Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabaret Voltaire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabaret Voltaire. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 listopada 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.18. Joy Division tworzyli swoisty rodzaj muzycznej intensywności

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler.

Po tym jak Martin Hannett wyraził zainteresowanie Joy Division doszło do spotkania prawdopodobnie w hotelu Picadilly. Obecni byli na nim Richard Boon, Rob Gretton, Tony Wilson i Mick Middles. Doszło do wymiany kaset z muzyką, autor wspomina że wie, że oni już wcześniej ze sobą rozmawiali, i skromnie dodaje, że nie czuje się współtwórcą późniejszego sukcesu Joy Division
 
Ian Curtis w tym czasie pojawiał się często w siedzibie RCA (o czym już wielokrotnie pisaliśmy). Na szczęście RCA nie wydało albumu Joy Division, bowiem zdaniem autora, rutyna z jaką podchodzą duże wytwórnie do zespołów spowodowałaby, że Joy Division byliby jednym z wielu zespołów na rynku. Zaistnieli, bo się wyróżniali więc potrzebowali oni geniuszu realizatorskiego Martina. Jednocześnie na próbach eksplorowali coraz to bardziej nieznane terytoria muzyczne. 
 
Gitarzysta zespołu V2 Mark wspomina, że słuchał ich podczas prób i nie pasowali do niczego, co znał wcześniej. Tworzyli pewien rodzaj muzycznej intensywności, do której też dążył jego zespół, ale uzyskiwał ją przy wyjątkowych okazjach, jedynie chwilowo, albo pod wpływem alkoholu. Inni członkowie jego zespołu nie lubili Joy Division, ale on coś w nich widział.
 
 
Zespół nie miał wtedy żadnych ofert z wytwórni płytowych, więc nagranie dwóch piosenek na Factory Sampler ich ucieszyło, zwłaszcza Roba. Widzieli w tej ofercie możliwość pójścia do przodu. Wilson wspomina, że Cabaret Voltaire mieli wtedy dwie niewykorzystane piosenki, co było okazją do umieszczenia ich na wydawnictwie, natomiast Durutti Column, mimo kłopotów personalnych, byli naturalnym wyborem jako zespół działający pod okiem Factory. Z kolei komik John Dowie, znalazł się pośród wykonawców, bo  był przyjacielem Wilsona z Granady (z innych źródeł wiemy, że był spokrewniony z Tonym).
 

Piecze nad projektem objął Martin Hannett. Hooky wspomina, że nad nagraniami czuwał też John Brierely. Odbyło się ono w studio w Rochdale. Hooky nie podziela twierdzeń, że Hannett odkrył sekretną broń zespołu. Dodaje, że wykonano wtedy więcej miksów obu piosenek na taśmach. Te jednak zostały utracone kiedy Chris Hewitt sprzedał swoje udziały w studio wraz z taśmami. Uważa, że powinny kiedyś być wydane.
 
Nad szatą graficzną czuwał Peter Saville. Wspomina, że sklejanie odbywało się w domu Wilsona. Każdy kto tam przychodził dostawał 500 płyt, 500 okładek, folii i sklejał. To było czasochłonne i żmudne i nieco osłabiło entuzjazm Tonyego
 
Zwyczajem jego i Lindsay stało się wspólne odsłuchiwanie taśm w samochodzie podczas jazdy. Jedna z tych, jaką dostał, była nagrana przez zespół OMD. Piosenki wzbudziły ogromny entuzjazm u Lindsay. Były tam nagrane zaledwie dwa utwory - ballada na syntezatorach Almost i utwór Electricity.
 

Wilson w tamtym czasie uważał, że OMD powinni stać się popową twarzą Factory.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.               

piątek, 30 grudnia 2022

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.7: Wszystkie nasze kapele mają swobodę żeby spier##lać

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ.

W tamtym czasie stylistyka Joy Division zmieniła się z punkowej, na bardziej mechaniczną. Koncerty były zdominowane przez osobowość Ian Curtisa, i jego marionetkowe ruchy, nieco komiczne, chwilami przerażające.

Stephen Morris wspomina, że podczas prób Curtis zwykle siedział w rogu i mruczał coś pod nosem. Kiedy jednak zaczęli koncerty stał się showmanem. 18.04. Tony napisał na firmowym papierze do Roba Grettona, że przewiduje, iż przez najbliższe pół roku Joy Division stanie się potęgą. Nie wiadomo czy to sceniczna kreacja Curtisa tak zafascynowała Tony'ego niemniej uważał on, że Joy Division byli stworzeni do występów live. 

Hooky wspomina, że Tony był pierwszym człowiekiem z klasy średniej z którym rozmawiał. Oni byli klasą pracującą, kumplami od piwa dlatego uważali, że nie są wystarczająco artystyczni i że nigdy nie znajdą wspólnego języka z Buzzcocks, którzy byli z klasy średniej. W tym czasie Tony i Alan zaczęli organizować wieczory Factory w Russell Club w Hulme, w każdy piątek i co dwa tygodnie. 


