Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electric Circus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electric Circus. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 listopada 2024

Stephen Morris: Record, Play, Pause - książka perkusisty Joy Division i New Order cz.25: Joy Division szukają swojego miejsca na ziemi

 

W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe. W kolejnym (TUTAJ) pierwsze koncerty i fascynację Davidem Bowie  wybór roli w zespole jako perkusista (LINK). W tej części (LINK) przedstawiliśmy pierwsze eksperymenty kolegów z LSD, epizod ze studiami i przeprowadzkę do nowego domu. TUTAJ opisaliśmy pierwszych idoli gry na perkusji i zakup instrumentu, a także pierwsze lekcje Stephena gry na nim, a TUTAJ perypetie związane ze zmianą szkoły. Wzrastające zainteresowania winylami i rozbudowę zestawu perkusyjnego opisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Pierwsze nagrania zespołu Stephena w Strawberry Studios opisaliśmy TUTAJ. Późniejszy wpis za to (TUTAJ) przedstawiał narodziny punk rocka w UK wg. Morrisa. Natomiast narodziny Warsaw opisaliśmy TUTAJ, a ich pierwsze próby i występy TUTAJ. W TYM wątku opisaliśmy pierwsze poważne koncerty Warsaw i ich pierwszy bis. Natomiast TUTAJ incydent w Electric Circus, a TUTAJ perypetie z dziewczynami. W kolejnym wpisie (TUTAJ) opisaliśmy wynajęcie przez Warsaw studia i pierwsze nagrania, a TUTAJ genezę nazwy Joy Division i pierwsze nagrania w studio.
 
Muzyka z minialbumu Warsaw nie spotkała się z pozytywnym przyjęciem rodziców Morrisa. W następnym tygodniu Stephen dostał telefon od jakiegoś chłopaka z Virgin, który nagrał ich dwa utwory z koncertu w Electric Circus i chciał wydać je na płycie (warto zobaczyć TUTAJ). Obiecywał wysłać zmiksowane piosenki na kasecie wraz z kontraktem. Nagrali Novelty i At A Later Date, a kontrakt był napisany kompletnie niezrozumiałym językiem.
 

Novelty było gorsze technicznie, a oni zastanawiali się co z kontraktem, bo nie mieli prawnika.  
 
Warsaw zagrało swój ostatni koncert (zdaniem Morrisa najlepszy) w Nowy Rok 1977/1978 w klubie Swinging Apple w Liverpoolu. Był to ten sam klub w którym zagrał swój pierwszy występ z zespołem. Zagrali tam dodatkowo dwa covery, The Passenger Iggy Popa i Louie Loiue - stary standard z improwizowanym tekstem. Rozpoczął się rok 1978 i Warsaw przestali istnieć. Morris zamieszcza w książce zdjęcie swojej notatki prasowej o Joy Division. Bardzo ciekawie wygląda opis muzyki, którą Stephen określa jako trudną do zdefiniowania i mającą swój własny styl. Dodatkowo pod koniec tego rozdziału przedstawia listę zespołów, które zmieniły nazwy, wśród nich oczywiście jest nie tylko Warsaw, ale też i the Beatles.
 

Pierwszy koncert Joy Division zagrali w Pips w Manchesterze - Ian został wyrzucony za kopnięcie szkła i prawie nie śpiewał, Hooky grał na nowym basie  - kopii Hondo Rickenbackera, którą niedawno zakupił. Jednak nie brzmiał on prawidłowo. Morris twierdzi, że to był jedyny koncert na którym użyli Trans Europe Express Kraftwerk jako wstępu do występu. Stoi to w sprzeczności do tego, co Hooky wiele razy twierdził w wywiadach (że często tak robili), i co sam zresztą do dziś robi przed występami Peter Hook and The Light.
 
 
Na koncercie miał być obecny też jakiś DJ, który był zainteresowany pozycją ich menadżera. Po występie wraz z Terrym doszli do wniosku, że trzeba postarać się o koncert w Londynie. Ćwiczyli w hotelu Big Alex w Moss Side i mieli z tym poważny problem, bo robiło to w tym samym miejscu wiele zespołów, także musieli czekać na przerwę żeby zacząć grac swoją piosenkę.
Foto: http://pubs-of-manchester.blogspot.com/
 
Nagrali swoją pierwszą kasetę i postanowili wysłać ją do najważniejszych wytwórni. Nosili wtedy ze sobą flamaster i na posterach dopisywali nazwę Joy Division. Szczególną sympatię czuli do Siouxsie and the Banshees. Mieli ciekawe gotyckie brzmienia. Oczywiście Siouxsie śpiewała inaczej niż Ian, ale podziwiali zespół zwłaszcza z powodu sesji dla Johna Peela.

