległ i zajął zaszczytne drugie miejsce (LINK). 

News ilustrujemy grafiką obrazującą dążenia każdego prawdziwego Europejczyka, i jak widać niektórych Brytyjczyków... 


Za to jego brat - Liam Gallagher upamiętni dwudniowe koncerty w Knebworth Park wydając 11 sierpnia album koncertowy Knebworth 22. Oprócz wydania cyfrowego, album wyjdzie w formacie CD, na czarnym i żółtym podwójnym winylu. Przedsprzedaż TUTAJ.

Skoro już napomknęliśmy o europejskich innowacjach, na czoło wybija się ostatnio Szwecja, która uznała, że s@#s jest dyscypliną sportową i nawet zorganizowała niedawno pierwsze na świecie zawody (LINK). Ślimak to ryba, s@#s to sport, a Kopernik była kobietą...

Wazektomia na czas, to by dopiero były emocje? 

Zorganizowano zawody dla mechaników amatorów, w składaniu skrzyni biegów. 

Wygrał miejscowy ginekolog, nie dość że złożył skrzynię najszybciej, to jeszcze przez rurę wydechową


W tematach innowacyjno - samochodowych. Firma pogrzebowa z Edynburga ma nadzieję przełamać tabu na temat śmierci, oferując wykonane na zamówienie trumny spełniające wszelkie oczekiwania klienta. Wśród ofert są trumny a la kufel piwa Tennent's Lager i butelka whisky Bell's, są też projekty nawiązujące do Gwiezdnych Wojen, Gry o Tron, The Walking Dead, Harry'ego Pottera itd. Scott Purvis, dyrektor generalny firmy, powiedział Sky News, że obudowa a la odkurzacz Dyson została stworzona dla kogoś, kto całe życie zajmował się naprawą starych odkurzaczy. Inna trudna została wykonana ze starych palet w hołdzie człowiekowi, który z kawałków drewna tworzył różne meble na wyposażenie swojej szopy (LINK). 

To nic nowego, Fiat był pierwszy z projektem Multipla 

Przychodzi o lasce, lekko chwiejnym i dygoczącym krokiem facet do salonu samochodowego i pyta:
- Ile ko-kosztuje ten sa-samochód?
- Sto tysięcy. - odpowiada sprzedawca.
- A ta-tamten?
- Pięćset tysięcy.
- No do-dobrze. A te-ten w ro-rogu?
- Trzy miliony.
- To-to ja go po-poprosze.
Lekko zdziwiony sprzedawca, pyta nieśmiało:
- Ale czy na pewno stać pana na niego?
-Pro-prosze sobie wyobrazić, że wy-wygrałem ku-kumula-lację w Totolotka.
- Panie!!! Jak ja bym wygrał kumulację w Lotto, to bym dostał zawału!
- No, a ja dostałem wy-wylewu.


Jeszcze o eurowynalazkach. W ramach kampanii Fishlove nadzy celebryci pozują z martwymi rybami. Kontrowersyjna na wielu sesja zdjęciowa ma skłonić ludzi do zastanowienia się nad stanem morskich ekosystemów. Zdjęcia można zobaczyć przed siedzibą Parlamentu Europejskiego w Brukseli (LINK).

Ostatnio jakiś rekin w Hurgardzie zrobił antykampanię i zapozował do filmu z pewnym Rosjaninem. Że niehumanitarne? To warto obejrzeć wypowiedź owego rekiniego śniadania na temat wysadzenia przez Sowietów tamy w Kachowce (LINK).

Jasiu pyta tatę:
- Tato, a co to są muflony?
- To takie głupie ryby.
- Ale oni tutaj piszą, że one skaczą po skałach.
- No i sam widzisz jakie to są głupie ryby.


Za to mocne wsparcie akcji z udziałem martwych zwierząt dałby swoim występem Ozzy Osbourne, który podczas koncertów za młodu oczywiście, odgryzał głowy żywym kurczakom. Jego były kumpel - basista Black Sabbath, Geezer Butler przestał z nim rozmawiać, bo ich żony na to im nie pozwalają. Są ze sobą skłócone. Muzycy lubią się i przyjaźnią, ale co podkreśla Geezer są pantoflarzami... (LINK). Pewnie byśmy się o tym nie dowiedzieli, ale Butler właśnie wydał swoją autobiografię Into The Void: From Birth To Black Sabbath – And Beyond i stamtąd jest ta informacja.

Pytanie, czy z Ozzym da się jeszcze rozmawiać?

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem sklerozę.


Za to sklerozy nie ma bohater kolejnego newsa. Edycja limitowana książki autorstwa Petera Murphy ukaże się już 31 lipca. 600 sztuk publikacji będzie podpisane i numerowane. Tytuł książki brzmi: The line between the devil’s teeth and that which cannot be repeat a jest to podobno prawdziwie epicka opowieść zawierająca wstęp artysty oraz wszystkie jego teksty (LINK). Szczegóły wydawnictwa ukazuje teledysk powyżej.

 

W temacie nowinek technicznych - The Rolling Stones i producent ekspresów do kawy Keurig będą razem produkować mrożoną kawę latte. Zestaw do mrożonej kawy Start Me Up będzie składał się oczywiście z kawy i kubka z logo zespołu (LINK).

