Wczorajszy post o Andy Warholu zainspirował do pewnej ważnej refleksji, pokazującej jak wiele jeszcze obszarów związanych z Factory Records jest mało poznanych. Przypomina się słynna anegdota o legendarnym polskim aktorze Janie Himilsbachu. Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał go, dlaczego te same historie opowiadane w różnych wywiadach mają różniące się wersje, genialny aktor miał odpowiedzieć, że gdyby powtarzał to samo, to by było nudno.
Stąd już tylko o krok do słynnej maksymy Tony'ego Wilsona, obok Alana Erasmusa i Petera Saville'a jednego z trzech założycieli Factory Records. Kiedy pisaliśmy w poprzednim tekście (TUTAJ) o faktach z okolic Factory i Joy Division, które wciąż pozostają niewyjaśnione, podaliśmy genezę tej maksymy: W końcu zapewne nigdy nie dowiemy się prawdy o tym, dlaczego Factory tworzyli obraz Joy Division jako smutnych, ponurych wręcz intelektualistów. Czarno - białe zdjęcia (prawdą jest że kolorowe klisze były wtedy bardzo drogie), i jeden z wywiadów Kevina Cumminsa, w którym powiedział, że specjalnie fotografował członków zespołu z ponurymi minami. Tony Wilson, zapożyczając maksymę z jednego z westernów i przerabiając ją na własną modę powiedział, że jeśli masz do wyboru drukować prawdę, czy legendę, drukuj legendę. Wydaje się, że jedynie Vini Reilly z Durutti Column był na tyle odważny, żeby w piosence Missing Boy przemycić coś, o czym oficjalnie się nie mówi.
Tak więc wielokrotnie przyłapywaliśmy Tony'ego Wilsona na drukowaniu legendy. Przypomnijmy tylko, że film 24 Hour Party People (oparty na książce Tony'ego, która jest jednocześnie scenariuszem filmu) zawiera wiele scen zwyczajnie zmyślonych (pisaliśmy o tym choćby TUTAJ i TUTAJ). Do czego zmierzamy?
Otóż oficjalnym przekazem, który można spotkać w niemalże każdej książce o Factory Records, na temat genezy nazwy wytwórni jest, że powstała ona, kiedy trzej założyciele fotografowali się na tle opuszczonej fabryki w Manchesterze. Zresztą chwila ta została uwieczniona na legendarnej fotografii Kevina Cumminsa:
Tony wielokrotnie powtarzał, że wtedy (lub w okolicach tego wydarzenia) Alan Erasmus miał powiedzieć pamiętne słowa: Factory closed, Factory open. Stąd miała wziąć się nazwa legendarnej wytwórni.
My jednak mamy inne zdanie i wiąże się ono właśnie z postacią Andy Warhola.
Kiedy studiuje się muzyczne fascynacje Tony Wilsona w okresie tworzenia Factory Records, to wiele razy pojawiają się w nich postaci Lou Reeda i Velvet Underground. Tony pocieszał załamanego po nieudanym koncercie Iana Curtisa, który miał rzekomo płakać w barze w Bury nad sceną, że Lou Reed miał bardzo nieudany koncert w Manchesterze (na którym Curtis był) bo był masakrycznie pijany, i mimo tego nic się nie stało, a publika była zachwycona (pisaliśmy o tym TUTAJ). Mało tego, kiedy Tony siedział z Peterem Savillem i słuchali na żywo A Certain Ratio, ten pierwszy miał wyrazić swój entuzjazm i wykrzyknąć: mamy wreszcie swoich Velvets. Joy Division coverowali Sister Ray z repertuaru Velvet Underground, a ostatni zarejestrowany na żywo, koncertowy utwór z udziałem Curtisa kończy się słowami, że mają nadzieję iż Lou Reed byłby zadowolony z ich wersji...
Fakty te pokazują wielką fascynację ludzi z okolic Factory zespołem Velvet Underground, a stąd przecież krok do Warhola. To on umożliwił im nagranie słynnej płyty z bananem na okładce (której był autorem) i mimowolnie zapisał się w historii muzyki. Mimo tego, że się kompletnie na niej nie znał, towarzyszył zespołowi podczas nagrań pomrukując i kiwając głową, dając zespołowi pełną swobodę.
I tutaj docieramy do sedna sprawy.
Bowiem to nikt inny jak Andy Warhol stworzył w Nowym Jorku centrum artystyczne, działające w latach 1963 - 1987. A centrum to nazywało się The Factory.
Poświęcimy jego działalności osobny tekst, wyrażając przy tym refleksję, że słowa Tony'ego Wilsona powinny być brane przez grube sito. Przypomnijmy nasz tekst o zmianie okładki singla LWTUA po śmierci Iana i wątpliwości co do zaakceptowania przez niego okładki Closer (TUTAJ). Przypomnijmy słowa Petera Hooka, że nigdy nie poznacie prawdy o Joy Division. Finalnie, przypomnijmy dialog z Twittera między jednym ze świadków tamtych czasów z okolic wytwórni (pomijamy nazwisko z powodów ostrożności procesowej) a internautą, który zadał mu wprost pytanie: czy Factory Records oczekiwało śmierci Curtisa, żeby robić na niej pieniądze?
Puzzle układają się, a Vinni ma coraz więcej racji...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Nazwisko Andy'ego Warhola nie raz przewijało się na naszym blogu (LINK), dlatego postanowiliśmy przybliżyć jego postać, która stała się synonimem ruchu pop-art i wokół której narosło wiele mitów – zwłaszcza, że życie Warhola było o wiele bardziej złożone i tajemnicze, niż mogłyby sugerować jego słynne dzieła. Dlatego przedstawimy i wyjaśnimy kilka faktów:
Choć większość ludzi zna go jako Andy'ego Warhola, jego pełne imię brzmiało Andrew Warhola. Historia tego, jak usunął a ze swojego nazwiska, jest owiana tajemnicą. Niektórzy twierdzą, że był to zwykły błąd drukarski, podczas gdy inni uważają, że była to celowa decyzja, aby jego nazwisko brzmiało bardziej po amerykańsku.
Nie zauważa się także piętna choroby i śmierci, które odcisnęły się na jego całej twórczości, a może nawet stały się jej przyczyną. Artystyczne skłonności Warhola zostały ukształtowane w dzieciństwie, kiedy zachorował na pląsawicę Sydenhama, zaburzenie neurologiczne znane również jako taniec św. Wita i pozostał przykuty do łóżka przez długi czas. Jego matka, Julia Warhola, zachęciła go wtedy do kreatywności, do malowania i rysowania.
