Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłodnofalowa jazda obowiązkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłodnofalowa jazda obowiązkowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2020

Z katalogu 4AD/ z mojej płytoteki: The Wolfgang Press - The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories, czyli miks psychodeliczno - chłodnofalowy

W roku 1985, zespół Wolfgang Press nagrywa w 4AD swój piąty album: The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories (LINK). Płyta znacząco odbiega od funkowych klimatów w jakich lubuje się grupa, i jest na pewno, obok kolejnego, czyli Standing Up Straight (o nim też napiszemy), bardzo chłodnofalowy. W zasadzie nie ma na nim, poza jednym coverem Arethy  Franklin czyli Respect, słabych piosenek. Podejrzewam że wrzucili go po prostu dla żartów, w każdym razie zawsze omijam ten utwór gdy najdzie mnie ochota na odsłuchanie albumu. 

Co do zapędów chłodnofalowych bohaterów dzisiejszego wpisu warto wspomnieć, że na legendarnej kompilacji 4AD, wdanej dwa lata później, czyli Lonely is an Eysore (opisanej przez nas TUTAJ), brzmieli oni tak:


Nota bene, scenę odsłonięcia okna uważam za jedną z najlepszych, jeśli chodzi o synchronizację dźwięku z obrazem w wideoklipach...


 
Wracając jednak do Legendarnego Wolfgang Press niech zatem nikogo nie zmyli kolorowa okładka z odlotowymi ilustracjami Alberta Ricci. Na płycie bowiem mamy mistrzów klimatu - pojawia się zatem sama Elizabeth Frazer (chórki w piosence Respect) i kolejny muzyk z Cocteau Twins, czyli Robin Guthrie, grający na gitarze w trzech innych piosenkach i będący ponadto producentem albumu...




Ten zaczyna się od instrumentalnego The Deep Briny, który przy dość schematycznym basie i chłodnych gitarach wprowadza nas w klimat albumu, by całkiem gładko przejść w bardzo rytmiczny Tremble (My Girl Doesn't) - swoistego rodzaju protest song.

Magią głupców jest to, 
że tych słów już nie ma...

Heart Of Stone był swego czasu jednym z największych przebojów tego albumu. Bardzo melodyjna piosenka, ale jak to na całym wydawnictwie, gdzieś kryje się niepokój, jakieś dziwne napięcie... Zdaje się być ona dziennikiem jakiegoś opętanego proroka, który wylądował w domu wariatów...




Tak wiele razy, tyle razy 
Dokonywałeś  zbrodni, kończyłeś historie
Powinienem był poznać wewnętrzne uczucie
Tych niechlujnych ludzi
Udziel przebaczenia i zapomnij
Pokaż prawdziwy smutek i odetnij rękę
Odetnij rękę
 

Podążaj za mną i dziel się swoimi historiami
Podążaj za mną i zamartwiaj się
Podążaj za mną i wskaż przyczynę
Dla tej piekielnej konkurencji
Pójdź za mną i przekaż słowo
Wszystkim ludziom, którzy nie słyszą
 

Tyle razy, tyle razy
Tysiąc głów rozmawia wierszem
Bezużyteczne słowa popełniają więcej przestępstw 

Przypadek bezmyślnej intuicji
Przypadek znalezienia wewnętrznej wizji
Zrzucam bombę ty jeździsz samochodem
A kiedy pękamy tak mocno pękamy
Pielęgniarki przychodzą, aby usłyszeć nasze historie
Te kwiaty mówią, moje kwiaty mówią
Ludzie zabierają to co było moje
 

Uderzyłeś mocno, uderzyłeś mocno
 

Tyle razy połknąłem dziurę
Tyle razy, tyle razy
Uderzasz mocno, uderzasz mocno
Słyszę że idziesz i lecisz w dół
To zabawne uczucie nazywa się dźwiękiem
To nie jest czas na ciężkie oddychanie
Uderzasz mocno, uderzasz mocno
I tak jak mówił - nadchodzi
Grzebię i przewracam się
I przejrzałem na wylot ten przerażający numer
Nie baw się zacienionymi gorączkami
Moje osoby popadły w wieczność
Dźwięk muzyki i oświetlone ogrody
Ogień płonie, ale nie w moim domu
Nie w moim domu, nie w moim domu
Ta sama piosenka, ta sama stara śpiewka
Ta sama piosenka, ta sama stara piosenka
Po prostu szukam kamiennego serca
 

Respect ze wspomnianych powyżej powodów pomijam. To kompletna pomyłka... Za to po nim nadchodzi My Way - zaiste arcydzieło i jeden z najlepszych momentów na tej płycie. Po prostu genialna piosenka...


