Wczorajszy post o Andy Warholu zainspirował do pewnej ważnej refleksji, pokazującej jak wiele jeszcze obszarów związanych z Factory Records jest mało poznanych. Przypomina się słynna anegdota o legendarnym polskim aktorze Janie Himilsbachu. Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał go, dlaczego te same historie opowiadane w różnych wywiadach mają różniące się wersje, genialny aktor miał odpowiedzieć, że gdyby powtarzał to samo, to by było nudno.
Stąd już tylko o krok do słynnej maksymy Tony'ego Wilsona, obok Alana Erasmusa i Petera Saville'a jednego z trzech założycieli Factory Records. Kiedy pisaliśmy w poprzednim tekście (TUTAJ) o faktach z okolic Factory i Joy Division, które wciąż pozostają niewyjaśnione, podaliśmy genezę tej maksymy: W końcu zapewne nigdy nie dowiemy się prawdy o tym, dlaczego Factory tworzyli obraz Joy Division jako smutnych, ponurych wręcz intelektualistów. Czarno - białe zdjęcia (prawdą jest że kolorowe klisze były wtedy bardzo drogie), i jeden z wywiadów Kevina Cumminsa, w którym powiedział, że specjalnie fotografował członków zespołu z ponurymi minami. Tony Wilson, zapożyczając maksymę z jednego z westernów i przerabiając ją na własną modę powiedział, że jeśli masz do wyboru drukować prawdę, czy legendę, drukuj legendę. Wydaje się, że jedynie Vini Reilly z Durutti Column był na tyle odważny, żeby w piosence Missing Boy przemycić coś, o czym oficjalnie się nie mówi.
Tak więc wielokrotnie przyłapywaliśmy Tony'ego Wilsona na drukowaniu legendy. Przypomnijmy tylko, że film 24 Hour Party People (oparty na książce Tony'ego, która jest jednocześnie scenariuszem filmu) zawiera wiele scen zwyczajnie zmyślonych (pisaliśmy o tym choćby TUTAJ i TUTAJ). Do czego zmierzamy?
Otóż oficjalnym przekazem, który można spotkać w niemalże każdej książce o Factory Records, na temat genezy nazwy wytwórni jest, że powstała ona, kiedy trzej założyciele fotografowali się na tle opuszczonej fabryki w Manchesterze. Zresztą chwila ta została uwieczniona na legendarnej fotografii Kevina Cumminsa:
Tony wielokrotnie powtarzał, że wtedy (lub w okolicach tego wydarzenia) Alan Erasmus miał powiedzieć pamiętne słowa: Factory closed, Factory open. Stąd miała wziąć się nazwa legendarnej wytwórni.
My jednak mamy inne zdanie i wiąże się ono właśnie z postacią Andy Warhola.
Kiedy studiuje się muzyczne fascynacje Tony Wilsona w okresie tworzenia Factory Records, to wiele razy pojawiają się w nich postaci Lou Reeda i Velvet Underground. Tony pocieszał załamanego po nieudanym koncercie Iana Curtisa, który miał rzekomo płakać w barze w Bury nad sceną, że Lou Reed miał bardzo nieudany koncert w Manchesterze (na którym Curtis był) bo był masakrycznie pijany, i mimo tego nic się nie stało, a publika była zachwycona (pisaliśmy o tym TUTAJ). Mało tego, kiedy Tony siedział z Peterem Savillem i słuchali na żywo A Certain Ratio, ten pierwszy miał wyrazić swój entuzjazm i wykrzyknąć: mamy wreszcie swoich Velvets. Joy Division coverowali Sister Ray z repertuaru Velvet Underground, a ostatni zarejestrowany na żywo, koncertowy utwór z udziałem Curtisa kończy się słowami, że mają nadzieję iż Lou Reed byłby zadowolony z ich wersji...
Fakty te pokazują wielką fascynację ludzi z okolic Factory zespołem Velvet Underground, a stąd przecież krok do Warhola. To on umożliwił im nagranie słynnej płyty z bananem na okładce (której był autorem) i mimowolnie zapisał się w historii muzyki. Mimo tego, że się kompletnie na niej nie znał, towarzyszył zespołowi podczas nagrań pomrukując i kiwając głową, dając zespołowi pełną swobodę.
I tutaj docieramy do sedna sprawy.
Bowiem to nikt inny jak Andy Warhol stworzył w Nowym Jorku centrum artystyczne, działające w latach 1963 - 1987. A centrum to nazywało się The Factory.
Poświęcimy jego działalności osobny tekst, wyrażając przy tym refleksję, że słowa Tony'ego Wilsona powinny być brane przez grube sito. Przypomnijmy nasz tekst o zmianie okładki singla LWTUA po śmierci Iana i wątpliwości co do zaakceptowania przez niego okładki Closer (TUTAJ). Przypomnijmy słowa Petera Hooka, że nigdy nie poznacie prawdy o Joy Division. Finalnie, przypomnijmy dialog z Twittera między jednym ze świadków tamtych czasów z okolic wytwórni (pomijamy nazwisko z powodów ostrożności procesowej) a internautą, który zadał mu wprost pytanie: czy Factory Records oczekiwało śmierci Curtisa, żeby robić na niej pieniądze?
