Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa, i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmyTUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki FactoryTUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler, aTUTAJ przedstawiliśmy zarys historyczny jej powstania. W kolejnym wpisie (TUTAJ) podaliśmy mało znane fakty dotyczące Martina Hannetta. W tym wpisie (LINK), przedstawiliśmy mało znane fakty dotyczące początków powstawania Unknown Pleasures, a TUTAJ pierwsze wrażenie autora po zobaczeniu okładki Unknown Pleasures.
Po boomie ze sprzedaży albumu Unknown Pleasures, Tony miał wyrazić opinię, że nie dziwi go, że wytwórnie w Londynie są tak bogate. Autor jednak wspomina, że sukces ten okupiony był negatywnymi recenzjami prasy muzycznej. To samo zresztą spotykało innych wykonawców sceny Manchesteru jak the Fall czy później the Smiths. Middles opisuje, że to co wyróżniało oba albumy Joy Division to autentyczne cierpienie Curtisa, które na nich słychać. Wspomina jak wrócił z Russel Club, otworzył butelkę wina i zaczął słuchać Unknown Pleasures po raz pierwszy. To co go od razu powaliło, to zdziwienie, że zespół i jego menadżer stworzyli tak piękne dzieło i sobie tego nie uświadamiali. Kiedy był z Martinem Hannettem na piwie ten sprawiał wrażenie człowieka, który zdaje sobie sprawę iż to najlepszy album jaki kiedykolwiek zrealizował.
Wielu patrzy na album z perspektywy późniejszego samobójstwa Iana Curtisa, jednak Middles uważa, że mało kto zna prawdę.
Jego zdaniem bowiem Curtis osiągnął w tekstach głębię swoich myśli, często egoistycznych pragnień, był skupiony, zdesperowany i zdezorientowany - co stanowiło perfekcyjną kombinację. Tego nie dałoby się nagrać w innej wytwórni i bez Hennetta.
Następnie autor opisuje historię the Distractions, który był ciekawym zespołem popowym. Często grali przed Joy Division co było dobrym antidotum na mroczne brzmienie zespołu Curtisa.
15.09.1979 Joy Division wystąpili w Something Else grając Transmission. Padły komentarze w prasie, że nie potrafią grać na swoich instrumentach, ale mimo tego, występ był mistrzowski.
Kiedy Tony Wilson usłyszał finalny miks Transmission zadzwonił do Roba i krzyczał do słuchawki, że to jest absolutnie genialne. Uważał że w radio będą to grali do znudzenia. Rzeczywiście singiel zapowiadał się dobrze, polecił więc żeby pierwszy nakład miał 10 000 kopii. Mimo tego, że Tony pesymistycznie zapatrywał się na niektóre eksperymenty z dźwiękiem Martina, to jednak stał się wielkim fanem singla. Pozytywne recenzje pojawiły się w czołowych tygodnikach muzycznych. Jednak sprzedało się zaledwie 3000 kopii... Pozostałe 7000 zalegało w magazynie. Tony nie mógł tego zrozumieć.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Transmission Joy Division to ich przełomowy singiel, bowiem to właśnie od niego krytycy muzyczni liczą rozpoczęcie ery lat 80-tych, jednego z najbardziej znaczących okresów w muzyce rockowej. Oryginalnie wydany w październiku 1979 roku (FAC 13), później wznowiony na 12 calowym singlu w 1980, z grawerami przy labelu, co opisaliśmy TUTAJ.
Dziś przypominamy to wydawnictwo, bowiem na rynku ukazał się właśnie doskonale wydany picture disk.
Najpierw oryginalna okładka 12 calowego singla - projektowana przez Petera Saville'a:
A teraz picture disk (pokazujemy go też na samej górze tekstu):
Jak łatwo zauważyć, wydawnictwo wykorzystało oryginalną okładkę, nieco ją deformując. Kolorystyka wraz z tą deformacją, tworzą niesamowity efekt. Warto dodać, że jest to bootleg, bowiem na zewnętrznej stronie dysku znajduje się nazwa wytwórni: 1979/Fractured France, FF479. Mówiąc krótko, nikt nic nie wie.
Peter Hook w jednym z wywiadów (LINK) opowiedział jak doszło do powstania piosenki. Napisali ją w piątek, a w sobotę zagrali na koncercie. cała publika zamarła bo to była wyjątkowa piosenka, zwracała uwagę widzów. We wspomnianym wywiadzie Hooky mówi jeszcze jedną niezwykle interesującą rzecz. Ponieważ zespołowi zarzucano, że brzmi jak the Doors, więc zdecydowali się nauczyć Riders of the Storm. Zagrali ją kilka razy, ale nikt nie zauważył, że to cover. To zapewne żart bowiem według naszej wiedzy, nie istnieje żadne nagranie tego coveru w wykonaniu Joy Division.
