W swojej kolekcji posiadam wiele starszych płyt, ta jest właśnie jedną z nich - ze zbiorów ojca... Breakoutów oddałem koledze, zachowując najcenniejszy album z autografami. Zachowałem również dziś omawiane wydawnictwo, ponieważ jest to płyta absolutnie ponadczasowa. To jedna z płyt, które powinny być wizytówką polskiej muzyki alternatywnej, czegoś na granicy awangardy, poezji śpiewanej i art rocka. Marek Grechuta, którego wszyscy kojarzą z późniejszymi dokonaniami, artysta który po latach stał się gwiazdą wielkiego formatu, i którego (jak wiele gwiazd) nie ominęły życiowe kłopoty, na tym albumie prezentuje zupełnie nietypowe oblicze. To oblicze pseudo hippisowskie (wśród muzyków jest Marek Jackowski - przyszły założyciel Maanamu) zmieszane z klimatem krakowskiej Piwnicy Pod Baranami i cyganerii, artystów i poetów. Jak na owe czasy, a jest to wydawnictwo z 1971 roku, cały ten koncept pięknie oddaje okładka autorstwa T. Kalinowskiego - rozszalałe burzą niebo, pioruny, tęcza a wszystko to nad kroczącym dumnie korowodem muzyków. A jest ich całkiem sporo, bo poza Markiem Grechutą (śpiew) i Markiem Jackowskim (gitara i brać), jest wśród nich Jan Kanty Pawluśkiewicz (fortepian, aranżer i kierownik muzyczny), Jacek Ostaszewski (flet i kontrabas), Eugeniusz Makówka (perkusja), Anna Wojtowicz (wiolonczela), Tadeusz Kożuch (altówka) i Zbigniew Paleta (skrzypce). W tamtym czasie wielkim rarytasem było umieszczenie przez wydawnictwo Muza winylu w kopercie, która po rozłożeniu, daje nam plakat (autorstwa Kalinowskiego i Gołąba) ze zdjęciem muzyków na pomarańczowym tle. I wszystko to za jedyne 65 PLN.
Zresztą owo zdjęcie zdaje się oddawać klimat tamtych czasów, który został uwieczniony w filmie pt. Korowód w reżyserii K. Brzozowskiej i R. Kubiaka z 1972 roku. Zobaczmy fragment:
Film jest bardzo krótki, trwa zaledwie 25 minut, niestety nie jest dostępny w sieci.
Już sam początek albumu wprowadza nas w jakieś bardzo psychodeliczne klimaty - instrumentalny Widzieć więcej - jedyna piosenka na albumie autorstwa Marka Jackowskiego wskazuje, z czym będziemy mieli tutaj do czynienia. Kto by pomyślał, że kilkanaście lat później Dead Can Dance z 4AD podryfuje brzmieniowo w podobnym kierunku. Kantata z początkiem w klimacie poprzedniego utworu, z muzyką Jana Kanty Pawluśkiewicza i tekstem Jana Zycha to pogłębienie klimatu psychodeli. W zasadzie album zaczyna się na dobre tą piosenką. Piękna to mało powiedziane... Klimat lata, wieś przed burzą. A może chodzi o kontrast między wsią a miastem? O człowieka rzuconego z prowincji w zgiełk miasta, gdzie kończy swoje życie...
Chodźmy autorstwa Marka Grechuty to lekki utwór o poszukiwaniu przeznaczenia. Ale jest w nim też bardzo spokojny fragment o poszukiwaniu prawdy w życiu...Świecie nasz autorstwa Pawluśkiewicza i Grechuty to jeden z największych hitów płyty. Swoistego rodzaju apel o spokój, wyciszenie, jasne dni i ciszę. Nowy radosny dzień - to kolejny utwór instrumentalny, tym razem autorstwa Pawluśkiewicza, a po nim następny hit - Dni, których nie znamy, Pawluśkiewicza z tekstem Grechuty. Chyba największy przebój artysty... Natomiast moim faworytem z tego albumu jest chyba najpiękniejsza ballada polskiej muzyki - Ocalić od zapomnienia, gdzie do wiersza Gałczyńskiego muzykę napisał Marek Grechuta...
Korowód to mocna psychodela z tekstem Leszka Aleksandra Moczulskiego i i muzyką Grechuty. Jakże aktualny dzisiaj tekst, mimo upływu lat... No i to solo na flecie...
Album kończy piosenka Niebieski młyn z muzyką Pawluśkiewicza i słowami Tadeusza Śliwiaka. Ciekawy tekst, można z nim dopatrywać się wątków religijnych, no i jest on ponownie podsumowaniem czasów, nie tylko tamtych, ale i tych w których żyjemy...
Wszystko jakże aktualne, mimo upływu lat...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Marek Grechuta i Anawa, Korowód, producent: Z. Gajewska, Muza 1971, tracklista: Widzieć więcej, Kantata, Chodźmy, Świecie nasz, Nowy radosny dzień, Dni, których nie znamy, Ocalić od zapomnienia, Korowód, Niebieski młyn.
W jednym z wywiadów z Paulem McCartneyem, wydaje mi się że w książce Paula Du Noyera, exBeatles opowiada, jak to pogrążony w depresji w 1970 roku potrafił spać nawet do 13 po południu. I pewnego pięknego dnia obudził się i usłyszał w radio, że Beatlesi wydali nowy album Let It Be... Ponoć odpowiednie zabiegi prawne pozostałej trójki doprowadziły, że było to możliwe bez Paula... Efekt był koszmarny. Nie ma co ukrywać, że w porównaniu z Abbey Road, które jest dziełem doskonałym i godnym ostatnim słowem wielkiego zespołu, Let It Be to koszmar (nagrany wcześniej niż Abbey Road, ale odrzucony przez wielką czwórkę). Ogólnie Beatlesi po Pepperze mieli nierówno pod względem realizatorskim wydawane płyty, że wspomnieć Magical Mystery Tour. W jednym z wywiadów po rozpadzie zespołu, Lennon przyznał, że McCartney specjalnie, pełną premedytacją doprowadzał do tego, żeby utwory Johna brzmiały gorzej niż jego samego. Wykorzystał słaby moment w życiu Lennona, ten przed poznaniem Yoko Ono popadł w ogromną depresję. Podobnie było po Pepperze. Uzależniony od LSD, sprowadzał do domu dziwnych ludzi, całe noce imprezował, zespół interesował go średnio, więc cały ciężar spadł na McCartneya...
