Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2025

Tajemnice Pociągu na śniegu Claude'a Moneta

Claude Monet namalował Pociąg na śniegu (Le train dans la neige) w 1875 roku. Malarz od czterech lat mieszkał wtedy wraz z rodziną w Argenteuil, małej wiosce nad Sekwaną niedaleko Paryża. I namalował to co widywał z okna, bo dom artysty stał dokładnie naprzeciwko stacji kolejowej.


Pociąg na śniegu nieco różni się od innych obrazów Moneta. W przeciwieństwie do Impresji wschód słońca jest bardziej realistyczny, wyraźnie przedstawia samo wydarzenie i miejsce, gdzie doszło do niego. Umieszczenie sceny w zimowej aurze pozwoliło uchwycić specyficzne poczucie bezruchu. Monet perfekcyjnie oddał klimat zimowej ciszy. Blade słońce i szarawe światło dnia  nadają temu obrazowi charakter ponadczasowy i nie możemy się zorientować, czy pociąg jedzie rano, w południe czy po południu. Użycie różnych odcieni szarości i jasnych błękitów sprawia, że niebo ma znacznie bardziej nasycony koloryt niż bywa to zimą. Kontrast między ciemnym pociągiem z czerwonymi światłami, spowitym żółtawym dymem, a bielą śniegu i bladym niebem nadaje dziełu rys melancholii…


Obraz Moneta jest jednym z pierwszych malarskich przedstawień pociągu, ale nie pierwszym. Jest za to doskonałym przykładem impresjonistycznej śmiałości, która nie opiera się na nowatorskich wyborach tematów: fragmentów życia codziennego i współczesnego życia. I także tutaj malarz zdecydował się namalować produkt rewolucji przemysłowej, którego początek datuje się na 1812 rok. W 1837 roku pierwsza linia kolejowa połączyła Paryż z Saint-Germain-en-Laye, a w kolejnym dziesięcioleciu i inne miasta Europy połączyły tory. Ale w latach 70 XIX wieku maszyna parowa stanowiła wówczas dla malarzy niekonwencjonalny temat. Może dlatego, że transport ten pojawiał się w prasie, na rycinach reklamowych, dokumentalnych lub satyrycznych. Dopiero w 1844 roku lokomotywa stała się tematem obrazu. Była to praca  Williama Turnera Deszcz, para i prędkość. Słynny brytyjski artysta, prywatnie pasjonat nowych technologii namalował pociąg wyłaniający się z mgły dżdżystego dnia. Pasjonat nowych technologii brytyjski artysta maluje dżdżysty pejzaż, z którego wyłania się żarząca się lokomotywa.

We Francji  wprawdzie artyści chętnie korzystali z dobrodziejstwa pierwszej linii łączącej Paryż z Yvelines aby wyjechać do Chatou, Bougival lub Louveciennes i malować naturę. Ale dopiero Camille Pissarro zdecydował się uwiecznić pociąg, lecz nie we Francji a w Anglii, na stacji Lordship Lane Station w Dulwich (1871). 


Być może także Monet ośmielony pobytem w Londynie, gdzie uciekł w 1870 roku przed wojną francusko-pruską, po powrocie do kraju namalował Pociąg (Le Train) w 1872 roku i rok później Most kolejowy  w Argenteuil (Le Pont du chemin de fer à Argenteuil).


Dwa obrazy, na których maszyna, choć widoczna, pozostaje jednak w oddali... w przeciwieństwie do Pociągu w śniegu (1875), którego jest preludium. Krytykując romantyczną wizję Turnera, impresjonista nie traktuje pociągu jako symbolu, ale po prostu jako przedmiot, który należy dokładnie obejrzeć.


W 1877 roku Monet ponownie zainteresował się pociągami i poświęcił im jeden ze swoich najsłynniejszych cykli. Wyposażony w oficjalne zezwolenie, ustawił swoją sztalugę na paryskim dworcu Saint-Lazare. Z różnych miejsc, z różnych punktów widzenia namalował 12 obrazów przedstawiających przyjazd lokomotywy w kłębie pary, wynurzającej się niej lub przejeżdżającej obok. Nasi artyści muszą odnajdywać poezję dworców kolejowych, tak jak ich ojcowie odnaleźli poezję lasów i rzek komentował te prace z podziwem Émile Zola, którego widoki Moneta zainspirowały do napisania powieści Bestia ludzka (La Bête Humaine, 1890).



Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 21 stycznia 2025

Zagadki obrazu Allegorical Painting of Two Ladies

Obrazy alegoryczne są tym typem malarstwa, które rodzi najwięcej pytań ale i daje badaczom najwięcej satysfakcji. Takim obrazem jest podwójny portret Dwóch Kobiet (Allegorical Painting of Two Ladies) datowany na ok. 1650 rok), który został zakupiony w 2023 roku przez Compton Verney z Warwickshire z kolekcji zmarłego w 2019 roku Lloyda Tyrella-Kenyona, 6. barona Kenyon. Obraz do czasu aukcji był praktycznie nieznany, przez stulecia przechowywany posiadłości barona w Gredington


Obraz przedstawia dwie kobiety ubrane w bogate suknie, uczesane zgodnie z nakazem ówczesnej mody, z perłowymi naszyjnikami. Poniekąd są one swoimi lustrzanymi odbiciami, a nawet antytezami, gdyż jedna jest biała, a druga jest murzynką. Murzynka żartobliwie grozi palcem a nad jej głową  widnieje napis: Czarna z białymi plamkami i biała z czarnymi to zło pochodzące z dumnego serca, więc nazwij ją: Diablica.

Najpierw uznano, że portrety przedstawiają prawdziwych ludzi. I portret został określony jako portret arystokratki z nianią. Jednak bliższa analiza dzieła wykazała, że obie kobiety są moralitetem - alegorią próżności. Bo ich twarze są naznaczone plamkami w kształcie gwiazd i półksiężyców. Takie znaczki stosowane dla upiększenia twarzy były wycinane z importowanego jedwabiu, aksamitu lub hiszpańskiej skóry i naklejane. Używane od starożytności szczególnie popularne stały się w okresie od początku XVII wieku do XVIII. Modę na takie plamki zapoczątkowano we Francji, gdzie nazywano je żartobliwie mouches (muchy). Ich umiejscowienie oznaczało rozmaite emocje: na przykład w kąciku oka ogłaszało namiętność, podczas gdy plama na środku czoła oznaczała, że dana osoba jest majestatyczna lub dystyngowana. Z czasem plamki stawały się coraz bardziej rozbudowane i wyszukane. W książce Anthropometamorphosis: Man Transform'd, or the Artificial Changling  z 1650 r. napisanej przez Johna Bulwera umieszczono rycinę z rozmaitymi kształtami plam, wśród nich nawet plamę w kształcie powozu, z czego naśmiewali się autorzy innych opracowań, w tym autor The Gentlewoman's Companion (1675), gdzie opisano łaty wycięte w małe księżyce, słońca, gwiazdy, zamki, ptaki, zwierzęta i ryby wszelkiego rodzaju, tak aby ich twarze mogły być właściwie nazwane Krajobrazem żywych stworzeń


Ale czarny powóz miał znaczenie żałobne, a konie, symbolizowały śmierć. Przywołując zaprzęgiem skojarzenie z Charonem, plamki sugerowały estetykę wręcz makabryczną. Księżyc i gwiazdy, również przedstawione jako część plamek, oznaczały, że nosząca je osoba jest w nastroju melancholijnym.



Plamki z biegiem czasu zaczęto jednak nazywać znamieniem Wenus, od imienia bogini, której urodę podkreślała pojedyncza skaza: czarny pieprzyk na twarzy, który uwydatniał doskonałość jej rysów. Dla kobiet naśladujących ten styl łatki stały się sposobem na ukrycie niedoskonałości urody: pryszczy lub blizn. Taka praktyka była krytykowana przez purytańskich Anglików. Udawanie i zmiana wyglądu uważano za diabelskie, a kobiety, które chciały się upiększyć, były odrażającymi kusicielkami. Bóg stworzył cię z brodawkami i wszystkim, jak to ujął Cromwell; korygowanie rysów było więc rodzajem bluźnierstwa. To, że łatki były francuską modą, czyniło je jeszcze groźniejszymi: obcymi, katolickimi i niosącymi skojarzenia z kiłą, francuską ospą, pozostawiającą zmiany na twarzy, które mogły ukryć.


