Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OMD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OMD. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2024

Nasza relacja: Darker Waves Festival, Los Angeles 18.11.2023. cz.2: The Chameleons, Clan of Xymox, OMD, T.S.O.L., Devo, The Cardigans i Soft Cell

Pierwsza część relacji jest TUTAJ.

The Chameleons

- Ile szliśmy od sceny do sceny? Chyba jakieś 5 minut, ale na razie jest luźno, zobacz dopiero walą tłumy.

- Łatwo nie będzie. Ciekawe czy da się bliżej podejść?

- Zrobiliśmy już manewr oskrzydlający, a dalej są barierki i prawdziwa strefa VIP.

- Zostajemy tu. Za chwilę The Chameleons. Nie znam dogłębnie ich twòrczości ale co nieco słyszałem - mówi Mr. Colourbox

- Oho wokalista w koszulce Sex Pistols, takiej jak moja, w domu. Swój gość.

- To Brytole, zespół z początku lat 80.

- Faktycznie, brzmią po naszemu. Swoi goście. Chociaż może za bardzo akustycznie, jakby im bas nie dojechał. Na pewno inaczej niż w studio. Ale to przedbiegi, nim akustycy dostroją się do otoczenia to trochę fal dźwiękowych ucieknie do oceanu.

- Słyszysz? Facet śpiewa refren Transmission, Joy Division: "Dance, dance, dance, dance, dance, to the radio"

- No przecież mówiłem, że to swoi goście.

- Zaraz zagrają swojsi

Clan Of Xymox

Dla nas to gotycko-nowofalowa legenda z czasów najlepszych, bo przecież 1988 to ich  słynny występ na Festiwalu Marchewka w Hali Gwardii, który tak często wspominamy.

- Ale tam była "trochę" gęściejsza atmosfera.

- Nie da się opisać słowami.

- Dobra pchaj się do przodu, zmiana muzy, część publiki odpływa na inne sceny.

- Ciekawe jak tutaj zmieniają scenografię i instrumenty, przecież nic się nie dzieje…

- O, już się zmienia! Samo!

I rzeczywiście. Okazuje się, że scena jest obrotowa, podzielona na pół wysokimi plecami, na których zawieszono ogromny ekran LED. I gdy po tej stronie występuje pierwszy wykonawca, to z tyłu, za plecami, na drugiej połówce sceny technicy przygotowują sprzęt kolejnej grupy. Pierwsi kończą, scena się obraca i wjeżdżają kolejni, od razu gotowi do gry.

- Sprytne, dzięki temu praktycznie nie ma przerw między występami, tyle co odwrócić scenę na drugą stronę.

- Szkoda, że jest tak jasno.

- Żeby tylko Ronnie nie wyparował…

- Jak Drakula za dnia?

- Zaczynają od There’s No Tomorrow - my już od jakiegoś czasu jesteśmy wyznawcami tego przesłania, więc nam w to graj, zwłaszcza że jest melodyjnie.

Ale teraz będą same niestety. Niestety ich festiwalowy set to tylko pięć piosenek. Niestety granie takiej, dość mrocznej muzyki w pełnym słońcu, trochę mija się z celem. Niestety atmosfera jest plażowa, a nie pełna dymów, cieni i błysków. Niestety muzykom też to raczej nie pasuje i zapewne czują się tu jak nietoperz wypuszczony z ciemnej groty na światło dnia.

Na szczęście są też elementy na szczęście:

- Na szczęście w kwietniu 2023 widziałem ich w optymalnych warunkach: w pokopalnianym klubie Wiatrak w Zabrzu, gdzie było wszystko co miało być.

- A ja w czerwcu w Vancouver. Po koncercie miałem szczęście pogadać z Ronniem, wspominał Marchewkę.

- A ja na szczęście za 2 miesiące zobaczę ich jeszcze w Warszawie.

- No to masz szczęście.

Dla nas Clan of Xymox to gwiazda i z pewnością jeden z głównych powodów, dla których się tu znaleźliśmy. Plaża w Los Angeles o godzinie 14 to nie jest ich ulubione środowisko do występu na scenie. Ale cóż, kontrakt trzeba było wypełnić. Podeszli do tego profesjonalnie i zagrali skoncentrowani, być może nawet za bardzo. Wszystko było dopięte, bo stali na świeczniku, a raczej na słonecznej patelni, zabrakło więc spontanu, który oferują, grając w klubach. Niedosyt pozostawił też repertuar. Bo jak tu porównać 5 piosenek do tych 21 zagranych w Zabrzu? No cóż, granie festiwalowe to inne granie, a na rynku amerykańskim inaczej odbierają nową lub zimną falę niż u nas w Polsce.

- Ale jak na mało sprzyjające okoliczności obroniły się "Emily" i "She" zagrane z należytym wykopem.

- I na szczęście zakończyli występ "A Day" z drugiej płyty.

- Na szczęście Day się dopiero zaczął i czas najwyższy uzupełnić poziom kartonikowych soczków.