Drugim, poważnym doświadczeniem był incydent z 1968 roku, jaki wydarzył się w jego pracowni. Otóż jego znajoma, radykalna feministka Valerie Solanas, postrzeliła go, bo uważała, że Warhol kradnie jej pomysły. Strzały oddane z bliska o mało nie doprowadziły do śmierci. Rany były tak poważne, że wymagały długotrwałej rekonwalescencji, a potem przez resztę życia noszenia gorsetu chirurgicznego. To traumatyczne doświadczenie wywarło ogromny wpływ na dalsze życie Warhola, przełożyło się na tematykę jego prac oraz doprowadziło do emocjonalnego wycofania się artysty, który stał się jeszcze bardziej introwertyczny i zaczął mieć problemy z wystąpieniami publicznymi. Jego wywiady przez to często ograniczały się do krótkich, niejasnych odpowiedzi, co tylko dodawało mu aury tajemniczości. Nieśmiałość ostro kontrastowała z jego rolą lidera ruchu pop-artu i jeszcze bardziej ugruntowała publiczny obraz jego osoby jako dziwnej.
Po tym zdarzeniu zainteresowanie Warhola przemijaniem i śmiercią wzrosło, a motywy wanitatywne stały się istotnymi tematami jego dzieł, czego przykładem jest seria Śmierć i katastrofa. Prace te relacjonują ponure zdarzenia, takie jak wypadki samochodowe i krzesła elektryczne, przedstawione w sposób powtarzalny. Zwrócił on uwagę na cechę przekazów medialnych, które znieczulają ludzi na przemoc i śmierć.
Jednym z dziwniejszych nawyków Warhola była jego skłonność do gromadzenia. Zbierał wszystko, od wycinków z gazet i niezapłaconych rachunków po ekscentryczne przedmioty, takie jak słoiki na ciasteczka i przypadkowe drobiazgi. Te przedmioty umieszczał następnie w pudełkach, tzw. kapsułach czasu, ostatecznie wypełniając w ciągu swojego życia ponad 600 takich pudełek. Te kapsuły stały się bezcennymi archiwami, oferując wgląd w życie osobiste i zawodowe Warhola oraz materiał świadczący o stanie jego umysłu.
Warhol kiedyś powiedział, że: Zarabianie pieniędzy jest sztuką i praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepszą sztuką. Zgodnie z tą myślą sam był nie tylko kreatywnym geniuszem; był również przebiegłym biznesmenem, który przekształcił swoją sztukę w markę. Przedsiębiorczy sposób myślenia Warhola pozwolił mu na masową produkcję wykonanych dzieł i komercjalizację swojej osoby, łącząc w ten sposób świat handlu i wysokiej sztuki.
Pod koniec lat 70. i 80. Warhol poszerzył swoją działalność o media, zaczął współpracować z różnymi telewizjami, tworząc programy takie jak Andy Warhol's TV i Andy Warhol's Fifteen Minutes. Nagrania te zawierały wywiady z celebrytami i wypowiedzi na temat współczesnej kultury. Poprzez te audycje Warhol wskazał jak poważnie traktuje media i jest pewny ich mocy, profetycznie zapowiadając nowoczesną erę reality TV i stając się pierwszym celebrytą o sławie napędzanej przez media społecznościowe.
Ale co jest najbardziej zaskakujące u Warhola to jego religijność i trwałe związki z katolicyzmem, od dzieciństwa po ostatnie dni swojego życia. Okazuje się, po bliższej analizie jego dzieł, że wiara odgrywała znaczącą rolę w jego życiu.
Urodzony w Pittsburghu w 1928 roku, Warhol został ochrzczony w kościele grecko-katolickim jako Andrew Warhola i wraz z rodziną uczęszczał co niedzielę do kościoła św. Jana Chryzostoma, W jego domu dominowały obrazy religijne, krucyfiksy i reprodukcje – jedną z nich, jak kiedyś wspominał Warhol, była wisząca na korytarzu kopia Ostatniej Wieczerzy Leonarda da Vinci, o której powiedział: Kiedy przechodziło się obok niej robiło się znak krzyża. Matka Warhola była miała zdolności artystyczne i lubiła rysować anioły w dziwacznym, ekscentrycznym stylu. Nawet po przeprowadzce do Nowego Jorku Warhol podobno nadal podtrzymywał praktyki religijne, szczególnie po tym, gdy jego matka, która była jedną z najważniejszych osób w jego życiu, zamieszkała z nim w 1952 roku. Często towarzyszył jej do kościoła św. Wincentego Ferrera przy Lexington Avenue. Ale religia stała się rzeczą pierwszoplanową po tym, jak został postrzelony. To wzmocniło wiarę Warhola w życie po śmierci i zaczął regularnie uczęszczać do kościoła w każdą niedzielę. W 1965 roku był podekscytowany wizytą papieża Pawła VI w Nowym Yorku i przejazdem kolumny samochodów z nim obok jego studia na Manhattanie. W 1980 roku pojechał do Rzymu i wziął udział w audiencji generalnej z Janem Pawłem II.
A więc po doświadczeniu stanu bliskiej śmierci Warhol jeszcze mocniej wplatał w swoją twórczość odniesienia religijne. Pojawiły się w niej abstrakcyjne krucyfiksy, kobiety z niemowlętami i lalki przebrane za zakonnice lub księży. Warhol zaczął także traktował gwiazdy Hollywood i inne osoby publiczne, jako współczesnych świętych, porównując społeczne uwielbienie ich popularnych wizerunków do katolickiej praktyki czczenia świętych obrazów. Ostatni cykl obrazów, którą Warhol ukończył przed swoją niespodziewaną śmiercią w 1987 r., poświęcony był tematowi Ostatniej Wieczerzy Leonarda da Vinci.
Ten monumentalny projekt, zamówiony przez handlarza dziełami sztuki Alexandra Iolasa, był wieloaspektowym zbiorem prac składającym się z wielu form sztuki, w tym malarstwa i sitodruków, obejmujących łącznie ponad 100 elementów. W serii Ostatnia Wieczerza Warhola poruszane są trudne tematy, z których może najbardziej znaczącym z nich jest problem epidemii AIDS, która pustoszyła wówczas społeczność homoseksualistów w Nowym Yorku.
