Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suicide. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suicide. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 stycznia 2024

Ten album warto znać: The Sisterhood i Gift - zapomniane, industrialne oblicze Sisters of Mercy z Jihadem, Suicide i Joy Division w tle

Po kryzysie w zespole, a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, dwaj jego członkowie (później założyciele the Mission) chcą grać piosenki Sisters of Mercy pod inną nazwą i przemianowują się na The Sisterhood. Jednak Andrew Eldritch robi im Jihad i wygrywa z nimi proces sądowy (dostaje 25 000 USD odszkodowania) i... kradnie im nazwę wydając pod nią opisywany dziś projekt. Jest potworem, bo album nazywa Prezent a w pierwszym utworze Patricia Morrison wykrzykuje: 2 - 5 - 0 - 0 -0. Eldritch dodatkowo do realizacji albumu zaprasza legendarnego muzyka Alana Vegę z zespołu Suicide, który przecież był jednym z ulubionych zespołów Iana Curtisa - wokalisty Joy Division. Tak na marginesie, w naszej opinii, czerwona gwiazda, którą Curtis nosił w klapie swojego płaszcza, pokazywała jego uwielbienie dla debiutu Suicide z 1977 roku. Dla jasności okładka:

Warto jeszcze nadmienić, że to o tym zespole Ian Curtis rozmawiał z samym wielkim Williamem Burroughsem, który kilka godzin wcześniej wyśmiał go w Plan K w Brukseli.
 
Ale wróćmy do albumu. Jihad przechodzi płynnie w Colours (oczywiście znowu pojawia się 2-5-0-0-0), utworu znanego później z genialnego Floodland. Ten ostatni okazuje się jednak mniej industrialny i surowy w porównaniu z Gift. I dalej Eldritch wyżywa się na ekskolegach:
 
Zbierasz to, co zasiałeś 
Przyłóż twarz do ziemi
Nadchodzą maszerujący 
Pod Twoimi sztandarami
 
Giving Ground jest nastrojową balladą z podtekstami:
 
Dawanie, dawanie, dawanie, dawanie…
W oddanym terenie

W miejscu, do którego wędrujemy
Przyczyna się odwróciła
I każdy głupiec
Zobaczy ukoronowanie swego szaleństwa
I każda prawda zostanie pochłonięta
Delikatnie oddając ziemię

To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione
Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku
Wszystko stracone, a twoje zaufanie złamane
A prawda utonęła
 
Oglądam
Poddam się
Bo wiem

Teraz wiem, że nie zobaczysz
Szaleństwa, które widzieliśmy
A teraz wiem, że nie możesz być
Wszystkim, czym był twój lot

To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione
Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku
Wszystko stracone, a Twoje zaufanie złamane
A prawda utonęła

Słowa to tylko pył

Stałem, ale po prostu nie mogłeś czekać
Za
Bo wiem, że nie możesz
Wszystkiego, czym był twój lot

To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione
Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku
Wszystko jest stracone, a prawda utonęła
Wszystko ginie w oddawaniu ziemi

Wszystko jest stracone
Wszystko ginie w oddawaniu ziemi

Obrócił się
Powód się odwrócił
W oddanym terenie
W oddanym terenie
Wszystko jest stracone
W oddanym terenie
 
Kolejna piosenka  Finland Red, Egypt White to nic innego, jak manualna instrukcja obsługi karabinu AK-47. Wszystko można zrozumieć, ale żeby do kumpli z Kałasznikowa?  
 
No i na koniec fundują nam Rain From Heaven. Całkiem dobre wprowadzenie do Floodland...
 
Wybaczamy zapominając 
A dzień jest długi 
Wybaczamy zapominając 
A dzień jest długi 
Deszcz z Nieba
I woda przelewa się przez most 
Wybaczamy zapominając 
I idziemy przez krainę powodzi 
A dzień jest długi
A my idziemy po wodzie
Zapominamy
Deszcz z Nieba

Reasumując, Eldritch musiał być ostro wkurzony na dawnych kolegów. W końcu został sam z automatem perkusyjnym, co nie zmienia faktu, że nagrał genialny Floodland, definitywnie kończąc tym albumem projekt Sisters of Mercy. Później nie zrobił już niczego godnego uwagi.
 
Co dzieje się z artystą dzisiaj opisaliśmy TUTAJ.
 

 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
 

The Sisterhood - Gift, Merciful Release
1986, producent: Andrew Eldritch, tracklista: Jihad, Colours, Giving Ground, Finland Red, Egypt White, Rain From Heaven.        

niedziela, 28 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.11: Istnieją nagrania wideo całych koncertów Joy Division

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ, dziesiątą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumner poświęca ostatniemu etapowi istnienia Joy Division. Zaczyna od nagrywania Closer. Na początku porównuje sytuacje zespołu podczas nagrywania debiutu, czyli Unknown Pleasures z obecną. Tak więc Unknown było nagrywane przez trzy weekendy i na żywo, ewentualnie z poprawkami. Sytuacja zespołu podczas realizacji Closer była drastycznie inna. 

Po pierwsze mieli pieniądze więc było ich stać na lepsze studio. Co za tym idzie zmieniła się technika nagrywania bowiem Hannett teraz nagrywał każdy instrument osobno a później całość miksował. Pozwoliło to na uzyskanie pełniejszego brzmienia płyty. Kolektywnie stwierdzili, że na Closer pojawią się klawisze, co nieco zmieni brzmienie, jedynie wrogiem tego był Ian, który twierdził, że zespół zacznie brzmieć jak Genesis. Mieli syntezator, który Bernard zbudował sam i go wykorzystali. Ciekawe jest, że Sumner wspomina że U2 przyjechali do Londynu podczas sesji Closer, ponieważ chcieli aby Hannett był realizatorem ich nagrań i byli zakochani w debiucie Joy Division. Ta informacja nie zgadza się ze wspomnieniami U2 którzy twierdzą, że wizytowali Joy Division ale w Manchesterze gdy ci nagrywali LWTUA (warto zobaczyć choćby TUTAJ czy TUTAJ).

Mieszkali we wspólnym mieszkaniu, przy czym on mieszkał w pokoju z Robem i Martinem. Ian dzielił pokój z Annik. Robili sobie różne żarty, zwłaszcza Hooky który czasem przesadzał z dokuczaniem Ianowi i Annik, których porównywał do Johna i Yoko. Rob polewał ich wodą ze szklanki w której trzymał zęby. Bywał bardzo męczący kiedy potrafił na głos, po całonocnej sesji, czytać NME. Wszystko włącznie z reklamami. Zmieniał wtedy odpowiednio tonację głosu, a Hannett nieraz prosił go żeby powtórzył czytanie jakiegoś fragmentu, co ten chętnie robił.

