Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegs. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 września 2024

Piątek z the Beatles/ z mojej płytoteki: Hey Jude w wersji bootlegowej - przelot przez narkotyczne wizje wielkiej czwórki


W posiadanie tego bootlegu wszedłem zupełnie przypadkiem. Okazuje się, że na słynnym portalu Discogs to bardzo poszukiwana pozycja (LINK), mało tego, ma ją w kolekcji niewielu. Nie można zatem jej tam ani kupić, ani sprzedać, jak i innych bootlegów. 

Bo rzeczywiście to dziwna kompilacja, zawiera bowiem arbitralnie wybrany zestaw piosenek z różnych okresów działalności zespołu, przez co materiał jest miejscami niespójny. I to akurat jest minusem płyty. Choć z drugiej strony patrząc na różnice w latach wydania najmłodszej i najstarszej piosenki (czyli między 1964 a 1969) mamy zaledwie 5 lat. Czy to dużo? Dziś, kiedy zespoły raczą nas jedną płytą na rok (i to jest i tak dobrze), zdaje się, że 5 lat to niewiele. Ale nie jeśli chodzi o the Beatles. Oni przez ten czas też pokonali 5 lat, ale świetlnych. Warto przypomnieć sobie choćby jak zmienili swój image, wprowadzili do muzyki eksperymenty techniczne i nowe instrumenty, zaczęli stosować nietypowe podejście do miksowania i nagrywania, ale też i zmienili styl pisania tekstów piosenek i zawartości okładek.

 
Pod tym względem, mimo niespójności materiału, można na niego spojrzeć jako przegląd postępów (choć nie wiadomo dlaczego nie zaczęto od pierwszego albumu?). W sumie najbardziej nie pasują otwierający utwór Can't Buy Me Love,  i kolejny I Should Have Known Better. Oba z albumu i filmu A Hard Day's Night z 1964 roku. Później za to album brzmi już całkiem spójnie i można go potraktować jako przegląd narkotycznych wizji wielkiej czwórki. Bowiem jak wiadomo z wywiadów (choć czasem są one sprzeczne) Paperback Writer i Rain to wytwory marihuany. Reszta odzwierciedla już wpływ innych narkotyków (głownie heroiny i kokainy). Poruszamy się w końcówce twórczości grupy i obok tak wielkich hitów jak Lady Madonna, Revolution czy Hey Jude, mamy koszmarek Lennona Don't Let Me Down (cała sesja była bez efektów specjalnych za to pod pływem marihuany). Ale wydawnictwo zawiera też bardzo niedocenione, niezwykle eksperymentalne piosenki jak jedna z moich ulubionych Old Brown Shoe (tutaj też by pasował Matchbox, ale wydawcy go nie uwzględnili), czy utwory nagrane w duecie Lennon - McCartney (bez udziału reszty, celem ratowania zespołu), jak Ballad Of John & Yoko, You Know My Name (Look Up The Number) (w wersji mono) nad którym co prawda pracowali wszyscy, ale kończyli tylko wspomnieni dwaj. 

Jako uzupełnienie oficjalnej zawartości album zawiera rarytasy, takie jak wczesną wersję Hey Jude czy Revolution, Paperback Writer, Lady Madonna, Don't Let Me Down (wersja alternatywna), czy zmiksowaną w 1992 wersję Rain. Za to Old Brown Shoe jest w wersji przed obróbką
 
Po latach można dodać, że część piosenek znalazła się na oficjalnym wydawnictwie Anthology, za to fani mogli wcześniej słuchać ich w wersjach podziemnych, zwykle na kasetach magnetofonowych. Niestety na YouTube (klip poniżej) album jest niekompletny... Prawa autorskie, no ale jest trudno dostępne CD dla koneserów.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


The Beatles - Hey Jude, realizator nagrań George Martin, Odeon SMO 1970 (bootleg). Tracklista: Can't Buy Me Love, I Should Have Known Better, Paperback Writer, Rain, Lady Madonna, Revolution, Hey Jude, Don't Let Me Down, Old Brown Shoe, Ballad Of John & Yoko, You Know My Name (Look Up The Number) (Original Mono Mix), Hey Jude (Early Take), Revolution (Rough Mono Mix), Paperback Writer (Rough Stereo Mix), Lady Madonna (Basic Stereo Mix), Don't Let Me Down (Alternate Version), Rain (1992 Stereo Mix), Old Brown Shoe (Unedited Version), You Know My Name (Look Up The Number) (Complete Version).