- Nigdy wcześniej nawodnienie nie kosztował mnie tyle co tu. Pomimo że woda jest za darmo. How nice.

Jednak nie ma czasu by się rozczulać, bo oto już trzeba gnać biegiem na drugą stronę plaży, ponownie pod scenę oznaczoną kolorem niebieskim.

W takiej sytuacji głęboki, piękny i żółty piaseczek, na którym tak przyjemnie się można uwalić, teraz jest piachem z piosenki Bajmu "Tylko piach! Suchy piach! Tylko piach! Suchy piach!" i nie leci się po nim jak na skrzydłach, a raczej brnie, w czym lejący się z nieba żar wcale nie pomaga. Tymczasem tam przed nami słychać już…

OMD (Orchestral Manoeuvres in the Dark)

czyli Orkiestrowe Manewry, ale znowu nie w Ciemności, a w jasności, co w przypadku tej grupy akurat nie przeszkadza, bo przecież chyba wszyscy znamy jej wesołe melodie. A że teksty niekoniecznie radosne? Tym się nie przejmujemy.   

Podobno na wstępie Andy McCluskey zapowiedział że dziś będą grane same przeboje ze względu na półgodzinny limit, a więc nie zaserwują żadnego przynudzania, ale o tym dowiadujemy się dopiero później, bo docieramy w okolicach drugiej lub trzeciej piosenki

Oczywiście przy tych dźwiękach nie wypadałoby siadać, bo mogłoby to stanowić potwarz dla tryskającego energią frontmana. Jak on to robi? Facet ma 64 lata i zaprawdę szaleje na scenie, poruszając się w charakterystycznym dla siebie, specjalnie wypracowanym stylu. Wygląda to trochę jak choroba św. Wita, ale co najwyżej zaraża humorem. Andy dość dziwne wymachuje rękami, jakby uruchamiał wiatraki produkujące odnawialną energię. Może warto samemu popróbować? On najwyraźniej się nie starzeje. Ludzie dookoła kręcą się na piasku i w mig podchwytują dźwięki kolejnych hiciorów, z których zespołowi udaje się zagrać dzisiaj tylko 10. Z pewnością zabrakło ulubionego walczyka Maid of Orleans, a wyróżniło się So In Love i finałowy Enola Gay. Można śmiało powiedzieć, że był to sprawnie i żywiołowo zagrana próbka możliwości zespołu, przy której tłumy i tak świetnie się bawiły.

- Ja pamiętam jeszcze występ w Warszawie na Stadionie X-Lecia w 1986 r. potem był jeszcze jakiś sylwestrowy piknik we Wrocławiu, ale prawdziwe zaskoczenie przeżyłem w 2018 r. gdy obejrzałem OMD w Warszawie, w kameralnym klubie Progresja i zacząłem odbierać ich przekaz w całkiem inny sposób. A teraz nagrali nową płytę i ponownie mają zagrać u nas w klubie i oczywiście się wybieram, bo to całkiem inna bajka.

- A ja - wspomina Mr. Colourbox - OMD widziałem pierwszy raz w 2011, bodaj 2 lata po ich powrocie na scenę. Fantastyczny koncert, świetna zabawa. Od tamtej pory oglądałem ich dwukrotnie i za każdym razem byli w doskonałej formie. Zresztą nie inaczej było dzisiaj. OMD potrafi rozgrzać każdą widownię, zarówno wielotysięczną, rozlaną w plenerze, jak i skondensowaną w małej sali.

W tym miejscu jedyne rozczarowanie możemy skierować do organizatorów, bo o tej samej godzinie, na scenie nr 3, czyli na żółtej TIKI, wystąpiła kapela

T.S.O.L.

czyli kalifornijskie hardkorowe panczury. Pamiętamy ich jak przez mgłę, bo byli puszczani w radiu w latach 80 przez pana Piotra Kaczkowskiego (ukłony!), a my niestety nie opanowaliśmy jeszcze sztuki bilokacji. A gdybyśmy się na chwilę rozdzielili, to umarł w butach. Szukaj potem ziarnka piasku na plaży. Ale gdyby jakimś cudem udało nam się przenieść pod żółtą scenę, nic by nas nie zatrzymało, by rzucić się w pogujący młyn, a wtedy reszta wieczoru mogłaby już inaczej wyglądać. Nigdy nie wiadomo co lepsze: szybka śmierć czy długie dogorywanie :)  

Być może więc los tak chciał, że zaaferowani polecieliśmy w stronę gwiazdy OMD i w danym momencie chyba nawet zapomnieliśmy o T.S.O.L. A potem było już za późno. Z filmików wynika, że było energetycznie i z wyładowaniami.

I tu mała dygresja logistyczna: musieliśmy trzymać się naprawdę blisko siebie i wykonywać różne czynności synchronicznie, co w przypadku jedzenia i picia wychodziło nam jak zwykle perfekcyjnie, a w przypadku przyziemnych efektów ubocznych - wymagało momentami poświęcenia i zrozumiałego zrozumienia. Ale co tam. Nie takie rzeczy od czasów szkolnych wspólnie odstawialiśmy.