Takie działa pokazują złożoną i pełną konfliktów relację Warhola z Kościołem Katolickim. Był otwarcie homoseksualny a jednak podkreślał głęboką więź z podstawowymi zasadami chrześcijaństwa. Bliski przyjaciel Warhola, Lou Reed, widział ten dualizm, czemu dał wyraz w piosence Work z albumu studyjnego Songs for Drella (1990), śpiewając: Andy był katolikiem, etyka przenikała jego kości. Jak widzimy postać Warhola jest złożona. Sławny za życia stał się jeszcze bardziej znany po śmierci w 1987 r. Muzeum Andy'ego Warhola w Pittsburghu, otwarte w 1994 r., jest obecnie największą placówką poświęconą jednemu artyście. Jego prace cały czas osiągają oszałamiające ceny na aukcjach, czyniąc z Warhola jednego z najbardziej wpływowych i dochodowych artystów XX wieku. W 2019 roku Muzeum Watykańskie zorganizowało w Braccio di Carlo Magno w Rzymie wielką wystawę jego dzieł.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Donald Trump znów skupił na sobie uwagę całego świata. Ponownie wygrał wybory prezydenckie w USA i dotąd niechętne mu media zaczęły nagle zmieniać o nim opinię. Niejako pozostając w nurcie tego spektakularnego wydarzenia dom aukcyjny Phillips w Nowym Yorku wystawił na sprzedaż obraz Andy’ego Warhola przedstawiający Trump Tower (New York Skyscrapers), który będzie można kupić w dniu 19 listopada. Spodziewana szacunkowa cena optuje pomiędzy 500 000 a 700 000 dolarów. Lśniące tzw. diamentowym pyłem dzieło zostało zamówione przez Donalda Trumpa w 1981 roku po to aby uczcić jego pierwszą od podstaw inwestycję na Manhattanie.
Warhol po raz pierwszy wspomina o potentacie rynku nieruchomości i jego pierwszej żonie, Ivanie, w swoich pośmiertnie opublikowanych pamiętnikach pod datą 22 lutego 1981 r. Parę poznał na przyjęciu urodzinowym wydanym przez kontrowersyjnego prawnika Roya Cohna, za pośrednictwem Marca Baleta, dyrektora artystycznego magazynu Interview, dla którego pracował Warhol. Dwa miesiące później Balet zorganizował wizytę Trumpa w Warhol's Factory. Trump, którego Warhol opisał jako butch (macho), zaproponował aby mistrz pop-artu wykonał obraz jego nowobudowanego wieżowca na Piątej Alei, który mógłby powiesić w hallu. Musiałem spotkać się z Donaldem Trumpem w biurze (taksówka 5,50 USD)” – napisał Warhol 24 kwietnia 1981 r. „Spotkanie to zorganizował Marc Balet. Projektuje katalog dla wszystkich sklepów w atrium Trump Tower i powiedział Donaldowi Trumpowi, że powinienem namalować obraz budynku, który wisiałby nad wejściem do części mieszkalnej. Więc spotkaliśmy się żeby o tym porozmawiać… Nic nie zostało ustalone, ale i tak namaluję kilka obrazów i im je pokażę.
Zaprojektowany przez biuro architektoniczne Der Scutt z Swanke, Hayden, Connell and Partners, 58-piętrowy budynek był jeszcze w budowie (to ten wieżowiec, który powstał po wyburzeniu znajdującej się na działce zabudowy i inwestycja po której realizacji zarzucano Trumpowi zatrudnianie do prac rozbiórkowych nielegalnych robotników z Polski, lecz śledztwo w 2017 roku tego nie potwierdziło (LINK). Warhol wykonał więc zlecenie na podstawie modelu oraz jego zdjęć. Fotografie i szkic, które zostało zrobione na ich podstawie Warhol przetworzył w sitodruki w odcieniach czerni, srebra i złota. Aby przekazać blichtr i bogactwo wieżowca, posypał mokrą farbę zmielonym szkłem, znanym jako pył diamentowy, materiałem, którego zaczął używać na początku lat 80.
Co było potem? Warhol zademonstrował swoje prace Trumpowi, które według niego miały sprawić wrażenie monumentalności. Ale Trumpowi w ogóle nie podobały się i ku zaskoczeniu artysty odmówił zakupu sitodruków. Nie zapłacił mu. Warhol pracował praktycznie za darmo. Z tego, co wiemy, Trump spodziewał się obrazów bardziej odpowiadających jego gustom. Prawdopodobnie chciał, aby były bardziej ekstrawaganckie, bogatsze z wyglądu, pasujące do mentalnych atrybutów władzy, którą Trump Tower miał symbolizować. Według Trumpa kolory wybrane przez Warhola nie pasowały do wystroju Trump Tower. Przez zapisy w Dziennikach Warhola przebija jego frustracja i rozczarowanie niespodziewanym odrzuceniem. Artysta zauważyłby, nie bez pewnej ironii, że gust Trumpa wydał mu się raczej tandetny. Trumpowie przybyli - czytamy to co Warhol zapisał pod datą 5 sierpnia 1981 r., w przeddzień swoich 58. Urodzin - Był Donald Trump, jego żona i dwie panie, które dla niego pracują. Pani Trump była w szóstym miesiącu ciąży. Pokazałem im obrazy Trump Tower, które namalowałem. Nie wiem, dlaczego zrobiłem ich tak wiele, zrobiłem osiem. W kolorze czarnym, szarym i srebrnym, co wydawało mi się naprawdę szykowne do holu. Ale zrobienie tak wielu było błędem, myślę, że ich zdezorientowało. Pan Trump był bardzo zdenerwowany, ponieważ nie były skoordynowane kolorystycznie. Angelo Donghia zajmuje się dekoracjami, więc przyjdą z próbkami materiałów, abym mógł zrobić obrazy pasujące do różu i pomarańczy. Myślę, że gust Trumpa jest trochę tandetny, mam takie przeczucie. A Marc Balet, który wszystko zorganizował, był trochę zszokowany. Ale może pani Trump wpadnie na pomysł portretu, bo pozwoliłem im zobaczyć portrety Lynn Wyatt za obrazami w budynku, więc może przyjmą moje dzieło.
Ostatecznie jak wiemy, że Trump nawet nie zamówił u Warhola portretu żony. Andy Warhol był już wtedy gwiazdą. Był uznanym ojcem pop-artu, żywą legendą, pionierem języka wizualnego, twórcą ikon kultury masowej i konsumpcjonizmu. Znane były jego sitodruki z Marilyn Monroe, puszki zupy Campbella i portrety Jackie Kennedy. Przez ponad dwie dekady pracował w swojej Factory, legendarnym nowojorskim studiu, które odwiedzali ówcześni celebryci. Tymczasem Donald Trump, był młodym, nowojorskim deweloperem, który dopiero wspiął się już po szczeblach finansowej elity miasta. Nic dziwnego, że Warhol bardzo źle przyjął krytykę i odrzucenie ze strony Trumpa. Trzy lata później, napisał w swoich pamiętnikach: Wciąż nienawidzę Trumpów, ponieważ nigdy nie kupili moich obrazów Trump Tower.