Puzzle układają się, a Vinni ma coraz więcej racji...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe. W kolejnym (TUTAJ) pierwsze koncerty i fascynację DavidemBowie wybór roli w zespole jako perkusista (LINK). W tej części (LINK) przedstawiliśmy pierwsze eksperymenty kolegów z LSD, epizod ze studiami i przeprowadzkę do nowego domu. TUTAJ opisaliśmy pierwszych idoli gry na perkusji i zakup instrumentu, a także pierwsze lekcje Stephena gry na nim, a TUTAJ perypetie związane ze zmianą szkoły. Wzrastające zainteresowania winylami i rozbudowę zestawu perkusyjnego opisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Pierwsze nagrania zespołu Stephena w Strawberry Studios opisaliśmy TUTAJ. Późniejszy wpis za to (TUTAJ) przedstawiał narodziny punk rocka w UK wg. Morrisa. Natomiast narodziny Warsaw opisaliśmy TUTAJ, a ich pierwsze próby i występy TUTAJ.
Następny ważny koncert Warsaw miał miejsce w Rafters z Fast Breeder. W przygotowaniach do próby pomagał im Terry, który próbował awansować do roli managera. Doszło wtedy do awantury między zespołami, kto ma występować w jakiej kolejności. W pełnej przeklinania atmosferze, Ian Curtis argumentował, że ponieważ Warsaw byli tutaj pierwsi, to mają prawo wystąpić na końcu. Doszło do ugody i Warsaw postawili na swoim. Wystąpili późno w nocy, Ian zeskoczył ze sceny i stłukł kilka szklanek na stolikach. Występ zdaniem Morrisa był udany, choć podczas niego poznał inną stronę Iana. Po czasie okazało się, że menadżer Fast Breeder to Alan Erasmus, a do jego zespołu po czasie dołączył Vini Reilly. A DJ z tego klubu, Rob Gretton, stał się później menadżerem Joy Division.
Kolejny rozdział książki dotyczy pierwszych piosenek, jakie wspólnie komponowali. W zespole wszyscy, poza Ianem, posiadali jakieś wykształcenie muzyczne, gitarzyści uczyli się grać z książek, a Stephen pobierał lekcje gry na perkusji. Natomiast żaden z nich nie uczył się pisać piosenek, więc bazowali na własnej intuicji.
Jednym z pierwszych utworów jakie wspólnie napisali było Living in The Ice Age. Nieco wzorowali się na piosenkach rock'n'rollowych Garry Glittera.
Gra perkusji była szybsza, ale Stephen wzorował się właśnie na zespole Glittera. Piosenkę napisali w godzinę, Hooky dołożył riff na basie przed gitarą Bernarda, a Ian znalazł tekst w swoim notatniku.
Inspiracja wzięła się od klimatu na albumie White Light White Heat zespołu VU. Stephen miał problemy z pamiętaniem początku tej piosenki, nawet po jej nagraniu.
W tym czasie Stephen miał kłopoty z wyrażaniem swoich emocji, u niego w domu ich okazywanie było wyrazem słabości, być może było to wynikiem traumy związanej z przeżyciami z II Wojny. Na początku nie nagrywali piosenek z prób.
Kolejny publiczny występ zagrali jako support the Rezillos w Middlesborough Rock Garden. Musieli pojechać bardzo daleko, za to dali znakomity koncert, najbardziej udany z dotychczasowych. Dali pierwszy w historii bis.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Jak zawsze na start Manchester. Noel Gallagher potwierdził, że na początku przyszłego roku wejdzie do studia, aby popracować nad kolejnym, solowym albumem. Ma to być kontynuacja Council Skies, który nagrał ze swoim zespołem High Flying Birds i opublikował w czerwcu tego roku (LINK).
Jeszcze Manchester - Morrissey ogłosił, że w 2024 roku
zagra dwa koncerty w USA, aby uczcić tym 20. rocznicę wydania swojego
albumu You Are the Quarry. Pierwszy koncert odbędzie się 26 stycznia w
Honda Center w Anaheim w Kalifornii, a następnie 27 stycznia w Kia Forum
w Los Angeles. Bilety będą dostępne od godziny 10:00 w piątek, 8
grudnia. Potem muzyk ruszy do Meksyku (LINK). Ogólnie ciepełko...
A wy zakupiliście już świeczki żeby wam było ciepło zimą? W końcu klimat jest najważniejszy...
Jaka jest pierwsza umiejętność młodego Eskimosa?
Nie jeść żółtego śniegu
Opozycja za to zaczyna nas chronić przed zimą. To powyżej to nie fake. Takie zmiany znalazły się w projekcie nowej ustawy. Niemcy nas wywłaszczą bo tutaj mają być lasy i ich tereny wypoczynkowe.
Co ma piernik do wiatraka? - Wiatrak może się rozpierniczyć, ale piernik nie może się rozwiatraczyć.
