Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neofolk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neofolk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2024

Z mojej płytoteki: Clannad i Sirius - w kierunku popu

 


Po absolutnie niesamowitej serii klasyków: Magical Ring (1983) (TUTAJ), Legend (1984) (TUTAJ), Macalla (1985) (TUTAJ) zespół  robi sobie rok przerwy by nagrać Sirius. I to jest taka płyta, że wtedy w epoce rozczarowywała. Było tak z powodu wyraźnego zwrotu zespołu w stronę muzyki bardziej pop. Nadal oczywiście jest ona na granicy undergroundu, ale wtedy, przynajmniej dla nas, była za bardzo popowa. Dzisiaj, w epoce zalewającej nas zewsząd tandety i lipy, album lśni jak diament. Dlatego nie warto wydawać płyt ze swojej kolekcji, świat się zmienia, my się starzejemy, i często sięga się po wielu latach do rzeczy, które kiedyś ocenialiśmy negatywnie.

Zaczyna się od średniego: In Search of a Heart - utworu o tym, że rozstanie nie złamie narratorki. Druga piosenka Second Nature  jest już o wiele lepsza. Opisuje, ukrywającą się przed światem, a lśniącą wewnątrz drugą naturę człowieka. Powolutku zaczynamy odkrywać dobrze znany Clannad. Tym bardziej, że kolejna piosenka wręcz powala. No wreszcie! Turning Tide  to jeden z lepszych kawałków albumu:

Pozwól, że pokażę ci twarz w przebraniu,
Odkryj
Kolor, który wyblakł,
Zmiatany przez falę.

Scena za sceną, później;
Szary pył osiada w naszych oczach,
Mglistą zasłoną,
Która skrywa się w zmieniającym się nurcie.

Dusza dumnego człowieka tonie.

Smutna insynuacja,
Słowa, które nie są mądre,
Jak drżą w twoich oczach.
Koła w kołach się obracają,
Teraz już wiesz.

Dusza dumnego człowieka tonie,
Przez tak długi czas to był dumny człowiek.

Jak długo nie stawił czoła gwałtownemu wiatrowi
I zmieniającemu się nurtowi.

Jest moc w tej piosence, aż samemu czuje się moc przyrody. Dalej jest Skellig. I to jest znakomita kontynuacja wysokiego poziomu. 

Wikingowie przyszli plądrować i niszczyć,
Ale do dziś święte relikwie trwają.
W zatoce ślepego człowieka,
Gdzie jęczy zawodząca kobieta,
A mewy krzyczą.

Stepping Stone nie powala, za to robi to White Fool. Leżymy na łopatkach bo bez wątpienia to najlepsza piosenka albumu.

Koła życia wciąż się kręcą,
To nieuniknione.
Zepsuci ludzie tego świata wciąż kradną,
A jednak, wciąż ich to nic nie obchodzi.

Biały głupiec przybywa na nowy ląd,
Ciemny księżyc na piasku.
I nic już nigdy nie będzie takie samo,
Ta ziemia jest teraz w ich rękach.
Tysiąc lat plemiennej ziemi,
Silne wiatry niosą puls.
Chciwość i żądza ogołociły ziemię,
Gdy biały głupiec przybył na nowy ląd.

Krzyki hymnu –
Zniszczone
Furii i niepokoju –
Zmęczone.
Skieruj wzrok na dźwięk –
Posłuchaj ich,
Na horyzoncie.

Koła życia wciąż się kręcą,
To nieuniknione.
Zepsuci ludzie tego świata wciąż walczą,
A jednak, wciąż ich to nie obchodzi.

Biały głupiec przybywa na nowy ląd,
Ciemny księżyc na piasku.
I nic już nigdy nie będzie takie samo,
Ta ziemia jest teraz w ich rękach.
Tysiąc lat plemiennej ziemi,
Silne wiatry niosą puls.
Chciwość i żądza ogołociły ziemię,
Gdy biały głupiec przybył na nowy ląd.



Something to Believe In jest znowu kalką wcześniejszego Clannad. Bez szału. Niestety podobnie jest z Live and Learn. To chyba najsłabsza piosenka płyty. Many Roads za to nieco ratuje honor,  posiadając bardzo ciekawą warstwę tekstową:

Kiedy wiele dróg prowadzi donikąd,
A wszystkie miejsca wyglądają tak samo,
Wszędzie.

