Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 kwietnia 2023

Kinowa jazda obowiazkowa: Constantine, czyli nadejście antychrysta z wokalistą Bush i muzyką Tool w tle

W walce z  kilkunastogodzinną podróżą samolotem do USA, PLL Lot oferują podróżującym zestaw filmów i muzykę. Co do muzyki pominę milczeniem. Co do filmów to było kilka pozycji, z których obejrzałem trzy, z czego jedną aż dwa razy (po razie w obie strony). Mowa o debiucie filmowym Francisa Lawrence'a z 2005 roku, z Keanu Reevesem pt. Constantine. John Contantine, żeby było jasne. Film powstał na podstawie komiksu, ma wartką akcję i obsadzony został znakomitymi aktorami, nie dziwi zatem, że idea pt. przeżyjmy to jeszcze raz, rodzi się nijako automatycznie. 

Film jest o współczesnym egzorcyście. Pojawiają się wątki opętania, są demony pod postacią upadłych aniołów (swoją drogą nazwanie jednego z nich Gabriel - w tej roli Tilda Swilton - to przesada), są też sceny z piekła. 


 

Na końcu pojawia się nawet sam Lucyfer... 

Najciekawsze z całego filmu są sceny walki Constantine z mocami piekła, pod różnorodnymi postaciami, między innymi szarańczy. W tej walce pomagają mu kierowca, komisarz Angie Dodson (w tej roli  Rachel Weisz), nijaki Beeman (Max Baker) i ojciec Hennessy (w tej roli Pruitt Taylor Vince), którego nie bez powodu filmowe nazwisko kojarzy się marką znanej whiskey. 



Nie obywa się bez ofiar, z czego oczywiście zadowolone są moce zła, wśród nich Baltazar znakomicie zagrany przez wokalistę zespołu Bush - Gavina Rosdalea.


 

Ten ostatni wspomina swoją rolę w filmie w jednym z wywiadów:
 

A Bush obrazuje film jedną ze swoich piosenek - After Live (jej urywek obrazuje jedną ze scen). 
 

Tutaj jednak zespół przegrywa z A Perfect Circle, który nagrał na potrzeby obrazu bardzo dobry utwór Passive


Jako, że to film amerykański, oczywiście kończy się happy endem, Mamon - syn szatana, nie przychodzi na ziemię, ludzkość zostaje ocalona, a Constantine uratowany ze szponów śmierci, choć po jego duszę przybył już sam Lucyfer (w tej roli doskonały Peter Stormare).
 
Na koniec elektryzująca wiadomość - ponoć ma powstać (powstaje) druga część filmu. Choć w sieci pojawiają się sprzeczne informacje na ten temat. Byłoby znakomicie, choć jeśli efekt byłby taki jak po nakręceniu Nieśmiertelnego 2 (Highlander 2) to może jednak lepiej nie?

Jeśli będzie ciekawie, na pewno o tym napiszemy.

Na razie w sieci krąży coś takiego, i wygląda całkiem obiecująco:


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Isolations News 199: Stephen Morris występuje, Hooky sprzedaje bas, Rock na Bagnie 2022, Judas Priest koncertuje, protesty w Moskwie, Russkaja Cola podbija świat, kosz z Hampshire na Ukrainie, wraca Pink Floyd, prochy „Lemmy” Kilmistera w pomniku




Stephen Morris z Joy Division/ New Order w ostatni weekend wystąpił na Hinterland Festival of Literature and Arts, gdzie publicznie rozmawiał z Nerysem Williamsem w Teatrze w Kells w Irlandii o muzyce, Joy Division, New Order i życiu (LINK).


Z kolei na Omega Auctions została wystawiona na sprzedaż gitara Petera Hooka - Bass Pro 4 wyprodukowana przez firmę Eastwood - podpisana przez artystów występujących na imprezie z okazji 40. urodzin Hacienda. Są tam między innymi autografy takich osobistości jak: Peter Hook, Graeme Park, DJ Paulette, Jon Dasilva, Tom Wainwright, K Klass (Russ, Paul, Bobbi), Tom Wainwright, Hewan Clarke i Aron Mellor. Instrument osiągnął cenę wywoławczą 1600 funtów, a pieniądze trafią do dwóch organizacji charytatywnych: The Christie Charity i Legacy Of War Foundation (LINK).