środa, 21 grudnia 2022

Z mojej plytoteki: Joy Division i Unreleased Pleasures (2022) - bootleg z 14 nieoficjalnymi wersjami piosenek zespołu


Z pozoru winyl wygląda jak wersja Closer, wydana z okazji 40 - lecia nagrania albumu (opisaliśmy ją TUTAJ). Wklejka na labelu jest za to czarna, choć na oryginale była biała na jednej, a czarna na drugiej stronie. Z kolei wznowienie Unknown Pleasures było na czerwonym winylu (TUTAJ), także można dojść do wniosku, że jak w przypadku piratów - opisywany dziś bootleg to mieszanka stylistyczna. Co nie zmienia faktu, że wydany jest bardzo ładnie. 

Na okładce też mieszanka, tym razem dzieł dwóch fotografów. Awers to słynne foto Philippe Carly (warto zobaczyć TUTAJ) z PLAN K (wykorzystane ostatnio na słynnym już muralu), rewers to foto Antona Corbijna z Lancaster Gate w Londynie (TUTAJ). 


   

Całość wydana została przez amerykańską wytwórnię Waste Management w bieżącym, 2022 roku. Co ważne, od A do Z jest zripowana ze słynnego już wydawnictwa Heart and Soul, dokładnie z CD numer 3. I bardzo dobrze, że się ukazała, bowiem wspomniane wydawnictwo jest praktycznie nieosiągalne, poza tym CD wiadomo, może przestać grać, w winyl zagra zawsze.

Nagrania pochodzą aż z sześciu źródeł, mamy więc tutaj utwory A1 i A2 nagrane w Arrow Studios w Manchesterze - opisaliśmy je TUTAJ (pochodzą z wcześniej niewydanych, poza H&S oczywiście kaset demo z RCA), piosenki A3 - A5 i B2 zostały nagrane w Eden Studios w Londynie - warto zobaczyć TUTAJ (pochodzą z sesji  dla Genetic Records), utwory A6, B1, B3-B6: zostały nagrane w Central Sound Studio w Manchesterze (warto zobaczyć TUTAJ), Strawberry Studios w Stockport (warto zobaczyć TUTAJ), Pennine Sound Studios w Oldham (TUTAJ) i pochodzą też z sesji dla Piccadilly Radio (TUTAJ). W końcu A7 i B7 zostały nagrane w Graveyard Studios w Prestwich (TUTAJ). W sumie album to aż 14 piosenek i jest to uczta dla fanów zespołu.

Na szczególną uwagę, naszym zdaniem, zasługuje Interzone (bez dziwnych piszczeń wprowadzonych przez Hannetta, które zepsuły ten utwór), Something Must Break, z inną niż znamy ją gitarą - tutaj jednak Hannet górą, wydobył z brzmienia gitary bardzo płaczliwy ton... Zdecydowanie lepiej wypada też Ice Age, wersja ze Still ma zbyt zelektronizowaną perkusję. The Only Mistake też brzmi lepiej, niż na Still. Całość ukoronowana fragmentem genialnego i ostatniego utworu grupy - In a Lonely Place. Szkoda, że to dzieło też zarejestrowane jest w gorszej jakości, bowiem ciągle nie mamy pewności, czy to nagranie z próby, czy ze studio...

Wiemy o tym, że część piosenek jest nieco gorszej jakości, jednakże dla fanów Joy Division to absolutny rarytas i jazda obowiązkowa. Dlatego musimy postawić 6/6.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 




Joy Division, Unreleased Pleasures, Waste Management 2022, tracklista: Interzone, Shadowplay, Insight, Glass, Transmission, Dead Souls, In A Lonely Place (Detail), Something Must Break, Ice Age, Walked In Line, These Days, The Only Mistake, Chance (Atmosphere), Ceremony.