Trudno powiedzieć, czy Hooky dobrze pamięta fakty dotyczące Transmission, bowiem piosenka posiada wczesną, wolną wersję która zawarta była między innymi na bootlegach zespołu, w tym na Warsaw.
Po czasie jednak zespół zdecydował grać szybciej.
Demo z Eden Studio z marca 1979 roku, jest już zdecydowanie szybsze (warto zobaczyć opisany przez nas bootleg - TUTAJ):
Zawiera też bardzo ciekawie zmiksowaną gitarę. Po tym wszystkim jest jeszcze wersja z sesji dla Johna Peela:
Ostatecznie, z singli znana jest wersja zmiksowana oczywiście przez Martina Hannetta.
W książce So This Is Permanence zawarty jest rękopis tekstu.
Niestety wygląda na wersję przepisaną przez Iana Curtisa, tak więc nie jesteśmy w stanie dokonać analizy ewolucji tekstu.
Singiel ukazał się 3 miesiące po wydaniu debiutanckiego albumu zespołu, na stronie B umieszczono Novelty, co zawdzięczamy Robowi Grettonowi. Menadżer Joy Division uważał, że wcześniejsze wersje piosenki nie nadają się na singla. Tony Wilson za to, kiedy usłyszał obecną wersję zdecydował wydać ją na singlu.
Istnieje też wersja wydarzeń, mówiąca że singiel został wydany, ponieważ publika lubiła utwór i na koncertach się tego domagała (pisaliśmy o tym TUTAJ).
Minęło ponad 40 lat a bootlegi z piosenkami zespołu ciągle się ukazują. Można zaryzykować tezę, że obok the Beatles, Joy Division to najczęściej bootlegowana kapela na świecie.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30 i 31).
Rozdział 14 nosi tytuł Atmosphere. Zaczyna się od opisu przełomowego singla z genialnym Transmission. Singiel ukazał się w Factory w listopadzie 1976 (opisaliśmy go TUTAJ). Zarówno Transmission (FAC 13) jak i Novelty pochodzą z epoki przed Hannettem. Jednak we wczesnych wersjach zdaniem RobaGrettona nie nadawały się na singla. W nowszej wersji Transmission została skrócona.
Piosenka to wizja egzystencjalna Curtisa ze świata gdzie ludzie komunikują się dźwiękiem, a jeden z wersów został wykorzystany przez Deborah Curtis, jako tytuł jej książki. Tony Wilson po usłyszeniu piosenki od razu zdecydował, że musi wyjść ona na singlu. Jego entuzjazm zaowocował wydaniem aż 10000 egzemplarzy. Niestety w pierwszym rzucie nastąpiło rozczarowanie bowiem sprzedano tylko 1000 egzemplarzy... Ian Curtis zdawał się być jedynym członkiem zespołu, który nie był zdegustowany tym niepowodzeniem. Choć mogło to być interpretowane jako początek końca sławy zespołu. Tak jak śpiewał w Novelty - co zrobisz kiedy przeminie nowość?
Wynikało to z faktu, że Curtis był wtedy zafascynowany Throbbing Gristle (warto zobaczyć TUTAJ) a ci byli dalecy od komercji. To dzięki temu, że wydali oni singla w małym niezależnym wydawnictwie Sordide Sentimental, Joy Division postanowili tam właśnie wydać Transmission (pisaliśmy o tym TUTAJ i TUTAJ).
Alan Hempsal wspomina, jak wtedy wraz z Curtisem byli wielkimi fanami Throbbing Gristle. Ian mimo że był bardzo znany, nie gwiazdorzył, był zwykłym skromnym człowiekiem. W tamtym czasie wielokrotnie dzwonił do lidera Throbbing Gristle - Genesisa P'Orridgea.
I to on właśnie namówił go do wydania Atmosphere w Sordide Sentimental. Piosenka jest chyba pod względem wokalnym najbardziej smutną piosenką świata. Zainspirowała wielu artystów, jak choćby the Cure i ich Faith, czy Disintegration.