A Trump tymczasem poczuł od tego spotkania sympatię do malarza. Odtąd chętnie powołuje się na cytaty z wypowiedzi Warhola. Jedno z jego ulubionych zdań pojawia się w jego książce z 2009 r. Think Like a Champion: An Informal Education In Business and Life Think like a Champion: „W tym, co robię w dzisiejszych czasach, jest pewna doza brawury, a częścią tej brawury jest takie działanie, by to robię wyglądało się łatwe. Dlatego często mówiłem o biznesie jako o sztuce. Zawsze podobało mi się stwierdzenie Andy’ego Warhola, że „zarabianie pieniędzy jest sztuką, praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepszą sztuką”. W innym miejscu Trump napisał tak: „Wszyscy jesteśmy biznesmenami i biznesmenkami, niezależnie od tego, czy już postrzegasz w taki sposób to co robisz, czy nie. Jeśli lubisz sztukę i nie możesz na niej zarobić, w końcu zdajesz sobie sprawę, że wszystko jest biznesem, nawet twoja sztuka. Dlatego podoba mi się stwierdzenie Warhola… To fakt. To również kolejny powód, dla którego postrzegam swój biznes jako sztukę i dlatego pracuję nad nim z pasją.
Podczas spotkania Warhola z Trumpem zetknęły się dwa światy, które nie dały się pogodzić. Z jednej strony był Warhol, artysta, który starał się wszystko zamienić w symbol popu i ideowo zniwelować różnice między kulturą a konsumpcjonizmem. A z drugiej strony był Trump, biznesmen, który widział świat w kategoriach sukcesu i porażki, luksusu i potęgi ekonomicznej. Być może Warhol napisałby inaczej o Trumpie, gdyby dostał zapłatę za wykonane zlecenie malarskie...
Co stało się z ośmioma dziełami z serii New York Skyscrapers? Dwa pozostały u artysty i są teraz własnością fundacji, która zarządza spuścizną po Warholu, a więc znajdują się w Warhol Museum w Pittsburghu. Sześć innych trafiło do prywatnych kolekcji. To samo dotyczy szkiców, które również trafiły na rynek. Jedynym z ośmiu płócien, które ponownie pojawiły się w obrocie, jest praca którą niegdyś kupił szwajcarski handlarz dziełami sztuki Bruno Bischofberger. Publiczność mogła ją zobaczyć w 2001 r. na wystawie Gems & Skyscrapers, którą handlarz zorganizował w swojej galerii w Zurychu. Po tym nie było już żadnej publicznej wystawy Trump Tower Warhola. Artysta nigdy by nie przypuszczał, że ten, jak mu się wydawało, skromny milioner, zostanie dwukrotnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. I dlatego nie chwalił się porażką (LINK).
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
The Cure zagrali swój nowy album Songs Of A Lost World wieczorem w piątek 1 listopada, na specjalnym koncercie inauguracyjnym w The Troxy w Londynie, gdzie świętowali również 45 lat wydania drugiego albumu Seventeen Seconds. Cały koncert gra powyżej. Jest on prawdopodobnie ostatnim występem The Cure przed ich trasą koncertową jesienią 2025 roku. Zespół nie planuje wcześniejszych koncertów bo Smith ujawnił, że zespół ma kolejny nowy album praktycznie skończony, a w drodze jest trzeci nowy album i Smith zadeklarował, że ma zamiar ukończyć jeden z LP przed tournee w 2025 roku.
A w dzielnicy Uptown w Chicago w Riviera Theatre 17 października można było zobaczyć współzałożyciela The Smiths, Johnny'ego Marra. Podobno dał świetny występ, opis tego co się tam działo jest TUTAJ.
Dalej koncertowo: Peter
Hook and the Light ogłosili daty trasy koncertowej w Ameryce Północnej,
podczas której zagrają w całości album Get Ready z 2001 roku zespołu
New Order. Oprócz tego zespół zagra również wybrane utwory New Order i
Joy Division. Koncerty odbędą się wiosną. Peter Hook and the Light
obecnie występują w Wielkiej Brytanii, a pod koniec tego miesiąca
wyruszą w trasę po Irlandii (LINK).
Doniesienia z innej trasy - tym razem złodziei. Jak
twierdzi właściciel galerii, ci byli zmuszeni zostawić dwa
obrazy Warhola, dzieła kultowego amerykańskiego artysty popart, po tym jak
nie udało im się zapakować ich do samochodu. Wysadzili drzwi tak
skutecznie, że zniszczyli wyposażenie galerii a podmuch rozbił szyby w
okolicznych budynkach ale pokonały ich rozmiary obrazów... (LINK).
Być może to jakaś rodzina J.K. z Pniówka?
Do księgarni wchodzi kobieta w żałobie, trzymając w ręku książkę: "Grzyby jadalne i grzyby trujące". Księgarz ściska jej rękę: - Szczere wyrazy współczucia, wydawnictwo już poprawiło te błędy!
W temacie pomyłek, tym razem natury...
Skoro o oszustwach, to przypomina się taki dowcip:
Mężczyzna z żoną grają w golfa. Piłka odlatuje gdzieś bardzo daleko i słychać brzęk pękającego szkła. Idą zobaczyć co się stało. Widzą mały domek i stłuczone okno. Wchodzą żeby przeprosić i naprawić szkody, ale okazuje się że na stole stoi też stłuczona lampa, za to na tapczanie siedzi dżin. Przypadkiem go uwolnili a ten przemawia do nich.
- Uwolniliście mnie z niewoli po tysiącu lat, spełnię trzy wasze życzenia
Mąż na to - chcę mieć najpiękniejszy w okolicy dom z basenem, kortem i polem golfowym
Dżin na to - masz, jak chciałeś
Żona na to - a ja chcę kolekcję najpiękniejszych sukiem i butów, tak żebym każdego dnia w roku mogła założyć inną parę
Dżin na to - masz, jak chciałaś
W końcu po krótkim namyśle oboje proszą:
- Prosimy też o to, żeby mieć tyle pieniędzy, że do końca życia nie musimy pracować, my i nasze dzieci i wnuki
Dżin na to - macie, jak chcieliście
Wszyscy są zadowoleni, na co dżin mówi:
- Spełniłem co chcieliście, mogę i ja teraz was o coś prosić?
- Oczywiście, jesteśmy gotowi się jakoś odwdzięczyć
- Tyle lat nie byłem z kobietą, może pozwolisz żeby twoja żona weszła tutaj do mnie... Mówi dżin do męża, po czym ten się zgadza i wychodzi z domku
Po powrocie widzi zadowolonego dżina, który pyta
- Ile macie lat?
- Ja mam 40 mówi mąż, z moje żona 30
- I wy uwierzyliście w dżina?
W Polsce rolę dżina pełni niemiecki rząd i UE. Nie dawajmy się nabrać.
Na to również. No chyba że mamy do czynienia z kuchenkami niemieckimi. Te są zupełnie nieszkodliwe, zwłaszcza gazowe, co Niemcy udowodnili już w Auschwitz.
