Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Michel Jarre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Michel Jarre. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 października 2024

Z mojej płytoteki: J.M. Jarre i Pola Magnetyczne - trzeci puzzel elektronicznej trylogii

 

Oczarowani Oxygene (1976), którego słuchaliśmy przytykając sobie małe kolumienki od magnetofonu szpulowego do uszu, żeby lepiej słyszeć charakterystyczne wystrzały, czekaliśmy na kolejny album. I mistrz nas nie zawiódł, pojawił się doskonały Equinoxe (1978). I o ile Oxygene był muzyką z okolic chmur odległych od Ziemi, o tyle Equinoxe jest pamiętnikiem z jej powierzchni, kiedy to narrator eksploruje nocne mapy Nieba. Co zresztą idealnie oddają grafiki z okładek obu albumów. 

Pojawia się zatem pytanie - gdzie miejsce na zorze polarne i burze magnetyczne? Jarre odpowiada - na Magnetic Fields (1981), który stanowi ostatnią część trylogii. 

W mało znanym wywiadzie z epoki (TUTAJ) artysta podkreśla, że Oxygene i Equinoxe są bardziej abstrakcyjne, podczas gdy Magnetic Fields znacznie mocniej stąpa po muzycznej Ziemi, utwory są zatem bardziej konkretne. Starał się tworzyć mniej abstrakcyjne pejzaże dźwiękowe, bardziej bezpośrednio za pomocą  instrumentów, które stosował. Jarre uważa, że ludzie poszukują muzycznych ilustracji do otaczającej ich rzeczywistości. Tak rzeczywiście jest, dlatego wielką popularnością cieszą się Walkmeny (dziś zastąpiły je odtwarzacze mp3, lub telefony komórkowe). Jarre uważa też, że epoka która wtedy była jego rzeczywistością, była epoką tworzenia obrazów, o czym świadczy popularność kaset VHS. Artysta jednak stoi na stanowisku, że muzyka do filmu jest czymś innym niż zwykła muzyka, podpiera się argumentacją, że tekst piosenki nie jest poezją, bowiem poezja nie potrzebuje muzyki żeby się urzeczywistnić. Tak samo zresztą jak czysta muzyka, która nie potrzebuje tekstu.

Jarre twierdzi, że jeśli chce się napisać muzykę do wideo, trzeba je obejrzeć i skomponować muzykę zgodnie z tym, co się widzi. Inaczej nie będzie spójności miedzy obrazem a dźwiękiem. 

Pada pytanie, czy Magnetic Fields też, podobnie jak Equinoxe i Oxygene, artysta nagrał w domu. Jarre odpowiada, że owszem, cała trylogia powstała w domu, ale przed ostatnim albumem wyprowadził się z Paryża na jego obrzeża. Nie nagrywa już w przystosowanej do tego celu łazience, tylko zdobył środki na stworzenie profesjonalnego studia nagraniowego obok domu. Ma w nim około 40 instrumentów. 

Album powstał niczym książka, rozdział po rozdziale nagrywane były co tydzień. Jarre porusza też problem instrumentów elektronicznych, postęp polega na tym, że dziś nawet gitara jest nagrywana elektronicznie... Na pytanie czy Pola Magnetyczne będą, mimo że są produktem studyjnym, odgrywane na żywo jak wcześniejsze albumy, pada odpowiedź że tak.


W tym momencie wspomina, że jego kolejnym projektem będzie płyta live z Chin (i tak się stało). Spodziewał się masowej publiki, co miało miejsce. Na koncerty zatrudnił chińskich muzyków z ludowymi instrumentami. Występy w Chinach wynikały z ogromnej popularności w tym kraju. Autor mówi też o planach koncertów w UK

Jarre jednak nie pozostaje samotny na scenie, planuje występy z innymi artystami. Ale nie jest zainteresowany pozyskaniem tekstów do swojej muzyki.


Jarre jest zadowolony z tego co skomponował, i mimo że prosili go o współpracę tacy artyści jak Mick Jagger, woli udzielać się instrumentalnie. 

I świetnie - album otwiera prawie 18-minutowa suita Magnetic Fields (Part I). Pojawia się masa nawiązań zarówno do Equinoxe jak i chwilami do Oxygene. Choć, zgodnie z tym co powiedział Jarre, suita jest mniej improwizowana i fantazjowana, a bardziej skupia się na konkretnej ścieżce dźwiękowej. I jest mniej przebojowa, co prowadzi do opinii, iż to najbardziej niedocenione dzieło artysty. Dalej wielki hit, znany nam z płyty z koncertu w Chinach - Magnetic Fields (Part II). Klaskać każdy może, pytanie czy ta muzyka do tego się nadaje? Imponuje wejście na syntezatorach - nadaje utworowi głębi. Magnetic Fields (Part III) - nie zyskał popularności, a szkoda - pokazuje mniej komercyjne oblicze albumu. Płynnie przechodzi w znany i lubiany Magnetic Fields (Part IV). Nie starzeje się, dla mnie wizytówka tej płyty. Słychać Equinoxe, mamy pewność że Pola są puzzlem z układanki. Na koniec Magnetic Fields (Part V) - niewątpliwie największy hit płyty.

