Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postrock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postrock. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 stycznia 2024

Niezapomniane koncerty: Austin TV w radio KEXP, czyli w krainie Instro-rocka

 

Pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o wygląd to Slipknot w wersji dla ubogich... Szczerze mówiąc wywołuje uśmiech na twarzy, coś jakby maski przeciwgazowe i togi sędziowskie... Do tego te śmieszne nibywąsy. Ale później kiedy człowiek dowiaduje się, że są z Meksyku i wcale nie grają metalu, że ich muzyka ewoluowała od punka do postrocka daje się im szansę. I okazuje się, że brzmią o wiele lepiej, niż wyglądają, a stroje zdają się być inspirowane japońskim teatrem i postacią Hannya, lub (co bardziej prawdopodobne) meksykańskimi zapasami w maskach. 

Nie żebym był znawcą kultury meksykańskiej, kiedyś moje dziecko przepadało za amerykańską bajką animowaną Mucha Lucha, a jej bohaterzy (zapaśnicy meksykańscy) w takich maskach występowali.
 
Skoro już rozwiązaliśmy zagadkę, warto jeszcze wspomnieć, że Austin TV zakładają swoje stroje nie tylko po to, żeby podkreślić swoją przynależność kulturową, ale głównie aby nie przyciągać uwagi widza swoim wyglądem, tylko pozwolić skupić się na muzyce.
 
A ta jest bardzo ciekawa, pełna ciepłych klimatów. Nie jest to postrock w stylu Long Distance Calling, jest znacząco spokojniejszy i chwilami bardzo atmosferyczny, choć momentami nieco drapieżny. Typowym przykładem jest De La Orquídea Y La Avispa, z pięknymi kobiecymi monorecytacjami. Caballeros del Albedrío - grany jako drugi, jest nieco bardziej dynamiczny, chwilami przypomina Dream Theatre, zespół pokazuje swoje wysokie umiejętności instrumentalne. Dziewczyna na klawiszach robi niezłą robotę, wprowadzając nas płynnie w Lattice. Słychać tutaj bardzo mocno klimaty Cocteau Twins, DifJuz - jest dużo powietrza i przestrzeni. Płynnie przechodzimy do Hasta Las Hifas, Un Micelio. Szacunek dla basisty, wszyscy zresztą znakomicie się bawią, widać, że są świetnie zgrani. Gdzieś w tle gitarowym pobrzmiewa coś co dobrze znamy... 
 
W KEXP wystąpili po 12 letniej przerwie, są zaskoczeni, że mają tak wielu fanów. Zaczynali od punka, ale przyznają, że ich męczył. W latach 90-tych zaczęli odkrywać zespoły grające muzykę Emo, jak Gloria Records, Penfold czy Get Up Kids. Słuchali też That Dog, Rental i Moog. Zarzucano im, że kopiują Mogwai, choć kiedy tworzyli swoją muzykę nie znali dokonań tej grupy. Nazywają swoją muzykę Instro-rock. Chcieli unikać promocji wizerunkowej, więc wymyślili stroje, ich wygląd bowiem nie jest ważny - są jak jedna osoba. Ważny jest ich przekaz muzyczny.
 
Kiedy występowali w KEXP mieli już gotowy materiał na ich nowy album Rizoma, czekał ich tylko mastering. Album jest inny niż poprzedni, być może dlatego, że powstawał korespondencyjnie, muzycy mieszkają w kilku krajach i zgrywali wszystko na odległość. Jak twierdzą, efekt pokazuje, że muzyka nie zna granic. 
 
Album jest na rynku, tymczasem warto posłuchać (bo oglądać nie bardzo jest co) koncertu Austin TV. Ich ciekawej muzyki, do której zapewne będziemy jeszcze wracać.
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
 
   
Austin TV live KEXP, 15.03.2023, tracklista: De La Orquídea Y La Avispa, Caballeros del Albedrío, Lattice, Hasta Las Hifas, Un Micelio.
 


piątek, 1 października 2021

Niezapomniane koncerty: Long Distance Calling 2013

Od czasu kiedy pierwszy raz usłyszałem znakomity album niemieckiego zespołu postrockowego Long Distance Calling pt. Flood Inside natychmiast wiedziałem, że to będzie klasyk gatunku. Płytę opisałem TUTAJ a następnie zakupiłem 180 gramowy podwójny winyl, z niespodzianką (CD) w środku. Wszystko wygląda tak:







