Kto pamięta jeszcze początki Dead Can Dance? Epokę ich wydawnictw z lat 80-tych, kiedy muzyka na pewno była bardziej surowa, chłodna i mniej symfoniczna...
Jeśli ktoś lubi klimaty ich debiutu o tym samym tytule co nazwa grupy, czy klimaty Frontier, the Protagonist, lub późniejszego the Serpent's Egg, ten pokocha bohaterów dzisiejszego wpisu.
Zespół BÖN wycisnął bowiem jak cytrynę klimaty DCD, przyprawił nieco bardziej buddyjskim instrumentarium, dodał do tego nieco psychodeli i znalazł sposób na siebie...
Może popatrzmy na ich performance z XIX Wrocław Industrial Festival z 2020 roku:
Pomińmy milczeniem pytanie co wspólnego ma twórczość BÖN z industrialem, i skupmy się na muzyce - ta jest bardzo ciekawa. Pomijając aspekt tańczącej pani (nie chodzi bynajmniej o wygląd, ale o styl tańca, który zupełnie do muzyki nie pasuje) reszta jest jak najbardziej OK.
Zespół pochodzi z Opola, a na swojej stronie na Bandcamp piszą: Twórcy dźwięku, podążając swoją ścieżką w klimacie przeszłości i teraźniejszości, pozwalając swoim wężom dźwiękowym mówić samodzielnie. Łącząc zachód ze wschodem i północ z południem, wysyłają własny rytualny komunikat na temat world music. Ich podróż nie zaczęła się zbyt dawno więc w dorobku nie mają żadnych płyt, ale wydaje się, że wolą pokazywać swoje dźwięki podczas występów na żywo ... na razie.
Mimo tego na Bandcampie można zakupić ich 3 realizacje. Pierwsza, trwająca 26 minut Vajravarahi nagrana w roku 2016 na jednej z prób zespołu, przypomina sesje jakie Ravi Shankar dawał Georgowi Harrisonowi, bo to the Beatles jako pierwsi wprowadzili sitar do muzyki...
Kolejna realizacja z grudnia 2016 zatytułowana Simargł jest znacznie bogatsza instrumentalnie, trwa zaledwie 10 minut ale pokazuje już wyraźnie dochodzenie zespołu do własnego stylu.
W końcu Cho'l qushlar, zaczynający się jak muzyka z jakiegoś dobrego dreszczowca, zapewne najbardziej dojrzała realizacja.
Chociaż mówiąc szczerze, te trzy propozycje z Bandcampa nie oddają tego co zespół prezentuje obecnie i czego możemy doświadczyć oglądając powyższy show.
Na koniec linki, tak więc strona zespołu na FB znajduje się TUTAJ, na BandcampieTUTAJ, a kanał na YTTUTAJ.
Na koniec najnowsza realizacja, która jest zapowiedzią sesji nagraniowej planowanej na maj 2021...
Moja żona kiedy usłyszała ich po raz pierwszy powiedziała: wyłącz to - przecież jeszcze nie umieramy... I to jest chyba najlepsze usprawiedliwienie faktu, że BÖN musieli zagościć na naszym blogu.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Album w 1987 roku zdobył nagrodę Grammy. Obok Białych Wichrów (o których pisaliśmy TUTAJ) moja ulubiona płyta konstruktora elektronicznej harfy, zresztą muzycznie bardzo do niej podobna, wydana dwa lata po niej. Utrzymuje doskonały klimat tamtego kultowego albumu. Czy można coś więcej napisać?
Muzyka instrumentalna, przez brak tekstu, daje nam nieograniczone możliwości interpretacyjne. W czasach jakie nastały takie klimaty jak na Down to the Moon będą teraz częściej gościły na naszym blogu. Szalejące na świecie nowe choroby, będące być może wytworem samego człowieka, bo w Wuhan znajduje się przecież laboratorium badające broń biologiczną, kiedyś mogą wymknąć się spod kontroli w sposób inny niż obecnie. W sposób totalnie nie do opanowania. I może wtedy ludzkości pozostanie jedynie ucieczka na Księżyc... A grał nam będzie genialny Szwajcar.