Po prostu zawołaj mnie,
Po prostu zawołaj, bo będę tam.

Tak wiele słów wypowiedzianych na zawsze,
A wszystkie opowieści z wczoraj
Blakną i znikają.

Po prostu zawołaj mnie,
Po prostu zawołaj, bo będę tam.
(Bo będę tam)
Po prostu zawołaj, bo będę tam.

Kiedy wiele dróg prowadzi donikąd,
A wszystkie twarze wyglądają tak samo,
Wszędzie.

Po prostu zawołaj mnie,
Po prostu zawołaj, bo będę tam.

Na koniec serwują nam Sirius, tytułowy utwór z dość skomplikowanym tekstem, który można interpretować jako opis konfliktu między pieniędzmi a władzą.

Po latach album brzmi lepiej niż kiedyś, posiada genialne momenty, ale ogólnie należy stwierdzić, że odejście w stronę pop było średnim, choć nie całkowicie złym pomysłem. Dalej był opisany niedawno Atlantic Realm (LINK), a później pozostał dryf... ku końcowi grupy.

Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Poniżej wersja z bonus trackami, my omawiamy oryginalną wersję albumu.


Clannad, Sirius, producenci: Greg Ladanyi i Russ Kunkel, tracklista: In Search of a Heart, Second Nature, Turning Tide, Skellig, Stepping Stone, White Fool, Something to Believe In, Live and Learn, Many Roads, Sirius, RCA 1987.

 
 

niedziela, 13 sierpnia 2023

Z mojej płytoteki: All About Eve - letnia muzyka z 4AD i the Mission w tle


Dawno temu idąc tropem muzyków z Sisters of Mercy natknąłem się na debiut All About Eve. W tamtych czasach muzykę nagrywaliśmy na kasety i mam jeszcze w kolekcji Sony, na której za opłatą i z łamaniem wszelkich praw autorskich, pod koniec lat 80-tych nagrane zostało dziś omawiane dzieło. Teraz po latach tamta kasetowa kolekcja jest odtwarzana na winylach i właśnie przyleciała z UK płyta All About Eve na której udzielają się intensywnie muzycy z the Mission, a sam Wayne Hussey jest wspólproducentem, a nawet w jednym utworze śpiewa w chórkach. Ale nie jest to żaden gotyk, czy zimna fala, są to piękne nostalgiczne ballady o rockowym zacięciu, w sam raz na kończące się właśnie lato. Znakomite wokale Julianne Regan i nostalgia, jakaś tęsknota za czasami hippisów oraz szlif muzyków z the Mission dają dzieło absolutnie doskonałe. Swoją drogą, mamy przecież rok 1988 - w tamtych czasach powstawały najważniejsze albumy, a teraz... 

Julianne Regan, z Coventry, w wieku 19 lat przeprowadziła się do Londynu, aby zostać dziennikarką muzyczną. W 1982 roku, po sześciu miesiącach studiów, rozpoczęła pracę jako niezależny współpracownik magazynu muzycznego ZigZag. Jej pierwszym artykułem był wywiad z Gene Loves Jezebel, zespołem, który Julianne regularnie odwiedzała podczas prób. Po wywiadzie zapytano ją, czy nie chce grać na basie, ponieważ potrzebowali muzyka do składu. W lutym 1982 roku dołączyła do zespołu, grając na basie i wykonując chórki na ich debiutanckim maksisinglu Shaving My Neck, wydanym w czerwcu.

Po 10 miesiącach, na początku 1983 roku, Julianne opuściła zespół. W tym czasie zamknięto magazyn ZigZag, a ona zaczęła pracować w księgarni w Hampstead. W wolnym czasie nagrywała taśmy demo, z których jedną wysłała do Ivo z wytwórni 4AD. Ivo przekazał ją Manueli Zwingman, która właśnie opuściła X-Mal Deutschland i przeniosła się do Londynu z rodzinnych Niemiec. Manuela chciała założyć nowy zespół i po skontaktowaniu się z Julianne w lutym 1984 roku powstał The Swarm.

