Wilson w tamtym czasie uważał, że OMD powinni stać się popową twarzą Factory.
THEY KEEP CALLING ME
Blog o niedostosowaniu,
śmierci i przemijaniu,
o poezji,
mijającym czasie i o Ianie Curtisie,
o Joy Division muzyce i sztuce, która nie wróci do etapu tworzenia,
ale która jest w nas
Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.
Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ.
W tamtym czasie stylistyka Joy Division zmieniła się z punkowej, na bardziej mechaniczną. Koncerty były zdominowane przez osobowość Ian Curtisa, i jego marionetkowe ruchy, nieco komiczne, chwilami przerażające.
Hooky wspomina, że Tony był pierwszym człowiekiem z klasy średniej z którym rozmawiał. Oni byli klasą pracującą, kumplami od piwa dlatego uważali, że nie są wystarczająco artystyczni i że nigdy nie znajdą wspólnego języka z Buzzcocks, którzy byli z klasy średniej. W tym czasie Tony i Alan zaczęli organizować wieczory Factory w Russell Club w Hulme, w każdy piątek i co dwa tygodnie.
Atmosfera w klubie Factory była dość przerażająca. Tony pilnował całości, zapraszali kapele z Manchesteru, ale nie tylko, grali Joy Division, A Certain Ratio, Cabaret Voltaire czy Pere Ubu.
20.08.1978 roku Joy Division wystąpili u Wilsona, wprowadzeni przez Boba Gravesa i Tony Wilsona. Nagranie było z taśmy choć wyglądało jak live (warto zobaczyć TUTAJ).
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9. 10, 11, 12, 13. 14. 15, 16 i 17).
Alan Erasmus zauważył, że klub Don Tonaya ma bardzo mało publiki w piątki wieczorami i zaproponował promowanie w te dni nowych zespołów. Nazwano te koncerty Factory nights. Podzielili się w ten sposób, że Tonay miał zyski ze sprzedaży w barze a Erasmus i Wilson z wejściówek.
19.05.1978 odbył się pierwszy koncert. Wystąpili Durutti Column i Jilted John. Ci ostatni wtedy nagrywali dla Rabid (warto zobaczyć TUTAJ) i mieli nawet przebój nagrany przez Hannetta.
O dziwo pierwszy koncert zgromadził bardzo dużo publiki, wszyscy byli zaskoczeni tak licznym przybyciem, które, jak wspomina Lindsay Reade, szczególnie zadowoliło Wilsona i Erasmusa.
Wkrótce do Tonyego i Alana dołączył Peter Saville, wtedy student, który zadbał o oprawę graficzną koncertów, a Wilson zdecydował się na rozpoczęcie produkcji płyt.
W tamtym czasie wykształciła się też specyficzna moda. Punki ubierały się na czarno, natomiast zespoły post punk w szarych kolorach, dodatkowo fotografowały się w czarno białych barwach.
Na jeden z wieczorów zaproszony został Mick Middles, i to podwójnie, przez Roba Grettona i Tony Wilsona, który chciał żeby promować zespoły w Sounds, a skład na ten wieczór był reprezentatywny, bowiem miały wystąpić Joy Division, Cabaret Voltaire i Durutti Column.
Wtedy widać było lekką rywalizację między Durutti Column, którym kibicował Erasmus, a Joy Division wspieranymi przez Grettona.
Joy Division zagrali pierwszy koncert 9.06. wspólnie z the Tiller Boys. W tamtym czasie Ian był lekko wycofany w stosunku do reszty zespołu. Na koncerty jeździł ze Stephenem Morrisem, podczas gdy Hooky i Bernard z Terrym Masonem. Ta trójka bardzo się przyjaźniła. W tamtym czasie zespół stawał się coraz bardziej promowany przez Tonyego, który nawet potrafił zapłacić im za posiłki i załatwić występ w TV (warto zobaczyć TUTAJ).
Vini Reilly wspomina, że wtedy dzięki koncertom z Joy Division oba zespoły bardzo się do sobie zbliżyły. Pamięta taką scenę jak jego (wtedy pięcioosobowa) kapela, przygotowywała się do występu. Ponieważ próba przedłużała się, poszedł do Joy Division przeprosić ich za to, bo siłą rzeczy ich próba musiała być przez to bardzo krótka. Ian Curtis odpowiedział mu, że to nieważne, i wtedy Vini zdał sobie sprawę, że Ian jak i on tak naprawdę byli nieco ponad tym wszystkim.
