Po kryzysie w zespole, a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, dwaj jego członkowie (później założyciele the Mission) chcą grać piosenki Sisters of Mercy pod inną nazwą i przemianowują się na The Sisterhood. Jednak Andrew Eldritch robi im Jihad i wygrywa z nimi proces sądowy (dostaje 25 000 USD odszkodowania) i... kradnie im nazwę wydając pod nią opisywany dziś projekt. Jest potworem, bo album nazywa Prezent a w pierwszym utworze Patricia Morrison wykrzykuje: 2 - 5 - 0 - 0 -0. Eldritch dodatkowo do realizacji albumu zaprasza legendarnego muzyka Alana Vegę z zespołu Suicide, który przecież był jednym z ulubionych zespołów Iana Curtisa - wokalisty Joy Division. Tak na marginesie, w naszej opinii, czerwona gwiazda, którą Curtis nosił w klapie swojego płaszcza, pokazywała jego uwielbienie dla debiutu Suicide z 1977 roku. Dla jasności okładka:
Warto jeszcze nadmienić, że to o tym zespole Ian Curtis rozmawiał z samym wielkim Williamem Burroughsem, który kilka godzin wcześniej wyśmiał go w Plan K w Brukseli.
Ale wróćmy do albumu. Jihad przechodzi płynnie w Colours (oczywiście znowu pojawia się 2-5-0-0-0), utworu znanego później z genialnego Floodland. Ten ostatni okazuje się jednak mniej industrialny i surowy w porównaniu z Gift. I dalej Eldritch wyżywa się na ekskolegach:
Zbierasz to, co zasiałeś
Przyłóż twarz do ziemi
Nadchodzą maszerujący
Pod Twoimi sztandarami
Giving Ground jest nastrojową balladą z podtekstami:
Dawanie, dawanie, dawanie, dawanie… W oddanym terenie
W miejscu, do którego wędrujemy Przyczyna się odwróciła I każdy głupiec Zobaczy ukoronowanie swego szaleństwa I każda prawda zostanie pochłonięta Delikatnie oddając ziemię
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko stracone, a twoje zaufanie złamane A prawda utonęła
Oglądam Poddam się Bo wiem
Teraz wiem, że nie zobaczysz Szaleństwa, które widzieliśmy A teraz wiem, że nie możesz być Wszystkim, czym był twój lot
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko stracone, a Twoje zaufanie złamane A prawda utonęła
Słowa to tylko pył
Stałem, ale po prostu nie mogłeś czekać Za Bo wiem, że nie możesz Wszystkiego, czym był twój lot
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko jest stracone, a prawda utonęła Wszystko ginie w oddawaniu ziemi
Wszystko jest stracone Wszystko ginie w oddawaniu ziemi
Obrócił się Powód się odwrócił W oddanym terenie W oddanym terenie Wszystko jest stracone W oddanym terenie
Kolejna piosenka Finland Red, Egypt White to nic innego, jak manualna instrukcja obsługi karabinu AK-47. Wszystko można zrozumieć, ale żeby do kumpli z Kałasznikowa?
No i na koniec fundują nam Rain From Heaven. Całkiem dobre wprowadzenie do Floodland...
Wybaczamy zapominając
A dzień jest długi
Wybaczamy zapominając
A dzień jest długi
Deszcz z Nieba
I woda przelewa się przez most
Wybaczamy zapominając
I idziemy przez krainę powodzi
A dzień jest długi
A my idziemy po wodzie
Zapominamy
Deszcz z Nieba
Reasumując, Eldritch musiał być ostro wkurzony na dawnych kolegów. W końcu został sam z automatem perkusyjnym, co nie zmienia faktu, że nagrał genialny Floodland, definitywnie kończąc tym albumem projekt Sisters of Mercy. Później nie zrobił już niczego godnego uwagi.
Na eBay można zakupić plakat Unknown Pleasures Joy Division z potwierdzeniem, że należał do zbiorów samego Roba Grettona (LINK). Nas nie tyle dziwi cena, co fakt, że sprzedaje to straszny skąpiec - pewnie Szkot. Zarobi krocie, ale kupujący musi jeszcze zapłacić za przesyłkę...