Album najmniej doceniony z wspomnianej trylogii. Wtedy, w epoce szanowaliśmy, choć bez uwielbienia. Gdy nadszedł Zoolook zrozumieliśmy, w jak ogromnym byliśmy błędzie.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


 


J.M. Jarre, Magnetic Fields, producent J.M. Jarre, Disques Dreyfus 1981, tracklista: Magnetic Fields (Part I), Magnetic Fields (Part II), Magnetic Fields (Part III), Magnetic Fields (Part IV), Magnetic Fields (Part V).

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Isolations News 284: Lennon i McCartney - nowa piosenka, śladami Joy Division, Cave dla Winehouse, Hooky, Oasis i SECTION 25 live, Jarre z Mayem, The Other Two - wznowienie, Dickinson live, Crow na Glastonbury, grant Marra, sekret długowieczności, złomiarze na medal, świecąca petunia i odwołany festiwal piwa

Foto:Kevin Cummins

Trevor Stokes, mieszkaniec Macclesfield, oferuje zwiedzanie miasta śladami Joy Division. Za dosłownie kilka funtów można zanurzyć się w atmosferze lat 80, odwiedzić wszystkie miejsca związane z życiem członków grupy, a przede wszystkim Iana Curtisa. Trevor zresztą znał go, często go spotykał, choć jak przyznaje nie przyjaźnił się z nim, bo po prostu był na to za młody, różnica między nimi wynosiła 12 lat. Najczęściej widział się z Ianem w pubie Prince Albert, gdzie często chodził szukać swojego dziadka. Muzyk wtedy żartował z Trevora i przezywał Terry, wiedząc, że go to denerwuje (LINK).


W klimacie Factory - SECTION 25 w czerwcu wystąpi w Londynie, razem z Kevinem Hewickem, gitarzystą, jednym z pierwszych artystów Factory Records (LINK).

Serię koncertową nieznanych przyjemności funduje też w kwietniu Hooky.

 

Też Manchester i też live - Oasis wypuściło wcześniej niepublikowaną wersję koncertową albumu Supersonic.

Pozostańmy w UK. Najstarszy mężczyzna świata twierdzi, że sekretem długowieczności jest poczucie szczęśliwego życia, umiar i ryba z frytkami w każdy piątek. Anglik John Alfred Tinniswood (111 lat) został potwierdzonym przez Księgę Rekordów Guinnessa nowym posiadaczem tytułu. Nastąpiło to po śmierci wenezuelskiego rekordzisty Juana Vicente Péreza w wieku 114 lat. Gisaburo Sonobe z Japonii, drugi najdłużej żyjący, zmarł 31 marca w wieku 112 lat (LINK). 

Wszyscy jedli ryby, a rybka, jak wiadomo - lubi pływać. 

Sędzia pyta oskarżonego:
- Czy to prawda, że sprzedawał pan sok poziomkowy, twierdząc że to eliksir długowieczności?
- Tak! Wysoki sądzie!
- Czy oskarżony był już za to karany?
- Tak. W 1367 roku, a później w 1875.

Jeszcze UK i okolice Manchesteru. Daisy Alen, 13-letnia utalentowana amatorska otrzymała od Johnny'ego Marra grant w wysokości 1000 funtów z Salford Foundation Trust. Pieniądze od byłego członka The Smiths i gwiazdy solowej pomogą opłacić jej czesne za naukę śpiewu i za sprzęt sceniczny (LINK).

Dawni znajomi Hookyego z New Order państwo Morris w akcji - The Other Two & You, debiutancki album The Other Two, po raz pierwszy od 30 lat będzie dostępny na CD i winylu. Zremasterowane i zawierające zupełnie nową grafikę, ponowne wydanie jest dostępne wyłącznie w sklepie New Order (LINK).

Obawy, że zbyt wiele osób pojawi się na festiwalu piwa, na którym grał legenda Haciendy, Graeme Park, doprowadziły do jego odwołania. Didsbury Craft Beer Festival miał się odbyć w Didsbury Sports Ground przy Ford Lane w dniach 24–26 maja, ale rada miasta przestraszyła się, że uczestnicy będą słuchać muzyki, pić piwo i... oddawać mocz wszędzie gdzie popadnie. A nie wystarczyłoby może postawić więcej Toi-Toi? (LINK).

Przebudzenia po upojeniu alkoholowym:

- na Kopciuszka - budzisz się w jednym bucie;
- na Rejtana - budzisz się pod drzwiami z rozdartą koszulą;
- na Królewnę Śnieżkę - budzisz się i dostrzegasz jeszcze siedmiu nieprzytomnych facetów;
- na Czerwonego Kapturka - budzisz się w łóżku babci;
- na Krzysztofa Kolumba - budzisz się i nie wiesz, gdzie jesteś;
- na Śpiącą Królewnę - budzisz się i czujesz, że ktoś cię całuje, otwierasz oczy i widzisz, że pies ci mordę liże.


