Dziś chcemy zaprezentować film z kanału You Tube Stainled Glass Stories. Film przedstawia genezę gatunku shoegaze, analizując muzykę z wielu krajów. Finalnie cała analiza skupia się na 12 albumach po jednej piosence z każdego z okresu 1964 - 1988. Film zdaje się nie tyle opisywać gwiazdy gatunku, ile pokazać artystów mających na nie wpływ.
Jako pierwszy wymieniony jest utwór Be My Baby zespołu Veronica and The Ronnetes z 1964 roku. Zdaniem autorów filmu, piosenka zmieniła oblicze muzyki pop na wiele lat, a zaangażowany w jej nagranie był słynny Phil Spector (pisaliśmy o nim niedawno TUTAJ). Drugim jest album zespołu the Byrds Fifth Dimension z 1966 roku.
Album wpłynął na twórczość klasyków gatunku shoegaze jak My Bloody Valentine, Slowdive czy Wire. Wspomniany album był przejściem od piosenek typu folk w stylu Dylana do psychodeli. Wspomniano kultowy utwór Eight Miles High który jest niewątpliwie najlepszą piosenką na albumie, jak i w dorobku the Byrds. Wspomniano o inspiracji Ravi Shankarem i jego sitarem. W tym miejscu powinna pojawić się wzmianka o the Beatles. Oba zespoły przyjaźniły się, sitar to wynalazek Harrisona, a cała psychodela tego czasu wzięła się od wspólnego zażywania narkotyków. Kolejna pozycja to piosenka Heroin zespołu the Velvet Underground i Nico z 1967 roku. Wspomniano o roli zespołu w muzyce, a ich twórczość określono jako prowokacyjną. Wspomniano ich wpływ na twórczość Bowiego i Joy Division. Natomiast piosenkę Sunday Morning wskazano jako pierwszy utwór gatunku Dream Pop. Zdajemy sobie sprawę, że dość trudno jest powiedzieć, że od tego miejsca coś w muzyce się zaczyna, Pragniemy jednak przypomnieć, że był taki zespół, który potrafił nieco wcześniej nagrać taką piosenkę, której trudno dream popem nie nazwać...
Mało tego w 1966, przed debiutem the Velvet Underground nagrali coś takiego:
Następny utwór to piosenka All I Wanna Do zespołu the Beach Boys z 1970 roku. To też jedna z pierwszych piosenek dream pop, pełna efektów. Kolejny jest Shadowplay zespołu Joy Division z 1979 roku. Wspomniano o tym, że debiut zespołu nie był dobrze odebrany, jak i o roli realizacji dźwięku, choć nie wymieniono nazwiska Hannetta. Postpunk miał ogromny wpływ na takie zespoły jak KVB czy A Place To Bury Strangers. Zabawnym jest fakt, że w filmie jako Joy Division pokazano aktorów z filmu Antona Corbijna Control (6:43).
Przeskakujemy do roku 1982 i piosenki Cascades zespołu Siouxsie and the Banshees. Artystka miała wpływ na twórczość Sisters of Mercy, czy Cocteau Twins. No i nazwa jednej z ich piosenek Slowdive - od której to swoją nazwę wziął legendarny zespół shoegaze.
Kolejny utwór zaprezentowany w filmie to the Figurehead zespołu the Cure z albumu Pornography z 1982 roku (album był opisany przez nas TUTAJ). Podkreślono, że zespół wydzielił się z gotyku a wspomniany album jest bardzo psychodeliczny. Wiele zespołów shoegaze jak My Bloody Valentine czy Slowdive są fanami the Cure. Z kolei Smiths w jednym z wywiadów wspomina, że przed swoim ślubem słuchał Cocteau Twins. Pink Turns Blue zespołu Husker Du z albumu Zen Arcade (z 1984 roku) to kolejna piosenka. Zespół znany był z ostrej punkowej retoryki, ale nie na tej płycie. Artyści są omawiani jako inspiracja kilku gwiazd shoegaze. Nie mogło zabraknąć Pandory zespołu Cocteau Twins z 1984 roku. Autorzy nie zgadzają się z krytycznymi analizami Treasure, który stanowi piękne przejście od post punk do eterycznej muzyki zespołu (tak na prawdę po Garlands cały czas przesuwali się w stronę dream pop). Kolejnym zespołem jest The Jesus And Merry Chain i utwór Just Like Honey z albumu Psychocandy. Zdaniem autorów ten album to pierwszy album z muzyką shoegaze. Podkreślono, że artyści byli pod wpływem wspomnianych powyżej Velvet Underground i the Ramones. Silesia i A Primary Industry to kolejny omawiany artysta (1986). Zdaniem autorów filmu album Ultramarine, który jest jedynym w karierze zespołu, zasługuje na szczególną uwagę. To bardzo eksperymentalna płyta, również uważana za jedną z pierwszych w gatunku shoegaze. To tak jakby Robin Guthrie nagrał album industrialny.