 

Moje kości nie kłamią
 

Ścigaj fakty i utop w rzece
Weź twarz i wyślij po kwiaty
Staw czoła faktom i udawaj, że są trudniejsze
Staw czoła faktom i udawaj, że jesteś mądrzejszy
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Teraz to przyjemność
W dół w dół ku rozsądkowi
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Nie ma potrzeby dla złych wymówek
Nie ma potrzeby dla złych złych złych sposobów
Mam przyjaciela w Jezusie [ha ha ha!]
Wbija mi pręt w plecy
Po prostu potrząśnij moimi kośćmi i złam mnie
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Moje kości nie kłamią
Moje palce nie chodzą
Potrząśnij moją czaszką, a zobaczysz dlaczego
Zakryj twarz, a zobaczysz dlaczego
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Wiem, że nigdy o ciebie nie proszę
Wiedz, że nigdy o ciebie nie pytam
Nigdy nie pytaj o ...
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Na swój sposób zrobiłem to po swojemu
Mówię, że tego, czego tu nie ma, nigdy nie było
Nie pozwól wodzie pod palcami
Nie pozwól, aby woda spływała ci z twarzy
Nie pozwól wodzie pod skórą
Nie pozwól wodzie pod skórą
Tu nie ma sensu, nie ma tu wiary
Nie pozwól wodzie pod skórą
Nie pozwól wodzie pod palcami
Nie pozwól wodzie pod skórą


Po nim kolejny hit - I'm Coming Home (Mama),  być może to jakaś współczesna wersja biblijnego syna marnotrawnego, a może chodzi o powroty po pijackich balangach...    Muted jest utworem instrumentalnym, wprowadzającym kolejną porcję niepokoju, psychodeli i napięcia. Tak potrafią tylko oni i tylko na tej płycie. Deserve nieco uspokaja klimat. 

Złapany w połowie czterdziestej drugiej
To fakt, liczba, słowo pisane
Kawałek mojego umysłu to połowa lub całość
Rewolwer wystrzelił mi z głowy
Aby dać mi to, na co zasłużyłem, na co zasłużyłem


Jak wiele utworów na tym albumie, posiada dadaistyczny tekst. Kilka grup z 4AD w tamtym czasie tworzyła takie teksty, choćby Throwing Muses... Ale może ktoś ma inne zdanie i znajdzie jakieś przesłanie w tym utworze? Ten jednak gdy urywa się, przechodzi po charakterystycznym sapaniu w typowo funkowy Sweatbox. Po nim mamy całkowicie spokojny Fire-Eater i Ecstasy...  

Wstęp do ostatniego utworu jest kolejnym zupełnie niesamowitym momentem na tym albumie... - te kraczące wrony... Piosenka o ekstazie, co jest jak narkotyk...

Zaśpiewaj piosenkę o ekstazie
Zaśpiewaj ją głośno i ze mną
Do widzenia
Strach na wróble skacze przez płot
Aby przeskoczyć ogrodzenie, 

Przeskoczyć ogrodzenie




Płyta The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories przypomina mi samotne wieczory, kiedy patrząc przez okno na zachodzące słońce słuchałem tych pięknych historii. Siały one w słuchaczu jakiś niespotykany niepokój i pobudzały do myślenia. To było bardzo, bardzo dawno, niepokój pozostał już na zawsze, a Wolfgang Press osiągnął taki poziom jeszcze tylko jeden raz. Tylko, a może aż?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

P.S. Co dzieje się z muzykami zespołu The Wolfgang Press napisaliśmy niedawno TUTAJ


Wolfgang Press - The Legendary Wolfgang Press And Other Tall Stories, 4AD, 1985, producenci: Robin Guthrie i Wolfgang Press, tracklista: The Deep Briny, Tremble (My Girl Doesn't), Heart Of Stone, Respect, My Way, I'm Coming Home (Mama), Muted, Deserve, Sweatbox, Fire-Eater, Ecstasy

środa, 27 maja 2020

Z mojej płytoteki: Variété - Bydgoszcz 1986 - pod powierzchnią ciągle gra cygańska muzyka

Urywki z wkładki: Na festiwalu w Jarocinie 84 grupa występuje już jako Variété i otrzymuje wyróżnienie. Ówczesny skład to: Grzegorz Kaźmierczak (głos), Wojtek Woźniak (gitara basowa), Jacek Buhl (perkusja), Radek Urbański (gitara), Sławomir Abramowicz (saksofon). Owocem występu jest spotkanie z Walterem Chełstowskim, który pomaga przy nagraniu singla dla Tonpressu (pisaliśmy o nim TUTAJ), oraz znajomość z malarzem Kubą Bryzgalskim, który jest autorem późniejszego obrazu pt. Bromberg, przedstawiającego muzyków grupy. W latach 1984 - 1985 zespół prowadzi intensywną działalność koncertową... W 1985 roku pochodzące z singla Tonpressu utwory stają się przebojami na liście PR3 i Rozgłośni Harcerskiej. W Jarocinie 85 Variete dostaje się do złotej dziesiątki. Na początku 1986 roku zespól nagrywa materiał na swoją pierwszą dużą płytę. W Jarocinie 86 zespół występuje jako gwiazda.

