Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2025

Atrakcje w Rzymie z okazji roku łaski od Pana

Rozpoczął się rok 2025 r. Jest to ważny rok, pamiętny i święty, w którym ceremonialne otwarcie drzwi w rzymskich Czterech Bazylikach inicjuje rok łaski od Pana. Wiąże się z nim wezwanie do pielgrzymki. Z tej okazji Rzym oferuje liczne atrakcje. Zostaną ukazane miejsca i artefakty, które na co dzień są niedostępne. Na odwiedzających Wieczne Miasto czekać będą także liczne wydarzenia, wystawy i imprezy. 


Jedną z propozycji jest prezentacja postaci Świętych Kobiet ogłoszonych Patronkami Europy i Doktorami Kościoła. Wytyczona została trasa ich śladami, z przystankami obejmującymi miejsca z nimi powiązane, takie jak kościół Santa Brigida w Campo de' Fiori, Santa Maria sopra Minerva, w którym znajdują się relikwie św. Katarzyny ze Sieny, oraz Trinità dei Monti, związane ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, a także kościoły ukazujące św. Hildegardę z Bingen, św. Teresę z Avila i św. Teresę Benedyktę od Krzyża (Edytę Stein). Każdy z tych kościołów opowiada historię wiary, kultury i duchowości kobiet, które pozostawiły głęboki ślad w historii Kościoła (LINK).

Oczywiście znane zabytki miasta zostały odświeżone i zapraszają w swoje podwoje. Pielgrzymi będą mogli odwiedzić Muzea Watykańskie, Koloseum, Forum Romanum a także przejść się Via Appia, którą św. Paweł, według Dziejów Apostolskich, wjechał do Rzymu. Panteon, przekształcony w kościół w 609 r., przypomni o antycznej przeszłości Rzymu, a katakumby San Callisto o początkach Kościoła.


Jubileusz to wydarzenie duchowe, ale także niezwykła okazja zapoznania się z dziełami sztuki istotnymi dla kultury europejskiej. Dlatego Rok Święty 2025 wyróżnia się bogatym programem wydarzeń liturgicznych i kulturalnych, z których kalendarium można zapoznać się na oficjalnej stronie internetowej. Wśród najważniejszych nie można przegapić wielkich uroczystości: Wielkanocy, Zesłania Ducha Świętego i innych świąt liturgicznych ze specjalnymi obchodami w rzymskich bazylikach. Co jakiś czas organizowane będą spotkania tematyczne przeznaczone dla poszczególnych grup, np. dla młodzieży, rodzin, osób konsekrowanych i pracowników charytatywnych. Podkreślono rolę wolontariatu i potrzeby spełniania dzieła miłosierdzia na rzecz najbardziej potrzebujących, które ucieleśniają ducha Jubileuszu

Główne wydarzenia będą dostępne dla wszystkich, bez biletów, wymagana jest jednak rejestracja na oficjalnym portalu jubileuszowym www.iubilaeum2025.va . Dla tych, którym nie uda się wejść do Bazylik z powodu natłoku wiernych, na Placu Świętego Piotra ustawione zostaną gigantyczne telebimy, aby każdy mógł śledzić na żywo przebieg każdej uroczystości. Punkt informacyjny Jubileuszu 2025, działający od miesięcy przy via della Conciliazione 7 w Rzymie jest czynny od poniedziałku do niedzieli w godzinach 10.00 – 17.00 Podczas Jubileuszu pielgrzymi będą mogli skorzystać z punktów żywieniowych i ośrodków przyjęć. Wszystko ułatwi Karta Pielgrzyma, czyli bezpłatna karta cyfrowa, niezbędna do wzięcia udziału w wydarzeniach Jubileuszowych i zorganizowania pielgrzymki do Drzwi Świętych. Karta pozwala także na skorzystanie ze zniżek na transport, zakwaterowanie, wyżywienie i wydarzenia kulturalne. Aby ją otrzymać trzeba po prostu zarejestrować się (zalogować) za pomocą strony jubileuszu: https://www.iubilaeum2025.va/en/carta-del-pellegrino.html lub za pośrednictwem oficjalnej aplikacji Jubilee. Po wprowadzeniu swoich danych pielgrzym otrzymuje osobisty kod identyfikacyjny oraz konto w aplikacji. Portal umożliwia rejestrację indywidualną lub grupową, umożliwia zgłaszanie wszelkich potrzeb osób niepełnosprawnych, modyfikację lub anulowanie rezerwacji, zarządzanie czasem planowanej pielgrzymki.

Jak już wspomnieliśmy, wydarzenia roku świętego to nie tylko celebracje religijne. W programie Roku Świętego przewidziano szereg wystaw, koncertów i inicjatyw kulturalnych. Do najważniejszych wydarzeń zalicza się bezpłatną wystawę prezentującą obraz Marca Chagalla Białe Ukrzyżowanie, który można oglądać w Palazzo Cipolla do 27 stycznia. Dzieło to, które jest ulubioną pracą malarską papieża Franciszka wypożyczono z Instytutu Sztuki w Chicago.

Do 16 lutego 2025 r. w kościele Sant'Agnese in Agone eksponowana jest wystawa Ikony Nadziei na której umieszczono ikony wschodnie przechowywane w zbiorach Muzeów Watykańskich. Wystawa jest bezpłatna i otwarta codziennie od 9:00 do 19:00, oferując odwiedzającym możliwość poznania bogatego i fascynującego aspektu duchowości wschodnich chrześcijan.

Klasztor Bramantego (Chiostro del Bramante) leżący w samym sercu Rzymu będzie obok Watykanu drugim ważnym ośrodkiem kulturalnym oferującym szereg wydarzeń łączących sztukę renesansu z historią i duchowością tamtych czasów. Będzie można tam zobaczyć prezentację historii pielgrzymów, którzy w minionych wiekach przemierzali dzielnicę Ponte, aby dotrzeć do wiecznego miasta (LINK).  Inną propozycją jest wytyczenie trasy kościołów Unii Europejskiej, Europa w Rzymie, która obejmuje postoje w 28 kościołach i bazylikach. Każdy kościół na szlaku pielgrzymkowym jest powiązany z konkretnym państwem członkowskim UE, albo ze względów artystycznych lub kulturowych, albo dlatego, że dany kościół ma tradycję przyjmowania pielgrzymów do Rzymu, którzy przybyli z określonego państwa UE. Polska oczywiście ma swój punkt w kościele św. Stanisława leżącym w centrum miasta, w pobliżu Koloseum (LINK).


Zadbano także o tych, którzy wolą przeżywać Święty Rok z dala od tłumów. Wokół Rzymu wyznaczono tzw. Ścieżki Jubileuszowe, które niegdyś były drogami duchowej pobożności. Dzięki sześciu dostępnym trasom współcześni pielgrzymi mogą cieszyć się walorami przyrody wiosek rozrzuconych wokół miasta oraz znajdującymi się w nich skarbami kultury.