W klimacie Manchesteru - The Chemical Brothers ogłosili, że muszą przełożyć swój koncert z 23 czerwca w Irlandii na przyszły rok ze względu na pozytywny wynik testu na COVID u członków zespołu i ekipy. Zespół ma być główną gwiazdą polskiej imprezy Open'er Festival i wystąpić 2 lipca. Na razie te plany są aktualne... (LINK).

Z kolei na Open'er Festiwal, który ruszy w Gdańsku oprócz The Chemical Brothers zapowiedziani są: Dua Lipa, The Killers, Twenty One Pilots, Måneskin, Sons of Kemet i The Smile. Bilety, terminy, wszystkie szczegóły TUTAJ.

Za to w Goniądzu w dniach 1-2.07.2022 r. ruszy XII edycja festiwalu Rock na Bagnie - cała playlista powyżej, a program jest TUTAJ.

Z kolei Judas Priest ogłosił nową serię koncertów w Ameryce Północnej w ramach trwającej trasy 50 Heavy Metal Years, która pierwotnie miała rozpocząć się w 2020 roku ale nie doszła do skutku z powodu Pandemii – bilety i terminy można znaleźć TUTAJ.

Z innych rewirów - 21 czerwca w Moskwie fani Victora Tsoia zebrali się na Arbacie aby uczcić 60 rocznicę jego urodzin. Śpiewających ludzi rozpędziła milicja... (LINK). Był pomysł aby urządzić festiwal jego imienia, ale urzędnicy warunkowali jego przeprowadzenie od listy wykonywanych na nim utworów. Szczególnie utwór Zmiana był nieakceptowany (LINK). 

O muzyku pisaliśmy TUTAJ.


Jeśli weszliśmy już na sowieckie tereny - były mer Archangielska, oligarcha Aleksandr Donskoj zapowiedział wprowadzenie na rosyjski rynek rodzimego analogu Coca-Coli, która zniknęła z półek z powodu sankcji. Russkaja Cola (a dokładniej Russkaja Koła) ma być produkowana w Archangielsku z ziół, przypraw korzennych i jagód zbieranych w Kraju Ałtajskim. Butelki takiej Koli będą mieć etykiety z ikoną Matki Boskiej, kapsle z krzyżykami i napisy wykonywane czcionką stylizowaną na wczesną cyrylicę. Donskoj wykorzystując Bogurodzicę do celów komercyjnych uważa, że robi słusznie, a co więcej że patriarchat prawosławnej Moskwy będzie zachwycony nowym napojem... (LINK).

Zachwycenie ma wzrosnąć tym bardziej, że w ramach promocji, do niektórych butelek napoju będzie dostarczał sam Valdimir Vladimirovich... 

Pewien człowiek w teatrze miał potrzebę. Wstał i idzie, nagle światła gasną, rozpoczyna się sztuka. On idzie, jakieś kotary, zasłony, potrzeba coraz większa. Toalety nie ma. W końcu patrzy, a tam stoi ogromny wazon. Ponieważ nie mógł wytrzymać - chwycił wazon i poszło. Zadowolony wraca na swoje miejsce i pyta sąsiada:

- Jak tam sztuka?

- Nic nadzwyczajnego, jak to w nowoczesnym teatrze, jakiś facet wyszedł i nalał do wazonu. 

W temacie: 

Przychodzi baba na badania, laborantka pobiera krew i mówi:

- A teraz poproszę o pojemnik z moczem.

Baba stawia butelkę na stoliku.

- Ależ to nie mocz tylko koniak!

- O rany, a co ja dałam lekarzowi?!


W temacie Sowietów, naczyń i pojemników. Równie niewytłumaczalne zjawisko: Kosz na śmieci z brytyjskiego Hampshire został odkryty przez dziennikarza w odległości 1200 mil na terytorium targanej konfliktami Ukrainie, w pobliżu polskiej granicy. W jaki sposób kubeł tam się znalazł i dlaczego, nikt nie wie... (LINK). Poza nami rzecz jasna. 

Jakiś sowiecki żołnierz przebywając w Hampshire dostał powołanie do wojska i prosto stamtąd trafił na wojnę.


A propos śmieci i zjawisk paranormalnych - wiadomość dla europoseł Spurek - naukowcy potwierdzili, że pseudomięso wyprodukowane z roślinnego białka jest znacznie gorzej przyswajalne przez ludzkie komórki niż białko z mięsa np. kurczaka. Jednak pogłoski o szybszym starzeniu się ortodoksyjnych wegan nie są przesadzone (LINK). 

