THEY KEEP CALLING ME
Blog o niedostosowaniu,
śmierci i przemijaniu,
o poezji,
mijającym czasie i o Ianie Curtisie,
o Joy Division muzyce i sztuce, która nie wróci do etapu tworzenia,
ale która jest w nas
Zmarła Królowa Elżbieta II - w wieku 96, po 70 latach zasiadania na tronie. W dniach żałoby przypominane są wszystkie anegdoty z nią związane, wśród nich ta, którą Paul McCartney opowiedział Angelo Badalamenti.
Otóż został poproszony o występ przed nią w dniu jej imienin. Kiedy ją spotkał, zaczął mówić: Jestem zaszczycony, że mogę tu dzisiaj być, Wasza Wysokość, i zagrać dla Waszej Wysokości. A królowa na to: Przepraszam, nie mogę zostać, jest za pięć ósma i muszę iść obejrzeć kolejny odcinek Twin Peaks! Badalamenti był współautorem prawie całej niezapomnianej muzyki z serialu Twin Peaks (LINK).
Jeśli pojawił się McCartney - jeden z najsłynniejszych albumów rockowych doczeka się wersji super deluxe. Chodzi o wydany w 1966 roku album Revolver The Beatles. Wydawnictwo ukaże się w kilku formatach: 1 CD, 2 CD, 1 LP, Deluxe Box 5 CD, Deluxe Box 4 LP, Picture disc. Wydawnictwo promuje nowy miks utworu Taxman. Wydawcy uprzedzają że fani mogą przeżyć szok. Na przykład Yellow Submarine, ten żartobliwy, surrealistyczny numer Beatlesów, który śpiewa Ringo Starr i który uwielbiają dzieci miał wczesną wersję, ta wkrótce zostanie ujawniona wraz ze świeżo zmiksowaną edycją Revolver, i opowiada zupełnie inną historię (LINK).
Zamówiliśmy bo ten album to krok milowy w historii muzyki, jak doleci opiszemy go tutaj.
Także Brian Eno wydał swój nowy ambientowy singiel We Let It In, a także podzielił się szczegółami nadchodzącego występu w Barbican Centre w Londynie. W tym nowym utworze gra jego córka Darla.
Eno opowiada się za Ukrainą, w teledysku zmieścił ukraińską flagę, co pokazuje jego solidarność z tym krajem zaatakowanym przez Rosję (LINK). We Let It In to utwór z najnowszego nadchodzącego albumu Eno, FOREVERANDEVERNOMORE, który ukaże się 14 października.
Piasku dużo jest nie tylko na Hawajach, ale i nad Bałtykiem. Tutaj w Weissenhäuser Strand w przyszłym roku, w dniach 28-29 kwietnia ruszy festiwal Plage Noire muzyki dark wave, synth popu i gothic rock. Oprócz występów na żywo znanych artystów, odwiedzającym oferowane są liczne wykłady, warsztaty i wystawy sztuki. Głównym zespołem muzycznym będzie Fields Of The Nephilim. Oprócz nich zagrają: Lacrimosa, Blutengel, Zeraphine, Ost+Front, Diorama, Assemblage 23, Unzucht, Tyske Ludder, Noisuf-X, Centhron, Heimataerde, [X]-RX, J:Dead, Corlyx, The Selection i Mental Exile. Szczegółowe informacje na stronie festiwalu TUTAJ.
Wracamy odzyskać Lewandowskiego takim hasłem Rammstein zapowiadają swoje dwa koncerty w Polsce w 2023 roku (LINK).
Bogu dzięki, że trabantem a nie na czołgach, jak ich dziadkowie.
Tymczasem w niemieckich mediach polskojęzycznych dwa teksty tego samego autora. Jak mawia klasyk - jest to typowy dowód na istnienie tzw. mądrości etapu.
U nas za to pojawiają się innej natury dylematy...
I wynalazki. Genialne wynalazki.
Na plaży nudystów atrakcyjna nudystka spotyka nudystę.