Niecodzienną jest inicjatywa Stolicy Apostolskiej, która wprowadza sztukę współczesną do więzień. Dykasteria ds. Kultury i Edukacji przygotowała program, który oferuje każdemu koncepcję nadziei, o której pisze papież Franciszek w bulli ogłaszającej Jubileusz. Program ten zainicjowany w Pawilonie Stolicy Apostolskiej na Biennale w Wenecji teraz rozwija się o nowe projekty artystyczne, w tym specjalną instalację w więzieniu Rebibbia autorstwa Marinelli Senatore ukazującą grę świateł i słów w różnych językach i dialektach, proponowanych przez więźniów. Ponadto zostanie otwarta stała przestrzeń wystawiennicza w Rzymie Conciliazione 5, aby zapewnić pielgrzymom możliwość podziwiania dzieł współczesnych artystów. Pierwszym z nich będzie Yan Pei-Ming, który zaprezentuje nową pracę poświęconą więzieniu Regina Coeli

Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich wystaw i koncertów. O niektórych będziemy informować naszych czytelników na bieżąco. Przypominamy przy tym, że wszystkie rzymskie muzea państwowe można zwiedzać za darmo w każdą pierwszą niedziele miesiąca (lista TUTAJ), a Muzeum Watykańskie w każdą ostatnią niedzielę miesiąca (LINK). Bezpłatnym wstępem wówczas objęte są: Kaplica Sykstyńska, La Loggia i Le Stanze di Raffaello, Galeria map geograficznych, Cortile Ottagono i Laocoon oraz Bramante Staircase.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 14 grudnia 2024

Rorate, cæli, desuper, et nubes pluant justum, czyli o tradycji rorat

Trwa Adwent. A skoro adwent, to czas, w którym katolicy w naszym kraju chodzą na msze roratnie. Jest to tak utarte kontinuum, tak stałe i niezmienne, że nie jesteśmy już świadomi jego wyjątkowości. A przecież te codzienne, odprawiane w całym tygodniu, poza niedzielą, msze wotywne ku czci Matki Bożej są celebrowane tylko w Polsce.
Msza roratnia swoją nazwę bierze od pierwszych słów rozpoczynającej mszę antyfony zaczerpniętej z Księgi Proroka Izajasza (Iz 48,5): które po łacinie brzmią: Rorate, cæli, desuper, et nubes pluant justum (Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją!) Śpiew ten – podobnie jak wszystkie pozostałe modlitwy – wybrzmiewał w języku łacińskim, ale od tej oracji pochodzi pieśń do dziś wykonywana w kościołach:



Roraty wywodzą się z wczesnego średniowiecza, gdzieś z IX wieku, z czasów, kiedy Uroczystość Zwiastowania Pańskiego obchodzono nie 25 marca ale 18 grudnia, czyli w oktawę przed świętami Bożego Narodzenia. I to tylko w tym tygodniu najpierw odprawiano mszę świętą z tekstami liturgicznymi  o Matce Bożej. Obecnie zwyczaj ten kontynuowany jest w Niemczech i Czechach. Dlatego formularz mszalny wykazywał ścisłe związki z mszami tzw. suchych dni grudniowych, czyli dni postnych, przypadających na środy, piątki i soboty.
 
W Polsce, według tradycji, roraty pojawiły się już w XIII wieku, ponoć najpierw w Poznaniu, gdzie wprowadzono je na prośbę księcia Przemysława I, a następnie w Krakowie, podobno na prośbę świętej Kingi, żony Bolesława Wstydliwego. Najstarszym dokumentem dowodzącym o tak wczesnej genezie rorat w Polsce jest mszał cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego, potocznie nazywany Pars aestiva z ok. 1250 roku, w którym znajdujemy formularz Mszy wotywnej określonej jako Rorate (LINK) .


Strona z Lectionarium evangeliorum et epistolarum de tempore et de sanctis. Pars aestiva ab pascha 1250 z klasztoru cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego:


Ale na początku zazwyczaj nazywano te msze Missa aurea, lecz to określenie nie przyjęło się. Apogeum popularności rorat przypada na połowę XVI wieku.  Odgrywały szczególną rolę w życiu Zygmunta Starego, który po ufundowaniu kaplicy zygmuntowskiej w katedrze wawelskiej w  1540  roku  doprowadził  do  utworzenia  przy niej Kapeli  Rorantystów, czyli zespołu śpiewającego a capella (bez instrumentu) oraz wystarał się o papieski przywilej odprawiania codziennie (przez cały rok na okrągło, z wyjątkiem Wielkiego Piątku) mszy roratniej. Fundacja królewska utrzymywała 12 osób: dyrygenta, 10 księży i kleryka-ministranta. Złożony na ich rzecz fundusz był tak pokaźny, że wystarczył na 330 lat płac kapeli, aż do 1872 roku.  Jak brzmiały śpiewy tej formacji można posłuchać:



bł Albert Chmielowski, Roraty, olej na płótnie, 1874:


Pierwotnie msze roratnie sprawowano w porze przedświtu. Zaczynały się gdy jeszcze było ciemno. W trakcie jej trwania wschodziło słońce, które symbolizuje Chrystusa – Sol Iustitiae (Słońce Sprawiedliwości). Wybór porannej pory dnia wynikał z podwójnego znaczenia Adwentu – z jednej strony był to czas oczekiwania na święto będące pamiątką Bożego Narodzenia, ale z drugiej, był to czas liturgicznego oczekiwania na Paruzję, czyli na powtórne przyjście Zbawiciela. Chodziło o to, aby w takiej chwili Chrystus zastał swój lud na modlitwie. Z tego powodu w niektórych częściach Polski na Roraty nie wzywało bicie dzwonów ale dźwięk tzw. ligawek. Były to długie rogi o długości od dwóch do trzech metrów, wykonane z drewna, w które dęli mężczyźni niczym aniołowie w trąby zapowiadające Sąd Ostateczny.


Jak już wspomniano, w Polsce roratnie msze najpierw odprawiano całorocznie, podczas gdy w całym Kościele tylko tydzień przed Bożym Narodzeniem. Dlatego po soborze trydenckim biskupi postanowili uregulować ich status prawny, poruszając kwestię liturgii rorat na kilkunastu synodach, począwszy od 2 poł. XVI w. aż do poł. XVIII w. W ich wyniku ustalono porządek mszy i ograniczono ich sprawowanie tylko do Adwentu. Ostatnie regulacje pochodzą z 1971 r. dokonane były przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zdecydowano wtedy, że w trakcie rorat należy odmawiać śpiewać hymn Gloria ale bez Credo. Wprowadzono także dowolność pory celebracji rorat, można ją sprawować rano, w południe i wieczorem. Choć na pewno początek mszy w ciemności i zapalanie świateł dopiero na dźwięk hymnu Chwała na wysokości sprawiają, że roraty są wyjątkową modlitwy. I o długiej, bogatej – zwłaszcza w Polsce – tradycji.