Płytę nagrywali nocami zwykle zaczynali około 16:00, kończyli nad ranem. Dobrze się pracowało bo był ciekawy klimat. Studio Brittania Row należało do Pink Floyd i miało znakomitą akustykę. W portierni znaleźli książkę telefoniczną z numerami różnych osób z branży muzycznej więc kiedy się nudzili postanowili z Ianem dla żartów do kilku z nich zadzwonić, o czwartej nad ranem. Jedną z takich osób był sam John Peel

Sumner twierdzi, że nie było żadnych oznak tego, że Ian za kilka miesięcy popełni samobójstwo (jest to sprzeczne z wywiadami jakich zespół później udzielał). Owszem miał kilka ataków podczas koncertów granych w tamtym czasie, miał problemy, czuł się winny temu, że musi zostawić córkę, miał problem wyboru między dwoma kobietami. Ale nic nie zapowiadało że popełni samobójstwo. Najchętniej chciałby żeby ktoś podjął decyzję za niego, ale to było niemożliwe. Później kiedy zaczęli analizować teksty Iana dostrzegli że były w nich sygnały tego co chciał zrobić. Kilka dni po powrocie z Londynu zadzwonił do nich Rob i powiedział że Ian przedawkował leki i sam zadzwonił po pogotowie. 

Kiedy wrócili z Londynu Sumner miał kłopoty z bezsennością, wtedy nocami oglądał dużo filmów głownie Kubricka i budował syntezatory.

Ian załamał się podczas incydentu w Bury. Po awanturze siedział w garderobie, płakał i powtarzał że to wszystko przez niego (incydent opisaliśmy dokładnie TUTAJ). 

Gdy Ian zamieszkał z nim dużo rozmawiali, poddawał też Curtisa hipnozie (warto zobaczyć TUTAJ). Zapytał go wprost, czy chciał się zabić gdy przedawkował, czy też był to gest rozpaczy. Curtis odpowiedział, że chciał to zrobić, miał natomiast zbyt mało tabletek i pomyślał, że może dostać porażenia mózgu i będzie musiał tak żyć, wiec zadzwonił po pogotowie. Kiedyś gdy szli przez cmentarz Sumner pokazywał mu groby i starał się uzmysłowić, że byłoby idiotyczne gdyby na którym z nich widniało imię i nazwisko: Ian Curtis. Uświadamiał mu, że samobójstwo nie zmienia niczego. Ten jednak nic mu nie odpowiedział. Napisali wtedy dwie nowe piosenki, gdy Ian był w w szpitalu: Ceremony i In A Lonely Place, chcieli mu je zagrać kiedy wróci. Wtedy też zagrali ostatni koncert w Birmingham gdzie je wykonali.


Ian kupił sobie przed wyjazdem do USA zamszowe buty ze sznurowadłami na piętach a Sumner stwierdził, że to buty umarlaka. Nie wie dlaczego tak powiedział. 

Koncert w Birmingham został nagrany, Rob coś przeczuwał i załatwił dobry magnetofon. Nie wypadli dobrze z powodu słabej akustyki - nie słyszeli się na scenie. Rob też załatwił że ich inżynier dźwięku Harry de Mack nagra wideo z kilku koncertów zespołu i tak się stało. Ten jednak zażądał wielkich pieniędzy za taśmy wiec Rob ich nie odkupił.


Ostatnią niedzielę przed wylotem do USA Sumner spędził z kolegami z Section 25 jeżdżąc na skuterze wodnym. Chciał zabrać ze sobą Iana ale po wspólnym pobycie Curtis stwierdził że musi odwiedzić bliskich przed odlotem do USA. Kiedy zadzwonił Rob Bernard myślał że Ian tylko próbował się zabić, ale Rob kilka razy powtórzył że tym razem nie, że Ian Curtis nie żyje. 

Dzień przed Sumner był na spacerze z Simonem Toppingiem z A Certain Ratio. Podbiegł do nich biały dziki koń i dał się kilka razy pogłaskać. To był znak... 

Sumner nie odzywał się do nikogo do dnia pogrzebu. Nie poszedł do kostnicy, chciał pamiętać Iana takim jakim był. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

poniedziałek, 10 maja 2021

Isolations News 140: New Order z nową płytą, Umbro Madchester, Residents i ich nowy biały singiel, Pearl Jam na bootlegach, kup włosy Cobaina i wegańskie buty, podsłuchują nas, Placebo, NIN, Lisa Gerrard i Opposition nagrywają

New Order  wydali album z koncertem w Alexandra Palace w Londynie w 2018 roku. Publikacja nosi tytuł Education Entertainment Recreation i składa się z trzech płyt winylowych, 2 płyt CD i nagrania blue-ray, na których utrwalono ponad 2 godziny muzyki. 


Fragment powyżej. New Order to zespół trzech płyt: Movement, Low Life i Republic. Czy ta będzie czwartą? Wątpimy...


W temacie - firma odzieżowa Umbro nawiązała współpracę z New Order oraz Factory Records, w jej wyniku powstała seria koszulek piłkarskich Madchester (LINK). Jedną z przyczyn powstania kolekcji jest podobny pomysł firmy Adidas Spezial która z wraz z Bernardem Sumnerem rok temu wypuściła odzież także nawiązującą do stylistyki New Order. Całość wtedy sprzedała się na pniu (LINK). Factory to zawsze było Joy Division, a Joy Division to, jak powiedział kiedyś Martin Hannett geniusz i trzech kibiców Manchester City.


Skoro mowa o Ianie Curtisie, to po tym jak w Plan K. przegonił go W.S. Burroughs, obaj panowie rozmawiali przy kolacji o Suicide. W końcu kwietnia Liz Lamere wraz z żoną Alana Vegi (współzałożyciela tego awangardowego zespołu) zmarłego w 2016 roku,  rozpoczęli publikację archiwalnych materiałów muzyka. Pierwszym z cyklu jest Mutator - album z materiałem nagranym w Nowym Jorku w latach 1996-1998. Zapowiadał go już w lutym teledysk z  singlem z płyty Nike Soldier, wyreżyserowany przez Jacqueline Castel. 


Skoro już weszliśmy w obszar singli, the Residents polecają ekskluzywny, 7-calowy singiel z białą wlepką zawierający utwory Picnic/Loser i God Magic Finger, nagrany na żywo podczas japońskiej części trasy koncertowej In Between Dreams. Płyta wyszła w limitowanej ilości 500 kopii i jest dostępna wyłącznie TUTAJ.


W temacie - niedawno uruchomione centrum Deep na oficjalnej stronie Pearl Jam umożliwia odwiedzającym dostęp do 186 bootlegów i 5 404 utworów zespołu z ostatnich dwóch dekad, a każdemu koncertowi towarzyszą opisy autorstwa członków ich fanklubu. Poza tym fani będą mogli tworzyć własne setlisty i przesyłać je strumieniowo (LINK).  Wszystko to jest TUTAJ.