My za to dostaliśmy KPO. Mamy kupić niemiecki wiatraki bo Siemens bankrutuje. Dlaczego? Wiatraki nie idą. Ludzie zobaczyli, że nie tedy droga. Kwota KPO zbliża się do tej, jakiej brakuje Siemensowi żeby stanąć na nogi. Niemcy to geniusze. Dają nam na procent kasę, żebyśmy ratowali ich firmę. Wszystko przy spadku cen akcji Orlenu (ten miał budować elektrownię atomową) oraz za zgodą Volskdeuche Partai (i jej przystawki z TVN).
Po czym poznać postępowego Niemca?
Nie zawozi swoich dziadków do domu starców, tylko na zabiegi eutanazji
Marszymek po śmierci. Na jednej z bram wiodących do raju widać napis: "Dla pantoflarzy", na drugiej: "Dla mężczyzn, którzy nie dali się zdominować przez kobiety". Przed pierwsza brama kłębi się tłum zmarłych, przed druga stoi jedna samotna duszyczka Marszymka. Podchodzi do niej święty Piotr:
- A ty co tu robisz? - Ja nie wiem, żona kazała mi tu stanąć!
Jeszcze o klimacie. Podobno
na ziemi wymierają gatunki, bo efekt cieplarniany, działalność
człowieka i inne takie tam sprawy. A może warto rozejrzeć się
dokładniej? Na wydmach w Republice Południowej Afryki ponownie odkryto
tzw. złotego kreta, którego nie widziano od ponad 80 lat. Niewidome
zwierzę zostało sfilmowane i sfotografowane po szeroko zakrojonych
poszukiwaniach gatunku, który według badaczy wymarł. A jednak nie tylko
nie wymarł ale ma się bardzo dobrze (LINK).
Podczas lotu z Nowego Yorku do Los Angeles samolot musiał awaryjnie lądować w Chicago, gdzie wyjątkowo panował upał i było bardzo słonecznie. Stewardessa poinformowała pasażerów, że mogą wyjść do terminalu, gdyż planowany odlot nastąpi dopiero za dwie godziny. Wszyscy pasażerowie i obsługa wyszli z samolotu oprócz jednego pasażera. Gdy ostatni pilot wychodził z samolotu zaczepił jedynego pasażera pytaniem: - A pan dlaczego nie wysiada? - Przepraszam bardzo, ale jestem niewidomy, nie znam nikogo w Chicago i wolę posiedzieć w fotelu i posłuchać muzyki. - Ach rozumiem, ale nie chciałby pan rozprostować nóg? Przed nami jeszcze kilka godzi lotu. - Nie, proszę się nie martwić o mnie, ale jeżeli byłby pan tak dobry to czy mógłby pan zabrać ze sobą mojego psa przewodnika na spacer? - Oczywiście że tak, żaden problem. - Dziękuje bardzo, ale proszę wziąć ze sobą moją laskę bo pies nie będzie posłuszny gdy nie będzie miał w polu widzenia laski. - Nie ma sprawy. Pilot założył przeciwsłoneczne okulary wziął psa na smycz i wyszedł z maszyny. Wyobraźcie sobie reakcję pasażerów gdy spostrzegli wychodzącego z samolotu pilota z białą laską, ciemnymi okularami na nosie i prowadzącego psa przewodnika.
W temacie wymierających gatunków a la ślepy kret. Andrew Benfield, pisarz i nauczyciel, przez
lata poszukiwał Yeti wraz ze swoim przyjacielem i politologiem Richardem
Horseyem. Zjechali Indie, Birmę, Nepal i Bhutan, zbierając od tubylców
opowieści o legendarnym stworzeniu. Z ich podróży powstał serial BBC
Radio 4. W ostatnim odcinku pokazali włos, dostarczony przez anonimowe
źródło, w domyśle włos Yeti. Włos został przekazany do analizy DNA,
której wyniki pojawiły się w ostatnim czasie... Wynika z nich że ten
tajemniczy włos jest włosem konia (LINK).
Jedzie Baca bryczką przez granicę. Zatrzymuje go żołnierz i pyta: - Co wieziecie w tej beczce baco? - Sok z banana. - Ale banan nie ma soku. - To masz pan, spróbuj. Żołnierz próbuje. Krzywi się i mówi: - Fuj, a jedź se baco dalej. Na to baca do konia: - Wio Banan!
Z
dziwnych zwyczajów i świeckich tradycji, ale i w tematach kuchennych: Co roku 29 listopada wielu
mieszkańców Holandii zakłada naleśniki na głowę mówiąc: Życzymy
szczęśliwego i błogosławionego Świętego Naleśnika (Sint Pannekoek)!
Święto zostało wymyślone w 1986 roku w kreskówce holenderskiego
rysownika Jana Kruisa, w której ojciec wraca wieczorem do domu i zastaje
swoją rodzinę z naleśnikami na głowach. Po kilkunastu latach rysownik
poszerzył ten pomysł publikując tzw. Ewangelię św. Pannekoeka, fikcyjną
historię XII-wiecznych mnichów którzy świętują urodziny najmłodszego
mnicha i jedzą naleśniki. Jak przyznaje sam autor jest to ukryta krytyka
tradycyjnych zwyczajów (LINK).
