Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruce Mitchell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruce Mitchell. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 marca 2021

Tą płytę warto znać, z katalogu Factory: The Durutti Column - LC, bezkres smutku po śmierci Iana Curtisa z Joy Division

W swojej książce o Ianie Curtisie, jego była żona Deborah opisuje, że gdy zostawała sama w ich domu w Macclesfield bała się słuchać muzyki Joy Division, która była bardzo chłodna i depresyjna. Zamiast tego słuchała Durutti Column, a czasem nawet do tej muzyki tańczyła. Z pewnością dotyczy to wcześniejszego dokonania zespołu - oprawionego w papier ścierny the Return of Durutti Column. Pewnie wdowa po liderze Joy Division zmieniła zdanie, gdy w 1981 roku, po śmierci jej męża Durutti Column publikują LC - drugi swój długogrający album, zrealizowany przez Vini Reilly i Stewarta Pickeringa (ten współpracował też z Crispy Ambulance).

Pierwotna wersja zawiera 10 piosenek, i jest jedną z ulubionych płyt samego Briana Eno. Jest to obraz depresji z jaką borykał się lider zespołu, zapewne depresji spotęgowanej śmiercią wokalisty Joy Division. Reilly znał go, trudno powiedzieć że się przyjaźnili, dzwonili do siebie, z tego co wspominał, również krótko przed samobójstwem Curtisa. Stąd pewnie w przedostatniej piosence albumu - Missing Boy, Reilly śpiewa, że znał go prawie...

Na albumie debiutuje Bruce Mitchell, perkusista - samouk z Manchesteru. Od tego czasu stanowią duet. Gra znakomicie, zdaje sobie sprawę z ważności gitar, jest ukryty w tle, delikatnie wyznaczając rytm. Co ciekawe, krążyła o nim opinia, że jest najlepszym perkusistą w Manchesterze, i że wystarczy tylko kawałek piosenki a on potrafił okrasić cały utwór unikalnymi partiami perkusyjnymi.  


Ponieważ o tym jakże ważnym albumie w Internecie niemalże nic nie ma, postanowiliśmy zasięgnąć wiedzy z książki Jamesa Nice'a pt. The Rise and Fall of Factory Records

Autor opisuje, jak to Tony Wilson starał się odciągnąć Viniego od śpiewu, ten jednak zdając sobie sprawę że śpiewa kiepsko i ma beznadziejny głos, po prostu śpiewał bo to lubił.. Dowiadujemy się, że album w zasadzie postał w domu gitarzysty (przy Pytahfold Road w Withington), kiedy ten mieszkał z matką. Nagrano go na czterościeżkowym magnetofonie, kupionym od występującego w Plan K Billa Nelsona. Partie basu i pianina dograno w lipcu w studio w Graveyard. Nazwa LC została zaproponowana przez Tony Wilsona na cześć włoskiej lewicowej grupy politycznej Lotta Continua. Album został wydrukowany na takim samym papierze co Closer Joy Division przez Garrod&LofthouseOkładkę i środek przyozdobiły pastele Jackie Williams, żony Brucea Mitchella, która później zaprojektowała też jedną z okładek dla Factory Benelux.

To właśnie w Benelux po latach wydano poszerzoną wersję płyty. Dla nas jednak oryginał jest spójny i zawarte na nim 10 piosenek stanowią znakomitą całość. Panowie przenoszą nas z wyspy na wyspę. Album otwiera rytmiczny Sketch for Dawn 1:


Jasność spadająca z powietrza

W wysokiej trawie, gdzie leżymy

Skowronek wiruje w górę w idealnym transie

Samolot leci po niebie ku nieskończoności

O świcie

O świcie

O świcie

Marzenia się wypaliły

Przy pierwszym papierosie dnia

Instynkty wprawiają nas w ruch

Rytmy miłości

Szybowanie w

Wyśmienite napięcie

Wspólne tworzenie delikatnej pornografii

O świcie

O świcie

O świcie

Jasność przelatująca w powietrzu

W wysokiej trawie, gdzie leżymy

Skowronek wiruje w górę w idealnym locie

Szybowanie w

Wyśmienite napięcie

O świcie

O świcie

O świcie


Zdaje się być nieco optymistycznie, i jest tak nadal w instrumentalnych Portrait for Frazer i zagranym po nim melodyjnym Jacqueline. Natomiast w lekkie klimaty nostalgii wprawia nas Messidor, po którym już zaczynamy pikować... Sketch for Dawn 2 bowiem roztacza przed nami smutek...Ma taki sam tekst jak piosenka otwarcia, ale jakże inną muzykę - tym sposobem Vini eksperymentuje ze słuchaczami, pokazując jak wiele można zmienić samą zmianą muzyki, tak jakby tekst był czymś zupełnie drugorzędnym... Never Known to już kompletna studnia...