Wtedy bardzo chciałem zobaczyć muzyków na żywo. Na YT dostępny był bardzo słabej jakości koncert z jakiegoś klubu, słabe światło - nie dość że nic nie było widać, to i jakość dźwięku pozostawiała wiele do życzenia. Ale rok temu ktoś wrzucił na kanał znakomitej jakości koncert Long Distance Calling. Co prawda pierwszy utwór Sundown Highway pochodzi z wcześniejszej płyty to jednak komponuje się z resztą (warto zwrócić uwagę na gitarę w tle), a już od siódmej minuty zaczyna się Potop Wewnątrz i zespół wprowadza nas w klimat tej genialnej płyty utworem Nucleus - otwierającym zresztą album. Tutaj wszystko chodzi jak w naoliwionej maszynie, doskonała gra perkusisty i bas - trzymają rytm. Jego zmiany chwilami zaczerpnięte z twórczości Dream Theatre ani przez chwilę nie zbaczają z obranego toru. Kiedy szaleńczo kończą przechodzą do nieco spokojniejszego Invisible Giants.

Ductus - nie omieszkali okrasić początku monologiem ze znanego filmu...

[fragment monologu  Log Lady (Twin Peaks)]

Widzisz przez ścianę? Przez ludzką skórę? Promienie X widzą przez ciała stałe, lub tak zwane obiekty w stałym stanie skupienia. Są rzeczy w życiu które istnieją, a nasze oczy ich jeszcze nie mogą zobaczyć. Widziałeś coś zadziwiającego czego inni nie widzieli? Dlaczego niektóre rzeczy są dla nas niemożliwe do zobaczenia? Czy życie to układanka? Wypełniają mnie pytania. Czasem znajduję na nie odpowiedzi. W sercu sprawdzam czy są to poprawne odpowiedzi. Jestem sam sobie sędzią. W snach czy tymi wszystkimi bohaterami jesteś ty? Różne aspekty ciebie?

Odpowiedzi przyjdą w snach? 

Waves - podczas tego utworu możemy podziwiać pracę DJów - w ruch idą nie tylko klawiatury laptopów, ale co ważniejsze winyle. Na koniec pozostają dwa utwory: Metulsky Curse Revisited z wcześniejszego albumu zatytułowanego jak nazwa zespołu, a na koniec Jam.

To znakomite show, mi jednak zabrakło choć jednego utworu z wokalem. Przecież na Flood Indside jest męski wokal, i to całkiem dobry. Mogli chociaż pomyśleć o Inside the Flood...

Ale może wymagam zbyt wiele? Za ten brak wokalu obcinam pół gwiazdki, reszta to arcydzieło postrocka.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Long Distance Calling, Westend Festival 2013.  Setlista: Sundown Highway, Nucleus, Invisible Giants, Ductus, Waves, Metulsky Curse Revisited, Jam.


 
 
  

środa, 13 listopada 2019

Sagor Som Leder mot Slutet: Sztorm i lęki podczas żeglugi na oceanie nostalgicznego postrocka

Kilkakrotnie pisaliśmy na naszym blogu o zespołach postrockowych, czy też czerpiących z postrocka. Co do tych drugich, mieliśmy okazję omawiać twórczość rodzimego Spoiwa (TUTAJ), znakomitego Nosound (TUTAJ), czy mistrzów klimatu - Raised by Swans (TUTAJ). 

Czysty gatunek reprezentowali opisywani przez nas: niemiecki Long Distance Calling TUTAJ, amerykański Windsor for the Derby (TUTAJ),  (jeden z prekursorów stylu) i znakomity islandzki For A Minor Reflection (TUTAJ). Do tej grupy niewątpliwie należy zespół Sagor Som Leder mot Slutet, którego twórczość chcemy zaprezentować dzisiaj.

Dokładnie omawiamy dziś ich trzecie wydawnictwo: album II z stycznia 2018 roku. Zespół powstał w 2014 roku, a ich debiut z 2016 nie przeszedł bez echa w prasie. Zespół stara się zachować prywatność i trudno doszukać się jakiś elaboratów na ich temat. Udało nam się ustalić skład, wiemy też, że pochodzą z Malmö w Szwecji. Na gitarach grają Jonas Wahlgren i David Ajnered, na perkusji Martin Mileros a na basie Henrik Nordmark

Muzyka umieszczona na na albumie II to typowy postrock, najbardziej zbliżony stylistycznie do Long Distance Calling, choć na pewno grany mocniej. 