Po ogłoszeniu w Melody Maker, o tym że poszukują klawiszowca, basisty i gitarzysty prowadzącego, z Huddersfield przyjechał
Tim Bricheno, aby dołączyć do nich jako gitarzysta. Właśnie opuścił swój zespół, Aemotii Crii, po roku grania gothrocka. The Swarm przez długi czas ćwiczył z Jamesem Richardem Jacksonem na basie, który pozostał w zespole do 1985 roku w przeciwieństwie do chwilowych członków kapeli: Chrisa z fanzinu Vague i Gusa Fergusona. Później Julianne opisała ich muzykę jako kakofoniczne subgotyckie g##no.


Zespół nagrał kasetę demo z 5 utworami (D For Desire, This Is't Heaven, A Trembling Hand, Fate Flies i No Sleep Until Dawn), którą wysłano do różnych wytwórni płytowych. Dzięki kontaktom Manueli i Julianne z X-Mal i Jezebel, Red Rhino zaproponował im krótkoterminową umowę dla podwytwórni Eden. Po nagraniu pierwszego singla w maju 85 w Southern Studios, Manuela opuściła zespół, aby urodzić dziecko, podczas gdy basista James dołączył do Test Department. W ciągu 15 miesięcy istnienia The Swarm nigdy nie zagrali na żywo.

Po zmianie składu trzeba było znaleźć nową nazwę, a po rozważeniu Electric Funeral i Red Red Wound wybrano All About Eve, po tytule klasyka filmowego z Bette Davis z 1950 roku.


W międzyczasie, w związku z wydaniem singla w lipcu, Julianne i Tim potrzebowali nowego basisty i perkusisty. Rolę ostatniego przejął automat, pierwszego Andy Cousin, stary przyjaciel Tima z czasów Aemotii Crii. Kiedy ten zespół się rozpadł, Andy również przyjechał do Londynu, by dołączyć do synth-popowego duetu Pink And Black.


Pierwszy singiel D For Desire został wydany w lipcu 1985 roku w formacie 12-calowym.  Okładka została zaprojektowana przez Vaughana Olivera (znanego z 4AD) z 23 Envelope; zrobił to za darmo, ale był tak wybredny co do jakości druku, że ostatecznie okładka kosztowała więcej niż sama sesja nagraniowa (2000 funtów). Strona B singla Don't Follow Me (March Hare) była przeróbką wcześniejszego utworu Swarm, Fate Flies, z nowym tekstem. Recenzje w prasie muzycznej porównywały zespół do Cocteau Twins (choć naszym zdaniem to raczej Siouxsie and the Banshees).

Próby odbywały się w mieszkaniu Julianne, a pierwszy koncert 5.09.1985. W 1986 roku zespól nagrywa drugiego singla. I rzeczywiście od wtedy zmienił stylistykę na bardziej folkową, taką jaką zaprezentował na omawianym dziś debiucie.

Ponieważ Jake znał Husseya zaczęła się współpraca między zespołami. Julianne zaśpiewała w chórkach w utworze Severina, a Mission wypożyczyli swojego basistę, sam Hussey natomiast udziela się ponadto w chórkach... All About Eve za to byli supportem the Mission... 


Album został współprodukowany przez Paula Samwella-Smitha (członka The Yardbirds),  nagrany latem 1987 roku w Ridge Farm i The Manor, a wydany w lutym 1988. Był to największy sukces komercyjny zespołu... Więcej o historii grupy można przeczytać TUTAJ.
 

Muzycznie, jak napisaliśmy powyżej to muzyka trudna do zakwalifikowania. Melodyjne, rytmiczne piosenki (Flowers in Our Hair, Wild Hearted Woman) przeplatają się z nostalgicznymi balladami (Shelter from the Rain, What Kind of Fool, Never Promise (Anyone Forever), Martha's Harbour). Teksty są pełne lata, słońca (Flowers in Our Hair), tańca (Gypsy Dance) jest w nich niesamowity klimat.

To trudny wybór, ale chyba najpiękniejszą piosenką na albumie jest Martha's Harbour
 

Siedzę w porcie
Morze mnie wzywa
Chowam się w wodzie
Ale muszę oddychać

Jesteś falą oceanu, moja miłości
Uderzeniem w dziób łodzi
Jestem galernikiem, kochanie
Gdybym tylko znalazła drogę
By żeglować tobą...
Może po prostu się ukryję...

