Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Nice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Nice. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 października 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: James Nice - dokumentalista działalności Factory Records, wydawca i pisarz

Wśród streszczeń wartościowych książek na temat osób, które wywarły największy wpływ na powstanie i rozwój nurtu muzyki post-punk w Manchesterze poczesne miejsce zajmuje prezentowany na prawym pasku naszego bloga cykl z Shadowplayers: The Rise and Fall of Factory Records autorstwa Jamesa Nice’a (TUTAJ). Była to istotna próba całościowego opracowania historii Factory Records. James Nice pisał ją kilka lat, od 2006 aż do 2010 roku. Poprzedziła ją publikacja dwugodzinnego filmu do pod tym samym tytułem. Nice, aby zrealizować swój dokument, przeprowadził szereg wywiadów. I tak po kolei skłonił do rozmowy takie osobistości jak: Anthony H. Wilson (współzałożyciel FR) i Peter Saville (projektant), a także muzycy, w tym Peter Hook (Joy Division/New Order), Vini Reilly (The Durutti Column), Simon Topping i Martin Moscrop (A Certain Ratio), Chris Watson (Cabaret Voltaire) i Howard Devoto (Buzzcocks/Magazine). Poza tym zebrał informacje od członków Section 25, Crispy Ambulance, The Names, Minny Pops, Swamp Children i Thick Pigeon, a także innych naocznych świadków I różnych osób, których wspomnienia są istotne dla prawidłowego opisu powstania i upadku Factory Records, wśród nich byli Richard Boon, Annik Honore, Lindsay Reade, Richard Jobson, Graham Massey i muzycy Killing Joke. O większości już napisaliśmy i to niejednokrotnie. 

Pora zatem abyśmy pochylili się nad osobą Jamesa Nice, który wykonał tę tytaniczną pracę. A więc po kolei:


James Nice urodził się w niewielkim miasteczku w hrabstwie Essex w 1966 roku, więc, co łatwo obliczyć, w chwili powstania Factory Records miał 12 lat… W 1984, w wieku 18 lat założył w Edynburgu wytwórnię LTM, która powstała z fanzinu Les temp modernes i najpierw produkowała kasety magnetofonowe z utworami Crispy Ambulance, Section 25, The Names i The Happy Family. W 1984 roku wypuścił w niej winylowe single: Een Kus Minny Pops i At Gunpoint A Primary Industry, po czym wstąpił studia prawnicze na Uniwersytecie w Glasgow, które ukończył w 1987 roku.


W czasie nauki zawiesił swoją wytwórnię, lecz zaraz tylko gdy został absolwentem wydziału parwa, nawiązał kontakt z Les Disques Du Crépuscule w Brukseli i został asystentem Michela Duvala oraz osobą odpowiedzialną za dział wysyłek. 

Jego praca na rzecz tej wytwórni została doceniona, mógł w jej ramach otworzyć coś swojego, mini-współ-wytwórnię Interior Music. W 1988 roku zaczął zarządzać Les Disques Du Crépuscule a w 1990 zdecydował się na reaktywację LTM. Przypominamy, że Les Disques du Crépuscule (z podwytwórnią Factory Benelux) została założona w 1980 roku przez parę dziennikarzy muzycznych Michela Duvala i Annik Honoré. Warto jeszcze zauważyć, że Factory Benelux została wygaszona w 1988 roku i reaktywowana w 2012 przez Jamesa Nicea za zgodą Duval i Honoré (Nice kupił prawa do nazwy i logo). Od tego czasu wytwórnia wznowiła szereg płyt, między innymi: Crispy Ambulance, The Wake, Blurt, Section 25 i The Durutti Column. W planach są kolejne albumy Factory Records, które publikowane będą kolejno, zgodnie z kalendarzem jubileuszów ich pierwotnego pojawienia się na rynku muzycznym.


James Nice zarządza obecnie Factory Benelux i Les Disques du Crépuscule za pośrednictwem LTM Recordings, wypuszczając wznowienia historycznych płyt, ale od czasu do czasu publikuje także nowe zespoły, takie jak Marine, solowy projekt wokalistki i klawiszowca Ladytron - Helen Marine. Prowadzi również wytwórnię Avant-Garde Art, która wydaje audiobooki XX-wiecznych awangardowych artystów tworzących w nurcie dadaizmu, futuryzmu, Musica Futuristica i Bauhausu.

Jakby tego jeszcze było mało, Nice pod pseudonimem James Hayward wydał szereg opracowań z historii wojskowości (The Bodies on the Beach (2001), Shingle Street (2002), Myths and Legends of the First World War (2002), Myths and Legends of the Second World War (2003) and Double Agent Snow - The True Story of Arthur Owens, Hitler's Chief Spy in England (2013)). 