Wtedy w dobrym guście było, że młodsze zespoły odbywały próby jako pierwsze, a starsze i bardziej doświadczone, dawały im dzięki temu więcej czasu na nastrojenie się. Ale Ian nie uznawał tej zasady.
Lindsay Reade twierdzi, że zapytała wiele osób które znały Iana, czy ten chciał być gwiazdą rocka, i wszystkie poza jedną odpowiedziały, że Ian się źle czuł w tej roli. Paul Morley zgadza się z tym, twierdzi, że Curtis był jak Cobain. Bardziej interesowała go sama muzyka niż bycie gwiazdą. Nie byłby nigdy kimś na kształt Bono, za to pchnął światową muzykę na zupełnie nowy, mroczny tor. Nigdy nie mógłby być tak komercyjnym jak np. New Order.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Zaczynamy jak zawsze od Joy Division - od 4 do 8 października potrwa aukcja przedmiotów wystawionych przez Petera Hooka a związanych z New Order. Katalog jest TUTAJ. My powyżej pokazujemy katalog rzeczy po Joy Division, z dedykacji wynika wszystko. A nawet więcej.
Pośród pamiątek są też płyty z okładkami zaprojektowanymi oczywiście przez samego Petera Saville'a. Ten projektuje nieprzerwanie od 2004 roku dla duńskiego producenta tkanin Kvadrat kolekcję materiałów użytkowych (zasłony, obicia mebli i dywany) nazwaną Technicolour. W duńskim artykule przytoczono jego wypowiedzi z tego roku, w których wspomina lata swojej kariery. Jej punktem zwrotnym była okładka Unknown Pleasures Joy Division, która otworzyła mu wiele drzwi. I pomimo kilkunastu lat zastoju (między 35 a 55 rokiem jego życia) obecnie jest człowiekiem sukcesu, uznanym twórcą designu, który w końcu może rozejrzeć się za dużym domem (do tej pory mieszka z przyjaciółką Anną w swoim biurze projektowym). Renomę plastyka ugruntowało tegoroczne uhonorowanie go Orderem Imperium.
Z ciekawszych rzeczy, które zacytowano w tekście jest informacja o telefonie Annik Honore do Tonyego Wilsona, kilka miesięcy przed śmiercią Iana Curtisa. Honore była bardzo zaniepokojona stanem muzyka, treścią tekstów do piosenek i podzieliła się swoim niepokojem z szefem Factory Records. On jednak jej telefon zbagatelizował… (LINK). Wszyscy bagatelizowali.
Nagrywali, promowali, fotografowali i bagatelizowali. Jak to się skończyło, wiemy.
Jeśli już padły nazwiska założycieli Factory Records - zremasterowano 12-calowy singiel manchesterskiego zespołu reggae XO-Dus: English Black Boys. Płyta była wyprodukowana przez Dennisa Bovella i wydana przez Factory Records (Fac-11) w lutym 1980 roku.
Talent grupy dostrzegł Rob Gretton, menedżer Joy Division. XO-Dus wystąpił w Zoo Meets Factory Halfway (sierpień 1979) i Factory By Moonlight (kwiecień 1980). Singiel, który pojawił się rok po owych dwóch koncertach jest jedyną płytą reggae w okładce projektu Petera Saville'a. Cyfrowo odnowiona wersja wykonana przez Petera Beckmanna zawierać będzie obie strony singla Fac-11 oraz 5 dem płyt nagranych w 1980 roku.
Czarny winyl limitowany w ilości 500 kopii trafi do fanów w październiku. Przedsprzedaż TUTAJ.
Szykowana jest też inna ciekawa publikacja. Będzie to album zawierający zdjęcia autorstwa nieżyjącego Kristana Jamesa Melika, znanego również jako Marcus Featherby. Fotograf zmarł w tym roku, ale jego życzeniem było, aby zgodnie z planami, jego książka ukazała się we współpracy z Andym Lee nakładem Days Like Tomorrow Books.