Płyta miała nosić tytuł Bydgoszcz, wydawcą miał być Klub Płytowy Razem. Taśma została przekazana człowiekowi, który miał ją zawieźć do wydawnictwa i sfinalizować umowę. Jednak w wyniku włamania do jego samochodu taśma została skradziona. Sprawa była nagłaśniana w radio i TV, pojawiły się apele do szczęśliwego "znalazcy" o zwrot nagrań, obietnice nagrody, ale taśma się nie znalazła. Przez lata wśród fanów krążyły jedynie jej słabej jakości kopie koncertowe. Pierwsze płytowe wydanie oficjalne ma miejsce dopiero teraz. Jako źródło posłużyła nam najlepsza kopia zaginionej taśmy - matki, zachowana w archiwum przyjaciela zespołu, Wojtka Chudzińskiego, i przez niego zremasterowana. Grudzień 2001, Krzysztof Nieporęcki. 
Byłem wtedy w Jarocinie, gdy debiutowali - stałem pod samą sceną (TUTAJ). Urzekali warstwą tekstową, prostotą brzmienia, niesamowitym klimatem piosenek z których epatował ogromny smutek (ach te teksty - warto zobaczyć TUTAJ). Kiedy po latach po jednym z koncertów zapytałem Grzegorza, dlaczego zmienili styl, odpowiedział: komuna minęła... 

Każdy zespół musi się rozwijać, dla mnie jednak tamto Variété pozostanie czymś z samego szczytu polskiej chłodnej fali. Dlatego dobrze, że jest ta płyta...
       
Otwiera ją klasyk: Klaszczę w dłonie,

Jeżeli miłość nas połączy
Będziemy diamentowym piachem
Żadna siła nas nie powstrzyma
Będziemy przeciekać przez dłonie
 

Klaszczę w dłonie,
By było mnie więcej
 

Język jest po to,
By go wytykać
Na wiatr, na mgłę.
Ja jestem po to żeby się kurczyć
Ja jestem po to
Klaszczę w dłonie,
By było mnie więcej
 

Ciało jest po to,
By używać.
Dusza jest po to,
By nie wytrzymać.
Jesteście po to by mnie nie było
Jesteście po to by mnie nie było
Klaszczę w dłonie,
By było mnie więcej
 

Jeżeli miłość nas połączy,
Będziemy diamentowym piachem
Żadna siła nas nie powstrzyma
Będziemy przeciekać przez dłonie
Klaszczę w dłonie,
By było mnie więcej


Prosty tekst o życiu, starości  i miłości, niemniej kto tak potrafi, poza wybitnymi poetami, ubrać te niby oczywiste sprawy w tak piękne słowa? 

Po nim nastrojowy: Nie będzie inaczej,  zaczynający się od znakomitego saksofonu...

Chcesz przegryźć druty
Zjadasz tylko rdzę
A wewnątrz nie ma oczyszczenia
I nie będzie inaczej
I nie będzie inaczej
 
Morderca przyszedł
Częstujesz kawą
I jeszcze pytasz
Czy może w szachy gra
I nie będzie inaczej
I nie będzie inaczej
 
Ranione zwierzę
Nogami ryje grunt
By chociaż na końcu
Przytulną była ziemia
I nie będzie inaczej
I nie będzie inaczej

Znowu dotykamy szarości życia, śmierci, odchodzenia... Piękne i jakże egzystencjalne... Piosenka żydowska była wtedy jednym z najważniejszych utworów zespołu. Takim pozostała do dzisiaj:

Jestem ramieniem
sześciu ramion gwiazdy
Jestem gwoździem wbitym
w dłoni krzyża

Jestem Morzem Martwym
co unosi ludzkie ciało
elektrycznym drutem
basztą karabinów

Dzieci Abrahama Izaaka Jakuba
wina i krzywda po obu ostrzach miecza
wieczni tułacze
wieczni tułacze
na sztandarach tyle gwiazd
i wszystkie skrwawione


Znakomity ponury wokal opisuje z wielką precyzją całą historię narodu. I jak tylko wybrzmiewa, Variété zabiera nas w następną niesamowitą podróż, do kolejnego bardzo ważnego utworu: Lecą anioły. Nie jestem pewny, ale zdaje mi się, że od tego zaczynali swój występ w Jarocinie w 1984, pamiętam tylko jaki to był dla nas szok... Brzmienie, wokal, tekst i klimat tej piosenki, oraz niesamowita gra świateł....

Lecą anioły
husaria nieba
wygięte pióra płoną

Uderzam już tylko
skrzydłami o ziemię
wygięte pióra płoną

Nic za mną
przede mną stoi
wygięte pióra płoną  

I kiedy wydaje nam się, że lepiej być nie może, to jest niestety tylko złudzenie, bowiem kolejnym utworem jest: Cygańska muzyka - pozostajemy na szczycie...