Choć moda ta w gruncie rzeczy kojarzyła się głównie z prostytutkami, była popularna we wszystkich warstwach społeczeństwa. A stosowali ją przede wszystkim arystokraci mężczyźni, arystokraci. Gdy Henry Bennet, hrabia Arlington, został ranny, zaczął nosić dużą czarną plamę na brzydkiej bliźnie na nosie. W dziele Szekspira Wszystko dobre, co się dobrze kończy (1623) Bertram więc wraca z wojny z łatą / aksamitu na twarzy: czy jest pod nią blizna, czy nie, aksamit wie


Ale to kobiety były atakowane za noszenie łat. W 1650 r., przybliżonej dacie powstania obrazu alegorycznego, angielski parlament uchwalił ustawę zakazującą manii malowania i noszenia czarnych łat oraz nieskromnego ubioru kobiet. Projekt ustawy został odrzucony, ale jego egzekutorzy stanowili głośną mniejszość. I w tej atmosferze musiał zrodzić się opisywany obraz pokazujący kobiety jako uosobieniem próżności i grzechu, które chcą być piękne za wszelką cenę, nawet za cenę utraty nieśmiertelności duszy i wiecznego potępienia po śmierci. Tezę o takim znaczeniu portretów udowadnia istnienie innego obrazu, który wydaje się że był wykonany przez tego samego malarza. Jest nim obraz reprodukowany w 1949 roku w czasopiśmie Country Life z 11 listopada, należący do Lorda Leigh z Stoneleigh Abbey w hrabstwie Warwickshire. Płótno przedstawia szkielet trzymający strzałę nad sercem białej kobiety noszącej łaty i z umoralniającym napisem.



Można więc założyć, że oba obrazy pochodziły z cyklu większej serii piętnującej próżność i rozwiązłość. Były inspirowane przez zamieszczone w cytowanych księgach ryciny z dwoma twarzami – czarną i białą. 


Pięćdziesiąt lat później moda na łatki wykroczyła poza zwykłe upiększenia i stała się instrumentem ekspresji politycznej. Tendencję tę udokumentował The Spectator, zamieszczając tekst, który szczegółowo opisał, jak kobiety o poglądach politycznych używały łatek, aby sygnalizować swoje poglądy. Według The Spectator kobiety popierające partię Wigów umieszczały muszki po prawej stronie twarzy, podczas gdy te popierające Partię Konserwatywną ozdabiały lewą stronę. Podział naszywek na prawą i lewą stronę symbolizował polityczny rozłam między Wigami a Konserwatystami, czyniąc styl mody deklaracją politycznego zaangażowania. Dla tych, którzy woleli pozostać neutralni lub unikać opowiadania się po którejś ze stron, rozwiązaniem było ozdobienie obu policzków. Poprzez symetryczne nakładanie łatek po obu stronach twarzy, kobiety te mogły poruszać się po politycznym krajobrazie bez utożsamiania się z konkretną frakcją. Takie podejście pozwalało im uczestniczyć w trendach mody bez składania jasnego oświadczenia politycznego, prezentując zrównoważone stanowisko lub chęć uniknięcia politycznych sporów.

Skoro wyjaśniliśmy co jest na obrazie i dlaczego, pozostaje jeszcze jego ustalenie jego twórcy. Rodzina Kenyon należała w poł. XVII wieku do niewielkiej społeczności rodzin katolickich z siedzibą w Lancashire. Ich religia stwarza możliwość złożenia zlecenia u  Jerome Heskethem (czynnego w latach 1647-1666), który był wziętym portrecistą i, co być może ważniejsze, księdzem jezuitą.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 18 stycznia 2025

Madonnina: historia i zagadka jednego z najpopularniejszych obrazów Madonny z Dzieciątkiem

