Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthew Higgs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthew Higgs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 października 2021

Isolations News 162: Wznowienie Still Joy Division, Haslam sprzedaje kolekcję, Książka Cumminsa, Cooper Clarke książka i trasa, Lipiński i Ciechowski w Łodzi, Tears For Fears i Deep Purple - nowy album, nowy film Scotta i nowa Diuna

Still Joy Division doczeka się reedycji z okazji 40. rocznicy. Album zostanie ponownie wydany 11 lutego 2022 roku i będzie kontynuacją poprzednich rocznicowych wydawnictw zespołu Unknown Pleasures i Closer. Still wyjdzie w limitowanej edycji z rubinowoczerwonym okładką, na krystalicznie przejrzystym winylu. Można go będzie kupić tylko w oficjalnym sklepie New Order. A przedsprzedaż już ruszyła TUTAJ.

Zamówiliśmy, opiszemy, o ile dożyjemy...


Jak widać nasze obawy co do przeżycia podziela Dave Haslam, który postanowił sprzedać swoją kolekcję płyt winylowych: Na swoim profilu FB napisał tak: Nadszedł czas. Wyprzedaż winyli. ALL MY VINYL jest na sprzedaż, ale najlepiej, żeby ktoś kupił wszystkie. Około 4300 płyt, około 90% 12-calowych singli, 10% albumów. Jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem kolekcji lub może wskazać mi kogoś, kto mógłby to zrobić, proszę o kontakt (LINK). 

Też uważamy że jak się ma przeczucia to warto zarobić i pohulać jeszcze trochę samemu, niż ma później za kasę z naszych płyt szaleć np. teściowa. A co sprzedaży to wielbiciele winyli modlą się tak: Panie Boże spraw, żeby po naszej śmierci nasze małżonki nie sprzedały naszych winyli za tyle, za ile powiedzieliśmy im że je kupiliśmy...

W klimatach Factory - Kevin Cummins (autor powyższego zdjęcia) w rozmowie z Johnem Robb będzie promować swoją książkę Joy Division JUVENES. Bilety i szczegóły TUTAJ.


Tymczasem pojawiło się podkolorowane czarno-białe zdjęcie Joy Division które wykonał (LINK) z Matthew Higgsem w tle, o czym pisaliśmy TUTAJ.


Jeśli jesteśmy w Manchesterze to jeszcze o bardzie z Salford - 15 października 2020 r. wyszła biografia John Cooper Clarke, a od października tego roku 2021 i jeszcze w przyszłym 2022 r. będzie miała miejsce trasa koncertowa I Wanna Be Yours. Program i bilety TUTAJ. Poeta podarował także na rzecz Forever Manchester - organizacji charytatywnej, która zbiera pieniądze na finansowanie i wspieranie działalności społeczności w Greater Manchester - napisany odręcznie i oprawiony wiersz. Aukcja trwa, kwota licytacji zbliża się do założonej wielkości czyli 2 tys funtów (LINK). O artyście pisaliśmy TUTAJ.


Skoro zaczęliśmy opisywać przyszłe imprezy - Tomasz Lipiński (Brygada Kryzys, Tilt) powiadomił poprzez Facebooka w dniu 5 października o zakończeniu kariery... Napisał tak: Chciałem z tą wiadomością zaczekać. Ale czas biegnie szybko, za szybko, coraz szybciej, dzielę się nią zatem już dziś. Tak, czas biegnie szybko. Dobiegł do miejsca, w którym trzeba sobie powiedzieć „dość, wystarczy”. Historia, która zaczęła się na dobre jesienią 1979, dobiega końca. W sobotę 23 października 2021 zagramy w Łodzi ostatni zaplanowany koncert. Wypuścimy też wkrótce w świat ostatnią piosenkę i wideo - „Nigdy nie będziesz”. Pewnie pojawię się jeszcze raz czy drugi na scenie przy jakiejś szczególnej okazji - z muzyką rozstać się nie da; może jeszcze kiedyś coś nagram… a może i nie. W każdym razie TA opowieść zbliża się do swego finału. Dzięki, że daliście mi możliwość robienia tego, co kocham, i to przez pełne 42 lata. Tomek (LINK).  Ten ostatni koncert jest zorganizowany w ramach Soundedit Festival. W czasie trwania imprezy oprócz koncertów będą miały miejsce również wystawy związane tematycznie z branżą muzyczną. A jako, że w tym roku przypada 20. rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego, zostanie pokazany zbiór jego fotografii autorstwa Andrzeja Świetlika wykonany w latach 1988-2001. Wernisaż odbędzie się 22 października (piątek), godz. 18.00 w galerii Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego (ul. Piotrkowska 102). Wystawę będzie można odwiedzać do 1 listopada, wstęp bezpłatny (LINK).