Być może to było powodem, że pozostała trójka, w ramach zemsty, wydała Let It Be bez Paula. Album zrealizowany przez Phila Spectora... I zrealizowany bardzo źle. McCartneya załamała szczególnie ballada The Long and Winding Road, piękna, ale nie w wykonaniu realizatorskim Spectora, mówiąc krótko za dużo orkiestry.
W 2003 roku po śmierci Lennona i Harrisona, ale za zgodą tego ostatniego, Paul McCartney bierze odwet na kolegach. Postanawia nagrać zremasterowaną od nowa wersję Let It Be dodając do niej w tytule Naked.
Ale to nie wszystko. Jak to zwykle bywa z remasterami, okładka jest typu gatefold (foto wewnątrz pochodzi z koncertu na dachu - patrz początek posta), do albumu dodana jest pięknie wydana książka z fotografiami i... rarytas. Singiel Fly On The Wall - absolutny hit z rozmowami ze stycznia 1969, oraz kilkoma nieznanymi wersjami piosenek. Całość robi powalające wrażenie...
Paul cały czas stara się podtrzymywać pamięć o zespole, i zapewne o remasterach usłyszymy jeszcze nie raz. My natomiast dziś proponujemy posłuchać Let It Be Naked, brzmi inaczej od oryginału, ale nie zaskakująco inaczej. Paul starał się utrzymać równowagę miedzy oryginałem a remasterem, niemniej niektóre piosenki brzmią inaczej, jak choćby wspomniana ballada. Wyraźnie wokale zostały wysunięte do przodu a orkiestra jest usunięta lub mocno wyciszona. A my w kolejnych wpisach omówimy zawartość książeczki i singla.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
The Beatles - Let It Be Naked, Apple 2003, tracklista: Get Back, Dig a Pony, For You Blue, Harrison, The Long and Winding Road, Two of Us, I've Got a Feeling, One After, Don't Let Me Down, I Me Mine, Across the Universe, Let It Be.
Nick Drake był geniuszem gitary. Opracował własny styl gry, komponował, śpiewał swoją poezję. Nagrał zaledwie trzy albumy, każdy z nich jest inny, niemniej my zaczynamy od ostatniego - uchodzącego za najlepszy. Albumu, nagranego po przerwie, kiedy autor zmagał się z permanentną depresją. Udowodnił, że jest artystą wielkiego formatu, a jego piosenki inspirowały takie gwiazdy jak Kate Bush czy the Cure. Ci ostatni zaczerpnęli swoją nazwę z tekstu jednej z jego piosenek.
Drake i jego życiorys są godne głębszej eksploracji i tym zajmiemy się na naszym blogu wkrótce. Na wstępie jednak warto wspomnieć, że jego geniusz owocował też pewnymi ograniczeniami (tak zwykle jest z geniuszami). Mimo tego, że doskonale grał i śpiewał dał tylko około 30 koncertów, a występy sprawiały mu ból. Miał kłopoty z kontaktami z ludźmi, próbował być w kilku związkach z kobietami, ale to nie przynosiło efektów. Nie był homoseksualistą i nie brał morfiny (jak twierdzą niektórzy). Był nadmiernie wstydliwy i wyciszony, a kiedy nagrywał wokale na albumy śpiewał zwrócony twarzą do ściany...
Popełnił samobójstwo (25.11.1974) w wieku 26 lat przez zmieszanie około 60 leków antydepresyjnych na receptę, wyrzucając wcześniej opakowania (coś w stylu Tomasza Beksińskiego).
Dzisiejszy album nagrywano 3 lata wcześniej. Jest krótki (zaledwie 28 minut), niemniej zawiera aż 11 piosenek. Po latach okazał się bestsellerem, przywracając artyście należyte miejsce na jakie zasługiwał za życia.
A ponieważ postać Nicka Drake nie ma odpowiedniej reprezentacji na naszym rynku muzycznym, postanowiliśmy skupić się na wierszach, może w ten sposób uda nam się dotrzeć do przesłania, które artysta chciał nam przekazać...
Różowy księżyc
Widziałem to jako napisane i widziałem jako powiedziane Różowy księżyc jest już w drodze I nikt z was nie jest na tyle wysoki Różowy księżyc dopadnie was wszystkich
I jest różowy księżyc Tak, to różowy księżyc Różowy, różowy, różowy, różowy Różowy księżyc Róż, róż, róż, róż Różowy księżyc
Widziałem to jako napisane i powiedziane Różowy księżyc już w drodze I nikt z was nie jest na tyle wysoki Różowy księżyc dopadnie was wszystkich
I jest różowy księżyc Tak, różowy księżyc
Miejsce w którym mogę być
Kiedy byłem młody, młodszy niż wcześniej Nigdy nie widziałem prawdy A teraz jestem starszy, zobaczę ją twarzą w twarz A teraz jestem starszy, muszę wstać i to uporządkować
Byłem zielony, bardziej zielony niż wzgórze Gdzie rosły kwiaty, a słońce wciąż świeciło Teraz jestem ciemniejszy niż najgłębsze morze Więc po prostu daj mi spokój, daj mi miejsce, w którym mogę być
A ja byłam silny, silny stojąc w słońcu Pomyślałem, że zobaczę, kiedy dzień się skończy Teraz jestem słabszy od najjaśniejszego błękitu Taki słaby w tej potrzebie posiadania ciebie
Na którego?
Na którą się zdecydujesz? Którą pokochasz? Którą wybierzesz Z gwiazd nad nami? Na co odpowiesz? Do którego zadzwonisz? Za co się weźmiesz Dla Ciebie i wszystkich?
I powiedz mi teraz Którego pokochasz najbardziej?
Dla kogo tańczysz? Co sprawia, że lśnisz? Które teraz wybierzesz Jeśli nie wybierzesz mojego? Na co będziesz mieć nadzieję? Które to może być? Którego teraz weźmiesz Jeśli nie zabierzesz mnie?
