Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Licht Und Blindheit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Licht Und Blindheit. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 września 2021

Przyjaźń między Ianem Curtisem a Genesis P-Orridgem cz.3/3: O genezie wydania singla Atmosphere Joy Division

W poprzednich wpisach podzieliliśmy się naszymi refleksjami na temat fragmentów książki biograficznej dotyczącej Genesisa P-Orridge'a (TUTAJ i TUTAJ) i jego przyjaźni z Ianem Curtisem. Dziś opisujemy ostatni fragment wspomnień i opatrujemy go komentarzami. 

Od opisywanego poprzednio spotkania między muzykami minęło kilka tygodni gdy rozmawiali ponownie telefonicznie. Jak ich zdezcydowana większść rozmów, ta również odbyła się nocą. Ian bardzo szanował Throbbing Gistle i chciał tak jako oni być innowacyjny i prowokujący. Zespół wydał wtedy niskonakładowy singiel We Hate You (Little Girls) a okładkę opatrzył komentarzem Jean-Pierre'a Turmel z Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ i TUTAJ).

Turmel napisał wcześniej bardzo pozytywną recenzję (opracowanie) o płycie Throbbing Gistle i P-Orridge szanował fakt potraktowania jego twórczości poważnie, w przeciwieństwie do tego, jak traktowało ją zdecydowana większość brytyjskich dziennikarzy. 

Wtedy Ian pod wpływem tych informacji zapytał, czy Turmel byłby zainteresowany muzyką Joy Division. Ponieważ P-Orridge wiedział, że Turmel zna Joy Division skontaktował go z Curtisem i w ten sposób doszło do nagrania i wydania Licht und Blindheit.

I jeszcze dwa interesujące fakty. Pierwszy z nich - 10 lat po śmierci Iana Curtis Genesis P-Orridge napisał piosenkę dedykowaną wokaliście Joy Division i zatytułowaną IC Water


I see much more clearly everyday

And I sense I can see you play

And there's always some truth

And there's always something I should say

There's always someone there to give me water everyday


Water I hear you say

Water

Water I plead that you might stay


And everyday and every way I can see you die

And I could never go away and I could never tell you a lie

I can see you scream, I can see you cry

Now the story is all the hate that always comes to you [?]

Water

Water I hear you say

And I know

And I feel what you say is far too real

Everything and everywhere

And everything you say you care for

Water

I need some water

Water

I need some water

I am the devil's daughter

I am a lamb to slaughter

Water

Water everyday

Water

Water I hear you say

You tell me things and they're things I should've known

Where your tears are now, they're not quite your own

And at night you lie in dreams you haven't flown

We spin circle that look so blown

Water

Water in the ground


My tears are tears and fears more like me

The smile that I smile is not what I see

Water

Water everywhere

Water

Water, I know you care


And the tears stream down from the sky

Each tastes bitter

The salt of asking why

The word coming down and pour over me [?]

Each one is a friend and each one is the rain

Each is the sea

The worlds are so close, they're inside my heart

Falling, falling, falling

Ripping me apart

Like water

Water everyday

Water

Water I hear you say

Water

Water everyday

Water

Water I hear you say

Water

On the ground

Water

What a strange sound

Water, what a strange sound

Water, what a strange, strange sound        

Drugi ważny i ciekawy fakt, dotyczy koncertu Throbbing Gristle w Manchesterze. Okazuje się że Tony Wilson w ramach koncertów Factory zaprosił zespół, a ten wystąpił w Russel Club... Cały koncert ukazał się na kasecie magnetofonowej.


Na występie był ponoć obecny Ian Curtis. Co ciekawe - koncert odbył się dokładnie rok przed śmiercią wokalisty Joy Division, 18.05.1979 roku. 

Peter Hook kiedyś powiedział: nigdy nie dowiecie się prawdy o Joy Division. Ta zdaje się wyłaniać z ukrycia coraz bardziej. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 13 sierpnia 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.7: Ian Curtis we wspomnieniach Annik Honore

 


Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do szóstej) TUTAJTUTAJTUTAJTUTAJTUTAJ i TUTAJ.