Zostałam osadzona na mieliźnie
Szkoda marynarza
Czułam się bezpiecznie i zdrowo
Ale on szukał przygody

Jesteś falą oceanu, kochanie...

Chyba tylko jedna dziewczyna mogła porównać się do All About Eve. Tylko Aleah Starbridge (TUTAJ) umiała tak pięknie śpiewać. 


Ale jej nie ma już nami. Tak jak nie ma już z nami All About Eve. Za to są z nami, i zostaną już na zawsze, ich albumy. Genialne albumy. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  


All About Eve, producenci: Paul Samwell-Smith Richard Gottehrer, Wayne Hussey i Simon Hinkler, tracklista: Flowers in Our Hair, Gypsy Dance, In the Clouds, Martha's Harbour, Every Angel, Shelter from the Rain, She Moves Through the Fair, Wild Hearted Woman, Never Promise (Anyone Forever), What Kind of Fool, In the Meadow

 


niedziela, 21 maja 2023

Z mojej płytoteki: Clannad i Macalla - arcydzieło neofolku z Bono w tle


Zacznijmy of tego, że w mojej ocenie Clannad nagrał bardzo dużo znakomitych płyt, niemniej czoło peletonu (bowiem jest tego 13 studyjnych albumów długogrających) stanowią opisane u nas Magical Ring (z 1983 roku - TUTAJ), muzyka z filmu Robin Hood, czyli album Legend (z 1984 roku - opisany TUTAJ) i prezentowana dziś płyta z roku 1985. Wygląda na to, że okres 1983 - 1985 był najbardziej owocnym w twórczości Irlandczyków. Jeśli do tego dodać jeszcze pojawienie się na albumie Bono (a przypomnijmy, że zespół U2 jest krótko po nagraniu swojej ostatniej wartościowej płyty, czyli The Unforgettable Fire; opisanej TUTAJ) oraz dwóch znanych ze współpracy m.i. z Joy Division fotografów, czyli Jill Furmanovsky (pisaliśmy o niej TUTAJ) i Antona Corbijna (TUTAJ), całość zapowiada się rzeczywiście obiecująco.

Z Clannad jest tak, że przez pojęcie neofolku rozumiem dwa bieguny ich twórczości. Głęboka inspiracja muzyką ludową, legendami, przypowieściami, kulturą Irlandii (na tym albumie umieszczono nawet tradycyjną pieśń Buachaill Ón Éirne) - czyli coś co ewidentnie komercją nie jest, oraz dodatek muzycznej komercji właśnie - sprawiający, że wynikiem są melodyjne, klimatyczne piosenki. Wydaje mi się, być może jest tak przez sukces piosenki Theme From Harry's Game z albumu Magical Ring, że album ten ma lekką przewagę pierwiastka komercyjnego, podczas gdy Macalla zdominowana jest przez pierwiastek folkowy, co w mojej ocenie czyni ją najlepszym albumem zespołu i jednym z najlepszych albumów gatunku.

Macalla to po Irlandzku - syn klifu, czyli w naszym języku: echo... Samo to pokazuje, jak bogatym jest rodzimy język Clannad

Płyta zaczyna się od znanego z Robin Hooda Caisleán Óir - wykonanego w rodzimym języku,w  dodatku niemalże acapella. Mocny początek i od razu wiemy, o czym będzie ten album. Wokale Maire Ni Bhraonain, ale też i reszty zespołu - powalające. Swoją drogą to mocny akt odwagi tak rozpocząć album... 

U nas
Jasna gwiazda w nocy
Morze jest spokojne
I spokojny wiatr
Spokojne morze
Śpi na wietrze

W dolinie, w dolinie mgły
Słońce w złotym zamku
Morze jest spokojne, i wiatr spokojny
Ciche morze śpi na wietrze

Coś przyciągnęło ludzi
Jasne światła w złotym zamku
Morze jest spokojne, i wiatr spokojny
Ciche morze śpiące na wietrze

Po nim The Wild Cry. Kolejny znakomity utwór - świetnie połączony z poprzednim krótkim instrumentalnym wstępem. 