Chcielibyśmy podziękować wszystkim słuchaczom za liczne wyrazy sympatii jakie otrzymujemy, zwłaszcza na Twitterze. Prezentujemy tutaj muzykę niekomercyjną, która towarzyszy nam od dzieciństwa i jest to jedną z naszych pasji. Tym bardziej cieszy, że znajduje ona grono odbiorców. Zapraszamy do wysłuchania.
Andreas Vollenweider - Down to the Moon, Epic, 1986, Producent: Andreas Vollenwieder, tracklista: Down To The
Moon, Moon Dance, Steam Forest, Water Moon, Night Fire Dance, Quiet
Observer, Silver Wheel, Drown in Pale Light, The Secret, The Candle and
Love, Hush - Patience at Bamboo Forest, Three Silver Ladies Dance, La
Lune et L'enfant.
Dzisiaj płyta absolutnie zakręcona. I od razu zachęcam osoby, które nie lubią awangardy, żeby spróbowały chociaż obejrzeć filmik skomponowany z teledysków do wszystkich piosenek. Ilu? A tak: czterdziestu. Nie, nie, to nie pomyłka, bowiem siódma w dorobku zespołu płyta The Residents, zatytułowana Commercial Album, to aż 40 jednominutowych piosenek. Płyta z tego co słyszałem, była typowana do wpisu do Księgi RekordówGuinnessa. A poznałem ją bodajże dzięki Jerzemu Janiszewskiemu, w latach 80-tych ubiegłego wieku. Pamiętam jak powiedział w audycji: czterdzieści jednominutowych perełek...
I my dzisiaj te perełki sobie dokładnie obejrzymy. Najpierw jednak, żeby zrozumieć Commercial Album pozwolę sobie tutaj postawić własną tezę, którą postaram się udowodnić w dalszej części wpisu. Postawienie jej umożliwiły mi następujące fakty: zainteresowanie muzyką the Beatles i znajomość ich dyskografii, oraz obejrzenie filmiku z wszystkimi 40-oma klipami. Filmiku, którego wcześniej nie widziałem, a zobaczyłem kilka dni temu, gdy postanowiłem napisać o płycie. Ale po kolei.
Pierwsza płyta the Residents - awangardowego zespołu z USA (prawdopodobnie obecnie mieszkającego w San Francisco), którego skład nie jest do dziś nikomu znany, nazywa się Meet the Residents... Czy to przypadek, że nazwa pierwszego w amerykańskiej dyskografii albumu the Beatles wydanego przez Capitol (1964) brzmi Meet the Beatles? Porównajmy okładki...
Panów wydaje się być również czterech. Po tym wstępie pora na moją tezę. The Residents - Commercial Album jest awangardową wersją płyty Yellow Submarine Beatlesów. A film Commercial DVD, do którego zaraz przejdę to awangardowa wersja słynnej kreskówki czwórki z Liverpoolu.
Zaraz, ale tak w ogóle po co o tym wszystkim piszemy? Otóż płyta, która na początku wydaje się być jakimś żartem, jest miksem komedii, horroru i nostalgii. Obok żartobliwych piosenek porusza też bardzo istotne egzystencjalne tematy: śmierć, nieudane związki, źle ulokowane uczucia, lęki... Kto widział Yellow Submarine Beatlesów ten dobrze wie, że chwilami nie jest to wesoły filmik o miłości. Że obok zabawnych scenek i śmiesznych dialogów mamy tam chwile bardzo nostalgiczne jak choćby Elanor Rigby czy Only a Northern Song, tematy wcale nie do śmiechu...
O podobieństwach jeszcze wspomnę ale najpierw kilka ciekawostek. The Residents nagrali i zmontowali sami cztery teledyski, reszta powstała później. Natomiast promocja płyty odbyła się poprzez wykupienie czasu reklamowego w lokalnej TV i radio i nadawanie klipów jako reklam. Czyż to nie jest genialne? Czy nie przypomina to słynnych manifestów dadaistów, egzystencjalistów i innych? Po epoce dzieci kwiatów i love love love, epoce fuck off i no future punków, przyszedł czas na manifest antykomercji.