 

piątek, 15 lipca 2022

66 urodziny Iana Curtisa z Joy Division: Bootleg z Leigh Festival z unikalną wersją Colony

27.08. 1979 roku Joy Division zagrali na festiwalu w Leigh, jednym z najbardziej utytułowanych brytyjskich festiwali. Jak pisaliśmy TUTAJ, jeden z organizatorów Chris Hewitt wspomina, że to był jego pomysł, alby skontaktować się z Tonym Wilsonem i zaprosić kapele z Factory. Śmieje się też z faktu, że na wielu portalach internetowych pokazany jest plakat Petera Saville'a reklamujący ten festiwal którego wcale tam nie było...

Festiwal był natomiast reklamowany małymi, wykonanymi we własnym zakresie posterami. Poster Factory reklamuje tylko jeden dzień, kiedy nastąpiło spotkanie z ZOO. Frekwencja była ogólnie bardzo słaba...

Ian Curtis przed występem czytał książkę Sartre'a The Age of Reason, która wtedy była na topie. Od niego muzycy zaczerpnęli zwyczaj noszenia lektur w plastikowych reklamówkach, co stało się później bardzo powszechnym nawykiem.

Wtedy czytelnicze upodobania Curtisa opisane zostały w fanzinie City FunCurtis opowiadał, że czyta Dostojewskiego, Camusa, Ballarda, Kerouaca i Burroughsa.


Na tamtym koncercie Joy Division wystąpili z the Distractions. Oba zespoły szanowały się i darzyły wzajemną sympatią. Mike Finney wspomina, że prawdopodobnie wtedy Ian Curtis wypytywał go o to w jakich okolicznościach powstał ich przebój Times Go By So Slow.

Czy było to po zerwaniu, i czy piosenka jest wynikiem desperacji? Wtedy Finney wywnioskował, że Curtis traktował swoje pisanie jako swoistego rodzaju katharsis.

Podsumowując, festiwal stał się komercyjnym niepowodzeniem, mimo udanych występów OMD czy A Certain Ratio. Nie ma jednak wątpliwości, że ten wieczór należał do Joy Division. Ich największy wtedy hit - Transmission, wbił się ludziom w pamięć. Po występie Tony Wilson po przyjacielsku przytulił Iana Curtisa...


Omawiany dziś podwójny CD wydany został przez niezależną wytwórnię belgijską Interstate Records w 2006 roku, i wtedy go zakupiłem. Moja kopia ma numer 2183. 

W środku znajduje się książeczka w której przedstawiono recenzję Joan Miller o stanie kapel wytwórni Factory w tamtym czasie. Tak też A Certain Ratio, wtedy faworyt wytwórni, oferowali podczas koncertu serię bezsensownych, kompletnie nieinspirujących dźwięków. Być może dlatego teraz zostali kompletnie zapomniani. Z kolei Teardrop Expoldes imponowali ciekawą, niebanalną muzyką. OMD też wypadli dobrze, choć wizja dwóch keyboardów nie jest najlepszą wizją koncertową. O Joy Division Miller pisze tak:

I w końcu przyszła pora na sławne Joy Division. To obecnie najbardziej przekonujący zespół live w UK. Wrażenie że zespół wypada nastrojowo podczas koncertów jest zupełnie błędne. To wynik dużej koncentracji muzyków prowadzącej do tak znakomitego brzmienia. Takie delikatne brzmienie jest niemalże obce dla przypadkowego słuchacza. To zupełnie unikalne doświadczenie, można powiedzieć że nieznana przyjemność. Ponieważ zespół jest przyzwyczajony do występów w małych klubach, podczas tego show pokazali połowę swoich możliwości, ale mimo tego publika domagała się więcej.

Jakość rejestracji jest średnia, choć istnieją co najmniej dwie udokumentowane wersje zapisu. Swego czasu krążyła wśród fanów Joy Division plotka, że koncert był sfilmowany. Niestety organizatorzy zaprzeczyli. Warto natomiast przypomnieć, że istnieje jeden pełen zapis koncertu grupy w Plan K, ale został on odtworzony bodajże raz na zamkniętym pokazie w Manchesterze. Muszą istnieć jakieś powody jego utajnienia, te jednak pozostają w sferze naszych domysłów.

Odnośnie unikalnych rzeczy związanych z dziś omawianym występem, chyba nikt nie zwrócił uwagi na inną niż oficjalna, wersję tekstu Colony. W książce So This Is Permanence można, poza oficjalną, znaleźć dwie inne wersje Colony.