W temacie grunge - włosy Kurta Cobaina trafiły na aukcję. Obcięła je Tessa Osbourne w 1989 roku podczas trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii. Licytacja zaczęła się 6 maja za pośrednictwem Iconic Auctions, potrawa do 15 maja. Cena wywoławcza wynosi 2500 US. Do tej pory sprzedano sweter muzyka za 137500 US więc organizatorzy spodziewają się wysokiej kwoty (LINK). Sweterek był reklamowany jako nienoszony, oby włoski były niemyte...


Przecież to bardzo eko - chroni się planetę. Niejaka piosenkarka Poppy  (?) we współpracy z Manchester's Koi Footwear wprowadza na rynek nową linię obuwia wegańskiego tzw. kolekcję Poppy's Little Secret… (LINK). Aż strach pomyśleć z czego są owe buciki. Przypomina się taki kabaret z TVprzepraszam pana ile lat trzeba żeby bronchit przyjął konsystencję takiego stolika?


Świat zwariował? Jak najbardziej, i wariuje dalej - na początku tego roku Spotify uzyskało patent na technologię, która może monitorować i nagrywać mowę użytkowników oraz hałas w tle, aby pomóc w doborze muzyki. W ostatnich dniach ponad 180 muzyków - koalicja, w skład której wchodzą Access Now, Fight for the Future, Union of Musicians and Allied Workers oraz organizacje praw człowieka - podpisało list otwarty wzywający firmę do publicznego zobowiązania się do tego, aby nigdy nie wykorzystywać, licencjonować ani sprzedawać czyli zarabiać na tym patencie. List przedstawia pięć głównych obaw koalicji dotyczących technologii, bo jest to: manipulacja emocjami, dyskryminacja, naruszenie prywatności,  naruszenie bezpieczeństwa danych oraz pogłębienie nierówności w przemyśle muzycznym.  Cały list znajduje się TUTAJ.


Odnośnie szpiegowania - Youtube zablokował oficjalny klip New Model Army do piosenki powyżej. Chcą skanu karty kredytowej lub dowodu osobistego. Walcie się. My wrzucamy wersję z płyty opisanej przez nas TUTAJ. Robimy to dlatego, że 28 maja frontman New Model Army, Justin Sullivan, wyda swój długo oczekiwany drugi solowy album, osiemnaście lat po pierwszym. Surrounded to zbiór szesnastu nowych piosenek, napisanych w na początku  pandemii w 2020 roku.  Przedsprzedaż ruszyła TUTAJ. 



Pierwszy singiel Amundsen, z klipem powyżej,  ma zachęcić do kupna płyty. Nas zachęca...


Skoro weszliśmy w świat nowych płyt - Lisa Gerrard i Jules Maxwell z Dead Can Dance przedstawiają nowy album Burn - każdy z utworów płyty opatrują jednozdaniowym, poetyckim komentarzem, który oczywiście ma zaciekawić fanów i skłonić ich do kupna. Płyta już jest dostępna od 7 maja  (LINK).  Tego samego dnia tzn. 7 maja ruszyła również sprzedaż biletów na koncerty ich  październikowego tourne po USA (LINK). Koncert w Polsce w Łodzi odwołano, kasę oddano. Lipa.


HEALTH i Nine Inch Nails połączyli siły i skomponowali nową piosenkę zatytułowaną Isn't everyone. Singiel został zmiksowany przez Atticusa Rossa.


The Opposition w dniu 21 czerwca wyda nowy album Hope. Tracklista będzie składać się z 10 utworów, płyta wyjdzie w wersji CD i na winylu i jeszcze towarzyszyć jej będzie limitowany pakiet w pudełku (LINK).



Placebo zakończyło prace nad nowym albumem. W weekendowym poście na Instagramie Brian Molko i Stefan Olsdal przekazali informację, częściowo w formie pytania: NFT, plakaty i reprodukcje, maseczki, kasety magnetofonowe, nawet Fanzine, może lalki.. Co z rzeczy związanych z Placebo naprawdę chcesz dostać w swoje ręce? a dalej podali wiadomość o powstaniu 8 albumu (LINK). O zespole pisaliśmy TUTAJ.

Wracamy jutro, bez maseczek, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

wtorek, 28 maja 2019

CALM: zanim popełnisz samobójstwo, zadzwoń na infolinę...


Ian Curtis popełnił samobójstwo w 1980 roku. O tym wiedzą wszyscy fani muzyki lat 80. Lecz niewielka ich część wie o tym, że Tony Wilson (pisaliśmy o niem wiele razy TUTAJ) założył w 1997 roku, ze wsparciem Departamentu Zdrowia (NHS), Campaign Against Living Miserably (CALM) organizację charytatywną, której celem było i jest zapobieganie samobójstwom mężczyzn. 

Ten problem w Wielkiej Brytanii jest bardzo poważny, bo według statystyk pierwszą przyczyną zgonu wśród mężczyzn na wyspach, przez rakiem i zawałem serca jest właśnie samobójstwo. Podobna sytuacja ma miejsce w USA - o samobójstwach w tym kraju pisaliśmy TUTAJ
 
CALM najpierw działał poprzez telefon zaufania, aby wkrótce rozszerzyć działalność i próbować dotrzeć ze swoim przesłaniem poprzez różnorodne projekty społeczne. Wśród nich były akcje bilboardowe mają na celu uzmysłowić Brytyjczykom powagę problemu (spośród wszystkich samobójstw w ostatnich latach aż 76 procent zostało popełnionych przez mężczyzn) a także wydanie w 2012 roku przez The Factory Foundation płyty ze składanką utworów najpopularniejszych zespołów new wave, zatytułowanej Thirty One Album. Nagranie skompilował Dave Haslam, Peter Saville (we współpracy z LOVE Creative) odpowiadał za stronę plastyczną wydawnictwa, a Thomas Cockram dostarczył fotografie. 

Zyski z wydania albumu miały umożliwić CALM wprowadzenie krajowej bezpłatnej infolinii przez 24 godziny na dobę, lecz udało się ją tylko (aż) uruchomić ją w godzinach wieczornych i nocnych, od godziny 17.00, w weekendy, czyli w soboty i niedziele oraz w poniedziałki i wtorki (numer infolinii: 0800 58 58 58). 

Między 31 piosenkami na płycie znalazł się utwór The Durutti Column: Requiem Again, na nowo zremiksowane pierwotnie wydane przez Factory Records pod numerem FAC 244

 
oraz nagranie Jez’a Kerr’iego

 
Pełna lista 31 utworów jest TUTAJ. Odpowiedzialni za CALM równolegle powołali partnerstwo na rzecz wsparcia po samobójstwie w skrócie SASP. Jest to sieć grup wsparcia dla osób, które straciły bliskie osoby w wyniku samobójstwa.

Odejście Iana Curtisa najwyraźniej było ogromnym wstrząsem dla Tony’ego Wilsona, który do końca życia pracował dla CALM i tak wyjaśnił motywy swojego zaangażowania w projekt: Najwyraźniej widziałem skutki samobójstwa na przykładzie mojego najukochańszego wokalisty, który tak tragicznie odebrał sobie życie w 1980 roku. Wtedy wydawało się to i wyjątkowe i wyjątkowo okropne; moja praca z CALM pokazała mi, że takie tragedie są zbyt powszechne, prawie codziennie; a w wielu przypadkach wszystko to przez brak tego kogoś na drugim końcu linii telefonicznej.
 