Saville poznał Wilsona na koncercie Patti Smith i wkrótce był autorem posteru do występu 19.05.1978 roku. Poster jednak pojawił się po czasie i z błędem.  Tym sposobem Saville - student i fan Bowiego, stał się współzałożycielem Factory. Nikt nie traktował tej działaności jako źródło zarobków, Tony pracował w TV, Alan dorabiał jako aktor. Pierwsze zdjęcie zrobił im kolega Tony'ego z de La Salle - Kevin Cummins

Atmosfera w klubie Factory była dość przerażająca. Tony pilnował całości, zapraszali kapele z Manchesteru, ale nie tylko, grali Joy Division, A Certain Ratio, Cabaret Voltaire czy Pere Ubu

20.08.1978 roku Joy Division wystąpili u Wilsona, wprowadzeni przez Boba Gravesa i Tony Wilsona. Nagranie było z taśmy choć wyglądało jak live (warto zobaczyć TUTAJ).


Występ Joy Division odegrał bardzo dużą rolę, pokazał innym zespołom, że Wilson jest łącznikiem pomiędzy ich światem w szerokim odbiorem w telewizji. OMD swój pierwszy poważny koncert zagrali jako support Joy Division. Koncert odbył się w Liverpoolu, ale później OMD zagrali dla Factory w Manchesterze. Odbyło się to w Russell Club właśnie, jako support Cabaret Voltaire. Spotkali wtedy osobiście Wilsona, zrobił na nich dobre wrażenie, jako miły człowiek. W tym samym czasie rozpoczęła się poważna działalność Factory, bowiem wydano A Factory Sampler (opisany TUTAJ). Dodanie do kompletu Johna Dowie było pomysłem Tonyego (Nolan nie wspomina, że tak na prawdę był to kuzyn Wilsona). 


Dowie po czasie oświadczył, że Wilson lubił wtedy tylko 3 zespoły, tak więc było wolne miejsce na płycie. Wilson działalność Factory określił następująco: Muzycy są własnościami wszystkich praw, wytwórnia niczego. Wszystkie nasze kapele mają swobodę żeby spier##lać

C.D.N.      

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 5 grudnia 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.18: W tamtym czasie Ian był lekko wycofany w stosunku do reszty zespołu

    

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 12345678910111213141516 i 17).

Alan Erasmus zauważył, że klub Don Tonaya ma bardzo mało publiki w piątki wieczorami i zaproponował promowanie w te dni nowych zespołów. Nazwano te koncerty Factory nights. Podzielili się w ten sposób, że Tonay miał zyski ze sprzedaży w barze a Erasmus i Wilson z wejściówek. 

19.05.1978 odbył się pierwszy koncert. Wystąpili Durutti Column i Jilted John. Ci ostatni wtedy nagrywali dla Rabid (warto zobaczyć TUTAJ) i mieli nawet przebój nagrany przez Hannetta


O dziwo pierwszy koncert zgromadził bardzo dużo publiki, wszyscy byli zaskoczeni tak licznym przybyciem, które, jak wspomina Lindsay Reade, szczególnie zadowoliło Wilsona i Erasmusa

Wkrótce do Tonyego i Alana dołączył Peter Saville, wtedy student, który zadbał o oprawę graficzną koncertów, a Wilson zdecydował się na rozpoczęcie produkcji płyt. 

W tamtym czasie wykształciła się też specyficzna moda. Punki ubierały się na czarno, natomiast zespoły post punk w szarych kolorach, dodatkowo fotografowały się w czarno białych barwach. 

Na jeden z wieczorów zaproszony został Mick Middles, i to podwójnie, przez Roba Grettona i Tony Wilsona, który chciał żeby promować zespoły w Sounds, a skład na ten wieczór był reprezentatywny, bowiem miały wystąpić Joy Division, Cabaret Voltaire i Durutti Column.


Wtedy widać było lekką rywalizację między Durutti Column, którym kibicował Erasmus, a Joy Division wspieranymi przez Grettona

Joy Division zagrali pierwszy koncert 9.06. wspólnie z the Tiller Boys. W tamtym czasie Ian był lekko wycofany w stosunku do reszty zespołu. Na koncerty jeździł ze Stephenem Morrisem, podczas gdy Hooky i Bernard z Terrym Masonem. Ta trójka bardzo się przyjaźniła. W tamtym czasie zespół stawał się coraz bardziej promowany przez Tonyego, który nawet potrafił zapłacić im za posiłki i załatwić występ w TV (warto zobaczyć TUTAJ). 

Vini Reilly wspomina, że wtedy dzięki koncertom z Joy Division oba zespoły bardzo się do sobie zbliżyły. Pamięta taką scenę jak jego (wtedy pięcioosobowa) kapela, przygotowywała się do występu. Ponieważ próba przedłużała się, poszedł do Joy Division przeprosić ich za to, bo siłą rzeczy ich próba musiała być przez to bardzo krótka. Ian Curtis odpowiedział mu, że to nieważne, i wtedy Vini zdał sobie sprawę, że Ian jak i on tak naprawdę byli nieco ponad tym wszystkim. 

Wtedy w dobrym guście było, że młodsze zespoły odbywały próby jako pierwsze, a starsze i bardziej doświadczone, dawały im dzięki temu więcej czasu na nastrojenie się. Ale Ian nie uznawał tej zasady. 