Annik widziała Joy Division pierwszy raz w Nashville 13.08.1979 roku (opisaliśmy ten koncert TUTAJ a wspomnienia Annik o nim TUTAJ). Poprosiła wtedy Grettona o wywiad dla swojego fanzinu. Doszło do niego po koncercie w Walthamstow. Zaprzyjaźniła się z Ianem a ich kolejne spotkanie miało miejsce podczas Futuramy we wrześniu (warto zobaczyć TUTAJ). Annik zaczęła wtedy pracować w ambasadzie jako tłumacz - sekretarka, co miało ten plus, że gwarantowało jej dostęp do bezpłatnego telefonu. Zorganizowała koncert na otwarcie Plan K (warto zobaczyć TUTAJ). 

Opis koncertu w Plan K przedstawiliśmy TUTAJ. Ian Curtis wspomniał ten koncert następująco: Rzeczywiście byliśmy zadowoleni. Publika była powściągliwa. W Belgii występowaliśmy my, Cabaret Voltaire i William Burroughs i ci faceci robiący okropny hałas na skrzypcach przerywany ohydnymi okrzykami.

Następnie opisany jest incydent z Burroughsem, kiedy Curtis chciał od niego wyżebrać dedykowaną książkę The Third Mind z autografem (wspomnienia Hooka o tym zajściu przedstawiliśmy TUTAJ). Ian Curtis wstydził się w Manchesterze tego jak potraktował go pisarz, więc rozpowiadał znajomym, że Burroughs nie miał zapasowego egzemplarza książki dla niego. Po koncercie zespół mieszkał w złych warunkach - trafili do akademika mieszkając z niechcianymi współlokatorami. Starym przyzwyczajeniem z prób, Ian Curtis nasikał do stojącej na podłodze popielniczki, przy czym został przyłapany przez dozorcę. Dodatkowo złą sławę przyniosło im też przyłapanie Bernarda Sumnera sikającego w tym samym hotelu do zlewu... 

Nie przeszkadzało to jednak zaproszeniu zespołu 3 miesiące później na kolejny występ. Jego znaczna część została uwieczniona na taśmie 8 mm.


Pogłębiała się znajomość między Annik a Ianem, a Gretton postanowił wydać Atmosphere w Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ). Wytwórnia właśnie wydała singla Throbbing Gristle. Korespondencja między Grettonem a właścicielem wydawnictwa J.P. Turmelem ujawniła ich wspólną pasję w dążeniu do doskonałości i zmuszaniu słuchacza do wytężenia umysłu, celem zrozumienia przesłania zawartego w muzyce. Zdecydowali się więc nie drukować tekstów piosenek Joy Division na okładce, a na singla wybrali Atmosphere i Dead Souls, nagrane w październiku w Cargo (warto zobaczyć TUTAJ) przez Hannetta. Zdaniem Sumnera to najlepiej zmiksowana przez Martina piosenka.  

26.10 zespól wystąpił w Electric Ballroom w Londynie (warto zobaczyć TUTAJ). Tam na podwórku Annik i Ian pierwszy raz się pocałowali. Ta wspomina:

Mam wspomnienia trzech chłopaków i Roba, nie jestem pewna czy widziałam Iana, byłam bardzo zakochana. Byliśmy bardzo skryci, a to wszystko rozgrywało się między nami. Pozostali byli bardzo podejrzliwi wobec mnie, i żartowali ze mnie bo byłam Belgijką, pracowałam w ambasadzie i mówiłam po francusku. Może był to rodzaj prowincjonalizmu. Ale Ian taki nie był. Był ekstremalnie otwarty, chętny do uczenia się czegoś nowego, spotykania nowych ludzi i nabywania nowych doświadczeń.


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                

czwartek, 28 maja 2020

Caspar David Friedrich: rewolucjonista malarstwa pejzażowego

Caspar David Friedrich zmienił oblicze malarstwa pejzażowego. Intensywnie emocjonalny stosunek do natury, który widzimy w jego twórczości czymś nowym i stał się kluczowym dla sformułowania idei nurtu romantycznego, pisaliśmy o tym już kiedyś (TUTAJ), lecz ze względu na wpływ, czy punkty styczne w pojmowaniu zadań jakie stoją przed artystą, zauważalne także w muzyce new wave, każą nam ponownie przyjrzeć się jego obrazom.
 