Gdy za plecami gra na rockowo zespół Violent Femmes my ładujemy akumulatory w koncertowym barze. W końcu najwyższy czas by się posilić. Oraz posilić. Siedzimy więc sobie - tym razem w namiocie gastronomicznym i gadamy o głupotach, chociażby o tym, jak sobie radzi Ten Trzeci, który został w pokoju i czy udało mu się do tej pory ocknąć. W planach miał pojechać do miasta, wsiąść do pociągu byle jakiego, przejechać się wzdłuż wybrzeża, albo pochodzić po plaży, albo coś porobić. Yhmmm. Zobaczymy.

My natomiast ponownie stajemy przed wyborem wykonawcy: albo The Cardigans albo Devo.

Devo

to amerykańska kapela postpunkowa, trochę podobna w stylu do B’52, również założona na jednym z tutejszych uniwersytetów w latach 70. Devo największą popularność zdobył na rynku amerykańskim, grając czasem rockowo, czasem zabawnie, czasem coverując innych wykonawców. Zespół dał się zapamiętać ze stylowych strojów i charakterystycznych, futurystycznych, cylindrycznych kapeluszy w kształcie piramidy. My jednak nie mamy z nimi związanych żadnych większych wspomnień, a jak wiadomo: muzyczne gusta to w połowie właśnie wspomnienia. Odbijamy więc na drugi koniec plaży, w stronę sceny DARKER.

The Cardigans

Jako że jest już całkiem wesoło, wciskamy się na występ szwedzkich Kardiganów. Nina Persson wyśpiewuje słodkim głosikiem znane, chwytliwe pioseneczki o miłości, jak choćby Lovefool i My Favourite Game, a w tym samym czasie nad Los Angeles powoli gaśnie słońce i szara kotara obiecująco, acz na razie powoli zasnuwa niebo. Nareszcie! Bo ile można się męczyć pod tą cholerną lampą.

Band na scenie gra uczciwie, z rockowym zacięciem, jednym słowem: jest sympatycznie, choć oczywiście bez wzlotów, bo na te liczymy za chwilę. Grunt, że również bez upadków.

A obecnie zajmujemy strategiczne pozycje, stosunkowo blisko barierek, ale trochę z boku, na skrzydle, by w odpowiednim momencie wykazać gotowość do szybkiej kontry. Logistykę mamy już obcykaną.

Soft Cell

Zostajemy więc przy tej samej scenie, bo oto przekręca się obrotowa dekoracja, a dla nas jakby domykało się kolejne koło historii. Tę znajomość zawdzięczam nieocenionemu Tomkowi Beksińskiemu. Byliśmy w drugiej klasie ogólniaka, gdy pojawili się Romantycy Muzyki Rockowej, czyli audycja radiowa z naszą muzyką. I tym razem to chyba Soft Cell był głównym triggerem, który odpalił pomysł przyjazdu tutaj. Na tamte czasy płyta Non-Stop Erotic Cabaret spadła jak grom z jasnego nieba. Była po prostu inna, świeża, muzycznie czysto rozrywkowa, a tekstowo podobno aż nadto (‘podobno’ bo przecież wtedy tekstów za bardzo nie słuchaliśmy) i w ten sposób rozświetliła naszą szarzyznę. Gdyby pojawiła się w innym czasie, w innym miejscu moglibyśmy jej nawet nie zauważyć, ale kto to wie? A wtedy przegrywaliśmy ją na kasety na pożyczonym, kosmicznym, 2-głowicowym AKAI HX-3.

Potem zespół coś tam jeszcze nagrał, nie powielając sukcesów, a ostatecznie się rozpadł. Marc Almond kontynuował działalność artystyczną i co jakiś czas wpadało nam w ucho to lub tamto, nawet w postaci ballad oraz singli solo lub w duetach. Jednakże zawsze to było rozpoznawalne i ciekawe, gdyż jest artystą obdarzonym charakterystycznym, emocjonalnym i wyrazistym głosem. Mimo to jest wokalistą raczej niedocenianym, często zapominanym.

Nie wierzyliśmy więc, że kiedykolwiek uda się zobaczyć ich jako zespół na żywo, ale w 2022 roku ukazała się teledysk Purple Zone - nagrany wspólnie przez Soft Cell i Pet Shop Boys. I gdyby zmrużyć oczy, wyłączyć wizję i zostawić fonię, to przenieślibyśmy się gdzieś do połowy lat 80-tych. A teraz wylądowaliśmy na festiwalu w Los Angeles zamykając jakiś tam rozdział: w sumie też trudno w to uwierzyć.

Nie zawiedliśmy się co do poziomu występu, był to jeden z najmocniejszych punktów festiwalu.

Zaczęło się dość logicznie, od piosenki Memorabilia, która w 1981 ukazała się na stronie B singla Tainted Love, a na pierwsze wydanie albumu się nie załapała, dopiero jako suplement do reedycji. Rewelacyjnie wybrzmiała piosenka Heat z drugiego, studyjnego albumu. Soft Cell autentycznie porwał publikę.

