Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Wolfgang Press. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Wolfgang Press. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2024

Isolations News 296: Xymox i Wolfgang Press w PL, Cure kameralnie, Morris w podkaście, Oasis live, Marx z Sisters of Mercy - nowy album, wraca Jethro Tull, the Who na znaczkach, stopione mózgi, rosnące góry i żarłoczne pandy

Zaczynamy od byłego członka Joy Division. Gary Kemp i Guy Pratt, którzy prowadzą podkast Rockonteurs, gdzie snują opowieści o branży muzycznej, w sobotę zaprosili Stephena Morrisa. Co mówił można odsłuchać TUTAJ. 

Pozostańmy w chłodnych klimatach. Współzałożyciel i gitarzysta Sisters Of Mercy, Gary Marx, wydał pierwszą płytę od 15 lat. Album pojawił się 4 października nakładem Wrecking Ball Sounds, małej niezależnej wytwórni z Hull, i jest zatytułowany Green Ginger Jive. Dostępne są dwie wersje - jako jako 12-utworowy winylowy LP gdzie do pierwszych 250 egzemplarzach jest dodawany singiel. Oprócz tego płyta jest dostępna w wersji rozszerzonej na CD z dodatkowymi utworami. Nagrał ją z pomocą przyjaciół - Wayne'a Husseya z The Mission, Milesa Hunta z Wonder Stuff i Johna Robba. Album można kupować od soboty TUTAJ. Na YT jest też dostępny trailer. 

Fanom Sisters of Mercy polecamy przed jego obejrzeniem wziąć krople uspokajające lub, jak to radził Świetlicki, czopki z pyralginą. On jest TUTAJ.

Przychodzi facet do lekarza i mówi, że spać nie może w nocy. Lekarz przepisał mu tabletki ziołowe, ale facet wraca po tygodniu i mówi, że nie działają w ogóle, dalej spać nie może. Lekarz na to:

– W takim razie trzeba spróbować coś mocniejszego, proszę spróbować tych czopków na sen.

Pacjent wraca po tygodniu do lekarza i mówi:

– Panie doktorze, faktycznie te czopki działają ale  są strasznie mocne.

– Jak to mocne?

– Bo jak się budzę rano to jeszcze mam palec w zadzie.

Teraz coś o badaniu choć nie przez lekarza. Lubicie pandy? W Allgäu na południu Niemiec naukowcy natknęli się na skamieniałości przodka pandy wielkiej. Badania zębów wymarłego gatunku pokazały, że żyjące niegdyś w Europie pandy jadły mięso, nie jak współczesne pandy wielkie, które żywią się głównie pędami bambusa. I były większe (LINK). 

Facet ogląda Discovery, spiker z ekranu:
- Pandy mają ich 16, rekiny 100, a u człowieka norma to 32 zęby.
Facet podrywa się z fotela i wrzeszczy:
- K***a, jestem pandą!

Powyższy dowcip o pandzie już tutaj kiedyś był, ale powtórzyliśmy go bo nam się bardzo podoba. Za to muzycy z Jethro Tull ponownie zremiksowali album Yuletide z 2003 roku, który był ostatnim nagranym z gitarzystą Martinem Barre. Jest to pięciopłytowy album świąteczny - Jethro Tull: Fresh Snow at Christmas - który ukaże się 6 grudnia. Wydawnictwo będzie zawierać wiele bonusów i wyjdzie także (po raz pierwszy) na winylu. Przedsprzedaż TUTAJ. Trailer gra powyżej.

Skoro pojawiły się dinozaury - brytyjska poczta Royal Mail zapowiedziała wydanie serii znaczków upamiętniających 60. rocznicę powstania The Who. Seria złożona z 34 znaczków oficjalnie trafi do sprzedaży 17 października (LINK).


Z kolei od 27 października rusza w Łodzi Soundedit. Wprawdzie New Model Army ze względu na problemy zdrowotne perkusisty – Michaela Deana – odwołał występ i wszystkie koncerty do końca roku, ale muzycy zapewnili zastępstwo, zamiast nich wystąpią Justin Sullivan & Dean White ze specjalnym setem. A poza tym w programie festiwalu legenda z wytwórni 4AD, czyli The Wolfgang Press, a także Juno Reactor i Clan of Xymox. - bilety TUTAJ.


The Cure natomiast wystąpi 30 października na bardzo kameralnym koncercie dla publiczności zebranej w BBC Radio Theatre w ramach Radio 2 In Concert. Podczas koncertu zespół wykona utwory z długo oczekiwanego nowego albumu Songs of a Lost World. Bilety zostaną przydzielone w drodze losowania, które potrwa do 9 października, do godziny 21:00. Ale tylko dla mieszkańców Wielkiej Brytanii. Oczywiście reszta nic nie traci, cały koncert zostanie nagrany i wyemitowany w programie Jo Whiley w Radio 2 i BBC Sounds (19:00-21:00) 31 października, w którym będzie również można posłuchać wywiadu z Robertem Smithem (LINK).