Stefan Mrożewski, Roraty w kościele św. Jana w Poznaniu, drzeworyt, 1934:


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 23 listopada 2024

Religijność i inne mało znane fakty z życia Andy Warhola

Nazwisko Andy'ego Warhola nie raz przewijało się na naszym blogu (LINK), dlatego postanowiliśmy przybliżyć jego postać, która stała się synonimem ruchu pop-art i wokół której narosło wiele mitów – zwłaszcza, że życie Warhola było o wiele bardziej złożone i tajemnicze, niż mogłyby sugerować jego słynne dzieła. Dlatego przedstawimy i wyjaśnimy kilka faktów:



Choć większość ludzi zna go jako Andy'ego Warhola, jego pełne imię brzmiało Andrew Warhola. Historia tego, jak usunął a ze swojego nazwiska, jest owiana tajemnicą. Niektórzy twierdzą, że był to zwykły błąd drukarski, podczas gdy inni uważają, że była to celowa decyzja, aby jego nazwisko brzmiało bardziej po amerykańsku.

Nie zauważa się także piętna choroby i śmierci, które odcisnęły się na jego całej twórczości, a może nawet stały się jej przyczyną. Artystyczne skłonności Warhola zostały ukształtowane w dzieciństwie, kiedy zachorował na pląsawicę Sydenhama, zaburzenie neurologiczne znane również jako taniec św. Wita i pozostał przykuty do łóżka przez długi czas. Jego matka, Julia Warhola, zachęciła go wtedy do kreatywności, do malowania i rysowania.

Drugim, poważnym doświadczeniem był incydent z 1968 roku, jaki wydarzył się w jego pracowni. Otóż jego znajoma, radykalna feministka Valerie Solanas, postrzeliła go, bo uważała, że Warhol kradnie jej pomysły. Strzały oddane z bliska o mało nie doprowadziły do śmierci. Rany były tak poważne, że wymagały długotrwałej rekonwalescencji, a potem przez resztę życia noszenia gorsetu chirurgicznego. To traumatyczne doświadczenie wywarło ogromny wpływ na dalsze życie Warhola, przełożyło się na tematykę jego prac oraz doprowadziło do emocjonalnego wycofania się artysty, który stał się jeszcze bardziej introwertyczny i zaczął mieć problemy z wystąpieniami publicznymi. Jego wywiady przez to często ograniczały się do krótkich, niejasnych odpowiedzi, co tylko dodawało mu aury tajemniczości. Nieśmiałość ostro kontrastowała z jego rolą lidera ruchu pop-artu i jeszcze bardziej ugruntowała publiczny obraz jego osoby jako dziwnej.

Po tym zdarzeniu zainteresowanie Warhola przemijaniem i śmiercią wzrosło, a motywy wanitatywne stały się istotnymi tematami jego dzieł, czego przykładem jest seria Śmierć i katastrofa. Prace te relacjonują ponure zdarzenia, takie jak wypadki samochodowe i krzesła elektryczne, przedstawione w sposób powtarzalny. Zwrócił on uwagę na cechę przekazów medialnych, które znieczulają ludzi na przemoc i śmierć.

Jednym z dziwniejszych nawyków Warhola była jego skłonność do gromadzenia. Zbierał wszystko, od wycinków z gazet i niezapłaconych rachunków po ekscentryczne przedmioty, takie jak słoiki na ciasteczka i przypadkowe drobiazgi. Te przedmioty umieszczał następnie w pudełkach, tzw. kapsułach czasu, ostatecznie wypełniając w ciągu swojego życia ponad 600 takich pudełek. Te kapsuły stały się bezcennymi archiwami, oferując wgląd w życie osobiste i zawodowe Warhola oraz materiał świadczący o stanie jego umysłu.
 
Warhol kiedyś powiedział, że: Zarabianie pieniędzy jest sztuką i praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepszą sztuką. Zgodnie z tą myślą sam był nie tylko kreatywnym geniuszem; był również przebiegłym biznesmenem, który przekształcił swoją sztukę w markę. Przedsiębiorczy sposób myślenia Warhola pozwolił mu na masową produkcję wykonanych dzieł i komercjalizację swojej osoby, łącząc w ten sposób świat handlu i wysokiej sztuki.
 
Pod koniec lat 70. i 80. Warhol poszerzył swoją działalność o media, zaczął współpracować z różnymi telewizjami, tworząc programy takie jak Andy Warhol's TV i Andy Warhol's Fifteen Minutes. Nagrania te zawierały wywiady z celebrytami i wypowiedzi na temat współczesnej kultury. Poprzez te audycje Warhol wskazał jak poważnie traktuje media i jest pewny ich mocy, profetycznie zapowiadając nowoczesną erę reality TV i stając się pierwszym celebrytą o sławie napędzanej przez media społecznościowe.
 
Ale co jest najbardziej zaskakujące u Warhola to jego religijność i trwałe związki z katolicyzmem, od dzieciństwa po ostatnie dni swojego życia. Okazuje się, po bliższej analizie jego dzieł, że wiara odgrywała znaczącą rolę w jego życiu.

Urodzony w Pittsburghu w 1928 roku, Warhol został ochrzczony w kościele grecko-katolickim jako Andrew Warhola i wraz z rodziną uczęszczał co niedzielę do kościoła św. Jana Chryzostoma, W jego domu dominowały obrazy religijne, krucyfiksy i reprodukcje – jedną z nich, jak kiedyś wspominał Warhol, była wisząca na korytarzu kopia Ostatniej Wieczerzy Leonarda da Vinci, o której powiedział: Kiedy przechodziło się obok niej robiło się znak krzyża. Matka Warhola była miała zdolności artystyczne i lubiła rysować anioły w dziwacznym, ekscentrycznym stylu. Nawet po przeprowadzce do Nowego Jorku Warhol podobno nadal podtrzymywał praktyki religijne, szczególnie po tym, gdy jego matka, która była jedną z najważniejszych osób w jego życiu, zamieszkała z nim w 1952 roku. Często towarzyszył jej do kościoła św. Wincentego Ferrera przy Lexington Avenue. Ale religia stała się rzeczą pierwszoplanową po tym, jak został postrzelony. To wzmocniło wiarę Warhola w życie po śmierci i zaczął regularnie uczęszczać do kościoła w każdą niedzielę. W 1965 roku był podekscytowany wizytą papieża Pawła VI w Nowym Yorku i przejazdem kolumny samochodów z nim obok jego studia na Manhattanie. W 1980 roku pojechał do Rzymu i wziął udział w audiencji generalnej z Janem Pawłem II.

