Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new romantic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new romantic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 stycznia 2024

Midge Ure z Ultravox w Warszawie, 1.01.2024 - nasza relacja

… i kilka słów podsumowania po noworocznym koncercie: cudowny głos, wspaniała gitara akustyczna, która zastąpiła cały zespół. Warto zobaczyć i usłyszeć taki koncert jako coś innego. Koncert w klubie ma inny charakter i taki oczywiście preferuję - ze względu na dynamikę i atmosferę, ale tu gościliśmy w Teatrze Komedia, a jego sala tę atmosferę definiowała – ponumerowane fotele, brak miejsca dla stojących wygibasów, pionowy - teatralny układ widowni.

W wydarzeniu uczestniczyło wielu wiernych fanów, których dało się rozpoznać po koszulkach i okładkach płyt, jakie przynieśli, w nadziei na podpis Artysty. Ale niestety było też sporo przypadkowych osób, bo koncert zorganizowała komercyjna rozgłośnia Radia 357, dla swoich słuchaczy i patronów. Z jednej strony: to dobrze, bo można było skoncentrować się na wykonaniu utworów i głosie Midge’a (choć zabrakło piosenki o głosie, czyli The Voice), ale z drugiej strony brakowało typowo polskiego spontanu, a publiczność wstała i zaczęła klaskać dopiero przy ostatnim utworze Do They Know It's Christmas? (który nie był już transmitowany przez radio, gdyż leciał na bis).


Ale to też stanowiło ciekawostkę, bo nigdy wcześniej nie słyszałem tej słynnej piosenki na żywo i prawdopodobnie – ze względu na porę roku – już nigdy jej tak nie usłyszę. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej słyszałem koncertową wersję pięknej szkockiej pieśni Lament? Ale teraz z pewnością będę (nomen omen) pamiętał, że Midge Ure wyróżnił piosenkę I Remember (death in the afternoon), jako tę dla niego osobiście ważną. A ona również dla mnie jest wyjątkowa, ze względu na wspomnienia z lat 80-tych. Dziś usłyszeliśmy wykonanie z przytupem.


W trakcie koncertu zabrzmiały również inne znane hity jak: noworomantyczny Fade to Gray, napisany dla Visage i Hymn oraz Vienna, z czasów Ultravox, a także piękna ballada All Fall Down i dodatkowo – znane z czasów kariery solowej: Dear Got, If I Was i wzruszający Breathe.
Midge Ure jak zwykle żartował pomiędzy piosenkami, a raz zrobiło się szczególnie zabawnie, gdy mój kolega nie wytrzymał ciśnienia i musiał wyskoczyć do łazienki, a wtedy Midge przerwał i zaproponował, żeby na niego zaczekać.

Koncert był dość krótki, około 1 godziny, dzięki czemu zyskaliśmy dodatkowy czas na after party, podkreślając wagę wydarzenia. Zaiste była to wyjątkowa impreza: pierwszego dnia roku wystąpił ulubiony Artysta, a jak mówi przysłowie: jaki Nowy Rok, taki cały rok. Czekamy zatem na kolejną wizytę Midge’a Ure’a już w lipcu i zapewne będzie to jeszcze bardziej niesamowity występ, bo w ruinach zamku Szymbark, nad malowniczym jeziorem niedaleko Iławy.

[Ryszard Nieprzypadek]

Fragmenty koncertu na kanale YT Ultravox Unofficial:

Główną część koncertu można wysłuchać tu:


Gospodarzem wieczoru z ramienia Radia 357 był Marek Niedźwiecki.

Setlista: Dear God, If I Was, Fade to Grey (Visage), Lament (Ultravox), Breathe, I Remember (Death in the Afternoon) (Ultravox), Hymn (Ultravox), Vienna (Ultravox), Dancing With Tears in My Eyes (Ultravox),bis: All Fall Down (Ultravox), Do They Know It's Christmas? (Band Aid cover).


Wybrane tłumaczenia:

Znikamy w szarości. Znikamy w szarości.

Sam człowiek na pustym peronie

I tylko walizka u jego boku

W chłodnym, milczącym wzroku

Co strach pokaże i się odwraca.

Znikamy w szarości. Znikamy w szarości.

Poczuj ten deszcz,

jak w angielskie lato.

Usłysz nuty pieśni, z oddali

Ze sklepowego plakatu.

W nadziei na życie nietrwałe

Znikamy w szarości. Znikamy w szarości

Tytuł: Fade To Grey, Wykonawca: Visage, Aut: Midge Ure, Chris Payne, Billy Currie


Wybraliśmy numer... słysząc wiadomość śmiech nas ogarnął, nie wiedzieć czemu.

