Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Still. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Still. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lipca 2022

Archiwum artykułów o Joy Division: zbiory Gary Smitha cz.4. Recenzja Still Marka Coopera i zestawienia najlepszych albumów i singli lat 80-tych

Pierwsza część tekstu jest TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ.

Dzisiejsza część poświęcona będzie albumowi Still i głosowaniom radiosłuchaczy oraz czytelników nad najlepszymi utworami Joy Division.


 

Poza tracklistą Still mamy tutaj też zawartość Earcom 2 i zdjęcie Paula Slattery (warto zobaczyć TUTAJ). 

Ciekawszy jest kolejny materiał, recenzja Still autorstwa Marka Coopera

Na początku autor zwraca uwagę na monumentalny charakter okładki wydawnictwa. Podkreśla, że okładki z Factory zawsze takimi były. Za to wewnątrz zawsze zawierały muzyczny konkret. Podkreśla, że Joy Division zawsze byli zawieszeni miedzy apokalipsą a próbą szukania wyjścia awaryjnego, między tendencją do kategorycznych stwierdzeń, a faktem że życie jednak biegnie dalej. To wszystko nadawało muzyce zespołu charakteru pewnej walki między delikatnym pięknem, a groteską i brutalizacją brzydotą, przy czym piękno zostało pokonane gdy Ian Curtis popełnił samobójstwo. To nie było konieczne, żeby nadać muzyce zespołu klimat ostatecznej, niemniej tak jednak się stało, przez co muzyka zespołu otrzymała status legendarnej. To legendarna muzyka gotyku, z, jak pisze autor - grobową pieczęcią.

Następnie Cooper nawiązuje do wcześniejszych płyt zespołu. Pisze, że nie było na niczego radosnego, były pełne smutku depresji i desperacji. Na koncertowej części Still zespół jest całkowicie obnażony, i świadomie niewzruszony podróżuje przez krainę niewinności. Zespół przeciwstawia tym samym straszny gniew z bolesnym żalem a całość utrzymuje w czystości dźwięków. 

Z kolei część studyjna to utwory odrzuty z sesji i rzadkie realizacje. Nawet nieco gorsza jakość nagrań nie zmienia faktu, że w takich piosenkach jak Living in the Ice Age (z początku kariery) zespół tak odbiega od oryginału, jakby parodiował sam siebie. Na koniec autor zauważa, że sposób w jaki Joy Division odgrywają cover Velvet Underground Sister Ray, to absolutne mistrzostwo. 


W charakterystyczny dla siebie sposób eksponują delikatne, jak i mocne momenty tej piosenki. Nikt nigdy w taki sposób tego nie uczynił, co stawia Joy Division na piedestale.


 

Unikalne są dwa ostatnie wycinki, mamy bowiem okazję zapoznać się z wynikami głosowania słuchaczy audycji Johna Peela nad najlepszymi piosenkami wszechczasów. Pierwsze wyniki to głosy z 1980, drugie z 1981 roku. Jak widać słuchacze najwyżej oceniają Atmosphere, i rzeczywiście zdaniem światowej krytyki, to najlepsza piosenka jaką zespół zrobił pod okiem realizatora Martina Hannetta.


Drugie głosowanie dotyczyło najważniejszych albumów i singli lat 80-tych zdaniem czytelników czołowych brytyjskich pism muzycznych. W obu zestawieniach mamy Joy Division na dość wysokich pozycjach. Closer na drugiej, z perspektywy czasu okazał się znacznie bardziej wpływowy, niż album Gabriela, i LWTUA na 5. Tutaj również głosowanie nie wytrzymało próby czasu - LWTUA bowiem jest najbardziej kasowym singlem w historii muzyki.                

Wkrótce wracamy z kolejnymi notatkami. Dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 8 marca 2022

Z mojej płytoteki: Still Joy Division na przejrzystym winylu jest już z nami


Akcje promocyjne związane z 40-leciem wydania płyt Joy Division trwają. Mimo bardzo nieudanego projektu Joy Division reimagined videos, który okazał się kompletną klapą, i który dotyczył tylko Unknown Pleasures (Bogu dzięki) z winylowymi wznowieniami jest już znacznie lepiej. 

