Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fac 2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fac 2. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 listopada 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.18. Joy Division tworzyli swoisty rodzaj muzycznej intensywności

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler.

Po tym jak Martin Hannett wyraził zainteresowanie Joy Division doszło do spotkania prawdopodobnie w hotelu Picadilly. Obecni byli na nim Richard Boon, Rob Gretton, Tony Wilson i Mick Middles. Doszło do wymiany kaset z muzyką, autor wspomina że wie, że oni już wcześniej ze sobą rozmawiali, i skromnie dodaje, że nie czuje się współtwórcą późniejszego sukcesu Joy Division
 
Ian Curtis w tym czasie pojawiał się często w siedzibie RCA (o czym już wielokrotnie pisaliśmy). Na szczęście RCA nie wydało albumu Joy Division, bowiem zdaniem autora, rutyna z jaką podchodzą duże wytwórnie do zespołów spowodowałaby, że Joy Division byliby jednym z wielu zespołów na rynku. Zaistnieli, bo się wyróżniali więc potrzebowali oni geniuszu realizatorskiego Martina. Jednocześnie na próbach eksplorowali coraz to bardziej nieznane terytoria muzyczne. 
 
Gitarzysta zespołu V2 Mark wspomina, że słuchał ich podczas prób i nie pasowali do niczego, co znał wcześniej. Tworzyli pewien rodzaj muzycznej intensywności, do której też dążył jego zespół, ale uzyskiwał ją przy wyjątkowych okazjach, jedynie chwilowo, albo pod wpływem alkoholu. Inni członkowie jego zespołu nie lubili Joy Division, ale on coś w nich widział.
 
 
Zespół nie miał wtedy żadnych ofert z wytwórni płytowych, więc nagranie dwóch piosenek na Factory Sampler ich ucieszyło, zwłaszcza Roba. Widzieli w tej ofercie możliwość pójścia do przodu. Wilson wspomina, że Cabaret Voltaire mieli wtedy dwie niewykorzystane piosenki, co było okazją do umieszczenia ich na wydawnictwie, natomiast Durutti Column, mimo kłopotów personalnych, byli naturalnym wyborem jako zespół działający pod okiem Factory. Z kolei komik John Dowie, znalazł się pośród wykonawców, bo  był przyjacielem Wilsona z Granady (z innych źródeł wiemy, że był spokrewniony z Tonym).
 

Piecze nad projektem objął Martin Hannett. Hooky wspomina, że nad nagraniami czuwał też John Brierely. Odbyło się ono w studio w Rochdale. Hooky nie podziela twierdzeń, że Hannett odkrył sekretną broń zespołu. Dodaje, że wykonano wtedy więcej miksów obu piosenek na taśmach. Te jednak zostały utracone kiedy Chris Hewitt sprzedał swoje udziały w studio wraz z taśmami. Uważa, że powinny kiedyś być wydane.
 
Nad szatą graficzną czuwał Peter Saville. Wspomina, że sklejanie odbywało się w domu Wilsona. Każdy kto tam przychodził dostawał 500 płyt, 500 okładek, folii i sklejał. To było czasochłonne i żmudne i nieco osłabiło entuzjazm Tonyego
 
Zwyczajem jego i Lindsay stało się wspólne odsłuchiwanie taśm w samochodzie podczas jazdy. Jedna z tych, jaką dostał, była nagrana przez zespół OMD. Piosenki wzbudziły ogromny entuzjazm u Lindsay. Były tam nagrane zaledwie dwa utwory - ballada na syntezatorach Almost i utwór Electricity.
 

Wilson w tamtym czasie uważał, że OMD powinni stać się popową twarzą Factory.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.               

środa, 1 listopada 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.17. To Abraxas Santany było inspiracją dla okładki Factory Sampler

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni.
 
Russel Club był pełen dealerów, kieszonkowców i policji, a wystrojem nie pasował do koncertów organizowanych przez Factory. Wtedy podczas koncertu Patti Smith w Apollo Theatre Wilson poznał Petera Saville'a. Później odbyło się spotkanie w kantynie TV Granada, na którym Wilson zaproponował artyście wykonanie posteru na 27.05.1978. Poster uważany teraz jako klasyk nigdy jednak nie zawisł na ulicach, w związku z opóźnieniem jego wykonania (choć w jednym z wywiadów Saville zaprzecza temu faktowi).
 
Z Russel Club był problem, dlatego że był trudny do odnalezienia z powodu lokalizacji. Zwłaszcza jeśli było się pod wpływem alkoholu. Trzeba było do niego dojechać autobusem z centrum. Joy Division debiutowali tutaj 20.10.1978 roku. Klub mieścił około 800 osób wiec był całkiem dobrym miejscem na rozwój lokalnej sceny muzycznej. 
 