A propos prawdziwych mężczyzn - The
Rolling Stones ujawnili właśnie, że wydadzą koncertową wersję
ostatniego albumu Hackney Diamonds. Będzie to zapis występu z 19
października w nowojorskim Racket Club (LINK).
Najlepszymi kumplami Stonesów byli Beatlesi. Nowy
dokument John Lennon: Murder Without A Trial ukaże się na Apple TV+ 6
grudnia. i opowie o morderstwie byłego Beatlesa. Zawiera relacje
świadków, przyjaciół Lennona, psychiatrów i nie tylko Jest to w zasadzie
trzyczęściowy serial. Jego narratorem jest Kiefer Sutherland. Murder
Without Trial przedstawi wszystkie znane i nieznane okoliczności zbrodni
za pośrednictwem niepublikowanych wcześniej zdjęć i relacji osób które
widziały moment zabójstwa, takich jak taksówkarz Richard Peterson i Jay
Hastings, dozorca w budynku gdzie było mieszkanie Lennona, który
usłyszał jego ostatnie słowa. W zwiastunie serialu ujawniono, że Chapman
w dziwaczny sposób przeprosił pobliskich widzów. Jeden ze świadków
wspomina: właściwie nas przeprosił, powiedział: „Ojej, przepraszam, że
zrujnowałem ci wieczór. A ja na to: chyba żartujesz, właśnie
zrujnowałeś całe swoje życie. W 2022 roku Chapmanowi po raz dwunasty
odmówiono zwolnienia warunkowego. Teraz ma stawić się przed komisją ds.
zwolnień warunkowych w lutym 2024 r.
Dawno powinni go posadzić na krześle. Elektrycznym.
Na krześle elektrycznym siedzi skazaniec. W pewnym momencie dostaje czkawki. Naczelnik więzienia: - Czy ma pan jakieś ostatnie życzenie? Więzień czkając: - Czy mógłby mnie Pan Panie Naczelniku wystraszyć?
Za to Roger Waters wcale nie wystraszył się reakcji swojego syna Harryego i wyrzucił go ze swojego zespołu, w którym ten grał 14 lat... Syn planuje teraz pracować z zespołem wykonującym covery Pink Floyd oraz w założonym przez siebie zespołem jazzowym Harry Waters Band. Ostatnio występuje też z piosenkarzem i autorem tekstów Johnem McNally, tworząc McNally Waters. Podobno mimo szoku, jakim było bezpardonowe pozbycie się go z zespołu, ma dobre kontakty z ojcem (LINK).
Jaki jest najszczęśliwszy dzień w życiu rudego? - Chemioterapia
Ta niestety nie zawsze pomaga. w
wieku 65 lat zmarł Shane MacGowan, lider kultowej grupy punkowej The
Pogues. Jego żona, Victoria Mary Clarke, potwierdziła tę wiadomość w
poście na swoim Instagramie (LINK).
W temacie tych, których już nie ma wśród nas. Ostatni,
solowy album zmarłego Lou Reeda, Hudson River Wind Meditations,
ukaże się w styczniu po raz pierwszy na winylu. Album pierwotnie ukazał
się w 2007 roku za pośrednictwem wytwórni Sounds True.
Jest to zbiór
nagrań ambientowych, o zupełnie innym charakterze niż reszta twórczości
Reeda. Nowe wydawnictwo wyjdzie w niezależnej wytwórni Light In The
Attic z Seattle, płyta jest wynikiem współpracy żony Reeda, Laurie
Anderson z Lou Reed Archive.
Jeśli mowa o solowych albumach - w
końcu ukazał się nowy, po wielokroć zapowiadany utworami publikowanymi
podczas pełni księżyca, album Petera Gabriela: zatytułowany i/o. I od razu
posypały się recenzje, jedna z nich jest TUTAJ.
Podobno album ma widoki na uznanie go za jeden z najważniejszych w
ostatniej dekadzie. Zobaczymy.
Za to wokalista Iron Maiden, Bruce Dickinson, ujawnił dalsze informacje na temat swojego siódmego solowego albumu, The Mandrake Project, który ukaże się 1 marca 2024 roku za pośrednictwem BMG. Będzie zawierał 10 utworów, z których jeden ukazał się w zeszłym tygodniu. Jest to pierwszy nowy utwór tego artysty od 18 lat. The Mandrake Projekt będzie promowany podczas tournee po Europie i Ameryce Północnej. Także w Polsce, którą Dickinson odwiedzi na początku czerwca kiedy wystąpi w Gdańsku podczas Mystic Festival.
A to klimaty bliskie Cold-Hearted
Festival2024 który odbędzie się w Dreźnie i Bohun zaprasza na występy m. in.
Lebanon Hanover, Linea Aspera, Twin Tribes (LINK). W DreźnieFestiwal Zimnego Serca
zabrzmi w Starej Rzeźni...
Ach to niemieckie poczucie humoru...
Jak powstały Niemcy?
Pan Bóg siedział nad Odrą i mocząc nogi w wodzie lepił Polaków.