Przypomina się stary dowcip o Szkotach. Przychodzi młody Szkot do szkoły i chwali się nowym zegarkiem. Pada pytanie - skąd go masz? Na co młody odpowiada: Tata mi sprzedał na łożu śmierci.
W klimacie Factory Records - 7 września w Central Library w Manchester Dave Haslam z okazji premiery swojej nowej książki All You Need is Dynamite: Acid, the Angry Brigade, & the End of the Sixties spotkał się z Bruce Mitchellem, współtworzącym zespół Durutti Column (LINK).
Na stole naleweczka i miło jest. Wrzuciliśmy na TT pod wpisem o tym wydarzeniu pozdrowienia dla Viniego, ale pozostały bez echa. A propos - W niedzielę 12 września o 13 w BBC można było posłuchać wywiadu Liz Kershaw z Petrem Hookiem (LINK).
Chłodnawo się zrobiło i nostalgicznie, zatem pora na newsa o muzyce w takim klimacie. 16 października do Wrocławia w klubie Zaklęte Rewiry zagrają Lebanon Hanover.
Byli w Polsce w lipcu ale podobno tak im się podobało, że wracają (LINK). Pisaliśmy o nich zanim stało to się modne TUTAJ.
Także we Wrocławiu, ale 13 listopada, odbędzie się wielki koncert multimedialny połączony z wystawą obrazów jednego z najwybitniejszych polskich malarzy pt.: Świat Mistrza Beksińskiego (LINK). O samym artyście pisaliśmy u nas wielokrotnie (TUTAJ) i tyle samo razy jeszcze napiszemy.
Jedni imprezy ogłaszają, za to inni odwołują. Massive Attack odwołało koncert w Liverpoolu z powodu decyzji klubu, który ma zorganizować targi broni AOC Europe 2021. Impreza ta odbędzie się w tym miejscu w przyszłym miesiącu (12-13 października) (LINK).
A co ma piernik do wiatraka? Krzywdzą tylko swoich fanów. Rozumiemy, że w przypadku wojny muzycy Massive Attack polecą na wroga z kijami?
Bo przecież Happiness is a Warm Gun jak śpiewali Beatlesi. Może teraz zatem o nich.
W dniu 10 września przypadła 50 rocznica Imagine Johna Lennona. Z tej okazji Abbey Road Studios ogłosiło wydanie zestawu 500 ręcznie robionych folio singla we współpracy z samą Yoko Ono. Koszt płyty - 250 funtów (LINK). z kolei Paul McCartney opowiedział, jak to wraz z Georgiem Harrisonem wykonywali znaną kompozycję J.S. Bacha, dokładnie Bourrée e-mol
i jak ten utwór wpłynął na ich własną twórczość - jego fragment znalazł się w refrenie piosenki Blackbird z albumu The White Album (LINK). Klasyka z klasyki.
Kiedyś nazywali to zżynką, teraz inspiracją.
Klasykiem gatunku za to są Sisters of Mercy. Pojawił się wywiad z Andrew Eldritchem który jest zatytułowany Niczego nie żałuję, ale jestem pewien, że inni żałują rzeczy, w których brałem udział.
Muzyk deklaruje w nim, że nie wybiera się na emeryturę (LINK). O tym co obecnie porabia lider SOM pisaliśmy niedawno TUTAJ. Oby w końcu zauważył, że jego występy to delikatnie mówiąc żenada...
Inny klasyk - człowiek który wystąpił na pierwszym amerykańskim wydawnictwie Factory Records - Stuart Argabriht z Ike Yard i Black Rain zapowiedział współpracę z Roberto Longo, amerykańskim artystą, filmowcem, fotografem i muzykiem Pictures Generation Generation.
Efekty ich wspólnych działań będą widoczne w przyszłym roku (LINK). Nasz wywiad z muzykiem jest TUTAJ.
W klimatach chłodnego grania - 10 września wyszedł debiutancki album Paris Alexander. Współtwórcą i współproducentem streamingu jest Eirene, a wśród brzmień można usłyszeć Karla Morten Dahla, nagraniem, zmiksowaniem i masterowaniem zajęła się wytwórnia Blue Door Studios w Brighton. Album do nabycia jest TUTAJ. Próbka gra powyżej.