Po prawdzie liczyliśmy, że zagrają więcej kawałków z Non Stop Erotic Cabaret, a zasadniczo - dla nas - mogliby odtworzyć cały ten album, natomiast pojawiły się z niego tylko 4 piosenki: Seedy Films, Chips on My Shoulder, Tainted Love i na koniec Sex Dwarf. Ten ostatni oglądaliśmy już z oddalenia, wykonując tanecznym krokiem manewr oskrzydlający, bo trzeba było gnać pod następną scenę. Wrrrrr. Pośpiech okazał się niepotrzebny, bo coś tam nawaliło i ostatecznie musieliśmy czekać na kolejny występ… próbując ogarnąć umysłem to, co słyszeliśmy jeszcze chwilę temu.


C.D.N. 

Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 5 lutego 2024

Isolations News 279: In Memoriam dla O'Connor, nowe Pet Shop Boys, Hawkwind i Judas Priest, OMD w Polsce, KAT - książka, gitary Knopflera, protesty rolników, Niemcy w Orlenie, edukacja na TT, herbata solona i rakieta nuklearna


Zaczynamy od tych, których już nie ma wśród nas. W kategorii In Memoriam nagrody Grammy oddano hołd Steve Wonderowi a także Sinead O'Connor przez Annie Lennox (LINK).

Jeśli jesteśmy w UK - Pet Shop Boys ogłosili na kwiecień wydanie nowego albumu Nonetheless i  wideoklipu do utworu z niej zatytułowanego Loneliness.


W temacie nowości - można posłuchać singla Kleptocracy z najnowszego albumu Bauhaus Staircase wydanego przez zespół Orchestral Maneuvers In The Dark. Teledysk jest w stylu science fiction. Jeszcze w lutym grupa zagra w Polsce, w Gdańsku, Krakowie i Warszawie. A potem w całej Europie. Szczegóły TUTAJ.

Również Judas Priest ujawniło oficjalny teledysk do niedawno wydanego singla Crown Of Horns. Wyczekiwany nowy album studyjny zespołu Invincible Shield ukaże się 8 marca 2024 roku nakładem Epic Records.


Metal i nowości, tym razem książkowe. Piekło i metal. KAT Historia zespołu to tytuł książki napisanej przez Mateusza Żyłę. O czym jest łatwo zgadnąć. W dniu 9 lutego w Spichlerzu w Jarocinie odbędzie się  autorskie spotkanie, któremu towarzyszyć będzie prezentacja raportu Nowa ścieżka rozwoju jarocińskiego festiwalu. Wstęp wolny (LINK). Jarocin to kiedyś był dobry festiwal...

No i tak znaleźliśmy się w Polsce. A tutaj rozpoczyna się Wiosna Ludów. Oby rolnicy przegonili eurokomunistów spod znaku sierpa i młota jak najdalej. Szczerze kibicujemy. 

Z mainstreamu bowiem nie dowiemy się o tym, że akcja rolników objęła już takie kraje jak: Francja, Włochy, Grecja, Rumunia, Polska, Holandia, Belgia, Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Litwa, Szkocja i Irlandia. Czekamy na więcej. Pan Bramka i inni możni tego świata niech jedzą mięso drukowane w 3D. My chcemy żyć jak normalni ludzie.
 
Tymczasem trwa rozwalanie resztek naszych firm państwowych przez Niemcy.

Proponujemy zatem krótki kurs językowy. Każdy kto chce przeżyć musi znać znaczenie następujących wyrażeń: hende hoch, achtung i raus

Entuzjastom naszej przyjaźni z Niemcami polecamy emigrację  z Generalnej Guberni na roboty w Rzeszy.

Przy odrobinie szczęścia można nawet poza robotami znaleźć narzeczoną. Bo w Niemczech czasem można spotkać piękne kobiety, zwłaszcza w sezonie turystycznym. Powyższe zdjęcie to autentyk. Przedstawia niemieckie ekolożki. 

Dlaczego w Niemczech jest tyle tolerancji dla homo@#@#ów?
Bo trudno znaleźć kobietę bez wąsów.


Na koniec tej części wymiana poglądów na TT, podsumowująca temat edukacji, Niemców i kobiet. Pamiętajmy, że Hitler miał 80% poparcia w wyborach...

- Mam dwie nowiny, dobrą i kiepską.
- Dawaj dobrą.
- Idą do nas dwie dziewczyny.
- A kiepska?
- Obie kiepskie.

Skoro już pojawiły się dobre rady - amerykański naukowiec wywołał transatlantycką burzę w imbryku, udzielając Wielkiej Brytanii porad na temat parzenia herbaty. Profesor chemii z Bryn Mawr College, Michelle Francl zasugerował, że Brytyjczycy powinni do herbaty dodać szczyptę soli. Jak stwierdzili komentatorzy - od czasu Boston Tea Party nic tak bardzo nie zepsuło stosunków anglo-amerykańskich jak rady tego Amerykanina. 