A więc po doświadczeniu stanu bliskiej śmierci Warhol jeszcze mocniej wplatał w swoją twórczość odniesienia religijne. Pojawiły się w niej abstrakcyjne krucyfiksy, kobiety z niemowlętami i lalki przebrane za zakonnice lub księży. Warhol zaczął także traktował gwiazdy Hollywood i inne osoby publiczne, jako współczesnych świętych, porównując społeczne uwielbienie ich popularnych wizerunków do katolickiej praktyki czczenia świętych obrazów. Ostatni cykl obrazów, którą Warhol ukończył przed swoją niespodziewaną śmiercią w 1987 r., poświęcony był tematowi Ostatniej Wieczerzy Leonarda da Vinci.

Ten monumentalny projekt, zamówiony przez handlarza dziełami sztuki Alexandra Iolasa, był wieloaspektowym zbiorem prac składającym się z wielu form sztuki, w tym malarstwa i sitodruków, obejmujących łącznie ponad 100 elementów. W serii Ostatnia Wieczerza Warhola poruszane są trudne tematy, z których może najbardziej znaczącym z nich jest problem epidemii AIDS, która pustoszyła wówczas społeczność homoseksualistów w Nowym Yorku.

Takie działa pokazują złożoną i pełną konfliktów relację Warhola z Kościołem Katolickim. Był otwarcie homoseksualny a jednak podkreślał głęboką więź z podstawowymi zasadami chrześcijaństwa. Bliski przyjaciel Warhola, Lou Reed, widział ten dualizm, czemu dał wyraz w piosence Work z albumu studyjnego Songs for Drella (1990), śpiewając: Andy był katolikiem, etyka przenikała jego kości.

Jak widzimy postać Warhola jest złożona. Sławny za życia stał się jeszcze bardziej znany po śmierci w 1987 r. Muzeum Andy'ego Warhola w Pittsburghu, otwarte w 1994 r., jest obecnie największą placówką poświęconą jednemu artyście. Jego prace cały czas osiągają oszałamiające ceny na aukcjach, czyniąc z Warhola jednego z najbardziej wpływowych i dochodowych artystów XX wieku. W 2019 roku Muzeum Watykańskie zorganizowało  w Braccio di Carlo Magno w Rzymie wielką wystawę jego dzieł.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


wtorek, 17 września 2024

Czy ponowne otwarcie katedry Notre Dame ożywi duszę Francji?

Od czasu rozpoczęcia budowy Notre-Dame de Paris, czyli od ponad 900 lat katedra jest stałym elementem krajobrazu Paryża i symbolem Francji. Jej historia jest ściśle powiązana z historią tego kraju – budowla była świadkiem rewolucji i politycznych zawirowań, wielokrotnie dewastowana, restaurowana i przebudowywana. Pożar, który 15 kwietnia 2019 roku zniszczył jej dach, iglicę i sklepienia był jedynie dramatycznym epizodem w jej dziejach.

Najwcześniejszy topograficznie dokładny obraz średniowiecznego Paryża obejmujący także widok na katedrę Notre-Dame pochodzi z Godzinek Étienne'a Chevaliera (o fundatorze wspomnieliśmy TUTAJ), z najsłynniejszych i bogato iluminowanego rękopisu z XV wieku. Księga ozdobiona przez Jeana Fouqueta, nadwornego artystę królów Karola VII i Ludwika XI, wykonana była dla skarbnika Francji.


Jeszcze przed ukończeniem budowy Notre-Dame, około 1350 r., była ona miejscem obchodów wielkich wydarzeń narodowych. Już w 1214 r. król Filip August świętował tu zwycięstwo nad Janem bez Ziemi, księciem Akwitanii, Normandii i królem Anglii uroczystym nabożeństwem z odśpiewaniem Te Deum. Rozmiary Notre-Dame sprawiały, że katedra ta doskonale nadawała się do organizowania także innych prestiżowych wydarzeń, takich jak msze pogrzebowe i królewskie chrzty.

Wybuch rewolucji francuskiej dokonał  spustoszenia Notre-Dame. Zniszczono posągi biblijnych królów  z frontonu, a we wnętrzu żądny zemsty tłum zrujnował jej wyposażenie, po czym budynek zostawił na pastwę losu.


Sytuację dopiero unormował konkordat z 1801 r. sygnowany przez Napoleona Bonapartego i papieża Piusa VII. W tym akcie prawnym na nowo zdefiniowano katolicyzm jako religię większości Francuzów (choć nie jako religię państwową). Od tej pory katedra znów mogła służyć celom religijnym.  W dniu 10 kwietnia 1802 r. z okazji ogłoszenia konkordatu, odprawiono w niej uroczyste Te Deum a w 1804 sam Bonaparte koronował się w niej na cesarza, jak przedstawiono na słynnym obrazie Davida (powyżej).

Ale Notre Dame nadal nosiła na sobie ślady dewastacji z czasów rewolucji. Dopiero pod rządami tzw. monarchii lipcowej (1830–1848) polityka kulturalna we Francji uległa transformacji. Budynki i zabytki Ancien Régime, jak określano okres sprzed rewolucji, takie jak Pałac w Wersalu i Luwr, zostały wpisane na listę obiektów do renowacji. W 1830 r. utworzono stanowisko Generalnego Inspektora Zabytków Historycznych, którego zadaniem była klasyfikacja i ocena budynków, które wymagały konserwacji. Dzięki takim działaniom, w 1844 roku ogłoszono konkurs architektoniczny na remont Notre Dame, który wygrali go młodzi projektanci: Eugène Viollet-le-Duc i Jean-Baptiste-Antoine Lassus. Prace trwały 25 lat (Lassus zmarł w 1857 roku), a restauracja – obejmująca przebudowę iglicy i zakrystii oraz wykonanie wyposażenia – oparta na ówczesnych wyobrażeniach średniowiecznego rzemiosła, pozostaje kontrowersyjna do dziś.

Nowe rzeźby zamówione pod kierownictwem Viollet le Duc obejmowały m.in. rzeźby na elewacji głównej, statuę Matki Boskiej z Dzieciątkiem autorstwa Adolphe'a Victora Geoffroy-Dechaume'a, a także wszystkie witraże.

Od czasu renowacji nadzorowanej przez Viollet-le-Duc, Notre-Dame znajduje się w niemal nieustannym stanie renowacji, konserwacji i czyszczenia. Od początku tego stulecia katedra jest zagrożona przez terroryzm i ogólne skutki działań atmosferycznych.  Jeszcze w 2017 r . koszt rozległego programu renowacji Notre-Dame szacowano na 150 milionów euro – a było to jeszcze przed pożarem.


Kataklizm w 2019 roku trwający 15 godzin strawił znaczną część średniowiecznego, drewnianego dachu katedry, który runął na kamienne sklepienie. Dziewiętnastowieczna iglica, która wieńczyła budynek, rozpadła się, gdy stopiła się ołowiana powłoka, która miała ją chronić. Ciężar gruzu spowodował zawalenie się sklepienia zrzucając ogromne stosy spalonego drewna i potłuczonego kamienia na marmurową podłogę nawy.