I powiedz mi teraz Którego pokochasz najbardziej?
Poza słońcem
Proszę, uważaj na te spojrzenia Będą się tylko uśmiechać, gdy cię zobaczą, gdy będziesz poza domem A kiedy już zobaczysz, czym one były Zdobycie ziemi po prostu nie będzie warte twojej nocy ani dnia Kto usłyszy co wtedy powiesz?
Rozejrzyj się, znajdziesz ziemię Nie jest tak daleko od miejsca, w którym jesteś, ale nie bądź zbyt mądry Bo one nigdy nie rosną na dole Zawsze są zmęczone i wynajmuje się uroki z ich oczu Nigdy nie niespodziankę
Nie spiesz się, a wszystko będzie dobrze I pomódl się za tamtejszych ludzi Którzy zwijają się ze śmiechu A jeśli zobaczysz, co ma być Nie wymieniaj dnia ani nie próbuj powiedzieć Że to zdarzyło się wcześniej
Nie wstydź się, nauczysz się latać I zobaczysz słońce, gdy dzień się skończy, jeśli tylko zrozumiesz Po prostu to, czym jesteś pod tą gwiazdą To oznacza jeden deszczowy dzień jesienią za darmo Tak, bądź tym, kim będziesz
Wiesz
Wiesz, że Cię kocham Wiesz, że mnie to nie obchodzi Wiesz, że cię widzę Wiesz, że mnie tam nie ma
Pasożyt
Podnoszenie maski lokalnego klauna Czuje się przygnębiony tak jak on Widząc światło w barze na stacji Podróżując daleko w grzechu Płyniemy w dół do linii północnej Oglądanie połysku butów Słuchanie prób tamtejszych ludzi Kogo to obchodzi, jeśli przegrają?
Spójrz, może zobaczysz mnie na ziemi Bo jestem pasożytem tego miasta
Taniec w kościele z dzwonkami Znak czasów dzisiaj Nie słychać dzwonu z wysokiej wieży Ludzie w przerażeniu Spadają daleko na srebrną łyżkę Zmieniają szlafrok na zbyt mały
Spójrz, może zobaczysz, jak idę Bo jestem pasożytem, który podróżuje parami
Kiedy zdejmuję maskę z lokalnego klauna I czuję się przygnębiony tak jak on I widzę światło w barze na stacji
Podróżują daleko w grzechu A ja płynę w dół do linii północnej Oglądając połysk butów I słysząc doświadczenia tamtejszego ludu Kogo to obchodzi, że przegrają?
Spójrz, może zobaczysz mnie na ziemi Bo jestem pasożytem tego miasta I spójrz, może zobaczysz mnie w błocie
Darmowa przejażdżka
Znam Cię Mnie też to obchodzi Obejrzałem Wszystkie obrazy, które trzymasz na ścianie Wszystkich ludzi, którzy przyjdą na bal
Ale usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżki Usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżki
Też wiem Co robisz Kiedy już skończysz Liczę bydło, które przechodzi obok drzwi Utrzymanie tak grubego dywanu na podłodze
Ale usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżki Usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżki
Znam Cię Mnie też to obchodzi Obejrzałem Wszystkie obrazy, które trzymasz na ścianie Wszystkich ludzi, którzy przyjdą na bal
Ale usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżka? Usłysz moje wołanie Nie dasz mi Darmowej przejażdżki?
Na żniwo
Upadam szybko i spadam swobodnie Szukasz przyjaciela Upadam szybko i spadam swobodnie To może być po prostu koniec Upadając szybko, pochylasz się, by dotknąć I ucałować kwiaty, które się uginają I jesteś już gotowy Na żniwo
Od rana
Pewnego razu nastał dzień I było pięknie Pewnego razu z ziemi wstał dzień Potem upadł w noc A powietrze było piękne Tej nocy, kiedy upadł dookoła
Więc spójrz, zobacz dni Nieskończonych kolorów I idź zagrać w grę, której się nauczyłeś Od rana
A teraz wstajemy A my jesteśmy wszędzie A teraz podnosimy się z ziemi Zobacz, ona leci A ona jest wszędzie Zobacz, ona lata dookoła
Więc spójrz, zobacz znaki Niekończących się letnich nocy I idź zagrać w grę, której się nauczyłeś Od rana
Po wielokrotnym wysłuchaniu album wpada w ucho, nie ma się więc co dziwić, że jeden ze znanych jamajskich pisarzy Marlon James w wywiadzie twierdził, że CD miał w swoim odtwarzaczu aż pięć lat (LINK)... Wyróżniają się (choć wszystko jest bardzo dobre): Place to Be - bardzo nostalgiczny, Road - jaka piękna i czysta gitara, Things Behind the Sun - brzmi jak krzyk rozpaczy, jest zwyczajnie piękny, ponury Parasitei kończący albumFrom the Morning - jednak chyba optymistyczny? Pomiędzy nimi przelatują jak strzały krótkie utwory instrumentalne.
Nick Drake jeszcze powróci, może za tydzień? Tymczasem warto pamiętać, że takich samotnych ludzi jak Drake jest pełno wkoło nas. I nie wszystkich spotka sława, taka jaka spotkała jego..
Szkoda, że dopiero po śmierci.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Nick Drake, Pink Moon, Pink Moon, producent: John Wood, Island 1972, tracklista:Place to Be, Road, Which Will, Horn, Things Behind the Sun, Know, Parasite, Free Ride, Harvest Breed, From the Morning
Niedawno, bo w kwietniu, minęło 40 lat od wydania tego albumu, drugiego i ostatniego w dorobku Tubeway Army. To nie tak, że wcześniej nie słyszałem nazwiska Numana, czy nazwy zespołu. Nigdy wcześniej nie interesowałem się ich twórczością, aż jakiś czas temu ktoś na Twitterze wrzucił to:
Ciekawe, biorąc pod uwagę, że to rok 1979, mało tego jakaś znajoma twarz na klawiszach, którą okazuje się być jeden z czołowych muzyków Ultravox Billy Currie. No obok takiego zjawiska nie można przejść obojętnie, zwłaszcza że w klipie Numan ucharakteryzowany jest na androida, a album okazuje się być oparty na jego powieści o dystopijnym świecie w którym zjawisko replikacji jest czymś normalnym. Jeśli do tego dodamy fakt, że album zrealizowała wytwórnia Beggar's Banquet to mamy absolutnie pewniaka z dobrą muzyką.