W przeciwieństwie do większości artystów Caspar David Friedrich nie inspirował się mistrzami wcześniejszych wieków.  To pozwoliło mu zupełnie inaczej spojrzeć na krajobraz. Zwykły las, plaża, ba nawet drzewo nabiera u niego głębszego znaczenia, symboliki i treści. Ten sposób pojmowania otaczającej malarza rzeczywistości fascynował – wprawdzie niewielu – lecz za to czołowych artystów. Jednym z nich był Edvard Munch znany głównie dzięki obrazowi Krzyk (1893) (pisaliśmy o nim TUTAJ) który wydaje się być odpowiedzią na obraz Friedricha: Wędrowiec przez morze mgły, zwłaszcza, gdy przywołamy oryginalny tytuł niemiecki: Der Schrei der Natur  (Krzyk natury).  Krzyk Muncha uważany jest za dzieło wyrażające klaustrofobiczne odczucia artysty, które znamy z zapisków malarza: Szedłem ścieżką z dwoma przyjaciółmi - słońce zachodziło - nagle niebo zrobiło się krwistoczerwone - zatrzymałem się, byłem tak wyczerpany, że oparłem o płot - nad błękitem była krew i języki ognia - czarny fiord i miasto – moi przyjaciele szli a ja tam stałem drżąc z niepokoju - i wyczułem nieskończony krzyk przechodzący przez naturę. Jest to dokładnie to samo, co chciał przekazać nam Friedrich – moment przerażenia i osamotnienia w obliczu potęgi natury. Jedno co różni oba obrazy (poza stylistyką) to ostateczna konkluzja. Wędrowiec w przeciwieństwie do Krzyku wyzwala. Zrozumiał to doskonale Adolf Hitler, który widział w Wędrowcu apologię siebie, bądź narodu niemieckiego…

Inny obraz Caspara D. Friedricha, który chcemy ponownie pokazać naszym czytelnikom to Wapienne klify Rugii (Chalk Cliffs on Rugen) przechowywane w zbiorach Stiftung Oskar Reinhart w Winterthur w Szwajcarii. Skaliste brzegi na nim pochodzą z niemieckiej wyspy położonej na Morzu Bałtyckim. Obraz jest zapierającym dech w piersiach ujęciem niekończącego się horyzontu, który wabi widzów aby podeszli na skraj urwiska. Został namalowany na pamiątkę miesiąca miodowego artysty. Jest na nim malarz, jego żona Caroline i jego brat Christian Caroline pochyla się ostrożnie nad przepaścią, trzymając się kurczowo rosnącego nieopodal krzaczka i wskazuje coś, co widzi u dołu. Christian pewnie stoi wyżej jakby ufając, iż młode drzewo rosnące przed nim powstrzyma upadek. Najbardziej znaczącą i intrygującą postacią jest Friedrich. Uklęknął na ziemi, aby dokładnie zobaczyć to co  przykuło uwagę jego żony. Zdaje sobie sprawę z ryzyka, więc zdjął kapelusz kładąc go obok...

Dzięki śmiałej kompozycji Friedrichowi udało się stworzyć wizualną kombinację dwóch skrajności: głębokiego wąwozu z widokiem na morze i jednocześnie niekończącego się horyzontu. Obraz ten jest paralelą innego dzieła Friedricha: Wędrowca przed morzem mgły, który znalazł się na okładce unikalnego singla Joy Division „Licht Und Blindheit” (TUTAJ) i (TUTAJ). O ile jednak tam malarz składa hołd samotności, która pozawala mu na adorację piękna natury, tutaj do podziwu nad pejzażem skłania go bliska mu osoba.


Tyle na razie o obrazach Caspara Davida Friedricha… Zachęcamy jednak do samodzielnego spojrzenia na inne jego dzieła, bo są one tymi nielicznymi, w których krajobraz ma dwóch widzów – tego na obrazie i tego przed nim. Czy nie tak również jest z piosenkami śpiewanymi przez Iana Curtisa? Z jednej strony wyrażają one emocje wokalisty, a z drugiej są katalizatorem emocji widza.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 19 maja 2019

Z mojej płytoteki: Licht und Blindheit Joy Division - legendarne wydawnictwo Sordide Sentimental

O legendarnym wydawnictwie Joy Division Sordide Sentimental napisaliśmy już chyba wszystko, choć sam minialbum nie był jeszcze w tym dziale prezentowany. Dzisiaj nadrabimay zaległości.  

Ian Curtis w swoim ostatnim wywiadzie wspominał  Licht und Blindheit z którego był bardzo (TUTAJ). Wydawnictwo rozdawane za darmo przy metrze w Londynie (zresztą zdjęcia Corbijna były robione na jednej ze stacji) dzisiaj na aukcjach osiąga niesamowite ceny..