Piosenka i triki jakie zastosował Hannett zbliżają nas do Iana Curtisa. Piosenka przedtem nazywała się Chance (pisaliśmy o tym TUTAJ), a wydana w Sordide Sentimantale wraz ze znakomitą okładką na której umieszczono obraz Jean-Francois-Jamoula i komentarz Jean-Pierre Turmela, oraz co najważniejsze zdjęcie Antona Corbijna stanowią najbardziej holistyczne wydawnictwo zespołu (pisaliśmy o nim TUTAJ). Jak to stwierdził Gretton Atmosphere było pożenione z Dead Souls, który uważał za najważniejszy utwór Joy Division. Atmosphere zostało wytłoczone jedynie w 1578 egzemplarzach, i w większości rozdane znajomym.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
W hołdzie Joy Division w Manchesterze i innych miastach Wielkiej Brytanii zagra Transmission, najpierw w klubie Rebellion 15 stycznia w Manchesterze a potem kolejno m.in. w Scotland Garage w Glasgow i w Voodoo Rooms w Edinburghu. To już kolejne ich tournee, szczegóły tegorocznego programu są tutaj (LINK). Podróbka nigdy nie będzie oryginałem, niemniej dzięki takim inicjatywom pamięć o JD nie ginie...
Nie ginie też dzięki zespołowi Peter Hook and the Light. Niestety ich koncert w Manchesterze z 14 stycznia 2022 roku został przełożony na 29 lipca (LINK). Ale w kwietniu widowisko z udziałem artysty i z muzyką Joy Division będzie można zobaczyć w innych miastach Wielkiej Brytanii. Występy odbędą się w ramach tourne także po Europie (Francji i Węgrzech) oraz Ameryce Północnej i Australii. Szczegóły: daty i miejsca TUTAJ.
Skoro jesteśmy w Manchesterze, 20 grudnia Burmistrz Manchesteru powołał radę komisarzy (Greater Manchester Music Commission), którzy będą mieli za zadanie wspierać twórców muzyki, szczególnie nowe talenty, a także przyczynić się do organizacji znaczącego wydarzenia, sławiącego miasto na świecie. Komisja będzie się spotykać cztery razy w roku, pierwsze spotkanie odbędzie się w styczniu 2022 r. Z każdej narady zostaną sporządzone sprawozdania. Skład rady jest TUTAJ. Przy wyborze członków wzięto pod uwagę parytet płciowy oraz gatunki muzyczne obecne na obszarze Great Manchester. I bardzo dobrze, wszak w najbardziej znanych zespołach z miasta (Joy Division, New Order, the Smiths, Oasis, Chemical Brothers) połowę stanowiły kobiety, w dodatku murzynki...
Na platformie streamingowej można posłuchać składanki utworów cold wave, wśród wykonawców nasi znajomi: Echoberyl i Zanias (LINK). Nasze wywiady z wymienionymi artystami są TUTAJ.
Skoro wkroczyliśmy w chłodne klimaty - 19 lutego we Wrocławiu wystąpi grupa She Past Away, jeden ze sztandarowych przedstawicieli dark-wave (LINK).
Za to 4 lutego w Cambridge będzie można zobaczyć koncert Chameleons w ramach trasy z okazji 35. lecia istnienia - What Does Anything Mean? Basically - bilety do nabycia TUTAJ.
W klimacie - Lisa Gerrard wraz z Marcello De Francisci wydają nowy album inspirowany muzyką sefardyjską z XV wieku w towarzystwie hiszpańskich gitar, cymbałów, orkiestry i wielu instrumentów strunowych oraz perkusji. Nowa płyta zatytułowana Sephardia pojawi się w lutym. Zapowiada się rewelacyjnie... Również w tym roku będzie można usłyszeć Lisę Gerrard na ścieżce dźwiękowej filmu Byagstvo/Escape, skomponowanej przez Petara Dundakova. Lisa i Petar wcześniej pracowali razem nad albumem Bulgarian Voices BooCheeMish.
Inna gwiazda 4AD, były lider Cocteau Twins, Robin Guthrie, wydał nową EP-kę z instrumentalnymi utworami: Springtime. Wydanie zbiegło się z 60 urodzinami muzyka. Utwór wcześniej pojawił się na drugiej stronie Pearldiving, najnowszego studyjnego albumu Guthrie, który ukazał się w listopadzie 2021 roku (LINK).
Inna wielka gwiazda, były i jedyny żyjący członek Kraftwerk, Wolfgang Flur, ogłosił, że 4 marca wyda nakładem Cherry Red Records nowy solowy album Magazine 1. Znajdą się na nim utwory nagrane z wieloma muzykami, w tym z Claudią Brucken (Propaganda), Midge Ure (Ultravox) i Peterem Hookiem (Joy Division, New Order). Przedsprzedaż już ruszyła TUTAJ. Próbkę muzyk udostępnił na swoim profilu (TUTAJ).