Piliśmy wino, mówiąc o chwilach: minionych, już bez znaczenia,

Choć zjawił się smutek, przez cień tamtych zdjęć rzucony,

Pamięć o dawnych czasach pcha nas do obłędu.

Och, ja wciąż pamiętam tę śmierć po południu.

Oh I remember death in the afternoon.

Cisza, co zaległa wokół, tak szorstko przytłacza,

Kochanków, przyjaciół, każdego doświadcza.

Wznosząc szkło piliśmy za to, co było, nie wróci już więcej,

Lecz obraz z przeszłości znów związał nam ręce.

Och, ja wciąż pamiętam tę śmierć po południu.

Oh I remember death in the afternoon

Tytuł: I Remember /Death in the Afternoon/, Wykonawca: Ultravox, aut. Warren Cann, Chris Cross, Billy Currie, Midge Ure


Daj nam… dzisiaj… to co wskazałeś - Daj moc i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Daj mi to, co w księgach spisane – Daj wiarę i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

A mówili, że w naszych czasach, wszystko co dobre, wpadnie w niełaskę.

Nawet święci odwrócą swe twarze, w tych naszych czasach.

Powiedzieli nam, że w naszych czasach różne słowa, w różny sposób mówione, mają różne znaczenie.

Zależy, kto je wymawia, w tych naszych czasach:

Daj nam… dzisiaj… to co wskazałeś - Daj moc i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Daj mi to, co w księgach spisane - Daj wiarę i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

I mówili, że w naszych czasach będziemy czerpać z ich dziedzictwa,

Będziemy mogli uczyć się tego, co oni widzieli, w tych naszych czasach.

Powiedzieli nam, że w naszych czasach poznamy to, co najważniejsze.

I podążymy za tym, więcej nie przecząc. W tych naszych czasach.

Daj nam… dzisiaj… to co wskazałeś - Daj moc i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Daj mi to, co w księgach spisane - Daj wiarę i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Niewierni w wierze, dostrzeżmy to, co przecież widzimy!

Daj nam… dzisiaj… to co wskazałeś - Daj moc i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Daj mi to, co w księgach spisane - Daj wiarę i chwałę

Aż me królestwo nastanie!

Tytuł: Hymn, Wykonawca: Ultravox, aut. Midge Ure, Warren Cann, Chris Cross, Billy Currie

P.S. Zespół bloga wita w swoich kręgach kolegę Nieprzypadka.


Nasze relacje z koncertów/eventów są TUTAJ. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

sobota, 9 lipca 2022

Co się dzieje z nimi dzisiaj: White Door

Kilka lat temu opisaliśmy pierwszą płytę zespołu White Door Windows (TUTAJ). Dzisiaj prezentujemy to, co udało  nam się ustalić na temat tego, co dzieje się z nimi teraz. 

Gwoli przypomnienia, grupa White Door była kontynuacją założonej w 1977 roku grupy Grace założonej przez pochodzących z Stoke-on-Trent studentów uczelni artystycznej. W roku 1981 rozpoczęli oni karierę solową, próbując realizować własne projekty muzyczne. Najciekawszym był ten o nazwie White Door utworzony przez dwóch członków Grace: Maca Austina (wokal) oraz braci: Harryego Daviesa (flet i saksofon) i Johna Daviesa (syntezator). Zespół White Door po wypuszczeniu omówionego przez nas albumu niestety nie rozwinął dalszej działalności… aż do 2020 roku, w którym po 37 latach pojawił się  nowy materiał The Great Awakening (nasza recenzja jest TUTAJ). 


Krążek został wydany przez szwedzką wytwórnię Progress Productions, specjalizującą się we współczesnej muzyce nurtu synth pop. Na potrzeby tego albumu trio White Door zmieniło się w kwartet, przyjmując do składu szwedzkiego muzyka Johana Baeckströma (Daily Planet). Wybór padł na niego prawdopodobnie z powodu wydanej przez niego EP-ki Utopia (2018), przypominającej brzmieniem styl new romantic z początku lat osiemdziesiątych. 