Lindsay Reade twierdzi, że zapytała wiele osób które znały Iana, czy ten chciał być gwiazdą rocka, i wszystkie poza jedną odpowiedziały, że Ian się źle czuł w tej roli. Paul Morley zgadza się z tym, twierdzi, że Curtis był jak Cobain. Bardziej interesowała go sama muzyka niż bycie gwiazdą. Nie byłby nigdy kimś na kształt Bono, za to pchnął światową muzykę na zupełnie nowy, mroczny tor. Nigdy nie mógłby być tak komercyjnym jak np. New Order.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 4 października 2021

Isolations News 161: Ian Curtis na okładce, Hooky sprzedaje rzeczy po New Order, Saville o swojej karierze, XO-Dus remaster, Depeche Mode, Drab Majesty i Gallagher live, Black Beauty na aukcji z przenośnym reaktorem jądrowym i dziki Shakiry

Zaczynamy jak zawsze od Joy Division - od 4 do 8 października potrwa aukcja przedmiotów wystawionych przez Petera Hooka a związanych z New Order. Katalog jest TUTAJ. My powyżej pokazujemy katalog rzeczy po Joy Division, z dedykacji wynika wszystko. A nawet więcej. 


Pośród pamiątek są też płyty z okładkami zaprojektowanymi oczywiście przez samego Petera Saville'a. Ten projektuje nieprzerwanie od 2004 roku dla duńskiego producenta tkanin Kvadrat kolekcję materiałów użytkowych (zasłony, obicia mebli i dywany) nazwaną Technicolour. W duńskim artykule przytoczono jego wypowiedzi z tego roku, w których wspomina lata swojej kariery. Jej punktem zwrotnym była okładka Unknown Pleasures Joy Division, która otworzyła mu wiele drzwi. I pomimo kilkunastu lat zastoju (między 35 a 55 rokiem jego życia) obecnie jest człowiekiem sukcesu, uznanym twórcą designu, który w końcu może rozejrzeć się za dużym domem (do tej pory mieszka z przyjaciółką Anną w swoim biurze projektowym). Renomę plastyka ugruntowało tegoroczne uhonorowanie go Orderem Imperium

Z ciekawszych rzeczy, które zacytowano w tekście jest informacja o telefonie Annik Honore do Tonyego Wilsona, kilka miesięcy przed śmiercią Iana Curtisa. Honore była bardzo zaniepokojona stanem muzyka, treścią tekstów do piosenek i podzieliła się swoim niepokojem z szefem Factory Records. On jednak jej telefon zbagatelizował… (LINK). Wszyscy bagatelizowali. 

Nagrywali, promowali, fotografowali i bagatelizowali. Jak to się skończyło, wiemy.


Jeśli już padły nazwiska założycieli Factory Records - zremasterowano 12-calowy singiel manchesterskiego zespołu reggae XO-Dus: English Black Boys. Płyta była wyprodukowana przez Dennisa Bovella i wydana przez Factory Records (Fac-11) w lutym 1980 roku. 

Talent grupy dostrzegł Rob Gretton, menedżer Joy Division. XO-Dus wystąpił w Zoo Meets Factory Halfway (sierpień 1979) i Factory By Moonlight (kwiecień 1980). Singiel, który pojawił się rok po owych dwóch koncertach jest  jedyną płytą reggae w okładce projektu Petera Saville'a. Cyfrowo odnowiona wersja wykonana przez Petera Beckmanna zawierać będzie obie strony singla Fac-11 oraz 5 dem płyt nagranych w 1980 roku. 

Czarny winyl limitowany w ilości 500 kopii trafi do fanów w październiku. Przedsprzedaż TUTAJ.

Szykowana jest też inna ciekawa publikacja. Będzie to album zawierający zdjęcia autorstwa nieżyjącego Kristana Jamesa Melika, znanego również jako Marcus Featherby. Fotograf zmarł w tym roku, ale jego życzeniem było, aby zgodnie z planami, jego książka ukazała się we współpracy z Andym Lee nakładem  Days Like Tomorrow Books

Publikacja wyjdzie w twardej oprawie i znajdą się w niej dziesiątki wcześniej nieudostępnianych zdjęć z czasów złotej ery muzyki punk, new wave i post-punk. Prezentowane tam będą fotografie następujących zespołów: The Clash, Buzzcocks, Siouxsie and the Banshees, The Slits, Pere Ubu, The Stranglers, The Lurkers, Generation X, The Adverts, The Pretenders, Tourists, Blondie, Cabaret Voltaire, Gang of Four i The Specials. Do książki zostanie dołączony plakat. Zamawiający w przedsprzedaży zaoszczędzą 5 funtów, a album pojawi się w 2022 roku. 

W opisie książki pominięto Joy Division, więc dlaczego na okładce jest Ian Curtis (LINK)?

Padła nazwa Cabaret Voltaire  zatem nieco o pewnym didżeju. 26 września DJ Luca Lozano oddał hołd zmarłemu Richardowi H. Kirkowi (pisaliśmy o tym TUTAJ). Efekt można usłyszeć powyżej.