Mick Jagger zaprosił kolegów z zespołu do domu. 

- Fajnie że przyszliście, zrobię wam kawę

Wypili, rozmawiają o koncertach, panienkach

Po godzinie Jagger łapie się za głowę

- Zapomniałem że miałem wam zrobić kawę

Biegnie do kuchni, wraca z kawami 

Po kolejnej godzinie pozostali Stonesoi wychodzą od Micka, a jeden z nich mówi:

- Sknera z tego Jaggera, nawet kawy nam nie zrobił 

Nowinki z innego obszaru - projekt Neuralink, firma należącej do Elona Muska, oficjalnie otrzymała zgodę FDA na rozpoczęcie pierwszych testów na ludziach. Celem Neuralink jest umożliwienie komunikacji ludzkiego układu nerwowego z komputerami. Wynalazek, nad którym zespół pracuje, nosi nazwę implantu Neuralink N1. Chętni będą musieli zgodzić się na wszczepienie w swoje mózgi tych implantów a potem... No właśnie, do końca nie wiadomo co będzie później (LINK i LINK).

Jak nazywa się mężczyzna, któremu amputowano 90% mózgu?
- Eunuch.

Za to najnowszy pomysł znanej firmy tytoniowej bije wszystkie inne nowatorskie pomysły na głowę, nawet ten z powyższej grafiki. Ogłoszono bowiem, że mamy ostatnie dni aby kupić papierosy marki Marlboro. Philip Morris International, który je produkował od 1901 roku woli skupić się na swoich innych produktach. W przyszłości firma proponować będzie wyłącznie produkty niskiego ryzyka. Chodzi o papierosy elektroniczne i podgrzewacze tytoniu. Podobno dlatego, że wytwarzają one nawet około 95 proc. mniej zanieczyszczeń niż tradycyjne wyroby tytoniowe. Koniec świata jest już bliski... Kometo przybywaj! (LINK).

Przerażona żona mówi do męża:
- Zajrzałam dzisiaj do pokoju naszego syna. Przeżyłam szok. W szufladzie Jasia, obok paczki papierosów, znalazłam fragmenty ludzkich szczątków, broń i pokrwawione noże... Omal nie zemdlałam.
Mąż purpurowieje ze złości:
- No, niech tylko gówniarz wróci! Już ja go oduczę palić!


Do czego może przydać się AI: Południowokoreańscy urzędnicy wykorzystali sztuczną inteligencję do oszacowania wagi przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. Wydawał się zmęczony z wyraźnymi cieniami wokół oczu podczas swojego publicznego wystąpienia 16 maja, a według analizy AI oszacowano, że ważył ponad 140 kg – powiedział dziennikarzom Yoo Sang-bum, członek parlamentarnej komisji wywiadu (LINK).

W temacie ruskich, rekinów i grubasów. 

Spotykają się dwa rekiny:
- Wspaniała uczta. Niedaleko zatonął statek z wycieczką puszystych!
- Ja mam dość. Tydzień temu trafiłem na statek z ruskimi emerytami. Do tej pory rzygam medalami! 


Do kompletu krajów totalitarnych brakuje jeszcze Chin. Te tworzą bazę szpiegowską na Kubie. Wybór Kuby nie jest aż tak zaskakujący jakby się wydawało. Chiny mogą już korzystać z punktu podsłuchowego w Bejucal, mieście na południe od Hawany. Bo wyspiarski kraj desperacko potrzebuje gotówki. Rosja boryka się z kosztami wojny na Ukrainie, ale Chiny mają pieniądze do wydania. Podobno zapłacą Kubie grube miliardy dolarów za możliwość założenia tej bazy szpiegowskiej (LINK).

Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka - uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?


Ich też demaskują wymyślne przebrania. Metalowcy  ze Slipknot wydali niespodziewanie EP-kę z sześcioma utworami, Adderall oraz z dwoma nowymi teledyskami. Teledyski zostały wykonane do wcześniej niepublikowanych utworów Memories (Adderall – Rough Demo) i Death March, oba wyreżyserował perkusista Slipknot, Shawn „Clown” Crahan.


W klimatach metalu - 12 czerwca w TAURON Arena Kraków odbędzie się HARD ROCK HEROES FESTIVAL. Headlinerem festiwalu będzie Deep Purple. Wśród gości specjalnych pojawią się tacy artyści jak szkocka grupa NAZARETH, polską scenę reprezentować będzie Kruk & Wojtek Cugowski. Skład festiwalu dopełniają: JORN  oraz 2 polskie formacje, 1One i Slave Keeper - bilety TUTAJ.

 


 
Koncertów ciąg dalszy - Józef Skrzek zaprasza 30 czerwca na koncert: Odyseja Miłości dla Alinki, który odbędzie się o godz.19.30 w NOSPR Katowice. Wystąpią: Chór męski Oktoich, Symfonia Beskidzka Zbyszka Wałacha, Karina Trapezanidou Skrzeszewska sopran, Aleksandra Poniszowska sopran, Ela Skrzek śpiew, prof. Henryk Jan Botor organy piszczałkowe, Steve Kindler skrzypce 9-strunowe, Mirosław Muzykant instrumenty perkusyjne, Joachim Nikodem Mencel Priv lira korbowa fortepian, Józef Skrzek kompozycja, el-Instrumentarium, śpiew, organy piszczałkowe, fortepian; słowa: Alina Skrzek, Jan Kochanowski, Jerzy Oszelda; Jeden z utworów TUTAJ. Nie trzeba wyjaśniać że jest to koncert upamiętniający zmarłą żonę muzyka.