- Pani mi się podoba
- Widzę
Toster wykorzystujący sztuczną inteligencję, który za każdym razem uzyskuje idealny poziom chrupkości, urządzenie do humanitarnego usuwania z pokoju owadów latających, czujnik informujący o konieczności zmiany pieluszki, substytut papierosów połączony z satelitą, który pozwala śledzić, ile się pali oraz obroża zapobiegająca walkom psów - to tylko kilka z nowych rzeczy stworzonych przez brytyjskich wynalazców w zeszłym roku. Najbardziej innowacyjnym regionem okazał się okrąg Cambridge gdzie na 100 K mieszkańców przypada 105 wynalazków (LINK).
Jaki facet jest najbardziej popularny na plaży nudystów?
- Taki, który potrafi nieść naraz dwa kubki z kawą i tuzin pączków.
Skoro USA - z niecodziennych sposobów świętowania w tym kraju. Mieszkaniec Nebraski Duane Hansen świętował w sobotę swoje 60. urodziny, wiosłując wydrążoną, 846-funtową dynią po rzece Missouri, aby pobić rekord najdłuższej podróży dynią. W związku z tym poprosił urzędników z miasta Bellevue, aby byli świadkami tego przedsięwzięcia. I udało mu się. Urzędnik, który musiał zatwierdzić ten wyczyn, skomentował go następująco: Mówią, że jeśli pozostaniesz w pracy wystarczająco długo, możesz zobaczyć prawie wszystko, a ten poranek był jednym z tych dni! (LINK).
W USA niedługo wystąpią New Order i Pet Shop Boys - muzycy podali daty trasy pierwotnie planowanej na rok 2020 lecz z powodu Pandemii wtedy odwołanej (LINK).
Za to Dead Can Dance odwołali wszystkie koncerty w Ameryce Płn. i Europie. Dlaczego? Nie wiadomo (LINK). Za kulisami mówi się o chorobie...
Jednocześnie Lisa Gerrard wraz ze Zbigniewem Preisnerem chwalą się nowym albumem IT'S NOT TOO LATE. Premiera płyty miała miejsce 11 września o 21 (9 pm) na falach radia Radio 357 (LINK) (LINK).
Piosenkarka poza tym anonsuje swój występ w Hamer Hall w Melbourne z towarzyszeniem pianisty Paula Grabowskiego i Melbourne Symphony Orchestra, bilety TUTAJ.
W przyszłym roku wystąpi w Polsce Roger Waters (Pink Floyd) w Tauron Arena w Krakowie w ramach trasy koncertowej po Europie This is Not a Drill Tour.. Bilety TUTAJ. Wszystko wskazuje na to, że występ muzyka może zostać zbojkotowany. Ma to oczywiście związek z ostatnimi jego wypowiedziami dotyczącymi wojny na Ukrainie.
Szkoda, facet nagrał kilka dobrych płyt...
Za to ukazał się ciekawy materiał z koncertu Led Zeppelin w 1970 roku w Inglewood Forum w Los Angeles, który został odrestaurowany i zamieszczony w Internecie – możecie go obejrzeć powyżej.
Skoro ostatni news dotyczył dinozaurów rocka to teraz o prawdziwych dinusiach, w dodatku o czymś małym i niedrogim.
W przyszłym miesiącu będzie można kupić w Paryżu na aukcji domu Giquello mały szkielet dinozaura. Szacuje się, że pójdzie za od 400 000 do 500 000 euro. A potem taki ładny szkielet będzie można ustawić w domu w salonie albo w roli wieszaka w przedpokoju (LINK).
- Dzień dobry - gdzie powiesić kurtkę?
- Na szkielecie...
Szatnia na basenie. Na wieszakach wiszą ubrania. Nagle zaczyna dzwonić telefon komórkowy. Rozbierający się obok mężczyzna odbiera telefon.
- Tak kochanie... ile kosztuje to futro?
- Pięć tysięcy? Trochę drogo, ale kup je sobie!
Po zakończeniu rozmowy facet bierze telefon, wchodzi na basen i woła:
- Chłopaki czyj to telefon?
My wracamy już jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ.
Kolejny rozdział książki Sumnera skupia się głównie na nagrywaniu Unknown Pleasures, w kwietniu 1979 roku. Zespół wszedł do Strawberry Studios w Stockport na 3 weekendy - jeden na nagranie piosenek, drugi na nagranie efektów specjalnych i trzeci na miksowanie.