Jeśli nawiązaliśmy do Republiki, to tej by nie było gdyby nie fascynacja założycieli Res Publiki Jethro Tull. Ci z kolei z okazji 50. lecia wydania wznawiają album Benefit z 1970 roku. Płyta wyjdzie w bogatszej wersji jako sześciopłytowy zestaw z 100-stronicową książką w twardej oprawie z esejem Martina Webba (LINK). 

Za to kotleta nie odgrzewają Tears For Fears którzy zapowiadają nowy, pierwszy od 17 lat album studyjny. The Tipping Point wyjdzie na początku 2022 roku. Będzie to, jak zapowiada zespół także ekskluzywna edycja, na której znajdą się trzy dodatkowe utwory. Przedsprzedaż już trwa (LINK).


Nowy album wydadzą też w listopadzie Deep Purple. Nazywa się Turning to Crime. Będzie to płyta z coverami i nagraniami studyjnymi utworów wydanych wcześniej przez takich artstów jak Love , Huey „Piano” Smith, Fleetwood Mac , Mitch Ryder & the Detroit Wheels, Bob Dylan , Ray Charles & Quincy Jones, Little Feat, The Yardbirds... Czarno to widzimy, ale z czegoś trzeba żyć...

Nowości z naszego podwórka - znany jest już tytuł, okładka (autorstwa Travisa Smitha) i data premiery nowego singla Riverside czyli Story of My Dream 27 października. Będzie to pierwszy utwór studyjny nagrany w nowym składzie z Maciejem Mellerem jako oficjalnym członkiem grupy (LINK).

A teraz trochę nowości, ale kinowych - 15 października w kinach pojawi się najnowszy film Ridleya Scotta Ostatni pojedynek. Akcja filmu rozgrywa się w XIV wiecznej Francji, a powstała na podstawie scenariusza autorstwa Bena Afflecka, Matta Damona i nominowanej do Oscara Nicole Holofcener. Producentami obrazu są: Scott, Kevin Walsh, Jennifer Fox oraz Holofcener, a producentami wykonawczymi Damon, Affleck, Madison Ainley, Drew Vinton i Kevin Halloran. Więcej TUTAJ

My i tak na zawsze będziemy fanami Blade Runnera i to nie tylko z powodu filmu ale genialnej muzyki samego Vangelisa, o czym pisaliśmy TUTAJ.


Tydzień później, 22 października, kolejna premiera - tym razem ekranizacji powieści Diuna. Promuje ją nowy trailer który jest powyżej.


Na koniec celem odchamienia warto napisać coś o jakiejś wystawie. W William Morris Gallery w Londynie od 9 października można oglądać pierwszą w Wielkiej Brytanii wystawę dzieł sztuki z okresu Młodej Polski: Young Poland: An Arts and Crafts Movement (1890 – 1918). Polecamy! (LINK).

My wracamy już jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 5 lutego 2021

Drzwi z teledysku Joy Division Love Will tear Us Apart - jaką tajemnice kryją?



Jedyny teledysk, jaki nakręcili Joy Division, czyli z piosenką Love Will Tear Us Apart, zaczyna się od ujęcia widoku skrzydła drzwiowego, które ktoś wielokrotnie otwiera a następnie zamyka. Wideo sfilmowano 28 kwietnia 1980 roku, podczas próby zespołu w studio TJ Davidsona, o którym kiedyś pisaliśmy (TUTAJ). Sam budynek już nie istnieje, drzwi podzieliły los budynku, jednak ich wygląd na zawsze już będzie kojarzył się z zespołem, stając się częścią jego legendy. I dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się im bliżej, do czego także zachęcamy naszych czytelników.

Drzwi te są drewniane, typowe dla okresu, w którym powstały. Są ramowo-płycinowe, malowane na biało, zawieszone lewostronnie na trzpieniowych zawiasach. Mocno zużyte, nie mają ani klamki, ani zamka, a tylko otwór w miejscu gdzie kiedyś tkwiły, zaślepiony kawałkiem drewna. Ozdabiają je graffiti w postaci nazw (niektórzy sądzą, że napisy były wydrapane, lecz wykonano je pisakiem). Te na dwóch górnych płycinach miały następującą treść:  Karin M, Chortex oraz wielkimi literami IAN.C. Po prawej stronie drzwi, powyżej i pod otworem na klamkę, na ramie, wypisano imiona członków zespołu, czytając od góry do dołu były tam: Peter, Ian, Barney i Steve. Jak możemy zauważyć - imię Iana wypisano dwukrotnie. Podobno większy napis był częścią dłuższego, wykonanego przez jakaś zawiedzioną fankę, co raczej jest luźną interpretacją i nie ma oparcia w źródłach. Pozostają Karin. M i Chortex: Karin M. była wierną słuchaczką zespołu, czującą do Iana wielki sentyment, często przyglądającą się próbom, osobą znaną Anthonemu Davidsonowi (zapytany przez nas potwierdził te informacje - Anthony, dziękujemy Ci za to!). 