Wolno rozkręcające się instrumentalne utwory budują klimat, który narasta z każdą minutą rozpościerając przed słuchaczami ścianę majestatycznego dźwięku. Ciekawe, czy zespół wzorem wspomnianego L.D.C. nie postara się o wokalistę, którego dodanie, w przypadku L.D.C wyszło na dobre. Nie wymagajmy zbyt wiele, więc tymczasem zanurzmy się w oceanie nostalgii, smutku, ale jednocześnie jakiegoś transcendentalnego niepokoju, który niesie ze sobą muzyka szwedzkiej grupy. To tylko 6 utworów... 

Album otwiera: Avfärd - początkowo dość leniwie i wolno wypełzający, niczym z mgły, ale z czasem przybierający na szybkości, a w okolicy trzeciej minuty będącym już typowym dla zespołu utworem. Doskonała gra gitar, bas i perkusja, wszystko w najlepszym porządku. Zakończenie za to jest znowu bardzo spokojne... 

Kolejny utwór, czyli Storm  ze znakomitym wstępem na pianinie i skrzypcach nieco przypominających szwajcarską Lacrimosę, niesie ze sobą ogromny ładunek emocji... Perkusja niemalże metalowa, szybka wraz z gitarami wbija w siedzenie. To jeden z najlepszych utworów albumu. Zmienny rytm, i znakomity motyw wiodący... Słuchacz czuje fale uderzające w brzeg z każdym nawrotem sztormu. Ten w końcu ustaje... i przechodzi w Ovisshet - z ciekawym pinkfloydowskim początkiem i równie interesującym leitmotifem. I znowu narasta w jego trakcie niepokój... Co jak co, ale Sagor Som Leder mot Slutet kupili od kogoś licencję na jego produkcję, i utrzymywanie go na odpowiednim poziomie... 

Kolejny utwór Fyr z równie spokojnym wstępem co poprzednik, jest bardziej akustyczny i najspokojniejszy z całego albumu. Znakomita można powiedzieć kołysanka, której nie powstydziliby się najlepsi kompozytorzy muzyki filmowej. Przechodzi płynnie w  Bylgja z atmosferycznym wstępem gitar. Utrzymany w równie spokojnym nastroju... Czyżby po sztormie nadeszło słońce? Jednak nie... Album kończy typowy dla zespołu, miejscami dość ostry Bottenlös. Po nim sztorm definitywnie ustaje... 

Zapewne jeszcze wielokrotnie będziemy wracali do postrocka, muzyka ta bowiem potrafi być nośnikiem niesamowitych klimatów wyczarowywanych, jak w przypadku Sagor Som Leder mot Slutet, przez miejscami mocne, gitarowe brzmienia. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.




Sagor Som Leder mot Slutet: II. 2018, produkcja: Sagor Som Leder Mot Slutet, tracklista: Avfärd, Storm, Ovisshet, Fyr, Bylgja, Bottenlös.

czwartek, 18 października 2018

Spoiwo: This Mortal Coil XXI wieku


Spoiwo - tak nazywa się zespół, który śmiało można uznać za jedną z najciekawszych grup polskiej nowej fali. Napisałem w tytule, że to This Mortal Coil XXI wieku, bowiem już od pierwszych taktów ich debiutanckiego albumu Salute Solitude czuje się klimaty londyńskiej wytwórni 4AD i ducha tamtych czasów - wczesnych lat 80-tych. Być może bohaterzy dzisiejszego wpisu nawet nie wiedzą o tym, że istniała taka wytwórnia, ale moim celem nie jest wytykanie im jakiegoś naśladownictwa. Jedno jest pewne, gdyby TMC dzisiaj coś nagrali, to ewidentnie brzmiałoby to właśnie tak. 