Mąż pyta żony:
- Kochanie gdzie znów podziałaś herbatę?
- Ty nigdy beze mnie nie możesz niczego znaleźć, jest w apteczce w pudełku po kakao, na którym jest napisane sól.

Za to w przydomowym garażu zmarłego mieszkańca stanu Waszyngton znaleziono rakietę typu używanego do przenoszenia głowicy nuklearnej. Na szczęście nie była uzbrojona, więc pozwolono ją zatrzymać obecnemu właścicielowi domu (LINK).

Rakietą lecą dwaj kosmonauci. W pewnej chwili jeden z nich mówi:
-Dzwoni z Ziemi twoja żona. Jest zdenerwowana.
-Spytaj ją, co chce.
-Mówi, że przed wylotem w kosmos nie umyłeś naczyń, nie zrobiłeś zakupów i nie odprowadziłeś dzieci do szkoły.

I jeszcze jeden news o dziwnych Amerykanach. Podczas czyszczenia zamrażarki w niedawno sprzedanym domu w zachodnim Kolorado przypadkiem firma sprzątająca dokonała makabrycznego odkrycia: odkryta w niej zmrożoną ludzką  głowę i ręce. Sprawą zajęła się oczywiście policja, ma ustalić czyje są te szczątki (LINK). 
 

P.S. Z ostatniej chwili. Ustalono tożsamość nieszczęśnika, to ekolog James S. W związku ze sprawą FBI, poszukuje 24 letniej ekolożki z Niemiec Helgi Schmidt - ostatniej narzeczonej pechowca, której zdjęcie publikujemy powyżej.

 

W temacie pięknych dziewczyn, Billy Joel, gwiazda jednego przeboju p.t. Uptown Girl, pokazał światu Turn the Lights Back On - swoją pierwszą nową piosenką od prawie dwóch dekad. Będzie drugi przebój?

Tym oto sposobem znowu piszemy o nowościach. Pionierzy futurystycznego rocka, Hawkwind podali szczegóły dotyczące ich 36. albumu studyjnego Stories from Space and Time. Będzie wydany w piątek 5 kwietnia 2024 r. ukaże się na nim 13 utworów, zostanie wydany na płycie CD, winylu i w formacie cyfrowym za pośrednictwem Cherry Red Records. W kolejnych miesiącach zespół wyruszy na tournee po Wielkiej Brytanii (LINK). 36 albumów a my o nich nie słyszeliśmy... Może trzeba sprawdzić?

W trasę jadą też inni legendarni muzycy. Jedną z gwiazd tegorocznego Nova Rock Festival w austriackim Nickelsdorfie będzie Sisters of Mercy. Oprócz nich wystąpi jeszcze wielu innych wykonawców. Szczegóły TUTAJ.

 


Żeby skończyć na pozytywie - Christie's zorganizowało ogromną aukcję, trafnie zatytułowaną The Mark Knopfler Guitar Collection, na której wystawiono 122 gitary, które legenda Dire Straits nabyła na przestrzeni dziesięcioleci. Ogółem dzięki muzykowi organizacje charytatywne otrzymają jedną czwartą uzyskanej sumy wynoszącej 8 mln funtów (LINK).


Napisaliśmy o tym, żeby pokazać jak wygląda prawdziwa działalność charytatywna.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 8 listopada 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.18. Joy Division tworzyli swoisty rodzaj muzycznej intensywności

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler.

Po tym jak Martin Hannett wyraził zainteresowanie Joy Division doszło do spotkania prawdopodobnie w hotelu Picadilly. Obecni byli na nim Richard Boon, Rob Gretton, Tony Wilson i Mick Middles. Doszło do wymiany kaset z muzyką, autor wspomina że wie, że oni już wcześniej ze sobą rozmawiali, i skromnie dodaje, że nie czuje się współtwórcą późniejszego sukcesu Joy Division
 
Ian Curtis w tym czasie pojawiał się często w siedzibie RCA (o czym już wielokrotnie pisaliśmy). Na szczęście RCA nie wydało albumu Joy Division, bowiem zdaniem autora, rutyna z jaką podchodzą duże wytwórnie do zespołów spowodowałaby, że Joy Division byliby jednym z wielu zespołów na rynku. Zaistnieli, bo się wyróżniali więc potrzebowali oni geniuszu realizatorskiego Martina. Jednocześnie na próbach eksplorowali coraz to bardziej nieznane terytoria muzyczne. 
 
Gitarzysta zespołu V2 Mark wspomina, że słuchał ich podczas prób i nie pasowali do niczego, co znał wcześniej. Tworzyli pewien rodzaj muzycznej intensywności, do której też dążył jego zespół, ale uzyskiwał ją przy wyjątkowych okazjach, jedynie chwilowo, albo pod wpływem alkoholu. Inni członkowie jego zespołu nie lubili Joy Division, ale on coś w nich widział.
 