W nawiązaniu do tej szczytnej tradycji, a może przez pamięć o Ianie Curtisie i Tonnym Wilsonie, Peter Hook, który zagra podczas koncertu zatytułowanego Joy Division: A Celebration w O2 Academy Brixton i O2 Apollo Manchester w piątek 15 i sobotę 16 maja 2020 roku, znaczną część zysku z biletów przekaże CALM oraz Stowarzyszeniu Chorych na Epilepsję. Będziemy na koncercie w Manchesterze. Oczekujcie relacji! 
 
Wieloletnia praca CALM przynosi efekty. W 2010 r. liczba samobójstw spadła o 20%, w wszystko to dzięki współpracy organizacji z przemysłem muzycznym, sportowym i rozrywkowym, w wyniku czego CALM może pracować np. w klubach nocnych oraz w miejscach kształtujących postawy społeczne, np.: w radio. Pomysły na dotarcie z przekazem o potrzebie pomocy osobom zagrożonym samobójstwem wyjątkowo mocno wpływają na zbiorową świadomość. Jedną z takich akcji jest Project84 z 2018 r. (strona projektu jest TUTAJ), polegający na ustawieniu na szczycie budynków ITV w Londynie 84 wstrząsających posągów autorstwa Mark’a Jenkins’a przestawiających konkretnych mężczyzn, którzy targnęli się na swoje życie.

Lider projektu, Matthew Smith, sam doświadczył horroru straty, ponieważ jego brat 13 lat temu odebrał sobie życie (więcej TUTAJ). Takich osób uczestniczących w pracy na rzecz CALM jest dużo więcej. I wszyscy mają oni nadzieję, że zapobiegną kolejnym tragediom.
Fundacje, organizacje, my swoje wiemy. Jak ktoś zechce to zrobić, to i tak to zrobi. Nie namawiamy ale i nie zniechęcamy. I tyle. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 6 września 2018

Czy to leki doprowadziły Iana Curtisa do samobójstwa? Co zażył przed śmiercią?


Peter Hook, basista Joy Division, w swojej książce, którą opisywaliśmy TUTAJ postawił tezę, że Iana Curtisa zabiły leki. Podobnie muzycy zespołu opowiadają w wywiadach w filmie dokumentalnym Joy Division.  

Deborah Curtis, była żona Iana Curtisa w swojej książce Przejmujący z Oddali pisze tak: 23 stycznia 1979 roku Ian poszedł na wizytę do specjalisty w District and General Hospital w Macclesfield. Poddano go bardzo różnym badaniom i zapisano leki: phenytoin sodium i luminal. Phenytonium sodium to lek do długotrwałych kuracji, najczęściej używany w leczeniu padaczki. Do efektów ubocznych jego działania należą: zaburzenia mowy, zawroty głowy, utrata świadomości i przerost dziąseł. Luminal jest środkiem antykonwulsyjnym podawanym najczęściej z innymi lekami, a jego zażywanie może powodować bezsenność, spowolnienie ruchów, zawroty głowy, podnieceni u tratę świadomości. Jestem pewna, że Ian został ostrzeżony o efektach ubocznych, ale powiedział mi tylko, że będzie musiał częściej chodzić do dentysty, by sprawdzać stan dziąseł. 

Postanowiliśmy zadać sobie kilka pytań, odnośnie wspomnianych leków. Phenytonium sodium  to inaczej (o czym nie wie tłumacz książki na rodzimy język) fenytoina

Tak na prawdę Deborah Curtis ograniczyła się zaledwie do opisu czterech spośród kilkunastu możliwych efektów ubocznych, którymi są m.in: senność, przemijająca nerwowość, oczopląs, ataksja, zaburzenia mowy, zaburzenia koordynacji ruchów, zawroty i bóle głowy, zaburzenia smaku, nudności, wymioty, uszkodzenie wątroby, niedociśnienie. Ale najciekawsze jest coś innego, wśród spożywających fenytoinę obserwowano przypadki zgonów z depresją przewodnictwa przedsionkowego i komorowego oraz migotaniem komór, zaburzenia układu oddechowego z zatrzymaniem oddechu włącznie, zapalenie płuc. Ponadto: zmiany skórne, hematologiczne, objawy alergiczne, zmiany w tkance łącznej (w tym wspomniany powyżej, raczej w formie żartu przez Iana  przerost dziąseł), i wiele innych. 


Martin Hannett (TUTAJ) twierdzi w wywiadzie, że wyniki sekcji zwłok Iana Curtisa wykazały obecność wielu leków, w tym mieszanki kilkunastu barbituranów (fenytoina nim nie jest, ale jest nim Luminal, o czym poniżej). Jeśli Ian Curtis przed śmiercią przedawkował leki, i była wśród nich  fenytoina, to objawami przedawkowania są: oczopląs, ataksja, dyzartria, drżenia, wzmożone odruchy, senność, nudności, wymioty. W cięższym stanie śpiączka i niedociśnienie. 

Zgon następuje w wyniku niewydolności krążeniowo-oddechowej. Dawka śmiertelna 2 - 5 g.

Luminal z kolei jest barbituranem, powoduje senność, apatię, depresję, dezorientację, stany zamroczenia, ospałość, zawroty głowy. Ponadto: depresję oddechową, niewydolność krążenia, kołatanie serca, objawy alergiczne: pokrzywka, obrzęki powiek.  

Przedawkowanie powoduje śpiączkę...

W tym miejscy pojawiają się pytania. Jak twierdzi Peter Hook, zupełnie uzasadnionym jest zapytać, na ile leki przeciwpadaczkowe spowodowały u Iana Curtisa powstanie głębokiej depresji? I po drugie. Powstaje pytanie, skoro Ian Curtis na prawdę miał tyle leków we krwi, których nadużycie prowadzi de facto do śmierci, to chyba pewnym jest, że tym razem chciał mieć sto procent pewności.  

I miał.

wtorek, 4 września 2018

Samobójstwa w Macclesfield - Ian Curtis i bóg Hypnos



Czy bezsenność Iana Curtisa była, oprócz przyjmowanych leków na epilepsję, powodem jego depresji i ostatecznie - przyczyną samobójstwa? Deborah Curtis w swojej książce często wspomina o tym, że Ian nie spał lecz całe noce czytał książki oraz pisał teksty zamknięty w niebieskim pokoju.  Fakt ten wydaje się nie mieć związku z jego kilkukrotnymi próbami samobójczymi zakończonymi odebraniem sobie życia, lecz w Macclesfield samobójstwa nie są odosobnione. Całkiem niedawno Macclesfield Express opisał sytuację Mitchella Grahama, 48-letniego brytyjskiego pielęgniarza psychiatrycznego, który powiesił się w swoim ogrodzie. Podczas dochodzenia członkowie rodziny wyrazili zaskoczenie decyzją swojego krewnego o popełnieniu samobójstwa. Wiedzieli, że zdrowie psychiczne Mitchella pogorszyło się, ponieważ po kilku osobistych niepowodzeniach był bardzo przygnębiony. Ale przeprowadzone po jego śmierci śledztwo ujawniło kwestie, których rodzina Mitchella nie była świadoma, w tym jego długoletnią walkę z przewlekłą bezsennością. W historii jego choroby wpisano kilkakrotnie informację o bezsenności, ale nikt z leczących go nie powiązał zaburzeń snu z zaburzeniami psychosomatycznymi. 