Nadal o rzeczach dziwnych. W
zeszłym tygodniu na National Mall w Waszyngtonie pojawiła się dziwna
rzeźba z brązu: replika biurka byłej przewodniczącej Izby Reprezentantów
Nancy Pelosi, z tabliczką z jej nazwiskiem, telefonem stacjonarnym,
karteczkami samoprzylepnymi, teczkami i.... z idealnie ułożoną stertą
odchodów, niczym emoji kupy. Poniżej był napis, który głosił: Ten
pomnik oddaje hołd odważnym mężczyznom i kobietom, którzy 6 stycznia
2021 r. włamali się do Kapitolu Stanów Zjednoczonych, aby rabować,
oddawać mocz i kał w tych świętych pomieszczeniach, aby unieważnić
wybory. Jest to więc szyderstwo wymierzone w Donalda Trumpa. Rzeźba
będzie eksponowana do 6 listopada (LINK).
Kelner, czy to restauracja dla piegowatych? - A dlaczego... a niech to szlag! Znowu kot kierownika na##ał w wentylator!
Podobnie jak klienci owej restauracji mogą czuć się słuchacze pewnego radia.
Ilu psychiatrów trzeba do zmiany żarówki? Żadnego, zdaniem psychiatry żarówka sama musi chcieć się zmienić.
Nie zmienią się za to nasze obyczaje. Stada zidiowaciałych bachorów latających po piętrach i dzwoniących do drzwi z tekstem: cukierek albo psikus, jest jeszcze jakoś do zrozumienia. Ale towarzyszące im tabuny rodziców, już nie.
- Tato, tato słyszałem, że Twój tata był głupi! - Chyba Twój!
Za to w kolejnym newsie piszemy o badaniu promującym mądre, zdaniem słuchaczy, teksty piosenek. W
niedawnym badaniu dotyczącym wartości, jakie promuje muzyka rozrywkowa,
opublikowanym przez Prodigy Education Study, jednym z kryterium oceny
była analiza treści tekstów piosenek najpopularniejszych artystów
muzycznych, a następnie wskazanie tych, które przekazują bardziej
pozytywne i tych, które przekazują negatywne emocje. I okazało się, że
najbardziej inteligentne teksty ma Black Sabbath biorąc pod uwagę
różnorodność słownictwa w tekstach ich piosenek. Natomiast najbardziej
dołującym gatunkiem jest Metal, a w obrębie niego: Slayer, który został
sklasyfikowany jako najbardziej negatywny artysta metalowy i najbardziej
negatywny artysta we wszystkich gatunkach. Judas Priest z kolei wyłonił
się jako najbardziej pozytywny artysta metalowy. Analizując z kolei
nastroje na przestrzeni dekad, najbardziej pozytywne były piosenki z lat
60., a najmniej – piosenki z lat 2000 (LINK).
Zabrakło piosenek z lat 80. Tutaj z pewnością na liście powinni zostać umieszczeni Bauhaus. Ich lider Peter Murphy i Boy George ogłosili premierę nowego singla. Będzie to Let the Flowers Grow, który pierwszy raz będzie można usłyszeć na rollingstone.com 7 listopada, a którego przedsprzedaż jest już dostępna na Bandcamp (TUTAJ). Co za mezalians...
Dalej z nowości: Lisa Gerrard na swoim profilu na FB opublikowała fragment nowego utworu Whispers z najnowszego albumu Come Tenderness (LINK). Nowa płyta będzie w sprzedaży już 15 listopada ale teraz można ją zamówić w przedsprzedaży (LINK).
Kończymy pozytywnie. Władze Londynu aresztowały w ostatnią środę 63-letniego mężczyznę w związku z kradzieżą sera, którym jest Cheddar o wartości ponad 389 000 dolarów. Do chwili zatrzymania złodzieja poszkodowana firma Neal's Yard Dairy otrzymała ogromną liczbę telefonów, wiadomości i wizyt od zwolenników tego gatunku sera z ofertami pomocy (LINK).
Ten gatunek sera cieszy się specjalną atencją, bo umieszczany jest w kanapkach małych brytoli już od przedszkola.
Jimmy chwali się koledze: - Miałem taki okres w swoim życiu, że piłem, paliłem, chodziłem na kobiety ... - I co? I co było potem? - Poszedłem do przedszkola.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
W czerwcu 2020 r.
pozwolono wznieść pomnik perkusisty Rush, Neila Pearta w Lakeside Park,
na terenie plaży u wybrzeża Port Dalhousie, na przedmieściach St.
Catharines w Ontario. Miejsce to zostało wybrane ze względu na słowa
Pearta piosenki Lakeside Park, która pojawiła się na albumie Rush z 1975
roku Caress Of Steel.
Teraz dokonano wyboru artysty, który wykona
pomnik. Jest to Morgan MacDonald z The Newfoundland Bronze Foundry.
Zbuduje on dwa posągi z brązu, z których jeden ma przedstawiać Pearta
jako młodego muzyka, trzymającego książkę i pałeczki do gry na perkusji,
a drugi będzie ukazywać Pearta u schyłku życia, trzymającego bęben (LINK).
Posągi będą zawierać metal z niektórych starych i uszkodzonych
perkusyjnych talerzy Pearta, które zostaną przetopione. Neil Peart
Commemorative Task Force w tym celu zbiera datki, docelowo potrzeba
jeden milion dolarów. Każdy może się dołożyć, bo zbiórka jest online (LINK).
O innym nieżyjącym: w muzeum Andy'ego
Warhola w Pittsburghu w Pensylwanii odkryło w swoich zbiorach i
zdigitalizowało taśmy-matki debiutanckiego albumu zespołu z 1967 roku,
The Velvet Underground & Nico wydanego przez Verve Records. Nagranie
zostanie udostępnione publiczności na nowej wystawie w 2023 (LINK).
Nich się pospieszą, bo do przyszłego roku może zniknąć część prac
Andy'ego Warhola - w Australii dwóch aktywistów zabazgrało niebieskim
tuszem serię sitodruków jego autorstwa znajdującą się w National Gallery
of Australia w Canberze a wszystko w proteście przeciwko wydobyciu
paliw kopalnych. Chcieli jeszcze się przykleić ale wtedy zauważyli, że
grafiki zasłania szklana szyba (LINK).
News doskonale komentuje grafika powyżej, czekamy na kogoś przebranego za Warhola, ale zamiast zupy proponujemy kwas solny.
W temacie jedzenia. Sieć fast foodów KFC w
Niemczech przeprosiła wszystkich za rozesłaną wiadomość w swojej
aplikacji, w której sugerowała klientom uroczyste upamiętnienie rocznicy
nazistowskich ataków na Żydów czyli Nocy Kryształowej poprzez zjedzenie
kurczaka w serowej panierce. Dokładni napisali tak: To dzień pamięci o
Nocy Kryształowej! Podaruj sobie delikatniejszy ser na chrupiącym
kurczaku. Teraz w KFCHeese! (LINK). Pewnie zatrudnili jakiegoś Ahmeda z doskonałą znajomością języka.