Jeden z najpopularniejszych obrazów Madonny z Dzieciątkiem reprodukowany na świecie w milionach egzemplarzy powstał w XIX wieku. Jego autorem jest włoski malarz Roberto Ferruzzi. Urodził się w Dalmacji, w Szybeniku, w 1853 roku, w rodzinie znanego prawnika. Gdy ukończył cztery lata, rodzina przeprowadziła się do Wenecji. Po podjęciu studiów klasycznych rozpoczął równoległe studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Padwie, ale także naukę malarstwa.  Ta ostatnia pasja stała się jego ostatecznym wyborem i w 1879 roku przeniósł się do Luvigliano, gdzie zajął się wyłącznie twórczością plastyczną. Pewnego dnia na ulicy przed domem zauważył młodą, jedenastoletnią sąsiadkę, Angelinę Cian, drugą z piętnaściorga dzieci, która stała trzymając w ramionach swojego młodszego brata Giovanniego. Słodycz tej sceny tak ujęła malarza, który postanowił ją namalować. I tak powstał portret rodzeństwa, który wystawił na Biennale w Wenecji w 1897 roku. Praca od razu odniosła sukces. Ferruzzi otrzymał nagrodę po czym zmienił tytuł obrazu z Maternità na Madonnina


Praca została natychmiast kupiona za astronomiczną jak na owe czasy sumę 30 tys. lirów, a później obraz jeszcze kilkakrotnie był odsprzedawany. Jednymi z właścicieli płótna stali się braci  Leopoldo, Giuseppe i Romualdo Alinari, uznani fotografowie z Florencji, którzy umieścili go w swoim atelier.  Gdy sprzedali go następnemu nabywcy, zastrzegali sobie jednak prawo do reprodukcji. Podczas ostatniej wojny światowej kupił go amerykański ambasador we Francji John G. A. Leishman Jr. W 1942 roku podczas podróży do Stanów Zjednoczonych w jego statek uderzyła torpeda i piękna Madonnina wylądowała na dnie morza... 
 

Angelina, która swoją czułością i słodką urodą zainspirowała Roberto Ferruzziego, poślubiła Antonio Bovo. Małżeństwo przeniosła się do Oakland w Kalifornii około 1906 roku. Urodziło im się 10 dzieci, po czym Antonio zmarł podczas epidemii grypy. Wdowa bardzo to przeżyła, popadła w ciężką depresję i przestała zajmować się domem. Gdy jej młodsze dzieci trafiły do sierocińca a starsze do rodzin zastępczych rozchorowała się jeszcze bardziej i trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie zmarła w 1972 roku. Jedna z jej córek – Maria – wstąpiła do Zgromadzenia Świętego Józefa z Carondelet i przyjęła zakonne imię s. Angela Maria.

W 1984 roku siostra Angela Maria Bovo, postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o swoich rodzicach, ich kraju pochodzenia i powodzie emigracji do Ameryki. Uzyskała więc pozwolenie od przełożonych na wyjazd do Włoch i udała się do Wenecji, gdzie zastała przy życiu swoje dwie ciotki, siostry swojej matki: 88-letnią ciotkę Elizę i 80-letnią ciotkę Giulię. Ciotka Giulia pokazała jej dom rodzinny, ten, w którym dorastała jej matka. W jednym pomieszczeniu wisiał obraz będący reprodukcją Madonny pędzla Ferruzziego, z twarzą jej matki…

Co stało się z oryginałem obrazu, nie wiadomo. Podobno mimo wszystko przetrwał katastrofę statku i obecnie jest gdzieś w Pensylwanii, w prywatnej kolekcji… Aby było jeszcze bardziej zagadkowo, na zachowanych zdjęciach z atelier braci Alinari widać większy obraz, Madonna na nim jest uchwycona na tle pejzażu. Czyżby więc Ferruzzi namalował dwa obrazy?

 Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 14 stycznia 2025

Wiatr: główny bohater obrazów Gill Watkiss

Gill Watkiss (1938-2024), brytyjska malarka, której twórczość chcemy dzisiaj przybliżyć naszym czytelnikom, swoją twórczość skomentowała cytatem z wiersza Alfreda Edwarda Housmana (LINK) :

Z daleka, od wieczora i poranka
I z tamtego dwunastowiecznego nieba,
Przywiało tu tworzywo życia,
by mnie utkać: oto jestem.  


I rzeczywiście, zgodnie z tymi wersami głównym bohaterem jej obrazów jest wiatr. Kupujący na targu w St Just lub przechadzający się po Cape Cornwall ludzie, uginają się pod porywami morskiego wiatru. Na innym obrazie wiatr szarpie welonem panny młodej a jeszcze gdzie indziej kobieta walczy z parasolem porywanym przez wiatr niosący deszcz, a na kolejnym płótnie dwie małe dziewczynki trzymają się za ręce, aby oprzeć się wichurze.