Drugi album White Door ukazał się na CD oraz na winylu o nakładzie limitowanym do trzystu egzemplarzy. Warto zauważyć, że Johan Baeckström nie tylko był producentem The Great Awakening i zagrał na nim na klawiszach oraz śpiewał drugim głosem ale także współautorem 7 z 8 utworów. Przy nagraniu udzielili się jeszcze Simon Baeckström (syn Johana) grając w dwóch piosenkach na elektrycznym basie, Jarmo Ollila – druga połowa duetu Daily Planet – oraz Hanna Hasselberg-Ollila. Współpraca brytyjskich i szwedzkich muzyków datuje się od 2017 roku, gdy Austin zaśpiewał w Heaven Opened, albumie Daily Planet Play Rewind Repeat. Sam Johan Baeckström był zafascynowany angielskim zespołem, w 2015 roku gdy wydawał swoją pierwszą solową płytę Like Before gdzie na towarzyszących jej singlach znalazły się covery Jerusalem i School Days



Ci, którzy by sądzili, że uaktywnienie po 37 latach White Door było przypadkiem, powinni zmienić swoją opinię. Otóż rok wcześniej dawny zespół Grace także pokazał, że jeszcze jest w stanie coś z siebie wykrzesać. Niby muzycy go tworzący  zaprzestali ostatecznie wspólnego grania w tym projekcie po serii koncertów wspierających Wishbone Ash, The Animals, The Strawbs, Pentangle, Arthura Brown itp., i zaraz po koncercie The Wheatsheaf w Stoke-On-Trent, który wyszedł na albumie live pod tytułem Gathering in the Wheat. Ale w 2019 ukazał się ich siódmy album studyjny Overdose (LINK). W tym samym czasie Grace wystąpili także na Cambridge Rock Festival (LINK).

Wydanie ostatniego albumu White Door zostało zauważone przez dziennikarzy muzycznych. Mac Austin udzielił wywiadu dla szwedzkiego magazynu Zero gdzie tak mówił o płycie: Ostatnie lata naszego życia były naznaczone chorobami i śmiercią, ale także wyzdrowieniem i nową nadzieją na przyszłość. Wszystko, czego doświadczyliśmy, zabarwiło album w różnoraki sposób. Można niemal powiedzieć, że The Great Awakening to muzyczny pamiętnik. Ja sam jestem częścią Lullaby, Soundtrack of Our Lives i Beautiful Girl, opowiadających o ludziach i wydarzeniach, które wywarły na mnie duże wrażenie. Na początku podczas nagrywania zdecydowaliśmy, że album będzie się nazywał The Great Awakening. W końcu White Door obudził się ponownie po trzydziestu pięciu latach nieprzespanego snu!.

Co zatem robią i robili muzycy The White Door? Lider Mac Austin mieszka z rodziną, jest szczęśliwym dziadkiem, ojcem i mężem swojej bandy, jak ją nazywa.





John Davies z kolei jest samotny, mieszka w Newcastle-under-Lyme i maluje obrazy… Całkiem dobre:



Harry, jego brat, nadal mieszka w Stoke-on-Trent wraz z rodziną. I także tworzy. Maluje i wystawia swoje prace ale i nadal gra na saksofonie. 

Jak widzimy jednak sporo dzieje się u muzyków White Door. Za rok będą obchodzić 40 lat swojego debiutu. Miejmy nadzieję, że ostatnią płytą rozpoczęli kolejny, twórczy okres! 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 22 kwietnia 2022

Z mojej płytoteki: Alphaville i ich debiut Forever Young, muzyka z czasu i na czasy zimnej wojny

Pamiętam, jak Tomek Beksiński puścił ten album w swojej audycji. Miał bardzo konserwatywne poglądy muzyczne a  Alphaville trącało lekko komercją. Po wielu latach można jednak stwierdzić, że album wytrzymał próbę czasu i nie ma na nim słabych piosenek. Jak na debiut to bardzo wielkie osiągnięcie. 

Zespół potrafił połączyć tak bliskie nam nostalgiczne brzmienia z lekko tanecznym klimatem, co na tamte czasy, gdy dyskoteki co sobotę były czymś normalnym, stanowiło duże osiągnięcie.  Szkoda że z tamtych czasów nie zachowały się wysokiej jakości klipy, no ale cóż...

Album został wydany 27 września 1984 roku przez wytwórnię WEA Musik GmbH, i taką wersję posiadam w kolekcji, nagrywano go w Studio 54 w Berlinie. Odniósł sukces więc wydano go w... 70 wersjach. W 2019 roku został na 35-lecie wznowiony.


O samej płycie - posiada znakomitą okładkę ze zdjęciem zniszczonego fragmentu pomnika młodego mężczyzny, znajdującego się w Hamburgu, jest to obraz sprzeczności jaką jest sama idea wiecznej młodości a zdjęcie wykonał Thomas Reutter.  

Ale nie tylko o mit wiecznej młodości tutaj chodzi. Tytułowa piosenka albumu została napisana w czasie zimnej wojny, i to jeden z powodów dla których postanowiliśmy przypomnieć dziś tą muzykę. Przecież pada w niej pytanie, czy zamierzają na nas zrzucić bombę? Pytanie zadane w klimacie sprzecznego nastroju powodowanego walką nadziei z oczekiwaniami najgorszego. 