Z zawodu jest, jak przypominamy prawnikiem, więc reprezentował niektórych artystów Factory przeciwko London Records w połowie lat 90.

James Nice działał i działa pod wielkim wpływem Factory Records. W 1987 roku nawiązał osobisty kontakt z Ivo Watts-Russelem z 4AD a z Tonym Wilsonem osobiście spotkał się dopiero w 1992 roku i drugi raz przy zbieraniu danych do swojego dokumentu o Factory Records. A mimo to, właśnie fascynacja Factory Records zmieniła jego życie. W wywiadzie otwarcie stwierdził, że Odwiedziłem Ivo wiele razy w 4AD na Alma Road w Londynie. Zawsze przysyłał mi wszystkie wydawnictwa 4AD. Mike Alway z Cherry Red zawsze mnie wspierał. O ile doceniłem 4AD, to muszę powiedzieć, że ta wytwórnia nie wpłynęła na mnie twórczo. Po prostu bardziej interesowały mnie Factory Benelux i Les Disques du Crépuscule (LINK). 

Podziw dla dzieła Tonyego Wilsona doprowadził go nawet to próby reaktywacji Factory Records. James Nice jakby chcąc odtworzyć sytuację sprzed kilkudziesięciu lat,  w 2012 roku wraz z Peterem Savillem, Alanem Erasmusem i Oliverem, synem Tonyego Wilsona, założył Factory Records Ltd. Wytwórnia wydała winylowe wznowienie From the Hip Section 25 i w zasadzie na tym skończyła swoją działalność. Firma została rozwiązana w marcu 2013 r. i choć Peter Saville ją natychmiast przywrócił, stając się jej jedynym właścicielem, nie wydaje się aby odniosła choć cień tego sukcesu co jej poprzedniczka…


James Nice z ojcem i z siostrą

A James Nice? Z tego co udało się ustalić nie ma rodziny. To znaczy swojej, bo ma starszą siostrę. Ale nie ma żony i dzieci. W natłoku obowiązków znajduje czas na hobby którym są biegi. Bierze udział w wielu maratonach i półmaratonach oraz biegach ekstremalnych. I cóż. Według nas nie musi za niczym gonić. Jego życie jest ilustracją tezy, iż marzenia, o ile się ich trzymamy, spełniają się…


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 18 sierpnia 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.8: Koncerty, realizacja Closer i pierwsza trasa po Europie

  


Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do siódmej) TUTAJTUTAJTUTAJTUTAJTUTAJTUTAJ i TUTAJ.

Po opisanym w poprzedniej części koncercie w Electric Ballroom w Londynie, 26.10.1979 dwie następne noce (26 i 27.10.) zespół koncertował w Manchester Apollo wraz z Buzzcocks. Wtedy właśnie Richard Boon sfilmował fragmenty występów, a te umieszczone zostały w filmie Here Are The Young Men.


Widać było napięcie Iana Curtisa, a Stephen Morris stwierdził, że wtedy należał się Ianowi jakiś odpoczynek. Z kolei Hook stwierdził, że Curtis stał się swoim własnym największym wrogiem, bo zawsze odpowiadał że wszystko jest z nim OK i mówił to co pytający chciał usłyszeć.


Kolejny rozdział książki przenosi nas do roku 1980. Autor opisuje najpierw historię powstania okładki Closer autorstwa Petera Saville'a i jego asystenta Martyna Atkinsa (opisaliśmy to bardzo wnikliwie w naszej notce TUTAJ). 

W styczniu 1980 Joy Division nagrali LWTUA w Oldham. Wtedy Hannett zdecydował się nagrać Closer w studio zbudowanym i będącym własnością Pink Floyd - Britannia Row w Londynie. Zdecydowały o tym możliwości dźwiękowe i techniczne, lokalizacja i koszty. Istniała możliwość, że Pink Floyd poznają się na talencie Hannetta i zaproszą go do realizacji kolejnej ich płyty, a odległość od Manchesteru zapewniała łatwość wykluczenia muzyków z sesji miksowania nagrań. 

Studio miało jedynie sztuczne oświetlenie i po pewnym czasie przebywania w nim miało się lęki klaustrofobiczne. Ian Curtis zapytany przez Michela Duvala (warto zobaczyć TUTAJ) czy nowa płyta będzie drugą Ścianą odpowiedział, że zespół nienawidzi podwójnych albumów, ale cieszy się z robienia rzeczy, których nienawidzi

Closer nagrano w marcu, głownie nocami, a zespół stracił dynamikę Unknown Pleasures, i nie był też tak przebojowy jak na LWTUA. Użyto syntezatorów, a zespół grał zarówno w stylu proto-techno (Isolation) jak i spokojnie i lodowato (The Etarnal czy Decades). To najbardziej mistyczna i kabalistyczna produkcja Martina Hannetta. Unknown było zapewne weselsze, podczas gdy Closer bardzo depresyjne. Nagranie zabrało 13 dni i nocy. Ian czuł się źle, nie brał leków bo te wprawiały go w odrętwienie. Początkowo nie  był zadowolony z brzmienia Closer, powiedział że przypomina mu Genesis

Zdaniem Savillea Manchester to miasto podziemnych przejść betonowych i gotyckiej katedry. Unknown Pleasures da się porównać do pierwszego a Closer do gotyckiej katedry.