Za to nigdy nie wystąpią już razem dwaj panowie którzy kiedyś tworzyli Pink Floyd. David Gilmour w wywiadzie zapowiedział, że nigdy nie wystąpi z Rogerem Watersem. Natomiast byłby zadowolony gdyby zaczęła występować Kate Bush, ale według niego zależy to tylko od niej i od nikogo innego. Cały wywiad jest TUTAJ.

Szkoda, bilety na Pink Floyd pewnie sprzedały by się w kilka sekund...


Trasa koncertowa Oasis North American Reunion została wyprzedana w nieco dłuższym czasie, bo w godzinę! Popyt na występy Oasis na żywo nadal rośnie, a wszystkie koncerty w Ameryce Północnej w ramach światowej trasy koncertowej OASIS LIVE '25 zespołu zostały wyprzedane. Muzycy zapowiedzieli występy w Australii. Zespół ogłosił już program, większość występów planowana jest na przyszły rok (LINK).

Ego braci Gallagher po tym zapewne urosło  jeszcze bardziej... 

Tak jak urosła nam Grecia i rośnie też Mount Everest, który ma 8848 metrów i 86 centymetrów wysokości. Badacze mówią, że podnosi się o około dwa milimetry rocznie i w ciągu ostatnich blisko 90 tys. lat zwiększył swoją wysokość nawet o 50 metrów. Ale czym jest to spowodowane? Jak wynika z niedawno przeprowadzonych przez naukowców z University College London (UCL) oraz China University of Geosciences badań, Mount Everest rośnie dzięki erozji spowodowanej przez oddalony o około 75 kilometrów system rzeczny. Rzeki wymywają takie ilości materiału skalnego, że podnosi się płyta tektoniczna, a razem z nią góra (LINK). 

Czekamy na głosy ekologów twierdzące, że wymywanie powodowane jest zmianami klimatu i aby mu zapobiec, należy podwyższyć ceny prądu.


Jeszcze o ekologach. Mózgi ofiar erupcji Wezuwiusza, do której doszło w 79 roku, zamieniły się w szkło. Naukowcy odkryli doskonale zachowane neurony. Można zatem uznać, że ciało ludzkie jest rodzajem gliny, która pod wpływem temperatury topi się (LINK).

Patrząc na niektórych członków naszego rządu można dojść do wniosku, że ich mózgi stopiły się w normalnych warunkach. 


Jeszcze o znaleziskach. W latach 80. XX wieku w jednej z jaskiń na Pustyni Judzkiej archeolodzy znaleźli nasiona, które według datowania węglem radioaktywnym liczyły sobie ponad 1000 lat. Naukowcom udało się wyhodować z nich drzewo. Prawdopodobnie należy do wymarłego gatunku o właściwościach leczniczych, o którym kilkakrotnie wspomina Biblia, teraz nazwano je sheba. Zawiera niezwykle aromatyczne żywice (LINK). Ale nie są to pierwsze tak stare nasiona które wykiełkowały. W 2020 roku posadzono nasiona palm daktylowych, które zostały znalezione w Masadzie, starożytnej twierdzy, gdzie schronił się Herod Wielki uciekając przed Partami. Z 34 sztuk, których wiek ocenia się na 1900 lat wyrosło 6 (LINK).

News ilustrujemy drzewkiem wyhodowanym z podobnego nasiona, ale odnalezionego na Syberii.


Jeszcze w temacie odkryć, które są w stanie zmienić historię. Po zbadaniu próbek DNA z muzeów w Europie oraz porównanie ich z kopalnym DNA morsów z Ameryki Północnej wykazano, że wikingowie  sprowadzali ciosy morsów aż z odległej Grenlandii. A zatem pierwsi, przed Krzysztofem Kolumbem, dotarli i odkryli Amerykę. A co więcej, pozyskane kły morskie sprzedawali jako kość słoniową, niezwykle luksusowy i drogi materiał w średniowiecznej Europie (LINK).


Powyżej Oasis gra the Beatles. Paul McCartney podczas trzygodzinnego koncertu w Urugwaju po raz pierwszy zagrał na żywo Now And Then, demo Johna Lennona, które w zeszłym roku zostało przekształcone w nową piosenkę Beatlesów. Ta stała się najbardziej kasowym singlem roku w całej branży muzycznej... Tak to się robi.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 23 kwietnia 2023

Z mojej płytoteki/ z katalogu 4AD: The Wolfgang Press i Standing Up Straight, psychodeliczna zimna fala