Trochę o koncertach. W Tucson (Arizona), w Club Congress Plaza wystąpi 30 października Drab Majesty w widowisku Body of Light (LINK)

Zespół zbiera bardzo pozytywne recenzje swoich koncertów. Może znowu zawitają do Polski?

Dwadzieścia pięć lat po tym, jak brytyjski zespół rockowy Oasis zagrał dwa razy dla 250 000 osobowej publiczności w Knebworth Park, jego były wokalista Liam Gallagher ponownie wystąpi w tym samym miejscu. Ponownie czyli w czerwcu przyszłego roku. 

Wydarzenie to zbiegnie się z premierą nowej płyty artysty C'MON YOU KNOW której wydanie zapowiedział na maj. Jedną ze znajdujących się na niej piosenek dedykował swojemu bratu Noelowi. Plany planami lecz wszystko się może zdarzyć. W zeszłym tygodniu Liam został zmuszony do odwołania koncertu w Belfaście  po  tym, gdy wypadł z helikoptera na festiwalu Isle of Wight (LINK) i (LINK).


Dalej newsy live - Depeche Mode ogłosił ekscytującą wiadomość, otóż wyda cyfrowo odnalezione nagranie koncertu w dokumencie zatytułowanym Depeche Mode 101. Film został nagrany podczas ostatniej trasy zespołu Music For The Masses w Pasadena Rose Bowl w Kalifornii 18 czerwca 1988 roku i trwa godzinę. Dokument ma być  wyreżyserowany przez DA Pennebakera, Chrisa Hegedusa i Davida Dawkinsa (LINK).


Trochę o kilku innych rzeczach, które można zakupić do kolekcji. 

Legendarna gitara Les Paul, znana jako Black Beauty, pierwsza gitara elektryczna, trafiła na aukcję. Sprzedaje ją syn wynalazcy na aukcji domu Christie. Licytacja planowana jest 13 października. Szacuje się, że instrument osiągnie cenę od 100 000 do 150 000 USD (LINK).


Ciekawe czy Black Beauty osiągnie wymaganą cenę. Takiej za to nie osiągnął obraz LS Lowry z 1961 roku przedstawiający ulicę w Stockport, który został sprzedany na aukcji za 350 000 funtów. A miał pójść za 500 000 tys... (LINK).

Tyle pewnie będzie kosztował najnowszy wynalazek rodem z USA. Amerykański Departament Obrony (DOD) opublikował oświadczenie, w którym zapowiedział budowę mobilnego mikroreaktora jądrowego. 

Przewoźny generator ma dostarczać od jednego do pięciu megawatów energii elektrycznej przez co najmniej trzy lata pracy (LINK).


Za to pewne dziki musiały koło jakiegoś reaktora koczować i się mocno napromieniować, bowiem pokusiły się na zżarcie zawartości torebki... Shakiry

Ta na Instagramie opisała wstrząsającą przygodę jaką przeżyła w pobliżu Barcelony - w trakcie spaceru po lesie zaatakowały ją dziki i zabrały jej torebkę (LINK). Piosenkarka wykazała się refleksem, zdążyła doznać szoku i nagrać... zniszczoną torebkę. Oczywiście przeganiając wcześniej dziki. 

Z tej historii wynika kilka ważnych wniosków. Po pierwsze - artystka widać już nie taka apetyczna, skoro dziki zżarły jej kosmetyki zamiast niej. Po drugie, biedne dziki - napromieniowane reaktorem i skopane przez Shakirę, ze szminkami w żołądkach błąkają się  pewnie teraz gdzieś między Sagrada Famila a parkiem Guell szukając jakiegoś bohaterskiego leśniczego, który zrobi im lewatywę lub co najmniej płukanie żołądka.


I tak płynnie przez reaktory i bohaterskich lekarzy wkroczyliśmy do świata nauki. Tutaj Samsung Electronics podobno jest blisko realizacji neuromorficznych chipów elektronicznych, które dzięki metodzie kopiuj/wklej będą mogły poprawić ludzką pamięć i funkcje motoryczne (LINK).

Nam chipy nie są do niczego potrzebne. Najlepiej pamięć poprawia seta i galareta, albo piwo z rana, co jest jak śmietana. 

Oczywiście wieczorem też może być. Zdrówko więc. 

Wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 26 września 2021

Byili wsród nas: Richard H. (Harold) Kirk - założyciel Cabaret Voltaire, wielbiciel Burroughsa i przyjaciel Joy Division

Założył w Sheffield Cabaret Voltaire w 1973 roku wraz z Chrisem Watsonem i Stephenem Mallinderem. Występował z Joy Division, wpłynął na Bauhaus, Depeche Mode i nie tylko. Richard H. (Harold) Kirk zmarł w wieku 65 lat.