Od razu w głowie pojawiają się pytania, co było pierwsze: jajo, czy kura. Może legendarni Kraftwerk swoją koncepcję człowieka maszyny zerżnęli od Numana? A może było odwrotnie? U Kraftwerk widać ewolucję muzyki, od Radioaktivity z 1975 do The Man Machine z 1978. Płyta Numana powstała później, jednak nie wydaje się żeby inspirował się Kraftwerk. W tamtych czasach proces nagrania i wydania trwał, podobnie z obiegiem muzyki na rynku (album zaczęto nagrywać pod koniec 1978 roku). Zatem podejrzewać należy, że mamy podobne wizje u muzyków z Niemiec i genialnego Brytyjczyka. Tamci jednak poszli bardziej w przemysł i robotykę, Numan w science - fiction. Jakże blisko jest tutaj twórczość naszego genialnego Piotra Szulkina... To wszystko podobny klimat, a jeśli do tego dodamy, uchodzący za najlepszy film w historii kina sci-fi, Łowca Androidów z muzyką Vangelisa, to możemy sobie urządzić cały weekend w stylu tego co nas zapewne w niedalekiej przyszłości czeka.
Gary Numan w wywiadzie (TUTAJ) opowiada, że wytwórnia nie była zachwycona taką muzyką. Zespół podpisał kontrakt jako kapela punkowa i taki miał być ich album. Ale w studio napotkali mimimooga i Numan zdecydował przerobić swoje piosenki na elektroniczne. Co do książki, której nie skończył a na której oparł ideę albumu, w tym samym wywiadzie artysta twierdzi, że jej nigdy nie wyda, jak i nie wróci do koncepcji na której oparł Replicas. Mówi: dla mnie Replicas było ciągiem małych pomysłów, które zaczęły się jako opowiadania, ale zrodziły się w postaci albumu. I na tym się to skończyło. Mam głowę pełną pomysłów i rzadko kiedy odczuwałem potrzebę ponownego sięgania po starsze. Zawsze jest coś nowego i bardziej ekscytującego, o czym można myśleć lub nad czym pracować.
Zatem w skrócie: Me! I Disconnect from You - błagania androida o prąd.
Are 'Friends' Electric? roboty w służbie człowieka, wyglądają jak ludzie wiec ci ich nie rozpoznają.
The Machman - koszmar maszyny - androida z ludzką skórą - która ma potrzebę przynależności.
Praying to the Aliens - modlitwa do kosmitów o kobietę w świecie męskich robotów.
Down in the Park -Numan inspirował się Ballardem i Dickiem, historia opowiada o maszynach zabijających w parku ludzi celem rozrywki... Swoją drogą jedna z najlepszych piosenek na albumie...
You Are in My Vision - opowieść o androidzieprostytutce
Replicas - świetny utwór, wszystkie roboty są identyczne, każdy może być każdym
It Must Have Been Years - rodzi się myśl, że jednak adroidy są inne niż ludzie
When the Machines Rock - instrumentalna piosenka, słychać minimooga, wszystko jednak nieco w stylu Kraftwerk
I Nearly Married a Human - na zakończenie drugi utwór instrumentalny - tym razem mniej rytmiczny a bardziej klimatyczny.
Patrząc na tytuł, nie ma się wątpliwości, że musiał inspirować Scotta żeby ten nakręcił Blade Runnera...
Ta płyta zmieniła oblicze sztuki.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Tubeway Army, Replicas, producent: Gary Numan, Beggars Banquet 1979, tracklista: Me! I Disconnect from You, Are
'Friends' Electric?, The Machman, Praying to the Aliens, Down in the
Park, You Are in My Vision, Replicas, It Must Have Been Years, When the
Machines Rock, I Nearly Married a Human.
Po 12 latach od wydania The Red Shoes(1993), który w ocenie wielu, nie był szczytowym osiągnięciem Kate Bush, artystka wraca z albumem Aerial (2005) i to jest powrót niesamowity, bo album zupełnie odbiega od dotychczasowych dokonań artystki. No może poza stroną B genialnego Hounds of Love (opisanego TUTAJ), na którym to artystka umieściła suitę Dziewiąta Fala. Aerial bowiem też jest w podobnej formie, czyli mamy do czynienia z serią połączonych piosenek. Ale na tym kończy się podobieństwo, bo Aerial jest bez porównania lżejszy i mniej przebojowy. Jest też bardziej optymistyczny, choć jest mocno nostalgiczny.
To podwójny album - pierwszy w karierze Bush, i jak to zwykle u niej, wydany absolutnie niesamowicie. Koncepcja okładki jest dziełem samej artystki i kogoś ukrywającego się pod pseudonimem Peacock. Zdjęcie prania, które pod wpływem wiatru ulega transformacji w ptaki jest autorstwa Johna Carder - Bush. Proszę zobaczyć jak doskonale umieszczono w nim obie płyty:
Nazwa albumu (Powietrzny) kojarzy się z ptakami, bo rzeczywiście na okładce mamy obraz fali generowanej przez śpiew kosa (to nie góry wbrew pozorom) a cała druga płyta pełna jest śpiewu ptaków.
Jeśli jednak dokładnie zapoznamy się z zawartością wydawnictwa odkryjemy w środku obraz Rybacy, autorstwa Jamesa Southalla (1861-1944). Łódź ciągnięta przez rybaków w morze nazywa się dokładnie tak samo jak album.
Czyli wszystko idealnie do siebie pasuje, jest wietrznie i powietrznie.
Muzycznie to nie jest łatwa płyta dla fanów wcześniejszej twórczości Bush. Nie ma na niej prawie wcale typowych piosenek, są za to cała pasaże, tak jakby artystka dzieliła się z nami swoimi przemyśleniami. Powiem szczerze, że po pierwszym przesłuchaniu (a płytę kupiłem z ciekawości) byłem mocno rozczarowany, a krążki przeleżały w szufladzie dobrych kilka lat. Teraz uważam że artystka wskazuje nam drogę w jaką podąży współczesna muzyka.