Wielu artystów zmienia teksty piosenek z czasem, tak też robił Ian Curtis, szukał ideału. 

Dzisiaj Ian Curtis skończyłby 66 lat. Cieszmy się, że mimo tak krótkiego życia, tak wiele nam po sobie zostawił. Choć niedosyt pozostał na zawsze...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Joy Division - Leigh Festival, 27.08. 1979, Interstate Records  2009. Tracklista: Disorder, Leaders of Men, Colony, Insight, Digital, Dead Souls, Shadowplay, She's Lost Control, Transmission, Interzone, The Sound of Music.


 

środa, 18 maja 2022

42. rocznica śmierci Iana Curtisa z Joy Division: Let the Movie Begin

 


Dzisiaj, w 42. rocznicę śmierci wokalisty Joy Division zapraszamy do odsłuchania bardzo ciekawego bootlegu wydanego w 2005 roku, a obecnie wznowionego przez niezależną wytwórnię Ozit i Morpheus Records. Wytwórnia ma swoją stronę TUTAJ i jej nakładem ukazało się kilka wydawnictw związanych z Joy Division. Niektóre z nich już u nas omówiliśmy, jak choćby Martin Hannett's Personal Mixes (TUTAJ) czy In The Studio with Martin Hannett (TUTAJ).


Omawiane dziś wydawnictwo wytłoczone jest na dwóch płytach 180 g i na purpurowym winylu w limitowanej edycji 500 kopii.

Szata graficzna nawiązuje do filmu, mamy tutaj jakby kadry z występu zespołu u Wilsona, gdy zagrali Shadowplay a w tle wmontowano film o CIA (pisaliśmy o tym TUTAJ). Nam jednak wydaje się, że wydawca nawiązuje do faktu, że tego feralnego wieczoru, Curtis miał obejrzeć Stroszka Wernera Herzoga. Czy go obejrzał tego nie wiemy, bowiem wspominał siostrze że ma taki zamiar, choć Colin Sharp kwestionuje ten fakt w swojej książce (TUTAJ).


W wydawnictwie zamieszczono kilka zdjęć, m.in. Cumminsa, Wormsa czy Slatterego. Trudno też powiedzieć, co autor miał na myśli tworząc taką a nie inną okładkę, na której jakiś mężczyzna (Herzog?) stoi za Curtisem spoglądającym przez cmentarny płot.


Cały album utrzymany jest w konwencji filmowej.


Wydawnictwo zawiera rarytasy, muzyka przeplata się z wywiadami. Niektóre z nich są lepszej, niektóre bardzo złej jakości. Zawarte są tutaj nagrania z epoki Warsaw (sesja RCA) jak i Joy Division (np. koncert w Paradiso, Effenaar, czy nagrania z Radio Blackburn). Ciekawostką jest wywiad z Martinem Hannettem z Rock On Radio.



Pełną tracklista z opisem źródeł wszystkich utworów można znaleźć TUTAJ.

Na koniec kilka słów o tym szczególnym dniu, bowiem fakty które poznajemy jako rezultat konfrontacji informacji z różnych źródeł, są coraz bardziej przerażające.


Chyba najbardziej przerażającym jest to co powiedział w jednym z wywiadów Stephen Morris. Otóż ktoś miał powiedzieć Curtisowi, że w USA nie lubią epileptyków (LINK). Jeśli to ten sam ktoś kto napisał później książkę, a w niej tego akurat nie opisał, to oznacza to, że owa książka jest delikatnie mówiąc mało wiarygodna.

Dowiedzieliśmy się, że żona Iana wcale nie wydała jego ukochanego psa z powodów finansowych, tylko ze zwykłej zemsty, żeby zrobić Curtisowi na złość. Tak przynajmniej twierdzi Terry Mason

Kumulacja wszystkich tych faktów mogła doprowadzić do tego, że młody, niespełna 24 letni chłopak zwyczajnie nie wytrzymał. 

I zagrał w swoim filmie, tym razem już po raz ostatni. 