Za to na Festiwalu Glastonbury wystąpi ze swoim zespołem Russell Crowe, aktor znany głównie z roli Gladiatora (LINK).  

Jednak lepiej niech gra w filmach...



Za to gra James McCartney, syn Paula McCartneya, który opublikował nową piosenkę zatytułowaną Primrose Hill, napisaną wspólnie z Seanem Ono Lennonem, synem Johna Lennona i Yoko Ono.

To jest dobre!

Skoro o nowych piosenkach - Nick Cave i Warren Ellis udostępnili piosenkę Song For Amy, którą napisali do nowego filmu biograficznego o Amy Winehouse. Pełna ścieżka dźwiękowa Back To Black: Songs From the Original Motion Picture zostanie wydana 17 maja nakładem UMR/Island Records i będzie zawierać oryginalne nagrania Winehouse, a także utwory z niektórych jej inspiracji, w tym The Shangri - Las,  Billie Holiday, Minnie Riperton, Dinah Washington i Sarah Vaughan.


Nowy album The Mandrake Project promuje też  - wokalista Iron Maiden Bruce Dickinson, który  dał swój pierwszy od 22 lat solowy koncert. Miał on miejsce 12 kwietnia w Whiskey A Go Go w West Hollywood w Kalifornii. Dickinson był bardzo przejęty występem, pojawił się nawet w kasie, aby rozdać bilety swoim fanom.


Na żywo wystąpi też Jean-Michel Jarre i to razem z gitarzystą Queen Brianem Mayem podczas wyjątkowego, jednorazowego koncertu który 12 maja otworzy tegoroczny Festiwal Starmus na Słowacji. Jest to pięciodniowe, cykliczne wydarzenie, które odbędzie się w tym roku w dniach 13–17 maja pod hasłem Starmus Earth: przyszłość naszej rodzimej planety. Festiwal gromadzi laureatów Nagrody Nobla, naukowców i badaczy, astronautów, intelektualistów i artystów na wykłady oraz dyskusje na takie tematy, jak środowisko, sztuczna inteligencja i cyberbezpieczeństwo oraz przestrzeń kosmiczna, a także corocznie wręczany jest na nim Medal Stephena Hawkinga za komunikację naukową - Jean-Michel Jarre otrzymał go w 2017 r. Wstęp na koncert jest bezpłatny i będzie transmitowany w słowackiej krajowej telewizji RTVS, a także na całym świecie za pośrednictwem sieci EBU oraz na żywo na kanale YouTube Jeana-Michela Jarre'a (LINK).

Od muzyki wielkiego francuskiego multiinstrumentalisty blisko do gwiazd. NASA została poproszona o pomoc w nowych poszukiwaniach potwora z Loch Ness. Nowe badania planowane są na czerwiec tego roku (LINK).

Jedni szukają Nessie, inni domu dla kozy... Dziwny jest ten świat...


W temacie nietypowych zainteresowań i poszukiwań. Ostatnio szukano też zagadkowych  złomiarzy. I znaleziono. W Serbii dziesięciu osobom postawiono zarzuty kradzieży aż 43 000 odznaczeń państwowych z gmachu MSZ. Prokuratura podała jeszcze tylko, że zatrzymano osiem osób, a dwie pozostawiono na wolności. Poza tym nie ujawniono kto dopuścił się przestępstwa a także - po co?(LINK).

Wania złowił złotą rybkę.
- Rybka: puść mnie spełnię twoje życzenie
- Ok
- Willę chcesz?
- Nie
- BMW chcesz?
- Nie
- Medal za męstwo chcesz?
- Tak jasne.
Huknęło, j##$ęło i Wania znalazł się prosto na polu bitwy z dwoma granatami w ręku. Patrzy a na niego jedzie 10 czołgów. Wania wkurzony przez zaciśnięte zęby:
- K...wa, pośmiertny mi dała! 

Kończymy jak zawsze osiągnięciem ze świata nauki i postępu. Keith Wood, botanik z Ketchum wyhodował petunię, która w nocy świeci w ogrodzie (LINK).

Pogrzeb. Trumna spoczęła w grobie, rodzina i znajomi rzucają kwiaty. Nagle coś uderza w wieko. Facet, który rzucił coś ciężkiego zmieszany mówi:

- Przepraszam bardzo, kwiaciarnia była już zamknięta, to kupiłem bombonierkę ...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 9 października 2022

Z mojej płytoteki/ niezapomniane koncerty: J.M. Jarre i koncert w Chinach - klasyk muzyki elektronicznej


Całkiem niedawno opisywaliśmy album Vangelisa China (TUTAJ), wspominając o dzisiejszym dziele. Jest ono warte zaprezentowania, tym bardziej, że Jarre po Zoolook w zasadzie nie nagrał już nic wielkiego, przynajmniej na miarę Oxygene (opisanego TUTAJ), czy Eqinoxe (TUTAJ). Na dzisiejszej płycie mamy zresztą utwory ze wspomnianych wydawnictw.