Proces ten, jak udowadniają badania, rozpoczyna się od wygładzania fałd mózgowych. 

Dlaczego mózg młodej weganki jest cenniejszy niż mózg każdej innej kobiety?
- Bo jest mniej używany!

W temacie:

Czym różnie się feministka, od zawodnika sumo?
Zawodnik sumo goli nogi.


Odnośnie grubasek i feministek, ateistek oraz Europejek - zamiast ćwiczeń pigułka? Za niedługo będziemy mogli schudnąć bezwysiłkowo. Naukowcy z Baylor College of Medicine, Stanford School of Medicine i współpracujących instytucji opublikowali w czasopiśmie Nature wstępną informację o swoim ostatnim odkryciu. Otóż zidentyfikowali we krwi cząsteczkę, która jest wytwarzana podczas ćwiczeń i może skutecznie zmniejszyć spożycie pokarmu a przez to otyłość - na razie u myszy. Niemniej przyszłość w której zamiast na siłownię pójdziemy do apteki zbliża się wielkimi krokami (LINK). 

Myszka lubi to, żeby jeszcze to rozchwianie emocjonalne nauczyli się jednocześnie eliminować...


Kontynuując temat zjawisk paranormalnej aktywności - nad Nową Zelandią można było zobaczyć w ostatnich dniach na niebie spirale niebieskiego światła co zrodziło szereg teorii: od kosmitów po czarne dziury. Profesor Richard Easther z Uniwersytetu w Auckland wyjaśnił już, że prawdopodobną przyczyną niezwykłego pokazu świetlnego były spaliny rakiety wystrzelonej ze SpaceX Elona Muska, od których odbijały promienie słońca (LINK).

Jak dobrze, że spaliny a nie coś innego... 


Takie klimaty za to lubią kolejni bohaterzy naszych newsów. Pink Floyd ogłosiło datę premiery ich  nowego singla Hey Hey Rise Up, pierwszego od 25 lat. Nowy utwór ukaże się w dwóch wersjach: na siedmiocalowym winylu i na płycie CD 15 lipca w Wielkiej Brytanii, i całej Europie, a 3 sierpnia w Japonii

W Ameryce Północnej, Kanadzie, Australii i Meksyku pojawi się 21 października. Strona B płyty będzie zawierać przerobioną wersję A Great Day For Freedom z albumu The Division Bell z 1994 roku, przeprojektowaną przez Davida Gilmoura na podstawie oryginalnych taśm. W nowej piosence zagrali oprócz Gilmoura, perkusisty Nicka Masona, basisty Guya Pratta i klawiszowca Nitina Sawhneya, także Andriy Khlyvnyuk, wokalista ukraińskiego zespołu Boombox. Gilmour – którego synowa jest Ukrainką – wyjaśnił, że zespół wydał piosenkę, aby zwrócić uwagę na rosyjską inwazję na kraj i zebrać fundusze, bo cały dochód z singla zostanie przekazany na Ukraińską Pomoc Humanitarną.

Bez protekcji Gilmoura nie znalibyśmy kolejnej bohaterki. Chodzi o Kate Bush, która udzieliła 22 czerwca wywiadu Emmie Barnett z BBC Radio 4 i ujawniła w nim, że w przeciwieństwie do reszty świata nie słucha swoich starych utworów (LINK). Przypomnijmy, że hit Kate jest znowu numerem jeden listy przebojów w UK. To jedyna zasługa Netfliksa jaką znamy.

Wczoraj siedzimy z żoną w pokoju gościnnym i gadamy o różnych rzeczach. Stopniowo zeszła rozmowa na temat życia i śmierci. Mówię: ”Nie dopuść kochana do sytuacji, bym był w położeniu ”roślinki”, zależnym od aparatów i kroplówek ściekających z butelki. I jeżeli znajdę się w takim stanie - odłącz mnie od tych przyrządów, które podtrzymują we mnie życie”.

Nagle ona wstała, wyłączyła telewizor i wyrzuciła na śmietnik moją butelkę z piwem.


Inni nasi idole - szwedzki zespół  Katatonia  podał, że podpisał kontrakt z wiodącą austriacką wytwórnią Napalm Records, w której wydają m. in. Jinjer , Evergrey, God Is An Astronaut, Kamelot. Tym samym kończą współpracę trwająca od 1999 roku z Peaceville Records (LINK).