U nas oczywiście przedstawiamy wznowienie, ale równie pięknie wydane, z zachowaniem wszystkich detali z epoki, włącznie z reklamą.
Jest jednak zasadnicza różnica, wznowienia są wydawane na kolorowych, przejrzystych winylach.. 

Resztę opisaliśmy w detalach TUTAJ i TUTAJ.

Dzisiaj, dzień po kolejnej rocznicy śmierci Iana Curtisa, ostatniej legendy rocka, postanowiliśmy być bardziej wyciszeni. 

Niech tego dnia zawładnie nami refleksja nad przemijaniem. Pomyślmy na tym, że kiedyś  przyjdzie nasza kolej.

By odejść w ciszy... 












Jutro wracamy z regularnym wpisem. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy post - tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

niedziela, 18 marca 2018

Wędrowiec przed morzem mgły - czyli raz jeszcze o unikalnym singlu Joy Division „Licht Und Blindheit”

Warto powrócić jeszcze raz do okładki  singla Joy Division „Licht Und Blindheit” wydanego w 1980 r., (więcej o nim TUTAJ). Ilustracja na niej namalowana przez Jean-François Jamoul (1926-2002) wyobraża przepaść w górach wypełnioną nisko płożącymi się tumanami mgły, na której krawędzi, na pierwszym planie, stoi odwrócona postać mnicha. Obraz nawiązuje do dzieła Caspara Davida Friedricha, czołowego niemieckiego romantyka, które stało się swoistym znakiem rozpoznawczym malarstwa okresu romantyzmu. Jest na nim samotny mężczyzna stojący nad przepaścią przesłoniętą mgłą. Tytuł obrazu „Wędrowiec przed morzem mgły” wyjaśnia jego sens. Wędrowiec, czy pielgrzym lub przechodzień, od średniowiecza jest postacią alegoryczną symbolizującą podróż egzystencjalną, w której to co najważniejsze „jest niewidoczne dla oczu.” U Friedricha metafizyczne doznania Wędrowca ucieleśnia mgła i delikatnie podświetlone chmury. Mężczyzna na obrazie kontempluje piękno przyrody i jej potęgę, a wewnętrzną wrażliwością podatną na te doznania, dowodzi wspaniałości natury ludzkiej. Poza, jaką przybiera, zachęca nas, widzów, abyśmy nie przyglądali się jemu, ale podążali wzrokiem tam gdzie on patrzy, czyli ku światu idei. 

U Jamoula człowiek stojący na przeciw sił natury jest jeszcze bardziej niedookreślony. Ubrany w brązowy habit z głową zasłoniętą kapturem jest dla nas anonimowy i nieznany. Samotnie stojąc nad brzegiem urwiska, symbolizuje samotność każdego człowieka przemierzającego życie, który nie potrafi jednak oprzeć się otaczającemu go pięknu. W doznaniu estetycznym wędrowiec znajduje siłę, która pomaga mu poznać samego siebie. Przekaz, który płynie z ilustracji ma nas przekonać, że kluczem do ludzkiej duszy, do najgłębszych warstw własnej istoty, jest tylko dogłębne poznawanie otaczającej natury.
 
Wewnątrz okładki znajduje się druga ilustracja. Jest to collage, na którym widzimy samotną postać ludzką, również uchwyconą od tyłu, schodzącą w głąb ziemi. Do ilustracji wykorzystano zdjęcie oświetlonej lampami liniowymi stacji Lancaster Gate, wykonane przez Antoniego Corbijna współpracującego Joy Division. Również postać na tej ilustracji jest odwrócona do widza tyłem i na naszych oczach samotnie opuszcza scenę życia…