 
Zespół nie miał wtedy żadnych ofert z wytwórni płytowych, więc nagranie dwóch piosenek na Factory Sampler ich ucieszyło, zwłaszcza Roba. Widzieli w tej ofercie możliwość pójścia do przodu. Wilson wspomina, że Cabaret Voltaire mieli wtedy dwie niewykorzystane piosenki, co było okazją do umieszczenia ich na wydawnictwie, natomiast Durutti Column, mimo kłopotów personalnych, byli naturalnym wyborem jako zespół działający pod okiem Factory. Z kolei komik John Dowie, znalazł się pośród wykonawców, bo  był przyjacielem Wilsona z Granady (z innych źródeł wiemy, że był spokrewniony z Tonym).
 

Piecze nad projektem objął Martin Hannett. Hooky wspomina, że nad nagraniami czuwał też John Brierely. Odbyło się ono w studio w Rochdale. Hooky nie podziela twierdzeń, że Hannett odkrył sekretną broń zespołu. Dodaje, że wykonano wtedy więcej miksów obu piosenek na taśmach. Te jednak zostały utracone kiedy Chris Hewitt sprzedał swoje udziały w studio wraz z taśmami. Uważa, że powinny kiedyś być wydane.
 
Nad szatą graficzną czuwał Peter Saville. Wspomina, że sklejanie odbywało się w domu Wilsona. Każdy kto tam przychodził dostawał 500 płyt, 500 okładek, folii i sklejał. To było czasochłonne i żmudne i nieco osłabiło entuzjazm Tonyego
 
Zwyczajem jego i Lindsay stało się wspólne odsłuchiwanie taśm w samochodzie podczas jazdy. Jedna z tych, jaką dostał, była nagrana przez zespół OMD. Piosenki wzbudziły ogromny entuzjazm u Lindsay. Były tam nagrane zaledwie dwa utwory - ballada na syntezatorach Almost i utwór Electricity.
 

Wilson w tamtym czasie uważał, że OMD powinni stać się popową twarzą Factory.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.               

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Isolations News 258: Nowe i ostatnie OMD, Echoberyl, Blur, Rolling Stones, Tori Amos, Sparklehorse i Yes - nowości, Van Halen, Collage, i Moskwa live, Bernie Marsden RIP, Zadzwońcie po Milicję, ślub z teściową, weganizm i depresja klimatyczna noblistki, fiasko elektrycznej motoryzacji oraz Progożin na ikonach


Zaczynamy od kapeli, która debiutowała w Factory. W październiku nakładem White Noise Records ukaże się czternasty album studyjny Orchestral Maneuvers in the Dark (OMD) i czwarty od czasu ich reaktywacji w 2006 roku (przedsprzedaż już trwa TUTAJ). Utwór tytułowy został wydany jako singiel 22 sierpnia. Napisany podczas pandemii album o tytule zaczerpnięty jest z obrazu Oskara Schlemmera z 1932 roku - według McCluskey'a  prawdopodobnie będzie to ostatni album OMD...

Oby nie... 


W temacie nowości - jest dostępna też nowa płyta duetu Echoberyl (TUTAJ). Album zainspirowany serialem science-fiction The Twilight Zone, zatytułowany Fading Away opowiada o spotkaniu kogoś, kogo straciło się dawno temu, o radzeniu sobie z nieobecnością i śmiercią... Klip do tytułowej piosenki można obejrzeć powyżej. Z zespołem rozmawialiśmy TUTAJ

Jest też nowa kompilacja Yes: Yessingles, zawierająca unikatowe wersje największych hitów zespołu, zostanie wydana na 140-gramowym winylu nakładem Rhino Records 6 października. Ale przedsprzedaż jest już TUTAJ.

Za to Blur udostępnił nowy, niewydany dotąd utwór zatytułowany Sticks And Stones z przygotowanego albumu The Ballad Of Darren. Gra powyżej.


Wygląda na to, że The Rolling Stones rozpoczęli kampanię reklamową swojego długo oczekiwanego 24. albumu studyjnego poprzez tajemniczy anons umieszczony w Hackney Gazette wydawanej w Londynie. Reklama rzekomo dotyczy firmy o nazwie Hackney Diamonds zajmującej się naprawą szkła i zawiera notkę nawiązującą do trzech tytułów piosenek zespołu. W dalszej części reklamy podany jest numer telefonu i strona internetowa (LINK).

Oglądać się ich nie da, może chociaż słuchać?

Kobieta z dzieckiem na ręku wsiada do autobusu.
- Uch, jakie brzydkie dziecko! - mówi kierowca.
Kobieta oburzona siadła, ale aż dyszy ze złości.
- Co się stało? - pyta zatroskany współpasażer.
- Kierowca mnie obraził, wyobraża pan sobie?
- Nie powinna pani puścić tego płazem!
- Ma pan rację. Pójdę i powiem mu, co o nim myślę!
- Tak, niech pani idzie, a ja potrzymam małpkę. 

Skoro zeszliśmy na temat brzydoty. Specyficzny pub powstał w Holon, na południe od Tel Awiwu w Izraelu, w którym podaje się dania raczej nie skłaniające do apetytu. Na przykład podają tam deser z lodów czekoladowych w misce naśladującej armaturę łazienkową, a dokładnie toaletę. W dodatku lody nie są tam podawane w kulkach a rozsmarowane, przez co jeszcze bardziej przypominają odchody... Czy takie podanie przysporzy klientów? (LINK). 