Muzycy mają koncerty,  a artyści wystawy. 1 lipca w Gdańsku w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim /The Gdansk Shakespeare Theatre rozpocznie się wyjątkowa, retrospektywna wystawa twórczości Zdzisława Beksińskiego. Będzie można zobaczyć blisko 70 dzieł legendy polskiej sztuki. Wydarzenie będzie można podziwiać od 1 lipca do 1 października 2023. Organizatorami wystawy są Muzeum Historyczne W Sanoku Muzeum Sztuki Fantastycznej oraz Beks.pl - Zdzisław Beksiński Galeria. Bilety TUTAJ. O artyście pisaliśmy kilka razy TUTAJ.

Wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 15 lutego 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.13: Happy Mondays chcięli zdjęć z ... Rambo, a Durutti Column koncertowali w Japonii

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ, dziesiąta TUTAJ, jedenasta TUTAJ, dwunasta TUTAJ.

Były jeszcze inne rzeczy odróżniające Haciendę od klubów w mieście, chodzi o organizowanie wystaw, oraz sprzedawanie jedzenia, można tam było zjeść np. lunch. Ogólnie klub sprawiał wrażenie zarządzanego przez grupę amatorów entuzjastów.
 

Na początku pojawienia się Happy Mondays Tony nie uczestniczył w ich próbach. Zaufał im i pozwolił się rozwijać. Bernard Sumner był zaangażowany w  produkcję ich singla i twierdził, że ich brzmienie i kolorowe okładki były zupełnym zaprzeczeniem Factory. Kevin Cummins wspomina jak Tony przedstawił go zespołowi, że tak jak oni jest z Salford i że Kevin fotografował Joy Division i Sex Pistols. Na co Shaun miał odpowiedzieć: ale oni są k@@wa martwi. Zapytał ich jak chcieliby być sfotografowani? Odpowiedzieli mu, że z Rambo. Zastanawiał się co da się zrobić i jak zapytać o to Sylwestra Stallone, na co odpowiedzieli, że tutaj przy drodze w pobliżu wisi jego pieprzony plakat. Natomiast zespół darzył czystym szacunkiem Tonyego, nie mieli odwagi go ignorować bo dostrzegł ich potencjał. W sierpniu urodził się Olivier, i Tony stwierdził, że jego życie się zmieniło. Żona chorowała więc krążył między synem a szpitalem.
 

W kwietniu 1985 Tony poleciał z Durutti Column do Japonii, gdzie zorganizował 4 koncerty mając nadzieję, że zespół podbije tamten rynek. 16.04 podczas realizacji audycji na żywo jego żona została raniona na ulicy nożem. Tony pojechał do szpitala, poinformował dziennikarzy o wypadku, po czym wrócił realizować audycję live. Ponownie odwiedził żonę, po czym pojechał do klubu i spóźnił się na samolot do Japonii. Zrobił to dlatego, że nie chciał zawieść Viniego, który był bardzo wrażliwym człowiekiem.


Po powrocie z Japonii wyjaśniła się sprawa ataku na żonę Tony'ego. Zrobiła to jego fanka z zazdrości, że Hillary poślubiła Wilsona. Oczekiwała na autograf prezentera, ale nie spotkała go. Mało tego ostatnią noc przed atakiem chowała się i mieszkała w ich garażu.
 

Kolejną wizytę Tony odbył w USA, aby towarzyszyć New Order. Zabrał ze sobą dziewczynę Sumnera, Sarah Dalton, zapominając o tym, że Sumner jest w trasie z żoną. Jednocześnie wyraził zgodę na sesję fotograficzną dla magazynu Smash Hits bez wiedzy zespołu. Jakże byli zaskoczeni, kiedy po dwóch tygodniach ukazała się okładka magazynu na której obie panie biegną o 7 rano ze slipami lidera New Order...

W sierpniu 1985 roku ukazało się wydawnictwo Domo Arigato Durutti Column, co ciekawe, nie na kasecie czy winylu ale na ulubionym nośniku Tony'ego, czyli na CD. Wtedy Bruce Mitchell powiedział, że za dwa lata nie będzie już winyli. Tony był też pierwszy który zajął się streamingiem (pisaliśmy o tym TUTAJ).


Na przełomie 1985 i 1986 klub miał coraz większe problemy finansowe. Postanowiono zatrudnić profesjonalnych menadżerów, których pierwsza decyzją było zatrudnienie DJów - uznali bowiem że to przyniesie oszczędności zamiast płacenia zespołom. Zaczęto organizować koncerty tematyczne, a w lipcu, w dziesięciolecie koncertu Sex Pistols zorganizowano specjalną wystawę prac Petera Saville'a i koncert New Order, the Smiths, ACR i innych. W sierpniu 1986 zaczęli wyprzedawać wszystkie bilety co sprawiło, że Tony znowu uwierzył w przyszłość klubu.

C.D.N.   

Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 28 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.11: Istnieją nagrania wideo całych koncertów Joy Division

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ, dziesiątą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumner poświęca ostatniemu etapowi istnienia Joy Division. Zaczyna od nagrywania Closer. Na początku porównuje sytuacje zespołu podczas nagrywania debiutu, czyli Unknown Pleasures z obecną. Tak więc Unknown było nagrywane przez trzy weekendy i na żywo, ewentualnie z poprawkami. Sytuacja zespołu podczas realizacji Closer była drastycznie inna. 

Po pierwsze mieli pieniądze więc było ich stać na lepsze studio. Co za tym idzie zmieniła się technika nagrywania bowiem Hannett teraz nagrywał każdy instrument osobno a później całość miksował. Pozwoliło to na uzyskanie pełniejszego brzmienia płyty. Kolektywnie stwierdzili, że na Closer pojawią się klawisze, co nieco zmieni brzmienie, jedynie wrogiem tego był Ian, który twierdził, że zespół zacznie brzmieć jak Genesis. Mieli syntezator, który Bernard zbudował sam i go wykorzystali. Ciekawe jest, że Sumner wspomina że U2 przyjechali do Londynu podczas sesji Closer, ponieważ chcieli aby Hannett był realizatorem ich nagrań i byli zakochani w debiucie Joy Division. Ta informacja nie zgadza się ze wspomnieniami U2 którzy twierdzą, że wizytowali Joy Division ale w Manchesterze gdy ci nagrywali LWTUA (warto zobaczyć choćby TUTAJ czy TUTAJ).

Mieszkali we wspólnym mieszkaniu, przy czym on mieszkał w pokoju z Robem i Martinem. Ian dzielił pokój z Annik. Robili sobie różne żarty, zwłaszcza Hooky który czasem przesadzał z dokuczaniem Ianowi i Annik, których porównywał do Johna i Yoko. Rob polewał ich wodą ze szklanki w której trzymał zęby. Bywał bardzo męczący kiedy potrafił na głos, po całonocnej sesji, czytać NME. Wszystko włącznie z reklamami. Zmieniał wtedy odpowiednio tonację głosu, a Hannett nieraz prosił go żeby powtórzył czytanie jakiegoś fragmentu, co ten chętnie robił.

Płytę nagrywali nocami zwykle zaczynali około 16:00, kończyli nad ranem. Dobrze się pracowało bo był ciekawy klimat. Studio Brittania Row należało do Pink Floyd i miało znakomitą akustykę. W portierni znaleźli książkę telefoniczną z numerami różnych osób z branży muzycznej więc kiedy się nudzili postanowili z Ianem dla żartów do kilku z nich zadzwonić, o czwartej nad ranem. Jedną z takich osób był sam John Peel

Sumner twierdzi, że nie było żadnych oznak tego, że Ian za kilka miesięcy popełni samobójstwo (jest to sprzeczne z wywiadami jakich zespół później udzielał). Owszem miał kilka ataków podczas koncertów granych w tamtym czasie, miał problemy, czuł się winny temu, że musi zostawić córkę, miał problem wyboru między dwoma kobietami. Ale nic nie zapowiadało że popełni samobójstwo. Najchętniej chciałby żeby ktoś podjął decyzję za niego, ale to było niemożliwe. Później kiedy zaczęli analizować teksty Iana dostrzegli że były w nich sygnały tego co chciał zrobić. Kilka dni po powrocie z Londynu zadzwonił do nich Rob i powiedział że Ian przedawkował leki i sam zadzwonił po pogotowie. 

Kiedy wrócili z Londynu Sumner miał kłopoty z bezsennością, wtedy nocami oglądał dużo filmów głownie Kubricka i budował syntezatory.

Ian załamał się podczas incydentu w Bury. Po awanturze siedział w garderobie, płakał i powtarzał że to wszystko przez niego (incydent opisaliśmy dokładnie TUTAJ). 

Gdy Ian zamieszkał z nim dużo rozmawiali, poddawał też Curtisa hipnozie (warto zobaczyć TUTAJ). Zapytał go wprost, czy chciał się zabić gdy przedawkował, czy też był to gest rozpaczy. Curtis odpowiedział, że chciał to zrobić, miał natomiast zbyt mało tabletek i pomyślał, że może dostać porażenia mózgu i będzie musiał tak żyć, wiec zadzwonił po pogotowie. Kiedyś gdy szli przez cmentarz Sumner pokazywał mu groby i starał się uzmysłowić, że byłoby idiotyczne gdyby na którym z nich widniało imię i nazwisko: Ian Curtis. Uświadamiał mu, że samobójstwo nie zmienia niczego. Ten jednak nic mu nie odpowiedział. Napisali wtedy dwie nowe piosenki, gdy Ian był w w szpitalu: Ceremony i In A Lonely Place, chcieli mu je zagrać kiedy wróci. Wtedy też zagrali ostatni koncert w Birmingham gdzie je wykonali.


Ian kupił sobie przed wyjazdem do USA zamszowe buty ze sznurowadłami na piętach a Sumner stwierdził, że to buty umarlaka. Nie wie dlaczego tak powiedział. 

Koncert w Birmingham został nagrany, Rob coś przeczuwał i załatwił dobry magnetofon. Nie wypadli dobrze z powodu słabej akustyki - nie słyszeli się na scenie. Rob też załatwił że ich inżynier dźwięku Harry de Mack nagra wideo z kilku koncertów zespołu i tak się stało. Ten jednak zażądał wielkich pieniędzy za taśmy wiec Rob ich nie odkupił.