Podobne znaczenie ma drugi z napisów. Wykonał go osobiście Matthew Higgs, także nastoletni fan Joy Division, o którego działalności pisaliśmy TUTAJ i tak opisał na swoim koncie na Instagramie: Napisałem „chor-tex” - na czerwono - pod „IAN C”! 

Chor-tex to tymczasowa nazwa dla chwilowego zespołu, w którym krótko byłem. (Graliśmy tylko raz - w Blackpool - pod nazwą Matt, Bill and Rex!). Chor-tex to skrócona nazwa zespołu, od Chorley Textiles: dawnej fabryki tekstyliów w moim rodzinnym mieście (LINK).


Tyle o drzwiach, o TYCH drzwiach. Niecałe trzy tygodnie od sfilmowanego ujęcia z nimi, Ian Curtis otworzył i przeszedł na drugą stronę innymi...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 13 czerwca 2020

Z mojej płytoteki: Joy Division - This Is The Room, Live Electric Balroom, London 26.10.1979


Dzisiaj opiszemy całkiem nowy bootleg Joy Division - This Is The Room, Live Electric Balroom, z koncertem z Londynu z 26.10.1979 roku. I chociaż koncert pojawiał się na innych bootlegach wcześniej, to omawiana dzisiaj płyta ukazała się w ubiegłym (2019) roku w nakładzie 500 kopii. 

Od razu warto nadmienić, że nie jest to koncert na poziomie jaki zespół osiąga na płycie Live in London Lyceum (opisanej przez nas TUTAJ), czy na bootlegu Amsterdam (opisanym TUTAJ). Głównie z powodu faktu, że jakość nagrania jest średnia, co jednak jak na bootleg z tamtych czasów, jest sukcesem  (znam wiele gorszych jakościowo bootlegów Joy Division).


Na okładce po obu stronach dwa kultowe już dzisiaj zdjęcia. Pierwsze z nich wykonał Paul Slattery, kiedy wspólnie z zespołem udawał się na... piwo do pubu w Manchesterze. O książce autora zdjęć pisaliśmy całkiem niedawno TUTAJ. Tak opisał tam historię powstania tego zdjęcia:

Po raczej trudnym, zakończonym wywiadzie Dave'a (McCullougha; dla magazynu Sounds) wszyscy wspólnie szliśmy do narożnika między Waterloo Road i Lower Hillgate, i wtedy zrobiłem te zdjęcia. Pub jest zaraz pod wzgórzem za prawym ramieniem Stevena. Przy światłach zatrzymał się Austin Gipsy z 1966 roku, i przez chwilę byłem nim bardziej zainteresowany, niż zespołem.  


Po drugiej stronie również kultowa fotka, tym razem Kevina Cumminsa, a na niej w tle Matthew Higgs, co opisaliśmy TUTAJ. Oczywiście jak na bootleg przystało, autorzy zdjęć nie są wymienieni na okładce.


Album rozpoczyna I Remember Nothing, który wolno rozkręca się i jak na otwarcie nie jest najlepszym wyborem. Po nim jedno z gorszych wykonań Love Will Tear Us Apart, choć w zasadzie i tak nie kochamy tego utworu. Dopiero od  Wilderness zaczyna się prawdziwe show. Grają prawidłowo, by przejść do Colony. Tutaj  niespodzianka, bowiem warstwa tekstowa jest dość mocno zmieniona, w stosunku do znanej z Closer. Po nim Insight, wykonany bardzo dobrze i już na początku słychać że publika go doskonale zna, ktoś bowiem podśpiewuje zanim Curtis zaczyna śpiewać. The Day Of The Lords kończy pierwszą stronę analogu, mimo tego, że na okładce napisane jest inaczej... Wykonane jest mocno i bezkompromisowo. Pozostanie na zawsze jednym z najlepszych utworów zespołu. 