Po doskonałym The Legendary Wolfgang Press and Other Tall Stories (z roku 1985, album opisaliśmy TUTAJ) Wolfgang Press nagrywa Standing Up Straight (ukazał się 1.05.1986), być może nieco bardziej funkowy, za to zapewne znakomity i klimatem chyba nawet bardziej dołujący niż poprzednik. Mało tego, zespół wreszcie dorabia się przeboju, bowiem kończący album utwór I'm the Crime (z Elizabeth Frazer z Cocteau Twins na wokalach) plasuje się dość wysoko na liście przebojów Rozgłośni Harcerskiej, która bez wątpienia obok PR3 przyczynia się do lansowania małej niezależnej wytwórni 4AD

Album zyskuje bardzo wysokie noty, zarówno portali jak i czytelników (proszę zobaczyć TUTAJ), którzy zwracają uwagę na elementy industrialne, orkiestrowe i zimnofalowe. Inni z kolei dopatrują się nieco Cave'owego brzmienia wokalu (TUTAJ).

Szczególną uwagę zwraca szata graficzna, oczywiście w wykonaniu nieodżałowanego Vaughana Olivera (pisaliśmy o nim TUTAJ), szczególnie interesujący jest na tym albumie sposób w jaki artysta zaprezentował teksty. 



Jak bowiem wiadomo, od 1967 roku, kiedy to Beatlesi jako pierwsi wpadli na pomysł umieszczenia tekstów na okładce płyty (był to album Sgt. Pepper) stało się to standardem. Ale Oliver poszedł dalej. Pokazuje na albumie Wolfgang Press, że tekstami też można się nieźle bawić.
 


Raz są one bowiem drukowane idealnie równą kursywą, innym razem przypominają sterty latających liści... Pojawiają się też gryzmoły nieco przypominające kanji. Nie mam pojęcia, czy to specjalna wersja okładki na rynek japoński, bowiem egzemplarz płyty jakim dysponuję przeznaczony jest właśnie do promocji grupy na tamtym rynku, mało tego, jest to egzemplarz za który nie wolno było pobierać pieniędzy, ze specjalną wkładką na japoński rynek z tłumaczeniami tekstów i informacjami o płycie.

 

Zaczyna się mocno - Dig A Hole w którym pojawia się typowe dla zespołu zwolnienie rytmu z nostalgicznymi wstawkami na pianinie. Nie zmienia to jednak faktu, że piosenka sprawia wrażenie jakby WP wbijali nam w czoło gwoździa. Na szczęście po niej jest klimat jaki najbardziej lubimy. Bowiem My Life jest bardzo nastrojowy i nawiązuje klimatem do poprzedniego albumu.

Ty nigdy nie zrozumiesz
Kiedy ja zaczynam wyglądać jak ja
Nigdy nie da się nas opisać
A ty, ty znowu się odwracasz
Mówiłem, że możemy być tacy sami
Ale zostawiłem tam swoją duszę
Dlaczego?
Hej, co jest?
Moje życie właśnie tu przeleciało
Mów, mów i daj się złamać
Co, jaki jest powód?
Moje, ja jest odpowiedzią
Więc co to jest, co powiedziałem?
Więc co straciłem?
Powietrze to brud, ziemia jest jeszcze gorsza
Nigdy tego nie zrozumiesz

Kiedy ja zaczynam wyglądać jak ja
Zawsze będziemy spleceni
To prawda
Hej, co jest?
Moje życie właśnie tu przeleciało
Myślę, że zostałem zapomniany
Powinniśmy teraz podnieść to drzewo
Wsadź je do mojej głowy, weź je do mojej duszy
Zabierz  do miejsca moich narodzin, gdzie nie może zostać zniszczone
Weź je do mojej głowy, weź je do mojej duszy
Zabierz je do miejsca moich narodzin, zabierz je do mojej głowy
Ty i ja, ty i ja, ty i ja 

Hammer The Halo znowu zaczyna się dość dziwnie, na szczęście przechodzi w nastrojowe, pełne powietrza klimaty... Piosenka, mówiąc krótko, jest apelem do innych o święty spokój... Bless My Brother jest nieco hałaśliwy, za to ma interesujący tekst. 

Pobłogosław mojego brata ukrywającego się w śmietniku
Wyszedłem do drzew, które właśnie przemówiły do ​​bryzy
Powiedziałem, że poszedłeś, poszedłeś do śmietnika
Wszędzie mówiłem: morderstwo
Powiedziałem, jak można uzyskać dyscyplinę mówienia
Bo to nic nie znaczy, to nic nie znaczy
Myślisz, że jesteś taki świadomy, tak niezwykły
Ale to nie, to nic, to nic nie znaczy
I jest jedyną rzeczą, w którą kiedykolwiek wierzysz

Pobłogosław mojego brata ukrywającego się w śmietniku
Bo wszystko, co robię, nie wierzę w opowiadane sny
Powiedziałem, że musisz być dobry, powiedziałem, że musisz być dobry
Muszę patrzeć, jak zatrzymujesz nad nim stopę
Śmiertelna trucizna, którą ukrywam we właściwych decyzjach
Oburzające uwagi, które powiedziałem, popadają w nieszczęście
Ponieważ nie mają, nie mają, nic nie znaczą
Oni nie, oni nie, oni nic nie znaczą

Fire-Fly jest ciekawy, z tym że tekst to co najmniej eksperyment słowny... Ghost najbardziej nawiązuje do poprzedniego albumu. Jest jakby odrzutem z The Legendary. Rotten Fodder to piosenka o przyczynach zepsucia i upadku człowieka, jak znęcająca się nad dzieckiem matka, czy zły wpływ innych. Forty Days, Thirty Nights i I Am The Crime niewątpliwie wyróżniają się na tym albumie. Oba są nastrojowe, przy czym pierwszy stanowi preludium do wielkiego finału.