Za to Jerry Cantrell udostępnił drugi singiel i tytułowy utwór ze swojego nadchodzącego solowego albumu Brighten (LINK). Album zrealizowany przez Tylera Betta ukaże się 29 października. Płytę można już zamawiać w przedsprzedaży (TUTAJ).
Jak słychać Alice in Chains wiecznie żywy.
Tak ja wiecznie żywą pozostaje też jedna z najlepszych produkcji science fiction. 18 lat po premierze Matrix Revolutions pojawił się zwiastun Matrix 4, Resurrections.
Również wiecznie żywą będzie muzyka Dream Theatre. Świadczy o tym fakt, że amerykańscy progresiści Mastodon w październiku wydadzą nowy album Hushed And Grim (LINK). W związku z tym zademonstrowali oficjalny wideoklip do jednej z piosenek albumu, Pushing the Tides.
Nas nie przekonuje, ale może kogoś innego?
Za to akto umarł, ten nie żyje... W Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom odsłonięto mural frontmana Prodigy, Keitha Flinta.
Malowidło w Dalston, we wschodnim Londynie, wykonał uliczny artysta z Manchesteru Akse P19 (wcześniej zrobił mural z Ianem Curtisem).
Wybór miejsca związany jest z historią The Prodigy, w pobliżu zespół zagrał swój pierwszy koncert, dokładnie w Four Aces, w Club Labyrinth.
W marcu 2019 roku Flint został znaleziony martwy w swoim domu w Essex, muzyk miał 49 lat… (LINK).
Choć mural jest piękny śmieszą nas takie akcje. Może zamiast tego warto pomyśleć, jak tym ludziom pomagać ZANIM popełnią ten desperacki czyn. Przypominamy, że zarówno Ian Curtis, jak i Keith Flint w chwili samobójstwa pozostawieni zostali sami sobie...
Cóż, jak mawia klasyk: Każdy Cię kocha gdy jesteś już martwy.
Zaleciało niemiłym klimatem, wiec może pora posprzątać? Firma iRobot opracowała nowy model zdalnie poruszającego się odkurzacza, który podobno rozwiązuje jedno z największych wyzwań branży: Roomba j7+ jest wyposażony w zaawansowaną sztuczną inteligencję, dzięki której automatycznie będzie wykrywać i unikać psich kup, przez co właściciel takiego robota nareszcie uniknie skutków rozwleczenia pamiątki po pupilu po podłodze (LINK).
Wielbiciele kotów sprzeciwiają się tej jawnej dyskryminacji!
My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Jakiś czas temu opisaliśmy obecne losy muzyków Sisters of Mercy (LINK). Podaliśmy informacje w o wszystkich, którzy według nas wnieśli istotny wkład w twórczość grupy. Pominęliśmy jednak (celowo) wokalistę i frontmana Andrew Williama Harvey Taylora znanego pod scenicznym pseudonimem Andrew Eldritch, bo uważamy, że zasłużył na osobny tekst.
Zespół Sisters of Mercy jest swoistym fenomenem (opisaliśmy doskonały koncert SOM w Brixton Academy w 1983 r. (TUTAJ) oraz ich znakomity boxet Floodland (TUTAJ) a także sesję u PeelaTUTAJ ). Działa już ponad 40 lat (powstał w 1980 roku, założyli go Eldritch i Gary Marx), ma na koncie jedynie trzy, długogrające płyty studyjne (ostatnia z 1990 r.), a obecnie prowadzi jedynie działalność koncertową wraz ze zmienną ekipą muzyków, z których jedynym stałym od początku jest założyciel formacji, czyli Andrew Eldritch.
Co jest więc spoiwem tej dość dziwnej grupy? Chyba osobowość Eldritcha, który choć znany z niełatwego charakteru, swoim wyglądem i wykonywaną poezją przyciąga wciąż nowych fanów. Poezja Eldritcha jest jak przerażające hymny Beaudelairea, o śmierci i zatraceniu, tęsknocie i narkotykach. Kwartet zyskał dzięki temu sporą sławę, a Eldritch został okrzyknięty twórcą gotyckiego rocka, czego nienawidzi (LINK). Nienawidzi także tłumów, które chcą zobaczyć go na scenie, w ciemnych okularach i czarnym stroju. W przeszłości nienawidził również kolegów z zespołu, bo ich wszystkich wyrzucił. Ta niechęć sprawiła, iż nawet gdy odeszli, nie pozwolił im na działalność i gdy Hussey postanowił ochrzcić swój nowy zespół Sisterhood, Eldritch wydał EP-kę pod tym samym mianem, aby zapewnić sobie prawo do nazwy. Hussey i Adams założyli więc The Mission.