Nieudanych wyrzucał za siebie.
w temacie stworzenia świata, coś dla zwolenników teorii ewolucji. John
Foxx i Ade Fenton udzielili wywiadu Jonathanowi Wright, w którym mówili
głównie o nowym utworze A Million Times, wydanym wyłącznie dla
subskrybentów Q Sound And Vision. Piosenka, która podobno opowiada o
łańcuchu ewolucji właśnie, nie ma konwencjonalnej struktury, lecz opiera się na
powtórzeniach (LINK).
News ilustrujemy etapami ewolucji życia mężczyzny, łącząc go z tematem nadchodzących świąt.
Chociaż może rzeczywiście wchodzimy w ten klimat zbyt wcześnie... Ciekawe czy Niemcy wierzą w Świętego Mikołaja? A może zamiast tego w krasnale?
Dlaczego narodowy test IQ wypadł w Niemczech tak słabo?
Bo pisali Niemcy a nie krasnale ogrodowe...
Na szczęście po ziemie znowu nadejdzie wiosna. A wtedy duet The Jesus and Mary Chain (8 marca) wyda album Glasgow Eyes nakładem Fuzz Club. Teraz muzycy wypuścili klip zachęcający do kupna płyty, który gra powyżej.
A po wiośnie przyjdzie lato i znowu będziemy mogli wyjechać na wakacje...
Tato co to jest kompromis?
A widzisz synku, mamy jechać na wakacje. I tata chce w góry a mama nad morze. Jedziemy nad morze, ale mama pozwala zabrać tacie narty.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Ostatnio kolega Nieprzypadek_pl (LINK), którego pozdrawiamy, propagował na Twitterze konkurs na naj (-lepsze/ -ciekawsze/ -ładniejsze/ -ważniejsze) okładki płyt. I szczerze mówiąc mimo faktu, że miałbym tam wiele typów, trudno jest stworzyć ranking, bo każda z tych okładek jest dobra w innej kategorii. A to będzie, na przykład, jakaś ciekawa historia związana z powstaniem projektu, a to stopień dopasowania do muzyki, a to ciekawa grafika itd.
Jedno jest pewne. Mimo, że nie będę tutaj tworzył listy rankingowej, numerem jeden ponad wszystko jest Sgt. Pepper zespołu the Beatles (o okładkach dziełach sztuki pisaliśmy TUTAJ). W tamtym czasie (rok 1967 - powyżej fotki oryginału z epoki) jej wykonanie kosztowało 3 000 GBP, co na dziś daje około 50 000 GBP. Po drugie, to numer 1 bo jest to pierwsza okładka w historii muzyki, która nawiązała do treści albumu. Po trzecie, zawiera jakiś inteligentny przekaz, po czwarte - to pierwsza okładka na której wydrukowano teksty i finalnie, dodano w kieszeni tekturkę z sierżantem, orkiestrą, pagonami, wąsem i medalem (proszę zwrócić uwagę na stan zachowania - biały ciągle jest biały! i ani jednego zgniotu).
Było to możliwe dzięki faktowi, że jest to jedna z pierwszych okładek typu gatefold (pierwszy był Presley w USA). O mały włos nie dołączono do albumu worka z gadżetami, ale zrezygnowano z tego pomysłu z powodu trudności w dystrybucji.
Pomijam już fakt, że płyta nigdy się nie kończy (tutaj kolejna przewaga winylu nad CD!), wszystko to pochłonęło wskazaną kosmiczną kwotę, a zespoły wtedy przeznaczały około 100 GBP na okładkę. To istna rewolucja - pokazanie, że okładka i muzyka mogą stanowić zwartą całość, mało tego - zespół zwrócił uwagę, że okładka jest istotna i warta inwestycji! Amen.
A teraz kilka innych okładek z mojej kolekcji. Układam je losowo, dodając krótkie uzasadnienie dlaczego -naj.
Debiut King Crimson (1969) (opisana TUTAJ), kultowe i piękne, smutna historia autora (Barry Godber), ale też i zastosowania obrazu z biura, jako okładki. Jeśli do tego dodać dwuznaczną postać Schizoid Man na górnym obrazku, który po zasłonięciu ust, pokazuje najsmutniejsze oczy świata - mamy komplet.
Marillion i Misplaced Childhood (TUTAJ) (1985), każdy kto miał to w ręce ten wie o czym piszę. Znakomite dzieło Wilkinsona, pełne symboliki (opisanej TUTAJ), odniesień do the Beatles itd itp. Mimo, że nieco kiczowata, jest najzwyczajniej w świecie przepiękna. Jeśli do tego dodać fakt, że mówimy o chyba najlepszym concept albumie rocka - mamy absolutnie dzieło sztuki, spójna treść przekazu albumu i okładki, jak u the Beatles, czy King Crimson.
Ameryka, Andy Warhol i wejście popartu na okładkę płyty. Kultowe i niepowtarzalne dzieło Velvet Underground i Nico (1967). Warhol produkuje, Warhol daje okładkę. Powyżej wznowienie - okładka jest hybrydą pierwszej wersji (obrany banan) i finalnej (cały) z ciekawym stickerem. Wtedy potrzebna była specjalna maszyna żeby ją wydrukować....