Ostatnią niedzielę przed wylotem do USA Sumner spędził z kolegami z Section 25 jeżdżąc na skuterze wodnym. Chciał zabrać ze sobą Iana ale po wspólnym pobycie Curtis stwierdził że musi odwiedzić bliskich przed odlotem do USA. Kiedy zadzwonił Rob Bernard myślał że Ian tylko próbował się zabić, ale Rob kilka razy powtórzył że tym razem nie, że Ian Curtis nie żyje. 

Dzień przed Sumner był na spacerze z Simonem Toppingiem z A Certain Ratio. Podbiegł do nich biały dziki koń i dał się kilka razy pogłaskać. To był znak... 

Sumner nie odzywał się do nikogo do dnia pogrzebu. Nie poszedł do kostnicy, chciał pamiętać Iana takim jakim był. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

niedziela, 21 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.10: Nagrywając Unknown Pleasures

 



Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumnera skupia się głównie na nagrywaniu Unknown Pleasures, w kwietniu 1979 roku. Zespół wszedł do Strawberry Studios w Stockport na 3 weekendy - jeden na nagranie piosenek, drugi na nagranie efektów specjalnych i trzeci na miksowanie. 

Nie znali wcześniej Hannetta, nie mieli pojęcia o procesie miksowania, w jego wyobrażeniach wszystko miało polegać tylko na nagraniu. To akurat było dość proste, bowiem mieli zgrany repertuar, piosenki były dopracowane podczas występów na żywo, miały swoje tempo i rytm. Jak się jednak okazało, Hannett z nieznanych im bliżej powodów poszukiwał nowych brzmień, a to w tamtych czasach nie było łatwe. Od momentu kiedy pierwszy raz usłyszeli piosenki zespół i osoby z otoczenia podzieliły się na dwa obozy. Hooky i Bernard nie lubili albumu. Wydawało im się, że Martin obdarł ich z pazura jaki mieli grając live. Bernard zwraca uwagę, żeby posłuchać jak brzmiało Transmission zagrane kilka miesięcy później w Plan K  i porównać to z brzmieniem Unknown Pleasures. Steven nie miał zdania, choć Bernard uważa, że to jak słychać jego perkusję na albumie kompletnie nie oddaje rzeczywistości. Inna sprawa, że akustyka studia w Stockport była taka, jakby instrumenty grały w próżni, co zwłaszcza fatalnie odbijało się na dźwięku perkusji, która raczej nadawała się do muzyki disco a nie na album rockowy. Dlatego Sumner uważa, ze dobrze iż Martin pracował nad jej brzmieniem. 

Muzycy ufali Hannettowi, bo ten miał na koncie jeden hitowy singiel i debiut the Buzzcocks. Również Tony i Ian uwielbiali Unknown Pleasures, a miedzy Curtisem a Hannettem powstała unikalna więź. Bernard w końcu uznał, że nie ma co się kłócić, zaakceptował album jakim był. Kilka miesięcy przed nagrywaniem jego ojczym wylądował w szpitalu. Miał nowotwór, a ponieważ jego niepełnosprawna matka i niewidoma babcia nie były w stanie go odwiedzać, obowiązek ten spadł na niego. Sumner więc bardzo przeżywał wizyty w szpitalu, bo ojczym był cały czas na morfinie. W końcu zmarł na jego oczach, gdy w sali nikogo więcej poza nimi nie było, co było dla młodego chłopaka dość traumatycznym przeżyciem.


Ciekawe jest to, że w rozdziale Sumner nie wspomina o kłopotliwym charakterze Hannetta. Nie potwierdzają się wspomnienia innych muzyków, czy sceny z 24 Hour Party People. Wręcz przeciwnie, Sumner przytacza scenę, kiedy przypadkiem rozlał piwo na swój wzmacniacz, a Hannett zaproponował ściągnięcie do studia kolegi - naukowca który naprawił wzmacniacz.


Bardzo dużą rolę w powstaniu płyty miał też Peter Saville. Sumner potwierdza, że to on znalazł obrazek z pulsarem na okładkę płyty (warto zobaczyć TUTAJ) a Saville go odwrócił kolorystycznie i zmniejszył. Bardzo pozytywnie wypowiada się o ich grafiku, wspomina scenę gdy pojawił się na Heathrow chwilę przed ich odlotem żeby pokazać im projekt okładki Brotherhood New Order

Sumner jednoznacznie odrzuca twierdzenia, że po śmierci Curtisa zaczęli zarabiać na jego śmierci zmieniając wizję okładki LWTUA i wrzucając odpowiedni obraz na Closer. Twierdzi, że obie okładki zaakceptował Ian Curtis, a pomówienia są niesprawiedliwe. 

W rozdziale pojawia się też pierwsza informacja o różnicach miedzy Sumnerem a Hookiem. Sumner uważa, że Hooky zawsze miał w głowie jakąś dziwną rywalizację między nimi. Nigdy w Joy Division nie robili sobie uwag na temat swojej gry. Traktowali się na równi. Hooky natomiast miał coś w tyle głowy i zaostrzał rywalizację. Tak było na przykład podczas koncertów New Order kiedy jego wzmacniacz, o największej mocy, musiał grać najgłośniej.