Stronę B otwiera Shadowplay przyjęty owacjami publiki. Zagrany szybko i zaśpiewany jak zawsze znakomicie. Po nim kolejny hit: She's Lost Control. Tutaj jakość nagrania nieco siada, zwłaszcza na początku. Hooky wyje z Curtisem do mikrofonu i czuć klimat. Kolejny utwór to Transmission - jest moc. Szkoda że w pewnym momencie koło 37 minuty jakość się pogarsza, a utwór pozostaje niedokończony. Ktoś prawdopodobnie nagrywał to na kasetę a ona się niespodziewanie skończyła...    

Disorder w wersji koncertowej nie był nigdy moim faworytem, za bardzo w wersji live brakuje mi efektów falującej blachy Martina Hannetta. Co nie zmienia faktu, że grają znakomicie. Pod koniec Atrocity Exhibition, z przyszłego nowego albumu, które miało być ostatnim utworem, zespół jednak decyduje się na bis -  Interzone. Atrocity Exhibition podobnie, bez szlifów Hannetta, brzmi jak brzmi, no ale nagrania do Closer przecież przed nimi. Co do Interzone - wokal Hookyego jest jaki jest. Choć w przypadku tego utworu znacząco wolę wersję koncertową od tej zamieszczonej na Unknown Pleasures.

Na koniec warto może nadmienić co działo się wtedy w prywatnym życiu lidera zespołu. Pisze o tym Deborah Curtis w swojej książce. Przypomnijmy, że zespół jest 10 dni po koncercie w Plan K w Brukseli 16.10.1979 roku (pisaliśmy o tym TUTAJ). 

W domu Ian przestał ze mną dzielić życie. Przestał opowiadać zabawne historyjki i plotki, za to zaczął wymieniać imiona i posługiwać się zwrotami, które niczego mi nie mówiły...

Jednym z jego największych lęków było to, że zostanie aresztowany za pijaństwo, bo nikomu nie przyjdzie do głowy, że ma atak padaczki... 

Kidy Ian zaczął sam prasować sobie spodnie, powinnam zacząć coś podejrzewać. Bolało mnie, gdy powiedział, ze sam idzie zobaczyć Głowę do Wycierania (opisaliśmy ten film TUTAJ), ale i tak bardzo się martwiłam, gdy nie wrócił do domu. 

Wkrótce kolejne bootlegi Joy Division, mamy tego pełno i jeśli dożyjemy, opiszemy je tutaj wszystkie. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 
  

Joy Division - This Is The Room, Live Electric Balroom, London 26.10.1979, Lively Youth Records, 2019, setlista: I Remember Nothing, Love Will Tear Us Apart, Wilderness, Colony, Insight, Day Of The Lords, Shadowplay, She's Lost Control, Transmission, Disorder, Atrocity Exhibition , Interzone.

sobota, 21 kwietnia 2018

Matthew Higgs - pierwszy fan Joy Division: "To ścieżka dźwiękowa mojego życia!"

Osobisty kontakt z takim zespołem jak Joy Division zaważył na życiu wielu osób, jedną z nich jest Matthew Higgs, urodzony w 1964 r., który w 1978 r. miał 14 lat. Zafascynowany niezależną sceną muzyczną Manchesteru założył wtedy fanzine o nazwie Photophobia.
 

Pisemko pisane przez Higgsa było następnie ręcznie kserowane i zszywane. Aby zebrać materiały i zbliżyć się do muzyków Matthew jeździł na próby grup muzycznych, także na próby Joy Division, którzy szczególnie zapisali się w jego pamięci. Warto zapoznać się z jego świadectwem [TUTAJ]. Byłem trochę za młody na punka, ale zafascynowany tym, co nastąpiło, szczególnie zespołami z północy, wśród których mieszkałem: Fall, Human League i Joy Division. Fanzin był sposobem, aby się do nich zbliżyć i wyrazić moje uczucia na temat tej muzyki, którą kochałem. Moi przyjaciele i ja jeździliśmy do Manchesteru w weekendy. Adresy naszych ulubionych zespołów znajdowały się na odwrocie ich płyt LP, więc szukaliśmy budynków; w weekend były zawsze zamknięte, ale nie obchodziło nas to. Poszliśmy również do TJ Davidsona, gdzie ćwiczyły wszystkie wspaniałe zespoły. Był to budynek przemysłowy bez windy; im bardziej odnoszą sukces zespołu, tym niżej grają. Zapukałyśmy do drzwi i weszliśmy. Zobaczyliśmy Fall i Mick'a Hucknall'a z jego pierwszym zespołem, Frantic Elevators i Joy Division. [Mathew został utrwalony nawet na jednym ze zdjęć wykonanym przez Kevina Cumminsa, siedzi na nim z tyłu po prawej stronie, patrząc prosto przed siebie].