Jeszcze czas aby powiedzieć
Nie wierzę własnym oczom
Czy to jest miejsce, które uwielbiam nienawidzić?
Czy umiem wyjaśnić ten odmienny stan

Czekającego Księżyca?

I Dziki Krzyk
Ich płacz jest się we mnie
I Dziki Krzyk
Ich płacz we mnie

Zostałam rozebrana na twój rozkaz
Sylwetka na tle nieba
Widzę zmianę twarzy
Widziałam, zdradzona, gdy ktoś staje się wolny
Czekający Księżyc
Czekający Księżyc

I Dziki Krzyk
Ich płacz jest we mnie
I Dziki Krzyk
Ich płacz jest we mnie

Ustaw celownik na dzień
Kiedy będę miała cię tutaj przy sobie
I na mnie, aby dzielić z tobą tysiące snów
I wymazane dotąd dni
W tym Czekającym Księżycu
Czekającym Księżycu

Być może chodzi tutaj o jakieś stare rytuały? Closer to Your Heart jest bardziej przebojowy, ukazał się na singlu promującym album, i nawet zrobiono do niego klip. Mimo że to wielki hit, moim zdaniem to słabszy moment albumu i w porównaniu z tym co usłyszeliśmy dotychczas, i co usłyszymy dalej, nie powala na kolana.


Ale z czegoś żyć trzeba, więc zapomnijmy i słuchajmy dalej. Bo dalej piękna ballada z Bono - In a Lifetime.


Ciężko wypowiedzieć
Lub rozpoznać znak
By mnie przejrzał
Znak ostrzegawczy

(Najpierw grzmot)
Będę zadowolony, jeśli przeszłość nie będzie kłamać
(Wtedy burza się rozdarła)
Przyszłość ty i ja zostajemy zdmuchnięci
(W burzy, przez całe życie)

I gdy pada deszcz, ciężki deszcz w moim sercu
Zacznij od nowa, jeśli burza się przebije
Uwierz w światłość w sobie

Że światło świeci w tobie

Bez koloru, wyblakłe i zużyte
Rozerwane podczas burzy

Chyba że dźwięk zniknął z twojej duszy
Chyba, że ​​zniknie

(Najpierw grzmot, potem burza)
Samolubna burza, trzymaj się w środku
(Rozdarty podczas burzy)
Jedno życie w burzy

W naszym życiu


Almost Seems (Too Late to Turn) - kolejna znakomita ballada. Tym razem o walce serca z rozsądkiem. O tym że nigdy nie jest zbyt późno na zmiany. 


Indoor - typowo folkowa piosenka o obcowaniu z przyrodą, wschodach słońca i górach. Buachaill Ón Éirne - to stara pieśń (jej historia jest opisana TUTAJ, włącznie z tłumaczeniem na jezyk angielski).

Jestem młodym mężczyzną z Erne i zwabiłbym piękną, młodą dziewczynę. Nie prosiłbym o bydło w posagu. Sam jestem wystarczająco bogaty. Jestem właścicielem Cork, wszystko tutaj jest moje. Po obu stronach Glen i Tyrone, i jeśli nie zmieniłem swoich manier, jestem spadkobiercą hrabstwa Mayo. Jutro idę zrobić piwo do lasu. Bez czółna, bez ziarenka słodu, z liśćmi drzew jako schronienie i Tobą patrzącą na mnie z daleka.

Pora na arcydzieło, zarówno pod względem melodii jak i tekstu. Blackstairs to chyba jedna z najlepszych piosenek zespołu. 