Kiedy pożar w końcu ugaszono, widok był potworny. Choć po oględzinach okazało się, że zniszczenia nie są tak rozległe, jak można było przypuszczać. Ostatecznie zawaliły się tylko trzy przęsła, oczywiście uległ zniszczeniu drewniany dach z ołowianym pokryciem, a akcja gaśnicza spowodowała destrukcję organów ale na przykład ani witraże, ani historyczne wyposażenie, w tym cenna relikwia z Koroną Cierniową nie zostały naruszone. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności także posągi 12 apostołów i czterech ewangelistów, które architekt Eugene Viollet-le-Duc umieścił wokół sygnaturki zaprojektowanej przez siebie w XIX wieku — przetrwały pożar bez szwanku, ponieważ tuż przedtem zdjęto je z dachu w celu przeprowadzenia renowacji.


Podjęte prace przyniosły także niezmiernie interesujące odkrycia. Bo mimo remontów budynek jest słabo rozpoznany. Odcinkowe prace archeologiczne we wnętrzu potwierdziły posadowienie katedry na miejscu wcześniejszej, starszej świątyni. Ponadto natrafiono na dwa sarkofagi, jeden okazał się należeć do duchownego w XIV wieku, drugi do osoby świeckiej, z XVII wieku. Wręcz sensacyjnym znaleziskiem były całe fragmenty lektorium. Ta ażurowa i bogato zdobiona architektoniczna przegroda niegdyś oddzielała duchowieństwo, zgromadzone w chórze wschodnim (czyli w prezbiterium), od wiernych, zgromadzonych w nawie podczas nabożeństw. Można było ze szczątków ustalić, że przegroda została wykonana w stylu gotyku płomienistego. Przebita drzwiami pośrodku, posiadała bogaty program ikonograficzny opowiadający o życiu Chrystusa i jego przodków. Trzy wieki później, w 1548 i 1550 roku, hugenoci zniszczyli jej rzeźbienia, po czym lektorium zastąpiono dwoma innymi konstrukcjami wzniesionymi w XVII wieku, aż w czasach Ludwika XIV w ogóle ją usunięto, tak, że jej większą część szczątków chowając pod posadzką.



Innym niezwykłym odkryciem były metalowe (ołowiane) łączenia kamiennych bloków. W ten sposób dzisiaj można było zobaczyć, jak precyzyjnie i ze znajomością zasad statyki budowano we wczesnym średniowieczu. 


Rozpoczęte niemal od razu po pożarze prace projektowe napotykały na rozmaite trudności, jakimi byy pokusy, aby nie odtwarzać katedry w stanie jaki jest wszystkim znany ale zaprojektować nowe elementy. Na szczęście nie osadzono nowoczesnej iglicy ale odtworzono tę projektu Viollet-le-Duc’a. Na pewno nieocenioną pomocą były efekty prac zmarłego profesora Vassar Andrew Tallona, który był pionierem w stosowaniu technologii laserowej i zaawansowanych technik obrazowania. Tallon od 2015 roku aż do swojej śmierci w 2018 roku drobiazgowo skanował całą Notre-Dame cyfrowo używając dronów z 360-stopniowymi kamerami sferycznymi. Ostatecznie generując ponad miliard punktów danych, Tallon pozostawił szczegółowy obraz katedry przed pożarem.


Prace dzisiaj mają się na ukończeniu, choć przewiduje się że będą jeszcze trwały po oficjalnym, uroczystym otwarciu katedry planowanym na 8 grudnia tego roku, czyli w dzień odpustu katedry, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Do tej pory ścięto około 2000 dębów na potrzeby rekonstrukcji średniowiecznej więźby dachowej. Aby przekształcić pnie w belki, rzemieślnicy je ręcznie ociosywali. Teraz trwają prace nad osadzeniem witraży. Czy otwarcie katedry ożywi duszę Francji? Jak długo przetrwa ten kościół w kraju, w którym nie ma miesiąca aby nie spłonęła świątynia chrześcijańska? Na razie cieszmy się jednak kolejnym zwycięstwem cywilizacji zachodu nad barbarzyństwem.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 27 grudnia 2023

Śnieg w Biblii, w wierzeniach, malarstwie i literaturze

Święta i po świętach. I nie były to – przynajmniej w naszym kraju – pożądane przez większość, tak zwane, białe święta. Białe, czyli ze śniegiem. To pragnienie białych świąt być może jest echem kontekstu kulturowego, głęboko zapisanego w naszych umysłach, w którym wychowaliśmy się.


Śnieg zawsze był zjawiskiem wyrażającym czystość. Połać krajobrazu przykryta śniegiem wyraża poczucie nieskazitelnego piękna i niewinności, nawet doskonałości. Ta metafora jest mocno zakorzeniona w symbolice kulturowej i religijnej. Biel śniegu reprezentuje nowy początek, czystą kartę. To dlatego odniesienia do śniegu opowieściach podkreślające niewinność i czystość bohaterów pojawiają się w bajkach. Śnieżka ma twarz jak śnieg białą. Poszukiwanie Kaja przez Gerdę w Królowej Śniegu Andersena oznacza zarówno wyzwania, jakie muszą pokonać bohaterowie, jak i czystość ich serc. Przemiana Ebezenera Scrooga mogła wydarzyć się tylko w Wigilię, gdy świat otula zima (warto przypomnieć, że wspomnienia z czasów niewinności związane są właśnie z zabawą na śniegu w dzieciństwie).

Śnieg już starożytności wyrażał ważne treści:  W Grecji śnieg kojarzono z boginią Chione, która pokrywała ziemię płatkami śniegu. Starożytni Egipcjanie postrzegali śnieg jako symbol odrodzenia i płodności, ponieważ dostarczał wilgoci do ich suchej, jałowej  z braku wody, krainy. W mitologii nordyckiej kraina Niflheim, co oznacza dom mgły, była pokryta lodem i śniegiem. Uważano, że jest to miejsce narodzin lodowych gigantów i źródło potężnych rzek, które przepływały przez kosmos. W japońskim folklorze Yuki-onna, czyli kobieta śniegu, to nadprzyrodzona istota, która pojawia się podczas burz śnieżnych i niesie ze sobą zarówno piękno, jak i niebezpieczeństwo.