 


Zejdź mi z drogi i opuść mój dom
Cukier i sól
Uwierz w siebie, czekam 40 dni i 30 nocy
jestem zdumiony
Zejdź mi z drogi, zniszcz ten dźwięk
Zejdź mi z drogi, zakochałem się w sobie
Przyjmij mój kształt i znajdź mój sens
Jestem zdumiony, jestem zdumiony
W moim oczekiwaniu będę się uśmiechać
Przyjmij mój kształt, jestem zakochany w sobie, w sobie

Moje czekające ramiona z pewnością muszą tu pozostać
Jestem zakochany w sobie
jestem mężczyzną
Wierzę w siebie
Którędy bezpiecznie musi tu stać
Jestem zakochany w sobie
Zejdź mi z drogi i opuść mój dom
Jestem człowiekiem, którego słyszałem
jestem mężczyzną
jestem mężczyzną
Spędziliśmy 40 dni 30 nocy
40 dni 30 nocy
Coś jest nie tak: słyszę siebie

Zapewne chodzi tutaj o jakiś byt narcystyczny. Za to legendarny już dziś I Am The Crime, niewątpliwie obok Cut the Tree, najlepszy utwór Wolfgang Press, wydaje się dotyczyć jakiegoś stanu oświecenia. 

Biegnę przez rzekę mówiąc
Życie to kłamstwo
Życie to kłamstwo
Ludzie robią takie zamieszanie
A co do mnie, znalazłem w sobie zbrodnię 

Życie to kłamstwo
Życie to kłamstwo
Jestem Przestępstwem
Nie ma nikogo innego, nikogo innego

Jestem Przestępstwem
Moje życie jest zamknięte w czasie,
Moje życie jest niespokojne
Życie to kłamstwo, życie to kłamstwo
Jestem zbrodnią
 

To ciekawy album, dobra kontynuacja The Legendary, choć gdybym miał decydować, to jednak poprzedni album wydaje się być lepszy. Chyba dlatego, że jest bardziej klimatyczny i różnorodny. Co nie zmienia faktu, że Standing Up Straight to wielkie dzieło... Mimo tego, że ukazał się 37 lat temu...

Co dziś dzieje się z muzykami opisaliśmy TUTAJ.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


 

 

The Wolfgang Press, Standing Up Straight, producenci: Wolfgang Press i John Fryer,  4AD 1986, tracklista: Dig A Hole, My Life, Hammer The Halo, Bless My Brother, Fire-Fly, Ghost, Rotten Fodder, Forty Days, Thirty Nights, I Am The Crime.

środa, 24 czerwca 2020

Z katalogu 4AD/ z mojej płytoteki: The Wolfgang Press - The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories, czyli miks psychodeliczno - chłodnofalowy

W roku 1985, zespół Wolfgang Press nagrywa w 4AD swój piąty album: The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories (LINK). Płyta znacząco odbiega od funkowych klimatów w jakich lubuje się grupa, i jest na pewno, obok kolejnego, czyli Standing Up Straight (o nim też napiszemy), bardzo chłodnofalowy. W zasadzie nie ma na nim, poza jednym coverem Arethy  Franklin czyli Respect, słabych piosenek. Podejrzewam że wrzucili go po prostu dla żartów, w każdym razie zawsze omijam ten utwór gdy najdzie mnie ochota na odsłuchanie albumu. 

Co do zapędów chłodnofalowych bohaterów dzisiejszego wpisu warto wspomnieć, że na legendarnej kompilacji 4AD, wdanej dwa lata później, czyli Lonely is an Eysore (opisanej przez nas TUTAJ), brzmieli oni tak:


Nota bene, scenę odsłonięcia okna uważam za jedną z najlepszych, jeśli chodzi o synchronizację dźwięku z obrazem w wideoklipach...


 
Wracając jednak do Legendarnego Wolfgang Press niech zatem nikogo nie zmyli kolorowa okładka z odlotowymi ilustracjami Alberta Ricci. Na płycie bowiem mamy mistrzów klimatu - pojawia się zatem sama Elizabeth Frazer (chórki w piosence Respect) i kolejny muzyk z Cocteau Twins, czyli Robin Guthrie, grający na gitarze w trzech innych piosenkach i będący ponadto producentem albumu...