Debiutancki album Spoiwa ukazał się w 2015 roku i swoim pojawieniem nieźle namącił na naszym rynku muzycznym, o czym świadczy cały szereg entuzjastycznych recenzji, jak i idące za nimi zainteresowanie gdańską grupą. W jednym z wywiadów (TUTAJ) stwierdzają, że dzisiaj są już w stanie wyżyć z muzyki, że mają odłożone środki na realizację drugiego albumu, a zespół otrzymuje wiele zaproszeń na koncerty nie tylko krajowe, ale i zagraniczne. 

Muzyka zespołu Spoiwo jak napisałem, mnie osobiście kojarzy się najbardziej z dokonaniami zespołów z 4AD, ale nie tylko. Jest w niej wiele klimatów tak lubianych i prezentowanych na naszym blogu. Jest w niej przestrzeń charakterystyczna dla wspomnianego This Mortal Coil (TUTAJ), Dif Juz (TUTAJ), chwilami słychać gdzieś w tle późniejsze Cocteau Twins (TUTAJ), jest budowanie napięcia znane z dokonań niemieckiego Long Distance Calling (TUTAJ), a gitara czasem przypomina Durutti Column (TUTAJ). Całość jednak opakowana jest w nowoczesne, bardzo nostalgiczne pudełko. 

Zespół występuje w składzie (TUTAJ): Paweł Bereszczyński (bas, syntezator), Piotr Gierzyński (gitara), Simona Jambor (syntezator), Krzysztof Sarnek (perkusja), Krzysztof Zaczyński (bas, syntezator). 

Niech zatem to zabrzmi, najpierw z albumu, a  później na żywo. 

Czy dacie się zespoić?


środa, 4 kwietnia 2018

Niedocenieni: Nosound




Okazuje się, że nostalgiczne klimaty bliskie wielbicielom coldwave docierają wszędzie, i są co najmniej trzy ciekawe zespoły z Włoch, których twórczość warto poznać. Dzisiaj pierwszy z nich - Nosound

Zaczęli tworzyć dość dawno, bo w 2005 roku pod kierunkiem Giancarlo Erra,  a obecnie są zespołem pięcioosobowym. Pierwszy debiutancki album nazywał się Sol29, i pochodzi z 2005 roku. Z tamtego okresu jest też pierwsze DVD grupy The World is Outside na podstawie którego zrealizowano limitowany (tylko 100 kopii) album live Slow, It Goes i singiel Clouds. Drugi album Lightdark nagrali w 2008 roku. Wtedy też podpisali kontrakt z wytwórnią Kscope/Snapper z Londynu i wydali nową edycję (podwójne CD) Lightdark. Trzecią i nie ukrywam, moją ulubioną płytę, A Sense Of Loss, nagrali też w Kscope/Snapper roku 2009.  

W 2012 roku grupę opuścili Gigi Zito (perkusja/śpiew) i Paolo Martellacci (klawisze/śpiew) a ich miejsce zajęli: Marco Berni i Giulio Caneponi. W 2013 pojawiła się czwarta płyta Afterthoughts a w 2015 oficjalne DVD Teide 2390. Po kolejnym albumie
Scintilla z 2016 roku zespół zapowiada wydanie nowego jeszcze w bieżącym, 2018 roku. 

Aktualny skład zespołu to: Giancarlo Erra (śpiew, gitary, klawisze), Marco Berni (klawisze, śpiew), Alessandro Luci (bas, klawisze), Paolo Vigliarolo (gitary), Ciro Iavarone (perkusja). 

Muzyka Nosound jest bardzo klimatycznie zbliżona do nastrojów które lubią zwolennicy coldwave. Pełna mroku, nostalgii, chłodnych sentymentalnych klimatów i zamyślenia, dość minimalistyczna w warstwie tekstowej. Do ich płyty  A Sense Of Loss wrócimy niedługo a tutaj próbka muzyki tego jakby nie patrzeć dość mało docenianego zespołu. Najpierw oficjalne wideo piosenki Constant Contrast, później Kites i na koniec Emily. 