Z innych nowości płytowych - Craft, brytyjskie trio progresywne z lat 80., doczekało się reedycji swojego jedynego albumu z 1984 roku, First Signs [Definitive Edition] przez Cherry Red Records. Nowa płyta zawiera osiem utworów bonusowych, z których cztery to remiksy z oryginalnego zestawu, wraz z dwoma wcześniej niepublikowanymi utworami Despina i Dmitri's Lament (LINK). Jak brzmi można posłuchać TUTAJ.
Z innych nowości - The Smile, nowa grupa składająca się z Thoma Yorke'a z Radiohead i Jonny'ego Greenwooda oraz Toma Skinnera z Sons Of Kemet, udostępniła swój debiutancki singiel You Will Never Work In TelevisionAgain. Utwór, który jest teraz dostępny wraz z teledyskiem (reż. Duncan Loudon) został po raz pierwszy wykonany w końcu ubiegłego roku w Glastonbury podczas Live At Worthy Farm. Jest to premierowe, oficjalne wydawnictwo The Smile, wyprodukowane przez Nigela Godricha.
The Smile zagra trzy koncerty na żywo w Magazine London dnia 29 i 30 stycznia. Te trzy występy będą również transmitowane w czasie rzeczywistym za pośrednictwem Internetu (LINK).
Skoro Londyn to Abbey Road i the Beatles. 5 stycznia został wyemitowany w sieci kin IMAX film Petera Jacksona The Beatles: Get Back – The Rooftop Concert ukazujący słynny koncert Beatlesów z 1969 roku na dachu Apple Corps. Po projekcji reżyser Peter Jackson wziął udział w specjalnym spotkaniu, które było transmitowane jednocześnie do wszystkich IMAX w USA i Londynie. 60-minutowy film przedstawiający przełomowy występ Beatlesów jest kontynuacją trzyczęściowego filmu dokumentalnego Jacksona The Beatles: Get Back. Z badań wynika, że film oglądany był głównie przez widzów w wieku około 55 lat (LINK).
Inny film, tym razem o Depeche Mode już 14 stycznia 2022 r. na DVD! Film o 40 letniej historii Depeche The Show Must Go On - dla tych, którzy zdecydują się kupić go teraz, jest w promocji (LINK).
Zapewne niedługo w promocji będą też książki o Harry Potterze. Trwa bowiem dalszy ciąg grillowania JK Rowling. Popularny w W. Brytanii komik Jon Stewart stwierdził, że gobliny z Harry'ego Pottera są antysemickie (LINK).
Przed Rowling już tylko jeden ratunek. Zmiana płci i obrzezanie.
Jak tutaj wytrzymać na trzeźwo? Frontman Judas Priest, Rob Halford, na Instagramie zamieścił wpis, którym świętuje 36 lat trzeźwości, wyraził przy tym wdzięczność za wsparcie, jakie otrzymuje. Muzyk w zeszłym roku ukończył 70 lat (LINK). Wznieśmy toast za to, żeby Rob wytrzymał.
a koniec niesamowity news. W niewielkiej wiosce w Allendale w hrabstwie Northumberland Wielkiej Brytanii, w piwnicy jednego z domów znajduje się niezwykła kolekcja złożona z ponad 200 kostiumów, rekwizytów i dzieł sztuki pochodzących z ekranizacji science-fiction m. in. Doktor Who, Blake's 7, Star Trek, Flash Gordon, Marvel i wielu innych. Muzeum przeżyło plany rady gminy zmierzające w 2019 roku do wyburzenia domu a także lockdown spowodowany koronawirusem i teraz czeka na zwiedzających (LINK).
My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do czwartej) TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Kolejny fragment książki powiązany jest z kultową okładką debiutu Joy Division czyli Unknown Pleasures (pisaliśmy o tej płycie wiele razy TUTAJ). Peter Saville przeprowadził się do Londynu bo uważał że tam więcej się nauczy. Podjął pracę, ale niewiele mu dawała. W 1979 roku zaprojektował okładkę Unknown Pleasures, która w sposób wręcz idealny pasowała do muzyki zawartej na albumie. Na awersie nie było nazwy zespołu a na rewersie tracklisty. Obraz CP 1919 został zredukowany do wielkości 56x70 mm i umieszczony na czarnym tle, jakby zawieszony w czerni. W środku znakomita fotografia Ralpha Gibsona wycięta z gazety. W NME ukazała się recenzja Maxa Bella.