Nie znali wcześniej Hannetta, nie mieli pojęcia o procesie miksowania, w jego wyobrażeniach wszystko miało polegać tylko na nagraniu. To akurat było dość proste, bowiem mieli zgrany repertuar, piosenki były dopracowane podczas występów na żywo, miały swoje tempo i rytm. Jak się jednak okazało, Hannett z nieznanych im bliżej powodów poszukiwał nowych brzmień, a to w tamtych czasach nie było łatwe. Od momentu kiedy pierwszy raz usłyszeli piosenki zespół i osoby z otoczenia podzieliły się na dwa obozy. Hooky i Bernard nie lubili albumu. Wydawało im się, że Martin obdarł ich z pazura jaki mieli grając live. Bernard zwraca uwagę, żeby posłuchać jak brzmiało Transmission zagrane kilka miesięcy później w Plan K i porównać to z brzmieniem Unknown Pleasures. Steven nie miał zdania, choć Bernard uważa, że to jak słychać jego perkusję na albumie kompletnie nie oddaje rzeczywistości. Inna sprawa, że akustyka studia w Stockport była taka, jakby instrumenty grały w próżni, co zwłaszcza fatalnie odbijało się na dźwięku perkusji, która raczej nadawała się do muzyki disco a nie na album rockowy. Dlatego Sumner uważa, ze dobrze iż Martin pracował nad jej brzmieniem.
Muzycy ufali Hannettowi, bo ten miał na koncie jeden hitowy singiel i debiut the Buzzcocks. Również Tony i Ian uwielbiali Unknown Pleasures, a miedzy Curtisem a Hannettem powstała unikalna więź. Bernard w końcu uznał, że nie ma co się kłócić, zaakceptował album jakim był. Kilka miesięcy przed nagrywaniem jego ojczym wylądował w szpitalu. Miał nowotwór, a ponieważ jego niepełnosprawna matka i niewidoma babcia nie były w stanie go odwiedzać, obowiązek ten spadł na niego. Sumner więc bardzo przeżywał wizyty w szpitalu, bo ojczym był cały czas na morfinie. W końcu zmarł na jego oczach, gdy w sali nikogo więcej poza nimi nie było, co było dla młodego chłopaka dość traumatycznym przeżyciem.
Bardzo dużą rolę w powstaniu płyty miał też Peter Saville. Sumner potwierdza, że to on znalazł obrazek z pulsarem na okładkę płyty (warto zobaczyć TUTAJ) a Saville go odwrócił kolorystycznie i zmniejszył. Bardzo pozytywnie wypowiada się o ich grafiku, wspomina scenę gdy pojawił się na Heathrow chwilę przed ich odlotem żeby pokazać im projekt okładki Brotherhood New Order.
Sumner jednoznacznie odrzuca twierdzenia, że po śmierci Curtisa zaczęli zarabiać na jego śmierci zmieniając wizję okładki LWTUA i wrzucając odpowiedni obraz na Closer. Twierdzi, że obie okładki zaakceptował Ian Curtis, a pomówienia są niesprawiedliwe.
W rozdziale pojawia się też pierwsza informacja o różnicach miedzy Sumnerem a Hookiem. Sumner uważa, że Hooky zawsze miał w głowie jakąś dziwną rywalizację między nimi. Nigdy w Joy Division nie robili sobie uwag na temat swojej gry. Traktowali się na równi. Hooky natomiast miał coś w tyle głowy i zaostrzał rywalizację. Tak było na przykład podczas koncertów New Order kiedy jego wzmacniacz, o największej mocy, musiał grać najgłośniej.
Więcej na temat Unknown Pleasures pisaliśmy TUTAJ.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Niedawno w newsach (LINK) informowaliśmy o powstaniu nowego portalu historycznego opisującego Manchester (LINK). W pierwszym numerze znajdujemy bardzo ciekawy artykuł Petera Wadswortha o studio w którym nagrano Unknown Pleasures.
Na wstępie autor zaznacza, że pojawienie się studia w Stockport stało się nijako mostem między latami 60-tymi a 70-tymi. Zamknięte w 1993 roku przekształcone w wystawę odegrało ważną rolę rzutując na przyszłość muzyki. Tym dokonaniom autor poświęca swój tekst.