Motyw postaci w habitach pojawił się jeszcze raz w materiałach związanych z Joy Division, na ich oficjalnym teledysku do utworu Atmosphere. Wideoklip reżyserował Anton Corbijn. Przedstawia powtarzające się sekwencje maszerujących postaci ubranych w białe i czarne habity, z kapturami nasuniętymi na głowy. Pomimo ich zwielokrotnienia nie da się zauważyć jakiejkolwiek interakcji między nimi. Wręcz przeciwnie, każdy z nich idąc obok innych pozostaje sam. Komentarzem odkrywającym znaczenie tych tajemniczych postaci mogą być słowa Jean Pierre Turmela z eseju dołączonym do płyty, w którym postanowił wyjaśnić naturę wpływu jaki miała na niego grupa Joy Division: "w sercu codziennego poczucia winy i cierpienia, w tych samych kręgach przekraczania przeciętności, znajdują się dwa klucze do drzwi wewnętrznych światów." Lecz to wytłumaczenie nie zadawala, bo jest na tyle poetyckie, że niezrozumiałe. Niewątpliwie, na wyrazisty wizerunek zespołu złożyły się obok ich muzyki, przede wszystkim skojarzenia budowane przez ich formę sceniczną, a także w dużej mierze przez ich zdjęcia i okładki płyt, bo nie każdy mógł zobaczyć zespół na żywo. Na ich odbiór niewątpliwy wpływ miał Anton Corbijn. Posługiwał się czarno-białą fotografią, surową w wyrazie, jakby spontanicznie wykonaną. Ten melancholijny fotograf, dla którego jak sam mówił „najwierniejszym przyjacielem była samotność”, wykreował Joy Division na grupę mroczną i niedostępną dla fanów. Dla zobrazowania tego wizerunku użył symbolicznej postaci mnicha, od zawsze reprezentującej poświęcenie, ascezę oraz izolację, a jednocześnie - dążenie do poznania mądrości.
Wydaje się, że Ian Curtis dobrze rozumiał rolę i znaczenie wyrazistego obrazu grupy (o omawianym wydawnictwie mówił TUTAJ). Dlatego jego teksty i sceniczny wizerunek budziły emocje, podobnie jak czytane przez niego książki budowały jego emocje i pomagały tworzyć teksty piosenek. Może dlatego od razu zaakceptował proponowaną okładkę singla Sordide Sentimental, która odwoływała się do powstającej już wtedy wśród fanów zespołu romantycznej legendy, wyrosłej ze skojarzeń zaczerpniętych z literatury romantycznej i science-fiction. Przypuszczenia te nie są jedynie spekulacją, bo szczerze o udziale I. Curtisa w kreowaniu siebie i grupy na wzór bohaterów okresu romantyzmu wspomina JP Turmel (TUTAJ)  Zauważył on podczas spotkania z Ianem Curtisem, że był on blady, małomówny, o nieśmiałych, jasnych oczach i doskonale ucieleśnił jego wyobrażenia o sobie powstałe podczas słuchania płyt zespołu. Wrażenie pozostało pozytywne szczególnie po tym, gdy Ian zaakceptował ilustrację J.F. Jamoula a nawet wyraził chęć jej kupna. Wynika z tego, że pomimo nowoczesnego brzmienia grupa bazowała w warstwie wizerunkowej na skojarzeniach dotykających okresu romantyzmu.

piątek, 9 marca 2018

Nieznane oblicze „Licht Und Blindheit” Joy Division - wydawnictwa Sordide Sentimental

Wyprodukowany przez Martina Hannetta w 1980 r. 7-calowy singiel Joy Division „Licht Und Blindheit” wyszedł w ilości zaledwie 1578 numerowanych kopii i został wyjątkowo starannie przygotowany (Wywiad z Ianem Curtisem o tym wydawnictwie TUTAJ). Na okładce umieszczono ilustrację Jean-François Jamoul a na rozkładanej wkładce wydrukowano tekst autorstwa Jean-Pierre Turmela, tłumaczony na angielski przez  Paula Bucka. J.P Turmel był założycielem Sordide Sentimental, niezależnej wytwórni z Rouen, która wydawała nisko limitowane albumy muzyczne w wyjątkowo wysmakowanej, ekskluzywnej formie, zawsze ze starannie dobraną okładką i oryginalnym tekstem. 

W dość długim eseju dołączony do płyty Joy Division, JP Turmel wykłada swoje estetyczne rozważania na temat roli i znaczenia sztuki scenicznej, podnosząc koncert muzyki rockowej do rangi przeżycia mistycznego, w czasie którego muzyk, a wraz z nim słuchacze, przeżywają ekstazę porównywalną ze spełnieniem seksualnym. Pisze m. in. „Wydarzenie na scenie to coś więcej niż show. Intensywna wiązka reflektorowa izoluje sylwetkę, utrwala się w przestrzeni i anuluje czas. Oślepiony i oszołomiony przez chwilę, oświetlony wokalista nie dostrzega już granic otaczającej go sali. Echo bijącego rytmu serca niesie obietnicę możliwego milczenia, wzmacnia przytłaczające wrażenie wewnętrznego poszukiwania, echa grot i zimnych katedr, echa nieskończonego kosmosu.
 