Ten opisał muzykę zespołu jako klaustrofobiczną, ale uznał album za wielkie dzieło brytyjskiego rocka. Z kolei recenzję dla Melody Makera napisał Jon Savage. Ten nazwał album jako jeden z najważniejszych debiutów muzycznych od wielu lat.
W USA płyta była dystrybuowana przez Rough Trade która miała filię w San Francisco. W kalifornijskim punkzinie Slash ukazała się recenzja płyty (warto dodać że w 1980 roku ukazał się tam wywiad z zespołem który opisaliśmy TUTAJ).
Recenzja chwaliła sposób śpiewu Iana Curtisa, pozbawiony dziwnego (fucking) akcentu. Przez melodyjne piosenki zespół unika szarych pułapek w jakie wpadali ich egzystencjalni kumple w industrialnym świecie. Umieszczenie na płycie piosenki Interzone tłumaczono kryzysem osobowości.
Ten album ma dobre zadatki, ale ma też jedną poważną wadę - po prostu się nie trzyma całości. Tekstury są przyjemne, utwory rozpoznawalne, ale jakoś nie zapadają w pamięć. Z kolei New York Rocker określił płytę jako: ciekawie zimną i niejednoznaczną ofertę, jeśli szuka się jakiegokolwiek wskaźnika intencji artystycznych...
Płyta mimo dobrych recenzji sprzedawała się (zwłaszcza na początku) słabo i połowa nakładu (czyli 5 000 płyt) była przechowywana w biurze wytwórni i w garażu Wilsona. Przyczyną była dość słabo rozwinięta sieć dystrybutorów - małych sklepików które chciały sprzedawać album.
W sierpniu 1979 roku Joy Division ukazali się na okładce NME a Paul Rambali napisał w artykule o zespole że ich muzyka jest smutna i depresyjna. Dave McCullogh odwiedził Manchester celem przeprowadzenia wywiadu z zespołem (warto zobaczyć TUTAJ, wywiad miał miejsce dokładnie 28.07.1979, wtedy Paul Slattery wykonał znakomitą sesję zdjęciową z zespołem). 3 miesiące po Unknown Pleasures zespół wydał singla Transmission. Efekt dźwiękowy na tym singlu bije na głowę wszystko co dotychczas ukazało się na rynku. Stephen Morris zawsze wierzył, że Transmission powinno ukazać się w formie singla (opisaliśmy go TUTAJ).
Na stronie B umieszczono Novely - był to pomysł Roba, choć zespół uważał ten utwór już za nieco przestarzały. Factory mieli nadzieję że DJ-ie będą grali piosenkę z powodu refrenu i kultowego już dziś dance dance dance to the radio. Wilson udał się do Londynu do Carol Wilson z Dinc Disc. Uzyskał zgodę na granie Transmission w Radio 1 pod warunkiem, że zapłaci 2 000 GBP. Jednak na zebraniu Factory postanowiono nie iść w tym kierunku.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Jakiś czas temu zaczęliśmy na naszym blogu streszczać książkę Colina Sharpa o jednym z największych realizatorów nagrań w historii, i jednocześnie twórcy Manchester Sound, Martinie Hannettcie. Pierwsza część opisu dostępna jest TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ, siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ, dziesiąta TUTAJ, jedenasta TUTAJ a dwunasta TUTAJ.
W kolejnych rozdziałach Colin Sharp przedstawił urywki z wczesnej młodości Hannetta, opis jego doświadczeń z narkotykami, byliśmy świadkami narodzin pierwszych niezależnych wytwórni płytowych Manchesteru, oraz co najważniejsze, mogliśmy odczuć klimat towarzyszący powstawaniu nagrań takich gwiazd jak John Cooper Clarke, Durutti Column czy Joy Division. Poznaliśmy także historię nagrania singla Electricity, będącego wynikiem współpracy między Martinem a muzykami z zespołu OMD. Dowiedzieliśmy się też, że po negatywnych recenzjach Unknown Pleasures, Factory Records miało zamiar zrezygnować ze współpracy z Hannettem. Poznaliśmy też genezę słynnych powiedzonek Hannetta i wspomnienie, jak powstawał słynny hit Joy Division, czyli Transmission. Później Colin Sharp dokonał wnikliwej analizy dwóch niezwykle ważnych płyt które zrealizował Hannett, mianowicie albumu John Cooper Clarke'a Snap, Crackle & Bop, oraz płyty Magazine pt. The Correct Use of Soap.