Więcej: TUTAJ 

środa, 28 lutego 2018

Chłodnofalowa jazda obowiązkowa: SZYFRY I SEKRETNE PRAGNIENIA


Szyfr na obcym niebie

Uchwycony szyfr na obcym niebie
Znak ognia
Wyspa odgrywana obawami i kłamstwami
Jedno wiem, zawsze za tobą tęsknię
Wiem, zawsze za tobą tęsknię

Fioletowe światło

Nie czuję tego
Już tego nie czuję
Miasto się utopiło
Słysząc syreny z wybrzeża

Nie doznaję tego
Nie doznaję tego dla ciebie
Pola orchidei płoną
I zostają tutaj stojąc zamrożone

Twoja gwiazda
Przez blizny
Przez blizny
Znowu znajdę twoje światło

Marzenie
To tanie jak marazm
Kolejne atrofie
Im więcej marzę
Ciągle pełzam
W twoim grobie
Dla tych ostatnich straconych październikowych dni
Twoja gwiazda
Przez blizny
Przez blizny
Znajdę znowu
Twoje światło

Nie ma ucieczk

Pamięć
Nieproszona
Wróg
Niechciany

Ty
Ty odrzucisz ślady
Po których przyszłaś
Będziesz ukrywać
Pęknięcie w swoim kręgosłupie
Które mówi mi że jesteś
Nieprawdziwa

Pamięć
Nieproszona

Nie ma ucieczki
Więc staraj się

Wróg
Niechciany

Ty
Ty odrzucisz ślady
Po których przyszłaś
Będziesz ukrywać
Pęknięcie w swoim kręgosłupie
Które mówi mi że jesteś
Nieprawdziwa

Ty
Ty odrzucisz ślady
Po których przyszłaś
Będziesz ukrywać
Pęknięcie w swoim kręgosłupie
Które mówi mi że jesteś
Nieprawdziwa

Nie ma ucieczki
Więc staraj się

Zdolność do okrucieństwa

Moja miłości
Co uczyniłaś
Z czasem który myślałem że mam
Wróć
Nie opuszczaj mnie
Wycinek kataleptycznej przeszłości
Jesteś coraz bardziej osobliwa
Skłaniałem się do tego że uwierzysz iż jesteś w błędzie
A ty grasz
Więc nie mogę cię uwolnić
Musisz się ocalić sama

Jest za późno
Stracona w jakimś nawiedzonym miejscu
Gdzie gasną światła
Ślepnę tutaj
Poddaję się strachowi
Znów w twoich ramionach

W czarnej dziurze twojej miłości
Twojej pełnej szantażu miłości

Nie będę protestował
Nie będę zgadywał
Nie będę się opierał
Tak jak pozostali

Zamki piaskowe

Zamek piaskowy
Woda wolno go burzy
Jestem tutaj skaczę po kamieniach
Powinienem wiedzieć że ta miłość utonie
Że zniszczą ją szybko
Przypływy zmawiające się zmasowaną siłą
Ale ty się trzymasz

Zamku na ocenie
Zostałeś wyprzedany
Nie widziałem nigdy
Fajerwerków podczas przypływu
Kolory zamazują się
Zniszczą cię szybko
Przypływy zmawiające się zmasowaną siłą
Ale ty się trzymasz
Ty się trzymasz

To ten sam stary koniec
Ciągle kłamstwo
Widziałem prądy powietrza
Na niebie

Ciągle w tobie

Ciągle jestem w tobie
Twoja płynąca w żyłach supernowa
Ślizgająca się milami serpentyna
Pustych korytarzy
Ciągle czegoś pragnę

Ciągle jestem w tobie
Twój żarzący się fosforyzujący ocean
Trzymaj mnie bliżej jak długo światła
Roztaczają się między nami
Zauważyłaś że oddycham pod wodą?

Kapie
Przez moje palce

Ciągle jestem w tobie
Twoja płynąca w żyłach supernowa
Ślizgająca się milami serpentyna
Pustych korytarzy
Ciągle czegoś pragnę

Kapie
Przez moje palce
Wślizguje się
Przez moje palce

Nie mogę przestać
Jeśli tylko miałbym drogę
Jak ćma w ogień
Dokonałem wyborów

Kończyna fantomowa/rozdzieleni przez noc

Ona mówi: bałam się nocy
Pomiędzy zawirowaniami
I wiem
Połamie swoje drobne ramiona
Będąc zbyt blisko tego
Myślałem że ona zdaje się być tą
Która uwierzyła w krzykliwą reklamę  samej siebie
Nie mogłem powiedzieć „nie”
Nie mogę powiedzieć „nie”
Zatem wyznacz granicę
Mój anielski pasożycie