Unknown Pleasures, ich debiutancki album, ukazał się na dwa miesiące przed wykonaniem tego zdjęcia i chociaż nie został wydany z entuzjazmem, szum wokół niego był znaczny. Popularny wizerunek zespołu był zimny i wyalienowany: rzadko udzielali wywiadów, ich muzyka była ponura, a zdjęć było niewiele, ponieważ czasopisma drukowały wtedy czarno-białe zdjęcia. Manchester pod koniec lat 70. był dość ponurym miejscem; panowała atmosfera melancholii.
 
W kontaktach osobistych nie mogliby być bardziej różni: byli zwykli, przyjaźni i zabawni, i nie przeszkadzało im to, że kilku nastolatków obserwowało ich podczas próby. Dopiero teraz uderza mnie to, jak wtedy młodzi byli, mieli tylko po 22 i 23 lata. Nawet wtedy wiedzieliśmy, jaki to przywilej. Oglądaliśmy ich regularnie. Dziewięć miesięcy później, 18 maja 1980 r., Ian Curtis odebrał sobie życie. Dla większości z nas było to nasze pierwsze spotkanie ze śmiercią, choć jego znaczenia w tym czasie nie docenialiśmy. Zamierzali [Joy Division] zmienić bieg muzyki popularnej. Byli szalenie oryginalni, jak nic innego, co kiedykolwiek słyszałeś. Oglądanie ich na żywo było wspólnotowym i transformującym doświadczeniem. Wywarli wpływ na to, co miało nadejść: trudno sobie wyobrazić kulturę klubową, muzykę taneczną, bez nich i bez New Order. Kevin [Cummins] to rozumiał: fotografując ich w tym starym wiktoriańskim budynku, uzyskał efekt niczym z malarstwa Lowry'ego, pokazał napięcie między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Dla mnie miło jest mieć fotograficzny dowód naszej tam obecności.
 
Dla mnie te spotkania z nimi stanowiły podstawę wszystkiego w moim życiu: bez tego kontaktu z kulturą prawie na pewno nie poszedłbym do szkoły artystycznej, ani nie zostałbym wystawcą. Patrząc na to zdjęcie dzisiaj, czuję się szczęśliwy, że dorastałem w tamtym czasie.
 
Matthew Higgs jest kuratorem wielu wystaw (m. in. wystawy o Joy Division True Faith, zorganizowanej w Manchester Art Gallery w ramach Międzynarodowego Festiwalu) a także DJ, artystą, producentem, pisarzem i krytykiem sztuki. Choć dorastał w Manchesterze, mieszka teraz w Nowym Jorku, gdzie jest dyrektorem White Columns - najstarszej alternatywnej organizacji non-profit promującej sztukę w tym mieście, tworząc odważne wystawy będące miejscem prezentacji twórców eksperymentalnych. Od czasu do czasu publikuje na swoim Instagramie różne materiały archiwalne, jednym z nich jest na przykład list otrzymany od Anthony'ego H. Wilsona, datowany na 8 maja 1980 r., wyrażający uznanie dla pracy Higgsa oraz podający nieco szczegółów na temat numerów poszczególnych prac Petera Saville'a i potwierdzający dodanie adresu do listy mailingowej Factory i chęć  powiadamiania o nowych jej produktach - chyba że zbankrutujemy jak zastrzegł się Wilson. 


Higgs znany jest nie tylko ze swojej działalności artystycznej ale również ze swojej kolekcji płyt, która liczy około 7500 LP. Od czasu do czasu zamieszcza na Instagramie zdjęcia szczególnie cennych egzemplarzy, zalicza do nich m.in. oryginalne tłoczenie Disco Illusion Stephena Encinasa wydane przez Kalinda, prezent od artysty Petera Doiga, lecz za najlepszą uważa The Return of the Durutti Column, The Durutti Column (proszę sprawdzić na Ebayu jakie oryginał tej płyty osiąga ceny; nota bene przy sklejaniu okładek brał udział sam Ian Curtis z Joy Division [TUTAJ]) . Pierwszy jej egzemplarz kupił w 1980 roku, potem kupował następne, w miarę jak się zużywały.  Na pytanie jednak czy słucha Joy Division odpowiedział: Cały czas. Jeśli kiedykolwiek się nudzisz, po prostu słuchaj Closer lub "Power Corruption and Lies - ciężko jest zrozumieć, w jaki sposób stworzyli tak oryginalną i niezwykłą muzykę. Nadal pobudza. Nadal brzmi właściwie. To ścieżka dźwiękowa mojego życia!