Cała historia zaczęła się z banalnego powodu, w latach 60-tych nawet tak wielkie gwizdy jak Beatlesi musieli podróżować do Londynu żeby nagrywać płyty. Fakt ten postanowił zmienić Peter Tattersall który pracował w przemyśle muzycznym, otworzył małe studio Inter City nad sklepem muzycznym. Koszty zakupu sprzętu pokrył a dodatkowej pracy w piekarni. Jedna z pierwszych notatek o studio ukazała się już w 1967 roku! Wkrótce do Tattersalla dołączył wspólnik Eric Stewart, który zawsze chciał pracować w branży muzycznej. Zainwestował w sprzęt i to on stworzył nazwę od jego ulubionego utworu the Beatles. Pojawili się kolejni sponsorzy a studio zdobyło lepszy sprzęt i lokalizację. Ważną rolę odegrał Graham Gouldman muzyk i inwestor, który grając sesyjnie zdobywał środki na wydawanie płyt głownie pod pseudonimami. Płyta Hotlegs jaką wydali odniosła komercyjny sukces w 1970 roku. Wtedy zaczęła się już poważna działalność producencka. Nagrali kolejny hit tym razem jako znana grupa 10CC. Zespół nagrał w Stockport wszystkie swoje hitowe albumy i to spowodowało coraz lepsze inwestycje w sprzęt. Ze studia zaczęli korzystać coraz bardziej wybitni artyści jak np. Paul McCartney. Wtedy otwarto drugie studio niestety nastąpił też rozpad zespołu. Autor opisuje początek współpracy Martina Hannetta ze studiem (koniec lat 70-tych do śmierci w 1991 roku) i wymienia zespoły jakich płyty realizował, wśród nich oczywiście Joy Division.
W 1986 roku nastąpił kryzys związany z brakiem adaptacji studia do nowinek epoki cyfrowej. Studio zostało kupione przez Yellow 2, i przestawiło się na produkcję wideo, co było początkiem końca.
Warto wspomnieć na koniec, że autor artykułu jest współtwórcą wystawy o studio, którą cieszyła się bardzo dużym powodzeniem. Strona wystawy wciąż jest czynna i można na niej zobaczyć eksponaty (TUTAJ).
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25 i 26).
Kolejny, już 11 rozdział książki zatytułowany jest Just For One Moment I Thought I'd Found My Way.
16.04. 1979 roku w poniedziałek wielkanocny przyszła na świat córka Iana Natalie. Z powodu epilepsji Ian nie mógł się w pełni nią opiekować, robiła to Deborah przez co Ian oddalił się od niej.
17.04. Joy Division grali koncert w Ackham Hall w Londynie, koncert w tym mieście był zbyt ważny żeby go odwołać. Sześć tygodni później, 24 maja Ian po koncercie w Bowden Vale miał swój najpoważniejszy atak. Odwieziono go do szpitala, a Deborah wezwała karetkę bo nie mogła go dobudzić po 4 atakach jeden po drugim. Leki jakie mu podawano zaczęły zmieniać jego osobowość. Jednocześnie Kevin Cummings nadawał wizerunek zespołowi, wykonując kultowe zdjęcia w śniegu. Wydali znakomity album, w niesamowitej okładce Savillea. Historia okładki to odkrycie Bernarda Sumnera (opisaliśmy to wnikliwie TUTAJ). Aby wzbogacić doznania dotykowe, okładka wykonana została z papieru z teksturą.
Grafika stała się po latach kultowa i jest powielana na gadżetach o zespole.
Mick Middles był proszony przez Grettona o odebranie finalnego projektu okładki z Didsbury, i dostarczenie do klubu gdzie odbywała się impreza Factory. Dostarczając dziennikarz obejrzał ją w aucie. Pamięta jak Gretton się zdziwił czernią projektu, jego reakcją było zdziwienie i przekonanie, że to się nie sprzeda. Obrazek był zbyt mały, powinien być jego zdaniem rozpostarty na całą okładkę. Mruczał pod nosem, że okładka powinna być biała i miała taką być.
Zespół dziwnie wypadał w wywiadach, najbardziej rozmowny był Steve, a Ian zdawał się ujawniać swoją inteligencję wraz z postępem rozmowy. Jednym z takich wywiadów był wywiad z Davem McCulloughiem (warto zobaczyć TUTAJ) z the Sounds, który był fanem zespołu zanim nie przeprowadził z nimi wywiadu... Mimo tego jego wywiad jest jednym z najbardziej fascynujących, jakie udzielił zespół.