Album podzielony jest na dwie części: Morze Miodu i Niebo Miodu.
Pierwsza część bardziej poświęcona jest rodzinie artystki, nawet zamieszcza zdjęcie syna, śpiewa też o nieżyjącej matce.
Druga dotyczy bardziej obcowania z przyrodą, a całość kończy krótka piosenka Pianissimo, o śmierci...
Zachęcony kupiłem właśnie kolejny album Bush, bowiem z tego co słyszałem, jest utrzymany w podobnych klimatach. I pomyśleć, że jak na złość, na listy przebojów wrócił Running Up That Hill, i to dzięki Netflixowi, a wokalistka mogła znowu zarobić na sprzedaży singla.
Tak płynnie przeszliśmy do drugiej części wpisu, bowiem warto zapoznać się z kompilacją teledysków piosenkarki - bardzo ciekawym dokumentem Kate Bush at the BBC. To kompilacja klipów artystki i występów telewizyjnych od 1978 roku do 1993 roku, czyli piosenek z albumu The Red Shoes. Całość to godzina solidnej podróży w czasie.
I na koniec cofnijmy się w czasie jeszcze bardziej. Jak bowiem wiadomo, Kate gdy rozpoczynała karierę, była jeszcze niepełnoletnia, ale miała skomponowanych około 100 piosenek grając minikoncerty dla znajomych i rodziny w domu. Na jeden z takich koncertów jej brat Paddy Bush, zaprosił jednego z liderów Pink Floyd, Davida Gilmoura. A ten oczarowany występem załatwił szybką ścieżkę promocji artystki. I teraz bomba! Ktoś taki minikoncert nagrał i wrzucił na bootleg. Nazywa się to Cathy's Home Demos i ukazało się w 1995 roku. Co prawda wiadomo, bootleg, jakość nie jest najlepsza, ale mamy tutaj poza wersjami live również nagrania piosenek zupełnie nieznanych i wersji studyjnych (mało tego niektóre są w winnych wersjach tekstowych). Dla fanów gratka! 30 perełek pozwalających nam wrócić do tamtych lat:
Szkoda że na Aerial Paddy jedynie śpiewa w chórkach, zwykle brał bardziej aktywny udział w nagraniach siostry. My natomiast obiecujemy, że na naszym blogu omówimy wszystkie wydawnictwa artystki, chyba jeśli o kobiecy wokal, najważniejszej w historii muzyki. Doświadczenie a Aerial pokazuje, że za szybko zrezygnowaliśmy z The Red Shoes i Sensual World. Do muzyki Kate Bush bowiem trzeba dojrzeć, bo ona wyprzedza nas o lata.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Po realizacji sześciu płyt z Peterem Gabrielem, Genesis w 1975 roku musi zmierzyć się z odejściem charyzmatycznego wokalisty. Powiem szczerze, że całkowicie akceptuję płyty z Gabrielem, natomiast Genesis z Collinsem jedynie w dwóch utworach Mama i Home By The Sea. Zawsze unikałem i nie eksplorowałem wcześniejszych ich płyt, z tych właśnie powodów, a tutaj ogromna niespodzianka. Otrzymałem prezent, który długo stał na półce, aż w końcu kiedyś z ciekawości odpaliłem zapominając, że na wokalu jest Collins a nie Gabriel... I doznałem szoku. To absolutne mistrzostwo świata, a wokale Collinsa są tak doskonale zmiksowane, że chwilami ma się wrażenie, że to Gabriel. Muzycznie jest to oczywiście kontynuacja wcześniejszego Genesis, zatem album jak najbardziej do zaakceptowania. Historia, jak to zespół bezskutecznie zebrał ponad 400 ofert wokalistów, poszukując potencjalnych kandydatów do zastąpienia Gabriela opisana jest TUTAJ.
Co ciekawe, pierwsza piosenka, która powstała na album to utwór numer jeden Dance on a Volcano, piosenka po wysłuchaniu której ma się ochotę wrzucić iglicę gramofonu raz jeszcze na początek. W wersji koncertowej wyglądało to może nieco mniej atrakcyjnie ale warto przypomnieć, zwłaszcza teraz gdy Collins zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi, śpiewając z trudem i na siedząco...
Święta Matko Boża, spraw Aby iść szybciej, aby dostać się na szczyt Brudna stara góra, cała pokryta dymem Ona może zamienić cię w kamień Więc lepiej zacznij robić to dobrze Lepiej zacznij robić to dobrze
Jesteś w połowie wysokości i jesteś w połowie drogi w dół A plecak na twoich plecach obraca cię Wyrzuć to, nie będzie ci tam potrzebne I pamiętaj, nie oglądaj się za siebie Cokolwiek robisz, lepiej zacznij robić to dobrze
Po twojej lewej i prawej stronie Zielone i niebieskie krzyże Twoi przyjaciele nie przeżyli Z powodu nocy i z ciemności Ognia i walki Cóż, tak chodzą bohaterowie Przez szczelinę w matce ziemi Płonąca gorąca, stopiona skała Rozlewa się po ziemi A lawa jest kochankiem Kto zlizuje ci buty Żebyś się nie ugotował Lepiej zacznij tańczyć Chcesz ze mną zatańczyć?
Lepiej zacznij robić to dobrze
Muzyka gra, nuty są prawidłowe Postaw najpierw lewą stopę, gdy wejdziesz w światło Krawędź tego wzgórza jest krańcem świata I jeśli masz zamiar przejść Lepiej zacznij robić to dobrze
Rzeczywiście taniec na wulkanie... A może zmagania w codziennym życiu? Po nim znakomity Entangled - to piosenka którą napisał Steve Hackett pod wpływem psychiatrii, dokładnie doświadczeń w odchodzeniu od świadomości podczas seansów na kanapach psychiatrycznych. Ponoć inspirowany jest też kreskówkami Disneya... Nie zmanienia to faktu, że to piękna ballada.