Tony Wilson wspomina jak członkowie Joy Division kleili okładki albumu Durutti Column z papieru ściernego. Odbywało się to w siedzibie Factory przy Paltine Road. Joy Division skleili około 500 okładek, z czego najwięcej Ian, który wtedy potrzebował więcej pieniędzy. Tak więc sklejał i zgniatał okładki, podczas gdy pozostali członkowie zespołu oglądali filmy pornograficzne.

W styczniu 1980 roku Joy Division pojechali na pierwszą profesjonalną europejską trasę. Odwiedzili: Amsterdam, Den Haag, Nijmgen, Antwerpię, Kolonię, Rotterdam, Brukselę, Eindhoven, Groningen i finalnie Berlin

Wkrótce i tym napiszemy, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 24 lipca 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.4: Nagrywanie Unknown Pleasures czyli o strzelaniu z Walther P.38 do szkła i aerozolu


Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do trzeciej) TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ

Dzisiejsza część poświęcona jest nagrywaniu debiutu Joy Division dla Factory Records. I choć wiele już na ten temat pisaliśmy (TUTAJ), fragment ujawnia kilka mniej znanych ciekawostek. 

Na wstępie Tony Wilson wspomina, że w tamtym czasie wszyscy lubili punk rocka ale wiele osób nie widziało w nim przyszłości. Pomysł nagrania pierwszego albumu Joy Division dla Factory narodził się w rozmowie Grettona z Wilsonem podczas koncertu w klubie Band on the Wall. Tony proponował prostą umowę, natomiast Gretton upierał się przy prawnikach. Peter Hook wspomina, że jeśli coś było prawnie skomplikowane to można było mieć pewność, że uczestniczył w tym Rob i jego adwokat. Rob  zgodził się na nagranie jednego albumu dla Factory. Kontrakt, w porównaniu z umową na FAC2 był znacznie bardziej rygorystyczny i powikłany. Podzielono się 50/50 ale w ramach swojej połowy Factory miało koszty związane z publikacją albumu.


Nie jest oczywiście prawdą, że kontrakt na Unknown Pleasures został podpisany krwią (warto zobaczyć TUTAJ), choć Tony Wilson twierdzi, że na końcu kontraktu napisał swoje inicjały krwią właśnie. Ukłuł się w palec, a w kropli krwi na papierze zanurzył suchą stalówkę i napisał trzy litery - AHW.

Album nagrywano przez 5 dni w Strawberry Studios (warto zobaczyć TUTAJ). Koszty (mimo zniżek na czas miksowania) to 10 000 GBP. Wytłoczenie pierwszej partii w ilości 10 000 kopii stanowiło dodatkowy koszt 8 500 GBP. 

Nagrano 14 piosenek, z których 10 było wersją uznaną za Hannetta jako finalną. Wszystko wydawało się nie mieć końca, bowiem Hannett nagrywał każdy instrument osobno. Zaczęli od perkusisty i jego bębna basowego, później kolejne elementy perkusji. Steven Morris nie rozumiał takiej techniki nagrywania i nie był przyzwyczajony do takiego sposobu grania piosenek Joy Division. Co ciekawe, Martin w tym samym czasie nagrywał album John Cooper Clarke'a na którym Stephen Morris również grał. Wzajemnie z siebie z Hannettem żartowali.


Dźwiękowiec zaprosił na przykład Morrisa żeby ten użył repliki pistoletu Walther P.38 do rozbicia szyby co słychać na początku I Remember Nothing. Dodatkowo używano też dźwięku aerozolu w piosence She's Lost Control. Miksował w nocy, kiedy jego mózg był najbardziej kreatywny, i kiedy mógł być w kompletnej izolacji.

Z Hannettem w szczególności związał się Ian Curtis. Reżyser opisywał wokalistę Joy Division jako przewód oświetleniowy, a także wspierał się przy tym teorią Gestalt która wyjaśnia dlaczego całość jest większa niż suma części z których powstała (warto zobaczyć TUTAJ). O ile Morris i Curtis byli zadowoleni, to tego samego nie można powiedzieć o Hooku i Sumnerze. Ci nie lubili tego z albumu zrobił Hannett, bardzo odchudził w stosunku do koncertów, gitary. Nie lubili też studio Strwaberry z dywanami na ścianach, wydawało im się ono martwe, przesiąknięte klimatem lat 70-tych. Okładka albumu w odwróconej kolorystycznie wersji Saville'a też im się nie podobała, nawet chcieli z niej zrezygnować, ale spodobała się wszystkich więc na nią przystali. Gdyby to Hook i Sumner nagrywali ten album na pewno nie byłby tak ponadczasowy, jakim zrobił go Hannett. Ten nazywał wtedy muzykę Joy Division jako muzykę taneczną z podtekstami gotyku.