Co do innych stanów medycznych - część prochów Iana „Lemmy” Kilmistera, frontmana i założyciela  Motorhead, zmarłego w 2015 roku w wieku 70 lat, zostało umieszczonych w ogromnym posągu wykonanym przez Caroline Brisset, a przedstawiającym muzyka. Pomnik stanął na Hellfest w Clisson we Francji. Ceremonia jego odsłonięcia nastąpiła 23 czerwca (LINK). ciekawe, czy na odsłonięciu był gitarzysta Rolling Stones, bo jeśli tak - to istnieje poważna obawa o prochy Lemmyego. Keith Richards bowiem najpierw wciągnął prochy ojca, a teraz chce, żeby z jego prochami zrobiły to samo córki (LINK).  

W podobnym stanie jak Lemmy znajdzie się niedługo ktoś inny. Przyjaciele śmiertelnie chorego fana zbierają fundusze, aby spełnić jego życzenie, którym jest udział w festiwalu Glastonbury. 58-letni Nigel Stonehouse, były murarz z Hartlepool, corocznie bywał na festiwalu z przyjaciółmi przez ostatnie 30 lat. Miał wziąć udział i w tym roku ale w połowie lutego zdiagnozowano u niego raka nerki z przerzutami do płuc. Tak więc potrzebny byłby helikopter i opieka medyczna. Zebrano już pełną kwotę czyli 12000 funtów, lecz zbiórka trwa nadal (LINK).

Jeśli zbiorą podwójną kwotę, na festiwal w przyszłym roku polecą prochy Nigela.

My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

czwartek, 10 grudnia 2020

Kinowa jazda obowiązkowa: Rękopis znaleziony w Saragossie

Rękopis znaleziony w Saragossie nakręcony 50 lat temu według powieści Jana Potockiego, uważany jest za najwybitniejszy film polski i wymieniany wśród czołówki najlepszych obrazów światowej sztuki filmowej. Film był podziwiany przez wiele postaci, twórców tzw. rewolucji kulturalnej z lat 60., w szczególności jego fanami byli gitarzysta Grateful Dead Jerry Garcia, który sfinansował wydanie powieści i wersję cyfrową filmu wykonaną w Stanach Zjednoczonych, a także Martin Scorsese (który opublikował pod wpływem obrazu całą serię  Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema), Francis Ford Coppola i Luis Buñuel. Neil Gaiman, znany autor komiksów i powieści, który nawiązywał do książki i filmu w co najmniej trzech różnych pracach, tak napisał o filmie Oglądałem go tygodniami, w kółko – całe dwie i pół godziny, warte owych dwóch i pół godzin – i jest dziwaczny, genialny, zawiły, zabawny, przerażający, seksowny i niesamowity film, a potem odłożyłem go i dałem przyjacielowi: tak to było. Pomyślałem, że powinien mieć dalszy ciąg. Rozgrywa się w Hiszpanii, wyprodukowany został przez Polaków w 1965 roku, i jest wyjątkowy (LINK). Kiedy indziej opisał fabułę dokładniej (LINK). Natomiast sam David Lynch powiedział o nim: Simultaneously erotic, horrific and funny… This is one mother of a film. Fascynacja filmu wynika prawdopodobnie także z tego, iż nie w sposób zakwalifikować go. Nie jest to w zasadzie film surrealistyczny, nie jest to także horror ani film fantastyczny czy psychodeliczny. To jest po prostu dziwny film. Ma zagorzałych zwolenników, którzy założyli  strony internetowe o filmie jak choćby TUTAJ.  wiwiw

The Saragossa Manuscript (trailer) from Cinefamily Archive on Vimeo.

Ci (mamy nadzieję nieliczni), którzy jeszcze nie widzieli filmu, a chcieli by po przeczytaniu naszego postu wiedzieć – o czym jest – muszą wiedzieć, że odpowiedź na to nie jest tak prosta jak się wydaje. Historia ma konstrukcję szkatułkową.  Jej autor rozpoczął jej spisywanie w 1805 roku i prowadził aż do samobójstwa w 1815 roku. Jej bohaterem jest kawaler Alfons van Worden, który jedzie wśród bezdroży pustyni i gór Sierra Morena do Madrytu, by tam objąć stanowisko kapitana gwardii walońskiej. W drodze na młodego oficera, granego przez Zbigniewa Cybulskiego, czyha wiele niebezpieczeństw, duchy, a przede wszystkim dwie mauretańskie księżniczki, będące jego dalekimi kuzynkami, na które natykał się co i rusz. Gdy tylko je spotyka zaraz zasypia, a rano budzi się w zupełnie innym miejscu, najczęściej pod szubienicą braci Zoto