Tymczasem od ponad stu lat eksperci dostrzegają korelację pomiędzy snem, depresją i samobójstwem: co najmniej  trzy czwarte  klinicznie chorych na depresję zmaga się z brakiem snu, a bezsenność jest sprawdzonym  czynnikiem pogłębiającym ryzyko samobójstwa  w wielu kulturach i grupach wiekowych. Co więcej, zaburzenia snu zwiększają prawdopodobieństwo depresji u osób bez depresji. Nie stworzono jeszcze żadnej usystematyzowanej teorii łączącej te elementy ze sobą, ale naukowcy ciężko pracują, aby taką ustalić. 

Peter Meerlo, fizjolog behawioralny z Uniwersytetu w Groningen (TUTAJ) , który bada związek między pracą mózgu a snem - To jeszcze nie dowodzi, że istnieje związek przyczynowy. Wciąż może być tak, że zakłócenia snu i zaburzeń nastroju są rezultatem jakiegoś trzeciego procesu, który dopiero leży u ich podstaw, ale [obserwowana zależność] przynajmniej pozostawia ślad. Na podstawie doświadczeń na myszach naukowiec przychyla się do tezy wskazującej na to, że depresja jest chorobą somatyczną, neurologiczną, a są nie opartą na biochemii. Aktualny model biochemii przyjmuje za podstawę depresji niski poziom serotoniny. 

Tymczasem najpopularniejsza współczesna teoria, według Meerlo, mówi, że funkcje snu wzmacniają właściwe połączenia między komórkami nerwowymi (ich plastyczność) - teraz łączy się teorię depresji z teorią snu, powiedział Meerlo, więc sposób zakłócenia snu wpływa na rozwój depresji poprzez upośledzenie plastyczności neuronów i połączeń między regionami mózgu. Naukowiec zauważa, że przyjęcie tego faktu mogłoby zmienić sposób leczenia depresji ponieważ wiele leków stosowanych obecnie w leczeniu depresji nie pomaga w osiągnięciu stanu lepszego spania. W rzeczywistości niektóre go pogarszają. Chcemy więc opracować leki, które nie tylko będą ukierunkowane na aspekty zaburzeń nastroju, ale także będą ukierunkowane na poprawę snu

Zrozumienie relacji sen-nastrój może również, według brytyjskiego neurologa, pomóc w dopracowaniu nie tylko farmaceutycznych metod leczenia, lecz w opracowaniu tym terapii poznawczo-behawioralnej (CBT), coraz popularniejszej, bo podobno skutecznego i taniego sposobu do uzyskania lepszego wypoczynku. Przypuszczalnie Mitchell Graham cierpiał na poważną depresję, gdy się powiesił. I, w pewnym sensie, bezsenność pogłębiła jego przygnębienie - być może jako symptom, czynnik nasilający się, przyczynę lub jakaś kombinacja tych trzech elementów. Jego tragiczna sytuacja nie jest wyjątkowa. Eksperci obecnie zwracają uwagę na niepokojące połączenie bezsenności z samobójstwem od co najmniej 1914 roku, kiedy chirurg okulistyczny Ernest Pronger napisał w Lancecie artykuł o częstych wzmiankach o bezsenności w doniesieniach prasowych o samobójstwach. Prawdopodobnie, gdyby zebrano wszystkie przypadki we wszystkich gazetach - pisał - dałoby się odkryć, że corocznie dochodzi do bardzo wielkich strat ludzkich z tej przyczyny, czemu można było w dużym stopniu zapobiec. 

Konkludując można stwierdzić, że to co Meerlo opisuje jako ostateczny paradoks: że kiedy fakt towarzyszenia długotrwałej bezsenności i depresji jest tak zauważalny, stosuje się krótkoterminowe pozbawienie snu jako ostatnią próbę ożywienia apatycznych pacjentów o samobójczych skłonnościach. Kiedy ludzie są w depresji, wielu z nich reaguje pozytywnie na noc pozbawienia snu. Chociaż zjawisko to wydaje się sprzeczne, wyraźnie podkreśla znaczenie procesów związanych ze snem w regulacji i rozregulowaniu nastroju, napisał Meerlo w przedmowie do swojej nowej książki o śnie: Większość leków stosowanych obecnie w leczeniu depresji staje się skuteczna dopiero po kilku tygodniach, a brak snu może zadziałać negatywnie po jednej nocy (…) Minusem leczenia jest to, że leki działają bardzo szybko, ale ich działanie jest krótkotrwałe, więc w większości przypadków, gdy ludzie kładą się spać ponownie następnej nocy, i nie mogą usnąć, następuje natychmiastowy nawrót depresji

Ale jest jeszcze jedna teoria: ludzie pozbawieni snu stają się bardzo emocjonalni. Poważnie przygnębieni ludzie mają tendencję do bycia nadwrażliwymi. Wpadają w stan ciągłego, pozbawionego końca smutku. Terapia deprywacji snu może działać, przynajmniej częściowo, przez czasowe przywrócenie reaktywności emocjonalnej skradzionej przez depresję. Fakt samobójczej śmierci Iana Curtisa nadal budzi wielkie emocje, ale nie można nie zauważyć, że nie jest on jedyną osobą, która cierpiała na depresję, której powody mogą być zupełnie banalne, co nie oznacza, że nie są poważne i nie powodują tragicznych skutków. Dopóki lekarze nie opracują dobrej metody terapeutycznej, może jeszcze wiele osób pójść w ślady tego artysty. Dlatego należy zaprzyjaźnić się z Hypnosem bogiem snu, aby nie być zdanym na łaskę i niełaskę Hypnosa - boga śmierci…

Bibliografia: TUTAJ, Lucassen PJ , Meerlo P, Naylor AS, Van Dam AM, Dayer AG, Fuchs E, Oomen CA, Czeh B., Regulation of adult neurogenesis by stress, sleep disruption, exercise and inflammation: implications for depression and antidepressant action, „European Neuropsychopharmacology” 20: 1-17, 2010, Mueller A, Meerlo P, McGinty D, Mistlberger R., Sleep and adult neurogenesis: implications for cognition and mood, „Current Topics in Behavioral Neuroscience”, 25: 151-181, 2015, TUTAJ

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Ostatnie zdjęcie i ostatni rozmówca Iana Curtisa z Joy Division - kto mówi prawdę?