Tak też debiut zespołu wydany został w okładce o odwróconej kolorystyce, na czerwonym winylu (opisaliśmy to wydanie TUTAJ). Tutaj o co można się doczepić, to słaba faktura na okładce. Oryginalna wyprodukowana przez Garrod & Lofthouse Ltd. byłą znacznie bardziej wyrazista. Wznowienia Closer (opisane TUTAJ) na przejrzystym winylu też prezentowało się bardzo dobrze. Dzisiaj przed nami Still.

Album bardzo wnikliwie opisaliśmy TUTAJ. Wznowienie prezentuje się efektownie. Wiśniowa okładka, w środku dwa winyle - znowu przejrzyste jak wznowienie Closer.


Jest bardzo ładne, pytaniem otwartym natomiast pozostaje, dlaczego wybrano przejrzysty winyl jak w przypadku Closer? Czy nie ciekawiej byłoby wydać jedną płytę na winylu czerwonym a drugą na przejrzystym - żeby nawiązać do wznowień dwóch płyt z oficjalnej dyskografii? No ale nie wybrzydzajmy. Ciekawe jest jeszcze kilka innych rzeczy.


Miło wiedzieć, że jest się posiadaczem jednego z 10 K egzemplarzy albumu, bowiem wznowiono go w limitowanej edycji (LINK). Co innego jednak jest ciekawe i dziwne, że wielcy eksperci z NME tego nie zauważyli (LINK). Otóż przy labelu na jednej z płyt znajduje się grawer Abbey Road. Być może chodzi o upamiętnienie faktu, że remaster Still na wznowieniach dokonany był przez Franka Arkwrigha w legendarnym studio Abbey Road.


Przypomnijmy, że oryginalne wydanie Still zawierało grawery nawiązujące do filmu Stroszek Wernera Herzoga (opisaliśmy go TUTAJ), który miał obejrzeć przed śmiercią Ian Curtis (choć zdaniem Colina Sharpa tak nie było). 
A1: The chicken won't stop *****B1: (3 pairs of 'chicken tracks')C1: (2 pairs of 'chicken tracks')D1: The chicken stops here.


Szkoda, że tego nie powielono, ale z pewnością chodziło o koszty.

Zobaczymy co będzie dalej? Czy wznowione zostaną kolejne wydawnictwa zespołu, które ukazały się po śmierci Iana Curtisa (Heart and Soul, Substance itd?) Pożyjemy, zobaczymy. O ile dożyjemy, bo zawsze coś może pęknąć...


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

środa, 15 lipca 2020

Na urodziny Iana Curtisa: Nieznane zdęcia z dzieciństwa oraz wszystkie twarze Still Joy Division w mojej płytotece i katalogu Factory

Dzisiaj 15.07.2020 mijają 64. urodziny wokalisty Joy Division, Iana Curtisa. Ostatniej legendy rocka, wielkiego artysty, który dał nam niesamowite teksty i był autorem zdecydowanej większości linii melodycznych piosenek zespołu.

W związku z tym, nasz twitterowy przyjaciel Tony Costello (LINK), który chodził do tej samej szkoły co Ian Curtis przysłał nam 3 bardzo mało znane zdjęcia Iana z czasów szkolnych. Fotki pojawiły się na forum lokalnym uczniów szkoły. Tony uważa nasz blog za wartościowy i dlatego nam bardzo kibicuje. Dziękujemy Tony! Thank you Tony

Czytelnikom natomiast pozostawiamy jako zadanie, odszukanie na zdjęciach lidera Joy Division.




Ponieważ Joy Division jest centralnym zespołem, którego twórczością zajmujemy się na naszym blogu, postanowiliśmy dzisiaj napisać wnikliwie o trzech odsłonach albumu Still (FAC 40), czyli pośmiertnego wydawnictwa którym Factory Records pożegnało tego wielkiego artystę. 

Zatem pierwsza odsłona - oryginał z epoki, kiedy Still ukazało się jako dwie osobne płyty.

Posiadam niestety jedynie jedną z nich, za to jest to pierwsze wydanie z Factory, bez żadnych dodatkowych napisów na krążku, jedynie FACT 40 - A, i FACT 40 - B. Trudno się połapać, bowiem istnieje ponad 100 wersji tego albumu, ale z pewnością ta jest oryginałem tzw. wersją standardową z sierpnia 1981 roku.


Druga wersja jest za to pełna, dwupłytowa, i tutaj niespodzianka, bowiem nie znalazłem jej na stronie Discogs - przynajmniej wśród oficjalnych wersji Still. Strona ta bowiem donosi, że Rogh Trade wydało album jako CD a nie jako winyl, a ja posiadam w kolekcji wersję właśnie winylową. 