Skoro już piszemy o Niemcach i Żydach, to jeden z nich ostatnio na spotkaniu poruszył kwestę żydowską. Z charakterystyczną dla Niemców gracją.
Za to Komisja UE już śpieszy z ogłoszeniem nowych kamieni milowych, jakie Polska ma spełnić żeby otrzymać należne jej pieniądze, od których już spłacamy odsetki... Kogoś w rządzie ostro porąbało, żeby ufać Niemcom.
Skoro tak narzekamy na
sąsiadów.. Za cenę sporego apartamentu w Warszawie można kupić całą
hiszpańską wioskę, która została wystawiona na sprzedaż. Może ją mieć
każdy kto da 227 000 funtów. Salto de Castro leży w górach, niespełna 30
minut drogi od Madrytu. Są tam 44 domy, bar, kościół, szkoła, koszary
policji, basen i boisko (LINK).
Jeśli już zabrnęliśmy do Hiszpanii... Pewien gość był tam około miesiąca, i zawsze w niedzielę żywił się w dość wystawnej restauracji. Język znał słabo, ale na tyle żeby zrozumieć nazwę jednej z potraw: jaja po hiszpańsku. Zawsze kelner wnosił mu na wielkiej srebrnej tacy, dwa ogromne jaja polane majonezem.
Jak wielkim rozczarowaniem było, kiedy w ostatnią niedzielę przed odjazdem, po zamówieniu ukochanej potrawy, człowiek ten dostał na srebrnej tacy dwa malutkie jajeczka. Co prawda w majonezie, ale maciupeńkie...
Po zgłoszeniu pretensji do kelnera otrzymał odpowiedź: Nie zawsze matador wygrywa szanowny panie...
Za to u wschodnich sąsiadów bez zmian. Jak tak dalej pójdzie Ukraina odbije Krym. Sowietów należy podbić, podzielić na strefy wpływów i zakończyć ich istnienie.
W temacie pożegnań - UK SUBS w 2023 r. grają ostatnią pożegnalną trasę i nie ma na niej
Polski. Może dlatego, że wystąpili w tym roku na festiwalu Rock Na
Bagnie (LINK).
A jeśli chodzi o ten festiwal - ruszyła sprzedaż
biletów i karnetów. XIII edycja odbędzie się
w dniach 30.06-01.07.2023 roku (LINK). Zagrają - z tego co na razie wiemy - zespoły wymienione TUTAJ. Z nazw nam coś mówiących: Cockney Rejects i One Million Bulgarians. Z organizatorem festiwalu rozmawialiśmy TUTAJ.
Inne festiwale: Hell & Heaven
Festival, we współpracy z Metal Injection, w końcu ogłosił swój program.
Festiwal odbędzie się w dniach 2-4 grudnia w Foro Pegaso na obrzeżach
Mexico City. W składzie znajduje się imponująca liczba zespołów, w tym
Scorpions, Slipknot, Kiss, Pantera, Judas Priest, Megadeth, Samael, Behemoth i wiele
więcej! (LINK).
Z dużym wyprzedzeniem
ogłoszono powrót festiwalu Cruise To The Edge - odbędzie się w dniach od
8 do 13 marca 2024 roku w Miami na Florydzie a także na Karaibach, w
George Town na Wielkim Kajmanach i Ocho Rios na Jamajce. Festiwal powoli
ogłasza kto wystąpi, na dzień dzisiejszy potwierdził występy Marillion i
Big Big Train oraz takich wykonawców jak: Steve Hackett, Flying Colors,
Haken, Riverside, Lonely Robot, The Flower Kings, Adrian Belew,
Gryphon, Symphony X, Baraka, PFM i Queensryche. Już działa strona
festiwalu (LINK) gdzie można zarezerwować miejsce
na statku oraz inne zasady i warunki udziału.
I jeszcze jeden festiwal, tym razem bardziej w klimatach naszego bloga. 13.05.2023 roku...
Peter Gabriel ogłosił
trasę po Europie i Wielkiej Brytanii. Zacznie się w maju 2023 roku,
dokładnie 18 maja koncertem w Krakowie. Do Gabriela dołączą Tony Levin,
David Rhodes i Manu Katché (LINK).
Z kolei Fabryka Sztuki w
Łodzi przy ul. Tymienieckiego 3 zaprasza 26 listopada na koncert
35-lecia zespołu Pornografia. Wstęp na koncert 16+ za pisemną zgodą
rodzica. Poniżej 16 lat, wymagana obecność pełnoprawnego opiekuna (LINK).
W rodzimych klimatach: Można zamawiać nową EP-kę Nangi. Zawiera cztery kompozycje. Trzy z nich to najnowsze piosenki które powstały w Borach Tucholskich. Do pierwszych 50 pre-orderów LP Jesień w Pekinie będzie dołączone zdjęcie zespołu z autografami. Płyta ukaże się (LINK) a zapowiada ją singiel Jesień grający powyżej.
W Borach Tucholskich nie występuje chyba pustynna ropucha
Sonora i dobrze, bo jest bardzo, bardzo jadowita... ale niektórzy ludzie i tak chcą
zaryzykować. W związku z ty, Służba Parku Narodowego w Arizonie opublikowała niedawno
niezwykłe ostrzeżenie, wzywając odwiedzających do zaprzestania lizania
ropuch: W przypadku większości rzeczy, które można spotkać w parku
narodowym, niezależnie od tego, czy jest to ślimak bananowy, nieznany
grzyb, czy duża ropucha ze świecącymi oczami w środku nocy, proszę
powstrzymać się od lizania. Jednak ludzie i tak liżą gada ze względu na
wydzielany przez nią halucynogenną substancję zwanej 5-MeO-DMT, mimo że
substancja może spowodować zawał serca (LINK).
Wybrał się ropuch do wróżki i pyta, co spotka go w najbliższym czasie. - Poznasz niezwykle piękną kobietę, która będzie o tobie wszystko wiedziała. - Taaa, a kiedy oraz gdzie to się wydarzy? - Za rok, na lekcji biologii.
Skoro Samael zagrał the Beatles na koniec news o jednym z nich. Jak ujawniono w czwartek 10 listopada, 2 grudnia Paul McCartney wyda nowy winylowy boxset zatytułowany The 7" Singles. Limitowane do 3000 kopii wydawnictwo będzie zawierać 80 singli 7", których wyboru dokonał muzyk osobiście. Fani otrzymają również 148-stronicową książkę, z osobistym wstępem McCartneya, esejem dziennikarza muzycznego Roba Sheffielda, obszernymi informacjami na temat list przebojów, notatkami i grafiką.