Noc, która poprzedziła nieodwołalną decyzję Iana Curtisa stała się tematem dociekań wielu osób. I mimo, że wydawałoby się iż wszystko już na jej już temat powiedziano i ustalono po kolei każdy fakt, który mógł się wówczas wydarzyć, to w życiu nic do końca - poza śmiercią - nie jest pewne i jeszcze mogą pojawić się  nowe informacje..
 
Jest pewne, że Ian obejrzał film Wernera Herzoga (Stroszek) (o Herzogu pisaliśmy o TUTAJ), a potem włączył płytę  Iggy'ego Popa (The Idiot) i powiesił się w swojej kuchni. Lecz później okazało się, że jeszcze rozmawiał z Annik Honoré, o czym pisaliśmy TUTAJ. Rozmawiał także z żoną i wyszedł na spacer. Sąsiedzi, Kevin i Pam Wood mieszkający kilka drzwi dalej na Barton Street w książce Torn Apart, The Life of Ian Curtis wspominali, że widzieli Iana, który przechadza się kilka razy pomiędzy 7 a 8 godziną wieczorem. Poza tym napisał i zostawił na kominku list dla swojej żony, który wszyscy uważają za list pożegnalny. Jak podał jego sąsiad Kevin Wood, który zaraz po Debbie wszedł do domu, pisał w nim, że  kiedy wróci z Ameryki, chciałby się z pogodzić z żoną i być znowu częścią normalnej rodziny. I podobno rozmawiał jeszcze z Neil’em Andrew Megson’em, znanym bardziej jako Genesis P-Orridge… pochodzącym z Manchesteru muzykiem z zespołu Throbbing Gristle.
 

Byli faktycznie znajomymi, a nawet podobno się przyjaźnili, choć Deborah Curtis o nim nic nie pisze w swojej książce. Ale wspomina go Peter Hook w Unknown Pleasures: Inside Joy Division (książkę opisywaliśmy TUTAJ), jak to kiedyś musiał naprawiać silnik furgonetki zespołu i zapłacić za to, a w tym czasie Ian Curtis poszedł na spotkanie z Genesis P-Orridgem (TUTAJ). Także Bernard Sumner podał w swojej książce, że podczas nagrywania Closter, Ian zaczął odsuwać się od zespołu i spędzał czas z Genesis P. Orridgem z Throbbing Gristle bo miał dosyć dowcipów Petera Hooka i dziwnego zachowania Roba Grettona (Bernard Sumner, Chapter and Verse, s. 126). 

P-Orridge jest też jedną z osób, które poproszone przez John’a Savage’a opowiadają o Ianie Curtis’ie w dokumencie o Joy Division wyreżyserowanym przez Granta Gee.

W dziesiątą rocznicę śmierci Iana Curtisa Genesis P-Orridge, wówczas frontman zespołu Psychic TV, dedykował mu swój utwór IC Water. Okładkę singla zdobi podobizna Curtisa, a nagranie zawiera próbki jego głosu.


Obecnie muzyk wygląda cokolwiek dziwnie, bo po śmierci swojej żony postanowił się do niej upodobnić i w tym celu wszczepił sobie nawet implanty piersi. Jednak, jak wyjaśnił jednemu z dziennikarzy, którzy przeprowadzali z nim wywiad Nie jestem mężczyzną uwięzionym w kobiecym ciele. Jestem mózgiem uwięzionym w ludzkim ciele. Muzyk jest na tle innych artystów osobą posiadającą gruntowne wykształcenie muzyczne. W domu słuchał muzyki jazzowej, grał na perkusji już w wieku 3 lat, na fortepianie od 7 roku życia i śpiewał w chórze katedralnym, gdzie poznał solfeż i zasady chorału gregoriańskiego. Jako nastolatek P-Orridge zamieszkał w latach 60. XX wieku w Londynie gdzie stworzył grupę sztuki performance COUM Transmissions z przyszłymi członkami zespołu Throbbing Gristle: Cosey Fanni Tuttim, Chrisem Carterem i Peterem "Sleazy" Christophersonem. Od tego czasu datuje się także jego przyjaźń i korespondencja Williamem Burroughsem, (pisaliśmy o nim TUTAJ) która trwała aż do śmierci pisarza w 1997 roku. Od Burroughsa i jego przyjaciela Briona Gysona, P-Orridge dowiedział się o sposobie pisania techniką cięcia. To była koncepcja, która dzięki twórczości Throbbing Gristle ostatecznie przeniosła się z literatury na muzykę: różne dźwięki znalezione w istniejących kompozycjach muzycznych wycinano z nich i kompilowano w innych w jedną całość. Technika ta ostatecznie w muzyce została określona jako sampling.
 
Ale dla nas istotne są wspomnienia P-Ogrridge’a o Ianie Curtisie i ich ostatnia rozmowa telefoniczna, opisana przez muzyka w kilku wywiadach. Mówił w nich tak: 

Byłem bardzo dobrym przyjacielem Iana Curtisa z Joy Division - w rzeczywistości byłem ostatnią osobą, z którą rozmawiał przed śmiercią. Rozmawialiśmy o wczesnych nagraniach Franka Sinatry i o tym, jak one wpłynęły na nasze frazowanie. Ten skandujący styl, który obaj mieliśmy, został zrobiony świadomie. I oboje mieliśmy plan. Joy Division i Throbbing Gristle zamierzali zagrać razem w Paryżu, a na koniec Ian i ja byśmy ogłosili, że obaj opuszczamy nasze zespoły, aby zacząć razem [grać]. LINK Byłem ostatnią osobą, z którą rozmawiał, zanim umarł. Ale on znał moją piosenkę o próbach popełnienia samobójstwa na pamięć i w tym ostatnim telefonie, śpiewał mi je słowo w słowo, więc uznałem, że spróbuje się zabić. A więc ja... To było przed telefonami komórkowymi, zanim większość ludzi miała nawet zwykłe aparaty w Wielkiej Brytanii, więc zacząłem dzwonić do każdego, kogo miałem na myśli w Manchesterze, mówiąc, że musisz dostać się do domu Iana, on spróbuje się zabić. A ci, do których się dodzwoniłem, mówili "nie, on po prostu dramatyzuje". Ale uważałem, że nie, myślałem, że naprawdę będzie próbował to zrobić, i nikt nie poszedł tego sprawdzić. I dlatego wciąż jestem zły na pewnych ludzi. (TUTAJ)

I jeszcze jeden fragment: Ostatnie pytanie. Prawdopodobnie byłaś ostatnią osobą, która porozmawiała z Ianem Curtisem przed śmiercią, i zastanawiałam się, co myślisz o filmie Control Antona Corbijna i czy kiedykolwiek chciałbyś, żeby po twojej śmierci powstał film o tobie?
 