 

Płaczę przez sen, czasami zostajesz

Czasami zostajesz, nigdy nie wiesz dlaczego

Proszę, powiedz moje imię, nie odwracaj się


Ból jest czarny

Ból jest jasny

Ból jest czarny

Ból jest jasny

Ból jest jasny


Potem budzę się w półmroku

Obserwuję swoje ruchy przez półprzymknięte oczy

Dotykasz mnie, jak ksiądz kochający pornografię

Gramy poza schematami 

Nie odwracaj się


Ból jest czarny

Ból jest jasny

Ból jest czarny

Ból jest jasny

Ból jest jasny


Całowany przez lata, pieszczony czasem

Zaznaczanie linii, linii ekspresji

Wzorów miejsca, wzorów młodości

Wzorców miłości, nie odwracajcie się

Wypowiedz moje imię 

Wypowiedz moje imię


Do końca pozostały cztery piosenki. The Act Committed jest nieco bardziej optymistyczny, Detail for Paul brzmi niemal jak wstęp do The Missing Boy. Ten z kolei już omawialiśmy na naszym blogu TUTAJ. Poniżej zamieszczone wcześniej tłumaczenie:

Stracony chłopak

There was a boy/ Był kiedyś chłopak

I almost knew him/ Prawie go znałem

A glance exchanged/ Wymiana spojrzeń

Made me feel good/ Sprawiała, że czułem się dobrze

Leaving some signs/ Zostawiając znaki

Now a legend/ Stał się legendą

The dream was wrought/ Marzenie zostało spełnione

Where thoughts were heard/ Gdzie słyszano myśli

Love is reserved/ Miłość jest ostrożna

From previous times/ Od pierwszych razów


Like a dead bird in the dirt/ Jak martwy ptak w brudzie

Like a rusty can on the ground/ Jak zardzewiała puszka na ziemi

I don't believe in stardom/ Nie wierzę w status gwiazdy

Machinery in action/ Machineria w akcji

Full of experts/ Pełna ekspertów

Full of experts/ Pełna ekspertów

Same old order?/ Ten sam stary schemat?

Same old order/ Ten sam stary schemat

Same old order?/ Ten sam stary schemat


Watch with obsession?/ Patrzą z obsesją?

Some accident of beauty/ Na przypadek piękna

Try to capture/ Starają się uchwycić

As the light begins to fail/ Zanim światła gasną

Shapes to compose/ Pojawią się kształty

Shadows of frailty?/ Cieni słabości?

The dream is better/ Marzenie jest lepsze

Dissolves into softness/ Rozpuszcza się w miękkości

But the end/ Ale koniec

The end is always the same?/ Koniec jest zawsze taki sam


There was a boy/ Był kiedyś chłopak

I almost knew him/ Prawie go znałem

A glance exchanged/ Wymiana spojrzeń

Made me feel good/ Sprawiała, że czułem się dobrze

Leaving some signs/ Zostawiając znaki

Now a legend/ Stał się legendą 


Album kończy The Sweet Cheat Gone. Czy był on potrzebny? 

The Durutti Column - LC, Factory Records 1981, realizacja: Vini Reilly i Stewart Pickering, tracklista: Sketch for Dawn 1, Portrait for Frazer, Jacqueline, Messidor, Sketch for Dawn 2, Never Known, The Act Committed, Detail for Paul, The Missing Boy, The Sweet Cheat Gone. 