Cabaret Voltaire byli inni. Zamiast rockowych instrumentów, gitary i perkusji, używali sprzętu elektronicznego, za pomocą którego generowali industrialne lub atonalne dźwięki.  Charakter muzyki komponował się harmonijnie z nazwą zespołu, na cześć legendarnego klubu nocnego w Zurychu, gdzie kiedyś powstał ruch Dada. Stali się prekursorami post-punk z syntezatorami i elektroniczną perkusją.  Human League, Heaven 17 czy Clock DVA poszli dalej, lecz to muzycy Cabaret Voltaire pierwsi poszli tą drogą. W 1978 grupa podpisała kontrakt z Rough Trade Records, jedną z najważniejszych niezależnych wytwórni tamtych czasów, z którą wydali swój pierwszy album Mix-up. Kolejne ukazały się już w znanych wytwórniach płytowych, takich jak Virgin i EMI. Jak wyjaśnił w jednym z wywiadów Richard H. Kirk. [Technologia] pozwala ci robić rzeczy, których inaczej nie mógłbyś zrobić, zwłaszcza jeśli nie jesteś najlepszym muzykiem na świecie.


Jak wspomnieliśmy, występowali kilka razy razem z Joy Division, najbardziej znany jest ich wspólny koncert z 1979 roku w Raffinerie du Plan K w Brukseli, gdzie manchesterska grupa grała w supporcie, pisaliśmy o tym TUTAJ. Richard Kirk wspominał po latach, że głównym powodem udziału w tym przedsięwzięciu była obecność na nim Williama  BurroughsaWiele z tego, co zrobiliśmy, zwłaszcza na początku, było bezpośrednim zastosowaniem jego pomysłów na dźwięk i muzykę – mówił - w szczególności jedna książka, The Electronic Revolution, wywarła na nas ogromny wpływ. W porównaniu z powieścią taką jak The Naked Lunch, The Electronic Revolution wydana w 1970 roku, dla muzyków takich jak Kirk stała się wręcz opisem nowej metodologii. To był prawie podręcznik używania magnetofonów w tłumie, w celu wywołania poczucia lęku lub niepokoju poprzez odtwarzanie odgłosów zamieszek wkomponowanych w przypadkowe nagrania samego tłumu. Ten pomysł zawsze była dla nas bardzo interesujący.


Koncert w Plan K był znany jeszcze z jednego powodu, otóż według opowieści Ian Curtis zwrócił się do Williama  Burroughsa aby dał mu swoją książkę, na co ten kazał mu się odpieprzyć... Według Kirka takie wydarzenie nie miało miejsca, przytoczmy zresztą jego wypowiedź: Bardzo wątpię, czy William powiedział Ianowi Curtisowi, żeby się odpieprzył. Zwróciłem się do pana Burroughsa na imprezie Plan K i wspomniałem, że jestem przyjacielem Genesis P-Orridge z Throbbing Gristle, który oczywiście był znany Williamowi - mnie nie znał ani nie słyszał o moim zespole Cabaret Voltaire, ale był bardzo przyjazny - to był bardzo uprzejmy stary dżentelmen. Dałem mu nawet odznakę Cabaret Voltaire, którą schował do kieszeni. Była to pierwsza z kilku okoliczności spotkania pana Burroughsa

Kirk pamiętał z tego wieczoru jeszcze jedno ciekawe zdarzenie: Moim jedynym trwałym wspomnieniem z Planu K było wspólne siedzenie przy stole z Ianem, Williamem i innymi członkami zespołu Joy Divison i Cabaret Voltaire. Ian zapytał Williama, co sądzi o Suicide (zespole), William uznał, że ten miał na myśli samobójstwo i o ile pamiętam powiedział, że się nie zgadza. William był zaniepokojony strzelaniem korków szampana na przyjęciu, które pomylił ze strzałami! (LINK).


Wpływ pisarza na Kirka nigdy nie ustał, nawet po wielu latach przyznawał Nadal jesteśmy z Burroughsem, który ma na nas ogromny wpływ; pod względem dorobku i inspiracji jest kluczową postacią naszych czasów. Jest jednym z najciekawszych i najbardziej inteligentnych inicjatorów XX wieku. Jak metoda wskazana w The Electronic Revolution okazała się skuteczna świadczy przebieg jednego z koncertów z 1975 roku w Sheffield zakończonego zamieszkami, podczas których basista Stephen Mallinder doznał obrażeń. Także koncert w Plan K miał swoje skutki. Zespół w październiku 1982 roku wystąpił w The Final Academy, spotkaniach literacko-muzycznych  z udziałem Williama Burroughsa i Briona Gysina, Psychic TV, Last Few Days i 23 Skidoo. Jak opisuje Genesis P-Orridge, jeden z głównych inicjatorów tego przedsięwzięcia: William, Brion i poeta John Giorno używali słowa pisanego, ponieważ w ich czasach pisanie było najważniejszą żywą formą propagandy […]. Cabaret Voltaire, 23 Skidoo, The Last Few Days i Psychic TV, którzy używali taśmy, przycinania, przypadkowych rozmów i brzmienia dokładnie tak, jak o tym przeczytali lub choć trochę zainspirowali się książkami Burroughsa i Gysina, umieścili to wszystko jednak w formule kultury popularnej, w muzyce, która w tej chwili stała się najważniejszą formą (LINK).