Jest to bez wątpienia wydanie niemieckie na licencji Rough Trade Records. Na krążkach też nie ma żadnych dodatkowych napisów, poza G. Pauler. I tutaj, po nazwisku w czeluściach Discogs w końcu znajduję omawiany krążek. Jak się okazuje, Gunter Pauler był realizatorem dźwięku w Rough Trade i odpowiedzialnym za przygotowanie tzw. płyty lakierowanej tej wersji Still, o czym można przeczytać TUTAJ.


Pora zatem na CD, a tutaj edycja kolekcjonerska z 2007 roku, kupiona z powodu wydania dodatkowego CD z koncertem zespołu z High Wycombe Town Hall, 20.02.1980 roku, nieznanymi zdjęciami Jill Furmanovski (pisaliśmy o nich TUTAJ), i opisem Jona Wozencrofta (ten był bohaterem dokumentu o zespole, udzielał też wypowiedzi w najnowszej książce Jona Savagea (TUTAJ).





Na początku Wozencroft opisuje genezę nazwy, która nie jest jasna, najbardziej prawdopodobną wydaje się nawiązanie do Stroszka Wernera Herzoga (pisaliśmy o tym filmie TUTAJ). Album ukazał się na miesiąc przed debiutem New Order. Miał wypełnić pewną lukę dla tych, którzy znali Unknown Pleeasures a nie mieli dostępu do wydawnictwa Sordide Sentimental (pisaliśmy o nim TUTAJ) i miał być albumem wielofunkcyjnym. Po tym krótkim wstępie omówione są poszczególne piosenki z wydawnictwa.

 
Exercise One - Wozencroft zwraca uwagę, że na nagraniu z sesji dla Johna Peela (opisanej TUTAJ) jest wersja bardziej ostra i surowa, tutaj bardziej psychodeliczna. Każdy członek zespołu zostawia na niej swój charakterystyczny ślad. 

Ice Age - inspirowany Ballardem, miał być ponoć nagrany na tej samej sesji co Atmosphere i Dead Souls. Wczesna kompozycja z okresu Warsaw, planowana początkowo jako strona B singla Transmission. Naszym zdaniem ta wersja nie jest dobra z powodu klaszczącej perkusji.

Sound of Music -  być może odniesienie do musicalu Julie Andrews? Być może piosenka ta jest niejako kontrapunktem dla Atrocity Exhibition?



Glass - okna łopoczą na wietrze i nagle słyszysz trzask pękającej szyby. Jest zimno - włącz grzejnik. 

The Only Mistake - Fragment tekstu o błędzie jaki popełnił autor - być może chodzi o jego życie? 

Walked in Line - ponoć narodziła się z żartu, kiedy zespołowi chciało się pić (we wanted lime).

The Kill - według wielu opinii jeden z największych nieopublikowanych utworów zespołu, wiele kapel chętnie by go widziało na stronie A swojego singla... 


Something Must Break - prawdopodobnie zagrany na żywo tylko raz - kiedy zespół grał z the Cure w Canterbury Odeon. Perła wg. Wozencrofta, i jeden z najlepszych utworów zespołu naszym skromnym zdaniem (warto zobaczyć TUTAJ). 

Dead Souls - jeden z najważniejszych utworów Joy Division. Często od niego zaczynali koncerty. Wtedy zwykle kończyli Atrocity Exhibition - zatem mamy przejście od Gogola do Ballarda.

Sister Ray - cover Velvet Undrground 

Następnie opisana jest historia wydania płyty, i powstania okładki, oraz koncert w Birmingham High Hall, który nie był ani najlepszym, ani najgorszym koncertem zespołu - po prostu był ich ostatnim.




Bonusem jest koncert, nagrany od strony publiki przez Duycana Haysomsa. To jedno z najlepszych nagrań koncertowych zespołu. Ten miał miejsce miedzy dwoma znakomitymi występami w Londynie, krótko przed nagraniem Closer.





Dziś, w kolejne urodziny Iana Curtisa możemy jedynie powiedzieć: dla nas Joy Division na zawsze, czyli  still.


Wkrótce przedstawimy kolejne wydawnictwa zespołu - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

niedziela, 20 października 2019

Jaki były ostatni utwór Joy Division? Wcale nie Ceremony...