Jak? Przez wydanie płyty czysto komercyjnej. Jak wygląda manifest? Jest prosty, zawiera zaledwie 5 punktów:
Zatem mamy kolekcję dżingli, a jeśli chcemy mieć POP puśćmy każdy trzy razy...
The Residents zaprosili do realizacji płyty wielu wykonawców (TUTAJ): Snakefinger, Chris Cutler, Fred Frith, Lene Lovich, Andy Partridge i innych. Płyta nagrywana była od września 1979 do lipca 1980. Jak wspomniałem Phonogram i Celluloid Records zasponsorowało nagranie czterech klipów nazwanych One Minute Movies, czyli piosenek: Moisture, The Act of Being Polite, Perfect Love, i Simple Song:
Moisture
Act of being polite
Perfect Love
The Simple Song
Płyta wydana jest w małej wytwórni więc nie oczekujmy cudów, choć w warstwie graficznej jest przyzwoicie. Szkoda że nie ma tekstów, ale wynagrodzimy to zaraz sobie poniżej.
To teraz pora na wszystkie filmiki razem, czyli Commercial DVD. I tutaj mamy już kompletny odlot. Więc może zastanówmy się co reklamują poszczególne piosenki, pozwolę sobie również zamieścić teksty. Jeśli interpretacja nie będzie dla mnie jasna, pozostawię ją z samym tekstem (w nawiasie podaję nazwiska realizatorów klipów - dżingli).
1) Easter Woman (Stephane Ricard):
Down, feeling down I'm down, down down Down, feeling down I'm down, down down
Easter woman came today And took away my wife Took her through an open doorway To the afterlife
Model żony w epoce socjalizmu we Wschodniej Europie, czyli czerwone łapska i szare blokowisko...
2)Perfect Love (John Payson):
There's something I must tell you There's something I must say The only really perfect love Is one that gets away
Jedyna miłość warta uwagi to ta, która odchodzi, inne osiągają wzloty i upadki ale zawsze są do dupy, co udowadniają w sposób pokazany w klipie...
3) Picnic Boy (the Residents):
She called my friend a picnic boy I never could stand that Oh, she called my friend a picnic boy Said he was too fat Fat
I left her in the early morning Looking at the rain, ohoh! I found I could not take the pressure So I took the train, ho! 4) End of Home (the Residents):
Darkness fell upon the garden As I sadly sat alone Dreaming of the end of summer And again the end of home Our love was like a flowing river Deeper still than what it seemed It consumed my waking hours Creeping deep into my dreams
Pierwszybardzo smutny utwór o końcu ludzkich uczuć, choć trudno jest wnioskować czym spowodowany był ów koniec domu, widać na teledysku że zawala się, a na twarzy bohatera pojawia się łza smutku...
5) Amber (Doug Carney):
Life is just a situation Life is just a game Life is just a whirlwind And it's calling out my name
Amber were the autumn leaves And amber was her skin Amber was the evening When the whirlpool pulled her in It was irresistible Was what she used to say Like the sound of running horses Early in the day
Przechodzimy do utworu typowo satyrycznego, z nieco absurdalnym tekstem. A co do klipu, cóż... jest równie zabawny jak i tekst. Mówiąc w skrócie: shit happens
6) Japanese Watercolor (Martin Redlich) - utwór instrumentalny, japonka, która zanurza się we wodzie, ma w dalszej części klipu pomalowaną tradycyjnie dla kobiet w towarzystwie, twarz. W tle fabryka, w końcu czerwony napis for sale. Biały i czerwony to barwy japońskiej flagi, ale czy coś więcej autor miał na myśli?
7) Secrets (The Penguin Bros):
Something's going on between them Something I can see Nobody seems to pay attention So it's up to me They're always touching Always looking In a secret way I thought that I might cut them deep
Teledysk w konwencji horroru, wizje senne albo urojenia głównego bohatera, fobie i strach rządzące ludzkością. W pewien sposób sami doprowadzamy do ich powstawania...