W sierpniu 1978 roku Tony Wilson otrzymał telefon od Rogera Eagle'a - animatora ruchu muzycznego z Liverpoolu, z propozycją założenia wspólnej wytwórni płytowej. Podczas rozmowy zgodzili się, że Joy Division stają się coraz lepsi, a nowo odkryty zespół Durutti Column, który jest prowadzony przez Alana Erasmusa, posiada w sobie ogromny potencjał. Wilson wspomniał podczas rozmowy, że być może wyda tani album poświęcony zespołom wokół Factory. Pod wpływem kwasu odwiedził mieszkanie perkusisty Durutti Column Chrisa Joyce'a. Ten miał kolekcję winyli, wśród nich był album Santany Abraxas. Miał on jak na tamte czasy kompletnie psychodeliczną i unikalną okładkę.
 
 
Wydruk okładki nie był na karcie tylko na papierze, który był zamknięty specjalnym kawałkiem taniego plastiku. W ten sposób Wilson skrystalizował w swojej głowie ideę, że sampler Factory będzie zapakowany w plastikowe opakowanie. 
 
Warto w tym miejscu wspomnieć, że kłóci się to z inną znaną wersją historii powstania pomysłu na opakowanie Factory Samplera. Idea miała powstać, kiedy Wilson pod wpływem narkotyków zobaczył się na regale z płytami, gdzie stała okładka albumu Bowiego zapakowana w folię. Middles jednak przedstawia inną wersję z albumem Santany, która nie była znana wcześniej. 
 
Tony pojechał następnego dnia do Liverpoolu żeby przedstawić Eagle'owi swój pomysł, na albumie miały wystąpić dwa zespoły z Manchesteru i dwa z Liverpoolu, które miał wybrać on. Między nimi jednak nie doszło do porozumienia, prawdopodobnie w wyniku braku akceptacji rozmiaru wydawnictwa. W tym czasie Wilson dowiedział się o spadku 5000 GBP po matce. Wtedy podjął definitywną decyzję o wydaniu Factory Samplera.
    
Wtedy na horyzoncie pojawił się Martin Hannett, jako producent. Istnieje kilka wersji historii w jaki sposób Joy Division zaistnieli w obszarze zainteresowania Factory. Wiadomo, że Tony widział ich w Rafters, znał też Roba i myślał o kapeli dla Factory. Middels jednak doskonale pamięta inną wersję - pamięta jak rozmawiał z Hannettem i ten nie był zainteresowany Joy Division. Wtedy Middles podrzucił mu kasetę z ich nagraniami i Martin zmienił zdanie, prosząc go o zaaranżowanie spotkania. 
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.        

środa, 8 grudnia 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.19: Wizja a Factory Sample narodziła się pod wpływem LSD

    

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1234567891011121314151617 i 18).

20.09.1978 roku zespół wystąpił w Granada TV (warto zobaczyć TUTAJ). Chociaż wiele lokalnych zespołów miało taką szansę i szybko ich występy zostały zapomniane, to jednak występ Joy Division przeszedł do historii. 

Na tle filmu World in Action i ulicy z samochodami z Hulme robotyczny taniec Iana Curtisa robił niesamowite wrażenie.


Latem 1978 roku Roger Eagle - promotor muzyki, zadzwonił do Tony Wilsona i zaproponował mu założenie wytwórni płytowej, celem promocji zespołów z Liverpoolu i Manchesteru. Tony widząc jak wiele ciekawych zespołów pojawiło się wokoło przyjął tą inicjatywę niezwykle entuzjastycznie. 

Pewnej sobotniej nocy Wilson w towarzystwie Erasmusa zażył tabletkę LSD. Wszystko odbyło się w mieszkaniu perkusisty Durutti Column. Tony miał wizję, że przelatuje przez jego kolekcję płyt i zobaczył album Santany Abraxas, który był zapakowany w torebkę foliową. Tym sposobem pojawiła się w jego głowie idea The Factory Sample (warto zobaczyć TUTAJ). Na drugi dzień wymyślił że wydawnictwo będzie dwusinglowe, na fałdowanym papierze i w folii. Ten pomysł nie spodobał się Rogerowi Eagle, dlatego Wilson porzucił wizję robienia wspólnego wydawnictwa z Liverpoolem i zdecydował, że Factory będzie wydawnictwem z Manchesteru. Pomyślał też o zespołach, pod ręką byli Durutti Column, Joy Division, zdecydował się też na zespól Cabaret Voltaire z Sheffield

Wtedy coraz bardziej znany był Martin Hannett, realizator Spiral Scratch the Buzzcocks, oraz Cranked Up Really High zespołu Slaughter and the Dogs. Również karierę robił Jilted John, mający już w dorobku zrealizowane przez Hannetta trzy przeboje.


Wtedy w życiu Iana Curtisa sprawy rodzinne zeszły lekko na bok z powodu pozytywnych zmian wkoło zespołu. Deborah była w ciąży z Natalie, choćby ten fakt pokazywał jak odmienna była sytuacja Iana w porównaniu z pozostałymi członkami Joy Division. Ian po koncertach nie mógł imprezować z kolegami z zespołu, bardzo poważnie podchodził do roli przyszłego ojca. Mili też w domu psa collie, o imieniu Candy - nazwanego tak na cześć piosenki Velvet Underground pt. Candy Says.