Ktoś mi powiedział, że Hooky napisał książkę, w której on wspomina, że nigdy tak naprawdę nie wiedział, o czym myślał Ian, że Ian miał tendencję do rozmawiania ze mną o swoich pomysłach. A w dniu, w którym popełnił samobójstwo zadzwonił do mnie i zaśpiewał moją piosenkę z drugiego albumu Throbbing Gristle "Weeping", która była o mojej próbie samobójczej. On zaśpiewał jej słowa doskonale, a coś po prostu kliknęło w mojej głowę - o cholera, on śpiewa na pożegnanie, będzie próbował się zabić. Ale to było w czasach przed telefonami komórkowymi i prawie nikt nie miał aparatów [telefonicznych], więc dzwoniłem do osób w Manchesterze i jedna lub dwie, do których udało się mi dodzwonić mówiło, "och, on zawsze jest dramatyczny, nie zrobi niczego" a ja mówiłem "nie, naprawdę myślę, że Ian się zabije, ktoś się tam dzieje” - i nikt nic nie zrobił. Czułem się tak beznadziejnie i bezradnie, ponieważ byłem 300 mil od niego. Z jakiegoś powodu nie zadzwoniłem po gliniarzy. Sądzę, że to naturalna niechęć do policji (TUTAJ).  
 
Cóż… może P-Orridge mówił prawdę a może nie… Niemniej nikt nie sprostował jego słów, nie zarzucił ich autorowi kłamstwa. Przyjmijmy zatem, że jeśli faktycznie Ian Curtis i P-Orridge postanowili założyć nowy zespół muzyczny to na ile było w tym chęci obu, a nie tylko jednego z rozmówców. Podobno cechą charakteru Iana Curtisa była jego zmienna osobowość, dostosowująca się do rozmówcy - pokazywał różnym osobom różną twarz - jak to obrazowo opisał Peter Hook w Unknown Pleasures (TUTAJ) (s. 217-218). Możliwe więc, że powiedział P-Orridge’owi dokładnie to, co tamten chciał usłyszeć? O tym już nigdy się nie dowiemy…

Za to możemy pokazać ostatnie zdjęcie Iana Curtisa, zrobione 15 maja 1980 r… (za: LINK). Tutaj też mamy sprzeczności, bowiem wdowa po Curtisie w swojej książce publikuje ostatnie zdjęcie muzyka, i twierdzi że to ona je zrobiła. Kto ma rację?




środa, 14 marca 2018

Samobójstwa w USA - szokujące statystyki: dlaczego liderem jest MONTANA?

O szokujących statystykach samobójstw w USA pisaliśmy TUTAJ. Dzisiaj kontynuacja tematu, będzie o liderze rankingu. 

Najwięcej samobójstw popełnianych jest w stanie Montana, to aż dwukrotność średniej w całej Ameryce. Statystyki są w tym stanie szokujące, bowiem samobójstwo jest tutaj DRUGĄ przyczyną śmierci ludzi w przedziale wiekowym 10-44 lata, a czwartą przyczyną dla ludzi w przedziale 45-54 lat. Samobójstwo jest również jedną z głównych przyczyn śmierci ludzi około 65 roku życia. Co jeszcze bardziej szokuje to fakt, że w tym stanie więcej osób umiera rocznie w wyniku samobójstwa, niż w wyniku zabójstw.

W związku z tym odbywają się cykliczne spotkania m.in. dla psychologów i policjantów, które mają na celu prezentację najnowszych metod pozwalających na zapobieganie samobójstwom. Warto zaznaczyć, że tendencja lidera pod względem ilości samobójstw w USA, utrzymuje się w tym stanie od 100 lat!  Oczywiście pojawia się pytanie: dlaczego? Eksperci pośród przyczyn wymieniają:

rozdrobnienie ludnościowe:  6.7 człowieka przypada na milę kwadratową, jak wiadomo człowiek żeby funkcjonować prawidłowo musi dziennie wysyłać około 16 000 werbalnych i niewerbalnych komunikatów,

alkoholizm: stan jest w czołówce spożycia, a około 1/3 samobójstw popełnianych jest w stanie upojenia,

posiadanie broni: ten stan jest drugi w USA jeśli chodzi o procent uzbrojonej ludności a strzał z pistoletu jest główną metodą odebrania sobie życia w Ameryce,

względy ekonomiczne: 160 000 osób nie ma w tym stanie ubezpieczenia, 20% dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa,

problemy ze zdobyciem pomocy medycznej,

depresja: przez wielu uznawana za główną przyczynę samobójstw.

Na pewno jest jeszcze kilka pobocznych przyczyn. Choćby dostępność do pewnych informacji. Dzisiaj w dobie internetu łatwo dotrzeć do stron propagujących samobójstwo, a nawet dokładnie opisujących metody i sposoby, oraz co najważniejsze, podających statystyki dotyczące szans na przeżycie przy wyborze danej opcji samobójstwa. Strony te propagują wiedzę, które metody są najmniej bolesne, oraz jakie są bezpośrednie przyczyny śmierci przy wyborze konkretnej metody. 

A jak wyglądają statystyki w innych "wiodących" stanach? O tym wkrótce. 
 
Więcej: TUTAJ i TUTAJ


sobota, 10 lutego 2018

Joy Division (i nie tylko) od środka



O książce okiem fana

Wydawnictwo "Bukowy Las" podjęło się wydania tłumaczenia książki basisty Joy Division i New Order Petera Hooka. Książka pochodzi z roku 2012 i jak twierdzi Hook zawiera prawdę, całą prawdę i tylko prawdę - jak ją zapamiętał autor… Wbrew pozorom książka nie jest tylko o historii powstania i działalności kultowego zespołu, ale opisuje epizody z historii ruchu punk rocka który powstał pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku w Wielkiej Brytanii. Dlatego polecam ją nie tylko fanom Joy Division, ale wszystkim tym którzy chcą poznać ciekawie opisaną historię tamtych burzliwych czasów buntu.

Peter Hook w książce jest bardzo autentyczny. Kilkakrotnie podkreśla, że wtedy wszystko było prawdziwe, że muzyka, nagrywanie płyt, teledysków itd. było autentyczne. I taka jest jego książka, pełna ciekawych momentami bardzo zabawnych historii, czasem zdaniem autora nudnych (choć tak nie jest) ale opisanych bo, jak podkreśla autor to moja książka. Czy to wszystko? Nie - bowiem basista Joy Division podkreśla że w rzeczywistości książka jest nie o nim, nie o Joy Division, a o Ianie Curtisie.