Artysta wspomina całe wydarzenie następująco: W 1981 zostałem zaproszony przez chiński rząd do zagrania pięciu koncertów w bardzo zamkniętym w tamtym czasie kraju. Pięć koncertów halowych odbyło się odpowiednio w Pekinie (dwa koncerty) i Szanghaju (trzy koncerty), a ja specjalnie na nie skomponowałem aż siedem nowych utworów, które stylistycznie ewoluowały od electro przez ambient do tradycyjnej chińskiej muzyki.

Organizacja koncertów była sama w sobie dużym projektem, nie tylko ze względu na różnice kulturowe związane z oficjalną tradycją koncertową w Chinach. Publiczność pierwszego show składała się wyłącznie z personelu wojskowego i z tego powodu rozdawałem bilety mieszkańcom ulicy, aby umożliwić im udział w innych koncertach.

Mówi się, że 500 milionów Chińczyków słuchało koncertów na żywo w radiu, kiedy Jarre, jako pierwszy oficjalnie zaproszony muzyk z Zachodu, wystąpił w Chinach po epoce Mao.

Wystąpił 21,22,26,27 i 29.10. 1981 roku gromadząc w sumie ponad 218 000 ludzi. W występach wspomagali go: Pierre Mourey, Dominique Perrier, Roger Rizzitelli i Frédéric Rousseau.

Warto dodać, że w czasie koncertów nagrano DVD. To zupełnie niesamowity film - pokazuje klimat tamtych wydarzeń, kontakt muzyka z mieszkańcami, ale i też atmosferę samych występów. 


A muzycznie? Porównując do dzieła Vangelisa muzyka jest mniej podniosła i uduchowiona. Zapewne bardziej popowa. Ale nie znaczy to, że nie ma w niej specyficznego klimatu i piękna. W tamtych czasach J.M. Jarre potrafił nas oczarować. 


Dzisiaj niestety, takich czarodziejów elektroniki jest już coraz mniej. Po odejściu Vangelisa w zasadzie nikt nie jest już w stanie tworzyć takich klimatów. Warto jeszcze dodać, że album został podrasowany w studio (co miejscami niestety słychać) bowiem artysta nie był zadowolony z jakości nagrań koncertowych. Mimo tego możemy stwierdzić, że to klasyk.

Klasyk, zwłaszcza jeśli chodzi o jeden utwór. Mam na myśli znakomitą suitę Souvenir Of China. Rozmowy, migawki aparatu, odgłosy ulicy... Ten utwór niesie w sobie absolutnie niewyobrażalny ładunek depresji, refleksji nad sensem życia, tak jakby artysta chciał nam przed oczami wyświetlić zdjęcia z całej naszej przeszłości. Uświadomić, że nasze życie może skończyć się tak, jak kończy się opisywany dziś album... Nagłym cięciem i wszechogarniającą po nim ciszą...

Zostały nam jeszcze do opisania Pola Magnetyczne, po czym wyczerpiemy już warte uwagi działa francuza. No chyba że czymś nas jeszcze zaskoczy?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


J.M. Jarre - The Concerts in China, producent; J.M. Jarre, Disques Dreyfus 1981, setlista: The Overture, Arpegiator, Equinoxe Part 4, Fishing Junks At Sunset, Band in the Rain, Equinoxe Part 7, Orient Express, Magnetic Fields Part 1, Magnetic Fields Part 3, Magnetic Fields Part 4, Laser Harp, Night In Shanghai, The Last Rumba, Magnetic Fields Part 2, Souvenir Of China.



środa, 9 czerwca 2021

Z mojej płytoteki: Phaedra Tangerine Dream - podróż w czwarty wymiar

 

W zasadzie nigdy nie byłem znawcą muzyki elektronicznej. Staram się w swojej kolekcji posiadać płyty wartościowe, zwykle najpierw przesłuchuję a później kupuję. Nie dzielę muzyki gatunkami, płyty stoją alfabetycznie, poza kilkoma wyjątkami: osobno Beatlesi, Joy Division i całe 4AD. Reszta wg. alfabetu. 

Ostatnio pojawiła się znakomita okazja na Ebayu - płyta uchodząca za szczytowe dokonanie Tangerine Dream - Phaedra. W dodatku winyl e epoki, mało tego - jak napisano w komentarzu - płyta jest nowa (rzeczywiście gra jakby nie była nigdy wcześniej słuchana). A ponieważ nie miałem jej w kolekcji, luka została wypełniona. I jest. 

To najlepszy i legendarny skład TD - Froese, Franke i Bauman. Pierwszy z nich gra na melotronie, gitarze basowej, organach, drugi na moogu, klawiszach a trzeci organach. Wszyscy trzej na syntezatorze VCS3. Mimo tego bogactwa instrumentów muzycy mieli problemy z realizacją, bowiem całość nagrywali w żmudnym procesie na kasetach magnetofonowych, co w owym czasie było ogromnym przedsięwzięciem technicznym. Ale ja nie o tym. Ja o czymś, co natchnęło mnie podczas słuchania albumu.