Piosenka została mocno rozpropagowana w niemieckich stacjach telewizyjnych, i w filmach  co przyczyniło się do sukcesu albumu. 


W wywiadzie udzielonym TUTAJ opowiedzieli jak w latach 80-tych tworzyli muzykę której w zasadzie nie mogli grać live. Z powodu użycia sekwenserów i automatów perkusyjnych. Nie byli muzykami, tylko fanami muzyki. Dużo słuchali i marzyli, żeby stworzyć coś swojego. Koncerty grali z powyższych powodów tylko z playbacku. Wiele zmieniło się gdy Big in Japan i Forever Young stały się hitami.

Stali się rozpoznawalni w fani uprzykrzali im życie przez co postanowili udzielać mniej wywiadów, to z kolei wzbudzało niezadowolenie menadżera. Mimo tego zespół istnieje do dziś a wydanie każdego nowego albumu jest jak come back. 

O swoim pierwszym wielkim hicie mówią, że piosenkę przyniósł Bernard LLoyd, który miał gotowe fragmenty włącznie z solo na trąbce. Tekst napisał w domu wokalista Marian Gold. Piosenka okazała się ponadczasowa i znalazła fanów wśród publiki w różnym wieku. 

Album, mimo że to muzyka lekka wcale tematycznie lekki nie jest, porusza problemy pedofilii, narkotyków i jak wspomniano wojny atomowej. Jest znakomity no bo przecież samo otwarcie zapowiada wielki materiał...


Zwycięstwo miłości

Czekając na inną pogodę

Czekam na ruch powietrza

Moglibyśmy robić to razem – zawsze

Licząc na twój powrót

Twój słodki powrót

 

Halo – czy to dzwoni niebo?

Halo? Halo?

Czy ktoś tam jest?

Ona musi tam gdzieś być

I później mówi

Halo halo halo


Ona jest prawdziwym aniołem

Stoi w blasku słońca

Zamyka oczy

Zaczyna śnić

Pociąga za sznurki

Śni dziwny sen

Gdzie nie ma szarości

I zabiera mnie daleko

I pociąga za sznurki

Gdy bawi się miłością

 

Bawi się miłością

 

Halo halo

Odliczanie – liczę każdą sekundę

I stoję

Stoję w deszczu

Idę tym torem

Prowadzącym nie do słońca

Ona stoi w jego blasku

Zamyka oczy

Zabiera mnie stąd

Pociąga za sznurki

Gdy bawi się miłością

 

Bawi się miłością

Halo - halo

Do moich ulubionych piosenek należy też nieco egzystencjalny i bardzo nostalgiczny utwór Summer in Berlin...

Lato w Berlinie 

Przychodzi zaproszenie

I jest właśnie dla ciebie

Masz rezerwację

Na 17 czerwca

Otwórz oczy i pozwól wkraść się w nie słońcu na moment

Tam może być coś czego nigdy dotychczas nie widziałeś od środka

Poczuj jak twoje serce bije jak ciężka maszyna

Dźwięki samochodów

Są jak cichy sen

Kurz w parku, spaliny samochodowe

Uniesienia w gorący wieczór

Dotykasz słodkiego ciała

 

Lato w Berlinie jest OK

W dzień uczucie zmęczenia od świateł w powietrzu i ognia na niebie

Życie wydawało się nieudane ale teraz jest OK

Dało ci całusa gdy byłes na rozdrożu

Lato w Berlinie jest OK

Ciepło słońca faluje nad nawierzchnią drogi

Tutaj niewinne tam takie dzikie

Kiedy tęsknisz za latem 


Lato w Berlinie jest OK


Zimowe miasto

Krystaliczne kawałki płatków śniegu wkoło mojej głowy na wietrze

Nie miałem złudzeń

Że kiedykolwiek jeszcze odnajdę błysk promieni słońca w twoich oczach

Zrobiłaś mi to co zrobiłaś teraz wiem że to już historia

Teraz wracam z powrotem do gry

Na Sounds Like w Melody to już absolutne mistrzostwo...


Może jeszcze będzie nam dożyć lata w Berlinie. W normalnym Berlinie

My wracamy jutro z nowym postem, dlatego...

Alphaville, Forever Young, producenci:  Colin Pearson i Wolfgang Loos,  WEA 1984, tracklista: A Victory of Love, Summer in Berlin, Big in Japan, To Germany with Love, Falle, In the Mood, Sounds Like a Melody, Lies, The Jet Set.