Wkrótce kolejne fragmenty książki - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.           

piątek, 9 lipca 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.3: Wywiad dla NME, Starania Grettona, koncert z the Cure, sesja pod kierunkiem Martina Rushenta

 


W kolejnej, trzeciej już części streszczenia książki Jamesa Nice'a (pierwszą opisaliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ) przyszła pora na opis bolesnego powstawania debiutu Joy Division, czyli albumu Unknown Pleasures. Skupimy się na faktach o których pisaliśmy na blogu bardzo mało, albo wcale, bo album opisywany był u nas wielokrotnie (TUTAJ). 

Na wstępie tego rozdziału Nice opisuje jak Factory promowało przez serię koncertów wydanie swojej A Factory Sample (warto zobaczyć TUTAJ). Dzięki okładce w NME (TUTAJ) i audycji Johna Peela (warto zobaczyć TUTAJ) zespół rozpoczął budowanie międzynarodowej kariery. Peel, mimo że pochodził z Liverpoolu oparł się panującej wtedy modzie na zespoły stamtąd, poza tym miasto było pod mocnym wpływem muzyki the Doors. Powiedział w wywiadzie, że nie obdarzał Joy Division specjalnymi prawami - po prostu kibicował im, tworzyli ciekawą muzykę, i byli jednym z wielu zespołów które lubił, tym bardziej, że pojawili się znikąd. 

A Factory Sample wygenerował zyski, sprzedano go w 4700 kopiach i uzyskał pozytywne recenzje, mimo, że muzyka na nim była zróżnicowana (warto zobaczyć TUTAJ). Dwie piosenki jakie na albumie zamieścili Joy Division wykreowały inteligentny obraz zespołu. Artykuł Morleya w NME stawiał zespół wśród największych nadziei muzycznych roku 1979. Wywiad z zespołem jednak był słaby, tak jakby kolejne pytania sprawiały, że coraz bardziej się wycofują. Wypadli kiepsko na tle np. Spherical Objects. Według Hooka ten wizerunek był świadomie narzucony przez Roba Grettona, który uważał że muzyka obroni się sama bo jest piękna. W wywiadzie padła zapowiedź nagrania albumu dla Factory. Gretton w tym czasie odkupił nagrania od RCA, ale porzucił pomysł wydania ich po zremiksowaniu przez Hannetta. Założył też Fractured Music pozwalające na pełnoprawne pozostanie menadżerem zespołu, i w zasadzie na posiadanie takich samych praw jak pozostała czwórka. 

Factory miało zbyt mały zysk z A Factory Sample więc Gretton zaczął rozglądać się za innymi wytwórniami. Paradoksalnie, żaden z artystów z debiutu Factory nie był w stanie popchnąć wytwórni na wyższy poziom. Gretton szukał także poza Manchesterem, na przykład trafił do Genetic Records do Londynu. Wytwórnia była własnością Martina Rushenta. Jego asystentka powiedziała mu o ciekawej kapeli z Manchesteru, więc postanowił zobaczyć Joy Division live i szczęka opadła mu do podłogi. Tym sposobem zaproponowano zespołowi nagranie demo. 

W studio Eden w marcu zespół nagrał 4 piosenki - Insight, Glass, Transmission i Ice Age (zamieszczono je na bootlegu zaprezentowanym przez nas TUTAJ).


Podczas nagrywania supportowali the Cure na koncercie w Marquee. Co ciekawe, kilka tygodni wcześniej Cure grał dla Factory w Hulme. Zespół był po wydaniu pierwszego albumu Three Imaginary Boys, a Gretton wyraził swoje niezadowolenie że tytułowa piosenka nie odniosła wielkiego sukcesu.  

Podczas nagrywania demo komunikacja z Ianem była bardzo dobra, był bardzo pracowity, a Rushent biegał po różnych firmach reklamując zespół. Wielu jego przyjaciół uznało, że zespół będzie wielki. W końcu Rushent trafił do Warners. Facet z wytwórni powiedział mu, że ma uszy w tyłku i odmówił wydania albumu Joy Division. Tym oto sposobem Unknown Pleasures finalnie wydało jednak Factory... Faktem jest, że pewnie pod opieką Rushenta zespół nagrałby bardziej tradycyjny album, z którego Martin Hannett uczynił muzyczne arcydzieło... 