 





Gill Watkiss malowała przede wszystkim codzienność w Kornwalii, gdzie przeprowadziła się z rodzinnego Walthamstow zaraz po ślubie.  Wyszła za mąż w wieku 18 lat za malarza, garncarza i nauczyciela sztuki Rega Watkissa. Najpierw mieszkali w wiosce St Levan, a pod koniec lat 60. przeprowadzili się do małego górniczego miasteczka St Just, które było inspiracją większości jej prac i jedynym tematem jej obrazów przez następne osiem lat. Potem przenieśli się do Penzance, gdzie mieszkała już do końca życia. Wraz ze zmianą domu zmieniała się także sceneria jej prac, ale nie tematy, bo te stale ukazywały ludzi żyjących w miastach i wioskach w Kornwalii. Każdy obraz opowiadał historię miłości, straty i codziennych wydarzeń…





Pomimo popularności jej prac i uznania, jakie jej przyniosły, Gill była osobą bardzo skromną. Nie szukała ani nie cieszyła się rozgłosem, żyła tylko po to, by malować i opiekować się rodziną, przez lata łącząc malowanie z wychowywaniem szóstki dzieci. I to kobiety i ich życie były tym, co ją w zasadzie inspirowało najbardziej. Bo choć na jej obrazach pojawiają się mężczyźni, ogólne wrażenie po ich obejrzeniu jest takie, że najchętniej przedstawiała kobiety. Kobiety zaradne, zajęte obowiązkami dnia codziennego, z których czerpały siłę do pokonywania trudności jakie los im zsyłał. Stawiające czoła wszelkim wichrom.  

Ona sama taka była. Zmarła w wieku 85 lat. Pozostawiła po sobie dzieci, siedmioro wnucząt i czworo prawnucząt.








Jej mąż, Reg Watkiss (1933-2010), który był profesjonalnym artystą, absolwentem Royal Academy of Arts w Londynie, malował bezludne krajobrazy, uzupełniając w ten sposób niejako twórczość żony. Jego pejzaże redukują panoramę Kornwalii do barwnych figur geometrycznych.  Prosto malowane bloki w odcieniach brązu, zieleni i pomarańczy ilustrują wzory tworzone przez mile kamiennych ogrodzeń, a jałowe wzgórza wrzosowisk oddają ponury nastrój krajobrazów wietrznego półwyspu.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 11 stycznia 2025

Triumfy Śmierci: encyklopedia ikonograficzna średniowiecza

Powszechnie wiadomo, że malarze często szukali inspiracji w dziełach powstałych w dawnych wiekach. Ale mniej znany jest fakt, że Pablo Picasso tworząc swoją Guernikę zainspirował się sycylijskim freskiem nieznanego autora z XV wieku w Palermo ukazującym Triumf Śmierci


Między XIV a XVI wiekiem w Europie namalowano wiele Triumfów  Śmierci. Był to gatunek bardzo popularny, zwierający głębokie treści, nawiązujący do biblijnej wizji Sądu Ostatecznego, do katastrofy opisanej w księgach Ezechiela i Zachariasza i oczywiście ilustrujący wizję z Apokalipsy Jana (J 6, 8): I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć, i Otchłań mu towarzyszyła. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta. Malarskie Triumfy Śmierci w intuicyjny sposób zapowiedziały a potem skomentowały pochód epidemii dżumy, zwanej czarną śmiercią w 1348 r. 

