Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neu!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neu!. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2024

Stephen Morris: Record, Play, Pause - książka perkusisty Joy Division i New Order cz.12. Stephen od młodości chciał być perkusistą i grać na klawiszach

 

W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe. W kolejnym (TUTAJ) pierwsze koncerty i fascynację Davidem Bowie  wybór roli w zespole jako perkusista (LINK). W tej części (LINK) przedstawiliśmy pierwsze eksperymenty kolegów z LSD, epizod ze studiami i przeprowadzkę do nowego domu. 

W tamtym czasie przesiadywali z przyjaciółmi w knajpie Wimpy. Zapijali się kawą i nadużywali lekarstw celem odurzenia, głównie Phensedylu.

Kupowali go w aptece, po kilka opakowań. Pewnego dnia powrócił po przerwie Hobbo z nowym towarem. Mieli obawy żeby go brać, bali się skutków ubocznych więc czekali na odpowiednie warunki. W końcu w sobotę przed dyskoteką wzięli. Morris miał wtedy niesamowite wizje, po czym przyjechała Policja
 
Najgorsze było to, że Stephen nie miał na siebie żadnego pomysłu. Kupił nowy zestaw perkusyjny Olympic, a ponieważ denerwował grą matkę - ta kazała mu usunąć ją do swojego pokoju. Jego pokój był nieco mały więc dźwięk był przytłumiony.

Stephen zaczął też pobierać lekcje gry na perkusji od chłopaka o nazwisku David Greenwood, który pojawiał się u nich raz na tydzień. Grał w orkiestrze a lekcjami sobie dorabiał. W końcu Morris zaczął grać samemu. Najbardziej lubił grać do Trout Mask Replica:

 

Mimo że nawet nie wiedział kto na tym albumie gra na perkusji, bo nazwiska muzyka nie było na okładce, album wydawał mu się mistrzostwem, choć wielu uważało go za beznadziejny. Po latach dowiedział się że grał tam John French aka Drumbo.

Jednak po czasie najbardziej polubił niemieckich perkusistów: Klausa Dingera z Neu! lubił ogólnie niemieckie zespoły: Can, Tangerine Dream, Kraftwerk, Amon Duul II. Cenił że próbują stworzyć coś nowego w muzyce, a nie kopiować kapele z UK czy USA.

Ta muzyka wydawała mu się mało komercyjna i niedostępna. W szkole ponieważ przysypiał wysłano go do psychologa. Dostał więc pseudonim Psycho. Lubił tam chodzić bo przepadała mu połowa dnia w szkole. Zapytano go co zamierza robić w przyszłości. Chciał być perkusistą, może grać na syntezatorach, słuchał w tamtym czasie Roxy Music, Briana Emo, Eno z Frippem. Ich soundtrack No Pussyfooting znakomicie brzmiał po zażyciu Phensedylu.
 

Niestety jego zespół Sunshine Valley Dance Band rozpadł się, zanim dobrze zaczęli grać byli już pod wpływem. Dlatego postanowił próbować grać solo. Rodzice cały czas byli zdania, że z tego wyrośnie.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.     

środa, 1 maja 2024

Stephen Morris: Record, Play, Pause - książka perkusisty Joy Division i New Order cz.9. Pierwsze koncerty i pierwszy zespół Stephena

 

W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe.

W tamtym czasie wraz z kilkoma kolegami z klasy słuchali Neu!, Small Faces, Velvet Underground i Franka Zappy - wiele na ten temat dyskutowali, jak i na temat Monty Pythona. Czytał też Sounds. Nie lubił jazzu, chciał też ubierać się na czarno, ale rzeczy w tym kolorze były trudno dostępne. Ponieważ mieli gramofon z ojcem we wspólnym pokoju, ten również znosił do domu płyty, w tajemnicy przed matką. Słuchał Ellingtona, Elli Fitzgerald i innych. Robił to rano, około 6:00 czym budził Stephena. I chociaż on teraz słucha płyt swojej córki i poznaje inspirację, takiego czegoś nie było między nim a jego ojcem. Wtedy tak było że to co lubili rodzice było znienawidzone przez dzieci i odwrotnie.  

Kiedy dowiedział się że będą koncerty Zappy i Pink Floyd bardzo chciał iść. Ojciec w końcu zgodził się na jeden z zespołów. Poszli całą rodziną na koncert 17.03.1972 - na Hawkwind i Status Quo. Rodziców zdziwił widok publiki i zapach marihuany. Matka wzięła zatyczki do uszu. Hawkwind wypadł znakomicie. Mieli kosmiczne stroje i wyświetlali projekcje podczas koncertu. 

Po tym koncercie zaczął słuchać Can, Stockhausen i Terry Riley. Miał magnetofon kasetowy i kolegą słuchali muzyki nocami. 


Zaczął więcej urywać się z Macclesfield do Manchesteru. Marzył o Londynie

Rozdział 5 książki nosi tytuł Little Drummer Boy. Zaczyna się od opisu koncertu Bowiego, na który Stephen poszedł 3 tygodnie po występie Hawkwind. Wtedy Bowiego grał w radio John Peel, a Stephen uważał jego album Space Oddity za najlepszy.

 

Koncert Bowiego był zupełnie czymś innym niż Hawkwind. Bowie wtedy deklarował się w wywiadach jako biseksualny, co nadawało koncertowi specyficzny wydźwięk. Cały zespół wyglądał jakby przybył z przyszłości. Kupił singla Starman podczas koncertu. Zdecydował też kupić wszystko co Bowie dotychczas wydał.  