To samo przytrafia mu się, gdy nocuje w gospodzie Venta Quemada i potem u pustelnika, który opiekuje się nawróconym lecz dotkniętym opętaniem zbójem Paszeko. Oprócz nich natyka się na Cyganów, członków inkwizycji, kabalistę…  Przejeżdżane przez bohatera filmu pustkowie okazuje się wyjątkowo przeludnione. W dodatki każda z osób opowiada Alfonsowi swoją historie i udziela przestróg, aby uważał, bo góry roją się od duchów i żywych trupów…




Czarno-biały film kręcony w Polsce, w plenerach jury krakowsko-częstochowskiej, skutecznie przenosi odbiorcę w świat osiemnastowiecznej Hiszpanii, wydawałoby się równie rzeczywisty co obecny. Nie brakuje w nim i akcentów humorystycznych, należy do nich scena u pustelnika, którego mimo jego deklaracji o nadzorze i ciężkiej pracy z groźnym zbójem Paszeko chyba się z nim zdążył zaprzyjaźnić a przynajmniej porozumieć, doskonała jest też scena pojedynku ojca Alfonsa van Wordena z nieznanym szlachcicem.

Film, z racji wielu wątków, które niby zazębiają się, ale są osobnymi obrazami, można oglądać od dowolnego momentu i niekoniecznie do końca, za każdym razem odczujemy jego aurę tajemniczości i poczucie nieuchronności fatum. Warto w tym miejscu wspomnieć o twórcy opowieści, o Janie Potockim. Lecz Neil Gaiman zrobił to za nas TUTAJ

Rękopis znaleziony w Saragossie – produkcja z 1964 r.,  reżyseria Wojciech Jerzy Has, premiera w 1965 r. Scenariusz na podstawie powieści Jana Potockiego napisał Tadeusz Kwiatkowski. Obsada: Zbigniew Cybulski jako Alfons Van Worden; Iga Cembrzyńska - Emina, księżniczka mauretańska; Elżbieta Czyżewska - Zalotna Frasquetta Salero; Gustaw Holoubek - Don Pedro Velasquez, matematyk; Stanisław Igar - Don Gaspar Soarez;  Joanna Jędryka - Zibelda, księżniczka mauretańska; Janusz Kłosiński - Don Diego Salero, mąż Frasquetty; Bogumił Kobiela - Senor Toledo i wielu innych… (LINK).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 12 lipca 2020

Kinowa jazda obowiązkowa: Piotr Szulkin - dzieła wybrane i kilka złotych myśli mistrza

Od dłuższego czasu na naszym blogu publikujemy serię pt. Kinowa Jazda Obowiązkowa (TUTAJ), w której opisujemy starsze, ale i nowe dzieła kina warte uwagi. 

Kilka razy pisaliśmy w niej o filmach Piotra Szulkina (TUTAJ), geniusza polskiego kina, który niestety opuścił nasz padół w 2018 roku...

Tym większego znaczenia nabiera omawiane dziś wydawnictwo z serii Arcydzieła Polskiego Kina, które nabyłem w 2009 roku, a które dzisiaj osiąga zupełnie horrendalne ceny! A jest za co płacić, bo wydawnictwo jest po prostu przepiękne. Nie dość, że mamy w środku największe dzieła reżysera na DVD, to są też bonusy w postaci filmów Kobiety Pracujące, i Mięso (Ironica).
Oczywiście nie brakuje klasyki - Wojna Światów (pisaliśmy o tym filmie TUTAJ), O-Bi, O-Ba. Koniec cywilizacji (opisany TUTAJ), Ga, Ga, chwała Bohaterom (TUTAJ) i Golem.



 
Przeglądając boks i patrząc na zdjęcia aktorów z filmów Szulkina nasuwa się refleksja. Bez względu na to co dzisiaj dzieje się z grającymi w tamtych filmach, należy przyznać jedno - dzisiaj nikt nawet o milimetr nie zbliżył się do poziomu ich gry w tamtych czasach. To co serwuje nam współczesne polskie kino to tandeta i plastik. Pogoń za sensacją, knajacki język, braki fabuły i ogólne jej spłaszczenie - to mówiąc w skrócie rodzime kino w pigułce. 