Po kilku dekadach, Richard Kirk wciąż zachował żywe wspomnienia z tamtych czasów. Na pytanie interlokutora w jednym z wywiadów, czy czuł pokrewieństwo z którąś z grup indie rocka lub punkowych, poza Throbbing Gristle, na przykład takimi jak The Fall, Joy Division czy Public Image Limited? Kirk tak odparł: Myślę, że Joy Division był przypadkiem szczególnym. Znaliśmy ich całkiem dobrze. Właśnie kilka nocy temu oglądałem Control i chichotałem sam do siebie to oglądając... cóż, oczywiście, to też jest dość smutna sprawa. Trzy lub cztery z tych znanych mi osób, które są przedstawione w tym filmie, już nie żyją. Ale Joy Division zdecydowanie... W pewnym momencie pod koniec lat 70. istniały trzy ważne zespoły. Jednym z nich był Throbbing Gristle. Innym był Cabaret Voltaire. Kolejnym był Joy Division. Z jednej strony miałeś Throbbing Gristle, który nie był muzykalny, a z drugiej Joy Division… który był eksperymentalny, ale był też rockowy i miał rozpoznawalne struktury utworów. A gdzieś pośrodku był Cabaret Voltaire, który pod pewnymi względami był po trochu jednym i drugim. Początkowo nie akceptowałem The Fall, ale zagraliśmy z nimi koncert na żywo w Newcastle, i niejako nawróciłem się, całkiem dobrze poznałem Marka E Smitha. Oba te zespoły pojawiły się i nagrywały w Western Works, a po śmierci Iana pojawiło się coś, co nazywało się New Order i nagrało tam kilka utworów, a może rok lub dwa później nagrywali tam również The Fall. Myślę, że to było wtedy, gdy byli jeszcze u Rough Trade. Public Image, niektóre z ich rzeczy podobały mi się (LINK).

Watson opuścił zespół w 1982 roku i stał się jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie nagrań dźwiękowych w przyrodzie, współpracował na przykład z Davidem Attenborough przy filmach przyrodniczych. Jako duet, Cabaret Voltaire wtedy obrał kierunek bardziej muzyczny, z rytmami niemal tanecznymi, co spowodowane było może odejściem Watsona, który inspirował się Brianem Eno (Roxy Music).

Kirk i Mallinder spędzili kolejną dekadę przechodząc od Virgin do EMI, odkrywając muzykę pop, produkując takie hity jak Sensoria i I Want You, a także utwory house i techno. Natomiast w 1980 roku Kirk wydał swoją pierwszą płytę solową zatytułowaną Disposable Half-Truths i kontynuował karierę solową, jednocześnie grając w zespole, aż do w 1994 roku, do rozpadu duetu czy raczej odejścia Mallindera.


Wtedy Kirk na dobre poświęcił się twórczości solowej lub w różnych konfiguracjach z rozmaitymi muzykami i pod wieloma pseudonimami, takimi jak Al Jabr, Anarchia, Biochemical Dread, Bit Crackle, Blacworld, Chemical Agent, Citrus, Cold Warrior, Dark Magus, Destructive Impact, Dr. Xavier, Electronic Eye, Extended Family, Frightgod, Future Cop Movies, International Organisation, King Of Kings, Multiple Transmission, Nine Miles Dub, Nitrogen, Orchestra Terrestrial, Outland Assassin, Papadoctrine, Port Au Prince, PSI Punky Dread Allstars, Reflexiv, The Revolutionary Army (Of The Infant Jesus), Robots + Humanoids, Sandoz, Signals Intelligence, The Silent Age, Trafficante, Ubermenschlich, Ubu Rahmen, Wicky Wacky and Vasco de Mento...

W 2009 roku Kirk odtworzył Cabaret Voltaire który wtedy stał się raczej projektem solowym. Nazwa została, lecz muzyka zmieniła się. Shadow Of Fear, wydany w listopadzie zeszłego roku jest halucynacyjny, refleksyjny i pełen mówionych sampli. Artysta niejako otworzył tą płytą kolejne drzwi, tym razem dla brytyjskiego synthpopu XXI wieku. Wiosną ubiegłego roku wspominał nawet o dwóch albumach, ale jak to w życiu, słuchacze dostali na razie jeden. Może za jakiś czas pojawi się jeszcze coś nowego? 

Tyle z grubsza o Richardzie H. (Haroldzie) Kirku, z którego odejściem zamknął się istotny rozdział muzyki new wave. Wspomnijmy jeszcze o jego życiu osobistym. On sam nigdy nie poruszał tego tematu, udało mu się zachować prywatność życia tylko dla siebie. Niemniej kiedyś, w wywiadzie w radio ICI, wspomniał o swojej żonie. Było to w następstwie pytania o plany zwiedzania  Kuby po koncercie w Kanadzie (LINK). Skłonność do zatrzymywania intymnych szczegółów życia muzyka była tak duża, iż nadal trwają spekulacje związane z powodem jego śmierci. Pojawiły się pogłoski, że zmarł w wyniku powikłań po COVID-19 (LINK). A wszystko dlatego, że nikt oficjalnie nie podał przyczyn jego nagłego odejścia... Za to fani i znajomi chętnie wpisują kondolencje. Typowe a jednocześnie interesujące jeśli weźmiemy pod uwagę ich autorkę są wyrazy współczucia wpisane przez Alaurę O’Dell, perkusistkę (23 Skidoo, PsychicTV) i pisarkę Oh, no…. I had many evenings with Him and Mail back in the 80s, with my then husband Genesis P-Orridge. I can truly say Richard was a lovely, kind man..."