Niestety odmawiano im koncertów w londyńskich klubach, jako powód podając fakt, że są zespołem z północy i dlatego nie rozumieją lokalnej specyfiki. 
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 16 sierpnia 2023

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.9. Pierwszy koncert Warsaw i legenda Electric Circus

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Ostatnio omawiamy fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). 
 
Dzisiejszy fragment dotyczy powstania i pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus
 
Muzycy tworzący wtedy zespół wspominają, że Curtis zrobił na nich wrażenie człowieka niezrównoważonego, chcącego grać ekstremalną muzykę. Byli wtedy żałości i butni, co powodowało, że nie chcieli się podporządkować przywództwu Iana. Ian miał wtedy kogoś z rodziny kto pracował w ośrodku dla chorych psychicznie, spotykał tam osoby np. z wielkimi głowami, czy zdeformowane, czym się bardzo fascynował.
 

Sam pracował w ośrodku dla bezrobotnych niepełnosprawnych i szukał im pracy. Middles tym razem potwierdza, że nazwa Warsaw wzięła się od piosenki Bowiego z płyty Low (warto zobaczyć więcej informacji na ten temat - TUTAJ). Pierwszy koncert dali w sobotę 29.05.1977 w Electric Circus. Plakat informował że wystąpią też Buzzcocks, którzy wtedy mieli niezłą renomę w mieście. Część plakatów została jednak wydrukowana błędnie i informowała, że wystąpi też zespół the Prefects z Birmingham, co przyciągnęło trochę więcej publiki.
 

Sam występ był dość kontrowersyjny, choć nie dla wszystkich. Na plakacie pojawili się jako Stiff Kittens, ale wystąpili jako Warsaw. Bernard Sumner wyglądał jak uczeń liceum, a Hooky wydawał się być najbardziej wyluzowany ze wszystkich.
Odziani w skóry, zdali sobie sprawę, że z Tony Tabackiem na perkusji (warto zobaczyć TUTAJ - opisaliśmy wszystkich perkusistów Warsaw) daleko nie zajadą.
Z koncertu ukazały się dwie recenzje, w tym jedna bardzo krytyczna w Sounds, autorstwa Iana Woodsa. Ale ukazała się też nieco bardziej optymistyczna recenzja Paula Morleya w NME (warto zobaczyć TUTAJ). Morley nieco krytykując całość występu pisał, że dostrzega w zespole inność, coś co odróżnia ich od pozostałych zespołów punk rocka. Przypomnijmy, że ta inność właśnie spowodowała zainteresowanie zespołem Martina Hannetta. Ten ostatni również zainteresował się zespołem z powodu wyróżniającego się na tle innych kapel perkusisty, już wtedy Stephena Morrisa.
 
Electric Circus i sobotnie koncerty stawały się w tamtym czasie kultowe. Publika około 1000 osób, mogła podziwiać występu takich kapel jak: the Ramones supportowanych przez Talking Heads,  the Damned supportowanych przez the Adverts, Buzzcocks i Drones. Jeden z najważniejszych koncertów, w ramach trasy the White Riot Tour, miał miejsce w sobotę 8.05.1977. Podczas niego wystąpili the Clash, the Slits, Buzzcocks i Subway Sect.
 

The White Riot Tour
nadał klubowi specjalny status, także Warsaw mieli okazję stać się częścią jego historii krótko przed zamknięciem pod koniec 1977 roku.
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

piątek, 12 listopada 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.13: Ostatnia noc w Electric Circus i pojawienie się Martina Zero Hannetta

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1234567891011 i 12).

Pierwsza sesja Warsaw wyszła tak sobie, zespół jednak nie do końca był zadowolony ze sposobu gry Brotherdlae'a. Ten z kolei skarżył się Terry Masonowi, że jest punkiem i chciałby grać w innym zespole. Ponieważ był niepewny postanowiono poszukać kogoś innego. Wtedy pojawił się Stephen Morris. Miał kontakty z Ianem i różnił się od pozostałych członków zespołu, był dobrze sytuowany bo jego rodzince mieli firmę produkującą kuchnie na wymiar, w dodatku bardzo dobrej jakości. 