W październiku 1978 roku również Bernard wziął ślub z Sue Barlow, i prawdopodobnie to była przyczyna że zbliżyli się do siebie z Ianem

Ian wtedy stal się liderem zespołu, i chociaż nikt tego nie mówił oficjalnie, to był jego zespół, który realizował jego wizję. 

Tworzenie piosenek odbywało się podczas wspólnych jamów. Grali a Ian siedział z kartkami papieru. Nie mieli wskazówek jak pisać piosenki, być może dlatego wychodziło im to, choć czasami nie. Ale im dłużej to trwało tym byli coraz lepsi i tym bardziej stawali się zespołem Iana Curtisa.

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                 

środa, 30 czerwca 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.2: FAC 2 , pierwszy koncert Joy Division w Londynie i pierwszy atak epilepsji Iana Curtisa

Kolejne obszerniejsze wzmianki o Joy Division pojawiają się w książce Jamesa Nice'a w kontekście listu, jaki Tony Wilson napisał do Roba Grettona 9.05.1978 roku. Tony twierdził, że podoba mu się EPka An Ideal for Living i chce zaproponować zespołowi występy pod szyldem Factory w Russel Club. 9.06. zespół występuje w towarzystwie the Tiller Boys. Publika była nieliczna, mimo tego zespół wypadł znakomicie. Ian Curtis ze sceny dostał się w publikę, niesiony był przez muzykę która całkowicie go wypełniła. 

Interesujący jest spis zespołów, które w latach 1978 - 1979 koncertowały w Russel Club w ramach imprez Factory. Są tam: Human League, the Only Ones, Magazine, the Fall, the Passage, Ultravox, Wire, Pere Ubu, Penetration, Gang of Four, Crass, Stiff Little Fingers, the Cure, Cabaret Voltaire, the Skids, Throbbing Gristle, Simple Minds, Echo and the Bunnymen, B-52s i oczywiście Joy Division. Do tego można dodać tajny koncert Iggy Popa i krótki występ PIL.

W 1978 roku odbył się pierwszy występ Joy Division w Granada TV (warto zobaczyć TUTAJ).

Powstaje idea wydania EPki A Factory Sample (FAC 2; warto zobaczyć TUTAJ), oczywiście z udziałem Joy Division. Obie piosenki zespołu nagrane zostały w studio Cargo w Rochdale (pisaliśmy o nim TUTAJ), którego właścicielem był John Brierley. Sesja była jednodniowa, a podczas niej Hannett użył cyfrowego opóźniacza dźwięku AMS. Doszło do lekkiego spięcia, bowiem Wilson nie poinformował właściciela studio, że to Hannett będzie realizował nagranie. Najdłużej nagrywali perkusję - każdy bęben osobno. Następnie Hannett kazał zespołowi opuścić studio bo nie chciał żadnej interwencji w proces miksowania nagrań. 


Jak wspomina Stephen Morris, wynik ich totalnie zaskoczył. Piosenki nie zostały zmienione jeśli chodzi o melodię, natomiast były zupełnie odmienione w warstwie brzmieniowej. Byli oczarowani, bo zespół brzmiał tak jak na prawdziwej płycie. 

Przytoczone są fragmenty wywiadu, jakiego Hannett udzielił Jonovi Savage'owvi, w którym opowiada o tym, jakim prezentem dla producenta byli Joy Division (cały wywiad jest TUTAJ).

Omówiona zostaje ręczna produkcja okładek A Factory Sample (wszystko zostało opisane przez nas TUTAJ). 

27.12.1978 roku zespół zagrał swój pierwszy koncert w Londynie, dla garstki ludzi, w klubie Hope and Anchor. Jonathan Crabb uwiecznił ten występ...





Recenzja w the Sounds była negatywna, a zespół określono jako nieudolny, natomiast po koncercie Ian Curtis miał a samochodzie pierwszy atak padaczki. Zatrzymali się,  położyli go na drodze, po czym zawieźli do szpitala koło Luton. Lekarz uświadomił ich co się stało, i zalecił wizytę po powrocie do domu. Otrzymał tabletki (Fenobarbiton) zanim wyruszyli do Manchesteru

Na miejscu wszyscy byli przekonani, że to jednorazowy incydent, niestety ataki zaczęły się nasilać i były coraz silniejsze. Lekarze włączyli do leczenia środki uspokajające i kazali Ianowi Curtisowi żyć jak najspokojniej. Steven Morris jednak uważa, że Ian nie po to był w zespole. Uwielbiał szaleć na scenie, i zalewać się podczas występów - to podstawowe rzeczy dla jakich wchodzi się w skład grupy rockowej.

Poprzedni tekst z tej serii jest TUTAJ. Wkrótce przejdziemy do roku 1979, i realizacji Unknown Pleasures

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

sobota, 11 lipca 2020

Jak zaczęła się wielka kariera Joy Division, czyli historia FAC 2 oczami świadka: Kto zabił Martina Hannetta? - streszczenie książki Colina Sharpa cz.7

Jakiś czas temu zaczęliśmy na naszym blogu streszczać książkę Colina Sharpa o wielkim realizatorze nagrań i twórcy Manchester Sound, Martinie Hannettcie. Pierwsza część opisu dostępna jest TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ a szósta TUTAJ.

