Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lindsey Reade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lindsey Reade. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 listopada 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.14: To Ian Curtis był autorem nazwy Joy Division

   

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 123456789101112 i 13).

Martin Hannett zawsze z tyłu głowy miał założenie swojej wytwórni płytowej. Tak też się stało, wspólnie z Tosh Ryanem i Lawrencem Beedle założyli w 1777 Rabid Records (pisaliśmy o tej wytwórni TUTAJ). 

Martin zawsze chciał być jak Phil Spector. Pierwszą realizacją wytwórni był singiel Slaughter and the Dogs z 1977 roku, wyprodukowany przez niego. Ponoć w październiku Martin widział ich i Warsaw  i postanowił zostać ich producentem. Nie ma wątpliwości, że bez Music Force nie byłoby Rabid a bez Rabid - Factory Records

Warsaw cały czas intensywnie koncertowali, najwięcej w październiku 1977 roku. Do końca roku było już mniej występów, brali np. udział w koncertach młodych talentów i zjawili się znowu w Pennie Sound Studios aby zarejestrować pierwsze nagrania jako Joy Division

Taniej było w dzień po Bożym Narodzeniu a za sesję zapłacił Ian. Musieli wcześnie rano wstać, kiedy inni mieli wolne, chodzili głodni bo wszystko było pozamykane a mama Terryego zrobiła dla nich jedynie kanapki z kurczaka. 

Producentem sesji An Ideal For Living chciał zostać Paul Morley, zespół nawet na to przystał, ale byli pijani. Na drugi dzień mieli kaca i o wszystkim zapomnieli. 

W studio nagrali wtedy 4 piosenki: Warsaw, No Love Lost, Leaders of Men i Failures. Głównie na żywo.


Nagrania jednak brzmiały nieczysto. Ponieważ wtedy Warsaw Pakt nagrali album, Warsaw postanowili zmienić nazwę. 

W tamtym czasie Ian czytał książkę Dom Lalek Ka-Tzetnika (opisaliśmy ją TUTAJ). Mark Reeder wspomina, że być może Ian dostał ją od Bernarda, ale to Ian był zainteresowany wszystkim co związane jest z Niemcami. Interesował się III Rzeszą, ale nie był faszystą. Interesowały go zwłaszcza fakty,  które cenzura usunęła z historii. Tak też było z Joy Division, o nich - prostytutkach na usługach Niemców nie było w podręcznikach. Ian lubił też wtedy film The Night Porter, wspomniał o tym w jednej z rozmów.


Pod nową nazwą pojawili się po raz pierwszy 25.01.1975 roku w klubie Pips. Klub miał wielkie tradycje, grały tutaj gwiazdy jak Velvet Underground, Bowie, Roxy Music i inni. Ten koncert był trudny, Ian się upił i wyszedł na zewnątrz przed rozpoczęciem. Takie numery uchodziły w Electric Circus ale nie w Pips, bo to  nie był klub punkowy. 

John The Postman dostrzegł wtedy coś w Joy Division i wypowiadał się o nich z wielkim szacunkiem. Używał nawet sformułowania, że być na koncercie Joy Division to jak uczestniczyć w nabożeństwie

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

sobota, 25 maja 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.5

Od jakiegoś czasu omawiamy na naszym blogu dzieło dokumentalne Jamesa Nice'a Shadowplayers, czyli fakty i mity o wytwórni Factory Records

Tak też w części pierwszej (TUTAJ) omówione zostały początki powstania klubu i tworzenie stajni zespołów Factory. Część druga to historia tworzenia pierwszej płyty promującej zespoły wytwórni a więc A Factory  Sample (TUTAJ). Z kolei część trzecia (TUTAJ) przedstawiała personalia wytwórni. W części czwartej (TUTAJ) streściliśmy wypowiedzi legend tamtych czasów wspominających realizację kultowej dziś płyty, chodzi oczywiście o album Unknown Pleasures zespołu Joy Division (FAC 10), nagrany w maju 1979 roku a zrealizowany przez samego Martina Hannetta (o którym pisaliśmy wielokrotnie  TUTAJ).

Dziś kolejna część, poświęcona właśnie jemu, legendarnemu producentowi i jednemu ze współtwórców potęgi Factory Records, a jednocześnie twórcy Manchester Sound.
Howard Devoto wspomina swoje pierwsze spotkanie z Martinem Hannettem, kiedy to nagrywał on pierwszy singiel the Buzzcocks - Spiral Scratch. Był on jedyną osobą w Manchesterze która nazywała siebie producentem nagrań. Podkreśla również, że zawsze wspominał Tony Wilsonowi, iż Hannett to największy producent.