W Biblii śnieg jest metaforą oczyszczenia i odkupienia. W kilku wersetach biały kolor śniegu ma podkreślić czystość. W Księdze Izajasza 1:18 Bóg mówi: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, wybieleją jak śnieg. To samo znaczenie śniegu opisuje Psalm 51, gdzie grzesznik prosi: obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję (Ps.51,7).  Werset ten podkreśla wiarę, że Boże przebaczenie może uczynić nawet najbardziej grzesznego człowieka duchowo czystym, niczym nietknięty, biały śnieg. W innym Psalmie 147 (147,16-17) czytamy, że Bóg daje śnieg niby wełnę, a szron jak popiół rozsiewa. Ciska swój grad jak okruchy chleba; od Jego mrozu ścinają się wody. Podobnie w Księdze Hioba 37,6 czytamy, że On mówi do śniegu: «Padnij na ziemię». Tak więc Bóg jest tu panem natury, nakazując, aby śnieg pokrył ziemię. To ostatnie porównanie ziściło się w Rzymie, gdzie według legendy śnieg wskazał miejsce na pierwszą wśród świata rzymskiego świątynię poświęconą Matce Zbawiciela — Santa Maria Maggiore.

 


W 352 roku papież Liberiusz w obecności ludu rzymskiego wytyczył zarys przyszłego kościoła na wzgórzu Eskwilińskim, tam, gdzie podczas 40 stopniowego sierpniowego upału spadł śnieg.  Dodajmy jeszcze, że szata Chrystusa na górze Przemienienia stała się przeraźliwie biała, co odnosi się do proroctwa Daniela: Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny (Dn 7, 9-10. 13-14).
 

Mimo to w większości epok zima i charakterystyczny dla niej śnieg był symbolem śmierci i przemijania. To dość oczywiste, ale dominujące skojarzenie – w końcu życie naturalne na czas zimy zamiera, szykując się na nadchodzącą wiosnę. Dotyczy to głównie roślinności, z reguły przedstawianej w postaci pozbawionych liści drzew. Pierwsze zimowe krajobrazy malowali flamandzcy artyści. Najbardziej z nich zanany jest pejzaż Pietera Bruegla Starszego, Łowcy na śniegu z 1565 roku a także Jacoba Grimmera: Zimowy pejzaż z wioską i łyżwiarzami na zamarzniętej rzece. Naśladowali ich potem inni malarze: Hendrick Avercamp autor Sceny na lodzie w pobliżu miasta i Jan Griffier Holenderskich łyżwiarzy na rzece we wsi.



Jednak zimę ze śmiercią szczególnie chętnie zestawiali malarze doby romantyzmu, co świetnie widać na przykładzie twórczości Caspara Davida Friedricha. Namalował on kilka słynnych obrazów przedstawiających zasypane śniegiem, opuszczone cmentarze.



Późniejsze czasy były okresem, w którym zajmowano się głównie estetyką śnieżnych zaciszy. Spośród twórców według nas wyróżniają się malarze polscy: Józef Chełmoński, Juliusz Fałat i Jan Stanisławski. W Europie równać się z nimi może jedynie Claude Monet… Uchwycili oni w swoich krajobrazach spokój i eteryczność śniegu. Czyste białe płótno śniegu często symbolizuje u nich nadal czystość, bezruch i spokój.
 


Zatem następnym razem, gdy zobaczysz delikatnie spadające z nieba płatki śniegu, choć chwilę pomyśl nad znaczeniem i symboliką tego zjawiska.
 
Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 23 grudnia 2023

Granat w religii i w sztuce

Granaty są owocami dostępnymi tak samo jak pomarańcze czy banany, można je kupić w każdym markecie prawie przez cały rok. Dodaje się je do deserów czy sałatek. I kupując je nawet nie zdajemy sobie sprawy, że bierzemy do ręki jeden z najstarszych znanych człowiekowi owoców, o symbolice i znaczeniu głęboko zakorzenionym w historii. Bo od tysięcy lat granat jest ważnym źródłem składników odżywczych i leków, a przez to nośnikiem znaczeń i to w różnych kulturach i cywilizacjach.

Granat uprawiany był pierwotnie w Persji, a zatem gdzieś na terenie dzisiejszego Afganistanu i Iranu, lecz jego suche owoce znajdowano już w grobowcach starożytnego Egiptu. Ze względu na tysiące nasion, jakie kryje pod skórką, przede wszystkim symbolizuje płodność, a znaczenie to wywodzi się z mitologii greckiej, gdzie jest kojarzony z historią Persefony porwanej przez Hadesa do podziemi. Persefona widziała tam umarłych, poślubiła ich króla i zjadła kilka krwistych nasion granatu, po czym na interwencję Zeusa opuszczała zaświaty by powrócić do matki… Bo jej matka, bogini płodów rolnych Demeter, pogrążyła się po jej stracie w takim żalu, że smutek ten wstrzymał wzrost roślin powodując wielki głód śmiertelników. Odtąd cześć roku Persefona spędzała z matką, a część z Hadesem, dokładnie tyle miesięcy, ile pestek było w kęsie granatu. W ten sposób Grecja i jej mit uczynił z granatu owoc życia, śmierci i odrodzenia. Nazywano go owocem zmarłych, bo według Greków powstał z krwi Adonisa. Wiecznie zielone drzewo granatu stało się również symbolem nieśmiertelności, bo ziemia, na której uprawiano plony była ziemią, w którą zakopywano także ciała. A granaty w opowieści o Persefonie reprezentują właśnie życie i śmierć, i znowu życie, powracające nowe, przemienione i odrodzone.


W tradycji żydowskiej nasiona granatu symbolizują 613 micwot (świętych obowiązków) określonych w Torze (pierwszych pięciu księgach Biblii hebrajskiej), które stanowią podstawę tradycyjnej praktyki żydowskiej. Obfitość nasion granatu symbolizuje także płodność. Wiele rodzin żydowskich podaje owoce tej rośliny w dniu Rosz HaSzana (żydowski nowy rok) w nadziei, że nadchodzący czas będzie obfitował w wiele błogosławieństw, dobrobyt i możliwość czynienia dobrych uczynków.


Na wczesnym przedstawieniu Chrystusa na mozaice z IV wieku z Hinton St Mary w Dorset, a obecnie znajdującej się w British Museum, popiersie Chrystusa i monogram chi rho są otoczone granatami. Granaty bowiem stały się motywem często spotykanym na chrześcijańskich dekoracjach religijnych. Pojawiają się na wielu obrazach, na przykład autorstwa Sandro Botticelli i Leonardo da Vinci, często trzymane w ręce przez Dziewicę Maryję lub Dzieciątko Jezus. Pęknięty owoc jest na nich symbolem cierpienia i zmartwychwstania Jezusa. W chrześcijaństwie znacznie granatu było niezwykle rozbudowane:

Granat stał się symbolem papiestwa, ponieważ symbolizuje zjednoczenie wszystkich wierzących w Kościele.

Granat uznano za symbol pokory, ponieważ jego soczyste nasiona ukryte są pod szorstką, niepozorną skórką.