Dzisiejsza część rozpoczyna się od opisu wizyty Alana Erasmusa w domu autora. Przypomnijmy, że jesteśmy na etapie, gdy autor książki został zaakceptowany jako wokalista (po przesłuchaniach) do zespołu Durutti Column

Sharp wspomina, że Erasmus zawsze był w ruchu, ciągle coś przesuwał, przenosił, a jak nie miał czegoś to transportował kogoś z miejsca A do miejsca B (wśród wymienianych osób jest m.in. Ian Curtis).  

Alan Erasmus przyniósł kasetę z dwoma instrumentalnymi utworami Durutti Column, które miały być umieszczone na pierwszym wydawnictwie Factory Records, czyli A Factory Sample (warto zobaczyć TUTAJ) - FAC 2. Wydawnictwo miało zawierać dwie płyty, zatem posiadać miało cztery strony, nazwane przez szefów Factory: Aside, Beside, Seaside, Decide. Zaproszono na album wybrane zespoły, oraz komika bo uznano, że ten element urozmaici wydawnictwo (mało kto wie, że był to krewny samego Tony Wilsona - przypis isolations). 

Na kasecie znajdowały dwa utwory instrumentalne  - No Communication i Thin Ice, a Sharp miał do nich napisać teksty. 

Sometimes I think about the second/pain/day
The things I've seen and read 
Sometimes I feel about the inhumanity 
The dying and the dead 
You wonder how they got that way 
You know they beat their feet 
There's some pretty strange people around
There's a lot I wouldn't like to kiss/meet/hold 
There's things I feel passionate about 
But they're things 
I'd rather not discuss 
Unless you insist and I really must 
It's all dashes to the masses, lust to dust It's nonsense, really 
It's a crying shame 
The hot and the lame 
The blind leading the blind 
With the blinds down 
The blind leading the blind 
It's a crying shame 
The blind leading the blind 
The blinds down 
Blinds down 
Blinds

Erasmus przyjechał punktualnie na następny dzień o 11:10 i pojechali mercedesem Tonyego do studia w Rochdale.


Na miejscu był Tony i Martin. Ten zapytał go czy ma przy sobie speeda (amfetaminę), i zażyli ją obaj. To był okres, gdy Tony uważał Martina za czarodzieja dźwięku, magika, który z surowych utworów Joy Division dostarczonych na wydawnictwo, uczynił arcydzieła. Hannett pochwalił jakość narkotyku i zażartował, że jeśli Sharp będzie takim dobrym wokalistą, jakim jest jego towar, to będzie dobrze.


W dalszej części rozdziału Colin Sharp wspomina wiodącą rolę Alana Erasmusa. To w jego mieszkaniu przy Palatine Road chłopaki z Joy Division sklejali okładki A Factory Sample. Okładkę zaprojektował Peter Saville, wówczas student. Zaprojektował też pierwszy poster Factory, ale dostarczył go kilka dni po koncercie (choć Saville twierdzi w filmie dokumentalnym Shadowplayres TUTAJ, że tego faktu nie pamięta - przypis isolations). Był wtedy zapatrzony w Roxy Music, i finalnie projektował też ich okładki. Stworzył niepowtarzalny wizualny styl wytwórni. Alan  był wtedy jej filarem - twórcą nazwy. Był miły, rzeczowy, i to on wręczył Sharpowi 200 GBP w różowym plastikowym portfelu, za jego wkład wokalny w nagrania Durutti Column.       
To do tego minialbumu, sprzedanego w ilości 10000 egzemplarzy, zaczęła się wielka kariera Joy Division. Sharp twierdzi, że Digital to najlepsza twarz zespołu w ich najbardziej twórczym okresie, w czasie kiedy byli mocni jak nigdy.

Kolejny rozdział znakomitej książki Colina Sharpa streścimy wkrótce - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 20 października 2019

Jaki były ostatni utwór Joy Division? Wcale nie Ceremony...

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie kilka przemyśleń, inspirowanych przede wszystkim analizą komentarzy na YT pod koncertową wersją piosenki Digital, jak i albumem Still (FAC 40), który ukazał się już po śmierci Iana Curtisa (1.08.1981). 

Jak wiadomo kończącym album utworem, jest właśnie Digital - wersja z ostatniego koncertu zespołu na uniwersytecie w Birmingham, dokładnie w High Hall, 2.05.1980 roku. 
Wiele osób w komentarzach podkreśla, że to ostatnia piosenka zespołu, zagrana w dodatku na bis, po czym Curtis wypowiada symboliczne: thank you, good night. Zespół więcej nie koncertuje, 18.05.1980 roku wokalista popełnia samobójstwo.


Zatem wydaje się, że rzeczywiście Digital, tak na marginesie pierwszy nagrany dla Factory utwór zespołu, (umieszczony wraz z Glass na A Factory Sample - FAC 2, opisanym przez nas TUTAJ) zdaje się być jednocześnie ostatnim zagranym live

Tak jednak nie jest, bowiem Joy Division przygotowywali się do koncertów w USA i odbyli 14.05.1980 roku próbę w  Graveyard Studios, Prestwich gdzie nagrano Ceremony.