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze strasznie boli mnie brzuch.
- A co pani dzisiaj jadła?
- Konserwę rybną. - odpowiada baba.
- Pewnie ryby były nie świeże. - stwierdza lekarz.
- Nie wiem, nie otwierałam.

Mogło to wyglądać tak: 


Natomiast poniższe zdjęcie dowodzi, że weganizm pojawił się u naszej noblistki w starszym wieku.... 
 
– Panie doktorze, niech pan mi pomoże. Mam 100 lat i sypiam z kobietami.
– To w czym problem?
– Nie pamiętam, dlaczego.

Skoro już pojawiła się Olga Tokarczuk warto przytoczyć jedno z jej ostatnich wyznań. Noblistka określiła siebie jako osobę, która „ma rodzaj depresji klimatycznej”, przyznała, że czasami budzi się w nocy i myśli o nadciągającej zagładzie klimatycznej, która teraz „pomrukuje w krajach południa Europy, czy na Hawajach” (LINK).


Nam sen spędza z oczu coś zgoła innego. W internecie pojawiają się nagrania przedstawiające place z porzuconymi samochodami elektrycznymi, które spotkać można na obrzeżach wielu chińskich miast. To pozostałości po pierwszej fali elektro-rewolucji na lokalnych drogach, która przybrała na sile przeszło 10 lat temu. Problem jest na tyle poważny, że w jego rozwiązaniu zobowiązały się pomóc chińskie władze centralne (LINK).

Z drugiej strony taka sytuacja: Wielka transformacja w motoryzacji zakończy się równie wielkim fiaskiem? Choć z fabryk samochodów wyjeżdża więcej elektryków niż kiedykolwiek, to część sprzedawców wcale ich nie chce. Powód? Nie chcą zostać na lodzie (LINK).

Podsumujmy powyższe problemy memem. 

Pisarz do kolegi literata:
- Co się stało z Twoją ostatnią powieścią?
- Została przez wydawcę skrócona. Ostatnio widziałem ją jako dowcip.


My natomiast zachodzimy w głowę, czy powyższy obrazek to dowcip. Bo jeśli nie, to wiele mówi o stanie umysłu Sowietów. Dla nieznających języka napis brzmi: Święty Jewgenij...


Skoro zeszliśmy na temat nieżywych - w  wieku 72 lat zmarł były gitarzysta i artysta solowy Bernie Marsden (Whitesnake). Śmierć Marsdena została potwierdzona w oświadczeniu wydanym przez jego wydawcę. Odszedł w miniony czwartek,  w obecności żony Fran oraz córek Charlotte i Olivii


O inny zmarłym. Australijska wytwórnia Anti Records ogłosiła, że 9 września wyda nowy, pośmiertny album Sparklehorse zatytułowany Bird Machine. Mark Linkous pracował nad tą płytą w 2010 roku kiedy popełnił samobójstwo, a ukończyli ją jego brat Matt i szwagierka Melissa (LINK).  Jeden z utworów jest już dostępny TUTAJ. O artyście pisaliśmy TUTAJ.


Inna nowość na rynku płytowym. Tori Amos opublikowała nagranie ze swojego występu w Seattle w stanie Waszyngton (LINK). A w przedsprzedaży oferuje swój album Scarlet's Walk, który będzie dostępny w limitowanej edycji, na podwójnym winylu (LINK).


Inne nagrania live, tym razem na bootlegach. Choć te z występu Van Halen na festiwalu Monsters Of Rock w Donington Park w 1984 roku krążyły niemal od chwili, gdy zespół zszedł ze sceny, brakowało materiałów wideo. Materiał filmowy z występu zespołu do utworu Hot For Teacher został nakręcony dla MTV i jest łatwo dostępny, ale reszta? Aż tu niedawno YouTuber o pseudonimie Hot Shoe, Burnin' Down the Avenue pokazał na swoim kanale coś, co wydaje się być resztą filmu - ale co już zostało zablokowane i nie jest dostępne. Jednak w Internecie nic nie ginie i zapewne pojawi się w innym miejscu (LINK).


Zatem pora teraz napisać o koncertach, w dodatku krajowych. W sobotę 26 sierpnia w Inowrocławiu na festiwalu INOROCK wystąpili m. in. muzycy zespołu Collage oraz David Cross (King Crimson). Zapewne za chwilę nagrania pojawią się w sieci. Albo na stronie oficjalnej organizatora (LINK).


Za to od 15 września w trasę koncertową z okazji 40 lecia istnienia rusza Moskwa (LINK). Szczegóły dotyczące poszczególnych występów na stronie zespołu (LINK). Guma, jak widać, ciągle w formie.