Odwołaj swoją miłość
Odwołaj swoją miłość
Poczuj mnie
Poczuj mnie
Kiedy rozpoczynają się traumatyczne myśli
Twoją fantomową kończynę

Zabrałaś tajemnice
Nie wiedząc że są moje
Moje
Oferowałaś mi ochronę
Żeby mnie przykuć do siebie
Do siebie
I choć wyglądało jak byś mnie opanowała
Kładąc miny pod nogami
Nie mogłem odejść
Nie chciałem odejść
Teraz koniec z zaufaniem
Jesteś takim samym przypadkiem jak ja

Odwołaj swoją miłość
Poczuj mnie
Kiedy słońce pali skórę
Twoją fantomową kończynę

Nic już nie jest „na zawsze”

Nieustający

Twój głos uderza mnie tak mocno
I szybko
I tak długo mierzysz mnie wzrokiem
Jestem bezradny
Jestem bezradny
Czy też mnie czujesz?
Blaknę
I jestem na skraju wyczerpania
Żyję w kłamstwie
Czekasz by być oskarżona

Możesz mi obiecać
Że nigdy nie obiecasz
Jeśli będziesz nieostrożna
Przysięgniesz że ta chwila będzie zawsze
Czy mnie też czujesz?
Blednę
I jestem na skraju wyczerpania
Żyję w kłamstwie
Czekam na oskarżenie
Nieustający

Czy też mnie czujesz?
Blaknę
I jestem na skraju wyczerpania
Żyję w kłamstwie
Czekasz by być oskarżona

Wyobrażone życie

Ostatnio zbierasz urywki
Obrazki, anegdoty
Wszystko w nadziei
Substancje wyciszają echa
Duchów całujących twoje dłonie
A później podcinających twoje gardło
By mogła spać jej miłość
W świetle jesiennych gwiazd
Zimna i głęboka
Ale ciągle co noc spadają bomby
Na wyobrażone życie

Wyostrzając pytania
Jak ostrzy się noże
Jak aparaty rentgenowskie w mojej pamięci
Mężczyzna w pokoju
A dziewczyna w niebie
Dlaczego po prostu się nie postarasz?

Będę milczał jeśli zechcesz
Przysięgając że cię nie usłyszę
Nikt nie chcę wiedzieć
Że jestem jedynie widmem
Które fatalnie zobrazowało ci
Swoje motywy

Będę milczał jeśli zechcesz
Przysięgając że cię nie usłyszę
Nikt nie chcę wiedzieć
Że jestem jedynie widmem
Które fatalnie zobrazowało ci
Swoje motywy

Chwila którą stracę

Nic się nie zmienia
Wiem wiem wiem
Po prostu przestawiam słowa
Wiem wiem wiem
Starając się przekonywać siebie o zaniku
I zaćmieniu znaku, to wszystko źle
Może już zbyt długo jestem stracony?

Tak więc jeśli nie masz nic przeciwko temu, zostanę tutaj na chwilę
W tej nieniszczącej rozkoszy
W tej chwili za którą tak tęsknię
To ta chwila za którą tak tęsknię
To ta chwila za którą tak tęsknię

Tak więc moja rozbita przyjaciółko
Wiem wiem
Jeszcze uchwycimy lot ostatniej supernowej
Umierasz we śnie tak rozpaczliwie wierząc
Że to cię odrodzi, ale to nie prawda
Może nic już nie da się zrobić, nie nie
Tak więc jeśli nie masz nic przeciwko temu, zostanę tutaj na chwilę
W tej nieniszczącej rozkoszy
W tej chwili za którą tak tęsknię
Tak więc jeśli nie masz nic przeciwko temu, zostanę tutaj na chwilę
W tej nieniszczącej rozkoszy
W tej chwili za którą tak tęsknię
To ta chwila za którą tak tęsknię
To ta chwila za którą tak tęsknię

Ślad

Pod koniec lata
Byłaś taka ożywiona
I tak uwodzicielska
Jak nadzieja zanim nie umarła
Tak więc rzuciliśmy się w zimę
Co za bezrozumny upadek
Wszystko co mogłem zrobić to czuć ten chłód

A twoje instynkty umarły
Stłumione wewnątrz
Niczym ledwo oddychające motyle
To rozdarło niebo
Gdy jej trop był mój
Teraz straciłeś siebie a czas mija