8) Die in Terror (Incorect):
She said she wished to die in terror Screaming in the night To feel the crawling flesh of panic As her hair turned white She also had a pretty little See-through negligee I often wonder where she went And if she got her way
9) Red Rider (Casey Stockdon):
Cellar doors were open For the storms were out that night The night reflected from the leaves The sky was still too bright I saw her passing as the wind Was rising in the air She rode upon a red bicycle And she had red hair
Jedna z moich ulubionych piosenek na tym albumie. Teledysk o wynalazcy, który stara się skonstruować pojazd za wzór biorąc kury, którym z nieznanych bliżej powodów zakłada czerwone opaski. Zostaje załatwiony przez obrończynię zwierząt - rudowłosą dziewczynę na rowerze...
10) My Second Wife (Jean-Charles-Finck):
Yesterday my second wife fell in the afternoon Slipped into hysteria and talked about the moon Well this was only temporary so the doctor said So I watched a football game and she went off to bed
Trudny temat, być może jest to tylko czarny humor, a może chodzi o coś więcej, jak na przykład o przemoc w rodzinie...
11) Floyd (John McNaughton): instrumentalny utwór Bóg, diabeł i karuzela życia..
12) Suburban Bathers (Incorect):
Suburban bathers own the sea But just between you and me The sun has never fully set That's seen the bather fully wet
I see the sea The sea sees me
They seem to run to morning light And crash the boards between the night If they'd learn to love themselves They might survive the murky depths
I see the sea The sea sees me
If I'd learn to love myself I might survive the murky depths
Różne mogą być interpretacje tego tekstu, niemniej do wspaniałej muzyki mamy bardzo poetycki tekst ze znakomitym zbitkiem: I see the sea the sea sees me. Może być to tekst o najeździe zamiejscowych na miejskie plaże, ale może to być też utwór o głębokim podłożu erotycznym...
13) Dimples and Toes (John Sanborn):
She is unhappy and even unkind She would not listen but I do not mind Kissing her dimples and touching her toes
She is attractive but very restrained Slightly because of worry and strain I was her father a long time ago Kissing her dimples and touching her toes
Piosenka o ojcu, który dostrzega przemijający czas oglądając swoje dziecko. Pod koniec pojawia się słowny manifest - warto zatrzymać film i przeczytać...
14) The Nameless Souls (Bardi):
She was just uncaring She was just untrue She was just indifferent What else could she do?
I was just a stranger I was just subdued I was just uneasy What else could I do?
We were just the nameless Souls that sit inside Wishing that we were Someone on the outside Wishing that we were The ones on the outside Wishing that we weren't The ones who were stuck
15) Love Leaks Out (the Residents):
Hour by hour Day by day Love leaks out And goes away
Miłość ucieka dzień za dniem.. Być może tak, jak starzejąca się twarz bohatera teledysku...
16) Act of Being Polite (Bill Domonkos)
I found her crying in the morning sitting in a chair She was wrapping something up and wrapping it with care
I didn't mean to hurt her when I fell asleep last night I was just exhausted from the act of being polite Oh yes I was just exhausted from the act of being polite
Kolejny minihorror, czyli z pamiętnika mordercy psychopaty, wyczerpanego aktem bycia niegrzecznym.
17) Medicine Man (Andrew Coehler)- znakomity utwór instrumentalny, ale i teledysk w stylu obrazów Hieronima Boscha, nadchodzi wielki kataklizm...
18) Tragic Bells (Chip Lord):
Tragic bells are ringing for me Tragic bells are ringing in my ear again
And I don't know why I'm going on
Bardzo smutny utwór wpisany w obraz wielkiego miasta, nieco przypomina klimatem Shadowplay Joy Division, oczywiście klimatem obrazu nie muzyki.
19) Loss of Innocence (Jim Ludtke/the Residents)
Amusement parks are caked with sounds A solid hunk of meat A barker's sweat flings from his tongue His tattoo shines with heat A wary stranger stands and sways Enraptured by his stance Two-headed goats come stumbling by And give a troubled glance The barker looks into the eyes The stranger tries to bend The barker swears to more delights For all who seek within The stranger enters canvas doors And smells the fresh cut hay The barker points to Siamese twins The stranger looks away The eyes of horse faced women Watch the few who wander through They sense the tension in the air And smell the sweet taboo A heart beats fast against a chest The stranger leaves the tent The waves of people drown the sounds Of loss of innocence
Piosenka poświęcona pamięci Jima Ludke (1954-2004), który był między innymi twórcą gier komputerowych inspirowanych muzyką the Residents (TUTAJ).