Więcej na temat Unknown Pleasures pisaliśmy TUTAJ

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

środa, 17 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.9: Pierwszy atak epilepsji Iana Curtisa

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ.

Rozdział 8 książki Bernarda Sumnera nosi tytuł Cold Winds Blowing i dotyczy dość trudnych perypetii związanych z  nagrywaniem w 1978 roku debiutu Warsaw

Ian Curtis poznał człowieka o nazwisku Richard Searling, który chciał wydać płytę z muzyką punk, bo uważał że jest na nią moda. Po wydaniu An Ideal For Living (warto zobaczyć TUTAJ) członkowie Warsaw nie spodziewali się że coś może pójść równie źle, a jednak tak się stało. Wynikało to z faktu, że Searling był zainteresowany tylko i wyłącznie robieniem pieniędzy. Narzucał im styl, chciał żeby wokale Iana brzmiały bardziej soulowo, żeby zespół nagrał materiał w jeden dzień, mieli dodać albo saksofon albo keyboard, poza tym był nerwowy bo płacił za wynajem studia. Po jednym dniu pracy Curtis oznajmił, że już nie wróci do studia. Jednak Sumner go namówił do zmiany zdania. Kolejnego dnia facet zapytał ich jaki rodzaj muzyki lubią, powiedzieli że Kraftwerk i Donnę Summer. Chciał żeby nagrali cover Keep on Keepin on, ale odmówili i nagrali swoją podobną piosenkę i tak powstało Interzone, do którego tekst napisał Hooky.


Cała ta sesja to była katastrofa i Rob postanowił odkupić taśmy, jednak facet od miksów zrobił kopie i te ukazały się na bootlegu. Postanowili od wtedy być bardziej ostrożni i nie działać bez menadżera, podpisali też kontrakt z Factory i na święta 1978 roku ukazał  się A Factroy Sample (warto zobaczyć TUTAJ). 

Nagrali wtedy Digital i Glass dla studia Martina Rushnetta ale nie wydali ich więc przekazali do Hannetta taśmy, a ten je zmiksował. 27.12 zagrali w The Hope and Anhor w Londynie, to był ich pierwszy koncert w stolicy. To był fatalny koncert, obserwował go jeden człowiek z psem. Wszyscy przed koncertem byli w kiepskich nastrojach. Ian był marudny, było zimno nawet jedzenie w pubie było kiepskie.


Kiedy wracali do domu Bernard czuł się fatalnie bo miał grypę. Pokłócili się wtedy z Ianem o śpiwór który Curtis w końcu wyrwał mu z rąk i zawinął sobie wkoło głowy. Wtedy dostał ataku. Położyli go na drodze a później zawieźli do szpitala w Luton. Tam dowiedzieli się że ma padaczkę. Wracali w milczeniu do domu, nikt się nie odzywał, Curtis dostał bardzo mocne leki. Te leki go zmieniły miewał wahania nastrojów. Ale nie był ponurym człowiekiem, zawsze potrafił świetnie żartować. Jeden z dowcipów to sikanie w stronę samochodu Stephena. Zawsze gdy gdzieś jechali i Ianowi chciało się sikać to sikał na koło samochodu, co strasznie wkurzało Morrisa. Tłumaczył się, że nie chce by ludzie którzy ich mijają widzieli go z siusiakiem w ręce. Był wielkim fanem Joy Division, uwielbiał koncertować i komponować. Powiedział podczas nagrywania Closer, że teksty napisały się same, czuł się jakby był w wielkiej pralce. Tamtej nocy miał atak, nosił ranę na czole bo się przewrócił. To były czasy, kiedy przestawał kontrolować to co dzieje się w zespole i jego życiu osobistym. Uwielbiał Doors, Velvet, Neu, Kraftwerk, Iggy Popa. Mimo że był fanem Joy Division odczuwał ogromną presję podczas koncertów. Raz po sesji Closer oświadczył, że odchodzi z Joy Division i otwiera księgarnię w Bournemouth, gdzie ma starego znajomego. Ale ten pomysł miał tylko przez jeden dzień. 

Dodatkowym problemem były ataki epilepsji podczas koncertów. Często widzieli że kiedy Stephen kończył grać, a Ian dalej tańczył to jest właśnie początek ataku. Wtedy delikatnie usuwali go ze sceny i pilnowali żeby przeszedł atak. Chciał po ataku zostawać sam, w obcym miejscu i obcym mieście, zwykle siedział i płakał. Podczas występów dawał z siebie zawsze wszystko a epilepsja mu to uniemożliwiała.     

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

niedziela, 10 lipca 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.5. Pierwsze prace i gang na skuterach

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumnera nosi tytuł Scumbags (Szumowiny).

Po skończeniu szkoły w 1972 roku Sumner chciał kształcić się dalej w kierunku sztuki. Lubił ją i czuł się w niej pewnie. Niestety po szkole znaleziono mu dwie prace, z czego jedna to bycie fryzjerem. Tego nie chciał robić. W tym samym czasie matka kupiła mu gitarę, mimo że bardzo lubił jej dźwięk, to jeszcze nie był etap w którym chciał tworzyć własną muzykę. Tak więc gitara stała w rogu pokoju i pokrywała się kurzem. 