Zanim pozwolę sobie na zacytowanie kilku fragmentów mała  dygresja. Książka burzy wiele mitów nie tylko o samym frontmanie Joy Division, ale i o innych zespołach. Możemy dowiedzieć się o tym jak wyglądała „kuchnia” ruchu punk, o tym jak naprawdę wyglądały początki kariery legend muzyki (na przykład kultowego dziś U2) i dlaczego Joy Division za życia Iana Curtisa nie sięgnęli szczytów. Autor w swoisty sposób rozlicza się z wyrzutami sumienia powodowanymi samobójstwem Curtisa, potrafi w sposób samokrytyczny podejść do zaniedbań jakich dopuścili się członkowie zespołu i ludzie wkoło, wobec lidera. To swoiste samooczyszczenie budzi szacunek czytelnika. Nie ukrywam, że z analizy dwóch dostępnych na rynku polskojęzycznych książek o Joy Division wyłaniają się odmienne a czasem sprzeczne obrazy zespołu. Deborah Curtis, żona Iana (Hook  dziękuje jej w książce) przedstawia obraz zespołu z punktu widzenia samotnie wychowującej dziecko żony wokalisty, czasem rozgoryczonej żony, ale ciągle liczącej na restaurację uczuć męża. Peter Hook natomiast pokazuje drugą stronę medalu, przedstawiając mentalność brytyjskich  kobiet i w pewien sposób zrzucając odpowiedzialność za przygody Curtisa z fankami na siebie, i innych członków zespołu. Podobnie przedstawiony jest związek Iana Curtisa z Annik Honore. Hook stara się z perspektywy czasu zrozumieć wokalistę Joy Division zrzucając zachowanie członków zespołu na karb młodości.

„Ian nie przesadzał. Naprawdę byliśmy bandą „wnerwiających i wsadzających nos w nieswoje sprawy palantów”. Tyle że my wciąż pamiętaliśmy, że jeszcze niedawno  on także należał do tej bandy. Odrzuciliśmy go nie dlatego, że był pupilem Martina (Hannetta - kultowego realizatora nagrań) i miał atrakcyjną dziewczynę z zagranicy (Annik Honore – belgijska fanka). Odrzuciliśmy go, ponieważ czuliśmy, że tracimy kumpla.” 

Autor również poczuwa się do winy za złe podejście do stanu zdrowia Curtisa. Byli młodzi, chcieli być sławni, w pędzie za popularnością zatracili krytyczną ocenę rzeczywistości. Sława i kariera (sam Curtis też do tego dążył, dla niego Joy Division było pierwszoplanowe) przyćmiły ocenę stanu zdrowia lidera. Kolejny atak epilepsji podczas nagrań Hook opisuje następująco: „Znalazłem go w łazience. Leżał na podłodze  z dużym rozcięciem na głowie. Poszedł do toalety, dostał ataku, uderzył się głową w umywalkę i stracił przytomność. A co my zrobiliśmy? Ocuciliśmy go i przyprowadziliśmy do sali nagrań. Ian zapewnił nas, że nic mu nie jest, więc graliśmy dalej. Powinienem tak zatytułować tę książkę: „Powiedział, że nic mu nie jest, więc graliśmy dalej."


Bagatelizowanie poważnego stanu zdrowia Curtisa i jego problemów osobistych to wielokrotnie pojawiający się wątek w książce. Czy Hook nie ma racji i nie opisuje czasem zachowania wielu z nas? Znieczulica jaka panuje w coraz bardziej zatomizowanym społeczeństwie to rak który je toczy. Czy nie jest tak, że wielu z nas świadomie nie dostrzega problemów innych? Czy nie jest tak, że traktujemy innych instrumentalnie by osiągnąć swoje cele? Ale nie każdy jest niewrażliwy. Niektórzy traktują życie poważnie, może nawet za bardzo.  „Prawda jednak była taka, że nie mieliśmy pojęcia, o czy mówił. Nikt z nas nie rozumiał co Ian miał na myśli. Pewnie domyślacie się co stało się później. Oczywiście nic. Zbagatelizowaliśmy sprawę. Olaliśmy to, że nasz kumpel zaczął się okaleczać. Nie rozmawialiśmy o tym więcej. Zachowywaliśmy się tak, jakby nic się nie stało. Udawaliśmy że wszystko jest w porządku, że Ian  jest zdrowy i nie potrzebuje pomocy. Woleliśmy nie dostrzegać tego, że nie radzi sobie z presją oraz odpowiedzialnością i jest w bardzo trudnej sytuacji osobistej. Znów udawaliśmy że nic się nie stało, a Ian nam to ułatwiał – nigdy nie chciał być dla nas obciążeniem ani przeszkodą w rozkręcaniu kariery. Jemu najbardziej zależało na tym, żeby zespól odniósł sukces, więc spychał swoje problemy i chorobę na dalszy plan. Znajdował w sobie siły, żeby pocieszyć nas po kiepskiej recenzji czy koncercie. Był kluczową postacią w Joy Division, frontmanem, ale zawsze kiedy mógł, podkreślał, że tworzymy zespół. Mówił: „ Ja tylko piszę słowa i śpiewam. Resztą zajmują się chłopaki.”” Ilu Ianów Curtisów żyje dziś pośród nas?

Najbardziej szokujący jest rozdział opisujący samobójstwo Curtisa. Hook znowu wraca do krytycznego rozliczenia z tragiczną przeszłością. „Do dziś czuję się winny i na nowo analizuję tamte wydarzenia. Jestem pewny, że nie tylko ja wciąż wspominam Iana i zastanawiam się, co można było zmienić. Każdy z nas czuje się winny, choć żaden z nas tak naprawdę winny nie jest.” Tak scenę przedstawili autorzy filmu Control:


„Zrozumiałem, że zespól nie jest najważniejszy, nasze problemy wydały mi się błahe. Młodość rządzi się swoimi prawami - gdy jesteśmy młodzi, dostrzegamy tylko czubek własnego nosa. Egoizm jest naszą tarczą, to sposób na to, by przetrwać. Dziś jest mi zwyczajnie wstyd, że widziałem w samobójstwie Iana naszą osobistą tragedię.”

Kilka uwag krytycznych

Moim zdaniem kalendarium historii Joy Division powinno być umieszczone jako osobny rozdział i w całości, najlepiej na końcu książki z odnośnikami w treści. Autor kilkakrotnie wybiega w przyszłość i „wyprzedza” fakty, co wprowadza zamęt i osoby niezorientowane w historii Joy Division/New Order mogą się pogubić. To jednak detal, książka jest znakomita, pełna sarkazmu i humoru - urzekająca trzeźwym oglądem sytuacji i dojrzałością.   

Suplement

Jeśli Peter Hook wznowi książkę to we fragmencie w którym opisuje jak to wesoło jest w niebie gdzie są Ian, Martin i inni, powinien uwzględnić Annik Honore. Zmarła 7.07.2014 na raka w wieku 56 lat. Kiedyś wiele lat temu, gdy pracowała w ambasadzie w Belgii odpisała mi na maila. Pytałem czy to TA Annik. Odpisała, że jest właśnie tą Annik Honore, ale nie udziela żadnych wywiadów o jej relacji z Ianem. Prawdę zabrała ze sobą. 


Peter Hook - Joy Division od środka. NIEZNANE PRZYJEMNOŚCI. Bukowy Las, 2014.