Pokazywanie postów oznaczonych etykietą City Fun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą City Fun. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2019

Hormony, winyle i bibliotekarz - czyli o historii pierwszej wytwórni płytowej Manchesteru

Przeciętnemu fanowi zespołów lat 80. wydaje się, że przed Factory Records nie było nic. A tymczasem wytwórnia Tony'ego Wilsona nie była jedyna. Wcześniejszy był projekt Jamesa Richarda Boona, menagera Buzzcocks (o zespole pisaliśmy TUTAJ). 

Boon, rocznik 1952 był przyjacielem Howarda Devoto, razem chodzili do Grammar School w Leeds, więc niejako z automatu został kierownikiem jego zespołu. Ale Boon nie tylko organizował występy dla grupy, napisał dla nich także kilka tekstów pod pseudonimem Alan Dial. W 1976 r. aby umożliwić zespołowi wydanie debiutanckiej EP-ki Spiral Scratch (zrealizowanej zresztą przez samego Martina Hannetta) Richard Boon pożyczył od przyjaciół i rodziny 600 funtów i założył wytwórnię New Hormones. Nazwa pochodziła od odkrytego w tym samym roku nowego hormonu trzustkowego, o którym było głośno w prasie brytyjskiej. 

Płyta szybko się sprzedała, więc jeszcze w tym samym roku wytwórnia wypuściła kolorowy, drukowany na dobrym papierze fanzin The Secret Public, stworzonym przez dziennikarza muzycznego Jona Savage'a i grafika / konceptualistę Lindera Sterlinga oraz zajęła się wydawaniem płyt innych artystów.
Regularnie wypuszczane krążki pojawiały się z logo New Hormones od 1979 do 1982 roku. Wśród nich były takie zespoły jak: Biting Tongues, Diagram Brothers, Dislocation Dance, Ludus z Eric Random i Gods Gift

Boon rozpoczął katalogowanie wypuszczanych publikacji. Używał symbolu ORG i cyfr. Litery były aluzją do orgonu, teorii opracowanej przez psychiatrę Wilhelma Reicha, lecz sam pomysł prawdopodobnie zainspirował Tony'ego Wilsona do nadawania numerów katalogowych wszystkim produktom Factory Records.

Wytwórnia The Hormones była ambitnym zamierzeniem i szkoda, że w zasadzie o niej zapomniano (a przynajmniej nie wspomina się jej tak często jak to ma miejsce z Factory Records). Za projekty graficzne pierwszych płyt Buzzcocks odpowiadał grafik Malcolm Garrett, który studiował z Peterem Savillem w Manchester Polytechnic i projektował potem okładki dla takich zespołów jak Simple Minds i Duran Duran.
Jednak pomimo wydania dobrych płyt wytwórnia Boon’a nigdy nie odniosła takiego sukcesu, na który zasługiwała. New Hormones, często pozbawione pieniędzy, działały w zrujnowanym biurze w dawnym magazynie przy 50 Newton Street, do którego Boon zaprosił Cath Carroll i Liz Naylor wydawców fanzinu City Fun (pisaliśmy o nim TUTAJ).

Innymi korzystającymi z hojnego wsparcia Boona byli Alan Wise, samozwańczy doktor teologii i Nigele Baguely, którzy zajmowali się promocją wielu koncertów nowej fali i rocka artystycznego, występujący pod szyldem Wise Moves. 

Alan Wise, jedna z tych niezwykłych i nieco zapomnianych postaci Manchesteru, zmarł we śnie w 2016 r. trzy miesiące po tragicznej śmierci swojej córki Natashy, która cierpiała na depresję i popełniła samobójstwo skacząc z mostu. Świat muzyczny orzekł wtedy, że pękło mu serce... Równie smutny był kres wytwórni The Hormones, która w 1982 r. z powodu braku pieniędzy, po odejściu Pete Wrighta, po prostu zaprzestała działalności.

W dwadzieścia pięć lat później Factory Records zrosła się z historią Manchesteru w jedno, podczas gdy New Hormones, pomimo swojej istotnej roli dla powstania ruchu post-punk, została praktycznie zapomniana. 

Tymczasem była to nie tylko pierwsza wytwórnia płytowa w Manchesterze, lecz pierwsza tego typu wytwórnia w Wielkiej Brytanii. Zainspirowała pokolenie punkowych i post-punkowych muzyków zarówno do tworzenia własnej muzyki, jak i wydawania jej we własnych, zakładanych do tego celu, niezależnych wytwórniach. Tak narodził się styl indie-rock i inne gatunki wywodzące się w wielkiego ruchu post-punk.
 
A Richard Boon?  Dawno temu opuścił Manchester i biznes muzyczny. Jest bibliotekarzem, najfajniejszym bibliotekarzem na świecie, jak sam o sobie pisze TUTAJ

Pracuje w bibliotece publicznej w Stoke Newington pod Londynem i wydaje się jednak całkowicie z tego zadowolony. Przekonuje, że jego rola bibliotekarza jest taka sama, jak zarządzanie Buzzcocksami: obie polegają na zamianie ludzi w towar, bo według Boon'a punk polegał na otwieraniu drzwi, które wcześniej były zamknięte. Obecnie organizuje coroczny Festiwal Literacki w tym mieście TUTAJ i zamierza kiedyś wydać wspomnienia. 