Ciąg dalszy nastąpi.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w manistreamie.                   

środa, 30 czerwca 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.2: FAC 2 , pierwszy koncert Joy Division w Londynie i pierwszy atak epilepsji Iana Curtisa

Kolejne obszerniejsze wzmianki o Joy Division pojawiają się w książce Jamesa Nice'a w kontekście listu, jaki Tony Wilson napisał do Roba Grettona 9.05.1978 roku. Tony twierdził, że podoba mu się EPka An Ideal for Living i chce zaproponować zespołowi występy pod szyldem Factory w Russel Club. 9.06. zespół występuje w towarzystwie the Tiller Boys. Publika była nieliczna, mimo tego zespół wypadł znakomicie. Ian Curtis ze sceny dostał się w publikę, niesiony był przez muzykę która całkowicie go wypełniła. 

Interesujący jest spis zespołów, które w latach 1978 - 1979 koncertowały w Russel Club w ramach imprez Factory. Są tam: Human League, the Only Ones, Magazine, the Fall, the Passage, Ultravox, Wire, Pere Ubu, Penetration, Gang of Four, Crass, Stiff Little Fingers, the Cure, Cabaret Voltaire, the Skids, Throbbing Gristle, Simple Minds, Echo and the Bunnymen, B-52s i oczywiście Joy Division. Do tego można dodać tajny koncert Iggy Popa i krótki występ PIL.

W 1978 roku odbył się pierwszy występ Joy Division w Granada TV (warto zobaczyć TUTAJ).

Powstaje idea wydania EPki A Factory Sample (FAC 2; warto zobaczyć TUTAJ), oczywiście z udziałem Joy Division. Obie piosenki zespołu nagrane zostały w studio Cargo w Rochdale (pisaliśmy o nim TUTAJ), którego właścicielem był John Brierley. Sesja była jednodniowa, a podczas niej Hannett użył cyfrowego opóźniacza dźwięku AMS. Doszło do lekkiego spięcia, bowiem Wilson nie poinformował właściciela studio, że to Hannett będzie realizował nagranie. Najdłużej nagrywali perkusję - każdy bęben osobno. Następnie Hannett kazał zespołowi opuścić studio bo nie chciał żadnej interwencji w proces miksowania nagrań. 


Jak wspomina Stephen Morris, wynik ich totalnie zaskoczył. Piosenki nie zostały zmienione jeśli chodzi o melodię, natomiast były zupełnie odmienione w warstwie brzmieniowej. Byli oczarowani, bo zespół brzmiał tak jak na prawdziwej płycie. 

Przytoczone są fragmenty wywiadu, jakiego Hannett udzielił Jonovi Savage'owvi, w którym opowiada o tym, jakim prezentem dla producenta byli Joy Division (cały wywiad jest TUTAJ).

Omówiona zostaje ręczna produkcja okładek A Factory Sample (wszystko zostało opisane przez nas TUTAJ). 

27.12.1978 roku zespół zagrał swój pierwszy koncert w Londynie, dla garstki ludzi, w klubie Hope and Anchor. Jonathan Crabb uwiecznił ten występ...





Recenzja w the Sounds była negatywna, a zespół określono jako nieudolny, natomiast po koncercie Ian Curtis miał a samochodzie pierwszy atak padaczki. Zatrzymali się,  położyli go na drodze, po czym zawieźli do szpitala koło Luton. Lekarz uświadomił ich co się stało, i zalecił wizytę po powrocie do domu. Otrzymał tabletki (Fenobarbiton) zanim wyruszyli do Manchesteru

Na miejscu wszyscy byli przekonani, że to jednorazowy incydent, niestety ataki zaczęły się nasilać i były coraz silniejsze. Lekarze włączyli do leczenia środki uspokajające i kazali Ianowi Curtisowi żyć jak najspokojniej. Steven Morris jednak uważa, że Ian nie po to był w zespole. Uwielbiał szaleć na scenie, i zalewać się podczas występów - to podstawowe rzeczy dla jakich wchodzi się w skład grupy rockowej.

Poprzedni tekst z tej serii jest TUTAJ. Wkrótce przejdziemy do roku 1979, i realizacji Unknown Pleasures

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

niedziela, 27 czerwca 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.1: Warsaw, Gretton i Rabid Records

 


Jakiś czas temu omówiliśmy na naszym blogu film Shadowplayers (TUTAJ) w kontekście faktów i mitów o Factory Records. Był to film dokumentalny z wypowiedziami świadków tamtych czasów, w tym również muzyków nagrywających dla wytwórni. 