środa, 16 lutego 2022

Ten album warto znać/ niezapomniane koncerty: Ultravox - Monument, arcydzieło new romantic

Mamy rok 1983, Ultravox znajdują się w życiowej formie. Są po wydaniu Quartet - absolutnie znakomitego albumu - opisanego TUTAJ) i Lament (równie znakomitej płyty - opisanej TUTAJ). Za nimi wydane z nowym wokalistą Midge Urem - Vienna (opisana TUTAJ), Rage in Eden i wspomniany Quartet, przed nimi ostatni znakomity album - Lament

Nie ma się co dziwić, że w międzyczasie raczą fanów koncertówką, i to jaką! Takie koncerty spotyka się rzadko, i dla takich arcydzieł powstał nasz cykl niezapomniane koncerty.

Co ciekawe całości towarzyszy wideo, którego obszerny fragment możemy obejrzeć poniżej. Warto nadmienić, że okładkę do albumu projektował sam Peter Saville

Album można podsumować stwierdzeniem: krótko i na temat. Zespół w bezlitosny sposób udowadnia swoją dominującą pozycję na rynku new romantic. Wirtuozeria instrumentalna, niesamowite zakończenie utworu Voice z potrójnym solo na perkusji, a całość w absolutnie odlotowej choreografii nawiązującej do okładki Quartet, również autorstwa Savillea. Jedyny niedosyt to zaledwie 6 piosenek, choć na reedycji CD jest ich więcej. Całość zarejestrowano między 4 a 7.12. 1982 roku w hali Hammersmith Odeon w Londynie.

Rzeźnię na wideo zaczyna wstęp z wysokiego C, mamy tutaj bowiem Reap the wild wind z albumu Quartet. Chwila przerwy i konkretny, szybki i zagrany doskonale technicznie The voice. Kończy się odlotowo, niesamowitym solo na perkusji w wykonaniu Crossa, Currie i Ure. Nie dziwne, że ten fragment koncertu znalazł się na okładce wydawnictwa. 


Vienna - wiadomo, klasyka. Po niej - Mine for life (znowu z Quartet) - mój ulubiony utwór z tego albumu. Całość kończy bis: Hymn. Z jakże aktualnym w dzisiejszych czasach tekstem, choć od jego napisania minęło już 40 lat...

I powiedzieli, 

że w naszych czasach wszystko co dobre, popadnie w niełaskę

Nawet święci odwróciliby twarze, w naszych czasach.

Ultravox live Monument, tracklista: Reap the wild wind - The voice - Vienna - Mine for life - Hymn. Chrysalis, 1983. 


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.             

piątek, 19 listopada 2021

Z mojej płytoteki: Deine Lakaien i Indicator - genialna płyta nostalgicznego new romantic

 

Mamy rok 2010, Deine Lakaien, jeden z najważniejszych niemieckich zespołów undergroundowych, nagrywa swój dziewiąty album pt. Indicator. Album promuje dziwny nieco klip, z charakterystycznymi szczudłami w roli głównej,  w którym akcja toczy się od końca do początku... A ponieważ od dawna kibicuję zespołowi, kupuję CD z bonusowym singlem.
 

Na swojej stronie internetowej TUTAJ, zespół pisze o nagrywaniu albumu tak: 

Rzeczywiście, czas realizacji „Indicator” był jednym z najbardziej produktywnych etapów w historii zespołu, który zaowocował licznymi piosenkami, z których kilka ma pozornie polityczną treść, jak „Europe”, „Immigrant” i „Alabama”. Ale nie zapomniano też o „lakaien-humor”, czego dowodzi elegia Ernsta Jüngera „The Old Man is Dead”. 

Remiks „Gone” i trzy „akustyczne wersje na żywo” uzupełniają piętnaście utworów z wersji „Limited Edition”. Podwójna książeczka, wykonana z wyjątkowo wysokiej jakości papieru, liczy pięćdziesiąt stron i zawiera oprócz tekstów niezliczoną ilość zdjęć, które zostały zrobione podczas nagrywania wideo. Do powstania tego albumu przyczynili się członkowie zespołu koncertowego, w tym skrzypce, gitara i wiolonczela.

Album otwiera absolutnie znakomity One Night. Jesienna piosenka o miłości, zaczynająca się bardzo podobnie do Return, czyli otwarcia Kasmodiah (pisaliśmy o tym albumie TUTAJ). 