A tzw. gwiazdy? Szkoda na darmo strzępić języka... Pogoń za sensacją, robienie wkoło siebie szumu na plotkarskich portalach, czy próbowanie kreowania się na autorytety np. polityczne, co wypada co najmniej blado - to tak w skrócie charakterystyka aktorsko - celebryckiego modelu życia.    

Wróćmy do wydawnictwa - rarytasem jest książeczka, w której poza przedstawieniem sylwetki reżysera i wycinków prasowych z recenzji krytyków po premierach filmów, mamy absolutny hit - wyciągi z wybranych wywiadów z Piotrem Szulkinem.

Poniżej kilka cytatów (do obszerniejszego omówienia wywiadów wrócimy, podobnie jak do opisu książki autora).  Okazuje się bowiem, że niemal każda odpowiedź Szulkina zawiera jakieś złote myśli...

Dawanie nadziei przez wypowiedź artystyczną, to jak miłość bliźniego, której świadectwem miałyby być napisy na nagrobkach. Ciągle szukam takiego nagrobka:" tu leży taki a taki, który był wyjątkowym draniem".

Aby być autorytetem, trzeba być bystrym człowiekiem. Ja nie byłem bystry.

W Starym Testamencie Bóg nie jest specjalnie miłym partnerem dla swych dzieci - ludzi. W Nowym, Jezus próbuje to naprawić, ale doznaje druzgocącej porażki.

Arka istnieje, ale nie wiem, czy jesteśmy warci tego, by nadeszła. 

Nastąpiło odwrócenie wartości - tworzymy wartości z przedmiotów i sytuacji społecznych, które ich nie posiadają.

Kino amerykańskie wysysa z Europy najlepszych ludzi. Europa jest laboratorium eksperymentalnym dla amerykańskiego kina. Oni powinni nam za to płacić. 

Istnienie Herzoga tworzyło dla mnie obraz nowych Niemiec. 

Trzy czwarte amerykańskich produkcji to robota propagandowa.
Głębsza analiza wypowiedzi skłania do wniosku, że Szulkin stawiał już dawno diagnozę nie tylko odnośnie rodzimego kina, czy polityki, ale i sytuacji w naszym kraju. Na ile diagnoza ta okazała się ponadczasowa postaramy się odpowiedzieć w kolejnym wpisie z tej serii. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.    

piątek, 21 lutego 2020

Kinowa jazda obowiązkowa: Eksperyment - czy istnieją granice badań naukowych?


Eksperyment to amerykański dreszczowiec z 2010 roku w reżyserii Paula Scheuringa z Adrienem Brody i Forestem Whitakerem w rolach głównych. Film jest nierówny, chwilami dość przewidywalny, ale warto zastanowić się nad  poruszanymi w nim problemami.
Grupa ludzi znajduje ogłoszenie związane z bardzo atrakcyjną finansowo pracą, niemniej praca obarczona jest ryzykiem. Mają wziąć bowiem udział w teście psychologicznym. Co ciekawe od początku dobrani są charakterologicznie, według klucza, którego poza grupą badawczą, nie zna nikt, przynajmniej na starcie...  Podpisują zgodę na to, że mogą zostać podczas eksperymentu pozbawieni praw.  Ale czego nie robi się dla pieniędzy...

Po przetransportowaniu na miejsce, zostają podzieleni na dwie grupy: więźniów i policjantów. Naukowcy narzucają im ściśle określone zasady, i tutaj ważne: ich złamanie uruchamia czerwoną lampkę, to znak że kończy się eksperyment, a wszyscy tracą pieniądze.  I co najważniejsze, niemałe pieniądze.
Jak zapewne łatwo się domyślić, z czasem więzi między policjantami a więźniami ulegają rozluźnieniu, ba zaczyna nawet dochodzić do konfliktów i zaostrzenia sporów. Sytuacja tym bardziej komplikuje się, gdy policjanci zaczynają w swoisty sposób poznawać granice do jakich mogą się posunąć w naginaniu, a nawet łamaniu narzuconego wcześniej (nomen omen) przez siebie regulaminu.  Ich bogiem i wyrocznią staje się... czerwona lampka, bo skoro się nie zapala, to znaczy że odstępstwa cały czas są jeszcze regułami.