W 2010 roku wydawnictwo Aurus opublikowało omawianą dziś książkę. Jest to bardzo obszerna publikacja (aż 546 stron) dlatego streszczanie całości w zasadzie byłoby przepisywaniem, bo książka zawiera same fakty. Wiele z nich zresztą przedstawialiśmy już na naszym blogu, kiedy omawialiśmy historię Factory. Postanowiliśmy więc, w serii wpisów, skupić się tylko na wątkach poświęconych Joy Division, tym bardziej że Factory istniała jeszcze 11 lat po samobójstwie Iana Curtisa, a dalsze losy wytwórni mniej nas interesują.

Pierwsza obszerniejsza wzmianka o zespole pojawia się na stronach 32-35. Jesteśmy w roku 1978. Zespół był niezadowolony ze słabego zainteresowania ich EPki i szczycił się swoim nowym perkusistą Stephenem Morrisem. Ten był obok Iana Curtisa, najmłodszym członkiem zespołu i został wydalony ze szkoły King's School (warto zobaczyć TUTAJ) za picie nadmiernych ilości syropu na kaszel. Wzorował się wtedy na stylu gry perkusisty zespołu Can,  a w zespole znalazł się po przeczytaniu ogłoszenia jakie Ian Curtis zawiesił na wystawie sklepu muzycznego. 

Następnie opisana jest sesja nagraniowa dla RCA. Nagrali wtedy 11 piosenek w tym Interzone, Shadowplay, Transmission i nowe wersje piosenek z pierwszej EPki. Wszystka trwało 5 dni, zespół był niezadowolony z wyniku, i nie chciał zaakceptować propozycji producenta Johna Andersona, który myślał o dodaniu linii syntezatora do kilku piosenek. Całość znana dziś jako album Warsaw finalnie nie ukazała się oficjalnie.



Następnie opisany jest występ 14.04.1978 roku w klubie Rafters. Dokładnie był to konkurs, którego zwycięzcy mieli zagwarantowane nagranie dla wytwórni London. Joy Division wystąpili jako ostatni o 2:30 nad ranem, ale nie przekonali do siebie jury. Za to zdobyli w miarę pozytywną recenzję swojego występu od Paula Morleya w NME. W klubie pojawił się Tony Wilson z żoną Lindsay Reade i Alanem Erasmusem. Tam zostali zaczepieni przez Roba Grettona a później Iana Curtisa. Gretton był zachwycony występem Joy Division. Znał zespół z klubu, bo przesiadywali w nim i prosili go o odtwarzanie dziwnej muzyki jak np. Kraftwerk. Nazywani byli z powodu swoich strojów faszystami. Następnego dnia Gretton zaczepił Sumnera w budce telefonicznej, gdy ten dzwonił akurat do Morrisa i zaproponował bycie menadżerem zespołu. Sumner zabrał go na próbę. 

Członkowie Joy Division nigdy nie rozmawiali o swojej muzyce, zachowaniu scenicznym czy tekstach Iana. Ten był dyrygentem. Sumner twierdzi, że on jako gitarzysta, aranżował piosenki, wszyscy pisali muzykę, ale kierunek nadawał Ian. Sumner był bardziej rytmem i akordem, Hooky melodią, Morris natomiast podążał z rytmem za resztą. Na żywo zespół grał w rytm tańca Iana Curtisa, jakby mu do niego przygrywał.
 

Stoi to w sprzeczności z relacjami znanymi nam już wcześniej, gdzie członkowie zespołu twierdzili, że to Morris nadawał zawsze rytm, a oni się niego się dostosowywali. Również Deborah Curtis w swojej książce (warto zobaczyć TUTAJ) twierdziła, że to Ian był twórcą większości linii melodycznych piosenek zespołu. Ian też inspirował Hooka do grania wysoko, co wynikało po części z kiepskiej akustyki. 

Rob Gretton zaaranżował spotkanie z Wilsonem celem wkręcenia zespołu do telewizji. Zorganizował też nową okładkę dla pierwszej EPki. Niesprzedane egzemplarze chciał dystrybuować przez Rabid Records (warto zobaczyć TUTAJ). Rob zaprosił Lawrence'a Beedle (współwłaściciela Rabid) i Martina Hannetta na koncert zespołu, celem podpisania kontraktu z Rabid. Martin był jak najbardziej za, ale wytwórnia po zobaczeniu ich EPki z nazistowską grafiką odmówiła.
 

Wtedy też ukazała się recenzja EPki w NME, nazwano ją tam faszyzmem dla zysku.

Wkrótce omówimy kolejne fragmenty książki, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 16 listopada 2020

Isolations News 115: Bernard Sumner z New Order/Joy Division ma Covid, Hooky gra Gorillaz, James Nice, Molchat Doma i McCartney w wywiadach, Deine Lakaien i Katatonia wydają a Cave doradza


Jak zawsze zaczynamy newsem o Joy Division, którego były gitarzysta, a obecnie gitarzysta New Order - Bernard Sumner przechodzi kwarantannę po wykryciu u niego Covid 19. O swoich wrażeniach opowiada TUTAJ


W każdym razie reasumując - będzie żył, miał tylko lekką temperaturę i stratę zmysłu smaku.