Ten zaczyna się od instrumentalnego The Deep Briny, który przy dość schematycznym basie i chłodnych gitarach wprowadza nas w klimat albumu, by całkiem gładko przejść w bardzo rytmiczny Tremble (My Girl Doesn't) - swoistego rodzaju protest song.

Magią głupców jest to, 
że tych słów już nie ma...

Heart Of Stone był swego czasu jednym z największych przebojów tego albumu. Bardzo melodyjna piosenka, ale jak to na całym wydawnictwie, gdzieś kryje się niepokój, jakieś dziwne napięcie... Zdaje się być ona dziennikiem jakiegoś opętanego proroka, który wylądował w domu wariatów...




Tak wiele razy, tyle razy 
Dokonywałeś  zbrodni, kończyłeś historie
Powinienem był poznać wewnętrzne uczucie
Tych niechlujnych ludzi
Udziel przebaczenia i zapomnij
Pokaż prawdziwy smutek i odetnij rękę
Odetnij rękę
 

Podążaj za mną i dziel się swoimi historiami
Podążaj za mną i zamartwiaj się
Podążaj za mną i wskaż przyczynę
Dla tej piekielnej konkurencji
Pójdź za mną i przekaż słowo
Wszystkim ludziom, którzy nie słyszą
 

Tyle razy, tyle razy
Tysiąc głów rozmawia wierszem
Bezużyteczne słowa popełniają więcej przestępstw 

Przypadek bezmyślnej intuicji
Przypadek znalezienia wewnętrznej wizji
Zrzucam bombę ty jeździsz samochodem
A kiedy pękamy tak mocno pękamy
Pielęgniarki przychodzą, aby usłyszeć nasze historie
Te kwiaty mówią, moje kwiaty mówią
Ludzie zabierają to co było moje
 

Uderzyłeś mocno, uderzyłeś mocno
 

Tyle razy połknąłem dziurę
Tyle razy, tyle razy
Uderzasz mocno, uderzasz mocno
Słyszę że idziesz i lecisz w dół
To zabawne uczucie nazywa się dźwiękiem
To nie jest czas na ciężkie oddychanie
Uderzasz mocno, uderzasz mocno
I tak jak mówił - nadchodzi
Grzebię i przewracam się
I przejrzałem na wylot ten przerażający numer
Nie baw się zacienionymi gorączkami
Moje osoby popadły w wieczność
Dźwięk muzyki i oświetlone ogrody
Ogień płonie, ale nie w moim domu
Nie w moim domu, nie w moim domu
Ta sama piosenka, ta sama stara śpiewka
Ta sama piosenka, ta sama stara piosenka
Po prostu szukam kamiennego serca
 

Respect ze wspomnianych powyżej powodów pomijam. To kompletna pomyłka... Za to po nim nadchodzi My Way - zaiste arcydzieło i jeden z najlepszych momentów na tej płycie. Po prostu genialna piosenka...


 

Moje kości nie kłamią
 

Ścigaj fakty i utop w rzece
Weź twarz i wyślij po kwiaty
Staw czoła faktom i udawaj, że są trudniejsze
Staw czoła faktom i udawaj, że jesteś mądrzejszy
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Teraz to przyjemność
W dół w dół ku rozsądkowi
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Nie ma potrzeby dla złych wymówek
Nie ma potrzeby dla złych złych złych sposobów
Mam przyjaciela w Jezusie [ha ha ha!]
Wbija mi pręt w plecy
Po prostu potrząśnij moimi kośćmi i złam mnie
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Moje kości nie kłamią
Moje palce nie chodzą
Potrząśnij moją czaszką, a zobaczysz dlaczego
Zakryj twarz, a zobaczysz dlaczego
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Wiem, że nigdy o ciebie nie proszę
Wiedz, że nigdy o ciebie nie pytam
Nigdy nie pytaj o ...
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Mówię, że tego, czego tu nie ma, nigdy nie było
Nie pozwól wodzie pod palcami
Nie pozwól, aby woda spływała ci z twarzy
Nie pozwól wodzie pod skórą
Nie pozwól wodzie pod skórą
Tu nie ma sensu, nie ma tu wiary
Nie pozwól wodzie pod skórą
Nie pozwól wodzie pod palcami
Nie pozwól wodzie pod skórą


Po nim kolejny hit - I'm Coming Home (Mama),  być może to jakaś współczesna wersja biblijnego syna marnotrawnego, a może chodzi o powroty po pijackich balangach...    Muted jest utworem instrumentalnym, wprowadzającym kolejną porcję niepokoju, psychodeli i napięcia. Tak potrafią tylko oni i tylko na tej płycie. Deserve nieco uspokaja klimat. 