Wkrótce dowiadujemy się,  że dobór policjantów i więźniów nie był przypadkowy. Naukowcy prowadzący eksperyment mieli swoje ukryte cele...

I gdy okazuje się, że nawet śmierć nie jest złamaniem zasad wszystko się zmienia. Uczestnicy odkrywają że tak na prawdę żadnych zasad nie ma. 
Do czego posuną się obie strony? Czym zakończy się eksperyment? 

Film rodzi wiele pytań, powstają skojarzenia ze szkolnymi lekturami, choćby Medalionami Nałkowskiej

Jak dalece okoliczności są w stanie zmienić osobowość człowieka i wpłynąć na wyzwolenie w nim ciemnych mocy? Ale powstaje też inne pytanie, na ile naukowcy są w stanie posuwać się do łamania narzuconych przez siebie zasad w rzekomo szczytnym celu, jakim jest poznanie ludzkiej natury? 
Film nie jest idealny, chwilami łatwo przewidzieć jego fabułę, a ta pod koniec nieco siada. Ale mimo tego jest bardzo wartościowy, bowiem zasiewa w czytelniku ziarno niepewności zmuszające do refleksji. 

Tym, którym bliska jest tematyka poruszana w filmie Paula Scheuringa, a którzy zastanawiają się jak daleko może zabrnąć eksperyment naukowy, warto polecić omawiany u nas wcześniej znakomity Słyszę Twoje Myśli (TUTAJ).

Po obejrzeniu obu filmów rzeczywiście można  je usłyszeć. Pytanie na ile skutecznie?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 16 stycznia 2020

Kinowa jazda obowiązkowa: Metropia - zobacz co czeka nas w 2024 roku, czyli Orwell wiecznie żywy

Pierwsze wrażenie kiedy rozpocznie się oglądanie filmu Tarika Saleha jest niesamowite. Ciemne, ponure i depresyjne klimaty, dziwne zniekształcone postaci i niepowtarzalna atmosfera. 

Ogólnie na kilometr jedzie Rokiem 1984 Orwella (warto zobaczyć TUTAJ).

I rzeczywiście nie ma wątpliwości, że to zmodyfikowana pod wieloma względami powieść Orwella. Dokładnie jej uwspółcześniona i ekstrapolowana o 40 lat w przyszłość wersja, która poddana została dodatkowo cyfrowemu liftingowi. 

Zatem jest rok 2024, ludzie zmienili się w maszyny, które na rozkaz pracują i wykonują inne obowiązki. Wśród nich jest Roger i jego partnerka. Nie mają czasu na wspólne życie, wszytko podporządkowane jest obowiązkowi pracy, a spóźnienie do niej oznacza zwolnienie i zastąpienie kimś innym.

Europa w tym czasie opanowana jest przez system Trexx, który łączy ze sobą podziemnymi tunelami wszystkie kraje, wznosząc integrację europejską na poziom dotychczas niespotykany. Szybko i przyjemnie, dodatkowo ku powszechnej uciesze bojówek ekoterrorystów.

Za wszystkim jednak, jak to na Orwella przystało, kryje się grupa osób która nie dość że czerpie zyski z metra, to jeszcze steruje jego użytkownikami. Sposób w jaki to czynią, jest zaiste niezwykle sprytny.
Roger go odkrywa, i znajduje w systemie podziemnych kanałów sprzymierzeńca, starającego się zniszczyć system. Kobieta ma na to sposób i stara się zachęcić Rogera żeby tego dokonał. 
Okazuje się to jednak sprawą niełatwą. Czy Roger zdoła pokonać bezlitosną machinę?
Film z 2009 roku, będący produkcją czterech krajów,  być może chwilami nie powala wartką akcją i fabułą. Jednakże z powodu niezwykle interesującego klimatu, futurystycznych wizji, oraz kilku ponadczasowych wątków jest na pewno wart obejrzenia. Uhonorowany został dwiema nagrodami na Festiwalu w Wenecji, w kategoriach Cinema Digitale i Future Film Festival Digital Award. My się na kinie nie znamy, ale skoro inni nagrodzili, to w tym przypadku trudno nam zaprzeczyć.

Pamiętajcie o najważniejszych wnioskach z tego filmu, najlepiej ogolić się na łyso i wyrzucić odbiorniki TV.  

Orwell pozostaje wiecznie żywy. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.         