Za to jego ekskumpel Peter Hook i jego zespół The Light, aby uczcić wydanie nowego albumu Gorillaz „Song Machine Season One - Strange Times”,  wykonali hit Aries, w którym oryginalnie Hooky występuje na basie. 


W klimatach Factory - James Nice, o którym pisaliśmy tutaj przy okazji streszczania jego dokumentu Shadowplayers Factory Records and Manchester Post-Punk 1978-81 z 2006 roku (TUTAJ)  udzielił wywiadu Iainowi Key (LINK) - z okazji wznowienia kompilacji From Brussels With Love która oryginalnie ukazała się w listopadzie 1980 roku. Publikacja wzbogacona jest o utwory, które nie znalazły się wtedy na płycie (np. o Friends in Belgium Durutti Column, który Vini Reilly napisał dla Annik Honoré i Michela Duvala) oraz o wywiad z Marguerite Duras (LINK). A Vini to wiadomo...


Swoją drogą o Factory Benelux pisaliśmy TUTAJ. A o legendarnym albumie na pewno jeszcze napiszemy. 


Molachat Doma, którzy na dniach wydali nowy już trzeci album Monument (dostępny TUTAJ) mieli 11 listopada sesję online którą  można było posłuchać za pośrednictwem Rolling Stone México IGTV, całość dostępna jest TUTAJ.   W przyszłym roku zespół planuje występy w Rosji i USA, bilety na pierwszy koncert majowy w Nowym Jorku już są wysprzedane (TUTAJ). My natomiast możemy pochwalić się, że zrobiliśmy z nimi wywiad (TUTAJ) zanim stali się popularni. Bo my, co jak co, ale muzyce to się znamy jak nikt. 


Za to mało kto tak nostalgicznie umie śpiewać, jak robią to Deine Lakaien (pisaliśmy o nich TUTAJ).


To powyżej to ich nowy klip z coverem Because The Night z nowego albumu zapowiadanego na kwiecień, w dodatku podwójnego albumu. Trudno powiedzieć - cieszyć się, czy smucić? Bo gdzie k... są te czasy:


Poczekamy, zobaczymy, wtedy ocenimy.



Również w piątek 13 listopada Katatonia udostępniła swój nowy wideoklip. Muzycy wykonali singiel Lacquer z nowego albumu sesyjnego City Burials. I tak jak powyżej możemy zapytać - gdzie te czasy:


Cały album można nabyć TUTAJ. Posłuchamy, ocenimy i opiszemy....    


Mimo Covidu niektórzy próbują działać live. Ruszyły zapowiedzi Gostyńskich Rockowań Festiwal. Organizatorzy przygotowują dwa koncerty eliminacyjne z udziałem publiczności, które odbędą się w GOK Hutnik 23 i 30.01.2021 (LINK) . Na każdym z koncertów wystąpi po 10 zespołów. Pierwsza dziesiątka zostanie wyłoniona z ankiety, która ruszy 1.12., natomiast druga otrzyma przepustki na podstawie przesłanego materiału, z wyboru organizatorów. Chętne zespoły mogą zgłaszać się do 30 listopada. Szczegóły, kontakty, adresy TUTAJ.


A zanim się zgłoszą powinny posłuchać wujka dobra rada, bo za takiego próbuje ostatnio uchodzić Nick Cave, który  za pośrednictwem założonego forum dla fanów Red Hand Files udziela życiowych rad. Ostatnio o tym, jak znaleźć właściwą drogę w życiu: Idź dalej, bo chociaż ta droga którą podążasz nie jest być może łatwa, najlepsza, najciekawsza czy pouczająca, lecz jest twoja. (LINK). Przypomina się: zmień pracę, weź kredyt bla, bla, bla...  


Za to inna gwiazda - Paul McCartney udzielił wywiadu. W zasadzie jest to rozmowa z Taylor Swift: o pisaniu piosenek, robieniu albumów w domu i tym, czego nauczyli się oboje podczas pandemii. (nudy....) Jedna informacja jest ciekawa, McCartney przyznał się że nagrał kilka płyt pod pseudonimem Fireman oraz pisał piosenki pod nazwiskiem Bernard Webb (LINK). 

My na szczęście nie musimy pisać pod pseudonimami - wiadomo, my to my. Wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 2 marca 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.1 - powstanie klubu


Całkiem niedawno udało mi się zakupić DVD z filmem dokumentalnym o wytwórni Factory Records zatytułowanym Shadowplayers.