Otwiera go długa (prawie 18 minut) - zajmująca całą stronę A suita Phaedra - kompozycja wszystkich trzech muzyków. Jak tytułowa bohaterka - grecka bogini, posiada wiele obliczy. Przechodzi przez kilka faz, od bardzo mechanicznej, przypominającej opisywany u nas album the Residents - Postcards from Patmos, wydany wiele lat później bo w 2008 roku (TUTAJ), do spokojniejszej. 

Stronę B otwiera kompozycja Froese - najlepsza i najbardziej romantyczna - Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares. Trudno oprzeć się urokowi tego utworu. Melotron na którym gra Froese przypomina, że zespół powstał pod wpływem inspiracji karierą Beatlesów. Z kolei wiatr, czy odgłosy helikoptera przypominają dokonania takich klasyków jak Klaus Schulze i jego Timewind z 1975 roku (o tej płycie jeszcze napiszemy). Końcówka z charakterystycznymi wystrzałami, szumem morza, jak i brzmieniem syntezatorów przypomina natomiast coś innego... 

Rzucam szybko okiem na dorobek wielkiego wirtuoza elektroniki. Zaczynał w 1972 roku, ale album który wstrząsnął światem -  Oxygene (pisaliśmy o tej płycie TUTAJ) zrealizował po omawianej dziś płycie, bo w roku 1976. Mowa oczywiście o Jean Michelu Jarre, zatem natychmiast nasunęło mi się pytanie - kto od kogo. Przesłuchuję debiut i drugi album JMJ. I wiem, że brzmią totalnie inaczej, to nie jest ten Jarre jakiego znamy z epoki od Oxygene poczynając. Dowodzi to jak wielką siłę inspiracji mieli niemieccy muzycy (nie zapomnijmy, że album wydała potęga - wytwórnia Virgin).


Movements of a Visionary skomponowany znowu przez wszystkich trzech jest nieco bardziej dynamiczny, a kończący album Sequent C (kompozycja Baumanna) wycisza słuchacza i nastraja bardzo refleksyjnie. Jest także nieco mniej elektroniczna a bardziej idzie w kierunku czegoś co po latach nazwane zostało world music.


Tangerine Dream - Phaedra, Virgin
1974, producent: Edgar Froese, tracklista: 
Phaedra, Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares, Movements of a Visionary, Sequent C.


Nie może być inaczej, musi być 6/6 za upór, nowatorstwo muzyczne i jeden z najpiękniejszych utworów muzyki elektronicznej jaki pozostawił po sobie genialny Froese, przechodząc w inny - czwarty wymiar (warto zobaczyć TUTAJ).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Isolations News 136: David Edwardes o pomniku Iana Curtisa, remaster koncertu Joy Division, Saville wystawia, Record Store Day 2021, Lisa Gerrard, Gary Numan, Molchat Doma i David Gilmour z nowymi klipami, Jarre nagrywa Salgado, sensacje ze świata sztuki


David Edwardes, który startuje w wyborach samorządowych na burmistrza Macclesfield napisał na FB, że Rada Miejska tego miasta ma zamiar postawić pomnik Iana Curtisa w West Park. Ma to być statua z brązu bez cokołu, a obok będzie znajdować się płaska scena (teren) na występy. Edwardes obiecuje że gdy zostanie wybrany, dopilnuje aby tak się stało. A teraz prosi o uwagi, rady od fanów Joy Division. Wybory będą w maju... (LINK).

Zobaczymy ile z tych obietnic zostanie kiedy Edwardes wygra wybory... Oby nie tylko sama płaska scena.

Jeśli już jak zawsze zaczęliśmy od Joy Division, to bloger FageOner zremasterował nagranie koncertu live z Apollo Theatre (Manchester) z 28 października 1979 r. Klip powyżej.


I przy okazji - w związku z 45 rocznicą powstania Warsaw/Joy Division można nabyć koszulkę, kubek, bluzę itd. wszystko z okolicznościowymi napisami (LINK).  


Jeśli Joy Division to niezapomniane okładki Petera Savillea. Museum of Design w Atlancie 9 kwietnia zademonstrowało prace jego, oraz innych artystów, których twórczość ukazuje siłę muzyki w budowaniu wspólnoty na wernisażu wystawy The Future Happened dostępnej online. Jednym z zademonstrowanych projektów jest zdjęcie Savilla  podczas wykonywania kultowej okładki albumu Section 25 From the Hip z 1984 roku  wydanego przez Factory Records (LINK).  W tym roku album ten ponownie ukaże się poprzez Factory Benelux - specjalnie na Record Store Day 2021. 

Jeśli o tym mowa, to pełna lista wszystkich płyt dostępnych podczas tej imprezy znajduje się TUTAJ a dla polskich fanów z listą sklepów TUTAJ. Przypominamy, że tegoroczny Record Store Day odbędzie się w dwie soboty: 12 czerwca i 17 lipca.