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Isolations News 70: Program Rock na Bagnie, będzie nowy Joker i wersja horror Jasia i Małgosi, Nirvana bije rekordy, jedzenie schabowych religią?

Znamy więcej szczegółów na temat programu festiwalu Rock na Bagnie, który odbędzie się w lipcu na plaży miejskiej w Goniądzu: swoją płytę Legenda przypomni Armia dowodzona przez wokalistę Tomasza Budzyńskiego a jedną z gwiazd będzie amerykańska grupa The Toasters, która została odnotowana na trzecim miejscu zespołów wszechczasów na liście magazynu Mojo, po The Skatalites i The Specials.

Poza tym zagrają Bielizna, Koniec Świata, BAiKA (zespół Piotra Banacha, założyciela Indios Bravos i pierwszego lidera Hey), Sajgon, Mamusiu Ratuj (wcześniej znany jako Chaos Ukraina)  oraz gościnnie: The Mullet Monster Mafia (Brazylia), Fleichwolf (Niemcy), Всё_CRAZY (Białoruś) i The Zapoy! Przypominamy, że do kwietnia trwają przesłuchania grup w warszawskim klubie Mechanik celem wyłonienia z nich jednej, która rozpocznie przyszłoroczny Rock Na Bagnie. Na razie zgłosiło się siedemdziesiąt zespołów.

Nasz wywiad z organizatorem Jackiem Żabą Żędzianem jest TUTAJ.
Skoro koncertowo, to zespół Transmission the sound of Joy Division, zagra trasę z okazji 40-lecia wydania najlepszego albumu muzyki chłodnofalowej i gotyckiej czyli Closer Joy Division. Brzmią tak:

Widzieliśmy już gorsze cover bandy. Ważne że upamiętniają. 

Skoro jesteśmy przy Joy Division, to w mieście gdzie powstali, czyli w Manchesterze znów zagrożone są historyczne budynki, tym razem dwa gmachy tzw. Oldham's Mills  wzniesione w XIX w. O ich pozostawienie zaapelował znany aktor i prezenter telewizyjny Griff Rhys Jones. W jednym z  nieużytkowanych budynków mieściło się Lyceum Theatre. Jones zauważył, że wiktoriańska architektura Manchesteru jest dla miasta równie ważna, co średniowieczne katedry dla kultury europejskiej (LINK). Brytyjczycy potrafią być dziwni...

A jak bardzo niech świadczy fakt, że w Wielkiej Brytanii właśnie może dojść do ogłoszenia wyroku, który może mieć poważne skutki. Otóż sąd pracy w Norwich ma rozsądzić, czy weganizm jest przekonaniem filozoficznym podobnym do przekonania religijnego. Jeśli tak się stanie - weganizm zostanie zrównany z religią i będzie chroniony prawem(LINK). 

Podobno w kolejce do uznania czeka sekta zwyczajnych wpierdalaczy schaboszczaków z kapustą.


Kontynuujemy wycieczkę w krainę absurdów. Zekranizowano bowiem bajkę Braci Grimm o Jasiu i Małgosi w konwencji horroru. Film w reżyserii Oza Perkinsa trafi do kin 31 stycznia: 
Jak donoszą media, kolejnym zamiarem amerykańskiego reżysera będzie nowa odsłona Misia Uszatka, którego ma zagrać laleczka Chucky. 
W klimatach filmowo - horrorowych, Todd Phillips i Joaquin Phoenix chcieliby nakręcić nowy film, który będzie kontynuacją Jockera (LINK). A jeśli już mowa o tym hicie, to Martin Scorsese zbulwersował opinię publiczną oznajmiając że nie oglądał filmu i nie zamierza - może dlatego że to on miał go nakręcić (LINK)? My uważamy, że Joker to wielkie dzieło - nasza recenzja jest TUTAJ, Scorsese natomiast swojego Taksówkarza nie przeskoczy, o czym pisaliśmy TUTAJ
Skoro o filmach mowa, to jak informuje portal muzyczny rockcellarmagazine (LINK) teledysk Nirvany z kultowym hitem Smells Like Teen Spirit osiągnął miliard odsłon... Zajechało komercją, dlatego my wolimy wersję unowocześnioną tego hitu:



Prawda że udana?

Zapraszamy na kolejne newsy za tydzień, a już jutro kolejny wpis, dlatego czytajcie nas codziennie - tego nie znajdziecie w mainstreamie.