Budynek przy 50 Newton Street stoi nadal. Mieści się w nim hotel i schronisko młodzieżowe. A Richard Boon przeszedł do historii jeszcze z jednego powodu - to on nagrał na kamerze VHS, koncerty Joy Division i Buzzcocks, które miały miejsce w weekend 27-28 października 1979 r. w Apollo Theatre w Manchesterze i które potem wyszły na kilku bootlegach. 

Ale to już zupełnie inna historia…


Chcecie ją poznać? Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Pierwsza recenzja Unknown Pleasures zespołu Joy Division z kultowego fanzinu City Fun, ukazujacego się w Manchesterze

Od dzisiaj notki o muzyce będą miały swoją nową  czcionkę. 

Jakiś czas temu opisaliśmy fanzin Photophobia i jego twórcę Matthew Higgsa LINK. Wydawane przez niego w latach 80 XX w. pisemko nie było jedynym. Takich pisanych na maszynie i kserowanych czasopism wychodziło wtedy dużo, w szczytowym okresie było ich ponad sto. Redagowane przez młodych ludzi były głosem pokaźnej grupy fanów. Gwoli ścisłości trzeba zauważyć, że era fanzinów rozpoczęła się w 1976 roku, w roku, w którym wybuchł ruch punk. Wśród nich wiodącym był Sniffin Glue, lecz niewiele ustępował mu City Fun redagowany przez Andy’ego Waide podpisującego swoje teksty pseudonimem Andy Zero. Z innych trzeba wymienić Shy Talk Steve'a Burke'a, Ghast Up Micka Middlesa i Trouble Girl Paula Morley'a.

City Fun był magazynem /fanzinem/ dokumentującym scenę muzyczną w Manchesterze w Anglii w latach 1977-1984 i mimo nierównego poziomu, oraz rozmaitych zawirowań wychodził w nakładzie ponad 2000 egzemplarzy. Był rozprowadzany na koncertach oraz za pośrednictwem sklepów muzycznych i wybranych agencji informacyjnych w Manchesterze, Liverpoolu, Sheffield i Leeds. Twórcą czasopisma był, jak już wspomniano Andy Waide (Andy Zero). W redakcji oprócz niego zasiadali: Neil Hargreaves, Martin Heywood (Martin X) i JC

Pierwszy numer poświęcony został The Distractions, o których pisaliśmy TUTAJ. W następnych dokumentowano i umieszczono bieżące informacje o scenie muzycznej w Manchesterze. Ponieważ żaden z oficjalnych dziennikarzy nie pisał o tym, co się działo w muzyce punk a jeśli coś nawet się ukazywało, to tylko o muzyce i kulturze Manchesteru widzianej jedynie z zewnątrz. Tymczasem teksty w Fun City były pisane przez zwykłych uczestników życia muzycznego, bo Andy zaprosił swoich czytelników do przesyłania artykułów i recenzji oraz do dzielenia się wrażeniami z tego, co się działo w sąsiedztwie.
 
City Fun przeszedł różne fazy, najpierw był pismem anarchistycznym, potem stał się bardziej umiarkowany. W 1982 r. Andy Zero odszedł z redakcji, jego rolę przejęli Liz Naylor, Cath Carroll i Nige Chatfield. Na początku siedzibą City Fun było biuro w Lower Broughton, w budynku, w którym ćwiczył zespół The Fall, potem był produkowany w mieszkaniu Liz Naylor i Cath Carroll w Hulme. Wśród autorów tekstów byli m. in.: Ray Lowry, Tony Wilson, Mark E Smith, Claude Bessey, Steve Morrissey.

Po wielu latach Abigail Ward, Dave Haslam i David Wilkinson postanowili zebrać zachowane egzemplarze City Fun i pokazać je na wystawie w centrum kultury w Manchesterze, w ramach projektu finansowanego przez Arts Council England w związku z obchodami Manchester Histories Festival. W efekcie zebrano ponad 650 numerów i postanowiono je zdigitalizować. A my dla naszych czytelników postanowiliśmy znaleźć w masie informacji i udostępnić wszystko na temat Joy Division.
 
Dzisiaj zaczynamy od numeru z 6 maja 1979 r. Jest on pełen plotek o miejscowych zespołach, nagraniach i ich występach. Dla nas najcenniejsza jest  pierwsza recenzja Unknown Pleasures Joy Division, zwłaszcza że została napisana zanim album został wydany. W tekście zamieszczono zdanie które wygląda na cytat z wypowiedzi jednego z członków zespołu. Po latach możemy się tylko domyślać, kim mógł być rozmówca Fun City:
10 utworów z albumu Unknown Pleasures zostało nagranych i oczekuje na zmiksowanie. W Factory Records powinny znaleźć się w końcu maja/na początku czerwca. W tej chwili „grana jest minimalna liczba koncertów, i przygotowujemy nowy set”, który niedługo odbędzie się w ramach trasy Factory - w programie także znajdzie się A Certain Radio, Orchestral Manouvres In The Dark i John Dowie. Mają propozycje występów w roli supportu na trasach krajowych i od największych firm fonograficznych - wciąż decydują się na przyjęcie oferty. Andy Zero.
 
To prawda, album Unknown Pleasures został wydany w czerwcu 1979 r. O kulisach nagrywania albumu opowiadał po latach Martin Hannett, o czym pisaliśmy TUTAJ

Dzisiaj fanzinów już nie ma, za to jest Internet i jesteśmy my. W końcu minęło już 40 lat... Najważniejsze jednak, że ciągle gra muzyka. Ona jest nieśmiertelna.