Skoro live i stare kapele warto napisać o innej imprezie. W przyszłym roku w Ostrowiu Wlkp. odbędzie wielki koncert zespołów, które grały w ciemnych czasach PRL i stanu wojennego Zadzwońcie po Milicję. Na scenie wystąpią zespoły ze swoimi największymi przebojami z tamtych lat, takie jak: IRA, Big Cyc, Sztywny Pal Azji, Chłopcy z Placu Broni, Róże Europy, Wanda i Banda. Temu wyjątkowemu wydarzeniu towarzyszyć będą unikalne filmy, zdjęcia i  materiały pochodzące z archiwów IPN, WFDiF oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego. Wszystko zostanie wyświetlone na wielkim kinowym ekranie LED. Koncert będzie trwać blisko 4,5 godziny (LINK).  

Co by było, gdyby nagle całą polską milicję przeniesiono do Związku Sowieckiego?
- W obu krajach natychmiast podniósłby się współczynnik inteligencji.

Małe miasteczko Bauné niedaleko Angers  w zachodniej Francji zyskało ogromną popularność dzięki oznakowaniu ruchliwego skrzyżowania nakładającymi się białymi liniami, aby zmylić kierowców i zmusić ich do zdjęcia nogi z gazu. W miasteczku  mieszka zaledwie około 1700 mieszkańców, ale ze względu na swoje położenie na skrzyżowaniu dwóch dróg krajowych D74 i D82 zmaga się z wielką ilością pojazdów, które mogą poruszać się z prędkością przekraczającą 100 km/h (60 mil/h), mimo że skrzyżowania w mieście są wyraźnie oznaczone znakami ograniczającymi prędkość do 30 km/h. Aby zmusić więc kierowców zachowania prawa, władze lokalne wpadły na pomysł zastosowania mylącego oznakowania drogowego. Podobno działa. U nas w kraju jeszcze lepiej działają wysokie mandaty i radary. Jak to wygląda można zobaczyć TUTAJ. Może tych naszych milicjantów przenieśli do Francji a nie Rosji?

Z magazynu dziwnych newsów ciąg dalszy. Pewien Japończyk znudzony izolacją związaną z Covid-19 spędził cały miesiąc na łapaniu żuków gnojarzy i tworzeniu z nich kolekcji. Skarabeusze ułożył według kolorów przez co ma teraz zestaw chrząszczy według odcieni ich pancerzyków - od głębokiego błękitu po fiolet - łącznie aż 450 osobników. Po co? w zasadzie nie wiadomo (LINK). News ilustrujemy równie wartościowym wynalazkiem, tym razem z postępowej Europy. My nie możemy zostać przecież w tyle za Azją.


W temacie wynalazków i odkryć. Tajemnica, która od lat intryguje naukowców, prawdopodobnie została rozwiązana. Chodzi o zniknięcia statków w rejonie Trójkąta Bermudzkiego na Atlantyku w pobliżu Bermudów. Niektórzy twierdzą, że woda kryje się tam ogromny wir, inni zaś sugerują, że za zniknięcia mogą odpowiadać kosmici. Ale jeden z ekspertów jest pewien, to wszystko z powodu skał. W filmie dokumentalnym Channel 5 Sekrety Trójkąta Bermudzkiego Nick Hutchings, poszukiwacz minerałów, wyjaśnił: Bermudy to w zasadzie góra morska – dokładnie podwodny wulkan. 30 milionów lat temu wystawał ponad poziom morza. Teraz uległ erozji i z góry pozostał wierzchołek. Kilka próbek z niego zawiera magnetyt. To najbardziej magnetyczny materiał występujący naturalnie na Ziemi. Następnie w programie Hutchings przeprowadził eksperyment, używając kawałka skały i kompasu. Kiedy kamień położono na płaskiej powierzchni i przesunięto po nim kompas, igła oszalała. Tak samo mogła zachowywać się w dawnych wiekach i sprowadzać na manowce podróżujące okręty (LINK). 

Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę:
- Co powiesz o tej małpce, którą przysłałem Ci z Afryki?
- Jeżeli mam być szczera, to wolę cielęcinę...

Olga Tokarczuk nie lubi tego dowcipu. Szanse lądowania żony marynarza na księżycu - zerowe.

W drodze na księżyc warto zajrzeć do sklepu. W prowincji Hunan w Chinach, 120 metrów pod brzegiem klifu, znajduje się sklep, który zaopatruje wspinaczy w niezbędne przekąski, napoje racje żywnościowe, potrzebne podczas wspinaczki. Pracownicy uzupełniają sklep za pomocą lin, a klienci? Podobno chwalą sobie taką inicjatywę (LINK). Nie napisano czy sklep jest wege, czy też sprzedaje prawdziwe męskie zapachy do aut, czym doprowadza naszą noblistkę do nocnych koszmarów klimatycznych.

Najgorszy męski koszmar senny to:
- Musi ożenić się z własną teściową,
- Noc poślubna z teściową,
- Musi prosić żonę o pieniądze,
- Kobieta jest jego szefem,
- Małżonka dostaje amnezji i zapomina jak się gotuje,
- Mecz Ligi Mistrzów zostaje przełożony, ze względu na specjalny odcinek Klanu. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.