Czasy, które pamiętam
W ulotnych kolorach
W brakujących godzinach
W jesienne dni
Jak liście jesienią
Zdmuchnięte dookoła
Niewypowiedziane

Czasy, które pamiętam
Byłem niespokojny
I niespokojna byłą moja wędrówka
I słowa, które zapadają
W głębię
Mojej tęsknoty
I pozostają niedopowiedziane

Jedna noc, jedna noc
Miałem sen
Nadeszła fala
Jak błysk
Jeden dzień jeden dzień
Wszystko co widziałem się spełni
Bo noc i dzień
Jestem w tobie zakochany

Czasy, które pamiętam
Blisko twego oddechu
Słodka pieszczota
Radość, która zapada
W ślepotę
Mojego serca
I pozostaje niewypowiedzianą

Czasy, które pamiętam
Kilka chwil troski
Może nieświadomy
Nie upadłem
Pozostałem w uniesieniu
I opuściłem moją ciemność
Niedopowiedzianą

Jedna noc, jedna noc
Miałem sen
Nadeszła fala
Jak błysk
Jeden dzień jeden dzień
Wszystko co widziałem się spełnia
bo noc i dzień
jestem w tobie zakochany


Who`ll Save Your World to piosenka o bombardowaniu nas informacjami, w świecie w którym mamy coraz mniej czasu na obcowanie z przyrodą. Gone - to znakomity utwór, w typowym dla DL stylu. Wolny wstęp szybko przechodzi w dynamiczny refren. To chyba jedna z najpiękniejszych piosenek o rozstaniu... I być może chodzi tutaj nawet o to rozstanie ostateczne. Znakomity głos Veljanova i wiolonczela, czy może być coś piękniejszego? 

Immigrant jest częściowym powrotem do tego DL, którego nie lubię, przynajmniej w zwrotce. Za to doskonale rekompensuje nam to znakomity, nostalgiczny refren... 


Blue Heart - melodyjny i nostalgiczny hit dający pokrzepienie w trudnych chwilach. 

Zostaw zakurzone podwórka
Chodź ze mną, chodź ze mną
Dla ciebie i dla mnie
Na miłość boską...

Europe jest śpiewany w języku ludzi którzy jedzą żaby, więc może odpuścimy sobie szukanie sensu. Along Our Road to piosenka o trwaniu we dwoje, o podążaniu drogą życia, która prowadzi do śmierci... 

Idziemy dalej naszą drogą
Ciągle
Do końca

Without Your Words jest nieco bardziej frywolny. Znakomita piosenka, ma się odczucie lekkiej improwizacji. Six O'Clock nie podoba mi się i jest chyba najsłabszą piosenką albumu. Takich utworów powinni unikać.


Go Away Bad Dreams nieco poprawia sytuację. To utwór o koszmarach nocnych prześladujących narratora. On Your Stage Again  jest o wspomnieniach. Album kończy The Old Man Is Dead, jak wspomniano humorystyczny. Prawdopodobnie chodzi o zerwanie z dawnymi historiami i życie teraźniejszością i przyszłością, choć kto zrozumie niemiecki humor? Wszak Nietzsche pisał, że to naród bez poczucia humoru, śmierdzący piwem i kiełbasą...

A tak na poważnie, to znakomita płyta, na której Veljanov i Horn niemal całkowicie uciekli od muzyki eksperymentalnej, na korzyść nostalgicznego new romantic.

Jednak 6/6 za wstęp i Blue Heart... 

  

Deine Lakaien, Indicator, producent: Ernst Horn, Chrom Records, 2010, tracklista: One Night, Who`ll Save Your World, Gone, Immigrant, Blue Heart, Europe, Along Our Road, Without Your Words, Six O'Clock, Go Away Bad Dreams, On Your Stage Again, The Old Man Is Dead.



niedziela, 12 września 2021

Kill Shelter and Antipole: We think we will end up being long term collaborators - our interview about A Haunted Place album/ Kill Shelter i Antipole - nasz wywiad o ich nowym albumie


Zaskoczyli nas ostatnio, bowiem obu znaliśmy z solowych dokonań, a tym razem postanowili wystąpić w duecie. Ich znakomity album A Haunted Place zrecenzowaliśmy niedawno TUTAJ. A ponieważ bardzo nam się spodobał, mało tego z jednym z wykonawców przeprowadziliśmy już wywiad wcześniej (TUTAJ), postanowiliśmy zapytać Karla Morten Dahla zwanego Antipole i Pete Burnsa aka Kill Shelter o kilka spraw dotyczących ich współpracy przy tym albumie. Oto efekty:

They surprised us recently, because we  knew them both from their solo achievements, and this time they decided to perform in a duet. We recently reviewed their excellent album A Haunted Place HERE. And because we liked it a lot, and we had already interviewed one of the performers earlier (HERE), we decided to ask Karl Morten Dahl called Antipole and Pete Burns aka Kill Shelter about a few things about their cooperation on this album. Here are the effects:

Question for KS: What are your musical inspirations, not only bands but also other artists: writers, poets, filmmakers etc.?