Granat jest także symbolem miłości, ponieważ bezinteresownie daje z siebie to, co najsmaczniejsze i najcenniejsze: oddaje się tak, jak uczynił to Chrystus w Eucharystii rodzonej w jego sercu – tym sercu, które pozwolił sobie otworzyć dla nas uderzeniem włócznią żołnierza podczas męki, aż wypłynął stamtąd boski, czerwony płyn.

Św. Franciszek Salezy (1567–1622) tak mówił o granacie: miłość jest często wyobrażana przez granat, który biorąc swoje właściwości z drzewa granatu, sprawia, że można go nazwać cnotą tego drzewa; więc znów wydaje się być jego darem, który ofiarowywany jest człowiekowi z miłości; i jest jego owocem, gdyż jest spożywany, aby zadowolić smak człowieka; i wreszcie jest że tak powiem, wyrazem chwały i błogosławieństwa drzewa, ponieważ granat nosi koronę i diadem (Traktat o miłości Bożej, księga 11, rozdz. 19). Być może dlatego na tkaninach, z których szyto ornaty, tkano we wzór przypominający ten owoc.


Godło Braci Szpitalników Świętego Jana Bożego, czyli Bonifratrów, założonych w 1572 roku w Granadzie w Hiszpanii ma w herbie granat z otworem ukazującym znajdujące się w środku nasiona, zwieńczony krzyżem i gwiazdą.

Obraz ten przypomina decydujący moment, w którym Bóg w wizji powiedział św. Janowi Bożemu (1495–1550): Granada będzie twoim krzyżem (granada czyli po hiszpańsku granat). Dlatego też utożsamia się granat z Chrystusem, a dokładniej ze zranionym Sercem Jezusa.



Co znamienne, na obrazie Botticellego z ok. 1497, Madonna z Granatem (pełne zdjęcie powyżej), Dzieciątko Jezus trzyma nad sercem otwarty owoc granatu, co widać wyraźniej w szczególe:


Jest jeszcze więcej konotacji związanych z tym owocem: nazwy miast i całych krain, kamienia szlachetnego wreszcie pocisku, który po wybuchu rozpada się na mnóstwo kawałków, tak samo jak owoc na pestki. Granaty uważane są poza tym od dawien dawna za superpożywienie, które przeciwdziała starzeniu się. I co ciekawe, ma to istotne, sprawdzone podstawy. Naukowcy odkryli bowiem, że cząsteczka zawarta w granatach, przekształcona przez drobnoustroje w jelitach, umożliwia komórkom mięśniowym ochronę przed jedną z głównych przyczyn starzenia się. U zwierząt efekt tego jest po prostu niesamowity. Jak będzie u ludzi do końca nie wiadomo. Na razie trwają badania kliniczne (LINK).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziemy w mainstreamie.

sobota, 5 sierpnia 2023

Czy Święty Graal istnieje? Fakty i mity

W ostatnich latach wiele przedmiotów, legendarnych, o których można było jedynie przeczytać w źródłach, nagle odnalazło się… bądź też dowiedzieliśmy się co też się z nimi stało. Tak było z na przykład z Arką Przymierza, której resztki – wedle wszelkich wskazań – odnalazły się z niewielkim muzeum w Afryce (pisaliśmy o tym TUTAJ). Podobnie może być ze Świętym Graalem.

Święty Graal to według niektórych źródeł kielich, z którego Chrystus pił podczas Ostatniej Wieczerzy i do którego Józef z Arymatei zbierał krew Chrystusa podczas ukrzyżowania. Był on niedościgłym celem wypraw rycerskich w średniowieczu. Szukano go tak uporczywie, z negatywnym skutkiem, że w końcu uznano iż jest tylko mitem.  Aż tu w 2014 roku dwoje naukowców:   Margarita Torres Sevilla, doktor historii średniowiecza na Uniwersytecie w León i wykładowca wizytujący w St John's College w Cambridge oraz José Miguel Ortega del Río, doktor historii sztuki z Uniwersytetu w Valladolid opublikowali w książce The Kings of the Graal wyniki wieloletnich badań, w których ogłosili autentyczny Święty Graal znajduje się w León. I co najdziwniejsze, rzeczywiście fakty w niej zamieszczone dają wiele do myślenia.

Chodzi o kielich przechowywany od XI wieku w Bazylice San Isidoro w León (dokładnie w Królewskiej Kolegiacie św. Izydora), znanym inaczej jako kielich doña Urraca, córki Ferdynanda I Wielkiego (1016/1018 - 1065), króla KastyliiLeónu. Skąd znalazł się w Hiszpanii? Otóż z został podarowany przez fatymidzkiego kalifa Egiptu Al-Mustansira władcy Taifii Denia (mikroskopijnego muzułmańskiego państewka na półwyspie Iberyjskim) w podzięce za okazaną pomoc podczas wielkiego głodu, który spustoszył Egipt w roku 1054. Emir Denia Ali Iqbal al-Dawla (1045-1076 ) z kolei wysłał go w darze królowi León, Fernandowi I, dla umocnienia zawartego pokoju. W ten sposób kielich od XI wieku znajdował w stolicy Leon.


Na półwyspie Iberyjskim kielich miałby dostać się z Kairu, tam według informacji źródłowych pochodzących z dokumentów odnalezionych przez arabistę doktora Gustavo Turienzo Veiga w Bibliotece Narodowej Egiptu (2006), a także w Bibliotece Al-Azhar w Kairze (2010), kielich znajdował się w Jerozolimie w XI wieku, skąd został wykradziony przez dynastię Fatymidów (rządzącą Egiptem, wschodnią i północną Afryką oraz częścią Azji Mniejszej a także częścią półwyspu Iberyskiego). Tekst odkryty w kairskiej bibliotece odnosi się do pisma Abu-l-Hsana Ali uibn Yusufa ibn al Qifti (1172-1248), pisarza muzułmańskiego. Jest tam wzmianka o tym, że kielich używany przez chrześcijańskiego mesjasza został znaleziony w małym kościele w Jerozolimie, gdzie przechowywano relikwie jednego z jego uczniów. Stamtąd, jak już wspomnieliśmy, został przewieziony w obecne miejsce. Jednak podczas podróży stał się ważny fakt: Obawiając się, że może stać się łupem złodziei, kazali go strzec biskupowi frankońskiemu, pielgrzymującemu do Jerozolimy. Oprócz tego na czele ekspedycji stał członek rodziny Bani-l-Aswad, który odbił kawałek kielicha i tę drzazgę dał Saladynowi, który prosił o drogą relikwię aby uzdrowić córkę. Ten mały kawałek został złożony w kairskim skarbcu.