20) The Simple Song (Eun-Ha Paek):
We are simple You are simple Life is simple, too
Życie jest jak bańka mydlana...
21) Ups and Downs (Cedric Mercier):
She was opening up an elevator On a rainy day Sitting on a little stool And looking far away
When I asked if she would like to take me To another floor She laughed and said she probably would And then she closed the door
Prosty tekst ale obraz należy chyba do najbardziej zakręconych - witajcie w świecie awangardy..
22) Possessions (Rajenda Serber):
Some are into silver Some are into gold Some are into having Something nice to hold
Pogoń i zdobywanie kolejnych szczebli kariery nigdy się nie kończy, zawsze jest coś wyżej...Czy zatem warto?
23) Give It to Someone Else (Rich Shupe):
I wanted to give it to someone else And hear what they would say I wanted to give it to someone else And watch them as they played
I left it helpless all alone And waiting on the floor Squirming just a little bit And looking at the door He would take it as he wished And I would listen in Documenting as I would The sound of slapping skin
I wanted to give it to someone else And hear what they would say I wanted to give it to someone else And watch them as they played I wanted to give it to someone else And watch them as they played
Wynalazca uszczęśliwiający innych, wszystko jednak na darmo bo obdarowywani są na zbyt niskim szczeblu rozwoju.
24) Phantom (Rosto A.D.) - utwór instrumentalnym jeden z muzyków jest duchem. Trudno powiedzieć, czy pasiaki pojawiające się zamiast ubrań są jakimś nawiązaniem od wojny.
25) Less Not More (Takeshi Murata):
The railings of the bridge Were moving by the glass The opportunity to leave Was coming up fast The situation passed across my Mind once more And I decided that I needed
Less not more Less not more Less not more
Wydaje się, że piosenka opisuje wahania związane z próbą samobójczą, jednak teledysk do tego nie nawiązuje.
26) My Work Is So Behind (Gunter Segers):
Smoke was feeling up the house A burning yearning heat The cats were watching through the haze And licking at their feet They were licking at their feet
A caller came and looked at me And asked me if I'd mind I said I would not normally My work is so behind I'm just way behind
The fire it sparkled in his smile And then beneath his skin And so he jumped right in right in And so he jumped right in 27) Birds in the Trees (Steven Cerio/ Rich Shupe):
Birds in the trees Shook dust from their wings I thought of the heartaches That shattered our love not long ago Birds in the trees Now asleep
Jeden z najlepszych utworów na płycie. Pierwsze dwa wersy to poetyckie mistrzostwo. Połączenie klimatu egzystencjalnigo z uczuciami, czyli miłość w wielkim mieście.. Warto zwrócić uwagę na łodź płynącą po niebie i wyglądające z niej głowy członków zespołu. Na tym opieram tezę, że płyta jest awangardową wersją Yellow Submarine the Beatles. Ale jest 20 lat później, ponuro i z epoki dzieci kwiatów świat przeszedł w czasy lęków egzystencjalnych...
28) Handful of Desire (Kar Aermann):
Sinews crackled in the heat Of noonday raptured thrill A moisture laden syncopated Automated drill A handful of desirous needs That's much too soon fulfilled
29) Moisture (John Sanborn):
Someone saw a strange amount Of moisture on her lips And it was also seen upon Her arms and on her hips
No one knows exactly Who she was or how she died But when they opened up her purse They found a snail inside
Ta piosenka również moim zdaniem jest hitem. I nie dziwię się, że ludzie odbierali teledyski jako minireklamy. Zawilgocona kobieta w której portmonetce znaleziono po jej śmierci ślimaka. Klimat kompletnie odjazdowy...
30) Love Is... (Eric Montchaud):
Love is only loneliness Divided by another Love is only living for the lonely
Love is only loneliness Divided by another And I know that life is lonely
31) Troubled Man (Leigh Barbier/ the Residents):
His wife had left him long ago For someone without skin And now he faced the mirror And he saw a doubled chin He was having trouble And he'd had it for a while His doughter died a year ago She was his only child
Króka opowieść o życiu stażejącego się człowieka, który stracił najpierw żonę, później córkę, ale nie stracił sił by oglądać love story w kinie..