Publikacja wyjdzie w twardej oprawie i znajdą się w niej dziesiątki wcześniej nieudostępnianych zdjęć z czasów złotej ery muzyki punk, new wave i post-punk. Prezentowane tam będą fotografie następujących zespołów: The Clash, Buzzcocks, Siouxsie and the Banshees, The Slits, Pere Ubu, The Stranglers, The Lurkers, Generation X, The Adverts, The Pretenders, Tourists, Blondie, Cabaret Voltaire, Gang of Four i The Specials. Do książki zostanie dołączony plakat. Zamawiający w przedsprzedaży zaoszczędzą 5 funtów, a album pojawi się w 2022 roku.
W opisie książki pominięto Joy Division, więc dlaczego na okładce jest Ian Curtis (LINK)?
Padła nazwa Cabaret Voltaire zatem nieco o pewnym didżeju. 26 września DJ Luca Lozano oddał hołd zmarłemu Richardowi H. Kirkowi (pisaliśmy o tym TUTAJ). Efekt można usłyszeć powyżej.
Trochę o koncertach. W Tucson (Arizona), w Club Congress Plaza wystąpi 30 października Drab Majesty w widowisku Body of Light (LINK).
Zespół zbiera bardzo pozytywne recenzje swoich koncertów. Może znowu zawitają do Polski?
Dwadzieścia pięć lat po tym, jak brytyjski zespół rockowy Oasis zagrał dwa razy dla 250 000 osobowej publiczności w Knebworth Park, jego były wokalista Liam Gallagher ponownie wystąpi w tym samym miejscu. Ponownie czyli w czerwcu przyszłego roku.
Wydarzenie to zbiegnie się z premierą nowej płyty artysty C'MON YOU KNOW której wydanie zapowiedział na maj. Jedną ze znajdujących się na niej piosenek dedykował swojemu bratu Noelowi. Plany planami lecz wszystko się może zdarzyć. W zeszłym tygodniu Liam został zmuszony do odwołania koncertu w Belfaście po tym, gdy wypadł z helikoptera na festiwalu Isle of Wight (LINK) i (LINK).
Dalej newsy live - Depeche Mode ogłosił ekscytującą wiadomość, otóż wyda cyfrowo odnalezione nagranie koncertu w dokumencie zatytułowanym Depeche Mode 101. Film został nagrany podczas ostatniej trasy zespołu Music For The Masses w Pasadena Rose Bowl w Kalifornii 18 czerwca 1988 roku i trwa godzinę. Dokument ma być wyreżyserowany przez DA Pennebakera, Chrisa Hegedusa i Davida Dawkinsa (LINK).
Tyle pewnie będzie kosztował najnowszy wynalazek rodem z USA. Amerykański Departament Obrony (DOD) opublikował oświadczenie, w którym zapowiedział budowę mobilnego mikroreaktora jądrowego.
Przewoźny generator ma dostarczać od jednego do pięciu megawatów energii elektrycznej przez co najmniej trzy lata pracy (LINK).
Z tej historii wynika kilka ważnych wniosków. Po pierwsze - artystka widać już nie taka apetyczna, skoro dziki zżarły jej kosmetyki zamiast niej. Po drugie, biedne dziki - napromieniowane reaktorem i skopane przez Shakirę, ze szminkami w żołądkach błąkają się pewnie teraz gdzieś między Sagrada Famila a parkiem Guell szukając jakiegoś bohaterskiego leśniczego, który zrobi im lewatywę lub co najmniej płukanie żołądka.
I tak płynnie przez reaktory i bohaterskich lekarzy wkroczyliśmy do świata nauki. Tutaj Samsung Electronics podobno jest blisko realizacji neuromorficznych chipów elektronicznych, które dzięki metodzie kopiuj/wklej będą mogły poprawić ludzką pamięć i funkcje motoryczne (LINK).
Nam chipy nie są do niczego potrzebne. Najlepiej pamięć poprawia seta i galareta, albo piwo z rana, co jest jak śmietana.
Oczywiście wieczorem też może być. Zdrówko więc.
Wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Założył w Sheffield Cabaret Voltaire w 1973 roku wraz z Chrisem Watsonem i Stephenem Mallinderem. Występował z Joy Division, wpłynął na Bauhaus, Depeche Mode i nie tylko. Richard H. (Harold) Kirk zmarł w wieku 65 lat.
Jak wspomnieliśmy, występowali kilka razy razem z Joy Division, najbardziej znany jest ich wspólny koncert z 1979 roku w Raffinerie du Plan K w Brukseli, gdzie manchesterska grupa grała w supporcie, pisaliśmy o tym TUTAJ. Richard Kirk wspominał po latach, że głównym powodem udziału w tym przedsięwzięciu była obecność na nim Williama Burroughsa. Wiele z tego, co zrobiliśmy, zwłaszcza na początku, było bezpośrednim zastosowaniem jego pomysłów na dźwięk i muzykę – mówił - w szczególności jedna książka, The Electronic Revolution, wywarła na nas ogromny wpływ. W porównaniu z powieścią taką jak The Naked Lunch, The Electronic Revolution wydana w 1970 roku, dla muzyków takich jak Kirk stała się wręcz opisem nowej metodologii. To był prawie podręcznik używania magnetofonów w tłumie, w celu wywołania poczucia lęku lub niepokoju poprzez odtwarzanie odgłosów zamieszek wkomponowanych w przypadkowe nagrania samego tłumu. Ten pomysł zawsze była dla nas bardzo interesujący.
Kirk pamiętał z tego wieczoru jeszcze jedno ciekawe zdarzenie: Moim jedynym trwałym wspomnieniem z Planu K było wspólne siedzenie przy stole z Ianem, Williamem i innymi członkami zespołu Joy Divison i Cabaret Voltaire. Ian zapytał Williama, co sądzi o Suicide (zespole), William uznał, że ten miał na myśli samobójstwo i o ile pamiętam powiedział, że się nie zgadza. William był zaniepokojony strzelaniem korków szampana na przyjęciu, które pomylił ze strzałami! (LINK).
Watson opuścił zespół w 1982 roku i stał się jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie nagrań dźwiękowych w przyrodzie, współpracował na przykład z Davidem Attenborough przy filmach przyrodniczych. Jako duet, Cabaret Voltaire wtedy obrał kierunek bardziej muzyczny, z rytmami niemal tanecznymi, co spowodowane było może odejściem Watsona, który inspirował się Brianem Eno (Roxy Music).
Kirk i Mallinder spędzili kolejną dekadę przechodząc od Virgin do EMI, odkrywając muzykę pop, produkując takie hity jak Sensoria i I Want You, a także utwory house i techno. Natomiast w 1980 roku Kirk wydał swoją pierwszą płytę solową zatytułowaną Disposable Half-Truths i kontynuował karierę solową, jednocześnie grając w zespole, aż do w 1994 roku, do rozpadu duetu czy raczej odejścia Mallindera.
W 2009 roku Kirk odtworzył Cabaret Voltaire który wtedy stał się raczej projektem solowym. Nazwa została, lecz muzyka zmieniła się. Shadow Of Fear, wydany w listopadzie zeszłego roku jest halucynacyjny, refleksyjny i pełen mówionych sampli. Artysta niejako otworzył tą płytą kolejne drzwi, tym razem dla brytyjskiego synthpopu XXI wieku. Wiosną ubiegłego roku wspominał nawet o dwóch albumach, ale jak to w życiu, słuchacze dostali na razie jeden. Może za jakiś czas pojawi się jeszcze coś nowego?
Tyle z grubsza o Richardzie H. (Haroldzie) Kirku, z którego odejściem zamknął się istotny rozdział muzyki new wave. Wspomnijmy jeszcze o jego życiu osobistym. On sam nigdy nie poruszał tego tematu, udało mu się zachować prywatność życia tylko dla siebie. Niemniej kiedyś, w wywiadzie w radio ICI, wspomniał o swojej żonie. Było to w następstwie pytania o plany zwiedzania Kuby po koncercie w Kanadzie (LINK). Skłonność do zatrzymywania intymnych szczegółów życia muzyka była tak duża, iż nadal trwają spekulacje związane z powodem jego śmierci. Pojawiły się pogłoski, że zmarł w wyniku powikłań po COVID-19 (LINK). A wszystko dlatego, że nikt oficjalnie nie podał przyczyn jego nagłego odejścia... Za to fani i znajomi chętnie wpisują kondolencje. Typowe a jednocześnie interesujące jeśli weźmiemy pod uwagę ich autorkę są wyrazy współczucia wpisane przez Alaurę O’Dell, perkusistkę (23 Skidoo, PsychicTV) i pisarkę Oh, no…. I had many evenings with Him and Mail back in the 80s, with my then husband Genesis P-Orridge. I can truly say Richard was a lovely, kind man..."