Dzień jest przyjemny
Koniec niedługo
Chłopiec z rowerem
Uciekł pod pociąg
Czerwony tramwaj rysował mi pętlę
Zgrzytając o szyny
 
Pod powierzchnią gra
Cygańska muzyka
 
Wieczorne upadki
Poranne zmartwychwstania
To woda powierzchni
To tylko powierzchnia
Nie jestem potrzebny
Te mury parzą
Cienie pomników
Okręty bez dna

Ból samotności bijący z tekstu jest wręcz nie do zniesienia. Gdyby to miało sens, można by było powiedzieć, że Variété to zespół, który o śmierci i przemijaniu potrafi śpiewać najpiękniej...

Na szczęście dają nam trochę odetchnąć, bo kolejna piosenka - Obok wystawy cudów świata nigdy nie należała do moich ulubionych.

Życie tak cenne
że przepić je w najbliższym barze
Patrząc w twarze
Które zapomniały czemu cierpią
Po nocy, po nocy, po nocy!
Trzeba wyjść
I przegrać
Obok wystawy cudów świata
Malarz skończył martwą naturę
Wyjrzał przez okno i wiedział
I wiedział gdzie jest...
Rośnie, rośnie, rośnie, rośnie słońce!
Z drugiej strony, z drugiej strony
Po nocy, po nocy, po nocy!
Trzeba wyjść
I przegrać 

Za chwilę wracamy na top, bowiem kolejny hit z tamtego czasu: Pociągi na wietrze... Jest ciężko, mocniej i na pewno trudniej, jeśli chodzi o warstwę tekstową.

Ślady na białej pościeli
tu leżał nóż i życie
chodź Indianinie
weź garść piór
i wyznacz
brzemienne grzechem cuda

Pociągi na wietrze
mijają się od lat
tworzą z pary obłoki
grzywy koni
przytul do szyny głowę 

Wiadomo o czym jest ta piosenka... Nie dziwi że jej tekst w niektórych miejscach w sieci jest dozwolony od lat 18-tu.  

Po niej drugi, nieco słabszy moim zdaniem moment tego albumu:  Dies irae,  

Bez ognia i płomieni
bez krzyku i tragedii
powolny rozkład
drąży nasze zmysły

Bóg nie zstąpi
sami obracamy swe uczucia w popiół
widzę w twych oczach ironię

Wzbiliśmy się na szczyt
wyżej utopijny błękit
zabiliśmy zapach swojej krwi
Dies irae nie nastąpi
Dies irae trwa


I pozostaje nam mocny finał - dwa znakomite utwory: Pere Lachaise i Bydgoszcz. 

Nasze palce nie sięgają steru już
Zakop szybko wszystkie dni
Nie zmienimy nic na pewno już
Pamięć o nas skłamie
Chodźmy spać nie róbmy nic
 

Poczekaj wytrę ręce
Z brudu który był też mój
Zasłoń okna niech na chwilę
Nie będziemy lustrem zła
Chodźmy spać nie róbmy nic
I nie mów co widziałaś
Słońce spadło w dół
Uwierzmy że we śnie
Nie będzie nic
Chodźmy spać nie róbmy nic
Wszyscy mają być wezwani
Wszyscy mają się wzbić
Uwierz


Ten ostatni to hymn o wielkim mieście, chyba najlepszy jaki kiedykolwiek powstał. Zespół podobnie jak Joy Division w swoim Shadowplay roztacza przed słuchaczami wizję industrialną, z tym że Variété robi to zdecydowanie bardziej poetycko. Chyba jednak Bydgoszcz była w tamtym czasie bardziej szara niż Manchester.   

Drewniane drzewa
pająk nieba
domy się schodzą dachami
stalowe rynny spijają deszcz
spalona litera
zepsuty ząb
w parku umierasz

W kawiarniach jądra burzy
bez wiatru i gniewu
w kawiarniach jądra burzy
bez wiatru i siły
wraki okrętów i chmur
które nigdy nie wypłynęły

Najbliżej ziemi są ulice
bliżej już tylko umarli
niedobry wiatr
wpycha w ziemię krzyk
i wyrywa dzwonom serca  



Koncert w Arenie w Poznaniu z 1989 roku jest bonusem. Pokazuje, że po Jarocinie 1984 i 1985 zespół poszedł w nieco cięższym kierunku. 

Później? Później nastały inne czasy, skończyła się komuna, a zespół nadal gra chłodną falę (warto zobaczyć opisane przez nas wydawnictwo zespołu TUTAJ). Ale teraz już zupełnie inną... 

Co nie znaczy, że do niej tutaj nie wrócimy. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.