Dwa newsy w klimatach mroku - Deshta (Forever) jest drugim utworem z nowej płyty Burn duetu Lisa Gerrard & Jules Maxwell, wyprodukowanej przez Jamesa Chapmana, który został udostępniony aby zachęcić do kupna całego albumu.


I drugi news - białoruski Molchat Doma dołuje jak za dobrych czasów. Powyżej ich nowy klip. Przypomnijmy, że byliśmy pierwszym blogiem który przeprowadził wywiad z zespołem, zanim zaczęli robić światową karierę w Rough Trade. Można go przeczytać TUTAJ. Taką samą karierę wróżymy Give up to Failure, Freudersom i Free Games for May. Wszystkie nasze wywiady są TUTAJ.


Podobne mroczne klimaty roztacza przed nami Gary Numan, który przejął się ociepleniem i w nowym teledysku do Saints and Liars ostrzega przed niszczycielskimi zmianami klimatycznymi i hipokryzją religii. Singiel pochodzi z przygotowywanego albumu koncepcyjnego Intruder.


Jeśli już weszliśmy w progrock - David Gilmour udostępnił videoclip który zapowiada premierę filmu z koncertem nakręconym w Palladium w Londynie w lutym 2020 roku, zaledwie kilka tygodni przed pandemią koronawirusa. Wystąpili wówczas  Neil Finn, Noel Gallagher, Billy Gibbons, Kirk Hammett, John Mayall, Christin McVie, Jeremy Spencer, Zak Starkey, Pete Townshend, Steven Tyler i Bill Wyman. Cyfrowa transmisja filmu będzie dostępna od 24 kwietnia a płytę będzie można nabyć od 30 kwietnia.


Inny dinozaur - Jean Michel Jarre wydał kolejny album studyjny. Nosi tytuł Amazônia. I różni się od wszystkiego co napisał wcześniej. Może dlatego, że to dźwiękowy komentarz do wystawy zdjęć Sebastião Salgado wykonanych właśnie w Amazonii. Płytę można nabyć TUTAJ a wcześniej posłuchać jej fragmentu. 

Żeby znowu nie wyjść na nieskromnych, delikatnie wspomnijmy, że my zafascynowaliśmy się Salgado zanim zrobił to francuski muzyk. Warto zobaczyć TUTAJ.


Skoro weszliśmy w klimaty sztuki - szykuje się międzynarodowy skandal. A w zasadzie już trwa. Otóż ekspert Muzeum Luwr odmówił wystawienia na ekspozycji wartego 450 milionów dolarów obrazu Salvator Mundi przypisanego Leonardowi da Vinci. Bo stwierdzili, że jego autentyczność jest wątpliwa. Obraz stał się najdroższym dziełem sztuki na świecie, gdy w listopadzie 2017 roku został sprzedany na aukcji przez dom aukcyjny Christie's następcy tronu Arabii Saudyjskiej Mohammedowi bin Salmanowi. W wywiadzie, w nowym filmie dokumentalnym Antoinea Vitkinea o tym dziele zatytułowanym The Saviour for Sale, wysoki urzędnik w rządzie prezydenta Emmanuela Macrona mówi, że tajne badania przeprowadzone w Luwrze wykazały, że Leonardo tylko przyczynił się do powstania obrazu. Saudowie liczyli, że ich obraz stanie się główną atrakcją planowanej wystawy, a tymczasem dzieło zostało odrzucone w ostatniej chwili. Kontrowersyjny film zostanie wyemitowany we Francji 13 kwietnia na kanale France5 (LINK).


Kolejna sensacja: W Egipcie archeolodzy odkryli w piaskach pustyni zaginione miasto Luksor z czasów Amenhotepa III (dziadka słynnego Tutanchamona) czyli sprzed 3500 tys lat (dokładnie z okresu 1386-1353 p.n.e.). W nowo odkrytym mieście znajduje się kilka dzielnic: mieszkalne i administracyjne, a także duża piekarnia i przetwórnia żywności, warsztat do produkcji cegieł i biżuterii oraz cmentarz z nienaruszonymi grobowcami (LINK).


I jeszcze jedna sensacja:  być może autorem dzieła w Hiszpanii przedstawiającego Ecce Homo jest sam Caravaggio (należy nadmienić że istnieje tylko 14 przypisywanych mu prac). Ministerstwo kultury Hiszpanii zablokowało aukcję XVII-wiecznego obrazu po tym, jak eksperci zasugerowali, że mógł on zostać wykonany nie przez naśladowcę Caravaggia, jak wcześniej sądzono, ale przez samego mistrza renesansu. Wyceniony na skromne 1500 euro (1780 dolarów), miał trafić na sprzedaż do domu aukcyjnego Ansorena w Madrycie. Jeśli rzeczywiście byłoby to dzieło Caravaggia, prawdopodobnie byłoby warte miliony.

Na koniec niepokojąca wiadomość - Jacek Żaba Żędzian zaraził się COVID-19… (LINK). Życzyliśmy mu zdrowia przez FB. Przypomnijmy że Żaba to równy gość, jest między innymi organizatorem festiwalu Rock na Bagnie - o czym opowiedział nam TUTAJ.