I chyba to jest najważniejsze, co zapamiętali wszyscy - Richard Harold Kirk był miłym, uprzejmym człowiekiem... I będzie go brakować.


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 1 lutego 2021

Isolations News 126: Best of goth 2020, Opposition, His Name is Alive, Cabaret Voltaire i Dezerter z nową płytą, Corbijn z Depeche Mode, przełożone festiwale, Lennon i filmy o duchach


Na YT można posłuchać listy the Best of Goth 2020. Można się też z nią zgadzać albo nie - ale posłuchać warto, bo wśród wykonawców wielu naszych blogowych znajomych. Lista jest TUTAJ.

Skoro weszliśmy w klimat nostalgicznego grania, The Opposition (o których pisaliśmy wiele razy TUTAJ) informują: W każdy poniedziałek lutego o 18.00 czasu brytyjskiego będziemy umieszczać utwór z sesji ALCHEMY UNPLUGGED, wykonanego w domu filmu, wyreżyserowanego i zmontowanego przez Kenny'ego Jonesa .... cała sesja „kina domowego” z 8 utworów, w tym 2 nowe, będzie dostępnych ZA DARMO z 40-stronicową książką / 8 utworami na płycie CD za 20,00 GBP (LINK). Czekamy i posłuchamy! 


W klimacie nostalgii, His Name is Alive (o których pisaliśmy TUTAJ) udostępnia (TUTAJ) swój singiel Coldless z nowej płyty A Silver Thread, która wkrótce. Będzie to poczwórne CD, a singiel artysta skwitował krótko: Nagrane na kasecie w piwnicy, podczas gdy moja mama robiła pranie około sześciu stóp dalej, po drugiej stronie podróbki boazerii w latach 80. 


Skoro mowa o latach 80-tych to nie może zabraknąć Depeche Mode. A tak się składa, że w marcu na rynek wejdzie książka naszego dobrego znajomego Antona Corbijna (o którym pisaliśmy TUTAJ) o zespole (LINK). Corbijn choćby nie wiem jak się wytężał nigdy nie przebije poziomu zdjęć ze słynnej sesji z Lancaster Gate w Londynie, kiedy pozowali mu Joy Division. Nikt też nie pobije poziomu tamtych zdjęć Corbijna.


Jeśli już zeszło na Joy Division, to warto wspomnieć zespół który z nimi koncertował, i który znalazł się na A Factory Sample. Mowa o 
Cabaret Voltaire. Ci udostępnili w ostatni piątek nowy singiel  Billion Dollar, pochodzący z najnowszej EP-ki zespołu, wydanej na  limitowanym, kolorowym winylu i cyfrowo. Klip powyżej. Jest dobrze. Będzie lepiej.

Skoro wdepnęliśmy w lata 80-te to 18 lutego ruszy sprzedaż nowej płyty zespołu Dezerter szczegóły TUTAJ. Tytuł jedzie Orwellem. Posłuchamy, zobaczymy, ocenimy.
 

Ocenimy, bowiem nie od dziś wiadomo, że punk stał się niewydolny, dlatego powstał post punk, co nas niezmiernie cieszy. A skoro tak, to gatunek ten ma swój festiwal jakim jest Futurama (warto zobaczyć TUTAJ). A ten zmienił po raz kolejny datę, o czym więcej na plakacie powyżej i TUTAJ.


W podobny sposób wynalazek z Wuhan zmienia losy innych festiwali. Odbywający się od 15 lat festiwal muzyki popularnej w Salford (Manchester) Sounds From The Other City znów zostaje przełożony na kolejny rok, co może przełożyć się na całkowitą likwidację tej imprezy. Organizatorzy łudzą się, że dotrwają i będą mogli ruszyć w 2022 roku (więcej TUTAJ).


Wspomniane powyżej lata 80-te miały też swoje minusy. Zmarł Ian Curtis, odszedł też wielki muzyk - John LennonW posiadłości dziennikarki Judith Simons znaleziono jej list do ciotki Johna Lennona. List dotyczy rozmowy telefonicznej muzyka z ciotką Mimi w noc przed morderstwem. Wynika z niego, że gdyby nie tragedia, Lennon wróciłby do Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie wystąpiłby tam w serii koncertów (LINK). Potwierdzić może to tylko duch muzyka...


Skoro zagościły tu duchy - Martin Scorsese rozpoczął produkcję filmu będącego opowieścią o duchach - The Eternal Daughter. W roli głównej wystąpi Tilda Swinton, a jego reżyserem będzie Joanna Hogg (LINK).

Jeśli wywołaliśmy tematy filmowe - 5 lutego nastąpi premiera filmu Earwig And The Witch - animacji komputerowej z efektami 3 D - autorstwa Studio Ghibli, określanego jest jako kontrowersyjny. Film jest adaptacją książki dla dzieci o tym samym tytule autorstwa nieżyjącej już Diany Wynne Jones, autorki Ruchomego zamku Hauru, został wyreżyserowany przez Gorō syna znanego japońskiego twórcy Hayao Miyazakiego. Zwiastun powyżej. 