Squonk wyjaśnia nam w pewien sposób koncepcję okładki. Chodzi bowiem tutaj o mityczne stworzenie, wywodzące się z XIX wiecznej Pensylwanii. Sqonk jest brzydki, nieustannie płacze i chowa się przed innymi. Wszystko to powodowane jest wstydem z powodu wyglądu. Myśliwy stara się go pochwycić, po czym czeka go niespodzianka...
To bardzo smutny utwór... Niemniej wyjaśnia też czym inspirowali się Marillion, gdy pisali Grendel...
Ogólnie rzecz biorąc, jesteście bardzo wymierającą rasą Pokładając ufność w okrutnym świecie Nigdy nie miałeś rzeczy, które myślałeś, że powinieneś mieć I teraz ich też nie dostaniesz I to cały czas w idealnej synchronizacji Twoje łzy spadają na ziemię
Mimo doskonałego tekstu i przesłania muzycznie nie jest to doskonały utwór. Mad Man Moon znakomicie znosi nieco gorsze wrażenie po poprzedniej piosence. Piękna ballada, aż miło posłuchać, o poszukiwaniu spokoju i wytchnienia... Robbery, Assault and Battery jest historią napadu na bank, i śmierci dwóch osób. Zresztą, jest do niej oficjalny klip z Collinsem w roli złodzieja:
Ripples... cóż, znowu pięknie i nastrojowo. Piosenka o starzeniu się, nieodwracalności zmian...
Odpłyń, odpłyń Zmarszczki nigdy nie wrócą Przeszedł na drugą stronę Spójrz w sadzawkę, zmarszczki nigdy nie wrócą, wróć Zanurkuj na dno i idź na górę Aby zobaczyć, dokąd poszli Przeszli na drugą stronę
Zmarszczki nigdy nie wrócą Odpłyń, odpłyń Odpłyń, odpłyń Zmarszczki nigdy nie wrócą
Pora na tytułowy A Trick of the Tail. Ponoć wśród inspiracji byli the Beatles i ich Getting Better. Chodzi o wizytę obcego na naszej planecie. Inspirację muzycy zaczerpnęli z powieści Williama Goldinga pt. The Inheritors. Znowu, jak w Squonk, mamy w utworze stwora, który opuszcza królestwo, próbując wejść do świata ludzi, ale bez powodzenia...
Całość kończy Los Endos. Składanka poprzednich piosenek z krótkim, ale jakże wymownym tekstem...
W słońcu stoi anioł
W słońcu stoi anioł
Wolny, by powrócić do domu
To znakomity album i można tylko żałować, że Genesis finalnie porzucili ten doskonały, baśniowy styl.. Niemniej A Trick of the Tail to arcydzieło.. A my wrócimy jeszcze do ich twórczości na naszym blogu nie jeden raz, życząc Philowi Collinsowi siły w walce z chorobą...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Genesis, A Trick of the Tail, Charisma 1976, producenci: David Hentschel i Genesis. Tracklista: Dance on a Volcano, Entangled, Squonk, Mad Man Moon, Robbery, Assault and Battery, Ripples..., A Trick of the Tail, Los Endos.
To dla mnie bardzo ważna płyta, o czym poniżej. Szczerze mówiąc, nie przepadam za solistami, ale w tym przypadku muszę zrobić wyjątek. Zaczynamy od najważniejszej płyty Ala Stewarta.
Na okładce widać jakieś magiczne zawirowania w czasie. Zatem najpierw zapoznajmy się dokładnie z zawartością tekstową albumu - bo musi to być jakaś niesamowita podróż...
Pasaże czasu
To było późno w grudniu
Dzień chylił się wolno ku końcowi
Noc zaczynała płynąć jak rzeka
I czułem tętno moich myśli
Dryfujących przez pasaże czasu
Lata upadają w blednącym świetle
Pasaże czasu
Kup mi bilet na ostatni pociąg do domu
Tak, ja nie jestem typem żyjącym w przeszłości
Lata biegną za krótko, a dni za szybko
Rzeczy na których się opierasz są rzeczami które nie trwają
Jest tylko teraz, a później moja strofa odlatuje
W te pasaże czasu
Jest coś co wraca a co zostawiłeś w przeszłości
Pasaże czasu
Kup mi bilet na ostatni pociąg do domu
Usłysz echo i poczuj jak zaczynasz biec
Nie wiem dlaczego powinieneś czuć
Że jest coś czego masz się nauczyć
Z tej gry
Zmienia się obrazek
Stajesz się częścią tłumu
Oni śmieją się z czegoś
Gra głośno muzyka
Wychodzi do ciebie dziewczyna
Którą kiedyś znałeś
Wyciągasz rękę
Ale jesteś tutaj sam
Pasaże czasu,
Wiem że jesteś tam, poza zasięgiem wzroku
Pasaże czasu
Sposób Valentiny
Poszukaj kochanka jutro
Kolejnegodzisiaj
Tak długo jesteś na samotnych ulicach
Że pewnie padasz
Przyszła pora odnowy
Pora by podjąć znowu tę idee
Tak smutno to widzieć
To tragedia
Jesteś taka słaba
Spójrz dookoła – powiedz mi
Czy to jest tego warte
Ta cena którą płacisz
Na sposób Valentiny
Nie myślę, że jest gotowa posłuchać
I że zechce wrócić
Tutaj jest zbyt chłodno
By zwabić takiego motyla
Myślę ze ona odpłynie
Może chwyci nocny express
Pokrętne kłamstwa
I oczy kameleona
Jest nieostrożna
Kup sobie bilet
Na cokolwiek co dziś odjeżdża
Z drogi Valentiny
Pada deszcz
I świecą gwiazdy
Nadchodzi noc
W latarniach i barach
Dla dźwięków gitar
Słuchaj…
Życie w ciemnej wodzie
Daleko od dnia jestem tutaj
Żyjąc na dnie morza
W głąb krętych metalowych szaro-stalowych korytarzy
Silniki warkoczą tylko dla mnie
Nie dochodzą dźwięki z morza nade mną
Nie ma wiadomości i trzasku radia
Nigdy się nie dowiedzą przenigdy
Jak dziwnym może być życie w ciemnej wodzie
O marynarze pomyślcie kiedy mijacie
Tych którzy żyją życiem w podwodnych łodziach
Daleko w głębi oczy reflektorów nigdy nie śpią
Ukryte jak cień w nocy
Dzioby odrzutowców przez chmury nade mną
Szukają moich śladów na radarach
Nigdy nie będą wiedzieli
Jak dziwne jest życie w ciemnej wodzie
Zastanawiam się jak wyglądają gwiazdy
Dziś na niebie
Powiedz mi dziewczyno, ona musi być silna
Siedzi i czeka całą noc
Czekając na lepszy dzień
Musi poszukać innej drogi by odejść
Nie pamiętam, powiedz co ze mną jest nie tak?