32) La La (Geert Vandenbroele):
La la la la la la la la la la La la la la la la la la la la La la la la la la la la la la La la la la la la la la la la La
I znowu niczym w kreskówce the Beatles pojawiają się członkowie zespołu.
33) Loneliness (Fabrice Fouquet):
I came upon it in the night And left it in the rain And from that moment to today I've never been the same
I knew not what the weather meant When he said goodbye I only know this loneliness Will never make me cry Make me cry
34) Nice Old Man (Gert Vandenbroele):
Something smiling sweetly Something tall and thin Something deep within my heart Reminded me of him He was not my lover He was not my friend He was just a nice old man Who played the violin 35) The Talk of Creatures (Bulk Foodveyor):
Mumbling weighs upon my mind The talk of creatures in my spine
A contest fought between two souls To know which thought that each controls They argue deep into the night Displaying wrongs, inciting rights They sing their songs with unknown tones And keep the beat upon my bones 36) Fingertips (the Residents):
Something faintly emanating Perfume and decay Whispered lightly in the wind That she had got away Longing for the touch of something Soft upon my face I thought about her fingertips And not her lack of grace
37) In Between Dreams (Roscoe Chapp)
38) Margaret Freeman (Niffer Desmond):
Margaret Freeman had a body Unlike any I'd seen It seemed to drip her mental thoughts Like much too warm ice cream One day while she washed the dishes In the nude I saw How her mother's sodden ways Had rubbed her rib cage raw
Prawdopodobnie chodzi o aktorkę amerykańską urodzoną w 1942 roku.
39) The Coming of the Crow (Jean-Michel Roux)
40) When We Were Young (Veber Veber)
Do DVD dołączone są jeszcze dwa filmiki bonusy: Shut Up Shut Up i I Was Alone. A poniżej zestaw wszystkich filmów, na prawdę polecam.
I cała płyta do dosłuchania:
Myślę, że Ian Curtis, który tak lubił powieści Williama S. Burroughsa (TUTAJ) byłby zachwycony tą płytą. To przecież podobny, odlotowy klimat. Nie zapomnijcie, że poznaliście go dzięki nam.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Strona zespołu (również niezły odlot, ale bardzo profesjonalna) TUTAJ
The Residents, Commercial Album, Ralph Records, 1980, produkcja: the Residents. Tracklista: Easter Woman, Perfect Love, Picnic Boy, End of Home, Amber, Japanese Watercolor, Secrets, Die in Terror, Red Rider, My Second Wife, Floyd, Suburban Bathers, Dimples and Toes, The Nameless Souls, Love Leaks Out, Act of Being Polite, Medicine Man, Tragic Bells, Loss of Innocence, The Simple Song, Ups and Downs, Possessions, Give It to Someone Else, Phantom, Less Not More, My Work Is So Behind, Birds in the Trees, Handful of Desire, Moisture, Love Is..., Troubled Man, La La, Loneliness, Nice Old Man, The Talk of Creatures, Fingertips, In Between Dreams, Margaret Freeman, The Coming of the Crow, When We Were Young
Bohater dzisiejszego wpisu urodził się w USA w Detroit 11.06.1934 roku. Obronił licencjat na Rochester Institute of Technology w roku 1957, a tytuł magistra zdobył na Indiana University w roku in 1960. Nauczycielem fotografii został w tym samym roku na University of Florida w Gainesville, by finalnie zdobyć tam tytuł profesora sztuki w 1974. Obecnie jest na emeryturze i żyje właśnie tam, czyli w Gainesville na Florydzie.
Otrzymał wiele nagród i stypendiów a jego prace są wystawiane na prestiżowych wystawach, których było w samych USA ponad 100. Prace Uelsmanna zdobią ściany znanych muzeów, m.in. Metropolitan Museum of Art, the Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Instytut Sztuki w Chicago, International Museum of Photography itd. Także muzea w Tokio, Paryżu, Bostonie, Kyoyto i wielu innych miastach.