Dziś omawiana część rozpoczyna się od refleksji, jak ważnymi były lata 80-te. Sharp wskazuje fakt, że dzisiaj w zasadzie mawia się ten okres w oderwaniu od lat 70-tych i 90-tych. Omawia okres między Unknown Pleasures a Closer Joy Division. Wskazuje, jak wielki zmiany zaszły w życiu Iana Curtisa, został ojcem, a jednocześnie nawarstwiały się w jego życiu problemy z którymi musiał podjąć walkę. Jednocześnie zespół został otoczony grupą fanów, którzy często zachowywali się wręcz fanatycznie. Oczarowana debiutem Joy Division, Annik Honore przybywa z Belgii by przeprowadzić wywiad z zespołem dla fanzinu En Attendant.
Pierwszy raz widziała Joy Division 13.08.1979 roku w Londynie w Nashville. Nagrała czterogodzinny wywiad na kasetach i zaczęła się przyjaźnić z Ianem, przy czym ta znajomość rozwijała się wolno. 8.09. widziała zespół ponownie, tym razem w Leeds na Futuramie. Byli wtedy w pełni mocy, a festiwal uważa się za najważniejszy post - punkowy event. Wystąpiły też m.in. Cabaret Voltaire i A Certain Ratio. Joy Division grali drudzy po PIL. Niemniej byli najlepsi, i zyskali nowych wyznawców. Ian Curtis zachowywał się jakby był bliski obłędu, co wynikało z jego pogarszającego się stanu zdrowia. Wtedy członkowie zespołu byli już w stanie porzucić pracę i żyć z grania.
W tym czasie podczas miksowania przez Martina Unknown Pleasures urodziła się Natalie. Nikt z zespołu nie miał wtedy dzieci, mało tego, nie było to wtedy spotykane wśród rówieśników Iana. Został sam na sam ze swoimi problemami. W tamtym czasie Joy Division pojechali do Brukseli dać koncert w Plan K, który był odpowiednikiem Russell/Factory. To wtedy prawdopodobnie Ian Curtis został zlekceważony przez Burroughsa, gdy chciał z nim porozmawiać o pisaniu.
W lipcu 1979 roku zespół wszedł do studia by nagrać Transmission. Ta piosenka po latach stała się punktem startowym od którego definiuje się w muzyce rozpoczęcie lat 80-tych. Zespół miał już pierwszą wersję piosenki nagraną w Manchester Central SoundStudio, ale chciał czegoś bardziej odjazdowego, stąd próby w Strawberry Studios. Publika znała piosenkę z koncertów i domagała się singla. Kolejne nagranie po tym, które zespół zarejestrował pod okiem Martina to Atmosphere, monumentalna kompozycja, z niesamowitym tekstem i wokalem Iana, obłędnymi efektami Martina i najbardziej masywną perkusją.
Majestatyczne dont walk away in silcene stało się, o ironio, mottem tragicznej śmierci obu: Iana i Martina.
W marcu 1980 ukazał się singiel Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ) ze znakomitą okładką Antona Corbijna i wstępem Jamoula w ilości zaledwie 1578 kopii. Zespół wrócił do studia 24.02.1980 żeby nagrać wersję singlową She's Lost Control wydaną jedynie w USA.
Po konsultacjach między Hannettem, Wilsonem i zespołem pojechali do Britannia Row Studios w Islington (północny Londyn) celem nagrania Closer. Studio było własnością Pink Floyd, co imponowało Martinowi jako fanowi wczesnych dokonań tej grupy. Wynajęli je od 17.03. do końca miesiąca, czyli mieli dwa tygodnie na nagranie dzieła jakim jest Closer. Zespół mieszkał w dwóch mieszkaniach przy York Street. Martin pracował nocami. Ian zażywał wtedy barbiturany, który słyną z wywoływania dołujących nastrojów (warto zobaczyć TUTAJ).
W przeciwieństwie do atmosfery podczas realizacji Unknown Pleasures, ten album jest bardziej Martina niż Iana. Ich przyjaźń cały czas trwała, mimo że poza studiem w zasadzie się nie kontaktowali. Ian spędzał czas z Annik, lub w towarzystwie Genesis P-Orridge, swojego kolegi - wspólnie poszukiwali dziwnych miejsc i ludzi. Martin spał w dzień, pracował w nocy, czasem też podróżował w poszukiwaniu heroiny, bo w Londynie dealerzy strasznie zdzierali. Jednej nocy przejechał 250 mil z Londynu do Manchesteru o 5 rano po sesji.
Miedzy członkami zespołu panowała napięta atmosfera. Sharp zwraca uwagę na fakt, że Ian zbyt mocno sugerował się opiniami Annik, która uważała, że Closer brzmi jak nagrania Genesis. Wtedy kazał remiksować nagrania. Tego nie było podczas realizacji Unknown Pleasures, Ian tracił kontrolę.