Dlaczego jestem tutaj sam bez odpoczynku
I teraz nawa statku już nie jest taka sama
Jak długo brzmiała ona "Marie Celeste?"
Nikt z załogi nie ocalał
Pięćset lat dostarczali zapasy dla mnie
Nigdy się nie dowiedzą jak dziwne jest życie pod wodą
Mężczyzna na każdą porę
Co kiedy osiągniesz wiek rozumu
Tylko po to by odkryć że nie było wytchnienia
Ciągle będziesz mężczyzną na każdą porę?
Czy też powinieneś wtedy odejść
Mierzymy nasze dni
W krokach niepewności
Nie odwracamy się by zobaczyć skąd przyszliśmy
I patrzeć na autostradę
Stąd do wieczności
I sięgnąć po zbiegłą miłość
Kiedy mężczyzna na każdą porę
Gubi się w słońcu
Henry Plantagenet wciąż kogoś szuka
By przynieść dobre nowiny w godzinie zwątpienia
Podczas gdy Thomas More czeka w wieży Tower
Patrząc jak niewiele czasu do końca
I liczy godziny
Stąd do zapomnienia
W działaniach których nie można odwrócić
Żeglarz ciemności
Szuka południka
I złapany przez pierwsze promienie świtu
Mężczyzna na każda porę
Zatracony w sztormie
Powinienem to wiedzieć
Powinienem wiedzieć
Słyszałem jak krzyczeli
Odeszli
Nie ma już niczego w co można wierzyć
Usłysz ich
Marzących, okłamanych
Doprowadzą cię do upadku
Co kiedy osiągniesz wiek rozumu
Tylko po to by odkryć że nie było wytchnienia
Ciągle będziesz mężczyzną na każdą porę?
Czy też powinieneś wtedy nie dowierzać
Liczymy swoje zyski w szczęściu i przypadku
Lampiony zawrócą noc
I zamienią nasze klęski w szanse lub doświadczenie
I znowu zaświecą
Niektórzy czekają na źródła sukcesu by je posiąść
Inni widzą przypływy chorej szansy przepływające przez nich
Niektórzy wołają Jehowę
Inni krzyczą Allah
Niektórzy czekają na statki które wiosłują do Vallhali
Powinieneś starać się zaakceptować jakie role są rozpisane
Kiedy niektórzy mówią że są pewni że nadejdzie kara
Patrzysz wkoło być może na szansę by temu zapobiec
Ale za wcześnie to się kończy i mija
A mężczyzna na wszystkie pory
Gubi się w słońcu
Niemalże Lucy
Lucy pracowała codziennie w innym klubie
I chociaż myślała o tym
Sercem była gdzie indziej
Stała w pobliżu zbyt długo by dostać zapłatę
Nie chciała spędzić czasu z tobą
Nie mogła zostać na chwilę
A wszystkie te zmieniające się twarze nigdy jej nie kłopotały
Istniały jako tło
Czy napis na ścianie
Lucy wygląda jak ktoś kto czeka na telefon
Wie że będzie
Ale nikt inny go nie usłyszy
Lucy znajduje przebieralnię i bar
Odwiesza ubrania
Ma nadzieję że dziś wieczorem umowa nie zostanie złamana
Dostaniesz kopniaka wiele razy gdy nie jesteś gwiazdą
Występuje całą noc za psie pieniądze i za grosze
Ale te wszystkie niedogodności nigdy jej nie martwią
Mówi że to wyostrza percepcję
Kiedy znowu jesteś przyparty do muru
Jest coś co nie pozwala jej wznieść się ponad to wszystko
Wzruszyć ramionami, kiedy to wszystko wydaje się zajść za daleko
Myślę że prawie
Czujesz cierpienie wewnątrz
Myślę ze prawie
Czujesz, ale nie wiesz dlaczego
Nie wiesz dlaczego
Ostatnim razem kiedy ją widziałem
Łapała okazję
Wyprowadziła się do Kalifornii
Opaliła na twarzy
Mówi że tamto życie było kolejnym czasem, inną przestrzenią
Ale się skończyło, wiele się nauczyła
I to nie stracony czas
Myślę że prawie
Czujesz cierpienie wewnątrz
Myślę ze prawie
Czujesz, ale nie wiesz dlaczego
Nie wiesz dlaczego
Myślę że prawie
Czujesz cierpienie wewnątrz
Myślę ze prawie
Czujesz, ale nie wiesz dlaczego
Nie wiesz dlaczego
Pałac Wersalski
Smugi dymu unoszą się
Ze ścian Bastylii
I przez ulice Paryża
Przelatuje nierealne
Wszyscy królowie umarli
Ich służba rozbiegła się
Spaliliśmy ich pałace
W imię Robespierrea
I wciąż czekamy
Kiedy zacznie się dzień
Nasz czas, stracony na wietrze
Dziwimy się dlaczego
Dziwimy się dlaczego
Rozbrzmiewa echem
Przez pusty pałac Wersalu
Wewnątrz nocnych narad
Palą się lampy
Siedzisz i rozmawiasz całą noc
Ale nie masz gdzie iść
Nadchodzi Bonaparte
Ze swoją armią z południa
Marat twoje dni policzone
Zdejmiemy ręce z ust
I wciąż czekamy
Kiedy zacznie się dzień
Nasz czas, stracony na wietrze
Dziwimy się dlaczego
Dziwimy się dlaczego
Rozbrzmiewa echem
Przez pusty pałac Wersalu
Duch rewolucji
Grasuje po ulicach Paryża
Przez wszystkie nieskończone wieki
Zdziwiony, niepełny
Przemawia w tanim czerwonym winie
Kawiarni letnich nocy
A jego czerwone i bursztynowe głosy
Przywołują samochody w światłach ulic
I wciąż czekamy
Kiedy zacznie się dzień
Nasz czas, stracony na wietrze
Dziwimy się dlaczego
Dziwimy się dlaczego
Rozbrzmiewa echem
Przez pusty pałac Wersalu