Przechodzimy do roku 1987 i albumu Little Fury Things zespołu Dinosaur Jr. Artyści inspirowali się albumami z początku lat 90 - tych zespołów Slowdive, My Bloody Valentine i Ride - nazwanymi wielką trójką shoegaze. Pora na zespół Sonic Youth i piosenkę Teen Age Riot z albumu Daydream Nation z 1988 roku. Podkreślono wpływy na ich muzykę the Cure i Cocteau Twins. W roku 1986 A.R. Kane nagrał utwór When You're Sad i ten kończy zestawienie.
Autorzy w miły sposób dziękują za obejrzenie i zachęcają do dodawania przez publikę innych płyt.
Film zapewne jest ciekawy, choć naszym zdaniem można go uzupełnić. Zacznijmy od tego, że nie podano w nim definicji gatunku. Jak wiemy nazwa wzięła się od specyficznego sposobu zachowania się artystów patrzących podczas koncertów w podłogę. Muzyka shoegaze w naszej opinii mocno wyrasta z gotyku, przeplatając się nie tylko z nim, ale i z dreampop, co film z pewnością uchwycił. Natomiast kilka rzeczy jest dość dyskusyjnych. Czy trzeba wydzielać shoegaze jako osobny gatunek?
Przecież to wszystko z powodzeniem można wrzucić do worka z nazwą gotyk. Przykładem na to jak niepotrzebna to definicja niech będzie uważany za klasykę gatunku Slowdive, kiedy się go pierwszy raz usłyszy ma się wrażenie, że słucha się nieznanych nagrań Cocteau Twins, a ci z kolei zdefiniowani są jako dream pop. Za to inni wrzucają go do worka z gotykiem... Naszym zdaniem wszystko co nostalgiczne i smutne ma jakieś połączenia z gotykiem, i niech tak zostanie.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy na naszym blogu omawianie specjalnego wznowienia albumu Revolver zespołu the Beatles (TUTAJ) streszczeniem wstępu Paula McCartneya. Następnie streściliśmy relację Gilesa Martina (TUTAJ) - współrealizatora nagrań, a fenomen albumu omawiał raper Questlove (TUTAJ). Opisaliśmy też historię zastosowania sitaru (TUTAJ) i jak powstawały efekty specjalne (TUTAJ), oraz zaczęliśmy omawiać rozdział zatytułowany Track by Track, w tym historię powstania piosenki Taxman (LINK), Elanor Rigby (LINK), I'm Only Sleeping (LINK), Love You To (LINK), Here, There and Everywhere (LINK), Yellow Submarine (LINK), She Said She Said(TUTAJ) i Good Day Sunshine (LINK).
And Your Bird Can Sing to druga piosenka na stronie B albumu. Nagrano ją
20.04.1966 w studio Abbey Road. John Lennon okazywał się być największym
krytykiem swojej twórczości, pytany wiele lat później o ten utwór miał o
nim niezwykle krytyczne zdanie. Nazwał go horrorem i odrzutem.
Z
kolei piosenkę bardzo lubił Slash z Guns and Roses (jest to jedno z
wyjaśnień dlaczego o tym zespole nie piszemy na naszym blogu), który
uważał że podwójne gitary są rodem z nieba.
Paul kiedyś przyznał, że
podczas piosenki słychać jak są pod wpływem narkotyków. Na wielu forach dyskutuje
się o czym jest ta piosenka, komu może być dedykowana - wymienia się
Jaggera albo Sinatrę. Być może słowo bird oznacza dziewczynę, bo tak
przyjęto w slangu, być może ta piosenka nawiązuje do Norwegian Wood z
Rubber Soul. Rękopis wskazuje, że oryginalny tytuł piosenki brzmiał You
Don't Get Me. 12 strunowa gitara Harrisona przypomina brzmienie typowe
dla the Byrds, którzy byli wtedy popularni, zresztą muzycy zespołu
gitarzyści David Crosby i Roger Mcguinn byli pod mocnym wpływem albumu A
Hard Days Night Beatlesów.