Matka naciskała na niego żeby podjął pracę zarobkową, Bernard jednak zdał do Bolton College of Art, gdzie został przyjęty. Niestety matka i ojczym zapatrywali się na to negatywnie i zrezygnował. Zaczął szukać stałej pracy na poważnie. Pomogła w tym matka, dzięki znajomości z jednym z radnych dostał pracę w Salford w radzie miasta w dziale skarbowym. Tam zajmował się pakowaniem rachunków do kopert i ich zaklejaniem. Przyjmował też skargi mieszkańców na wielkości rachunków, czego nikt inny nie lubił robić a on musiał. Kupował też i przynosił skarbnikowi miasta kawę z mlekiem. Praca była strasznie nudna, czasami płatali sobie wzajemnie figle. Poznał tam też jednego sensownego człowieka, Terry Thomasa. Po jakimś czasie miał dziwny sen z nim w roli głównej, po czym dowiedział się, że Terry zginął w wypadku samochodowym. 

To było dziwne miejsce pracy, w zasadzie poczekalnia dla ludzi krótko przed emeryturą. Zaczął szukać pracy w Manchesterze. Dostał dwie oferty związane ze sztuką, i choć były gorzej płatne od poprzedniej pracy, zdecydował się. To była praca przy przygotowywaniu reklamówek w gazetach. Rzucił ją po tygodniu bo nie miała wiele wspólnego ze sztuką. Podjął inną, w agencji reklamowej związanej z Granada TV, i rzeczywiście tutaj pracowało wielu artystów graficznych związanych z telewizją. Był zatrudniony jako pomocnik Simona Bonsaqueta, ten był bratankiem Reginalda, który czytał nowości w Granada TV. Był OK, stworzył wideo do piosenki Bryana Ferry A Hard Rain's A Gonna Fall, z czego był bardzo dumny.

To było bardzo fajne miejsce, dobrze się tam pracowało, ludzie słuchali muzyki i dyskutowali o niej. Niestety zostało zamknięte i Granada twierdziła, że za jakiś czas otwarte zostanie coś nowego. 

Zaczął wtedy pracować jako malarz rysunków do komiksów w Cosgrove Hall Animation. Wypełniał kolorami postaci do bajek np. Jamie And The Magic Torch.


Ta praca, mimo że wkoło było wielu fajnych ludzi, nie dawała mu żadnych możliwości rozwoju, więc szybko się nią znudził. Dużo jeździł na skuterze, i raz został przyłapany przez policję za brak opłaty podatku drogowego i ubezpieczenia. Skuter kupił mu dziadek, dał też pieniądze na podatek, ale Bernard kupił sobie album, którego zresztą nie słuchał ani razu. Zwrócił więc go do sklepu i odzyskał pieniądze. 

Jakiś czas później Peter Hook też kupił sobie skuter i kręcili się na nich z kilkoma chłopakami po mieście. Wtedy też zaczęli chodzić na koncerty i poznał Terry Masona. Terry był perkusistą w pierwszym składzie Joy Division, matka kupiła mu zestaw perkusyjny, niestety najtańszy i bardzo słaby. Grał kiepsko i nie nadawał się nawet do zespołu punkowego. Ale interesował się prasą muzyczną i koncertami, on wybierał koncerty na jakie chodzili. Niestety nie byli studentami więc nie wpuszczali ich na koncerty na uniwersytetach. Za to mogli chodzić do Free Trade Hall. Wtedy Sumner był wielkim fanem Lou Reeda, pamięta koncert w 1974 roku. To była epoka Berlin i Transformer. Reed był pijany, zniszczył kilka mikrofonów. Po koncercie była bijatyka i artysta nigdy więcej nie wrócił do Manchesteru. Bernard pamięta też koncert Deep Purple. Hooky ich słuchał. Niestety wtedy Sumner miał ból zęba i myślał że nie wytrzyma, zwłaszcza kiedy wokalista śpiewał Child in Time, coraz wyżej i wyżej.


Jeździli też na koncerty i festiwale poza miasto. 

Tak kończy się kolejny rozdział książki. Wkrótce omówimy następny. Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 6 lipca 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.4. Bolesny koniec młodości

  


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ.

Trzeci rozdział książki ma tytuł Complex. Mimo przeprowadzki mały Bernard wciąż zaglądał na swoją daną ulicę, Alfred Street. Wspomina, że mimo iż jego dzieciństwo było skomplikowane, nie może o nim powiedzieć że było kiepskie. Bardzo miło wspomina podróże na skuterach do innych miast, one były oknem na inny świat, niż ten z jaki istniał w industrialnym Salford. Jednak okres w Salford Bernard wspomina jako najpiękniejszy czas, rodzina, przyjaciele i ten swoisty rodzaj braku odpowiedzialności. 