Bezkresne niebo
Podróżując na południe
Na zaułek kraju
Dotarłem do wioski
Gdzie dorastałem
I zatrzymałem się podczas wspinaczki
Spojrzałem w dół ze szlaków
Na szare dachy
Widziałem ruch w wiosce
Kiedy przechodził przez nią wolno dzień
Na polu na którym leżeliśmy
Przez które przechodziły ślady kochanków
Na polu na którym leżeliśmy
Moja pierwsza miłość i ja
Pod wiecznymniebem Arkadii
Stary kanał przebiega
Uśpiony pod niebem
Barki odpłynęły w poprzednią epokę
Na zarośniętych brzegach
Zniknęły ślady kochanków
Na długo zanim pobudowano drogi
I kiedy przyszła nasza kolej i przyszliśmy tutaj
I wyryliśmy swoje imiona na drzewach
A dni zostały rozmyte
Jak fale na nieskończonym morzu
Pod wiecznymniebem Arkadii
Pod wiecznymniebem Arkadii
Czas biegnie ci przez palce
Nigdy go nie złapiesz zanim odejdzie
Niektóre fragmenty zostają z tobą
Utrzymując się jak śnieg na wiosnę
Zostawiłem wioskę za sobą w nocy
Znikając jak żeglarz w ciemnych otchłaniach mórz
Zmiany w schematach życia
Na wieki na zawsze
A w innej wiosce na obym lądzie
Nowy dzień nadchodzi z otwartymi rękami
A słońce ma księżyc w swoich oczach
Przechodząc przez bezkresne niebo
Piosenka w radio
Podróżowałem przez stracony ląd
Drogą przez miasto
Zmieniałem stacje radiowe
Myśląc o tobie
Twoi przyjaciele nazywają cię Lily Paloma
Ale ty nią nie jesteś
To za wiele żeby mówić o błędnej nazwie
Dla spadającej gwiazdy
Ale ty i ja moja droga
Widziałem cię
W oddali, wiedziałem
Nie ma ucieczki
Powiem ci teraz
Co powinniśmy zrobić
Pójdziemy pozbierać dni
Poukładać chwile
Jesteś w mojej pamięci
Jak piosenka w radio
Pamiętam kiedy cię pierwszy raz widziałem
Samotną w ciemności z drinkiem
Z płomieniem świecy płonącym przed tobą
Ukrytymi myślami
Stałaś w oddali
Wydawało się, że nie słyszysz co mówiłem
Dlaczego byłaś przeciwna
Kiedy wszystkie światła były tak czerwone?
Bo ty I ja moja droga
Ale ty i ja moja droga
Widziałem cię
W oddali, wiedziałem
Nie ma ucieczki
Powiem ci teraz
Co powinniśmy zrobić
Pójdziemy pozbierać dni
Poukładać chwile
Jesteś w mojej pamięci
Jak piosenka w radio
Nie wiem co było tak bolesne
Ale czasem jest to na twojej twarzy
Czasem wyglądasz na pogardliwą
Wobec ludzi
Ale później na skrzydłach emocji
Kołujemy w locie
Dopóki nie przypłyniemy jak ocean
Do jej łoża nocą
Ale ty i ja moja droga
Widziałem cię
W oddali, wiedziałem
Nie ma ucieczki
Powiem ci teraz
Co powinniśmy zrobić
Pójdziemy pozbierać dni
Poukładać chwile
Jesteś w mojej pamięci
Jak piosenka w radio
Koniec dnia
Wieczorem, kiedy dzień zachodzi
Ona opuszcza jasne światła domu
Staje i patrzy okryta płaszczem
Pochodnie podpalają zachodnie niebo
Czasem myśli że zna go zbyt dobrze
Innym razem że nie za bardzo
Oni żyją swoim życiem w rodzinach
I dopadają się, kiedy upadają
Nic nie trwa. Ona dobrze wie, stara się kurczowo uchwycić
Kiedy to minie będziesz spalona
Mody i przyjaciele przychodzą i odchodzą
Każdy podróżuję drogą w ich kierunku
Ona chce wybiec tam gdzie dzień spotyka się z nocą
Daleko poza te środkowo-zachodnie farmy
Ale ona będzie z nim jak długo nie znajdzie
Obcej w jego ramionach
Zastrzegam sobie prawa autorskie do tłumaczeń
tekstów
Time Passages to ósma studyjna płyta
szkockiego piosenkarza, i jedna z najlepiej sprzedawanych - rozpoczynających
jego amerykańską karierę (dziesiąte miejsce na amerykańskiej liście top ten).
Zainteresowałem się twórczością artysty, kiedy na liście przebojów Programu
Trzeciego zagościł doskonały nostalgiczny Rumours of War, będący utrzymany w
lekko elektronicznych klimatach (i jakże dziś aktualny...).
Omawiana dziś płyta to album bardziej gitarowy, jednak
poszukiwacze klimatów wspomnianego hitu odnajdą go choćby w Life in Dark Water
czy The Palace of Versailles. Mam w kolekcji kilka płyt Stewarta i ważne jest to, że wszystkie są na zdecydowanie wysokim poziomie
zarówno muzycznie jak i w warstwie tekstowej. Myślę, że do nich jeszcze
wrócimy, dzisiaj jednak oddalmy się w podróż po pasażach czasu, którą wspólnie
z Stewartem oferuje nam nikt inny jak wielki Alan Parsons, będący realizatorem
płyty.
Zarówno Stewart jak i Parsons jeszcze u nas zagoszczą, w końcu odzie jesień...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Al Stewart - Time Passages, RCA Records 1978, Producent: Alan Parsons, Tracklista: Time Passages, Valentina Way, Life in Dark Water, A Man for All Seasons, Almost Lucy, The Palace of Versailles, Timeless Skies, Song on the Radio, End of the Day