By przeciwdziałać mrocznemu wizerunkowi grupy, Andrew podjął próbę radykalnej zmiany wyglądu: na przełomie wieków pojawił na koncercie w kolorze blond (jego naturalne włosy są jasne, lecz muzyk farbował je na czarno), później ogolony i z brodą, obecnie pojawia się ogolony i w czarnych okularach. Na 20. rocznicę wybrał jasnożółty plakat promujący tourne koncertowe, a ich strona internetowa jest jaskrawoczerwona (LINK).
Ciężki charakter Eldritcha może mieć swoje źródła w jego przeszłości. Miał dość trudne dzieciństwo – rodzina tułała się po całym świcie, bo jego ojciec pracował w Królewskich Siłach Powietrznych. Przez pewien czas mieszkał w Singapurze, potem zajmowali się nim dziadkowie co wiązało się z przeprowadzką do Anglii, do miasteczka Great Malvern. Szybko nauczył się czytać, a w 1977 roku rozpoczął studia lingwistyczne (germanistykę i romanistykę) na Uniwersytecie Oksfordzkim. Na tym etapie nic nie wskazywało na to, że Taylor zostanie muzykiem, rzekomo nawet miał zakaz wstępu na szkolne lekcje muzyki bo wg nauczyciela nie miał słuchu, a na studiach myślał o karierze urzędniczej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Lecz zanim ukończył studia coś wydarzyło się… I Taylor opuścił Oksford, przeniósł się na Uniwersytet w Leeds, aby kontynuować studia językowe lecz chińskiego. Kurs chińskiego w Leeds wymagał jednak od studentów spędzenia roku w Pekinie. Taylor tego nie zaakceptował i porzucił studia ostatecznie.
Leeds było i jest bardzo różne od Oxfordu. Pod koniec lat siedemdziesiątych miasto mocno ucierpiało w wyniku spowolnienia gospodarczego w brytyjskim przemyśle ciężkim, panowało w nim bezrobocie, marazm i… rozwój muzyki undergroundowej punk. Kilka tygodni po przeprowadzce do Leeds Taylor zobaczył nowojorski zespół Ramones na uniwersytecie a potem zaprzyjaźnił się Markiem Pairmanem (Garym Marxem), który miał gitarę. Założenie zespołu stało się więc czymś naturalnym. I tak pod koniec 1980 roku Sisters of Mercy składał się z dwóch członków, a singiel - Damage Done – został wydawany we własnej, specjalnie w tym celu założonej przez nich wytwórni Merciful Release. Na samym początku Eldritch grał na perkusji, lecz szybko przestał, bo z tego obowiązku zwolnił go Doktor Avalanche, czyli automat perkusyjna w zasadzie seria takich automatów. I tak, po latach, ta mechaniczna perkusja stała się jedynym lojalnym przyjacielem Eldritcha (o zmiennych składach SOM pisaliśmy wcześniej). Można więc uznać, że Sisters Of Mercy to Eldritch. Nie ma on ani własnej rodziny ani chyba bliższych przyjaciół. Nie nagrywa, nie tworzy nowej muzyki, a zamiast tego nieustannie koncertuje, podtrzymując swój mit. W 2015 roku z okazji wydania debiutanckiej płyty zespołu wydał zestaw winylowy zawierający również EP-ki Body And Soul, No Time To Cry i „Walk Away” z ery Hussey / Marx.
Spekulacje na temat wydania nowego albumu Sisters of Mercy zostały wznowione w listopadzie 2016 roku, kiedy Eldritch został zacytowany przez witrynę TeamRock: Mogę powiedzieć jedno: jeśli Donald Trump faktycznie zostanie prezydentem, będzie to wystarczający powód, abym wydał kolejny album. Nie sądzę, żebym mógł milczeć, gdyby to się stało. Trump nie został ponownie wybrany i to wystarczyło, aby nowa płyta nie powstała.