Zimne, niebieskie oczy, patrzą na mnie
Patrzysz na mnie tymi oczami

Musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach
Tak, musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach

Nie masz makijażu na swojej twarzy
Nie jesteś jak każda, którą znam
One dają więcej niż ja oczekuję i odchodzą, kiedy ja przychodzę
Ale ty jesteś tą jedyną, którą chcę zrozumieć

Musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach
Tak, musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach

Nie boisz się, nie, nie odpowiadasz
Po prostu stój tam, twarzą w stronę schodów prowadzących do domu
Gdybym mógł wybrać własną drogę w dół
Wybrałbym drogę do czarnych schodów

Musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach

Smutek szalejący w załamanym człowieku
Zostaje do końca dni
Kiedy znów będzie mógł myśleć o lepszych czasach?
Wygląda na to, że skale miłości i czasu są takie same

Musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach
I tęsknię, żeby tam pojechać
I zamieszkać na czarnych schodach
Tak, musisz być jedną z tych dziewczyn
Która mieszka na czarnych schodach


Do końca pozostały dwa utwory. Nieco lżejszy,  dynamiczny i rytmiczny Journey's End, oraz Northern Skyline. Pierwszy, jak sam tytuł wskazuje, opisuje koniec podróży:

Toczą niebieskie fale
Wizje w moim umyśle
Dziwny głos woła
Podróż dobiega końca

Słychać tonięcie kotwicy
Głosy brzmią wyraźnie
Pożegnanie z moimi krewnymi
I przyjaciółmi, których kocham tak mocno

Podróż dobiega końca, podróż dobiega końca

Utracone strumienie zanikają
Przecinają dolin z oceanami łąk
By sprowadzić mnie z powrotem

Podróż dobiega końca, podróż dobiega końca

Od dawna podróżuję
W burzy, w słońcu, w deszczu
I to jest śpiew powrotu do domu
Podróż dobiega końca, podróż dobiega końca

Drugi natomiast nawiązuje do tytułu. 

Posiedzieć chwilę wpatrując się w ocean
Płynąć  wysoko latającymi łodziami
Tylko uśmiech, łzy i wzruszenie
Burza narasta na północnej linii horyzontu
Cienie nawiedzają mnie, dryfując w dół do morza

Pamiętasz, jak śpiewaliśmy stare piosenki
O przyjaciołach, którzy rozstają się, by pożeglować do nowej krainy?
Bez uśmiechu, długa ta podróż
Burza narasta na północnej linii horyzontu
Cienie nawiedzają mnie, dryfując w dół do morza

Odpocznij chwilę, wpatrując się w górę
Sięgając wysoko, dolina jest daleko pod nami
Patrz do przodu na mile, wciąż czysty horyzont
Burza na północnej linii horyzontu

Cienie nawiedzają mnie, dryfując w dół do morza...
 

Reasumując - pozycja obowiązkowa dla fanów neofolku i chyba najlepsza płyta Clannad... 

Szkoda, że nic więcej nie nagrają, ale cieszmy się że byli z nami. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.



Clannad, Macalla, producent: Steve Nye, RCA 1985, tracklista: Caisleán Óir, The Wild Cry, Closer to Your Heart, In a Lifetime (z Bono), Almost Seems (Too Late to Turn), Indoor, Buachaill Ón Éirne, Blackstairs, Journey's End, Northern Skyline.

        

środa, 10 listopada 2021

Tą płytę warto znać: Rome - Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit, niesamowity, neofolk, czy może martial industrial?


Niezaprzeczalnym plusem Internetu jest możliwość poznawania nowej muzyki, poszerzania swoich horyzontów, bo przecież jeśli ktoś poleca coś sprawdzonego, to musi w tym coś być. 

Tak też w niedzielne przedpołudniem miałem okazję zaznajomić się z zespołem Rome, polecanym przez jedną z twitterowiczek (TUTAJ), (Małgorzacie dziękujemy za zgodę na wykorzystanie zdjęć i tłumaczenie wstępu do albumu).



Okładka jest nieco dziwna, a pierwsze takty albumu z monorecytacją po niemiecku są wręcz odpychające. Ale po kilku minutach, jak tylko zaczyna się muzyka, i piosenki śpiewane w języku angielskim, wszystko się diametralnie zmienia. Ciekawy styl, nostalgia  niesamowita muzyka, klasyfikowana jako neofolk, czy martial industrial zaskakuje bardzo pozytywnie. W sumie trudno jednoznacznie sklasyfikować styl zespołu - dla mnie to wielkie odkrycie i powiew świeżości.

Za projektem Rome ukrywa się 40-letni muzyk z Luksemburga Jerome Reuter, a omawiany dziś album Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit (Estetyka Wolności Dominacji) to szósty album muzyka i zespołu z 2011 roku. 