Złapany w połowie czterdziestej drugiej
To fakt, liczba, słowo pisane
Kawałek mojego umysłu to połowa lub całość
Rewolwer wystrzelił mi z głowy
Aby dać mi to, na co zasłużyłem, na co zasłużyłem


Jak wiele utworów na tym albumie, posiada dadaistyczny tekst. Kilka grup z 4AD w tamtym czasie tworzyła takie teksty, choćby Throwing Muses... Ale może ktoś ma inne zdanie i znajdzie jakieś przesłanie w tym utworze? Ten jednak gdy urywa się, przechodzi po charakterystycznym sapaniu w typowo funkowy Sweatbox. Po nim mamy całkowicie spokojny Fire-Eater i Ecstasy...  

Wstęp do ostatniego utworu jest kolejnym zupełnie niesamowitym momentem na tym albumie... - te kraczące wrony... Piosenka o ekstazie, co jest jak narkotyk...

Zaśpiewaj piosenkę o ekstazie
Zaśpiewaj ją głośno i ze mną
Do widzenia
Strach na wróble skacze przez płot
Aby przeskoczyć ogrodzenie, 

Przeskoczyć ogrodzenie




Płyta The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories przypomina mi samotne wieczory, kiedy patrząc przez okno na zachodzące słońce słuchałem tych pięknych historii. Siały one w słuchaczu jakiś niespotykany niepokój i pobudzały do myślenia. To było bardzo, bardzo dawno, niepokój pozostał już na zawsze, a Wolfgang Press osiągnął taki poziom jeszcze tylko jeden raz. Tylko, a może aż?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

P.S. Co dzieje się z muzykami zespołu The Wolfgang Press napisaliśmy niedawno TUTAJ


Wolfgang Press - The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories, 4AD, 1985, producenci: Robin Guthrie i Wolfgang Press, tracklista: The Deep Briny, Tremble (My Girl Doesn't), Heart Of Stone, Respect, My Way, I'm Coming Home (Mama), Muted, Deserve, Sweatbox, Fire-Eater, Ecstasy

piątek, 20 grudnia 2019

Co się dzieje z nimi? The Wolfgang Press

Trio The Wolfgang Press założone w 1983 r. przez  Michael'a Allen (wokal, gitara basowa), Marka Cox (keyboard) i  Andrew Gray (gitara elektryczna) należało do pierwszej generacji wykonawców skupionych w wytwórni 4AD i wraz z Cocteau Twins, Colourbox i Dead Can Dance, która stworzyła legendę tej firmy. 

Artyści wcześniej należeli do niedocenianej formacji Rema-Rema, która wprawdzie istniała bardzo krótko i rozpadła się przed wydaniem pierwszego albumu, lecz była okazją do spotkania się muzyków z różnych grup (m. in. The Models i Siouxsie And The Banshees), a po zaprzestaniu działalności dała asumpt powstania nowych zespołów, oprócz The Wolfgang Press oraz Psychic TV, Renegade Soundwave, Mass i Adam and The Ants

Po 40 latach 1 marca tego roku pojawił się ich (zespołu Rema Rema) debiutancki album Fond Reflections zawierający historyczne nagrania wykonane podczas koncertu i pochodzące z pierwszej EP-ki (LINK).

The Wolfgang Press działał do 1995 r. i przechodził wiele przeobrażeń muzycznych, sięgając do różnych gatunków rocka oraz muzyki dub, reggae, soul i funk. Potem każdy z muzyków poszedł własną drogą, choć okazjonalnie nagrywali wspólnie.

Michaell Allen założył w 2005 r. zespół Geniuser, w którym gra w duecie z Giuseppe De Bellis wcześniej zaangażowanym w The Orb. W 2005 roku wytwórnia Phisteria wydała najpierw ich album Mud Black a pięć lat później EP-kę zatytułowaną Press/Delete. Przy niektórych utworach albumu współpracował z nimi Andrew Gray, który grywał także czasem w zespole Lawender Pill Mob Gary'ego Asquitha gdzie udzielał się także Allen. Gray jednak zdecydował się ostatecznie występować sam jako Limehouse Outlaw. W 2002 r. wydał album Homegrown, do którego niektóre utwory napisał mu Allen.  




Niedawno Geniuser zaprezentował teledysk do pierwszego singla Epiphany z ich drugiego albumu I Am:  




Zespół próbował w związku z tym samodzielnie dotrzeć do fanów i powołał platformę medialną by bezpośrednio dostarczyć przedpremierowe, ekskluzywne aktualizacje albumu, w tym opatrzone autografami muzyków płyty z dodatkowymi utworami oraz atrakcyjnymi grafikami i obwolutami zaprojektowanymi przez Chrisa Brigga wieloletniego współpracownika 4AD. Strona oferowała ponadto ostatni album w przedsprzedaży, w wersji ekskluzywnej: CD z 16-stronicową kolorową książeczką, a winyl z kolorowym folderem, z podpisanymi testami, czy ręcznie napisanymi tekstami przez Michael'a Allen i podpisaną płytą DVD z koncertu zespołu w Odessie (LINK). Szkoda, że pomysł nie wypalił. Komunikat na stronie projektu informuje, iż dniu 31 lipca 2019 r. spółka zbankrutowała... Jednak zainteresowani mogą nabywać płytę za pośrednictwem oficjalnej strony (LINK). Muzycy w zeszłym roku odbyli swoje tourne po Ukrainie (TUTAJ) i myślą o nowej trasie... (LINK). 