Wtedy Stephen dużo słuchał niemieckiego zespołu Faust. Zaczął też palić. 

 

W czerwcu 1972 roku wyszedł Ziggy Stardust. Zdaniem Morrisa był to album kultowy i doskonały w całości. Był zafascynowany i od tego czasu widział wszystkie koncerty Bowiego jakie odbyły się w Manchesterze. Wtedy z kolegą postanowili założyć zespół muzyczny i grać muzykę awangardową. W tamtym czasie też postanowili kupić marihuanę i zażyć, bowiem niemal wszystkie zespoły były przez jakiś czas na haju, co pozwalało im osiągać flow podczas prób i występów. 

C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

piątek, 4 września 2020

Jak rodziła się piosenka Transmission Joy Division i o genezie słynnego "faster but slower": Kto zabił Martina Hannetta? - streszczenie książki Colina Sharpa cz.11

Jakiś czas temu zaczęliśmy na naszym blogu streszczać książkę Colina Sharpa o jednym z największych realizatorów nagrań w historii, i jednocześnie twórcy Manchester Sound, Martinie Hannettcie. Pierwsza część opisu dostępna jest TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ, siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ a dziesiąta TUTAJ.

W kolejnych rozdziałach Colin Sharp przedstawił urywki z wczesnej młodości Hannetta, opis jego doświadczeń z narkotykami, byliśmy świadkami narodzin pierwszych niezależnych wytwórni płytowych Manchesteru, oraz, co najważniejsze, mogliśmy odczuć klimat towarzyszący powstawaniu nagrań takich gwiazd jak John Cooper Clarke, Durutti Column czy Joy Division.  Poznaliśmy także historię nagrania singla Electricity, będącego wynikiem współpracy między Martinem a muzykami z zespołu OMD. Dowiedzieliśmy się też, że po negatywnych recenzjach Unknown Pleasures, Factory Records miało zamiar zrezygnować ze współpracy z Hannettem.

Kolejny, jedenasty już rozdział, dotyczy końca 1979 roku i rozpoczyna się od wniosku, że fakt współpracy Hannetta z the Buzzcocks i Joy Division został dostrzeżony w branży i Martin zaczyna stawać się w niej coraz ważniejszą osobą. Padają nazwy zespołów które ponoć mają ochotę na współpracę z Hannettem, wśród nich pojawia się U2, Simple Minds, Ultravox czy Psychodelic Furs

Martin chodzi nieogolony, zaczął znowu chudnąć co było wynikiem zażywania amfetaminy. Sharp przynosi Hannettowi kasety z zespołami krautrockowymi, pośród nich jest Neu! i ich dwie płyty, niefortunnie nazwane tak samo...

 
Wsłuchują się obaj w grę instrumentów, zwłaszcza w perkusję, która jest bardziej melodyjna niż to zwykle bywa, a nagrania mają duży wpływ na działalność Martina jako producenta. Ogólnie ich zainteresowanie wzbudza pulsujący rytm i gra instrumentów. Te dźwięki przypominają raczej Trans-Europe Express, niż dźwięki jakie można usłyszeć na brytyjskich drogach. Rytmy przywołują obrazy z miast Europy jak Berlin, Zurich, Monachium, Milan czy Wiedeń. Zdają się być czyste i wyrafinowane ale tylko na powierzchni, bowiem wewnątrz niosą nutę melancholii. Kto chce zrozumieć estetykę i wrażliwość Martina w tamtym czasie i ile wniosła ona w powstanie Unknown Pleasures, Closer i The Correct Use of Soap powinien posłuchać tej właśnie muzyki.

 
Martin zapożyczył brzmienia europejskie i przekonwertował na brytyjskie. Na przykład piosenka Hallogallo jest idealna do jazdy samochodem. Sharp uważa, że to muzyka stworzona pod wpływem narkotyków, o narkotykach i dla ludzi zażywających narkotyki. Takiego  typu formy Martin stosował w swoich produkcjach dlatego jego muzyka byłą tak wciągająca i uwodzicielska. 

Następnie Sharp opisuje scenę, jak z Hannettem dokonywali zakupu narkotyków u dilera, byłego więźnia. Hannett kupował wtedy heroinę, choć nie uważał się za ćpuna - tzn. nie stosował igieł ani strzykawek. Zdaniem autora, kupował narkotyki celem dokonywania eksperymentów. 

Po dokonaniu zakupu udają się do Strawberry Studios, gdzie Hannett zamienia się w prawdziwego profesjonalistę. Przy okazji zwierza się, że jego słynne faster but slower i tego typu, jak o nazwał - gówniane powiedzonka, mają na celu jedynie wywoływanie zamieszania u muzyków co jest dla niego bardzo zabawne. 

Nagle w głośnikach pojawia się linia basu - Sharp rozpoznaje wczesną wersję wielkiego hitu Joy Division, niemalże popowej piosenki Transmission

 

Kończą pobyt w studio i Hannett odwozi przyjaciela swoim Volvo do domu. Podczas drogi milczy - słucha jakiegoś wewnętrznego przekazu. Daje mu na odchodne małą dawkę narkotyku i żegnają się pod jego domem...

Wkrótce streścimy kolejną część, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.