Animals Pink Floyd (1977) - elektrownia Battersea (opisaliśmy to TUTAJ), i co ciekawe, świnia wypełniona helem, która finalnie wyszła niekorzystnie, mało tego zerwała się i sparaliżowała loty na Heathrow. W końcu została wlepiona i mamy fotomontaż... Niemniej historia ciekawa i znowu okładka ilustruje muzykę tego concept albumu.
Unknown Pleasures Joy Division (1979), pierwsza okładka bez podania nazwy zespołu, bez zdjęcia zespołu, fakturowany papier - tak aby osoby niewidome poczuły, z czym mają do czynienia. Mimo faktu, że to zespół podsunął pomysł Peterowi Saville'owi, ten odwrócił sugerowaną przez nich kolorystykę (wszystko opisaliśmy TUTAJ) i uzyskał pełną synchronizację okładki z mroczną muzyką Joy Division, która stała się punktem odniesienia dla całego nurtu zimnej fali. Było to możliwe dzięki Martinowi Hannettowi - genialnemu realizatorowi dźwięku.
Reolver the Beatles (1966), nie ma nazwy zespołu, jest na niej jej autor (Klaus Voormann), który się uwiecznił, jest legenda, że Paul nie żyje, i w końcu zupełnie odlotowa okładka na której nie ma zdjęcia chłopców z gitarami, tylko zupełnie inny przekaz. Była to w tamtym czasie rewolucja w podejściu do okładek. Pepper był następny.
Polski akcent. Nowa Aleksandria Siekiery (1986). Aleksander Januszewski autor tej okładki opowiedział nam o niej wszystko - zatem odsyłamy do naszego wywiadu TUTAJ. Niezwykła ciekawa jest też historia stickera na niej umieszczonego.
Przedostatnia w tym wpisie pozycja - EAST i Huseg (1982). Warto zwrócić też uwagę na grafikę na labelu (TUTAJ). Wzorowane na the Beatles i Revolver grafiki Jozsefa Surcsika są najzwyczajniej w świecie piękne i idealnie komponują się z muzyką (tytuł w naszym języku to Okna).
Na koniec dzieło z 2000 roku - Lightbulb Sun i Porcupine Tree (opisany TUTAJ). Jeśli do tego dodać, że zdjęcia na okładkę wykonał sam John Foxx z Ultravox, to trudno spierać się, że lighbulb sun wyglądać może jakoś inaczej, niż to pokazano. Na żywo ta okładka, drukowana na twardym szorstkim kartonie, to jedna z najpiękniejszych wizualnie okładek w mojej kolekcji.
P.S.1. Piszę tylko o swojej kolekcji, bo jak się czegoś nie widziało, to trudno opisywać. W tym miejscu można tylko wyrazić współczucie dzieciom streamingu. Nie dość, że w każdej chwili mogą im wyłączyć Spotify, biedacy słuchają muzyki obdartej z pewnych dźwięków (kompresja), w dodatku z komputera, to nie wiedzą co to obcowanie z okładką, i ile wnosi to do kontemplacji muzyki. Czy zatem dziwi kogoś, że to pokolenie to w zasadzie muzyczni ćwierćinteligenci (oczywiście poza pewnymi wyjątkami)?
P.S.2. Kolega Nieprzypadek_pl teraz pewnie widzi, że nie szło tego napisać na TT, a to dopiero pierwsza część.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Zaczynamy od Manchesteru - Noel Gallagher i jego
żona Sara Macdonald ogłosili, że zamierzają się rozwieść. Para, która
pobrała się podczas prywatnej ceremonii w Lime Wood Hotel w New Forest w
2011 roku, była razem przez 22 lata.
Mają dwóch synów – Donovana i
Sonny’ego, urodzonych w 2007 i 2010 roku. Gallagher był wcześniej żonaty
z Meg Mathews, rozstali się w 2000 roku, a rozwiedli w 2001 (LINK).
W kuluarach mówi się, że Gallagher kocha tylko siebie, za to z pełną wzajemnością.
Od wielokrotnej medalistki olimpijskiej w rzucie oszczepem odszedł mąż. Daleko nie uszedł.
Jedni się rozwodzą, inni wręcz przeciwnie, wstępują w udane związki. Pewna Angielka,
dokładnie Pascale Sellick z Devonu powiedziała w wywiadzie z Phillipem
Schofieldem i Holly Willoughby w programie ITV This Morning, że
zakochała się w swojej kołdrze od pierwszego wejrzenia i zdecydowała się
ją poślubić: Miałam wcześniej inne kołdry, ale zawsze jestem wierna
tej, daje mi ciepło i wygodę – Ona zawsze jest przy mnie w chwilach
smutku i szczęścia. I zdecydowanie nie ma to podtekstu seksualnego, to
jest jak przyjaźń (LINK).
Para Szkotów w noc poślubną leży sobie pod kołdrą... Młoda pani zalotnie zagaduje: - Kochanie jestem bez majtek! - Ty nawet w takiej chwili musisz o wydatkach...?