Middles wspomina, że tydzień przed wywiadem dzwonił do niego McCullough i ten ostrzegł go przed wojowniczością Hookyego wobec prasy. Ian za to był prasą muzyczną zafascynowany. Przez całe swoje krótkie życie okazywał prasie szacunek i był bardzo uprzejmy wobec dziennikarzy. Wtedy to Paull Salettery wykonał kultowe zdjęcia zespołu (opisane przez nas TUTAJ).
W tym samym czasie popularność Joy Division zaczęła sięgać zenitu, a decyzje o przyszłości Iana podejmowane zaczęły być w Factory. To nie podobało się jego żonie, zwłaszcza w świetle faktu narodzin ich córki.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23,24 i 25).
Lindsay potwierdza, że miedzy Ianem Curtisem a Martinem była bliskość. Ona wyszła na jaw dopiero kiedy Ian zmarł, wcześniej nie było tego jakoś specjalnie widać. Może Hannett dostrzegł geniusz głosu Iana? Vini Reilly z kolei uważa, że mimo iż bardzo rzadko używa słowa "geniusz" to z pewnością użyłby tego słowa w stosunku do Hannetta. Martin stosując zabieg izolacji każdego z instrumentów sprawił, że słuchacz na płytach Joy Division ma wrażenie, jakby Curtis śpiewał specjalnie dla niego, w pewnej intymnej bliskości. Po opublikowaniu nagrań Joy Division ten sposób realizacji porównywany był do dokonań Nicka Drake i Jeffa Buckleya. Sposób nagrania basu sprawił, że nie brzmi on ciężko i rezonuje, jest też wysunięty na pierwszy plan.
Niemniej nie wszystko na albumie jest delikatne, są bowiem efekty które zastosował w I Remember Nothing - metaliczny brzęk drzwi starej windy jak i pękającego szkła - jego znak rozpoznawczy. Sumner wspomina, że Martin nigdy nie miał zamiaru nagrać płyty pop. Chciał eksperymentować. Zażył masę narkotyków i nikomu nie pozwalał wyjść ze studia. Wszyscy byliśmy na amfetaminie podczas nagrywania - taka jest prawda...
W tym czasie Ian oczekiwał narodzin dziecka. Miało się urodzić 4.04. a urodziło się 16.04 w poniedziałek wielkanocny. Ian był cały czas pod telefonem żeby w razie czego być przy żonie.
Gretton zauważył w tamtym czasie, że w Ianie zaczęła dokonywać się przemiana. Podczas śpiewu stawał się inny niż zwykle. Również zaczął dowodzić zespołem a jego pomysły miały sens. To wszystko doprowadziło do faktu, że Unknown Pleasures nigdy się nie zestarzał, pozostaje najważniejszym debiutem w historii muzyki, i jest na liście 100 najważniejszych albumów wszechczasów.
Middles z kolei wspomina, że od połowy 1979 roku ten album nie znikał z jego odtwarzacza, później przez 30 lat go nie słuchał. Kiedy wrócił do niego po latach stwierdził, że mimo iż sposób nagrywania się zmienił, to nie mógł nadziwić się ilością efektów specjalnych jakie zastosował Martin, kiedyś części z nich nie słyszał...
W Disorder słuchacz odbywa z Curtisem romantyczną podróż. Day of the Lords jest lakoniczny, chwilami nawet pogrzebowy. Tak rodził się gotyk. Kiedy dokona się analizy płyty z punktu widzenia zawartości na obu stronach, to widać doskonałą jej symetrię. Wszystko balansuje piękna okładka, tego efektu nigdy nie będzie można uzyskać na plastikowym pudełku CD, nie wspominając o streamingu...
Paul Morley wspomina że taśmę dostał od Grettona. Dodatkowo Saville dał mu też okładkę. Album zrobił na nim zupełnie niesamowite wrażenie, brzmiał międzynarodowo. Niesamowita idea podróży Outside i Inside, jak i okładka wynagrodziła zarówno kiepską szatę graficzną An Ideal For Living, oraz sposób w jaki zespół podchodził do wywiadów.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23i 24).