Ale Ceremony można znaleźć na Still, co prawda w wersji live, zatem mimo, że to ostatnie nagranie grupy (przynajmniej z dotychczas opublikowanych), to nie jest to ostatnia wspólna kompozycja zespołu! Taką natomiast zdaje się być In A Lonely Place umieszczone (w wersji z próby), podobnie jak wspomniana powyżej wersja Ceremony, między innymi na kompilacyjnym wydawnictwie Heart and Soul, które ukazało się w 1997 roku. 

Fakt, że In a Lonely Place jest ostatnią kompozycją zespołu potwierdza ulokowanie tekstu piosenki w książce Deborah Curtis, jako ostatniego pełnego tekstu Iana Curtisa, po nim są już tylko utwory niedokończone. No i sam tekst... Jasne aluzje do samobójczej śmierci przez powieszenie, mało tego samą piosenkę można traktować jako wołanie do śmierci...

Pieści marmur i kamień
Miłość, która była wyjątkową dla jednego
Strata, gorączka i nienawiść
Jak bardzo chciałbym, 
Żebyś była tu teraz ze mną
 
Ciało, które zwija się i umiera
Pasuje do okropnej rozkoszy
Ciepłej jak pies wokół twoich stóp
Jak bardzo chciałbym, żebyś była tu teraz ze mną
 
Wisielec rozgląda się, gdy czeka
Sznur rozciąga się mocno i pęka
Któregoś dnia umrzemy w waszych snach
Jak bardzo chciałbym być tutaj teraz z tobą 

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów

Nagranie z próby, też z kwietnia 1980 roku pochodzi z kolekcji Petera Hooka. Poniżej klip ukazujący ewolucję powstawania utworu, można przy okazji usłyszeć jak zespół komponował (to tzw. take 2):

Dalsze wersje piosenki pokazują coraz większe jej dopracowanie (take 5, 4 i 3). Pochodzą one nie tylko ze wspomnianego Heart and Soul, ale i z wydanego przez New Order (zaledwie w 800 egzemplarzach) maksisingla zawierającego dodatkowo ich wersję tego utworu (cena to około 1000 USD).


Na koniec jedno spostrzeżenie. Warto zwrócić uwagę na ewolucję w brzmieniu zespołu. Wprowadzony na Closer syntezator brzmi już jak melotron, jest bardziej elektronicznie. Zarówno Ceremony jak i In A Lonely Place (choć z nieco zmienionym tekstem) weszło do repertuaru New Order. Jak widać Ian Curtis miał ogromny wpływ na wytyczenie drogi jaką poszli New Order. Nie jest tajemnicą, że muzycy po śmierci Iana Curtisa pożyczyli od wdowy zeszyty z tekstami...

Czy poznamy inne, nowe  nagrania Joy Division? Myślę, że tak. Wszystkie próby zespołu nagrywane były na kasetach a jak pokazuje powyższy przykład, zbiory muzyków są ogromne. 

Pozostaje nam tylko cierpliwie czekać i mieć świadomość, że bez geniuszu Iana Curtisa, wielu dziś pozostałoby bez środków do życia.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.       

środa, 25 września 2019

Factory Records było jak układ słoneczny, Tony Wilson był w orbicie wszystkich - najnowsza książka Jona Savage'a o Joy Division - This Searing Light, the Sun and Everything Else, Joy Division the Oral History, nasza recenzja cz.7

 
Ostatnio skupiamy się na najnowszej książce Jona Savagea o Joy Division. Poddajemy jej treść analizie i jak dotychczas omówiliśmy rozdziały: szósty (TUTAJ), piąty (TUTAJ), czwarty (TUTAJ), trzeci (TUTAJ), drugi (TUTAJ) i pierwszy (TUTAJ).



Kolejny, siódmy już rozdział książki Jona Savagea obejmuje okres X 1987 - V 1979. Na wstępie rozdziału Paul Morley podkreśla dziwną syntezę muzyków Joy Division. Tak też Salford było wtedy dość niebezpiecznym miejscem, a Macclesfield wręcz przeciwnie. Powodowało to, że między Hannettem, Wilsonem i Grettonem dochodziło do częstych konfliktów, co było bardzo samo w sobie ciekawe. 

Morley wspomina, że Hannett był człowiekiem z pogranicza muzyki i biznesu i pierwszym człowiekiem który zażywał narkotyki, jakiego spotkał w życiu. Miał bardzo trudny charakter. Wszyscy razem (plus Alan Erasmus) tworzyli niesamowicie ekscentryczną grupę. 