W temacie wydatków - jeśli postanowiłeś
zdobyć krem do twarzy marki Elizabeth Arden, nie masz szczęścia. Eight
Hour Cream za 31,99 GBP jest niedostępny, a wszystko przez zwierzenia
księcia Harry'ego, który ujawnił w niedawno wydanej biografii że kiedyś
nałożył jeden z kremów tej firmy, który używała jego matka księżna Di,
na swojego odmrożonego penisa... (LINK). Krem kremem, ale czemu nikt nie ostrzegł księcia, że bieganie z otwartym
rozporkiem w mróz źle się skończy?
I to nie tylko jego - połowę facetów z UK...
Jaka jest pierwsza umiejętność małego Eskimosa?
- Nie jeść żółtego śniegu
Za to teraz o wielbicielach białego śniegu. Gitarzysta The
Rolling Stones, Keith Richards potwierdził na Instagramie, że nowa
muzyka jest w drodze. Już w październiku Ronnie Wood zapowiedział nowy
album i jego wydanie w lecie tego roku. Będzie on zawierał partie
wykonane przez nieżyjącego perkusistę Charlie Wattsa a także obecnego,
współpracującego z nimi Steve Jordana.
W zeszłym miesiącu The Rolling
Stones ogłosili publikację nowego albumu live i DVD, obie płyty
zatytułowane GRRR Live! Teraz te materiały są miksowane i redagowane na
potrzeby nowego wydawnictwa, które ukaże się w lutym jako potrójny winyl
i dwupłytowy CD oraz na DVD i Blu-Ray. 2 lutego 2023 występ będzie
transmitowany online za pośrednictwem firmy Kiswe, co oznacza, że będzie
można go obejrzeć po raz pierwszy od dekady - biletyTUTAJ.
Również gwiazda progrocka - Riverside zaprasza na
swój koncert Born Again Concerts w piątek 21 kwietnia w O2 Institute
Birmingham (LINK). Jest to
występ w ramach europejskiego tournee, bilety na które można nabywać TUTAJ.
Dobrze że zespół zebrał się po śmierci nieodżałowanego Piotra Grudzińskiego...
Ostatnio zmarł też nagle gitarzysta Jeff Beck w wieku 78 lat, 10 stycznia, po tym gdy zachorował na bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Muzyk ostatni raz wystąpił w Grand Sierra Resort w Reno 12 listopada zeszłego roku w ramach trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych z Johnnym Deppem po tym, jak duet wydał wspólny album 18 w lipcu. Teraz wiele gwiazd wstrząśniętych nagłą śmiercią artysty składa mu hołd lub udostępnia publicznie nieznane nagrania. Wśród nich jest ostatni występ Becka z listopada ubiegłego roku (LINK), a także inne materiały (LINK).
W swojej karierze zebrał osiem nagród Grammy, zdobywając swoją pierwszą w 1985 roku za najlepsze instrumentalne wykonanie rockowe za Escape, a ostatnie trzy w 2010 roku, za najlepszą współpracę popową z wokalem za Imagine, najlepsze popowe wykonanie instrumentalne za Nessun Dorma oraz najlepsze instrumentalne wykonanie rockowe za Hammerhead.
Inny gitarzysta - Andy Taylor, z Duran Duran opowiedział w wywiadzie w zeszłym tygodniu o
swojej walce z rakiem.
Radził innym chorym korzystania z każdej minuty życia. Muzyk cierpi na
raka prostaty 4 stopnia. U Taylora zdiagnozowano chorobę cztery lata
temu i chociaż miał ponownie wystąpić z Duran Duran z okazji ich
wprowadzenia do Rock & Roll Hall Of Fame, jednak terapia zmusiła go
do rezygnacji z show.
Za to zdrowiem tryska John Cale, który mimo podeszłego wieku,udostępnił nową piosenkę Noise Of You i wideo z nadchodzącego solowego albumu Mercy – o którym już wspominaliśmy tydzień temu.
Również nasz rodzimy gwiazdor progrocka - Józef Skrzek na FB
promuje swoją nową płytę, która ukazała się w sprzedaży w grudniu
ubiegłego roku - jest to dwupłytowy album CD wydany przez Polskie
Radio, ponieważ Józef Skrzek został laureatem Nagrody Mediów Publicznych
w kategorii Muzyka 2022 (LINK).
Za to frontman U2, Bono, i
gitarzysta The Edge - mają zamiar wypuścić nowy film
dokumentalny na platformie Disney+ z udziałem Davida
Lettermana. Dokument zatytułowany Bono & The Edge: A Sort Of
Homecoming, with Dave Letterman promuje zwiastun, grający powyżej. Poza tym Bono i reszta grającym z nim
muzyków wybrali 40 piosenek 40 lecia swojej kariery, które remiksują i
wydadzą w marcu w nowym albumie: Songs Of Surrender.