Mimo że sytuacja materialna wokalisty Joy Division nie była dobra, nie chciał on podpisywania kontraktu a potentatami. Starał się wytworzyć wkoło siebie i zespołu aurę undergroundu a Tony roztaczał dodatkowo wkoło aurę wolności, co go przyciągało.
Płyta była nagrywana w Strawberry Studios w Stockport. Nieopodal znajdował się pub Waterloo i mówi się, że odegrał on równie ważną rolę podczas nagrywania albumu jak samo studio.
Zdjęcie pochodzi ze strony pubu TUTAJ.
Martin Hannett nie tylko wyskakiwał tam samemu, ale też wysyłał tam muzyków kiedy zaczynali go denerwować. Lindsay Reade, która spędziła bardzo dużo czasu w studio podczas nagrywania Unknown Pleasures, pamięta, że Martin wtedy nie pił dużo alkoholu, zawsze miksował nocami po pobycie w pubie. Za to bardzo wiele palił różnych narkotyków. Co do mitów o jego szaleństwie jest w tym wiele przesady, bowiem w jej opinii Martin był rzemieślnikiem i dobrze wiedział co robi. Poza tym był perfekcjonistą. Powtarzanie wiele razy piosenek mogło nużyć i być wręcz nudne, ale Martin kazał to robić tak długo, jak długo nie był zadowolony z końcowego efektu. Atmosfera w studio wcale nie była napięta, tylko relaksująca. Martin starał się wyżyłować muzyków, unikał chaosu dźwiękowego.
Mimo, że trzech członków Joy Division w wielu wywiadach podkreśla, że nie byli zadowoleni z efektów Unknown Pleasures, to Ian Curtis i Rob Gretton byli zachwyceni wprowadzeniem ambientu na album.
Terry Mason jednak uważa, że charakter Martina był trudny do zniesienia, zwłaszcza jego wahania nastrojów. Reade jednak twierdzi, że było inaczej. Zespół wtedy był na etapie wzajemnego cieszenia się swoją obecnością, schodzili na dół, gdzie grali w bilard albo oglądali TV a kiedy Martin ich potrzebował wracali na górę.
Hannetta wspomagał bardzo młody inżynier, uczący się od niego, Chris Nagle (pisaliśmy o nim TUTAJ). Martin w swoim założeniu starał się uniknąć zlania wszystkich instrumentów w jeden jazgot, dlatego każdy instrument, jak i wokal, nagrywany był osobno. Słychać to znakomicie choćby w She's Lost Control, gdzie wszystkie instrumenty tworzą osobną piękną melodię, a głos Iana Curtisa jest zniewalająco silny, ale jednocześnie wytłumiony w pogłosie.
Na eBay można zakupić plakat Unknown Pleasures Joy Division z potwierdzeniem, że należał do zbiorów samego Roba Grettona (LINK). Nas nie tyle dziwi cena, co fakt, że sprzedaje to straszny skąpiec - pewnie Szkot. Zarobi krocie, ale kupujący musi jeszcze zapłacić za przesyłkę...
Przypomina się stary dowcip o Szkotach. Przychodzi młody Szkot do szkoły i chwali się nowym zegarkiem. Pada pytanie - skąd go masz? Na co młody odpowiada: Tata mi sprzedał na łożu śmierci.
W klimacie Factory Records - 7 września w Central Library w Manchester Dave Haslam z okazji premiery swojej nowej książki All You Need is Dynamite: Acid, the Angry Brigade, & the End of the Sixties spotkał się z Bruce Mitchellem, współtworzącym zespół Durutti Column (LINK).
Na stole naleweczka i miło jest. Wrzuciliśmy na TT pod wpisem o tym wydarzeniu pozdrowienia dla Viniego, ale pozostały bez echa. A propos - W niedzielę 12 września o 13 w BBC można było posłuchać wywiadu Liz Kershaw z Petrem Hookiem (LINK).
Chłodnawo się zrobiło i nostalgicznie, zatem pora na newsa o muzyce w takim klimacie. 16 października do Wrocławia w klubie Zaklęte Rewiry zagrają Lebanon Hanover.
Byli w Polsce w lipcu ale podobno tak im się podobało, że wracają (LINK). Pisaliśmy o nich zanim stało to się modne TUTAJ.