Sam autor jest postacią nieco kontrowersyjną. Z wywiadu/artykułu zamieszczonego TUTAJ  rysuje się postać wolnościowca, ale przede wszystkim zagorzałego zwolennika Europy. Wykorzystuje minimalną ilość instrumentów, sesyjnych muzyków lokalnych, którzy doskonale grają na regionalnych instrumentach, jak i mało znanych wokalistów. 

Tematyka poruszana przez Rome to zwykle wydarzenia historyczne, rewolucje, starożytny Rzym, bitwy... 

Jeden z ciekawszych artykułów o zespole ukazał się w 2008 roku w fanzinie internetowym Kogaionon (TUTAJ). Jest to obszerny wywiad z Jerome Reuterem. Dowiadujemy się, że muzyk co rok spędza późne lato i początek jesieni w Normandii. W małym miasteczku blisko morza, izoluje się od świata i tworzy. Określa się jako raczej ponury typ człowieka. 

Na stałe mieszka w Niemczech, choć w zasadzie nie czuje się obywatelem jednego kraju - dużo podróżuje po Europie, a na swoich płytach śpiewa w kilku językach. Chce żeby zespół nie był postrzegany jako promujący rasizm, przemoc czy faszyzm. Inspiruje go świat wokół, ludzie których spotyka, choć z natury jest samotnikiem. Nazwa kapeli wcale nie świadczy o zainteresowaniu historią, po prostu chciał mieć atrakcyjną nazwę i wplótł w nią swoje imię (Je Rome). 

Swoją muzykę określa jako pozamainstreamową, nie interesuje go czego oczekują słuchacze, i jest bardzo zaskoczony tym, że tak wielu ludzi pozytywnie przyjmuje ich twórczość. Twierdzi, że Rome - RZYM został zbudowany na żalu. Rozpacz, samotność i strata zawsze były elementami, które łączyły to w całość... Drugim filarem Rome jest miłość, wiedza i jedność.


Opisać omawiamy dziś album jest niezwykle trudno. Z obszernego wydawnictwa, omówimy dziś pierwsze CD - Aufbruch, w sumie 50 minut muzyki, a na resztę przyjdzie jeszcze czas. 

Początek jak wspomniano powyżej zniechęca, ale na tle dziwnego monologu odkrywamy piękne  klimaty muzyczne... Choć monolog po przetłumaczeniu też jest ciekawy: Ja wsiąkam w lód Kronstad, leżę pod brukiem Paryża, ja żyję w murach Warszawy... Inspiracja Rome czerpał z autorów, których wymienił wewnątrz wydawnictwa:


Nagle hałas milknie i pojawia się pierwszy niesamowity utwór... The Spanish Drummer. Daj mi ciszę, daj mi prawdę... Klimatami zbliżony nieco do znakomitego albumu Harvest Rain, z 2007 roku opisanego przez nas TUTAJ. I jeśli ktoś myśli, że to najpiękniejsza piosenka tej płyty, to się głęboko myli... To Teach Obedience, następujący po nim jest jeszcze ciekawszy... Ten utwór niesie w sobie nie tylko powiew wolności i owego górskiego wiatru, ale też niesamowity ładunek nostalgii.. 

A później jest podobnie... The Death Of Longing, The Pyre Glade, czy znakomity In Cruel Fire to kolejne mocne akordy tej płyty. I tak pozostaje do końca, a tam znowu niemiecka monorecytacja... Jak byśmy wrócili do początku...

Wielka płyta i znakomita muzyka. Nie może być innej oceny jak 6/6. O Rome napiszemy jeszcze wiele razy, bo w cytowanym powyżej artykule pada stwierdzenie, że to nie jest ich najbardziej nostalgiczny album... 

Na Ebay można jeszcze kupić 1 sztukę pierwszego z czterech CD. Były dwie, ale jedna już leci do nas.  


Rome - Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit - Aufbruch, Trisol, 2011tracklista: The Chronicles Of Kronstadt, The Angry Brigade, The Spanish Drummer, To Teach Obedience, The Death Of Longing, Our Holy Rue, The Night-Born, The Pyre Glade, In Cruel Fire, A Pact Of Blood, The Merchant Fleet, A Cross Of Wheat.