Pytanie do KS: Jakie są Twoje muzyczne inspiracje, nie chodzi tylko o zespoły, ale także innych artystów jak: pisarze, poeci, filmowcy itp.? 

Pete: I get inspired by many things. I find travel and new experiences always lead to a new perspective on things and can be very inspiring because of the freedom of thought it allows you. I love films and in particular the work of Wim Wenders (Wings of Desire), Andrei Tarkovsky, David Lynch, Francis Ford Coppola (Koyaanisqatsi) as well as some of David Fincher’s and Ridley Scott’s work. I’m passionate about art, design and photography too and I appreciate the classics as well as more contemporary artists like Banksy and Damien Hirst. Self expression is important and I get inspired by people who innovate and break new boundaries. Musically, I have very eclectic tastes. I’m currently listening to Phase Fatale, Fennesz, Gary Numan/Ade Fenton as well as The Soft Moon, The Prodigy and Einstürzende Neubauten. While I don’t want to sound like other artists, I find that listening to their music can take me to a different place and that in itself can fuel the creative process.



Pete: Inspiruje mnie wiele rzeczy. Uważam, że podróże i nowe doświadczenia zawsze prowadzą do nowego spojrzenia na sprawy i mogą być bardzo inspirujące ze względu na swobodę myśli, jakie dają. Uwielbiam filmy, a w szczególności prace Wima Wendersa (Wings of Desire), Andrieja Tarkowskiego, Davida Lyncha, Francisa Forda Coppoli (Koyaanisqatsi), a także niektóre prace Davida Finchera i Ridleya Scotta. Pasjonuję się również sztuką, projektowaniem i fotografią i doceniam zarówno klasykę, jak i bardziej współczesnych artystów, takich jak Banksy i Damien Hirst. Wyrażanie siebie jest ważne i czerpię inspirację od ludzi, którzy wprowadzają innowacje i przekraczają granice. Muzycznie mam bardzo eklektyczne gusta. Obecnie słucham Phase Fatale, Fennesz, Gary Numan/Ade Fenton oraz The Soft Moon, The Prodigy i Einstürzende Neubauten. Chociaż nie chcę brzmieć jak inni artyści, uważam, że słuchanie ich muzyki może przenieść mnie w inne miejsce i samo w sobie może napędzać proces twórczy.

Question for Karl: How did your cooperation begin?


Pytanie do Karla: Jak zaczęła się wasza współpraca?

Karl: My cooperation with Kill Shelter started back in 2018 when Pete remixed two songs taken from the Antipole debut album. The connection between us was there from the start and we clearly enjoyed working together. During the summer of 2019 we met at the Cold Transmission Festival in Cologne where I performed with my friends IAMTHESHADOW from Portugal. It was there that our close friendship strengthened and we discussed doing some original material together soon after that. Those early discussions materialised into what became A Haunted Place.

Karl: Moja współpraca z Kill Shelter rozpoczęła się w 2018 roku, kiedy Pete zremiksował dwie piosenki z debiutanckiego albumu Antipole. Relacja między nami istniała od samego początku i wyraźnie podobała nam się współpraca. Latem 2019 spotkaliśmy się na Cold Transmission Festival w Kolonii, gdzie wystąpiłem z moimi przyjaciółmi IAMTHESHADOW z Portugalii. To właśnie tam wzmocniła się nasza bliska przyjaźń i niedługo potem rozmawialiśmy o zrobieniu razem jakiegoś oryginalnego materiału. Te wczesne dyskusje zmaterializowały się w coś, co stało się wspólnym albumem.


Question for Karl: This album is very good, so do you think about continuing the cooperation?

Pytanie do Karla: To bardzo dobry album, myślisz o kontynuowaniu współpracy?

Karl: Thanks! Absolutely, I hope it won't take too long!


Karl: Dzięki! Jak najbardziej, mam nadzieję, że czekanie na efekty nie potrwa to zbyt długo!

Question for KS: Is Lynsey Burns, who sings on your album, your family?


Pytanie do KS: Czy Lynsey Burns, która śpiewa na Waszym albumie, to Twoja rodzina?

PeteYes, Lyns is my wife. She’s very musical, more musical than me, and she knew exactly what I wanted to achieve with the backing vocals on the album. For instance, she listened to Burn Bright once then did her vocals in a single take. Instinctively she just knew what I was looking for. I think her vocals give a real lift to the album. I wanted to use them sparingly so they had more of a pronounced effect when they landed.