Variété: Bydgoszcz 1986, Furia Musica 2001, Tracklista: Klaszczę w dłonie, Nie będzie inaczej, Piosenka żydowska, Lecą anioły, Cygańska muzyka, Obok wystawy cudów świata, Pociągi na wietrze, Dies irae, Pere Lachaise, Bydgoszcz. Koncert w Arenie, Poznań 1989 (bonus): Który to już śnieg, Bydgoszcz, Gdy przyniosą cud, Ziemia i wiara, Jestem spragniony, Goście.


niedziela, 24 maja 2020

Z mojej płytoteki: Killing Joke - Night Time, chłód lat 80-tych

Mimo dość bogatego zbioru płyt Killing Joke, które posiadam w swojej płytotece, dwie cenię sobie najbardziej. Są to omawiany u nas niedawno (TUTAJ) album Brighter Than a Thousand Suns z 1986, i poprzedzający go, a omawiany dziś - Night Time z roku 1985.

Oba albumy charakteryzuje znakomity klimat, chłód i ładunek emocji. Krążek Night Time kończy swoistego rodzaju hymn epoki, w której przyszło nam żyć - epoki lat 80-tych, która była jedną z najbardziej znaczących w historii muzyki. 


Album otwiera tytułowy Night Time, można powiedzieć apokaliptyczne disco i motto całej płyty... 

Czas nocy - zgaszenie słońca
Odliczanie - pulsujące jak maszyna
Konflikt - samochody i ludzie, stal na ciele
Noc - rozpacz potu w oddechu

Plamy krwi - noc obejmująca zbrodnie
Dzień - pokazuje twarz za maską
Czas przedstawienia - prawo i porządek życie i śmierć
Zabawa  - pijany czas, w którym wszystko może być kłamstwem

Chodź, chodź ze mną, biegniemy w noc
Chodź, chodź i zobacz, słodkie szaleństwo nocy

Noc - oddziały partyjne i rządy
Clubbing - obietnice bogaczy
Nie ma czasu - biegając ukrywając płacz i  łzy
Jest noc - i czas, by uciec od wszystkich swoich obaw

Czas nocy

Po nim znakomity Darkness Before Dawn,
Potwierdzające się obawy, że od zarania dziejów
Śladami w ciemnych komnatach szarych krain
Poprzez szaleństwo, przez terror musimy przejść
Jakby w oczekiwaniu na światło słoneczne, które może nigdy nie nadejść

To tekst o epokowych zmianach rządzących światem. Po nim słynny Love Like Blood, jeden z bardziej znanych utworów zespołu, na tyle inspirujący, że nawet powstała kapela o tej właśnie nazwie... Klip do tego utworu promował album:
Znakomita piosenka, jakże charakterystyczna linia gitar no i świetny tekst... 

Musimy rozgrywać nasze życie jak żołnierze na polu bitwy
Życie jest krótkie, cały czas biegam coraz szybciej
Siła i piękno ich przeznaczeniem jest rozkład
Przecięcie róży w pełnym rozkwicie

Aż przyjdą nieustraszeni, i sztuka się skończy
Miłość jak krew, miłość jak krew
Aż przyjdą nieustraszeni, i sztuka się skończy
Miłość jak krew, miłość jak krew

Codziennie przez frustrację i rozpacz
Miłość i nienawiść walczą z płonącymi sercami
Jak długo żyją legendy, a człowiek znów jest bogiem
A samoocalenie nie rządzi już naszym dniem

Musimy marzyć o obiecanych ziemiach i polach
To nigdy nie zniknie
Gdy zbliżamy się do końca, uczmy się umierać
Czerwone łzy stają się szare

Aż przyjdą nieustraszeni, i sztuka się skończy
Miłość jak krew, miłość jak krew
Aż przyjdą nieustraszeni, i sztuka się skończy
Miłość jak krew, miłość jak krew
 
I kiedy zdaje nam się, że nic lepszego nas na tej płycie nie spotka, zmieniamy zdanie i to dość szybko. Bowiem zespół decyduje się na umieszczenie, jako kolejnej piosenki, Kings and Queens.  

Nie mamy już nic, ale starajmy się żyć jak królowie... 

Znakomite riffy gitarowe Kevina Walkera to arcydzieło i znak charakterystyczny całej płyty. No i Coleman śpiewa po ludzku, bo to co później stało się na takich płytach jak choćby Democracy, woła o pomstę do nieba...



Wróćmy jednak do albumu, bowiem... właśnie wspinamy się jeszcze wyżej. Tabazan, to zupełny odjazd. Zaryzykuję twierdzenia, że to najlepsza piosenka na albumie, choć konkurencja jest ogromna.  

Próbowałem zrozumieć sposób, w jaki ludzie mnie uczyli
Stracili swoje wartości, kiedy pojawiło się  bogactwo
Nasienie i krew to wszystko co mam, inwestycje na przyszłość
Szukam nowego złota tak szukam nowego złota
 



Po nim nieco słabszy Multitudes, myślę, że album by nie stracił, gdyby tej piosenki na nim nie było. Wszystko jest OK do refrenu. Całość później siada. Europe jest niczego sobie i znakomicie wprowadza nas do finału. 