Artysta w ostatnich latach kilka razy (z zespołem) występował w Polsce. Za każdym razem zbierał ambiwalentne recenzje. Z jednej strony wierni fani byli szczęśliwi, że na żywo mogli usłyszeć znane hity a z drugiej strony byli rozczarowani popisami wokalnymi Eldritcha, słabo słyszalnymi, niemelodycznymi, przez co koncerty określane były jako obiektywnie koszmarne (LINK) i (LINK). Kolejny koncert SOM zostanie wzmocniony przez drugą legendę, jaką jest Peter Hook. Wspólnie wystąpią 28 października we Wrocławiu (TUTAJ). Zagrają utwory Joy Division…
Według Patrici Morrison, Eldritch boi się. W jednym z wywiadów tak o tym powiedziała: kazał mi podpisać że będę milczeć, więc nie wolno mi mówić o tamtych czasach [gdy występowała z SOM]. On się boi. Nie wiem, czego się boi (LINK).
My także możemy spytać, czego boi się Andrew Eldritch? I czy to ten lęk nie pozwala mu tworzyć?
O Sisters of Mercy pisaliśmy już całkiem sporo. Przedstawiliśmy unikalny show zespołu w Brixton Academy z 29 czerwca 1983 (TUTAJ) oraz koncert Wake z 1985 roku (TUTAJ), a także ich trzeci, znakomity album Floodland (LINK). Opisaliśmy również ich sesję u Johna Peela, która miała miejsce 19 czerwca 1984 roku w studio Maida Vale5 (LINK). Poza tym nie raz informacje o aktualnych poczynaniach grupy znajdowały się w naszych poniedziałkowych newsach. Lecz chyba to zbyt mało. I pora może napisać, co dzieje się teraz z poszczególnymi artystami tworzącymi formację SOM.
Wydawałoby się, że ustalenie tego będzie łatwizną, bo zespół jest bardzo znany, zatem należałoby oczekiwać mnóstwa danych w Internecie, morza wywiadów i książek. A tu nic z tych rzeczy. O jednych z muzykach dało się coś napisać, o innych tyle co nic… a przynajmniej bardzo niewiele.
Ale dość tych wstępów, przechodzimy do konkretów.
Początki zespołu sięgają roku 1980, kiedy to w Leeds doszło do spotkania dwóch przyszłych jego członków, czyli Andrew Eldritcha oraz Gary Marxa. Obaj panowie postanowili spróbować swoich sił w muzyce gdyż, jak potem ujawniono w wywiadzie, bardzo chcieli usłyszeć siebie w radio. Gary Marx rozpoczął grę na gitarze, a Eldritch na perkusji. Ten pierwszy skład nagrał singiel, zawierającego trzy utwory Damage Done, Watch i Home of the Hit-men. Nazwę zapożyczono z piosenki Leonarda Cohena noszącej właśnie tytuł The Sisters of Mercy, która znalazła się w filmie Roberta Altmana zatytułowanego McCabe & Mrs. Miller, który muzycy wspólnie obejrzeli. I tak to się zaczęło.