Następnie omawiane jest nagrywanie A Factory Sample - FAC 2 (opisywaliśmy je TUTAJ), które miało miejsce w Cargo Studios, w Rochdale, 11.10.1978. Muzycy Joy Division i Wilson wspominają Martina, który był realizatorem nagrań tego wydawnictwa. JD nagrali wtedy Digital i Glass, które były ich najnowszymi piosenkami dlatego uważali je za najlepsze. Studio było Hannetta, i było wyposażone w cyfrowy system opóźniania dźwięku AMS DB 16

Stephen Morris wspomina, jak wtedy efekty, które wywarzało to urządzenie były magiczne, za to dziś są dla każdego normalne. Nazywa Hannetta szamanem. Sam Hannett wspomina rzeczy dość dobrze znane, mówi że JD byli prezentem dla realizatora, czystą kartą. Miał linę opóźniającą AMS zaledwie od dwóch tygodni, nazywała się Digital, i była darem niebios. Używała przesterowanych rejestrów, nierealistycznych, dziwnych. 

Wspomina też koncert w Salford, kiedy pierwszy raz zobaczył JD i ich fatalne wyposażenie. Wilson twierdzi, że Hannett był pierwszym który stworzył współczesne brzmienie perkusji z opóźnieniem dźwięku. Jednak nie było to proste opóźnianie, bowiem Hannett poddawał dźwięk własnej dodatkowej obróbce ustawiając głośnik maszyny opóźniającej w toalecie (przez lata wszyscy się do tego szaleństwa przyzwyczaili).

Stuart Nevinson z AMS wspomina jak spotykał się z Hannettem, który przyjeżdżał swoim starym Volvo i potrafił godzinami opowiadać o dźwiękach które słyszy w swojej głowie. Na tej podstawie dźwiękowcy tworzyli swoje innowacyjne maszyny. 

Jon Wozencroft porusza sprawę tekstu piosenki Digital - ten fragment wypowiedzi jest identyczny, jak przytoczony w filmie dokumentalnym o zespole (chodzi o bipolarną osobowość Curtisa). Peter Saville opowiada o okładce wydawnictwa. Wspomina, jak strasznie ekscytujące było to wyzwanie, kiedy postanowili z Tonym i Alanem wydać pierwszą płytę (Boże Narodzenie 1978). 

Lindsay Reade opowiada o śmierci matki Tonyego w 1975 roku i spadku, jaki dostał (15 000 GBP). Była wrogiem trzymania pieniędzy w banku, a Tony jako lewicowiec chętnie przychylił się do idei wydania pieniędzy na realizację płyty. Bardzo się przy tym bawili. Finalna wersja okładki była wytworem Factory, choć zespoły decydowały o naklejkach wewnątrz. Joy Division dostarczyli biało czarny kolaż ze zwariowanym brzuchomówcą. Saville nie miał bezpośredniego kontaktu z muzykami, miał go jedynie tylko przez Tonyego. Wszystko było wytwarzane chałupniczo (opisaliśmy to TUTAJ).

Wilson zaproponował zapakowanie płyt w folię, i żeby była to folia z plastikowych torebek. Wszystkie 5 tysięcy opakowań z folii powstało w domu Alana Erasmusa, Saville jednak nie pamięta jakim cudem udało mu się uniknąć udziału w etapie ich sklejania. 

13.01.1979 - ukazuje się okładka NME z Bobem Last z Fast Records i Ianem Curtisem


Do umieszczenia Iana Curtisa na okładce NME doprowadził Paul Morley, który wyjechał z Manchesteru do Londynu po samobójstwie ojca. Kevin Cummins z kolei przypomina, jak bombardował NME zdjęciami z koncertów w Manchesterze, a Morley niektóre z nich opisywał w NME. Morley miał zadzwonić do Cumminsa i poprosić go o zdjęcia z Manchesteru bo chciał pisać jak najwięcej o tamtejszych wydarzeniach muzycznych. Chciał też przeprowadzić wywiad z JD, i w tym celu umówił się z nimi w pubie i przeprowadził najbardziej nieudany wywiad z zespołem, bowiem ci nie mieli nic do powiedzenia. Wypili znaczne ilości piwa a Kevin wziął zespół na zewnątrz i zrobił zdjęcia, które okazały się o wiele bardziej znaczące niż nieudany wywiad. 

Kevin Cummins udziela podobnej wypowiedzi jak w filmie dokumentalnym o zespole, zwraca uwagę na oczy Iana Curtisa. Patrzy w kamerę paląc - ma tak przenikliwy wzrok, że chłodzi wzrokiem patrzących na okładkę. Dalej Cummins przytacza wypowiedź o tym jak powstało słynne zdjęcie na moście (opisywaliśmy to TUTAJ i TUTAJ, ponadto warto zobaczyć dokument TUTAJ). 

Dalej Cummins opowiada o zdjęciu Iana Curtisa siedzącego przy długim stole. 

 
Zostało ono zrobione w sklepie Art&Furniture, przy ulicy Cross Street w Chapek Walk. Właścicielem był Jonathan Silver, właściciel kilku sklepów odzieżowych w Manchesterze (w jednym z nich Curtis zakupił garnitur ślubny).