Podnieś ramiona, wznieś swoją odwagę
Czarne słońce wschodzi, gdy bogowie Europy śpią
Powróćcie do swojej siły, obudźcie się
Okropności okropności przywołają was, kochani

Chwała chwała, jak czekamy w Europie

Co zrobili, i co robią?
Miejsce, które kocham, tak zarżnięte, spustoszone, popsute i zgwałcone
Minęły lata, wciąż walczymy
do czasu, gdy znów będą widoczne zielone ziemie

Chwała chwała, tak czekamy w Europie
Chwała chwała, tak oglądamy w Europie

Dzień, w którym ludzkość się skończyła
Niech narody na wschodzie i zachodzie zadrżą na ten widok
aż oczy nosicieli staną się głodne
A rozum umrze na zawsze - Boże, niech to nastąpi wkrótce


Ten tekst nie stracił niczego na wartości, a minęło przecież  35 lat...

Album podsumowuje Eighties... 


Lata osiemdziesiąte - w dzień biegniemy, nocą tańczymy, pracujemy
Lata osiemdziesiąte - jestem zakochany w kolejnym wyścigu
Lata osiemdziesiąte - mam najlepsze, wezmę wszystko co mogę dostać
Lata osiemdziesiąte - żyję dla lat osiemdziesiątych



Jak zatem widać na albumie jest jeden nieco gorszy utwór, reszta to na prawdę ekstraklasa. 

Dwie płyty Killing Joke: Brighter Than a Thousand Suns i omawiana dzisiaj, stanowią ekstraklasę chłodnej fali. Na półce czeka kilka innych dzieł zespołu, w tym jeden rarytas, który ukazał się w ograniczonym nakładzie.

Napiszemy o nich gdy przyjdzie pora, tymczasem zanurzmy się w klimacie niesamowitych lat 80-tych...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


  
Killing Joke - Night Time, producenci: Killing Joke, Chris Kimsey, EG 1985, tracklista: Night TimeDarkness Before Dawn, Love Like Blood, Kings and Queens, Tabazan, Multitudes, Europe, Eighties.

środa, 13 maja 2020

Z mojej płytoteki: Polskie single chłodnofalowe lat 80 - tych

Dzisiaj powracamy pamięcią do czasów, kiedy kupowaliśmy single, bo w zasadzie tego już nie robimy. Głównie mogło się to odbywać dzięki Tonpressowi, z którego szefem p. Markiem Proniewiczem mieliśmy okazję rozmawiać TUTAJ. Mogliśmy dzięki temu poznawać najnowsze dokonania naszych muzyków, a było to na tyle cenne doświadczenie, że o płycie długogrającej wielu z nich mogło jedynie pomarzyć.

Większość singli ukazywało się bez okładek, w charakterystycznych biało - kolorowych papierowych obwolutach, zapobiegających rysowaniu się płyt. Kupowaliśmy głównie w kioskach Ruchu. Dzisiaj kilka z nich z muzyką chłodnofalową. Nie będzie to ranking, po prostu pokaz kolekcji, przynajmniej jej ocalałej drobnej części. 

Zacznijmy od tych bez okładek - dwa rarytasy, Madame i Variete.

Pierwszy (pisaliśmy o Madame TUTAJ) to jedno z wczesnych wcieleń Roberta Gawlińskiego (dziś Wilki...). Drugi to znakomity debiut zespołu z Bydgoszczy (warto zobaczyć TUTAJ). I gdyby do tej świetnej dwójki dodać jeszcze trzeci - tak żeby powstało coś na kształt wielkiej trójki to należy wspomnieć o singlu Made in Poland. Okładkę do niego wykonałem sam, na podstawie odznaki nabytej w Jarocinie i zdjęcia z jednej z gazet, prezentującej wtedy krótki zarys twórczości kapeli z Krakowa.

 

Madame prezentuje się ze swoim największym hitem Może właśnie Sybilla i nieco gorszym utworem Głupi Numer (nigdy nie podobała mi się warstwa tekstowa).


Szkoda że na singlu nie znalazł się ich inny znakomity hit:


Variete to dziś klasyk, mamy tutaj znakomite dwa utwory: I znowu ktoś przestawił kamienie i Te Dni.. Oba są na jednakowym doskonałym poziomie, zresztą w tamtym czasie wszystkie ich utwory takie były.

Podobnie jest z singlem Made in Poland, oba utwory to dziś klasyka polskiego cold wave:


Z posiadających okładki singli warto wspomnieć jako pierwszy kultowy dziś singiel Siekiery, ze zdjęciami Antoniego Zdebiaka i okładką Alka Januszewskiego z którym mieliśmy okazję rozmawiać TUTAJ.

I o ile utwór Misiowie Puszyści zawsze wydawał mi się dziwny, i tak też jest do dzisiaj, to Jest Bezpiecznie należy do klasyków gatunku...