We wstępie exBeatles opowiada jaką radość daje mu grzebanie w sklepach z winylami i szukanie ciekawych płyt (LINK). Podczas takiej wyprawy, dokładnie na Jamajce w Tony's Records w Montego Bay znalazł płytę z utworem Poison Pressure napisanym przez Lennona i McCartneya. Po bliższych oględzinach wyszło, że napisało ją dwóch facetów: Tony Lennon i Bill McCartney. Można go posłuchać TUTAJ (LINK). Wniosek po odsłuchaniu? Jednak nie każdy może być Beatlesem, nawet jeśli nosi słynne nazwisko...
Za to każdy może być kobietą w dodatku na wózku.
I każdy chłop może zostać miss. Nawet jeśli ma 19 lat i nazywa się Nguyen (LINK). Brian Nguyen.
Paniom radzimy nie przesadzać, starannie golić brody, myć jajka i dbać o prostatę.
My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Zaczynamy jak zwykle od Manchesteru. Większość najbardziej znanych nazwisk muzycznej sceny tego miasta znalazło się na pogrzebie gitarzysty Happy Mondays Paula Rydera. 58-letni Ryder zmarł 15 lipca, na kilka godzin przed występem na Kubix Festival w Sunderland. Basista Paul był członkiem-założycielem zespołu wraz z bratem i frontmanem Shaunem Ryderem, obaj pochodzilii z Little Hulton. W latach 80. i 90. odnieśli sukces dzięki takim hitom, jak Step On, Kinky Afro i Loose Fit. Przypominamy, że zespół był jednym z promowanych przez wytwórnię Factory Records. Po odejściu z Happy Mondays Paul zamieszkał w USA gdzie założył zespół Big Arm (LINK).
Jak widać Hooky też nie zapomniał o kumplu.
W klimatach tego samego miasta - legenda Stone Roses, Gary „Mani” Mounfield i jego żona Imelda, ogłosili, że mają zamiar zorganizować noc zbiórki pieniędzy na The Christie Hospital i The Stockport Charitable Trust na rzecz chorych na raka. Wszystko dlatego, że od 2020 roku Imelda boryka się z rakiem jelita grubego. Zbiórka powiązana z koncertem Maniego będzie nosiła nazwę This is the One od przeboju Stone Roses. Wydarzenie zapowiadane jest na 18 listopada w hotelu The Kimpton Clocktower w Manchesterze (LINK).
Skoro było o pogrzebie w UK, teraz o pogrzebie medialnym, jaki zafundowała sobie nasza upadająca gwiazdeczka. Podobno nagrodę wręczy jej samobójca Emila Czeczki...
Co powstanie, jeśli skrzyżuje się blondynkę z gorylem?
- Kto wie? Są pewne granice tego, do czego można zmusić goryla.
Podobno TVN kupiła już licencję na bezpośrednią transmisję z tego wydarzenia.
Z krainy kacapów - wieś potiomkinowska wiecznie żywa...
Kacapy nie przestrzegają zasad BHP...
W Brazylii też nieźle oszukują. Obywatelka tego kraju Sabine Coll Boghici, lat 48, została aresztowana w zeszłym tygodniu pod zarzutem oszustwa swojej 82-letniej matki, Genevieve Boghici, żony zmarłego kolekcjonera sztuki i gangstera Jeana Boghici na około 724 milionów reali (142.42 miliona dolarów). Proceder trwał od dwóch lat, kiedy do Genevieve zwróciła się rzekoma wróżka z proroctwami o rychłej śmierci jej córki. Zrozpaczona matka nie wahając się oddała pokaźną sumę pieniędzy aby wróżka udaremniła zły los. Potem Sabine i jej wspólnik zaczęli przekonywać staruszkę, że pecha powodują znajdujące się w domu dzieła sztuki. Ostatecznie para wykradła prace popularnego brazylijskiego malarza Tarsili do Amaral, które policja wyceniła na 700 milionów reali (137.69 miliona dolarów). Jeden z obrazów znaleziono pod łóżkiem nieuczciwej córki (LINK).
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego w Moskwie z niedźwiedziem brunatnym na smyczy i krzyczy na cały głos:
- Gdzie jest ten debil co dwa lata temu sprzedał mi chomika?!
Skoro weszliśmy w tematykę zwierząt - są psy pilnujące ale zdarzają się również pilnujące koty. Bandit, 20-funtowy (9.1 kg) kot, mieszkający ze swoim emerytowanym właścicielem Fredem Everittem na przedmieściach Tupelo w Belden usłyszał którejś nocy jak próbujących dostać się do domu włamywaczy. Wtedy zrobił wszystko, co mógł, aby ostrzec Everitta o niebezpieczeństwie: drapał, miałczał i ściągał ze swego pana kołdrę. W końcu właściciel obudził się i spłoszył rabusiów, którzy już nie powrócili. Kot cztery lata temu został adoptowany ze schroniska (LINK).
W temacie przypomina się taki suchar:
Jaki ten mój pies jest głupi.. Dałem mu wczoraj do pyska 10 PLN i kazałem iść do kiosku po gazetę, a ten idiota ugotował mi obiad.
Jeszcze o oszustwach i podróżach w czasie. Ktoś kto nazywa się Kim Windell Nocos twierdzi, że cofnął się w czasie o prawie 70 lat, aby ostrzec ludzkość przed nadchodzącą zagładą. Według Kima mieszkańcy Południowej Karoliny powinni przygotowywać się na najgorszy huragan w historii. We wpisie na Facebooku informuje jeszcze, że burza, która miała rozpocząć się 14 sierpnia miała spowodować spustoszenie w okolicy, sprowadzając śmierć na wiele istnień oraz miliardowe szkody (LINK).
Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz zapalić. Wywiązuje się rozmowa:
- O, zdrastwuj, Kuda jediesz?
- Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk.
- O, charaszo. A ja jedu iz Nowosybirska w Maskwu.
I spokojnie palą dalej, patrząc w zamyśleniu przez okno. Po dłuższej chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:
- Wot, tiechnika!
W czasie cofa się też rodzina Andy'ego Warhola (dokładnie jego bratankowie) która planuje wystawić jesienią na aukcję dziesięć wczesnych obrazów malarza, z czasów gdy uczył się w szkole artystycznej. Szacunkowa wartość dzieł nie została jeszcze ujawniona podobnie jak i nazwa domu akcyjnego który zajmie się sprzedażą (LINK).
Kolejna sentymentalna podróż... Norah Shaw przeżyła dwie wojny światowe, dwie pandemie i 20 brytyjskich premierów... ale nigdy wcześniej nie dostała kanapek od nagiego kelnera. Aż do swoich 106 urodzin, kiedy Eddy Betteridge, lat 32, mający na sobie tylko fartuch i maskę na twarzy przyniósł jej sandwiche, bułeczki i kieliszek szampana. Był to prezent od córki Gill Shaw (LINK).