Żaba skop tyłek chińskiemu wynalazkowi i wracaj do nas cały i zdrów. 

A wtedy my znowu napiszemy o Twoim festiwalu - bo u nas codziennie coś nowego - tego nie ma w mainstreamie.

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Isolations News 119: Nowe zdjęcia Joy Division, tandetna wersja wideo Colony, From Brussels with Love na liście wznowień roku, Opposition nagrywa, RIP Darek z Siekiery..., Jarre zapowiada koncert, RIP Harold Budd


Portal Omega Auctions (TUTAJ) zapowiada że w styczniu będzie sprzedawał unikalne zdjęcia z lat 70-tych i 80-tych, wśród nich powyższe foto Joy Division z koncertu w Birmingham w 1980 roku. Fotograf zdawał sobie jak widać sprawę kto był wtedy najważniejszą postacią kapeli. Jak to powiedział o nich Martin Hannett - Joy Division to geniusz i trzech kibiców Manchester City... 

W temacie - pojawiły się też nowe zdjęcia Iana Curtisa (TUTAJ) i komputerowo pokolorowane słynne zdjęcie Kevina Cumminsa (TUTAJ).


Na oficjalnym kanale Joy Division na YT pojawiło się coś co nazwane jest official lyrics video piosenki Colony. Po tragedii jaką było Joy Division Reimagined videos z okazji 40-lecia wydania Unknown Pleasures, jak widać komuś zależy na dalszej kompromitacji zespołu. Czy Joy Division bez Iana Curtisa mają prawo do produkowania tego typu taniego szajsu skierowanego do gimbazy? Dajcie już sobie siana panowie, albo zacznijcie inwestować, bo tego typu nikobudżetówka wręcz zniechęca.



W temacie i klimacie - Album From Brussels with Love znalazł się na liście najciekawszych wznowień roku wytwórni Rough Trade. Więcej TUTAJ.


Jeśli zeszliśmy do undergroundu - The Opposition (o których pisaliśmy u nas wiele razy TUTAJ) nagrali już 8 z 9 piosenek na nową płytę - album wyjdzie na CD i DVD, jest także mowa o książeczce dołączonej do nagrań. Więcej TUTAJ. Przypomnijmy że Mark Long i przyjaciele wrócili do nas po latach w znakomitym stylu, albumem Somwhere in Between, który zrecenzowaliśmy TUTAJ.   


Kopiemy jeszcze głębiej w undergroundzie i dokopujemy się do złóż rodzimego. Pojawiło się nagranie pierwszej Siekiery z próby z 1984 roku. Utworu Zabij TY można posłuchać powyżej. Pamiętamy ich koncert z Jarocina, o czym pisaliśmy TUTAJ.


A propos drugiej Siekiery, o której pisaliśmy TUTAJ, zmarł jej basista i wokalista Dariusz Malinowski... (LINK). Już jest Na Zewnątrz... 


Wtedy w Jarocinie grał też KAT. Zespół zamieścił właśnie wideoklip z anglojęzyczną wersją ich utworu Ostatni Tabor / The Last Convoy, w ramach 40.lecia płyty pod tym samym tytułem. Brak Kostrzewskiego na wokalu, poziom muzyczny (bo tylko o tym mówimy), który jest delikatnie mówiąc odległy od tamtego. Powiedzmy takiego: 

Być może dlatego zespół wyłączył możliwość komentowania teledysku... 


Daleki od poziomu z tamtych lat jest też inny wielki artysta - Jean Michel Jarre (pisaliśmy o nim TUTAJ), który da darmowy koncert w Sylwestra, online o 23:35 (czasu paryskiego) w wirtualnej katedrze Notre Dame. Powyżej trailer za zaproszeniem. 

Jak pisze artysta: Welcome to the Other Side będzie jednorazowym, ekskluzywnym, ogólnoświatowym i otwartym dla wszystkich, bezpłatnym koncertem, którego celem, poza świętowaniem Nowego Roku w futurystyczny i świąteczny sposób, będzie przesłanie nadziei na 2021 rok i na koniec mrocznych czasów, przez które wszyscy przeszliśmy w tym roku: cyfrowe i wirtualne zaproszenie z Paryża, Miasta Światła, tętniącej życiem metropolii sztuki i kultury oraz siedziby najsłynniejszej katedry na świecie. Notre-Dame zajmuje wyjątkowe miejsce w zbiorowej wyobraźni, jest symbolem siły i światowego dziedzictwa, które nas łączy.  Muzyk na wszelki wypadek radzi zacząć przygotowywać się do połączenia już o 23:15 (TUTAJ). My jesteśmy już gotowi.


Koncertu na pewno nie obejrzy legenda instrumentów klawiszowych - Harold Budd. Miał 84 lata. Przyczyną jego śmierci były komplikacje po COVID-19. O tym smutnym wydarzeniu poinformował zespół Cocteau Twins (TUTAJ), z którym muzyk współpracował nagrywając absolutnie genialny album, którego okładkę zamieszczamy powyżej... Muzyk współpracował też z Robinem Guthrie czego wynikiem jest wydana w zeszłym tygodniu płyta  Another Flower , nagrana w Bordeaux we Francji w 2013 roku, fragmentu można posłuchać TUTAJ.