Lindsay Reade, pierwsza żona Tony Wilsona określa Martina Hannetta dwoma słowami - zabawny i zdolny. Miał poczucie humoru, ale do pracy w studio podchodził bardzo poważnie - był zawsze bardzo na niej skupiony.
Richard Boon zwraca uwagę, że Hannett uwielbiał gadżety, i jeśli tylko pojawiało się coś nowego - natychmiast polecał to kapelom.
 
Wally van Middendrop (z Minny Pops) wspomina jak Hannett nagrywał z nimi oraz z the Names, ale jego rola była raczej nadzorcza nad całością, palił jointy i czuwał nad wszystkim, krążąc między dwoma studiami Strawberry. Dopiero po nagraniu dźwięku, zaczynał przejmować główną rolę i miksować to po swojemu.
 
The Names z kolei wspominają jak Mark grał na gitarze, a Hannett trzymał go i trząsł nim podczas gry. Podkreślają, że często po zremiksowaniu nagrań, to co słyszeli dramatycznie rozbiegało się z tym czego oczekiwali, ale podkreślają, że Hannett miał wizję brzmienia zespołu.
 

Peter Hook  wspomina pobyty w studio do piątej nad ranem i chłód klimatyzacji. Z kolei Alan Hempsall (z Crispy Ambulance) podkreśla dbałość Hannetta o efekty specjalne.


Wilson z kolei uważa że Hannett rzeczywiście był geniuszem. 

Jednym z kilku, którzy pozostawili nam swoją spuściznę. A my dzisiaj możemy się nią delektować. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 4 kwietnia 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.3 - Przodownicy Factory - Pięciu heteroseksualnych dyrektorów, czyli ciąg dalszy historii wytwórni Factory Records


Przodownicy Factory - pięciu heteroseksualnych dyrektorów - taki tytuł nosi czwarta część filmu Shadowplayers, czyli fakty i mity o wytwórni Factory, który tutaj od jakiegoś czasu omawiamy (wcześniejsze części omawialiśmy TUTAJ). 

Kto tak naprawdę zakładał Factory Records? Na początku filmu Peter Saville (TUTAJ) odpowiada, że tak na prawdę był to przyjacielski kolektyw między Alanem Erasmusem (opisywaliśmy go TUTAJ), Tony Wilsonem (TUTAJ) i nim. Było tak do czasu, do czasu realizacji A Factory Sample (pisaliśmy o tym wydawnictwie TUTAJ).

Z kolei Wilson mówi nieco inaczej, twierdząc, że przez pierwszy rok to był Alan i on, później pojawili się Joy Division, czyli Rob Gretton, Peter Hook, a dalej Section 25 i inni. 

Saville podkreśla że żaden z nich nie posiadał wiedzy praktycznej jak prowadzić wytwórnię. Tony Wilson i jego pierwsza żona Lindsey Reade, opowiadają jak Factory zainteresowali się dziś już legendą, czyli zespołem OMD (o ich płycie dla Factory pisaliśmy TUTAJ, przypomnijmy że chodzi o FAC 6 - Electricity). Lindsey opowiada jak słuchali w aucie kasety Electricity, którą dostała od zespołu, i jej zdaniem była ona hitem.


Na to stwierdzenie Wilson miał odpowiedzieć: OK wydamy to, dla ciebie.  

Wilson wspomina o swoich kontaktach które wtedy posiadał z wytwórniami płytowymi. Jedną z nich było Fast Records z Edenburga, gdzie nagrywały dwa bardzo dobre zespoły: Gang of Four i Human League. Opowiada jak dzięki kontaktom jakie posiadał zespoły te zostały przekierowane do gigantów EMI czy Virgin. Według Saville'a wytwórnia Virgin była wtedy poza mainstreamem. 

Peter Hook, basista Joy Division wspomina, że działania jakie podejmowała Factory różniły się od tych, na jakie skazane były zespoły podpisujące kontrakty z innymi wytwórniami (wymienia np. Siouxsie and the Benshees czy Phychodelic Furs) bowiem Factory dawało pełną swobodę i nie było potrzeby wykonywania typowych czynności jakie nakładały na zespoły inne wytwórnie.
Saville wspomina jak menadżer Joy Division Rob Gretton (pisaliśmy o nim TUTAJ) czy legendarny realizator nagrań Martin Hannett (pisaliśmy o nim TUTAJ) stali się partnerami Factory. Podkreśla, że na przykład nadanie Robowi partnerstwa w wytwórni, czy później klubie Hacienda, miało na celu spowodowanie faktu, że Joy Division a nie on, poczują się partnerami wytwórni. Wilson podkreśla fakt, że partnerami było pięciu heteroseksualnych mężczyzn, którzy kochali się, ale jednocześnie nienawidzili. 

Oczywiście to nie jest wszystko o czym opowiadają legendy tamtych dni. Całość na DVD, które jest do kupienia w sieci. Ale zawartość poznajecie dzięki nam, bo my piszemy o rzeczach, których nie ma w mainstreamie. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowa transmisja, codziennie nowy wpis.