Jego twórczość fascynuje niczym obrazy Salvadora Dali. Pełne surrealizmu, niespotykanych kompozycji, głębi i nostalgii. Takie odrealnione ale jednocześnie jakże realne... Wstyd nie znać, dziś to klasyka.
Pomyślałem, że najbardziej do tych arcydzieł fotograficznych pasuje surrealistyczna muzyka Art of Noise, jednego z najciekawszych zespołów muzyki awangardowej lat 80-tych. Zespół działający poza mainstreamem, a takie przecież nas tutaj interesują, ale paradoksalnie, stworzony z zupełnie mainstreamowych muzyków. Mamy bowiem tutaj w składzie między innymi dziennikarza Paula Morleya, brytyjską kompozytorkę Anne Dudley, ale co najważniejsze, samego Trevora Horna! Tak tak, ten sam Trevor Horn, który był realizatorem nagrań między innymi legendarnej płyty Frankie Goes to Hollywood, jak i płyt McCartneya, Oldfielda, Grace Jones, Seala i wielu innych muzycznych tuz. To nie mogło brzmieć źle. Szkoda, że raczej już nie zabrzmi na nowo, bowiem od 2006 roku o zespole cisza.
Za to zdjęcia Jerry'ego Uelsmann'a ciągle powstają a my idziemy niczym ci piesi nad brzegiem oceanu, jakże mali wobec ogromu geniuszu i wielkości dzieł, z którymi przyszło nam się zmierzyć...
Wyobraźcie sobie Państwo rok 1985, na bibule krąży Orwell - Rok 1984 (TUTAJ), w Polsce trwa okres chłodnej fali, w Jarocinie, gdzie bylem wtedy po raz drugi w życiu, króluje Variete, 1984, a Republika daje niesamowity koncert z nowym repertuarem i imagem.
W pobliskim Domu Książki (było kiedyś coś takiego) z wystawy i okładki płyty spogląda na mnie jakiś ponury człowiek z brodą który trzyma rękę nad głową. Wydawca płyty - SAVITOR, co znaczy tyle, że tanio nie będzie. W tamtych czasach nie było możliwości odsłuchiwania płyt w sklepie. Kupowało się na czuja głownie kierując się wyglądem okładki. A były rarytasy, że wspomnę węgierski EAST, o którym na pewno tutaj napiszemy.
Kupuję, wracam do domu, włączam adapter UNITRA. Szybko odkrywam, że ta muzyka smakuje najlepiej wieczorem, przy jednoczesnym oglądaniu przez okno zachodzącego słońca. Fidola Fischera, instrument smyczkowy na którym gra Kaczmarek, wyczarowuje absolutnie dołujące klimaty. Ale nie zapomnijmy że multiinstrumentalista używa też niewkacza i syntezatorów Yamaha DX 7 oraz Roland Jx3P, dodatkowo fletów i udziela się wokalnie. Poza nim na płycie występują: Grzegorz Banaszak i Maciej Talaga, którzy grają na gitarach, a sopranem śpiewa (w dodatku jak zaznaczono na okładce gościnnie) Ewa Iżykowska.
Piszę list do Poznania, list fana do Teatru Ósmego Dnia. Dostaję plakat z autografami i małą wizytówkę teatru. Po latach Jan A.P. Kaczmarek robi karierę w USA, zdobywa nawet Oskara...
Ale to co stworzył z zespołem wtedy w Polsce pozostaje zatopionym w czarnym winylu niesamowitym śladem tamtych lat. Śladem strasznego smutku, strachu, jakiejś głębokiej depresji, głosem dochodzącym gdzieś z ciemnej krypty, nad wejściem do której widnieje napis vanitas vanitatum et omnia vanitas...
W drzwiach zastyga jakaś blada postać.
Zastygła i czeka.
Do dziś.
Orkiestra Ósmego Dnia - Czekając na Kometę
Halleya Savitor, 1985, Producent: Savitor, Państwowy
Teatr Polski W Poznaniu, Tracklista: Czekając na Kometę Halleya,
Warkocz, Spadanie, Brzeg, Polonez