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 5 września 2021

Z mojej płytoteki: Joy Division - I'm Not Affraid Anymore - bootleg z koncertu w Londynie 3.04.1980

Ostatnio kilkakrotnie przytaczaliśmy opisy koncertów Joy Division z końcówki ich działalności. Kilka dni przed pierwszą próbą samobójczą Curtisa, zespół dał koncerty w Moonlight Club w Londynie (LINK). 

Opisywaliśmy już dwa wydawnictwa, jak i całość tego wydarzenia w naszych poprzednich tekstach, bowiem koncert został utrwalony między innymi na bootlegach Heart of Darkness TUTAJ i Factory by the Moonlight TUTAJ. Natomiast jak podają producenci dziś omawianego bootlegu, jakość nagrań na nim jest najlepsza z dotychczas istniejących (wydany został w 2019 roku). Rzeczywiście tak jest. 

Album wydany został przez Casino Records  Entertainment z USA, na kopercie widnieje informacja, że jest to wersja limitowana, wydawnictwo bowiem ukazało się w 300 egzemplarzach, po 100 na winylach koloru złotego, srebrnego i białego. 

Mój egzemplarz ma numer 130 zatem ukazał się na winylu srebrnym. 


Na płycie zarówno na obu stronach koperty, jak i na krążku znajdują się zdjęcia, autorstwa głównie Kevina Cumminsa.


Szczęśliwie jednak, fani, a wśród nich - Peter Anderson (LINK) uwiecznili tamten występ.




      

Album jest miksem, zawiera bowiem nie tylko nagrania z 3.04. 1980 ale longplay uzupełniają dwie piosenki (Dead Souls i The Sound of Music) z koncertu dzień wcześniej.

Pojawienie się tego albumu dowodzi, że ciągle w czeluściach szuflad istnieją nagrania live najważniejszego zespołu lat 80-tych. I jeśli ktoś kiedyś na takie się natknie mamy radę. 

Trzeba je publikować na bootlegach stopniowo, najpierw pogarszając jakość dźwięku i startując od takiej właśnie wersji. Tym sposobem publikujemy to samo ale nie takie samo, zarabiając kilkakrotnie na tym samym.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

 
Joy Division - I'm Not Affraid Anymore, Casino Records  Entertainment 2019, Setlista: Love Will Tear Us Apart, Glass, Digital, Heart And Soul, Isolation, Disorder,  Atrocity Exhibition, Atmosphere, The Sound of Music, Dead Souls.


wtorek, 18 maja 2021

Na 41. rocznicę śmierci Iana Curtisa z Joy Division: bootleg Joy Division in the Studio with Martin Hannett z nieznanymi materiałami zespołu

 


Jak wiadomo, ze studia Strawberry od dłuższego czasu wyciekają różne rzeczy, których część należała do Martina Hannetta i można je kupować na aukcjach internetowych. Być może tak właśnie jest z nagraniami z prezentowanej dziś podwójnej płyty, która zbiera w sieci bardzo sprzeczne oceny. Niektórzy piszą, żeby tego unikać jak zarazy, inni kwestionują wiarygodność nagrań, jeszcze inni powołują się na opinię Petera Hooka, który ani nie potwierdził ani nie zaprzeczył wiarygodności nagrań, stwierdził jedynie że bootleg zawiera nagrania kiepskiej jakości.

Zatem z obowiązku ale i z pewną dozą niepewności przejdźmy do omówienia tej płyty. 

Po pierwsze jakiś czas temu opisywaliśmy u nas bardzo podobny bootleg (TUTAJ). Być może jest więc tak, że gorszej jakości nagrania umieszczone zostały na prezentowanej dziś podwójnej płycie?

Zanim je omówimy kilka słów o okładce. 



Płyta jest limitowana, 320 kopii na żółtym winylu (omawiania dziś ma numer 160).

Jest bardzo starannie wykonana, a w środku masa nieznanych zdjęć, choć nie do końca autentycznych, bowiem przynajmniej dwa  nich pochodzą z ... filmu 24 Hour Party People (warto zobaczyć TUTAJ), co jest co najmniej podejrzane.  



Mimo tego, w środku okładki czytamy, że nagrania są autentyczne i zostały niedawno odkryte przez rodzinę i przyjaciół Hannetta. Nagrania pochodzą z taśm, Hannett jak wiadomo kolekcjonował dziwne dźwięki, które później wplatał w utwory, lub między nie.