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie kilka przemyśleń, inspirowanych przede wszystkim analizą komentarzy na YT pod koncertową wersją piosenki Digital, jak i albumem Still (FAC 40), który ukazał się już po śmierci Iana Curtisa (1.08.1981). 

Jak wiadomo kończącym album utworem, jest właśnie Digital - wersja z ostatniego koncertu zespołu na uniwersytecie w Birmingham, dokładnie w High Hall, 2.05.1980 roku. 
Wiele osób w komentarzach podkreśla, że to ostatnia piosenka zespołu, zagrana w dodatku na bis, po czym Curtis wypowiada symboliczne: thank you, good night. Zespół więcej nie koncertuje, 18.05.1980 roku wokalista popełnia samobójstwo.


Zatem wydaje się, że rzeczywiście Digital, tak na marginesie pierwszy nagrany dla Factory utwór zespołu, (umieszczony wraz z Glass na A Factory Sample - FAC 2, opisanym przez nas TUTAJ) zdaje się być jednocześnie ostatnim zagranym live

Tak jednak nie jest, bowiem Joy Division przygotowywali się do koncertów w USA i odbyli 14.05.1980 roku próbę w  Graveyard Studios, Prestwich gdzie nagrano Ceremony.



Ale Ceremony można znaleźć na Still, co prawda w wersji live, zatem mimo, że to ostatnie nagranie grupy (przynajmniej z dotychczas opublikowanych), to nie jest to ostatnia wspólna kompozycja zespołu! Taką natomiast zdaje się być In A Lonely Place umieszczone (w wersji z próby), podobnie jak wspomniana powyżej wersja Ceremony, między innymi na kompilacyjnym wydawnictwie Heart and Soul, które ukazało się w 1997 roku. 

Fakt, że In a Lonely Place jest ostatnią kompozycją zespołu potwierdza ulokowanie tekstu piosenki w książce Deborah Curtis, jako ostatniego pełnego tekstu Iana Curtisa, po nim są już tylko utwory niedokończone. No i sam tekst... Jasne aluzje do samobójczej śmierci przez powieszenie, mało tego samą piosenkę można traktować jako wołanie do śmierci...

Pieści marmur i kamień
Miłość, która była wyjątkową dla jednego
Strata, gorączka i nienawiść
Jak bardzo chciałbym, 
Żebyś była tu teraz ze mną
 
Ciało, które zwija się i umiera
Pasuje do okropnej rozkoszy
Ciepłej jak pies wokół twoich stóp
Jak bardzo chciałbym, żebyś była tu teraz ze mną
 
Wisielec rozgląda się, gdy czeka
Sznur rozciąga się mocno i pęka
Któregoś dnia umrzemy w waszych snach
Jak bardzo chciałbym być tutaj teraz z tobą 

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów

Nagranie z próby, też z kwietnia 1980 roku pochodzi z kolekcji Petera Hooka. Poniżej klip ukazujący ewolucję powstawania utworu, można przy okazji usłyszeć jak zespół komponował (to tzw. take 2):

Dalsze wersje piosenki pokazują coraz większe jej dopracowanie (take 5, 4 i 3). Pochodzą one nie tylko ze wspomnianego Heart and Soul, ale i z wydanego przez New Order (zaledwie w 800 egzemplarzach) maksisingla zawierającego dodatkowo ich wersję tego utworu (cena to około 1000 USD).


Na koniec jedno spostrzeżenie. Warto zwrócić uwagę na ewolucję w brzmieniu zespołu. Wprowadzony na Closer syntezator brzmi już jak melotron, jest bardziej elektronicznie. Zarówno Ceremony jak i In A Lonely Place (choć z nieco zmienionym tekstem) weszło do repertuaru New Order. Jak widać Ian Curtis miał ogromny wpływ na wytyczenie drogi jaką poszli New Order. Nie jest tajemnicą, że muzycy po śmierci Iana Curtisa pożyczyli od wdowy zeszyty z tekstami...

Czy poznamy inne, nowe  nagrania Joy Division? Myślę, że tak. Wszystkie próby zespołu nagrywane były na kasetach a jak pokazuje powyższy przykład, zbiory muzyków są ogromne. 

Pozostaje nam tylko cierpliwie czekać i mieć świadomość, że bez geniuszu Iana Curtisa, wielu dziś pozostałoby bez środków do życia.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.