26.01.1979 - Factory I, Russell Club, Manchester. Alan Hempsal opisuje występ JD jako powalający. Działali jak naoliwiona maszyna. Wszystko było minimalistyczne i idealnie dopasowane, Ian w świetnej formie. Byli też w na swój sposób ubrani. Hook opowiada, że ówczesny wygląd zespołu kształtował Ian i Bernard. Kupili koszulki w sklepie dla skautów, ubrania wojskowe w sklepie z militariami (były tanie). Ian zwykle wyglądał normalnie, Steve jak nauczyciel geografii - był ubierany przez matkę. Sumner opowiada, że charakterystyczny krawat kupił w sklepie Oxfam w Charloton (o modzie zespołu pisaliśmy TUTAJ). 27.01.1979 roku ukazuje się recenzja A Factroy Sample Jona Savagea. Opisuje w niej, że JD nagrali mocne piosenki, o klaustrofobicznym charakterze

14.02.1979 - audycja Johna Peela w BBC Radio 1 i nagrania JD. Jon Wozencroft wspomina, jak ludzie wymieniali się kasetami z nagraniami z audycji Peela, istniał ich nielegalny obieg. C.P. Lee wspomina audycję z piosenkami JD. Kiedy puścił ich piosenkę zaraz po niej odtworzył the Doors i powiedział, że teraz wiadomo jak zespół chce brzmieć. Lee czuł że pierwsze nagrania były zbyt w stylu Morrisona zwłaszcza pod względem tekstów. 

Luty 1979 - zespół udziela wywiadu Bobowi Dickinsonowi w New Manchester Review. Wspomina, że pierwszy raz spotkał się z zespołem postpunkowym, wtedy Cummins wykonał zdjęcia. Użyto zdjęcia z mostu. Spotkali się w sali prób T.J. Davidson's Rehealsal przy Little Peter Street (warto zobaczyć TUTAJ) około 18  - 18:30. Poszli do pubu przy połączeniu St. Peter z Albion Street. Barney nie poszedł - powiedział ze nie chce udzielać wywiadów, pozostali z Robem poszli. Wywiad przeprowadzono w małym pokoju na tyłach pubu gdzie był TV. Panowała dość napięta atmosfera zwłaszcza Hook był nastawiony wrogo. Większość zespołów tak się wtedy zachowywała, obawiając się ataków ze strony prasy. Ale Stephen i Ian byli w pełni zrelaksowani. 

Ian opowiadał jakie zespoły lubi, o pracy w Rare Records i Iggy Popie. Rob wtedy przyniósł stertę singli z USA z wczesną elektroniczna muzyką taneczną, hip hopem, i powiedział zespołowi że powinni iść w takim kierunku: elektroniczna perkusja, syntezatory, muzyka taneczna. Mimo że byli z innej bajki wzmocnili wtedy brzmienie perkusji, używali jej jak perkusji automatycznej, także słuchając ich muzyki ma się wrażenie, że perkusja jest automatyczna. Były jakby dwie równoległe ścieżki w tym wywiadzie, Dickinson starający się uzyskać odpowiedzi na pytania i Gretton sugerujący zespołowi co powinien teraz robić muzycznie. Było to ciekawe doświadczenie. 


4.03.1979 Wilson z Grettonem, w związku z rosnącym zainteresowanie JD jadą do Londynu i spotykają się z impresario Andrew Lauderem. Wtedy w nocy Wilson i Gretton decydują, że sami nagrają płytę JD i pójdą z nią do Warner Brothers. Miała kosztować 10 K GBP, kosztowała 25 K. Zaproponowali podział zysku po 50 %. Siłą napędową był Gretton, który argumentował że skoro A Factory Sample przyniosło zyski (choć niewielkie) to album przyniesie większe, zespół stanie się sławny i popłyną pieniądze. 

Lindsay Reade twierdzi, że o ile motywacja Tony Wilsona była czysto idealistyczna to Gretton robił wszystko dla pieniędzy. 14.03.1979 roku zespół występuje w Bowdon Vale Youth Club w Altrincham (patrz TUTAJ i TUTAJ). 

Malcolm Whitehead który filmował koncert wspomina, że potrzebowali ostrego światła dlatego chcieli nagrać tylko 2 piosenki. Liz Naylor opowiada o funzinie City Fun (pisaliśmy o niej TUTAJ). Magazyn wcale nie był w stylu punk, jak wiele osób dziś go postrzega. 

Następnie omówione są notatki Roba Grettona o utworach Joy Division z których można dowiedzieć się, że na przykład Shadowplay ma bardzo dobry tekst i gitarę, a Day of the Lords dobry tekst. 

Po tym następuje opis sesji Unknown Pleasures w kwietniu 1979 roku. Bernard Sumner wspomina nagrywanie, grali głownie live, wiele razy powtarzali, później dodawane były efekty specjalne. W 1979 roku to było niespotykane i bardzo ciekawe doświadczenie. Tony Wilson wspomina jak pierwszego dnia Hannett kazał rozmontować perkusję (scena ta jest uwieczniona w filmie 24 Hour Party People - TUTAJ). Morris i Hook zwracają uwagę na trudności we współpracy z Hannettem, który nie wiedział czego chce, ale mówił że to jest to, kiedy usłyszał to o co mu chodziło. Pojawił się konflikt, bo Joy Division byli bardzo głośni i agresywni na scenie a Hannett chciał to wyciszyć i nadać płycie formę eksperymentu. Sumner wspomina jak Hannett przekształcił bit She's Lost Control. Użył sprayu który nagrał, co wybijało z rytmu  Stevena Morrisa

Hook wspomina, że mimo iż z Sumnerem nie lubili Unknown Pleasures to podczas nagrywania uświadomił sobie, że brzmienie koncertowe i studyjne mogą się od siebie różnić.  