Stephen tak jak Ian chodził do szkoły King's School. Był swojskim chłopakiem. Ponadto po przesłuchaniu okazało się, że doskonale gra na perkusji i przewyższa umiejętnościami  poprzednich perkusistów zespołu. Był jednocześnie bardzo oczytany. 

Vini Reilly, który przysłuchiwał się próbom Warsaw w tamtym czasie, stwierdził, że zespół grał bardzo słabo, w szczególności nie podobała mu się gra Bernarda. Uważał, że ten najzwyczajniej fałszował. Natomiast podziwiał grę Stevena - takich rytmów nigdy wcześniej nie słyszał. 

Na koncercie w Electric Circus 3.10. Bernard miał roztrojoną gitarę, natomiast wokale Iana były przytłumione. Poza tym Ian śpiewał inaczej niż inni i Vini pamięta, że te dwie rzeczy, czyli gra Stevena i wokale Iana go bardzo zaskoczyły.


Po czasie Vini zmienił zdanie na temat gdy Bernarda. Podejrzewał, że ten używał wcześniej złego wzmacniacza. Wszystko zmieniło się na Unknown Pleasures, tam zagrał, zdaniem Vini -  perfekcyjnie.


Tymczasem w Manchesterze ukształtowała się scena muzyczna i w zasadzie jedynie trzy zespołu się liczyły: the Buzzcocks, Slaughter and the Dogs i the Drones

Kiedy w październiku 1977 roku zamknięto Electric Circus środowisko punków poczuło, że nie ma miejsca na imprezy. Ten wieczór został zarejestrowany, Ian Curtis przed At A Later Date wykrzyczał słynne: Czy pamiętacie o Rudolfie Hessie? Koncert stał się znany dopiero gdy Joy Division stali się sławni. 

Jakość dźwięku była fatalna, piosenki w zasadzie można nazwać hałasem, ale Ian wyróżniał się jako wokalista. Tak wspomina go Tony Wilson - jako lekko dziwnego, ale ciekawego i godnego zapamiętania. Zespół brzmiał gówniano, ale wokalista miał coś w sobie. 

Kolejny rozdział - 5 - zatytułowany jest The Leaders of Men. Zaczyna się od cytatu Marka Reedera, że to Ian był autorem nazwy zespołu, bowiem interesowało go wszystko co miało powiązanie z Niemcami

7.10. odbył się koncert w Salford Technical College. Był na nim Martin Hannett ze swoją dziewczyną Susanne O'Hara, jako reprezentant wytwórni Music Force (pisaliśmy o niej, jak i o innych wytwórniach z Manchesteru TUTAJ). 

Martin zajmował się poszukiwaniem młodych talentów, ale też i realizował nagrania wytwórni. W tym czasie rozwijał się jego geniusz realizatorski. Zaczął swoją poważną przygodę z muzyką w Indigo Studios w Manchesterze 28.12.1976 roku, przybierając pseudonim Martin Zero. Wziął go z nazwy koncertu promującego Music Force - Ground Zero. Poznał się na nim szybko Richard Boon - menadżer the Buzzcocks i skontaktował celem realizacji singla Spiral Scratch

Ten singiel był pierwszym sygnałem, że Martin wychodzi poza schematy, a w jego działaniach realizatorskich widać błysk geniuszu.


C.D.N.

Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.      

sobota, 2 marca 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.1 - powstanie klubu


Całkiem niedawno udało mi się zakupić DVD z filmem dokumentalnym o wytwórni Factory Records zatytułowanym Shadowplayers.

Film pochodzi z roku 2006 i został zrealizowany przez Jamesa Nice'a. Trwa ponad dwie godziny i jest podzielony na 19 części, z których każdą u nas omówimy. W filmie wywiady udzielają w sumie aż 22 osoby - świadkowie tamtych dni, oczywiście na czele z Tony Wilsonem.