Inne dokumenty natomiast przedstawiły dzieje obecności kielicha w Jerozolimie. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 400 roku i pochodzi z Breviarius A , niewielkiego przewodnika po Jerozolimie. Pisze się tam, że w Bazylice Grobu Pańskiego są strzeżone trzcina, gąbka i kielich Pański, który Jezus pobłogosławił i podał uczniom do picia. Wspomina o nim również Antoninus z Piacenzy około 570 roku, pielgrzym, który napisał Itinerarium Antonini Placentini, gdzie opisuje pomieszczenie w Bazylice Grobu Pańskiego, w którym przechowywana jest część Prawdziwego Krzyża, trzcina, gąbka i onyksowy kielich, którym Chrystus pobłogosławił podczas Ostatniej Wieczerzy. Inne świadectwo pozostawił irlandzki mnich Adomnan, autor De locis sanctis (683) przewodnika o Ziemi Świętej na podstawie informacji otrzymanych od frankońskiego biskupa Arnulfa, który odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W pracy tej wskazano, że pomiędzy kościołem na Kalwarii a bazyliką konstantyńską znajdowała się kaplica z Kielichem Pańskim. Tam kielich widział osobiście Arculfo, który nawet dotknął go ręką przez otwór w drzwiach relikwiarza, w którym był przechowywany. Komentuje również, że całe miasto czciło tę relikwię. W okresie bezpośrednio poprzedzającym okres Fatymidów ostatnia wzmianka o kielichu to Commemoratorium gdzie zamieszczono znajduje się dokładny spis osób pełniących posługę w każdym z kościołów jerozolimskich, z zaznaczeniem, że do kielicha  przechowywanego w Bazylice Grobu Pańskiego przypisano dwie. 


Obecnie przechowywany kielich składa się z dwóch części. Górna część, z agatu ozdobiona jest złotym koszyczkiem przystrojonym kamieniami szlachetnymi, perłami słodkowodnymi oraz kameą. Do czaszy dorobiono stopę z onyksu oprawioną w złote taśmy, splatające całość. Na podstawie znajduje się inskrypcja:  IN NOMINE D(OMINI) VRRACA FREDINA(N)DI. Całość ma wymiary 18,5 cm wysokości, górna część ma średnicę 11,5 cm, a stopy 12 cm. Najbardziej interesująca jest oczywiście czara jak przypominamy z agatu, o cechach hellenistyczno-rzymskich, prawdopodobnie wykonana w Aleksandrii. I zgodnie z przekazami brakuje w niej  okrucha na obrzeżu... 


Czy rzeczywiście jest to TEN kielich? Do miana Graala pretenduje wiele innych naczyń na terenie całej Europy. Oblicza się że jest ich ponad 200, z których najsłynniejszy jest  opactwo Glastonbury w hrabstwie Somerst w Anglii, które podobno stoi na mitycznym Avalon, miejscu pochówku króla Artura.

Innym pretendentem do miana Świętego Graala jest kielich przechowywany w La Capilla del Santo Cáliz (Kaplica Kielicha) w katedrze w Walencji w Hiszpanii. Kolejną potencjalną hiszpańską lokalizacją Świętego Graala było opactwo Montserrat, na północ od Barcelony. To miejsce zostało, według niektórych źródeł, odkryte przez hitlerowca Otto Rahna (1904-1939), który studiował legendy arturiańskie w poszukiwaniu wskazówek na temat Graala. To właśnie Rahn zachęcił Heinricha Himmlera do odwiedzenia opactwa Montserrat w 1940 roku. Himmler, przekonany, że Graal da mu wielką moc, zbudował w Niemczech zamek, w którym miał znaleźć się święty kielich… (więcej o Otto Rahn TUTAJ).

Wielu historyków jest sceptycznie nastawionych do tezy o odkryciu Świętego Graala w Leon, podnosząc, że nie ma dowodów na to, że Święty Graal w ogóle istnieje, AFP Carlos de Ayala, historyk średniowiecza z uniwersytetu w Madrycie spointował to krótko: Nie można szukać czegoś, co nie istnieje. Nie przeszkadza to jednak innym badaczom poszukiwać Świętego Kielicha, najcenniejszego skarbu w historii.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 22 czerwca 2023

Safet Zec: Muzułmanin, który tworzy genialne obrazy religijne do katolickich kościołów

Safet Zec (ur. 1943 r.) jest szczególnym malarzem. Muzułmanin, który tworzy obrazy religijne do katolickich kościołów oraz monumentalne kompozycje w stylu akademickim natychmiast wzbudza zainteresowanie.  A gdy zapoznamy się z jego życiorysem, tym co będziemy czuli do niego jest na pewno respekt. 

Urodzony podczas wojny jako najmłodszy z ośmiorga dzieci w małej miejscowości Rogatica w dzieciństwie był uważany z   racji swojego plastycznego talentu za cudowne dziecko. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Sarajewie, a następnie studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Belgradzie, gdzie uzyskał zarówno licencjat, jak i tytuł naukowy z malarstwa. W tym czasie poznał i poślubił swoją żonę Ivanę. Po studiach pozostał w Belgradzie lecz wkrótce powrócił do Serbii, do Sarajewa. Kiedy w 1992 roku wybuchła w Bośni wojna, przeniósł się do Włoch. Najpierw osiadł w Udine a potem w Wenecji, gdzie do dzisiaj ma jeden ze swoich domów.













Co maluje? Ogólnie mówiąc obrazy inspirowane wojną, choć my byśmy raczej stwierdzili, że maluje człowieczeństwo: biało odzianych ludzi załamujących ręce, leżących bez ruchu i przykrytych białym całunem, podtrzymujących bezwładne ciała, ludzi w chwili tragedii tak ogromnej, że zamieniają się pod jej wpływem w zimne posągi. Niejedna kompozycja powiela więc odwieczny schemat znany z renesansowego czy barokowego malarstwa religijnego: Pietę lub Chrystusa Frasobliwego. Albo Zdjęcie z Krzyża, czy Matkę Bożą Bolesną. Martwe natury także otwierają widza na skojarzenia z wzniosłym malarstwem sakralnym. Należy do nich na przykład scena łamania chleba. 








Zec jest również znany z malowania okien, a zapytany o tę obsesję powiedział: Dom, w którym dorastałem w Sarajewie, stał naprzeciwko innego dużego domu z dużą fasadą i wieloma oknami. Od tamtej pory jestem nimi zafascynowany. Malowanie okien jest dla mnie jak malowanie portretu. Są jak ludzie, zmieniają swój wygląd wraz z upływem dnia i nocy. Są stale obecne w naszym życiu. Ta wrażliwość, szczególnie na cierpienie drugiego człowieka została zauważona i doceniona, artysta otrzymał prestiżowy francuski Order Sztuki i Literatury. A w 2014 roku jego Zdjęcie z Krzyża trafiło do rzymskiego kościoła jezuitów w Il Gesu, gdzie zawisło w kaplicy Della Passione. Zamykając krótką charakterystykę malarstwa Safeta Zeca możemy sformułować płynący z niej morał: pomimo dramatu wojny sztuka zachowała moc oczyszczania. Tak było przed wiekami i tak jest teraz…
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.