Skład grupy zmieniał się często. Muzycy przychodzili i odchodzili. W zasadzie niezmienionymi elementami krajobrazu scenicznego SOM pozostali Andrew Eldritch oraz automat perkusyjny kupiony przez basistę Craiga Adamsa i ochrzczony mianem Dr Avalanche. Ale co do reszty, to co rok prawie był inny zestaw, a wyglądało to tak:
1980-1981 Eldritch, Marx, Dr Avalanche
1981-1983 Eldritch, Marx, Gunn, Adams, Dr Avalanche
1984-1985 Eldritch, Marx, Hussey, Adams, Dr Avalanche
1985-1989 Eldritch, Morrison, Dr Avalanche
1989-1990 Eldritch, Bruhn, James, Dr Avalanche
1990-1991 Eldritch, Bruhn, James, Bricheno, Donovan, Dr Avalanche
1992 Eldritch, Bruhn, Bricheno, Dr Avalanche
1993 Eldritch, Bruhn, Pearson, Dr Avalanche
1993-1996 Eldritch, Pearson, Dr Avalanche
1996 Eldritch, Pearson, Sheehan, Dr Avalanche
1997-1999 Eldritch, Pearson, Varjak, Dr Avalanche
2000-2003 Eldritch, Pearson, Sheehan, Dr Avalanche
2003-2005 Eldritch, Pearson, Dr Avalanche
2005 Eldritch, Pearson, May, Dr Avalanche
2006+ Eldritch, May, Christo, Dr Avalanche
Natomiast obecny skład zespołu to:
Andrew Eldritch - śpiew, instrumenty klawiszowe, gitara (1980-)
Dylan Smith - gitara, śpiew (2019-)
Ben Christo - gitara, śpiew (2006-)
Dr Avalanche - automat perkusyjny (1980-)
Według nas, wśród najbardziej interesujących byłych członków, dzięki którym zespół odniósł sukces byli:
Gary Marx - gitara, śpiew (1980-1985)
Craig Adams - gitara basowa (1981-1985)
Ben Gunn - gitara (1981-1983)
Wayne Hussey - gitara, śpiew (1984-1985)
Patricia Morrison - gitara basowa (1985-1989)
I ich teraz po kolei opiszemy:
Gary Marx (naprawdę nazywa się Mark Frederick Pearman) urodził się 18 czerwca 1959 roku. Był nie tylko współzałożycielem, ale także wiodącym gitarzystą i autorem niektórych tekstów SOM. Opuścił zespół w 1985 roku i założył Ghost Dance, w składzie którego znalazła się była wokalistka zespołu Skeletal Family - Anne-Marie Hurst. Marx opuścił SOM podczas trasy koncertowej, więc tourne zespół dokończył w trójosobowym składzie. Ostatnim koncertem z jego udziałem był opisany przez nas Wake w Royal Albert Hall w Londynie (18.06.1985), zarejestrowany i wydany na kasecie VHS. W każdym razie Ghost Dance z Garym Marxem wydali dwa albumy i wyruszyli w szereg obszernych tras koncertowych, odnosząc względny sukces. Jednak polityka wytwórni płytowych i chyba brak dobrego menadżera (?) doprowadziła do rozpadu zespołu pod koniec 1989 roku.
Po tym doświadczeniu Gary porzucił estradę i podjął się pracy w instytucji założonej przez Paula McCartneya, którą jest Liverpool Institute for Performing Arts. W latach 1997-2005 był tam nauczycielem, a potem na swojej stronie internetowej udostępnił archiwum grupy Ghost Dance (strona obecnie nie działa).
W 2003 roku wydał swój pierwszy solowy album Pretty Black Dots, a 2007 kolejny, Nineteen Ninety Five and Nowhere, z materiałem stworzonym przez niego w 1995 roku dla The Sisters of Mercy. Obecnie Mark Frederick Pearman jest dyrektorem w spółce West Pavillion (Heath) Limited w Scarborough North Yorkshire zajmującej się doradztwem finansowym i zarządzaniem nieruchomościami… (LINK).
Craig Adams (Craig David Adams) urodził się 4 kwietnia 1962 roku w Otley, leżącym w hrabstwie Yorkshire, lecz wychowywał się w Leeds. Szkołę porzucił dla kariery muzycznej. Jego pierwszym zespołem był The Expelairs, z którym wydał kilka singli. Niemniej opuścił tę grupę i zaczął grać na basie, zainspirowany muzyką Motörhead. Tak samo jak Gary Marx trafił do SOM po rozmowie z Andrew Eldritchem w jednym z barów… Jednak nie minęły cztery lata i Adams oraz Hussey odeszli i wspólnie utworzyli utworzyli The Mission – jeden z ich koncertów, według nas najlepszy, omówiliśmy TUTAJ. Mimo tak dobrych występów, wydania czterech albumów, w 1992 roku Adams opuścił The Mission. W prasie można przeczytać różne relacje z wielu dziwnych incydentów, które go dotykały, jak choćby ten o złamaniu ręki w wyniku uderzenia pięścią w szybę autobusu podczas pierwszej trasy po Ameryce Północnej. Jednak w biograficznej książce o The Mission, Names Are For Tombstones, Baby autorstwa Martina Roacha i Neila Perry, podano, że Adams i Hussey byli w dobrych stosunkach, ale ich drogi muzyczne na tamtym etapie rozeszły się. Jednak później jeszcze wielokrotnie grali razem w formacji The Mission, a od 2011 roku Craig jest wymieniany jako czynny muzyk tej grupy. Adams namówiony przez Billyego Duffyego w 1993 roku zagrał w the Cult podczas ich europejskiej trasy koncertowej. Pozostał z nimi kilka lat aż do pierwszego rozpadu zespołu w marcu 1995 roku. Potem czasem dołączał do nich kilkakrotnie, gdy grali w Stanach Zjednoczonych, ostatni raz w październiku 2002 roku.