Dzisiaj rozpoczynamy od podania najważniejszych faktów zawartych w części pierwszej filmu. Zanim jednak do tego przejdziemy warto poznać kilka kluczowych dat: czerwiec i lipiec 1978 - w Manchesterze odbywają się dwa historyczne koncerty Sex Pistols w Lesser Free Trade Hall (nota bene bilet na taki koncert sprzedaje wkrótce na akcji Peter Hook - patrz TUTAJ).

1977 - Electric Circus staje się centrum muzycznego Manchesteru, Tony Wilson promuję nową falę w Granada TV (warto zajrzeć TUTAJ).
 
1977 październik - następuje zamknięcie The Electric Circus, kultowego dla sceny punk klubu.

1978 - maj, otwarcie klubu Factory, założycielami są Alan Erasmus (więcej TUTAJ) i Tony Wilson (więcej o nim TUTAJ), na koncercie grają Joy Division, Durutti Column (TUTAJ) i Cabaret Voltaire (TUTAJ).

Sześć miesięcy później powstaje wytwórnia Factory Records.

Film Jamesa Nice'a dokumentuje okres lat 1978 - 1981.
W części pierwszej Tony Wilson opisuje. jak w ogóle doszło do powstania klubu. Pomysłodawcą był Alan Erasmus, który widząc napis jakiejś zamkniętej fabryki podjął decyzję: Factory opening, a nie closing. To była całkowicie jego idea. O historii powstania nazwy w krótkich wypowiedziach opowiadają Peter Saville, Peter Hook, Richard Boon (menadżer Buzzcocks), Vini Reilly (Durutti Column) i Simon Topping (A Certain Ratio).
Podkreślana jest bardziej przyjazna atmosfera panująca w klubie, od tej w Electric Circus, i potrzeba posiadania własnego miejsca celem tworzenia czegoś ważnego. 

Następnie Peter Saville (TUTAJ) omawia pomysł pierwszego posteru FAC 1 (pisaliśmy o nim TUTAJ).

Po pierwsze artysta był oczarowany w jakiś sposób tym znakiem graficznym, po drugie był bardzo do jego zastosowania zapalony - znak jest w pewnie sposób uniwersalny, nawiązuje on bowiem nie tylko do nazwy wytwórni ale i łączy się z rodzajem muzyki tam wykonywanej. Projektantowi zależało również na tym, żeby znak był czymś oryginalnym aby uniknąć spokrewnienia z muzyką lat 60-tych. 

Saville, tak jak jest to przedstawione w filmie 24 Hour Party People (opisywanym przez nas TUTAJ), dostarczył plakat po czasie, tak jak zresztą wiele dzieł w tamtym okresie. 

Chris Watson z Cabaret Voltaire wspomina moment, kiedy zespół został zaproszony do występów na Factory Nights organizowane przez ludzi z Factory raz w miesiącu w piątkowe wieczory. Ale co w takim razie robić z pozostałym czasem? 

Martin Moscrop (A Certain Ratio - TUTAJ) podkreśla na jak wielkie utrudnieniach napotykali wtedy Wilson i współpracownicy, ponieważ mogli wynajmować klub tylko po występie miejscowych DJ-ów. 

Peter Hook z kolei wspomina, że ważnym było też samo miejsce ponieważ w poprzednich klubach nie czuli się bezpiecznie. Dla Hooka ważnym była możliwość obcowania z Tony Wilsonem, który był w tamtych czasach człowiekiem klasy średniej, dokładnie pierwszym sytuowanym w tej klasie, którego poznał.

Ponadto w pierwszej części dokumentu wypowiadają się: Ann Quigley (Swamp Children/Kaiima),

Hovard Devoto (Buzzcocks/Magazine), Alan Hempsall (Crispy Ambulance), Graham Massey (Bitting Tonques) i muzycy Section 25, którzy wspominają gwiazdy występujące wówczas w klubie (np. Joy Division, Durutti Column, Iggy Pop, Madness, Magazine czy PIL). Wspominają też wiodącą rolę Tony Wilsona, który promował klub w Granada TV.

Każdy fan Joy Division zainteresowany jak to wszystko na prawdę się zaczęło, powinien obejrzeć ten film. 

Jest on dostępny w sklepach internetowych za około 18 GBP wliczając koszty przesyłki.
Warto dodać, że filmowi towarzyszyła znakomita książka o której na pewno napiszemy niedługo. 

Kolejne odcinki tego znakomitego dokumentu będą omawiane na naszym blogu wkrótce. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.