Peter Saville wspomina jak powstałą okładka, o czym pisaliśmy TUTAJ. Podkreśla że nie znał muzyki. Uważa, że Factory Sample sprzedał się ponieważ ludzie wyrazili w ten sposób poparcie dla niezależnego wydawnictwa. Unknown Pleasures natomiast zostało zaprojektowane tak, żeby ludzie kupili z powodu atrakcyjnej szaty graficznej. Testową wersję płyty zaproponował mu do odsłuchania Rob Gretton. Znał tylko dwa nagrania zespołu z Factory Sample, i uważał je za bardziej słuchalne od pozostałości na tym wydawnictwie. Niemniej uważał że 40 minut odsłuchu i to w obecności menadżera może być ciężkie do zniesienia. Usiadł więc na kanapie Roba i od pierwszych taktów wiedział, że to będzie jedno z jego ważniejszych doświadczeń w życiu. Jego zdaniem Martin zaproponował sposób zrozumienia muzyki zespołu. Nigdy nie dyskutował o tym z Hannettem, wymienili przez całe życie najwyżej z 20 słów. Żyli w różnych światach. Jego zdaniem Factory można porównać do układu słonecznego. Tony był w orbicie wszystkich, a każdy z nich był osobnym bytem. Tony sprawiał że każdy z nich mógł egzystować.


Wkrótce omówimy kolejny rozdział książki Jona Savage'a - czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 15 marca 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.2 - A Factory Sample, czyli ponadludzki wysiłek

Drugi odcinek filmu dokumentalnego Shadowplayers, opisującego fakty i mity z działalności Factory Records (o detalach pisaliśmy TUTAJ) poświęcony jest pierwszemu, dziś już legendarnemu wydawnictwu wytwórni - A Factory Sample - FAC 2 (opisywaliśmy to wydawnictwo TUTAJ). 

Przypomnijmy, że był to podwójny singiel, zrealizowany w styczniu 1979 roku a zawierający nagrania Joy Division,  Durutti Column, Cabaret Voltaire i Johna DowieTony Wilson ironicznie i być może z niesmakiem stwierdza, że Factory Sample to treść bez formy. Owszem mieli kilka zespołów w wytwórni, ponadto zaprosili znakomite Joy Division, mieli też Cabaret Voltaire z Sheffield. Okazuje się, że John Dowie to rodzina Tonyego Wilsona...

Zatem można było ich wszystkich zebrać i nagrać płytę. A Factory Sample nigdy jednak nie przyniosło dochodu, ale było ciekawym doświadczeniem - przedsięwzięciem realizowanym we własnym zakresie.
Chris Watson z Cabaret Voltaire podkreśla, jak ważne dla zespołu było wykonanie nagrania równolegle do projektów realizowanych w Rough Trade. Dlatego zaproszenie zespołu do wzięcia udziału w płycie bardzo ich ucieszyło.

Peter Hook basista Joy Division zwraca uwagę, jak trudną osobowość posiadał Martin Hannett - legendarny realizator nagrań (warto przeczytać nasz wywiad z Dave Clarke z Blue in Heaven, który wspomina jak zespół nagrywał z Hannettem ich album TUTAJ). Hooky twierdzi, że bez względu na to jak długo istniałby zespół, i jak bliskimi jego członkowie byliby przyjaciółmi, po współpracy z Hannettem na pewno zespół się rozpadnie... Martin miał destrukcyjną osobowość (a może po prostu  zarządzał poprzez konflikt? - przypis isolations).

Peter Saville podkreślił ważność pierwszego wydawnictwa, które określało tożsamość wytwórni.
Bardzo ważna z punktu widzenia powstania projektu okładki płyty jest wypowiedź Tony Wilsona, który opisuje swoją wizytę u przyjaciela (zresztą perkusisty), mającego w swoich zbiorach płytę Santany - Abraxas (płyta wydana w 1970 roku). Wilson zafascynował się okładką tego albumu, wydrukowaną na tkaninie i opakowaną w plastik (można ją podziwiać TUTAJ).








Saville ponadto zwraca uwagę, że pomysł własnoręcznego wykonania okładki był bardzo udany, choć Wilson twierdzi, że proces jej przygotowywania, czyli w kolejności: pakowanie papieru w torebkę plastikową, zamykanie, gładzenie, zgrzewanie i w końcu przycinanie - wszystko to razy pięć tysięcy, wydawał się zająć kilka tygodni.

Prawda jednak okazała się bolesna, bo zajęło to 7 osobom pracującym dzień i noc cztery miesiące... 

Dali jednak radę, bo byli nakręceni mistycyzmem, czarem produkcji pierwszej płyty... 

Tak jak my jesteśmy nakręceni pisaniem naszego bloga - fanzinu. Dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.