Także we Wrocławiu, ale 13 listopada, odbędzie się wielki koncert multimedialny połączony z wystawą obrazów jednego z najwybitniejszych polskich malarzy pt.: Świat Mistrza Beksińskiego (LINK). O samym artyście pisaliśmy u nas wielokrotnie (TUTAJ) i tyle samo razy jeszcze napiszemy.
Jedni imprezy ogłaszają, za to inni odwołują. Massive Attack odwołało koncert w Liverpoolu z powodu decyzji klubu, który ma zorganizować targi broni AOC Europe 2021. Impreza ta odbędzie się w tym miejscu w przyszłym miesiącu (12-13 października) (LINK).
A co ma piernik do wiatraka? Krzywdzą tylko swoich fanów. Rozumiemy, że w przypadku wojny muzycy Massive Attack polecą na wroga z kijami?
Bo przecież Happiness is a Warm Gun jak śpiewali Beatlesi. Może teraz zatem o nich.
W dniu 10 września przypadła 50 rocznica Imagine Johna Lennona. Z tej okazji Abbey Road Studios ogłosiło wydanie zestawu 500 ręcznie robionych folio singla we współpracy z samą Yoko Ono. Koszt płyty - 250 funtów (LINK). z kolei Paul McCartney opowiedział, jak to wraz z Georgiem Harrisonem wykonywali znaną kompozycję J.S. Bacha, dokładnie Bourrée e-mol
i jak ten utwór wpłynął na ich własną twórczość - jego fragment znalazł się w refrenie piosenki Blackbird z albumu The White Album (LINK). Klasyka z klasyki.
Kiedyś nazywali to zżynką, teraz inspiracją.
Klasykiem gatunku za to są Sisters of Mercy. Pojawił się wywiad z Andrew Eldritchem który jest zatytułowany Niczego nie żałuję, ale jestem pewien, że inni żałują rzeczy, w których brałem udział.
Muzyk deklaruje w nim, że nie wybiera się na emeryturę (LINK). O tym co obecnie porabia lider SOM pisaliśmy niedawno TUTAJ. Oby w końcu zauważył, że jego występy to delikatnie mówiąc żenada...
Inny klasyk - człowiek który wystąpił na pierwszym amerykańskim wydawnictwie Factory Records - Stuart Argabriht z Ike Yard i Black Rain zapowiedział współpracę z Roberto Longo, amerykańskim artystą, filmowcem, fotografem i muzykiem Pictures Generation Generation.
Efekty ich wspólnych działań będą widoczne w przyszłym roku (LINK). Nasz wywiad z muzykiem jest TUTAJ.
W klimatach chłodnego grania - 10 września wyszedł debiutancki album Paris Alexander. Współtwórcą i współproducentem streamingu jest Eirene, a wśród brzmień można usłyszeć Karla Morten Dahla, nagraniem, zmiksowaniem i masterowaniem zajęła się wytwórnia Blue Door Studios w Brighton. Album do nabycia jest TUTAJ. Próbka gra powyżej.
Za to Jerry Cantrell udostępnił drugi singiel i tytułowy utwór ze swojego nadchodzącego solowego albumu Brighten (LINK). Album zrealizowany przez Tylera Betta ukaże się 29 października. Płytę można już zamawiać w przedsprzedaży (TUTAJ).
Jak słychać Alice in Chains wiecznie żywy.
Również wiecznie żywą będzie muzyka Dream Theatre. Świadczy o tym fakt, że amerykańscy progresiści Mastodon w październiku wydadzą nowy album Hushed And Grim (LINK). W związku z tym zademonstrowali oficjalny wideoklip do jednej z piosenek albumu, Pushing the Tides.
Nas nie przekonuje, ale może kogoś innego?
Cóż, jak mawia klasyk: Każdy Cię kocha gdy jesteś już martwy.
Zaleciało niemiłym klimatem, wiec może pora posprzątać? Firma iRobot opracowała nowy model zdalnie poruszającego się odkurzacza, który podobno rozwiązuje jedno z największych wyzwań branży: Roomba j7+ jest wyposażony w zaawansowaną sztuczną inteligencję, dzięki której automatycznie będzie wykrywać i unikać psich kup, przez co właściciel takiego robota nareszcie uniknie skutków rozwleczenia pamiątki po pupilu po podłodze (LINK).
Wielbiciele kotów sprzeciwiają się tej jawnej dyskryminacji!
My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.