Mistrzowska kreacja anonimowego Sycylijczyka z połowy XV wieku sięga szczytów wizjonerskiego dramatu, budując wokół przedstawienia śmierci obraz dynamicznie kłębiących się, splecionych mas ludzkich. Jest to fresk o imponującej wielkości 600 × 642 cm,  powstały między 1440 a 1450 rokiem, w okresie gdy na kontynencie grasowały epidemie i towarzyszące im klęski głodu, kiedy Palermo należało do Hiszpanii, a Sycylią władał Alfons V Aragoński zwany Wspaniałomyślnym. Fresk powstał na dziedzińcu Palazzo Sclafani, zbudowanym w 1330 roku na polecenie hrabiego Matteo Sclafani, w pobliżu Pałacu Królewskiego (Palazzo dei Normanni). Po śmierci Alfonsa V Aragońskiego i długiej walce o jego sukcesję, w 1400 roku pałac został skonfiskowany i przydzielony szlacheckiej rodzinie hiszpańskiej, która jednak wróciła do swego kraju, porzucając budynek i skazując go na postępującą degradację. Trzydzieści lat później w pałacu zorganizowano pierwszy publiczny szpital w Palermo. Dziedziniec szpitala ozdobiono rzeźbami, obrazami i freskami, aby złagodzić cierpienia chorych.  Malowidło przedstawiające śmierć znajdowało się na ścianie dziedzińca szpitala przez pięć wieków -przetrwało w niemal idealnym stanie aż do wybuchu II wojny światowej. Aż w 1943 roku nagłe bombardowanie Palermo spowodowało zawalenie się sklepienia i inne poważne uszkodzenia Palazzo Sclafani. Wtedy zapadła decyzja oddzielenia malowidła od ściany, przeniesienia i schowania w bezpieczniejsze miejsce. Biorąc pod uwagę rozmiar obrazu, podzielono go na cztery części, aby łatwiej dokonać transferu. Najpierw umieszczono go w Sala delle Lapidi w Palazzo Pretorio, ale w 1954 roku przeniesiono do Galerii Regionalnej Sycylii w Palazzo Abatellis (Palermo, Włochy), gdzie do dziś jest eksponowany.

Dziś Trionfo della morte (Triumf Śmierci) uważany jest za encyklopedię ikonograficzną”. Ta średniowieczna alegoria zawiera odniesienia do wszystkiego, co wiąże się z takim przedstawieniem – obrazuje  życie i śmierć, liczne cnoty i wady, skutki grzechu pierworodnego czyli starość, ubóstwo i smutek… Główne wyobrażenie, czyli szkielet jeźdźca na rozkładającym się trupie konia pędzi ukośnie przez obraz, tratując duchownych i arystokrację odzianych we wspaniałe szaty. Ci pod kopytami końskimi są już martwi. Za chwilę śmierć dosięgnie również wytworne towarzystwo szlacheckiej młodzieży, która, nieświadoma swego losu, oddaje się beztrosko muzyce i polowaniu. Po jednej ze stron, w tle, widać tryskające Źródło Życia, które jest także źródłem nadziei i symbolem łaski.


Fresk w zamyśle zleceniodawcy i autora miał być zapewne realnym przestrogą, a właściwie miał skłonić do zastanowienia się nad niepewnością życia, bez rozróżnienia na rangę i wiek. Jednocześnie miał nieść pociechę. Bo Śmierć oszczędziła tłum biednych, obdartych ludzi, którzy widzą w niej wyzwolenie od ziemskiego bólu, podobnie jak to przedstawia Triumf Campo Santo w Pizie, dzieło Buonamico Buffalmacco z połowy XIII wieku.


Powstały obraz poraża ładunkiem ekspresji. Ci, którzy go widzieli porównują go do Guerniki Picassa,  zauważając podobieństwo między koniem z tego kultowego obrazu, a koniem znajdującym się w centrum Triumfu śmierci. Swoista więź miedzy obydwoma malunkami, tak bardzo odległymi od siebie w przestrzeni i czasie jest ewidentna – praca Picassa zdaje się być lustrzanym odbiciem fresku, lecz w obu przypadkach Śmierć jest bezstronnym mścicielem, który uderza zarówno w bogatych, jak i biednych, potężnych i słabych. Jest bolesna lecz czasem przynosi ulgę. Niszczy i pustoszy, ale wraz z nią nastaje cisza…


Guernica  została namalowana w Paryżu w ciągu zaledwie dwóch miesięcy na zlecenie hiszpańskiego rządu republikańskiego. Artysta spieszył się aby zaprezentować obraz na Międzynarodowej Wystawie Paryskiej, trwającej od maja do listopada 1937 roku. Pomysł na temat pracy przyszedł nagle, po zamachach bombowych na hiszpańskie miasto Guernica 26 kwietnia 1937 r. Picasso pokazał czarno-białą masakrę ludności cywilnej, łamiąc zasady perspektywy. Rozbijając bryły przedstawił chaos, zniszczenia wojenne i mrożący krew w żyłach krzyk w obliczu bezsensownego zła.  Guernica  szybko stała się symbolem najciemniejszej i najbardziej brutalnej strony XX wieku, uniwersalnym obrazem potępienia i współczucia.