A później było już zupełnie inaczej. Nastąpiła ewolucja muzyczna, Siekiera zakończyła działalność, Variete nieco zmieniło styl (choć napiszemy jeszcze o jednym ich wydawnictwie z tamtego okresu), a Made in Poland i Madame poszli w nieco innym kierunku. Pierwsi wydali singla z wokalistką Jolantą Anną:



I szczerze był on całkiem dobry, ciekawie to brzmiało, choć okładka zaskakiwała kolorystyką...



No a Madame... Mamy tutaj zupełnie coś w nowym stylu, i znowu okładka Alka Januszewskiego:

To prawdopodobnie ostatnie podrygi formacji, szkoda że tak to się potoczyło...




Na koniec warto przypomnieć, że niektóre z powyższych piosenek zostały umieszczone na kilku albumach, z których chyba najważniejszymi są Jeszcze Młodsza Generacja (opisana TUTAJ) i Polska Nowa Fala 1983, omówiona przez nas TUTAJ.

O naszych najciekawszych rodzimych artystach chłodnofalowych lat 80-tych pisaliśmy też TUTAJ.

Do tematu jeszcze wrócimy - dlatego czytajcie nas, codziennie nawy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Chłodnofalowa jazda obowiązkowa - Opposition - Intymność


Krew życia

Idealna kobieta
Idealny mężczyzna
Potrzebują się dla obopólnej satysfakcji
Daleko, daleko czasem są stracone rzeczy
Leżysz w łóżku godziny przemyśleń
Spędzasz w zamieszaniu stracony na wyznaniu
To nie jest idealny dzień jaki myślałeś że będzie
Czuję że tracę krew mojego życia
Perfekcyjne życie, perfekcyjna śmierć
Potrzebujemy religii by szukać poprawy
Daleko, daleko czasem są stracone rzeczy
Ty powinieneś być czysty i prosty
I teraz śmiejesz się ze swoich wniosków
To nie taki kompromis o jakim myślałeś
Czuję że tracę krew mojego życia

Piasek i klej
 
Masz wspaniały czas
Jestem ponad żółtym
Idziemy razem, jak piasek i klej
Chcesz pieniędzy
Ale ja nie mam kręgosłupa
Jak możemy przetrwać cały dzień
Wyjść ze smutku?
Masz koneksje
Jestem zagubiony w akcji
Idziemy razem jak piasek i klej
Wyglądasz na zdenerwowaną
Ja nie mam powodów
Jak możemy przetrwać cały dzień
Wyjść ze smutku
Jak piasek i klej

Mój pokój jest biały
 
Słyszę twój ciężki głos
Powoduje nieufnymi twoje gesty dziś wieczorem
Słyszę jak mówisz: dość
Kolejna plama na podłodze dziś wieczorem
Słyszę jak krzyczysz, też krzyczę
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
Mówię, mówię, mówię
Jest zimno, mój pokój jest biały
Słyszę jakiś głos, nie należy do mnie
Nie dowierzam twojej prawdzie dziś wieczorem
Słyszę jak mówisz dość
Kolejna plama na podłodze wieczorem
Słyszę jak krzyczysz, też krzyczę
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
Mówię, mówię, mówię
Jest zimno, wiem mój pokój jest biały
Powoduje nieufnymi twoje gesty dziś wieczorem
Kolejna plama na podłodze wieczorem
Nigdy naprawdę mnie nie lubiłaś
MÓJ POKÓJ JEST BIAŁY

Nowe domy

 Nigdy nie ufaj obcym
Obwinią cię
A ty możesz obwinić mnie za stan w jakim jestem
Nigdy nie ufaj ślepcom
Poprowadzą cię
Wessą cię, i wyplują
CZYSTY JASNY NOWY DZIEŃ
TUTAJ budujemy nowe domy
TERAZ wewnątrz twojego idealnego wnętrza
ŻYCIE to doskonały żart
TUTAJ mamy to wszystko
Nigdy nie zaufam obcym
Bo śmieją się ze mnie
Nie możesz mnie okłamać jestem w takim stanie
Możemy po prostu ukryć nasze oczy
Jak długo nas nie odnajdą
Wessą cię, i wyplują
CZYSTY JASNY NOWY DZIEŃ
TUTAJ budujemy nowe domy
TERAZ wewnątrz twojego idealnego wnętrza
ŻYCIE to doskonały żart
Fałszywe łzy przywitają cię w domu
TUTAJ WEWNĄTRZ TWOJEJ  IDEALNEJ DOMENY

Duży pokój mały widok
 
Duży pokój mały widok puste ręce zły widok
Duży człowiek mały widok mały umysł podobny widok
Duży człowiek mały widok
Duży pokój mały widok
Idąc po cienkiej granicy patrząc na jasną stronę
Idąc po cienkiej granicy patrząc na zewnątrz
Patrzymy, słuchamy, uczymy się
Jesteśmy dumni, cierpimy płoniemy
Popełniamy błędy
Wygrywamy cierpimy przegrywamy
Walczymy przezywamy zmieniamy się
Silne serca czują ból