My wracamy jutro z kolejnym postem, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 23 listopada 2020

Isolations News 116: Ian Curtis na znaczku, fotki Natalie Curtis na okładkach, noc z Joy Division, Cabaret Voltaire i AC/DC wydają, Till Lindemann i Peter Tägtgren kończą współpracę, Rada Manchesteru planuje

David Powell - holenderski fan Iana Curtisa wydał znaczki pocztowe z jego podobizną (LINK).

Obraz namalował sam, a znaczki są do kupienia przez jego stronę w sieci. Gratulujemy zarówno wykonania jak i pomysłu. Pozdrawiamy Davida

Fani Joy Division są wszędzie:



a zwłaszcza wśród kierowców... 

 


Za to córka Iana - Natalie Curtis powiadomiła fanów, którzy śledzą jej karierę (jest obiecującym fotografem) że:

1. Pierwsze winylowe wydanie podwójnego albumu studyjnego The Durutti Column Love In The Time Of Recession, zawiera wykonane przez nią zdjęcie portret rodziny Durutti z 2008 roku. Płyta jest dostępna online we wszystkich dobrych sklepach muzycznych, w tym w Manchesterze Piccadilly Records i londyńskim World of Echo  a także TUTAJ. Zdjęcie na jej stronie podpisane jest następująco Bruce, Brosci, Vini, Poppy, Tim, Keir & Laurie (Salford, 15/12/08) (LINK).

2. Acid Zoo, nowa 12 EP Bomb Snifing Dogs, którą „można kupić online bezpośrednio w The White Hotel (na czarnym winylu z białą etykietą, limitowana edycja do 100 kopii)” otwiera na klipie jej zdjęcie: Black Pool (LINK).

3. Poleca także swoje zdjęcie autorstwa Matta Colombo (LINK).

Na 18 grudnia przewidywany jest Dead Souls Quarantine Video Release Party! "Transmission" plus DJs and surprises czyli wieczór piosenek w hołdzie Joy Division, wspólne oglądanie filmów o zespole a także połączenie online z gościem specjalnym (LINK).

Peter Hook nagrał nowy cover piosenki Joy Division „Dead Souls”, do której wykonano wideoklip zamieszczony powyżej. A tak to wyglądało kiedyś gdy Richard Boon, manager the Buzzcocks sfilmował zespół w Apollo Theatre.


Więcej TUTAJ. Chociaż Hook and the Light brzmią bardzo dobrze, to choćby nie wiem jak się wytężał Ianem nie będzie - taki to ciężar

Występowali z Joy Division, mowa o Cabaret Voltaire, których nowy album zakupić można od 20 listopada. My przypomnijmy ich genialny hit z płyty opisanej przez nas TUTAJ.


Z tej okazji pojawił się wywiad z Richardem H. Kirkiem (LINK) - Mowa jest o tym jak przebiegło powstanie nowej płyty, o COVID-19, szczepionce, planach na przyszłość i życiu w zamknięciu spowodowanym pandemią (muzyk od stycznia nie wychodzi z domu).


Z domu nie wyjdzie też Laszlo Benko, muzyk i założyciel zespołu Omega. Zmarł z na raka, miał 77 lat. A żeby się nie nudzić, 21 listopada pociągnął za sobą Mihály Tamása, wieloletniego basistę i kompozytora zespołu. Jego śmierć potwierdzono TUTAJ. Miał 73 lata. 


Za to inni tytani metalu - AC / DC są na szczycie list przebojów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii  po wydaniu nowego albumu Power Up (LINK). 

Jak potwierdzają dzisiaj Till Lindemann i Peter Tägtgren, obaj artyści zakończyli współpracę przy projekcie Lindemann. Obaj zaczną odtąd realizować własne plany. Lindemann i Tägtgren pracują obecnie nad ostatecznym wspólnym wydawnictwem, DVD z ich koncertu w Moskwie w 2020, który ukaże się wiosną 2021 roku. Till Lindemann będzie w przyszłości aktywny pod nazwą Lindemann w nowym składzie (LINK).  Poza tym wokalista Rammstein ogłosił niedawno , że rozpoczął nowy solowy projekt Wacken który pokaże w 2021 roku (LINK).


Wiele pokaże nam też Rada Miejska Great Manchester, która czeka na koniec COVID-19 i rozpoczęcie wielu kolosalnych inwestycji. Ciekawe co jeszcze będą musieli wyburzyć aby postawić te swoje piramidy. Planowana jest budowa dwóch sztucznych wysp tropikalnych (jednej w mieście, w Trafford, drugiej godzinę drogi od niego), sali koncertowej na ponad 20 tys. osób, rozbudowę historycznego klubu Band on the Wall, budowę wielkiego hotelu, rewitalizację Mayfield Park w ramach której powstanie osiedle na 1500 mieszkań,  i... dokończenie budowy the Factory na miejscu po Granada Studios (LINK).


Na koniec na osłodę, lista klasyków muzyki synth (TUTAJ). Wśród wykonawców Kraftwerk, New Order i wielu innych o których pisaliśmy albo napiszemy u nas.   

Jeśli chcecie ich poznać - czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.