Następnie Sharp dokonuje analizy Closer piosenka po piosence. Podkreśla rolę Curtisa i Hannetta. Po śmierci Iana Martin długo wspominał nagrywanie we dwóch wokali, zwykle późną nocą do 3-4 nad ranem. To godziny gdy rodzi się i umiera najwięcej ludzi. Martin znał się na zegarze biologicznym ludzi.
Ian już w lutym popełnił pierwszą próbę samobójczą przez samookalecznie, a 7.04. przedawkował leki. Napisał wtedy list pożegnalny, ale został odratowany. Następnie Sharp opisuje samobójstwo Iana Curtisa. Jego zdaniem fakty, że Ian obejrzał Stroszka i słuchał Iggy Popa to legendy. Przyczyn śmierci jest wiele, po kilku latach Deborah powiedziała Sharpowi, że Ian przestał brać przed śmiercią leki na własne życzenie co było błędem. Tamtej nocy pił kawę i alkohol, co mogło go nadmiernie pobudzić. Być może to wzmogło jego strach przed wyjazdem do USA.
Martin nie poszedł na pogrzeb, ale nigdy nie przepracował śmierci Curtisa. Czuł się winny, że mu nie pomógł.
Najciekawsze fragmenty dzisiejszego rozdziału dotyczą stwierdzeń o napięciach panujących w zespole podczas nagrywanie Closer, które są w sprzeczności ze wspomnieniami muzyków zespołu. Ci twierdzili, że panowała świetna atmosfera i znakomicie się wtedy bawili. Również nazwanie samookalecznia Curtisa próbą samobójczą rzuca nieco inne światło na mające wtedy miejsca wydarzenia. Absolutnymi hitami natomiast są stwierdzenia o zaprzestaniu brania leków (co stoi w sprzeczności z informacjami udzielonymi przez samego HannettaTUTAJ) i stawianie pod wątpliwość oglądania Stroszka i słuchania Idiot Iggy Popa. Sharp wprost stwierdza, że wkoło śmierci Curtisa narosła masa legend. W takich chwilach przypomina się, jak Peter Hook w jednym z wywiadów powiedział, że nigdy nie poznamy prawdy o Joy Division. Tony Wilson natomiast twierdził, że jeśli ma się do wyboru drukowanie prawdy, czy legendy - należy drukować legendę.
My natomiast prędzej, czy później, poznamy prawdę, która zdaje się wyłaniać poprzez stosowaną przez nas metodę konfrontacji źródeł.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dzisiaj kolejny bootleg Joy Division, który jest nie lada rarytasem. Ukazał się na niebieskim winylu w 200 kopiach (są też wersje w innych kolorach), a nazywa się Soul and Heart, czyli posiada odwróconą nazwę w stosunku do oficjalnego pośmiertnego boxsetu Heart and Soul. I tak na prawdę zawiera nagrania właśnie z niego.
Zakupiłem go zaraz po tym jak się ukazał w roku 2002.
Szata graficzna poświęcona jest Ianowi Curtisowi, uwagę zwraca ogromne zdjęcie nagrobka (z pierwszą, jak wiadomo skradzioną wersją tablicy) nagrobek znajduje się też na krążku. Winyl jest w kolorze niebieskim.
Po drugiej stronie koperty teksty piosenek. Mamy na tym krążku ich w sumie 12, ale za to w bardzo zaskakujących wersjach. Insight, Glass, Transmission i Ice Age ze strony A pochodzą z sesji nagraniowej z 4.03.1979 roku z Eden Studio w Londynie (na okładce jest błąd - sesja miała miejsce w roku 1979 a nie 1978). Peter Hook opisuje ją w swojej książce: 4.03.1979 - sesja nagraniowa dla Generic Records, miejsce: Eden Studios w Londynie, producent: Martin Rushent, nagrane utwory: Glass, Transmission, Ice Age, Insight, Digital.