Głos się zmienia
 
Otwieram oczy i obracam się na wschód
Zamykam swoje oczy na styl życia zachodu
Podejrzliwy na powód przesłanego podarunku
Maluję obrazy kobiety i mężczyzny
Otwieram swoje skrzydła i lecę na południe
Dajesz mi beznadzieję i  mówisz że to na szczęście
Wielu małych ludzi karmi innych na placu
Maszerują góra dół machają banerami w powietrzu
Otwieram ramiona i biegnę na południe
Odzyskane słowa, krzyczałem o więcej
Potykam się o swoje stopy wziąłem przesłanie do ręki
Buduję obrazy kobiety i mężczyzny
W zmieszaniu ignoranta zwróciłem się na wschód
Zamknąłem oczy na rodzinę na zachodzie
Wielu małych ludzi prowadzi innych na placu
Maszerują góra dół machają banerami w powietrzu
Otwieram oczy zwracam się ku wschodowi
Zamykam oczy na miejsce na zachodzie
Maluję małe obrazki pokoju i mężczyzny
Wierząc jak tylko potrafi robić to marzyciel
Otwieram skrzydła i lecę na południe
Dajesz mi beznadzieję i  mówisz że to na szczęście
Wielu małych ludzi zjada innych na placu
Maszerują góra dół machają banerami w powietrzu
GŁOS SIĘ ZMIENIA

Dzień w przyszłości
 
Jak myślisz czy nadążam
Zamykam oczy i idę spać
Zawsze byłem typem wrażliwca
Zatraconym w cierpieniu miłości i  pustce
Ale ty uczysz życia z tymi rzeczami
Uczysz życia z tymi rzeczami
Jak myślisz co czuję
Patrzę na jutro i to czyni mnie chorym
Możemy dalej udawać i będzie OK
Ale nie ma powodu żebym został na noc
Ty uczysz życia z tymi rzeczami
Uczysz życia z tymi rzeczami
Wymyśl mojemu  światu jeden dzień w przyszłości
WYMYŚL SWÓJ WŁASNY ŚWIAT

Obolałe ramiona
 
Podróżuję na wschód
Wstaję przy porannym świetle
Ona pławi się w swej doskonałości
A ja tonę w jej blasku
Ona wykonuje ruch w kierunku konwersacji
Zapominam języka w buzi
Folgujemy sobie w naszych odzwierciedleniach
To wysiłek, ale to zawsze obolałe ramiona
Obolałe ramiona
Podróżujemy na wschód
Zapominam języka w buzi
Folgujemy sobie w naszych odzwierciedleniach
To wysiłek, ale to zawsze obolałe ramiona
Obolałe ramiona
CZUJĘ JAKBY TO BYŁ RAJ DLA MNIE

Staję się nowym człowiekiem
 
Staję się nowym człowiekiem

W sercu
 
W sercu nie ma odwrotu
Nie ma zasad i kłamstw które mnie powstrzymują
W sercu nie ma jutra
W sercu tylko cierpienie i smutek
W sercu słyszę różne głosy
Głosy których nie słyszałem przedtem
W sercu obce pokoje
W sercu tylko cierpienie i smutek
W sercu nie ma iluzji
Obdarte i pozostawione bez wyrazu
Stawiasz czoło samemu sobie i twojemu smutkowi
W sercu czujesz ból i cierpienie

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów



Opposition - Intimacy Double Vision 1982, Producenci: Kenny Jones i Opposition, Tracklista: Lifes Blood, Sand And Glue, My Room Is White, New Homes, Big Room Small View, Voice Has Changed, A Day In The Future, Aching Arms, I Became A New Man, In The Heart

Intymność dostarczana w wersji Opposition jest wyjątkowa. Śmiało można stwierdzić, że mało który zespół wywarł tak wielki wpływ na muzykę post-punk lat 80-tych... Moim zdaniem Opposition stali się mostem między Joy Division a lżejszą i mniej schematyczną odmianą chłodnej fali. Doskonałe brzmienie, klimat, refleksja i niesamowita ekspresja to cechy naśladowane później przez wielu wykonawców, również polskich. To bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt w historii muzyki. Dodam tylko, że winyl jest praktycznie nie do zdobycia. Mnie udało się trzy lata temu, po wieloletnich poszukiwaniach. W sieci nie ma również tekstów wszystkich utworów z tej płyty, a tłumaczenie było możliwe ponieważ teksty wydrukowane są na kopercie zawierającej winyl. Problemy wynikają również z tego, że płyta nigdy nie została wydana na CD. Na YouTube istnieje jedynie w kawałkach. Mimo to nie mogłem sobie odmówić zaprezentowania tego zupełnie depresyjnego, jesiennego albumu.

Pojawiały się pogłoski o reaktywacji zespołu. To nigdy nie nastąpi. Marcus Bell - basista zmarł 9.12. 2014 roku po długiej walce z rakiem.