W 1998 roku razem z Duffym, Mikiem Petersem (z Alarm) i Scottem Garrettem, który również grał z the Cult w tym samym czasie co Adams założył Coloursound. A w 2006 roku Kirk Brandon zachęcił go do przyłączenia się do post-punkowej grupy Spear of Destiny, istniejącej od 1983 roku, oraz przyjął do swojego projektu Theatre of Hate, w którym gra do dzisiaj Wystąpił z nimi m.in. w 2019 roku w San Francisco
W 2012 roku Adams wydał swój pierwszy solowy album Demon King, wyprodukowany przez Mikea Kellyego, a dwa lata potem w 2014 roku Adams nawiązał współpracę z kubańsko - amerykańskim piosenkarzem Voltairem nad albumem Raised by Bats. W 2015 wystąpił z The Mission na Gathering 23 w Llandudno i dał pokaz gry solo połączonej ze śpiewem. W Polsce zobaczymy go w klubie Proxima w Warszawie gdzie wystąpi właśnie z The Mission podczas trasy Deja Vu Tour 2022 w dniu 28 marca 2022 roku (jest to koncert przełożony z 2020 roku). Bilety już można kupować TUTAJ.
Ben Gunn (prawdziwe nazwisko - Benjamin Matthews) urodził się w 1963 roku. Pseudonim przyjął na cześć postaci ex-pirata z powieści R.L. Stevensona Treasure Island (Wyspa Skarbów). Kiedy był w liceum jego rodzina przeprowadziła się do Leeds z Clapham (południowy Londyn). Zapoznał się z muzykami z SOM przez kilku byłych członków z Expelaires (należał do niej kiedyś Craig Adams), nawiązał współpracę i opuścił w atmosferze rozgoryczenia pod koniec roku 1983, już po sukcesie singla Temple of Love. Później grał w formacji The Torch, założył małą wytwórnię Flame On Records (dźwiękowcem był u niego Colin Richardson), która wydała dwa single Anabas (Romance i Barricades), podobno grając w tym zespole, lecz ostatecznie wycofał się z życia muzycznego. Co dość dziwne, niemalże nie pozwalał wówczas robić sobie żadnych zdjęć…
W każdym razie z wytwórnią jak i zespołem nie odniósł sukcesu, więc poszedł na studia ekonomiczne na Liverpool University, gdzie jeszcze związał się z zespołem bluesowym nazwanym Stanley The Counting Horse na cześć konia, któremu przypisywano umiejętności matematyczne. Po studiach podyplomowych uzyskał kwalifikacje księgowego. Co teraz robi niestety nie wiadomo, jedni fani twierdzą, że pracuje w firmie zajmującej się doradztwem podatkowym, inni, że działa w branży medialnej (LINK).
Wayne Hussey (prawdziwe nazwisko to Jerry Lovelock) urodził się 26 maja 1958 roku w Bristolu. Pierwszym zespołem do którego należał był The Invisible Girls, założony w Salford w Greater Manchester w 1978 roku przez Martina Hannetta w celu stworzenia muzycznego tła dla nagrań punkowego poety z Salford, Johna Coopera Clarke'a. W 1984 roku zastąpił w SOM Bena Gunna, ale grał w grupie dość krótko. W 1986 roku odszedł i założył The Mission…. Nie będziemy opisywać bogatej historii tej formacji. Wspomnimy tylko, że na początku 2020 roku wyruszyli w trasę United European Party Tour. Podczas trasy zespół wykonywał dwa kompletne różne sety przez dwie noce w każdym miejscu, począwszy od Birmingham w dniu 29 lutego, po czym wyruszyli w podróż po Europie. Tourne przerwała epidemia COVID-19, więc dokończą je w 2022 roku i wtedy odwiedzą Polskę, o czym napisaliśmy powyżej. The Mission nadal jest ciekawą formacją, na żywo Wayne Hussey podobno jest w imponującej formie. Obecnie muzyk mieszka w Brazylii, wraz z żoną Cinthyą i dwoma córkami. W 2019 roku opublikował swoją autobiografię, a w zasadzie wywiad-rzekę zredagowany przez Salat Daze (LINK). SOM z Husseyem nagrali pierwszą długogrającą płytę First and Last and Always (1985). Album odniósł spory sukces i ostatecznie osiągnął 14 pozycję na liście Billboard, co było zupełnie niespotykane wśród zespołów sceny niezależnej. W zeszłym roku zaangażował się z kolei w walkę z COVID-19. Zwerbował obecnych i byłych członków The Cure, Depeche Mode, The Cult, Siouxsie and the Banshees, Bauhaus i The Smiths do nagrania remakeu gwiazdorskiego hymnu The Mission z 1988 roku Tower of Strength. Cały dochód ma zasilić walkę z pandemią.