Turmel przyrównuje sylwetkę oświetlonego w gęstym mroku, bladego wokalisty, z barokową rzymską rzeźbą Berniniego (1598-1680) "Ekstaza św. Teresy". Ekstatyczny stan w jakim wyobrażono młodą kobietę omdlewającą od przebicia strzałą przez Anioła, od początku powstania dzieła tłumaczono doznanym doświadczeniem mistycznym, powodującym uniesienie kobiety tak wielkie że oddać je może tylko orgazm. Często cytowane są przy różnych okazjach słowa Turmela o tej marmurowej rzeźbie, że „Ukazuje ona światło ostre, zrobione ze złotego metalu, a święta w ekstatycznym stanie bliska omdlenia ma na wpół przymknięte oczy (ten szczegół jest ważny)... To jest jak uciążliwa agonia, przedłużanie i tłumaczenie męczeństwa świętego Sebastiana: marmur, upiornie blady, ustawia ciało w określonym momencie, między ciałem i duchem, tuż przed zniknięciem namacalnego i odlotem duszy. Iluminacja, w dosłownym i mistycznym znaczeniu tego terminu. Ekstremalna bladość pożądanej śmierci w momencie przejścia do nieśmiertelności. Chłód wyrzeczenia się, namacalnego, będącego antycypacją bytu nieskończonego, ponadczasowego, absolutnego i nieodwracalnego. Ale co jest wewnątrz, jaka rzeczywistość kryje się w głębi wypolerowanego lica?”.
 
Ta metafora dowodzi jak bardzo Turmel był zafascynowany wokalistą Joy Division. Po latach w udzielonym wywiadzie opowiedział o okolicznościach spotkania z grupą [cały wywiad JP Turmela TUTAJ]. Było to 18 grudnia 1979 r. Paryżu, po koncercie zespołu w Bain Douches. Spotkanie nastąpiło w małym pokoju hotelowym. Wydawca nie był w dobrej kondycji, przeżywał bowiem stan swojego przyjaciela Danny Dupic’s, fotografa wytwórni, który był w ostatnim stadium choroby raka. Nie zważając na swoje położenie, Danny podczas koncertu robił zdjęcia muzykom. Turmel przypomniał, że mimo to Ian Curtis zrobił na nim ogromne wrażenie. Po wielu latach pamiętał jego bardzo bladą twarz, potwierdzającej wyobrażenia o Ianie nabyte podczas wcześniejszego słuchania albumu „Unknown Pleasures”. Pamiętał też uczucie absurdu, gdy obserwował rozmowę chorego przyjaciela z Ianem. 


Niezwykłość, której doznał podczas koncertu i następująca po nim ta jedna rozmowa, spowodowała, że uznał zespół za wyjątkowy. Za grupę, która nie tylko wyznaczyła nowy gatunek muzyczny, lecz stała się emanacją kolejnej odmiany współczesnej cywilizacji. Nie do końca jednak potrafił jeszcze wyjaśnić na czym ta nowa forma cywilizacji miałaby polegać. Stwierdził, tylko że „Joy Division wykracza poza prostą rozrywkę, aby ponownie zapisać muzycznie światy półmroku i intensywność ekstazy. Czasami pojawiają się rozczarowane lub nostalgiczne akcenty, ponieważ eksperyment jest wielopostaciowy, a jego złożoność nie może przełożyć się na koncepcję. Muzyka staje na skrzyżowaniu świetlistych i mrocznych światów, między ciszą a okrzykiem, jest pomostem między przeszłością a teraźniejszością mistycznego symbolizmu. Klucz do koncertów rockowych (czy słowo "rock" [skała] samo w sobie nie odnosi się do podziemnego świata?) leży we współczesnych rytuałach, które obecnie widzimy jedynie w aspekcie rozrywkowym lub socjologicznym.
 
Czy Turmel przesadzał? Czy rzeczywiście dotknął istoty gatunku muzycznego zapoczątkowanego przez JD, a może jeszcze czegoś ważniejszego?