Co było później nie napisano. Mogło być podobnie jak w tym dowcipie, kiedy babcia chciała przenocować w hotelu ale było tylko jedno miejsce w pokoju z 5 panami. Recepcjonista jednak pomyślał, że co oni takiej staruszce mogą zrobić i zakwaterował.
Panowie wieczorem popili i zaczęli z babcią grać w zagadki. Oświadczyli, że jeśli babcia nie zgadnie to ją zgwałcą.
Co to jest, małe w kropki i lata - brzmiało pytanie. Babcia jednak odpowiedziała: mucha.
Mija kilka dni i zaniepokojony recepcjonista udaje się do pokoju panów i babci, bowiem od kilku dni nikt stamtąd nie wyszedł. Podgląda przez dziurkę od klucza i widzi taką oto scenę. Panowie klęczą wkoło babci i błagają: babciu, babciu powiedz że biedronka. A babcia na to: mucha!
Drugie w klimacie owadów:
Idzie mamusia na spacerze z córeczka i mówi: zobacz dziecko, pająk je biedronkę.
- A co to jest dronka?
Skoro było o TVN i dronce to musi być też i o Donku. A temu nie idzie, nerwowy jakiś a słupki stoją, w perspektywie kaftan i Tworki.
Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
Kontynuując wątek niemiecki - Werner Herzog niedługo skończy 80 lat i przeobraża się w pisarza. Reżyser, znany z filmów o niedostosowanych ludziach napisał powieść o japońskim żołnierzu, który walczył w II wojnie światowej przez 29 lat po jej zakończeniu. Z okazji bliskiej premiery książki reżyser udzielił wywiadu. Opowiedział w nim m. in. o współpracy z Klausem Kinskim, swoich filmach a także o sobie (LINK).
Miejmy nadzieję, że da się to czytać, w przeciwieństwie do książki Kinskiego, która może znudzić się nawet największym erotomanom...
Droga redakcjo, mój mąż ciągle to robi. Wraca z pracy i to robi, je i to robi, kładziemy się do łóżka on to robi, wstajemy on też to robi. Co robić?
P.S. Przepraszam za niewyraźny charakter pisma.
Nie ma to jak udany związek. A takim jest zapewne ten, o którym teraz napiszemy. Była wokalistka grupy Cocteau Twins Elizabeth Fraser i partner - perkusista Damon Reece - wydali debiutancki mini-album ich nowego projektu Sun's Signature. Niedawno zaprezentowano oficjalne audio do niego, które gra powyżej.
Simple Minds też wydali nowy album Direction of the Heart, pierwszy odWalk Between Worlds z 2018 roku. Płyta ukaże się już 21 października. Na razie można posłuchać singla Vision Thing z tego wydawnictwa w oficjalnym wideoklipie powyżej.
Kilka newsów koncertowych. Rage Against the Machine ogłosili, że muszą odwołać planowane europejskie koncerty z powodu kontuzji nogi Zacka de la Rocha. Piosenkarz uszkodził kończynę podczas drugiego występu przełożonego z powodu pandemii tournee (LINK).
Na jednej scenie zobaczyć twórców South Park - Trey Parkera i Matta Stona oraz rockowe zespoły Primus, Ween, a także muzyków Rush:Geddy Lee i Alexa Lifesona - to nie zdarza się codziennie. Ale to właśnie miało miejsce w zeszłym tygodniu podczas koncertów z okazji 25-lecia South Park w amfiteatrze Red Rocks w Kolorado.
Skoro Rush to progrock a tutaj niespodzianka. W Poznaniu i Piekarach Śląskich wystąpi ARENA z okazji 25-lecia istnienia zespołu. Październikowa trasa promować będzie także ich nowy krążek zatytułowany The Theory of Molecular Inheritance, który ukaże się we wrześniu. ARENA to jedna z bardziej zasłużonych grup w promocji neo-progresywnego rocka. Zespół założony w 1995 roku przez perkusistę Micka Pointera (ex-Marillion) i klawiszowca Clive’a Nolana (Pendragon) szybko zyskał fanów, a ich albumy, m. in. The Visitor i Contagion na stałe wpisały się w kanon gatunku. Bilety TUTAJ.
Spotify uruchomiło nową stronę z biletami na koncerty, na której fani mogą kupować bilety bezpośrednio z serwisu streamingowego. Strona Spotify Tickets została uruchomiona 10 sierpnia. Ale to tylko test (LINK).
I na koniec newsów koncertowych: w dniach od 27 do 28 sierpnia w czeskiej Pradze podczas XVII. Prague Gothic Treffen zagrają Kaelan Mikla, The Frozen Autumn, Christian Death, Minuit Machine, Wisborg, The Last Days of Jesus i Naturata Brutalismus. Informacje na temat biletów, cen i innych spraw organizacyjnych są TUTAJ.
Gościom powyższego festiwalu z pewnością spodoba się kolejny news. Dla wielu ludzi nawiedzony dom to miejsce, którego należy unikać. Ale Charles Dickens przeciwnie, od 1859 roku rozpoczął wręcz poszukiwania takiego miejsca. Jak szukał i czy znalazł można będzie się dowiedzieć oglądając wystawę na ten temat, która zostanie otwarta 5 października w domu przy 48 Doughty Street, obecnie Muzeum Karola Dickensa - jej tytuł: Dickens, Ghosts and the Supernatural (LINK).
Ciekawe czy Dickens odwiedził Bydgoszcz?
Jaka jest najlepsza rzecz, którą można kupić w Bydgoszczy?
Bilet do Torunia.
Kończymy newsem ze świata nauki, bo tego nie może u nas zabraknąć, kochamy postępowe odkrycia służące światu. Jest pytanie, które spędza sen z powiek niektórym naukowcom: czy pająki śpią?
Daniela Roessler i jej zespół zajęli się tym zagadnieniem po tym, jak odkryła pajęczyny i pająki w laboratoryjnych pojemnikach. Naukowcy nagrali reakcje pajęczaków i doszli na ich podstawie do wniosku, iż osiągają one stan podobny do snu REM, bo nogi pająków podczas ich snu drgały, a części ich oczu migotały (LINK).
Nie musimy dodawać, że to pasjonujące odkrycie dokonane zostało w Niemczech... Dokładnie na Universität Konstanz. Koszty pokryto z finansów UE...
Zasłyszane na siłowni:
- Rano widziałem w piwnicy takiego byczego pająka, że bałem się mu przywalić, bo by oddał.
- A mówiłem Ci żebyś nie trzymał sterydów w piwnicy.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.