Większość z prezentowanych na płytach pochodzi z 1978 i 1979 roku z Cargo Studios w Rochdale, mniejsza ich ilość z pozostałych dwóch studio czyli Strawberry i Britannia Row.



Zdaniem wydawców, taśmy objęte były klauzulą autentyczności podpisaną przez 3 członków zespołu (w tym Iana Curtisa), i Hannett miał zgodę na ich używanie. Martin miał też zgodę na używanie tych taśm podczas pracy z innymi zespołami, o czym wspomina w swojej książce Jake Kennedy. Tak też było, bowiem niektóre z efektów zostały użyte przez Hannetta podczas sesji the Stone Roses. Peter Hook w książce Middlesa wspomniało fakcie pozostawienia w studio w Rochdale taśm Martina. Studio jednak później przechodziło z rąk jednych w właścicieli do innych i ta historia nie znalazła potwierdzenia - tam tych taśm nie było.            

Następnie przytoczone są wspomnienia, jak to Martin potrafił godzinami wydobywać jeden dźwięk na syntezatorze. I takiego typu nagrania znajdujemy też na bootlegu. 

Opisane są spotkania Hannetta z ludźmi z AMS celem tłumaczenia, co słyszy w głowie, a ci konstruowali odpowiednie urządzenia produkujące takie właśnie efekty.



Mimo że Hook ciągle powtarza, że Hannett nie komponował piosenek Joy Division, to jemu właśnie zawdzięczamy transformację jaką zespół przeszedł, ze średniej klasy grupy punk-rocka do gwiazdy muzyki. 

Następnie opisana jest scena jak Stephen Morris rozmontował perkusję i przeniósł na polecenie Hannetta na dach studia, co jak wiemy jest nieprawdą (warto zobaczyć TUTAJ).




Końcówka tekstu zawiera bardzo interesującą informację. Jak bowiem wiemy, zarówno w książce Jona Savage'a (TUTAJ) jak i wielu wywiadach, Peter Hook podkreśla, że sposób gry na basie (gra wysoko) zawdzięcza Ianowi Curtisowi, który kazał tak grać, bowiem w sali prób panowała fatalna akustyka. We wkładce albumu za to pada stwierdzenie, że autorem tego sposobu gry jest...Martin Hannett. 



Ta technika powstała w Cargo Studios w 1978 roku. Wtedy Hannett nakazał Hookowi zejść na dół do sklepu Tractor Music i zamówić tam nowy wzmacniacz lampowy AMCRON DC300A z przedwzmacniaczem Alembic i głośnikami  wysokiej mocy Gauss. To w kombinacji z Electro Harmonics clone Theory - specjalnym pedałem którego działanie pokazuje poniższy filmik:


doprowadziło do charakterystycznego brzmienia basu Joy Division i New Order.  

Tyle jeśli chodzi o wkładkę. Co do albumu - jedno jest pewne - nagrania Joy Division są na nim jak najbardziej prawdziwe. Discogs uznał ten album (TUTAJ) wiec miał ku temu jakieś podstawy.


Pewne też jest, że cała ta wielka dyskusja nie byłaby możliwa, gdyby nie Ian Curtis. Geniusz, który zmienił oblicze muzyki, a który 41 lat temu umarł w samotności, bo wszyscy widzieli, ale nikt nie umiał zobaczyć.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Joy Division in the Studio with Martin Hannett, OZIT Morpheus Records, 2008, tracklista: Digital Ambience Rooms Warm Up Shakin Speaker Dust Off, Digital Full Track, Noise Drums Sine Warmup, Square Heat Ambience Warmup, Glass Breakout Full Track, Synth Ambience Workout, Atmosphere Setting Up, Atmosphere Build Up, Atmosphere Full Track Metronome Intro Hannett Intro, Question, Metronome Initial Adjustment #2, Dead Souls Full Track, Cups Smash Synth Filters Take #1, Ice Age Bass Ambience Warmup, Full Track Ice Age, N4 Full Track, Eternal Full Track, More N4 Drum Programming, N4 Industrial, N4 More Warmup, Hannett Interview Something Fishy, Glass - The Unhinged Tryout Take 5.