Kiedyś wpadła mu w ręce gazeta opisująca slumsy, wskazująca, że to Salford jest pod tym względem, najgorszym miastem w całym UK, bardzo poczuł się tym urażony. W tym czasie jego dziadek miał udar, ten całkowicie go odmienił. Ze spokojnego i miłego człowieka stał się zły i agresywny. Z tym musiała mierzyć się jego niewidoma babcia. Podzielili się - ona mieszkała na górze, on na dole. W końcu dziadek wylądował w szpitalu, gdzie żył jeszcze pół roku. Babcię wtedy przeniesiono do domu opieki społecznej, choć bardzo tego nie chciała, a tego miejsca wręcz nienawidziła. Nie umiała się opiekować w takim stanie domem, zalęgły się w nim myszy, zawsze była bardzo czystą kobietą, ale utrata wzroku jej to uniemożliwiła. 

Tym sposobem zostawili swój stary dom myszom. 18 letni wówczas Bernard Sumner bardzo to wszystko przeżył - to było ogromną stratą, tak jakby z rozpadem rodziny odeszła cała ta przeszłość, która była związana z jego domem rodzinnym.


Jak pisze Sumner, jego przejście z dzieciństwa w wiek dojrzały było bardzo trudne, nie podobało mu się to. Nagle wszystko stało się, jak stwierdza, pierdolenie trudne. Musiał bardzo szybko wydorośleć. Twierdzi, że mocno odbiło piętno na jego muzyce. Rozdział kończy bardzo ważna, z punktu widzenia twórczości zespołu konkluzja:

Myślę że możecie usłyszeć śmierć mojej społeczności i śmierć mojego wieku dojrzewania w moim wkładzie do muzyki Joy Division. 

Wkrótce streścimy kolejny rozdział książki - dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.         

niedziela, 26 czerwca 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.3: Nowa szkoła, spotkanie Petera Hooka i Terry Masona, oraz pierwsze zainteresowania muzyczne Bernarda

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki ma tytuł Młodość. Zaczyna się dość tajemniczo, bowiem mały Bernard domyśla się, że w domu dzieje się coś dziwnego. Kiedy pojawia się w obecności matki i ojczyma ci przerywają rozmowy, a wieczorami pojawiają się dziwne szepty. Gdy jego matka w końcu woła go żeby my coś oznajmić ten oczekuje kolejnej kary. Jednak staje się inaczej. Matka oznajmia mu, że jej mąż zdecydował się zaadoptować i odtąd musi zmienić nazwisko na Dickin, oraz, że wyprowadzają się do bloku. Mały 11 latek czuje się rozczarowany, że nikt nie pytał go o zgodę, zawsze nazywał się Sumner...


Jednak po czasie okazuje się, że wyprowadzka do typowego bloku - wieżowca ma swoje plusy. W mieszkaniu jest łazienka, mają też suszarkę parową którą chłopak używa jako łaźni parowej. 

Wtedy jego rodzinę nękają kolejne tragedie, najpierw dziadek udaje się do szpitala celem usunięcia guza nowotworowego, a krótko po tym jego babcia, która miała mieć w zasadzie prosty zabieg na jaskrę w wyniku błędu lekarskiego traci wzrok... W tym momencie jedynym w pełni sprawnym dorosłym człowiekiem w całej rodzinie staje się dziadek w dodatku po skomplikowanej operacji.

Bernard rozpoczyna naukę w Salford Grammar School, gdzie pracują często dość dziwni nauczyciele. Nie znosi matematyki, ma zresztą dziwnego nauczyciela nie tylko z tego przedmiotu. Jeden z nich nauczyciel chemii zamyka pewnego dnia żydowskie dzieci z jednej z klas o odkręca palniki z gazem. Inny często przytacza opowieści o wojnie, w której brał udział. Jeszcze inny porusza się skonstruowanym przez siebie trójkołowym wehikułem. Ten w końcu zostaje zepchnięty w ramach buntu przez niezadowolonych uczniów z górki i ulega zniszczeniu, czemu przez okno do którego nauczyciel stoi tyłem, przygląda się klasa Bernarda w milczeniu. Po jakimś czasie chłopacy, którzy są znudzeni szkołą, siadają na tyłach klasy żeby dyskutować o sporcie i zainteresowaniach pozaszkolnych. Są wśród nich, obok BernardaPeter Hook i Terry Mason

W tamtym czasie w ich szkole pojawia się ekscentryczny nauczyciel geografii. Akceptuje fakt, że nie każdy musi lubić ten przedmiot. Pod warunkiem, że w klasie będzie spokój pozwala im na słuchanie muzyki. Ta zagościła w życiu Sumnera na dobre, głównie pod wpływem westernów, tam pierwszy raz słyszy muzykę Ennio Morricone i ta go oczarowuje. Są też inne zespoły - postanawia kupić sobie nawet pierwszy singiel, który puszcza na adapterze otrzymanym w prezencie. Ma wtedy 15 lat, i jest to singiel T Rex - Ride a Wilde Swann.


Chociaż druga strona tego singla już tak bardzo mu się nie podoba. Dużą rolę w jego życiu muzycznym zaczyna odgrywać klub muzyczny w Salford, gdzie zabierając Hooka udają się na jego skuterze. Duża rolę w ich wykształceniu muzycznym odgrywają the Beatles, Stonesi ale też Jimi Hendrix. Ten podoba się Sumnerowi najbardziej, zwłaszcza singiel Hey Joe.


Słucha też z zainteresowaniem Fleetwood Mac ale nie bluesowych piosenek. Nie gardzi też amerykańskim bluesem.

Tak kończy się drugi rozdział książki, wkrótce omówimy kolejne, dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.