Patricia Morrison urodziła się w 1962 roku w Los Angeles. Jest znana głównie tego, że grała w trzech kultowych zespołach rockowych, takich jak The Gun Club, The Damned i oczywiście Sisters of Mercy. Po tym, gdy została żoną Davea Vaniana, piosenkarza i lidera grupy The Damned i urodziła w 2004 roku córkę Emily, wycofała się z życia muzycznego. Mogła to być dla niej trudna decyzja bo zaczęła grać na basie i występować odkąd skończyła 16 lat, najpierw z Femme Fatale, a potem z The Bag jednak w tym wczesnym okresie nigdy nie występowała na żywo, a jeśli już, to w papierowej torbie na głowie, aby utajnić swoją tożsamość. Jej osobowość musiała robić wrażenie, bo Eldritch w jednej z piosenek porównał ją do Lukrecji Borgii (chodzi o Lucretia My Reflection). Tak czy inaczej, jej obecność pozostawała nierozerwalnie związana z największym komercyjnym sukcesem Sisters of Mercy: fryzura, czarna szminka i szokujące ubiory przyciągały formacji wielu nowych fanów. Po tym, gdy w atmosferze wzajemnych pretensji opuściła grupę, w 1994 roku wydała solowy album Reflect on This, głównie dzięki pomocy finansowej kilku przyjaciół (m.in. perkusisty Franco Rogantan i menedżera Ian Blacakaby). W 1996 roku została poproszona o zastąpienie basisty Paula Graya z The Damned który uległ kontuzji podczas koncertu. W tym samym roku poślubiła ich piosenkarza, Davea Vaniana, objechała z nimi cały świat a gdy opuściła zespół, w jej miejsce wszedł Stu West.
Jest szczęśliwą, spełnioną kobietą i matką. Jak stwierdziła w jednym z wywiadów udało jej się dokonać trzech najdziwniejszych rzeczy, o których zawsze marzyła: poślubiła wampira, wspięła się na Wezuwiusz w szpilkach i została basistą a nie weterynarzem. Jej córka Emily Vanian, w wieku 12 wystąpiła obok ojca na scenie, podczas jubileuszowego koncertu The Damned, w Royal Albert Hall. Było to w maju 2016 roku.
Patricia 2020 roku wystąpiła jednak gościnnie na płycie drugim albumie studyjnym Creeper zatytułowanym Sex, Death & the Infinite Void, jej głos zaczyna płytę (o tym jak do tego doszło TUTAJ).
Patricia, Dave i Emily mieszkają w Londynie i tworzą szczęśliwą rodzinę, o czym możemy się przekonać patrząc na poniższe zdjęcie, umieszczone przez Patricie na jej profilu na Instagramie:
Nie opisaliśmy Andrewa Eldritcha (właściwie Andrew William Harvey Taylor) oraz Dr Avalanche. Co do jednego i drugiego uznaliśmy że należą się im osobne teksty… Za jakiś czas… Bo Eldritch inspiruje, jego osoba stała się w 2017 roku tematem piosenki Andrew Eldritch is Moving Back to Leeds zespołu The Mountain Goats. A Dr Avalanche jest nieśmiertelny...
Na koniec – link do oficjalnej strony Sisters Of Mercy (LINK).
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.