 


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

sobota, 15 lutego 2020

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Vini Reilly z Durutti Column - pierwszy muzyk Factory Records

Vincent Gerrard Reilly (ur. 1953 r.), znany jako Vini Reilly (pisaliśmy o nim TUTAJ), jest jednym z najlepszych współczesnych gitarzystów. Choć on sam w to wątpi uważając się za przeciętnego (nie jestem wirtuozem wyznał w jednym z wywiadów).
W zasadzie jest on antytezą muzyka rockowego: nie robi nic dla sławy, nie ugania się za pieniędzmi, nie epatuje skandalicznym stylem życia… wręcz przeciwnie, jest dyskretny i nie lubi się zwierzać, choć przecież nie stroni od ludzi. Wydaje się, tak po prostu, że nie ma dla niego nic ważniejszego od muzyki.
 
Był pierwszym artystą, z którym wytwórnia Factory Records założona przez Alana Erasmusa, Tonyego Wilsona i Petera Savillea zawarła kontrakt lub raczej – którego otoczyła opieką. Co ważniejsze przyjaźnił się z Ianem Curtisem z Joy Division (pisaliśmy o tym TUTAJ).  Artysta w wielu wywiadach podkreśla, jak wiele im zawdzięcza: Tony Wilson opiekował się mną, kiedy byłem w Factory. Krzyczałem na Tonyego i mówiłem mu, jakie to wszystko trudne, a on kazał mi się zamknąć. Zwykle krzyczał „jeśli nauczyłeś się walczyć, to pierwszą rzeczą, którą zrobisz, jest to, że nie powiesz o tym ludziom!” (…) nie ma innej firmy fonograficznej, która by pozwoliła mi nagrać płytę w 1979 roku. Ani jednej. Ponieważ byłem samobójcą, ponieważ byłem poważnie i niebezpiecznie chory. Byłem całkowicie do niczego… kompletny wrak. Mój zespół rozpadł się, a ja się wycofałem. Tony Wilson i Alan Erasmus bez przerwy przychodzili do mojego domu, aby przekonać mnie do nagrania płyty. Żadna inna wytwórnia nie zrobiłaby tego

On sam także wiele zrobił dla wytwórni: W pewnym sensie stał się przez nią bezdomny i spędził przynajmniej cztery lata tułając się po domach innych ludzi. Aby zapłacić ogromne zobowiązanie podatkowe pozostałe po rozpadzie wytwórni Factory, musiał sprzedać własne mieszkanie. Jak wyjaśnił w udzielonym wywiadzie Musiałem zawrzeć dobrowolne porozumienie, aby uniknąć bankructwa. Na koniec nie miałem absolutnie nic (LINK).

Muzyk od zawsze zmagał się z depresją, miał próby samobójcze i jakby tego jeszcze było mało, w ciągu ostatniej dekady przeszedł trzy udary: dwa niewielkie w 2010 roku i poważny w 2011 roku. Po tym ostatnim, bardzo rozległym, długo nie mógł grać. Niewładna ręka nie była posłuszna i w efekcie artysta stracił wszystko… Stał się niezdolny do pracy, czyli do gry, a przez to nie mógł zarabiać na swoje utrzymanie, nie był w stanie płacić za czynsz. 



Długi rosły i w efekcie groziła mu eksmisja… Na szczęście jego bratanek, Matt Reilly, przełamał obręcz milczenia wokół muzyka i zaapelował o pomoc do licznych fanów (a w zasadzie przyjął propozycję jednego z nich). Odzew przeszedł najśmielsze oczekiwania.
 
Jednak kiedy Vini dowiedział się o tym, najpierw kazał krewniakowi zakończyć zbiórkę, bo uznał, że jest to nadużywanie dobroci, co potem skomentował w jednym z wywiadów: a co z tysiącami ludzi, którzy znajdują się w tej samej sytuacji i nie mają wokół siebie osób, które ich wspierają? I dalej:  Kiedy dowiedziałem się, że ludzie wysyłają pieniądze, aby mi pomóc, poczułem absolutne zażenowanie i upokorzenie, ponieważ nigdy wcześniej nie musiałem pożyczać. Nie jest mi łatwo pobierać pieniądze od ludzi, chyba te pieniądze zostały już wydane, w takim przypadku zrobię jakiś specjalny album i wyślę go ludziom, którzy przekazali pieniądze, ponieważ chciałby by mieli coś w zamian. Czuję się tak, jakby ludzie dbali o mnie, a to jest warte więcej niż jakakolwiek ilość pieniędzy (LINK). Dzięki temu ostatniemu wrażeniu muzyk paradoksalnie nabrał ochoty do życia. Zaczął ćwiczyć. Nie wiedziałem, że tylu ludzi zna moją muzykę. To spowodowało prawdziwą zmianę w moim nastawieniu. Do tej pory czekałem na czwarty udar, aby umrzeć… Uświadomiłem sobie, że ludzie martwią się niesprawiedliwością i pomagają tym, którzy walczą.