Pete: Tak, Lyns jest moją żoną. Jest bardzo muzykalna, bardziej muzykalna ode mnie i dokładnie wiedziała, co chcę osiągnąć dzięki chórkom na albumie. Na przykład posłuchała jeden raz Burn Bright, a potem wykonała swój wokal w jednym podejściu. Instynktownie po prostu wiedziała, czego szukam. Myślę, że jej wokale dodają albumowi prawdziwego kopa. Chciałem używać ich oszczędnie, aby miały bardziej wyraźny efekt, gdy już się znalazły na płycie.

Question for Karl: We noticed that at A Haunted Place you changed your guitar style a bit, what are your inspirations now?

Pytanie do Karla: Zauważyliśmy, że w A Haunted Place zmieniłeś nieco swój styl gry na gitarze, jakie są teraz Twoje inspiracje?

KarlI second Lyns being very musical and her vocals really added something special to our album! I haven't deliberately tried to change my style, but when you have Pete/Kill Shelter's guitars along with mine the result is definitely different. Writing and recording back and forth between us and getting inspired by each other creates something different - which was part of the point of doing the collaboration too. If you removed my guitars from A Haunted Place the album would probably sound more like Kill Shelter's debut Damage and if you removed Kill Shelter's guitars, it would sound more like the previous Antipole albums. However, our approach was to try and challenge each other in order to achieve a result which was greater than the sum of our individual parts.

Karl: Po drugie, Lyns jest bardzo muzykalna, a jej wokal naprawdę dodał czegoś wyjątkowego do naszego albumu! Nie próbowałem celowo zmieniać mojego stylu, ale kiedy gitary Pete/Kill Shelter grają razem z moimi, rezultat jest zdecydowanie inny. Pisanie i nagrywanie w tą i z powrotem między nami i inspirowanie się sobą tworzy coś innego – co również było częścią sensu współpracy. Gdybyś usunął moje gitary z A Haunted Place, album prawdopodobnie brzmiałby bardziej jak debiut Damage Kill Shelter, a jeśli usuniesz gitary Kill Shelter, brzmiałby bardziej jak poprzednie albumy Antipole. Jednak nasze podejście polegało na próbie stawiania sobie wyzwań, aby osiągnąć wynik, który był lepszy niż suma naszych poszczególnych wkładów.

Question for KS: On your debut album Damage you gathered a whole group of great musicians, which of them did you work with the best?

Pytanie do KS: Na swoim debiutanckim albumie Damage zebrałeś całą grupę świetnych muzyków, z którym z nich współpracowało Ci się najlepiej?

Pete: I was exceptionally lucky to have worked with so many talented artists on Damage. They all took a leap of faith with me on that album and I’m forever in their debt. Everyone worked equally hard and contributed something very unique for that album. I think meeting people definitely makes a difference so it was great to finally meet Karl and Pedro (Code) in 2019 at the Cold Transmission Festival.



Pete: Miałem wyjątkowe szczęście, że pracowałem z tak wieloma utalentowanymi artystami przy Damage. Wszyscy zrobili ze mną kawał dobrej roboty na tym albumie i jestem na zawsze ich dłużnikiem. Wszyscy pracowali równie ciężko i wnieśli coś wyjątkowego. Myślę, że poznawanie ludzi face to face zdecydowanie robi różnicę, więc wspaniale było wreszcie spotkać Karla i Pedro (Code) w 2019 roku na festiwalu Cold Transmission.

Question for Karl and KS: What are your upcoming musical plans?

Jakie są wasze najbliższe plany?

KarlAt the moment I'm having a break from writing and recording and probably will for the rest of 2021. It's definitely safe to say that we will work together soon, hopefully at the start of 2022!

PeteCurrently, I’m working on two Kill Shelter albums and there should be a few other surprise releases along the way too. Karl and I get on really well and I think we will end up being long term collaborators as well as very good friends and I'm looking forward to us hatching some new plans together in 2022.

Karl: W tej chwili mam przerwę w pisaniu i nagrywaniu i prawdopodobnie tak będzie przez resztę 2021 roku. Z pewnością mogę powiedzieć, że wkrótce będziemy współpracować, miejmy nadzieję, że na początku 2022 roku!

Pete: Obecnie pracuję nad dwoma albumami Kill Shelter, a po drodze powinno być też kilka innych niespodzianek. Karl i ja naprawdę dobrze się dogadujemy i myślę, że w końcu będziemy stałymi współpracownikami, a także bardzo dobrymi przyjaciółmi. Nie mogę się doczekać, kiedy będziemy wspólnie opracowywać nowe plany w 2022 roku.

Thank you for this interview - we wish you good luck! 

Our interviews are HERE