Film pochodzi z roku 2006 i został zrealizowany przez Jamesa Nice'a. Trwa ponad dwie godziny i jest podzielony na 19 części, z których każdą u nas omówimy. W filmie wywiady udzielają w sumie aż 22 osoby - świadkowie tamtych dni, oczywiście na czele z Tony Wilsonem.

Dzisiaj rozpoczynamy od podania najważniejszych faktów zawartych w części pierwszej filmu. Zanim jednak do tego przejdziemy warto poznać kilka kluczowych dat: czerwiec i lipiec 1978 - w Manchesterze odbywają się dwa historyczne koncerty Sex Pistols w Lesser Free Trade Hall (nota bene bilet na taki koncert sprzedaje wkrótce na akcji Peter Hook - patrz TUTAJ).

1977 - Electric Circus staje się centrum muzycznego Manchesteru, Tony Wilson promuję nową falę w Granada TV (warto zajrzeć TUTAJ).
 
1977 październik - następuje zamknięcie The Electric Circus, kultowego dla sceny punk klubu.

1978 - maj, otwarcie klubu Factory, założycielami są Alan Erasmus (więcej TUTAJ) i Tony Wilson (więcej o nim TUTAJ), na koncercie grają Joy Division, Durutti Column (TUTAJ) i Cabaret Voltaire (TUTAJ).

Sześć miesięcy później powstaje wytwórnia Factory Records.

Film Jamesa Nice'a dokumentuje okres lat 1978 - 1981.
W części pierwszej Tony Wilson opisuje. jak w ogóle doszło do powstania klubu. Pomysłodawcą był Alan Erasmus, który widząc napis jakiejś zamkniętej fabryki podjął decyzję: Factory opening, a nie closing. To była całkowicie jego idea. O historii powstania nazwy w krótkich wypowiedziach opowiadają Peter Saville, Peter Hook, Richard Boon (menadżer Buzzcocks), Vini Reilly (Durutti Column) i Simon Topping (A Certain Ratio).
Podkreślana jest bardziej przyjazna atmosfera panująca w klubie, od tej w Electric Circus, i potrzeba posiadania własnego miejsca celem tworzenia czegoś ważnego. 

Następnie Peter Saville (TUTAJ) omawia pomysł pierwszego posteru FAC 1 (pisaliśmy o nim TUTAJ).

Po pierwsze artysta był oczarowany w jakiś sposób tym znakiem graficznym, po drugie był bardzo do jego zastosowania zapalony - znak jest w pewnie sposób uniwersalny, nawiązuje on bowiem nie tylko do nazwy wytwórni ale i łączy się z rodzajem muzyki tam wykonywanej. Projektantowi zależało również na tym, żeby znak był czymś oryginalnym aby uniknąć spokrewnienia z muzyką lat 60-tych. 

Saville, tak jak jest to przedstawione w filmie 24 Hour Party People (opisywanym przez nas TUTAJ), dostarczył plakat po czasie, tak jak zresztą wiele dzieł w tamtym okresie. 

Chris Watson z Cabaret Voltaire wspomina moment, kiedy zespół został zaproszony do występów na Factory Nights organizowane przez ludzi z Factory raz w miesiącu w piątkowe wieczory. Ale co w takim razie robić z pozostałym czasem? 

Martin Moscrop (A Certain Ratio - TUTAJ) podkreśla na jak wielkie utrudnieniach napotykali wtedy Wilson i współpracownicy, ponieważ mogli wynajmować klub tylko po występie miejscowych DJ-ów. 

Peter Hook z kolei wspomina, że ważnym było też samo miejsce ponieważ w poprzednich klubach nie czuli się bezpiecznie. Dla Hooka ważnym była możliwość obcowania z Tony Wilsonem, który był w tamtych czasach człowiekiem klasy średniej, dokładnie pierwszym sytuowanym w tej klasie, którego poznał.

Ponadto w pierwszej części dokumentu wypowiadają się: Ann Quigley (Swamp Children/Kaiima),

Hovard Devoto (Buzzcocks/Magazine), Alan Hempsall (Crispy Ambulance), Graham Massey (Bitting Tonques) i muzycy Section 25, którzy wspominają gwiazdy występujące wówczas w klubie (np. Joy Division, Durutti Column, Iggy Pop, Madness, Magazine czy PIL). Wspominają też wiodącą rolę Tony Wilsona, który promował klub w Granada TV.

Każdy fan Joy Division zainteresowany jak to wszystko na prawdę się zaczęło, powinien obejrzeć ten film. 

Jest on dostępny w sklepach internetowych za około 18 GBP wliczając koszty przesyłki.
Warto dodać, że filmowi towarzyszyła znakomita książka o której na pewno napiszemy niedługo. 

Kolejne odcinki tego znakomitego dokumentu będą omawiane na naszym blogu wkrótce. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.