RIP Harold.

My wracamy jutro, no chyba że spikniemy się z Haroldem, ale jeśli nie to kolejny news, jak co dzień, już jutro. Dlatego czytajcie nas - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 21 grudnia 2018

O tym jak Jean - Michel Jarre odkrył tlen


Tlen, kultowy album Jean-Michel Jarre'a do dzisiaj chyba pozostał niepobitym albumem jeśli chodzi o muzykę elektroniczną. Pamiętam jak kolega Szymon przyniósł winyl, który najpierw skopiowaliśmy na kasety magnetofonowe, by piłować je niemiłosiernie głównie wieczorami gapiąc się w niebo na spadające gwiazdy. 

Mama Szymona sprzedawała w sklepie Pewex. Od czasu do czasu pozwalała nam skopiować jakiś winyl. Dzięki temu Szymon zafascynował nas właśnie Jarrem, Tangerine Dream, Mrillion i Oldfieldem.

To były czasy kiedy niczego nie można było kupić w sklepach, czasem jedynie kasety z nagraniami innych. Kupowało się je za krocie tylko po to aby zamazać własną muzyką, unikając blokad w postaci wyłamanych ząbków wpychając tam papier... Moja kaseta z Oxygene była koloru żółtego... 

Ten album ma szczególne miejsce w historii muzyki, dlatego aż dziw bierze kiedy czyta się historię jego powstania...(TUTAJ)

Muzyk od dzieciństwa interesował się konwersją dźwięku, w młodości w kuchni swojego domu stworzył prowizoryczne studio nagraniowe. Na początku było to tylko kilka gitar i pierwszy syntezator - EMS VCS3. Później pojawił się spowalniacz dźwięku. To na takim prymitywnym sprzęcie i w zupełnie nieprofesjonalnych warunkach komponował kolejne części tego genialnego albumu. Przypomina to nieco fascynacje Martina Hannetta (TUTAJ), legendarnego dźwiękowca Joy Division.

Artysta twierdzi, że znał Autobahn zespołu Kraftwerk (swoją drogą była to jedna z ulubionych płyt Iana Curtisa z Joy Division, na pewno pojawi się u nas w dziale Z Mojej Płytoteki), ale w tamtych czasach, a przypomnijmy że był to rok 1974 (Curtis miał wtedy zaledwie 18 lat) płyta ta brzmiała dość archaicznie i artysta zamarzył o czymś tylko i wyłącznie instrumentalnym i brzmiącym bardziej nowocześnie. Kiedy w galerii zobaczył obraz, który później stał się okładką tej płyty, od razu wiedział że to jest to.
Zadziwia w historii Oxygene coś, co w zasadzie zadziwiać nie powinno. Coś, co każdemu artyście nie może być obce. Stare powiedzenie mówi: jesteś artystą musisz oswoić się z odrzuceniem swoich dzieł. To samo co wcześniej spotkało the Beatles, przez co Decca nie zarobiła kroci, i to samo co spotkało wiele lat później inne zespoły (również Joy Division), spotkało też genialnego Francuza. Swoją drogą, jakie kmiotki zasiadają w tych wytwórniach... Odrzucali ten album wiele razy, nie ma tekstów, nie ma singla, perkusji, nie ma wokalu w rodzimym języku... Jego matka pytała dlaczego na okładce jest czaszka a płyta ma tytuł pierwiastka chemicznego? 

Na ratunek przyszedł Francis Dreyfus, właściciel małej wytwórni płytowej Disques Dreyfus, która zainwestowała w 50 000 egzemplarzy płyty...

Oxygene to trzecia płyta francuskiego multiinstrumentalisty. To płyta uważana za przełomową, bowiem sprawiła, że muzyka elektroniczna trafiła do mass-mediów. Stała się hitem osiągając gigantyczne nakłady piętnastu milionów egzemplarzy. Nie ma chyba człowieka który nie kojarzy Oxygene IV bodajże największego przeboju autora. 

Dla mnie J.M. Jarre to Oxygene, Equinox (opisany TUTAJ) i koncert w Chinach. Może jeszcze Magnetic Fields, może kawałki Zoolok. Słuchając Oxygene zawsze przypominam sobie jak ogromne wrażenie zrobiły na moich kolegach i na mnie charakterystyczne, przechodzące między kanałami, wystrzały w Oxygene II. Ostatni utwór zawsze będzie kojarzył mi się z Bałtykiem i wieczornymi spacerami po plaży...   

Zatem idźmy...     




Jean Michel Jarre, Oxygene, Disques Dreyfus, 1976. Producent: Jean-Michel Jarre. Tracklista: Oxygene (Part I), Oxygene (Part II), Oxygene (Part III), Oxygene (Part IV), Oxygene (Part V), Oxygene (Part VI).  

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.