O szczegółach pracy zespołu a także o powodach rozpadu The Wolfgang Press Allen szczegółowo informuje w udzielonym wywiadzie (LINK) - w każdym razie rozstali się nie dlatego, że się poróżnili (wręcz przeciwnie utrzymują stały kontakt), lecz prostu przestali odczuwać radość z wspólnego grania. Jako ciekawostkę warto odnotować jego wzmiankę o przyjaźni z braćmi Dave i Alanie Curtis, z zespoły Dif Juz o których pisaliśmy TUTAJ, u jednego z nich był nawet świadkiem na ślubie.

Najbardziej tajemniczy z tej trójki muzyków jest Mark Cox, który stworzył własny projekt muzyczny nazwany U:guru. Oprócz niego biorą w nim udział: Stuart McLean (gitara, trąbka,) Jack Elphick (gitara), TJay Tarantino (gitara basowa), Sacha Babic (perkusja), Stewart George (wokal, keyboard i saksofon), Mireille Kaiser i Maureen Haley (wokal). Mimo tak znacznej reprezentacji na razie wykonują drobne formy muzyczne. Ich utwór został użyty jako ścieżka dźwiękowa do filmu powstałego w zeszłym roku i propagującego uroki Wyspy Świętej Heleny (LINK). Poza tym mogą się jeszcze pochwalić jedynie dwoma piosenkami (LINK): 






Muzyk jednak nie stroni od kontaktu z fanami, niedawno udzielił jednemu z nich obszernego wywiadu przez telefon, w którym wspominał lata gry w The Wolfgang Press (LINK). 

Wszyscy muzycy mieszkają w Wielkiej Brytanii.


Wkrótce losy innych gwiazd z lat 80-tych. Czytajcie nas - codziennie nowy wpis tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 4 listopada 2018

Z katalogu 4AD: Jest jesień, a jesienią Samotność Gryzie w Oczy


Jest rok 1987. Kultowa, a wtedy ciągle początkująca wytwórnia 4AD (TUTAJ) postanawia promować swoich wykonawców. Robi to na co najmniej dwa sposoby, najpierw zbiera wszystkich do projektu nazwanego This Mortal Coil (TUTAJ) by w 1984 roku nagrać znakomity It'll End in Tears, a cztery lata później wydaje omawianą dzisiaj płytę. 

To jest zupełnie unikalne wydawnictwo, bowiem gromadzi same perły, dzisiaj już zespoły z czołówki chłodnej fali, wtedy w większości byli to ciągle mało znani wykonawcy. Poza pierwszą piosenką pozostałe tworzą dość spójny przekaz. Warto dodać, że na tyle  wyczekiwany w Polsce, że Tonpress wydaje go na winylu, w wersji strasznie banalnej, o czym napiszę jeszcze w dziale Z mojej płytoteki. Należy tutaj koniecznie wspomnieć o Programie 3 PR i Tomku Beksińskim, którym zawdzięczamy popularyzowanie tamtych klimatów wśród rodzimych słuchaczy, do których i ja należałem. 

Co ważne, 4AD nie tylko wydało płytę ale i promocji towarzyszyło pojawienie się kasety VHS z teledyskami. I dziś, kiedy obraz jest wart tysiące słów, przypomnimy sobie te wszystkie piosenki. 

Płytę otwiera, zupełnie do niej nie pasujący, Hot Doggie z repertuaru zespołu  Colourbox. Ale 4AD do dzisiaj nagrywa różnorodną muzykę, co zresztą robiła też Factory Records (TUTAJ). W świetle tego co nastąpi za chwilę można im ten wybryk wybaczyć...  
Piosenka z dość prostym teledyskiem jest jakby zapowiedzią utworów następujących po niej. Styl jaki reprezentują muzycy to mieszanka zalążków hip-hop z muzyką eksperymentalną.  Po zapowiedzi przychodzi kolej na pierwszą perłę. Będzie bowiem kwaśno, gorzko i smutno.. Acid, Bitter and Sad zespołu This Mortal Coil wyprodukowany przez samego założyciela 4AD Ivo Watts-Russella (TUTAJ) i  Johna Fryera to perła. Słychać tutaj wszystko co wtedy było powietrzem 4AD. Doskonały wokal Alison Limeric, charakterystyczną perkusją a la Cocteau Twins (TUTAJ), i eksperymenty dźwiękowe niczym organy parowe Johna Lennona. Teledysk prowadzi nas w krainę snu...