Jeden z utworów
po odkurzeniu został udostępniony, jest nim Pride (In The Name Of Love). Wersja przypomina orszak pogrzebowy. Potwierdza to naszą teorię, że U2 skończyli się po the Unforgettable Fire, który opisaliśmy TUTAJ i na którym jest taka wersja tej piosenki, że aż miło jej posłuchać.
W klimacie tamtej płyty i chłodniejszych brzmień - Michał Miegoń Music w
składzie Michał Młyniec, Michał Gos, Grzegorz Kurowski i Michał Miegoń -
zapraszają w piątek 20.01.2023 na Tribute to Siekiera – Nowa
Aleksandria w kultowym Klub Desdemona w Gdyni. Bilety do nabycia w
dniu występu, w klubie (LINK).
Jeśli mowa o wznowieniach - w tym roku
spadkobiercy Davida Bowie wydadzą ponownie jego album Aladdin Sane. Nowe
płyty zostaną wytłoczone na podstawie odrestaurowanych 192 kHz masterów
oryginalnych taśm Trident Studios na zbudowanej specjalnie na tę okazję
na zamówienie tokarce Neumann VMS80 z całkowicie nową elektroniką, bez
dodatkowego przetwarzania podczas transferu. Przedsprzedaż ruszyła już w
wielu sklepach płytowych, m. in. także w Polsce (LINK). Można także zamówić książkę, która wyjdzie w specjalnej edycji i trafi
do nabywców w kwietniu tego roku. Publikacja pod redakcją Chrisa
Duffy'ego zawiera eseje znanych pisarzy i krytyków muzycznych: Paula
Morleya, Charlesa Shaara Murraya, Nicholasa Pegga, Kevina Canna,
Jérôme'a Soligny'ego i Geoffreya Marsha - kuratora wystawy V&A David
Bowie Is (LINK).
Bowie nie żyje, za to inna wielka gwiazda lat 70 - tych i 80 - tych Kate Bush ma następczynie. Caroline Polachek została określona przez krytyków Kate Bush tego pokolenia. Artystkawyraziła publicznie swoją irytację z tego powodu. Stwierdziła, że Kate Bush żyje, nadal tworzy i jest niezastąpiona a ona jest Caroline Polachek tego pokolenia (LINK).
Mamy nadzieję, że Polachek swego pokolenia szybko wróciła do równowagi po wyprowadzeniu go z niej przez krytyków. Po 20 latach badań
bowiem, naukowcy doszli do wniosku że umiejętność szybkiej zmiany emocji jest
korzystna dla zdrowia psychicznego. I odwrotnie, osoby, które nie są w
stanie regulować swoich emocji i pozostają w tym samym stanie
emocjonalnym przez długi czas, są bardziej narażone na depresję. I
jeszcze jedno - stresy i nieumiejętność radzenia sobie z nimi są
czynnikiem przyspieszającym starzenie się i demencję ale z kolei starsi
ludzie są bardziej empatyczni... Niemniej aby spowolnić proces starzenia
mózgu warto go ćwiczyć, uczyć się języków obcych lub medytować. I nie
poddawać się negatywnym emocjom (LINK).
Wracając do tej całej Polachek, o której usłyszeliśmy pierwszy raz, to nas z równowagi wyprowadzili krytycy. Jak śmieli porównać ją do Kate Bush? Ją?
Spotyka się dwóch polskich profesorów.
- Einstein nie żyje. Curie - Skłodowska nie żyje. I ja ostatnio nie za dobrze się czuję...
Skoro profesorzy, to teraz o wielkich odkryciach. Mieszkaniec Tunica w stanie Mississippi zaobserwował i nagrał Wielką Stopę. Zauważył go kiedy polował na bagnach na dzikiego wieprza. Wideo ma tysiące wyświetleń i komentarzy, a wielu uważa, że jest to dowód na istnienie Wielkiej Stopy. Mężczyzna najpierw sądził że widzi dużego skunksa, ale potem zauważył ręce i nogi stworzenia... (LINK).
Zatem kontynuując poprzedni wątek, jak i adekwatnie do pory roku i dziwnych stworzeń...
Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia: - Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę! - Śpij! - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki... - Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały. - No dooobrze... - sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyciągając stamtąd dwie białe ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi: - Docencie Nowak, a co tak hałasuje w zaroślach? - To na pewno świstaki, panie profesorze Malinowski...
Na koniec o innych, nieco milszych zwierzątkach. Perkusista blackmetalowego zespołu Obituary, Donald Tardy, przebił się do mainstreamu po tym, gdy w jednym z wywiadów wspomniał jak to uratował bezpańskiego kota, który teraz wabi się Metal Meowlisha.
Zespół z Florydy rozpoczął rok 2023 wydaniem najnowszego albumu Dying of Everything, który pojawił się w sprzedaży 13 stycznia poprzez wydawnictwo Relapse Records (LINK). Jak na tytuł albumu przystało, losy kota pozostają nieznane.
Jasiu obserwował jak dwóch satanistów napoiło benzyną kota i podpaliło. Kot wyrwał się im i zaczął uciekać z wrzaskiem. Nagle przewrócił się i przestał ruszać. - Pewnie skończyła się mu benzyna - pomyślał Jasiu.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.