Obecnie nadal nie czuje się dość dobrze. Wygląda także nie najlepiej, ale ma wokół siebie osoby, które otoczyły go swoją opieką – przede wszystkim jego partner z zespołu wraz z całą rodziną. Występują wspólnie od 1981 roku. Bruce Mitchell jest perkusistą, a Vini gra na wszystkim innym: na trąbce, instrumentach klawiszowych oraz oczywiście na gitarze. Ich zespół i delikatny styl, dźwięczne, szklane brzmienie gitary, wpłynęły na wielu muzyków: od Morrisseya, z którym Reilly współpracował, przez Briana Eno po Red Hot Chili Peppers. Bez przyjaciół, Vini chyba przestałby istnieć. W wywiadzie 2015 r. otwarcie o tym mówił: …prowadzę bardzo niespokojne życie. Od piętnastu lat cierpię na depresję. Miałem trzy próby samobójcze. Chciałem, żeby to się skończyło. Kolejny przyjaciel uratował mnie, ponieważ jego dziewczyna miała białaczkę. Zapytał mnie, czy mógłbym coś dla niej napisać, melodię, która ją rozweseli. Zrobiłem więc dwa utwory, które stały się moim pierwszym albumem.
 
Nie ma w domu Internetu (jego profile w mediach obsługuje jego bratanek) nie ogląda telewizji i w zasadzie nie słucha radia. Kontakt ze światem zapewniają mu znajomi i przyjaciele, głównie jego bratanek Matt oraz rodzina Brucea Mitchella, której stał się częścią. Pokochał córkę swego przyjaciela – Zinni – spędzał z nią dużo czasu, patrzył jak dorastała, a teraz przyjaźni się z jej mężem Jamiem. Twierdzi, że oni wszyscy uratowali mu życie… (LINK).


Nadwrażliwiec w świecie show businessu. To mogło skończyć się bardzo źle, ale jednak, na razie, sprawy idą w dobrym kierunku. W 2014 roku Vini wystąpił niespodziewanie w Wilbraham St Ninian's United Reform Church podczas festiwalu w Chorlton (Chorlton Arts Festival), w Manchesterze:



W końcu poprzedniego roku wytwórnia Les Disques du Crépuscule (pisaliśmy o niej TUTAJ) wydała płytę winylową Fidelity, studyjny album The Durutti Column z 1996 roku, który pierwotnie ukazał się na CD. Pierwotnie zawierał 10 utworów napisanych i wykonanych przez Vini Reilly, z okazjonalnymi wokalami Eleya Rudge. Teraz jest to specjalna edycja z podwójną płytą w zaledwie  w 1000 egzemplarzach, tłoczona na przezroczystym, niebieskim winylu, z nową okładką autorstwa projektanta Crépuscule, Benoit Henneberta, na podstawie portretu Vini Reilly według zdjęcia Carola Morleya. Jest na niej 12 utworów, bo zdecydowano się dodać jeszcze My Only Love oraz eksperymentalny utwór The New Fidelity kiedyś wydany w portugalskiej kompilacji z 1992 roku zatytułowanej Hare, Hunter, Field.

Mistrz zaczyna tworzyć (LINK) choć wydaje się być przygotowanym na wszelkie okoliczności. Wydał nawet dyspozycję co do swojego pogrzebu: Chcę, żeby moje prochy zostały rozrzucone na Wyspie Skye. Kocham to miejsce. Patrzyłem, jak wydry bawią się tam i ptaki latają po niebie. Jesienią moje stopy były tam zimne. Tam jest zawsze tak piękne.


Pomysł jest godny uwagi... A my wracamy jutro z kolejnym postem - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.