I pozostajemy w niej bowiem kolejny wykonawca w swoim znakomitym utworze nie ma zamiaru nas budzić... Cut the Tree zespołu The Wolfgang Press, dzisiaj już legendy chłodnej fali, nostalgiczna piosenka o poszukiwaniu sensu życia utrzymana w konwencji lekko dadaistycznej to zapewne kolejny strzał w dziesiątkę. Proszę zwrócić uwagę jak doskonałą jest synchronizacja obrazu z muzyką, zwłaszcza moment odsłaniania okna...

Po tej wycieczce następuje lekkie orzeźwienie. Dziewczyny z Throwing Muses, a wtedy w kapeli grały zarówno Kristin jak i Tanya zabierają nas na wycieczkę do krainy Franza Kafki zwłaszcza w warstwie tekstowej. Zagrany na żywo w teledysku Fish staje się od tej płyty jednym z ich największych przebojów. Styl w jakim grają, rytmiczny i gitarowy, jest ich znakiem rozpoznawczym do dzisiaj, a fragment tekstu staje się tytułem całej prezentowanej dziś płyty.


Po tym lekkim oderwaniu od krainy snu wracamy do niej ponownie. Frontier, czyli Granica zespołu Dead Can Dance (TUTAJ), to utwór absolutnie niesamowity. Nigdy nie ukazał się na żadnym innym wydawnictwie zespołu. Brzmi jak zapowiedź lub odrzut z sesji do ich najgenialniejszej płyty, Within the Realm of Dying Sun (TUTAJ). Prosty ale jakże pełen niepokoju teledysk z niesamowitą kreacją Lisy Gerrard...
 

Sen trwa, bowiem teraz pora na Zgniecionego w wykonaniu kolejnej wielkiej gwiazdy wytwórni z Londynu. Mowa oczywiście o doskonałym utworze Crushed zespołu Cocteau Twins. Tekstu nie ma ale Ela Frazer brzmi na tyle przekonująco, że wyczarowuje przed słuchaczami zupełnie niesamowite pejzaże... Też je widzicie?

 

Pora wyrwać się z mary, nic tak tego scenie czyni jak znakomita piosenka Muscoviet Musquito kolejnej legendy 4AD czyli Clan of Xymox (TUTAJ). Zwracam uwagę na ten teledysk z kilku powodów. Oddaje on doskonale klimat tamtych czasów, zawiera niesamowicie industrialne obrazy i nawiązuje do Joy Division (TUTAJ). Jak bowiem traktować, jeśli nie nawiązanie, do sceny rodem ze Stroszka (TUTAJ) samego Wernera Herzoga (TUTAJ)? Nie ma chyba drugiego teledysku, który tak doskonale oddawałby klimat Londynu i wytwórni w tamtym okresie. No i  te fryzury... 

 

Pora kończyć, ale jeśli zamykać album to trzeba zrobić to w wielkim stylu. Czy ktoś jest w stanie zaprzeczyć, że The Protagonist majestatyczna piosenka Dead Can Dance (TUTAJ) mogłaby zostać zastąpiona czymś lepszym?

Wspominać to jak umierać pisze klasyk. Ale czy dzisiaj istnieją takie wydawnictwa? Czy dzisiaj można powiedzieć, że jest choć jedna wytwórnia wytyczająca trendy, tak jak wtedy robiła to 4AD

A my, ci którzy mieli okazję wtedy tego słuchać i podziwiać, bądźmy dumni. Żyliśmy w zupełnie niesamowitych czasach. 

Możemy teraz spokojnie umierać.  

P.S.

Nasz czytelnik Emjot zauważył, że przegapiliśmy Dif Juz i ich utwór No Motion.... Był on co prawda zawarty na trackliście poniżej, ale zapomnieliśmy o nim  w tekście. Święte słowa, bowiem Dif Juz bardzo cenimy, a ich doskonałą płytę Extractions opisywaliśmy na naszym blogu wcześniej TUTAJ. Zatem aby uściślić wpis i poprawić błąd, na deser instrumentalnie i industrialnie:


Dziękujemy za zwrócenie uwagi i pozdrawiamy!
  
Lonely is an Eysore, 4AD, 1987. Producenci: John Fryer, Brendan Perry, Lisa Gerrard, Cocteau Twins, Ivo Watts-Russell, Gil Norton, Clan of Xymox, The Wolfgang Press, Martyn Young, Dif Juz, John A. Rivers, Tracklista: Hot Doggie - Colourbox, Acid, Bitter and Sad - This Mortal Coil, Cut the Tree - The Wolfgang Press, Fish - Throwing Muses, Frontier - Dead Can Dance, Crushed - Cocteau Twins, No Motion - Dif Juz, Muscoviet Musquito - Clan of Xymox, The Protagonist - Dead Can Dance