I chyba to jest najważniejsze, co zapamiętali wszyscy - Richard Harold Kirk był miłym, uprzejmym człowiekiem... I będzie go brakować.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Skoro weszliśmy w klimat nostalgicznego grania, The Opposition (o których pisaliśmy wiele razy TUTAJ) informują: W każdy poniedziałek lutego o 18.00 czasu brytyjskiego będziemy umieszczać utwór z sesji ALCHEMY UNPLUGGED, wykonanego w domu filmu, wyreżyserowanego i zmontowanego przez Kenny'ego Jonesa .... cała sesja „kina domowego” z 8 utworów, w tym 2 nowe, będzie dostępnych ZA DARMO z 40-stronicową książką / 8 utworami na płycie CD za 20,00 GBP (LINK). Czekamy i posłuchamy!
Jeśli wywołaliśmy tematy filmowe - 5 lutego nastąpi premiera filmu Earwig And The Witch - animacji komputerowej z efektami 3 D - autorstwa Studio Ghibli, określanego jest jako kontrowersyjny. Film jest adaptacją książki dla dzieci o tym samym tytule autorstwa nieżyjącej już Diany Wynne Jones, autorki Ruchomego zamku Hauru, został wyreżyserowany przez Gorō syna znanego japońskiego twórcy Hayao Miyazakiego. Zwiastun powyżej.
My wracamy jutro z kolejnym postem, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
1. Pierwsze winylowe wydanie podwójnego albumu studyjnego The Durutti Column Love In The Time Of Recession, zawiera wykonane przez nią zdjęcie portret rodziny Durutti z 2008 roku. Płyta jest dostępna online we wszystkich dobrych sklepach muzycznych, w tym w Manchesterze Piccadilly Records i londyńskim World of Echo a także TUTAJ. Zdjęcie na jej stronie podpisane jest następująco Bruce, Brosci, Vini, Poppy, Tim, Keir & Laurie (Salford, 15/12/08) (LINK).
2. Acid Zoo, nowa 12 EP Bomb Snifing Dogs, którą „można kupić online bezpośrednio w The White Hotel (na czarnym winylu z białą etykietą, limitowana edycja do 100 kopii)” otwiera na klipie jej zdjęcie: Black Pool (LINK).
3. Poleca także swoje zdjęcie autorstwa Matta Colombo (LINK).
Na 18 grudnia przewidywany jest Dead Souls Quarantine Video Release Party! "Transmission" plus DJs and surprises czyli wieczór piosenek w hołdzie Joy Division, wspólne oglądanie filmów o zespole a także połączenie online z gościem specjalnym (LINK).
Peter Hook nagrał nowy cover piosenki Joy Division „Dead Souls”, do której wykonano wideoklip zamieszczony powyżej. A tak to wyglądało kiedyś gdy Richard Boon, manager the Buzzcocks sfilmował zespół w Apollo Theatre.
Jak potwierdzają dzisiaj Till Lindemann i Peter Tägtgren, obaj artyści zakończyli współpracę przy projekcie Lindemann. Obaj zaczną odtąd realizować własne plany. Lindemann i Tägtgren pracują obecnie nad ostatecznym wspólnym wydawnictwem, DVD z ich koncertu w Moskwie w 2020, który ukaże się wiosną 2021 roku. Till Lindemann będzie w przyszłości aktywny pod nazwą Lindemann w nowym składzie (LINK). Poza tym wokalista Rammstein ogłosił niedawno , że rozpoczął nowy solowy projekt Wacken który pokaże w 2021 roku (LINK).
Jeśli chcecie ich poznać - czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.