Otwierający płytę Insight przypomina wersję z sesji dla Johna Peela (pisaliśmy o niej TUTAJ). Jest bardziej surowa niż znamy z Unknown Pleasures. Za to wokal Iana Curtisa jest dojrzalszy, pełniejszy. Wersja Glass to inna, zwłaszcza wokalnie, wersja, niż znana ze Still. Inaczej grają też gitary. Natomiast bardziej wyrazista jest perkusja, bowiem ta klaszcząca ze Still nie jest dobrym wyborem. Tekst jeż także zmieniony, ale to u Iana Curtisa zdarzało się wielokrotnie. Transmission jest doskonałe, wolniejsze, niż znamy w wersji Hannetta. Wokal też brzmi dojrzalej. Na koniec z tej sesji Ice Age, utrzymane w podobnym stylu jak poprzedniepiosenki.Kolejne dwa utwory z tejstronybootlegu zostały zrealizowane podczas sesji Transmission w Central Sound Studios w Manchesterze. Miała ona miejsce dokładnie 1.07.1979 roku a Peter Hook wspomina ją tak: Pierwsza sesja nagraniowa do singla Transmission w Central Studios w Manchesterze. Producent: Martin Hannett. Lista nagranych utworów: Transmission, Novelty, Dead Souls, Something Must Break. Bardzo przyjemna sesja, o dziwo, Martin był uprzejmy i pomocny.
Znowu nabootlegu widnieje nieprawidłowy rok wydania. Dead Souls w tej wersji zapewne brzmi bardziej surowo, niż na Still. Wokal Curtisa jest miejscami mniej melodyjny, wokalista zmienia tutaj również warstwę tekstową, w stosunku do znanej z oficjalnego wydawnictwa. Zupełnym odlotem natomiast, i wielkim rarytasem dla fanów, jest wersja Something Must Break. Ten jeden z najlepszych utworów zespołu, w wersji ze Still brzmi jednak bez porównania lepiej. Widać jak Hannett potrafił nadać gitarze odpowiednie brzmienie i zsynchronizować ją brzmieniowo z wokalem. W tej wersji jednak nie jest tak dobrze, ale warto odnotować, że poszukiwał i znalazł odpowiednie tonacje... Szkoda że dopiero po śmierci Iana Curtisa...
Na stronie B mamy 4 piosenki z sesji Picadilly Radio - nagranej w Pennine Sound Studios w Oldham 4.06.1979 roku. Peter Hook wspomina: Joy Division biorą udział w sesji nagraniowej dla Picadilly Radio, producentem jest Stuart James, nagrane piosenki: These Days, Candidate, The Only Mistake, Chance (Atmosphere), Atrocity Exhibition.
Cztery z tych piosenek mamy na albumie. These Days jest dość zbliżony do wersji Hannetta, poza dziwnymi chórkami przed refrenem (w sumie dobrze, że nie ma ich na oficjalnej wersji). Nie ma też syntezatora co czyni tą wersję znacznie uboższą. Candidate - no cóż, przyszło nam się zmierzyć z klasykiem z debiutu zespołu. I jednak nie. Ten styl podwójnego wokalu nie przemawia do mnie. O ile w warstwie muzycznej jest OK, to wokalnie realizator poszedł w stronę śpiewu przy ognisku. Jednak Martin Hannett potrafił odczytywać przekaz zespołu...
Za to The Only Mistake brzmi zupełnie przyzwoicie, i w tej wersji jest jak najbardziej do zaakceptowania, może poza pewnymi fragmentami wokalnymi. Chance (Atmosphere) za to zdecydowanie nie (metamorfozę tej piosenki opisywaliśmy TUTAJ, a o samej piosence pisaliśmy TUTAJ). Hannett geniuszem był i basta.
Wydawnictwo kończą dwie piosenki z prób, mimo że oficjalna wersja mówi o nagraniu ich w Graveyard Studios w Preswitch. Dzisiaj wiemy, że próby te miały miejsce w TJ Davidson Studios 14.05.1980 roku. Możemy kolejny raz przekonać się, co New Order zrobiło z Ceremony, oraz poznać kawałek (na poniższej playliście umieściliśmy pełną wersję) ostatniej piosenki, jaką pożegnał się z nami Ian Curtis - In A Lonely Place (pisaliśmy o tej piosence TUTAJ).
Wkrótce przedstawimy kolejne bootlegi zespołu, i jeśli chcecie je poznać - czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Joy Division - Soul and Heart - bootleg, Redsunmusic, Japan, 2002. Strona A - 4.03.1979
- sesja nagraniowa dla Generic Records, miejsce: Eden Studios w
Londynie, producent: Martin Rushent: Insight, Glass,
Transmission, Ice Age, sesja
nagraniowa do singla Transmission w Central Studios w Manchesterze 1.07.1979, producent: Martin Hannett: Dead Souls, Something Must Break. Strona B:Picadilly Radio Sessions, Pennine Sound Studios, Oldham 4.06.1979, producent: Stuart James: These Days, Candidate, The Only
Mistake, Chance (Atmosphere), nagrania z prób w TJ Studios (14.05.1980): Ceremony, In a Lonely Place.