Trzymając bicie jej serca pod kontrolą
Kiedy ją wchłaniałem
Wszystkie pragnienia rozrzucone w puchu
Jej skóry
Myślałaś że zrobisz wrażenie
Ale odepchnąłem twoją dłoń
To tylko kolejne pożądanie
Przeznaczone do wyginięcia
Wyginięcia

A twoje instynkty umarły
Stłumione wewnątrz
Niczym ledwo oddychające motyle
To rozdarło niebo
Gdy jej trop był mój
Teraz tracimy siebie w upływie czasu
W upływie czasu
W upływie czasu
W upływającym czasie

Przyciągając poranek

Im więcej widzę tym mniej jestem
Im więcej ciebie tym bardziej ja jestem niezrealizowany
Niezrealizowany
Topię się na twoim języku
Połknięty
Do twojego podziemia
Sterylizacja narzędzi
Usypianie niewinności
Szansa na zamazanie odcisków palców
Zatracasz się w zbytku

Im więcej czuję tym bardziej nierealnym się czuję
Zachodzące niebo
Przemyka nocny koszmar
Nie ustawaj
To może być wszystkim co mamy
A w tej ciemności jestem wszystkim czym nie jestem

Sterylizacja narzędzi
Usypianie niewinności
Szansa na zamazanie odcisków palców
Zatracasz się w zbytku
Usypianie niewinności
Usypianie niewinności
Usypianie niewinności
Usypianie niewinności

Obudź się
Przyciągnij poranek dla swojej miłości
Przyciągnij poranek dla swojej miłości
Przyciągnij poranek dla swojej miłości

Nieodwzajemniony/ skradzione jeziora

Mogę sobie wyobrazić ciebie
Rozkładasz skrzydła pośród śniegu
I kiedy kapie morfina
Sceneria zmienia się
W coś czego nigdy nie znałem

Myśląc że to może być realne
Że może moje marzenia nie były daremne
Ale kiedy zbliżam się do ciebie
Nasze słowa się zderzają
Znikasz
Oddalasz się

Czuję
Że to coraz mocniejsze
Każdego roku
Jakby każda tortura na którą zasłużyłaś
W niebie i na ziemi
Była zaaranżowana
Porażką
Ale ciągle żyje i się rodzi
Jestem twój by to odsunąć

Mogę sobie wyobrazić ciebie
Rozkładasz skrzydła pośród śniegu
I kiedy kapie morfina
Przesuwasz usta
Sens utracony w szyfrze
I gdzieś pośród nocy
Twoje chemikalia płoną
Czekasz cały czas
Czekasz non stop

Czuję jak jestem bliżej
Z roku na rok

ISOLATIONS: Zastrzegam sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów


Raised by Swans - Codes and Secret Longing House of Miracles 2005, Tracklista: A Cipher In A Foreign Sky, Violet Light, There Is No Escape, Capable of Cruelty, Sandcastles, Still Inside You, Phantom Limb / Divided By Night, Relentless, Imagined Life, The Moment That I'll Miss, Scent, Drag The Morning, Unrequited / Stolen Lakes,

Na tym blogu nie gościli jeszcze wykonawcy z Kanady. Dziś debiut. Eric Howden - to nazwisko odpowiedzialne jest za projekt Raised by Swans. W jednym z wywiadów wyjaśnił genezę nazwy. Wszystkie jego sny od zawsze są ponure. Tylko raz miał bardziej optymistyczny - śniło mu się że został porwany w lot przez łabędzie. Wtedy postanowił uwiecznić to w nazwie zespołu.

Płyta Codes and Secret Longing nie ukazała się ani na CD ani na winylu. To znak postępu. Można zakupić ją jako pliki mp3 w Internecie. Płyta porusza lekkością, z tekstów emanuje charakterystyczny przygnębiający nastrój. Jak widać muzycy na różnych kontynentach trapieni są przez te same problemy. Polecam w szczególności Phantom Limb/Divided By Night - piosenka w której autor przenosi tzw. syndrom kończyny fantomowej (trapiący ludzi po przeszczepach) w sferę uczuć międzyludzkich...

Howden ostatnio znowu przemówił, dyskografię wzbogacił album Öxnadalur.
Ale to już zupełnie inna historia...