Sześć dni później miała miejsce kolejna sesja, ale zespół odmówił
ponownego nagrania tego utworu. W sumie istnieje siedem wersji
piosenki, różnią się tamburynem, wokalami, cymbałami i basem. Jej monofoniczny mix został wysłany 12.05.1966 do USA do wytwórni
Capitol, celem umieszczenia na albumie Yesterday and Today.
Amerykanie zrobili z niego miks duofoniczny.
Ponadto piosenka została
umieszczona na amerykańskiej kreskówce o zespole.
A może the Beatles napisali ten utwór żeby uhonorować swoich amerykańskich kumpli, z którymi narkotyzowali się podczas wizyty w San Francisco?
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy na naszym blogu omawianie specjalnego wznowienia albumu Revolver zespołu the Beatles (TUTAJ) streszczeniem wstępu Paula McCartneya. Następnie streściliśmy relację Gilesa Martina (TUTAJ) - współrealizatora nagrań, a fenomen albumu omawiał raper Questlove (TUTAJ). Opisaliśmy też historię zastosowania sitaru (TUTAJ) i jak powstawały efekty specjalne (TUTAJ), oraz zaczęliśmy omawiać rozdział zatytułowany Track by Track, w tym historię powstania piosenki Taxman (LINK), Elanor Rigby (LINK), I'm Only Sleeping (LINK), Love You To (LINK), Here, There and Everywhere (LINK) i Yellow Submarine (LINK).
Dziś opiszemy proces powstawania piosenki She Said She Said.
Po humorystycznym Yellow Submarine przyszła kolej na mocno szokujący utwór z o śmierci.
W 1965 roku the Beatles koncertowali w USA, w LA, i zatrzymali się wtedy na odpoczynek w domu - rancho w Benedict Canyon. Mieli tam nieco czasu na odpoczynek, ale nie tylko, bowiem również na eksperymenty z narkotykami. W tym czasie w jednym z wynajętych domów pomieszkiwało dwóch muzyków z zespołu the Byrds. Nie byli jeszcze znani, to było krótko przed pojawieniem się ich hitu Mr. Tambourine Man.
Wtedy zespół komponował i koncertował na Sunset Strip, a wśród ich słuchaczy był aktor Peter Fonda - syn Henry'ego i brat Jane. Tak więc zaprzyjaźnił się z zespołem i trafił do miejsca zamieszkania Beatlesów.
Pamięta jak w ogrodzie latały helikoptery, a on szybko zaprzyjaźnił się z Beatlesami, wszyscy szybko też wzięli LSD, i tak przez całą noc i połowę następnego dnia.
Przygoda Johna i George'a z LSD pierwszy raz miała miejsce u dentysty na party, gdzie narkotyk podano im w kawie. Harrison nazywał to przygodą dentystyczną. Wtedy w USA Paul nie chciał brać LSD, ale pod wpływem reszty zrobił to. George natomiast przestał na jakiś czas oddychać. Fonda stwierdził, że to normalne, ten narkotyk takie rzeczy robi. Po czym oświadczył, że wie jak to jest być martwym, bo sam postrzelił się pod wpływem LSD. Kiedy John to usłyszał do frazy I know what it is to be dead, dodał: You're making me feel like I've never been born.
John zmienił He na She, żeby nie ujawniać tożsamości Fondy. W piosence pojawiło się też wspomnienie dzieciństwa, a jest ona smutna, bo to piosenka, która powstała pod wpływem kwasu. Nagrywali ją trzy noce, mieli mało czasu w wyniku przesunięcia tras koncertowych.
Track 1 to bas i perkusja, gitary są dodane na track 2. Później dograno też taśmy od tyłu. Jest też mowa Johna na początku na kilku wersjach.
Na track 15 za to słychać ponaglenia Johna żeby się spieszyć - czuć presję na zespół aby kończyć album.
Wokale Johna i George'a pojawiają się na track 3 - poniżej klip z wyiozolowanymi wokalami.
Wiele lat później McCartney powiedział, że nie jest do końca pewny, czy grał na basie w tej piosence. Istnieje szansa, że to Harrison, a piosenka jest jedyną, w której Paul nie brał udziału.
Próbowano też do niej dogrywać partie fortepianu, ale finalnie nie ma go na taśmach. Wczesnym rankiem 22.06.1966 nagrali ostatni utwór na album i polecieli w trasę. She Said She Said jest jedynym, nagranym podczas jednej sesji. John po latach stwierdził, że piosenka wyróżnia się znakomitym brzmieniem gitar.
Znany kompozytor i dyrygent Leonard Bernstein powiedział w 1967 roku w audycji Inside Pop: The Rock Revolution, że pod względem kompozytorskim i zmian rytmu piosenka jest ogromną innowacją.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.