Pablo Picasso nigdy nie odwiedził Palermo. Nigdy nie widział średniowiecznego fresku choć z pewnością widział  kilkakrotnie Triumf śmierci Petera Bruegla Starszego przechowywany w Prado w Madrycie. Jednak praca Picassa ma więcej zbieżnych elementów z pierwowzorem z Palermo niż dziełem Breughla. Pod koniec XIX wieku fresk z Palermo, znajdujący się wciąż w Palazzo Sclafani, został sfotografowany przez Giacomo Brogi.


Odbitki fresku mogły prawdopodobnie znajdować się w ogromnej kolekcji ponad 15 tysięcy fotografii zgromadzonych przez Pabla Picassa. I tak praca, którą uważa się za manifest nowoczesnej sztuki została zapożyczona z obrazu średniowiecznego. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

czwartek, 9 stycznia 2025

Atrakcje w Rzymie z okazji roku łaski od Pana

Rozpoczął się rok 2025 r. Jest to ważny rok, pamiętny i święty, w którym ceremonialne otwarcie drzwi w rzymskich Czterech Bazylikach inicjuje rok łaski od Pana. Wiąże się z nim wezwanie do pielgrzymki. Z tej okazji Rzym oferuje liczne atrakcje. Zostaną ukazane miejsca i artefakty, które na co dzień są niedostępne. Na odwiedzających Wieczne Miasto czekać będą także liczne wydarzenia, wystawy i imprezy. 


Jedną z propozycji jest prezentacja postaci Świętych Kobiet ogłoszonych Patronkami Europy i Doktorami Kościoła. Wytyczona została trasa ich śladami, z przystankami obejmującymi miejsca z nimi powiązane, takie jak kościół Santa Brigida w Campo de' Fiori, Santa Maria sopra Minerva, w którym znajdują się relikwie św. Katarzyny ze Sieny, oraz Trinità dei Monti, związane ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, a także kościoły ukazujące św. Hildegardę z Bingen, św. Teresę z Avila i św. Teresę Benedyktę od Krzyża (Edytę Stein). Każdy z tych kościołów opowiada historię wiary, kultury i duchowości kobiet, które pozostawiły głęboki ślad w historii Kościoła (LINK).

Oczywiście znane zabytki miasta zostały odświeżone i zapraszają w swoje podwoje. Pielgrzymi będą mogli odwiedzić Muzea Watykańskie, Koloseum, Forum Romanum a także przejść się Via Appia, którą św. Paweł, według Dziejów Apostolskich, wjechał do Rzymu. Panteon, przekształcony w kościół w 609 r., przypomni o antycznej przeszłości Rzymu, a katakumby San Callisto o początkach Kościoła.


Jubileusz to wydarzenie duchowe, ale także niezwykła okazja zapoznania się z dziełami sztuki istotnymi dla kultury europejskiej. Dlatego Rok Święty 2025 wyróżnia się bogatym programem wydarzeń liturgicznych i kulturalnych, z których kalendarium można zapoznać się na oficjalnej stronie internetowej. Wśród najważniejszych nie można przegapić wielkich uroczystości: Wielkanocy, Zesłania Ducha Świętego i innych świąt liturgicznych ze specjalnymi obchodami w rzymskich bazylikach. Co jakiś czas organizowane będą spotkania tematyczne przeznaczone dla poszczególnych grup, np. dla młodzieży, rodzin, osób konsekrowanych i pracowników charytatywnych. Podkreślono rolę wolontariatu i potrzeby spełniania dzieła miłosierdzia na rzecz najbardziej potrzebujących, które ucieleśniają ducha Jubileuszu

Główne wydarzenia będą dostępne dla wszystkich, bez biletów, wymagana jest jednak rejestracja na oficjalnym portalu jubileuszowym www.iubilaeum2025.va . Dla tych, którym nie uda się wejść do Bazylik z powodu natłoku wiernych, na Placu Świętego Piotra ustawione zostaną gigantyczne telebimy, aby każdy mógł śledzić na żywo przebieg każdej uroczystości. Punkt informacyjny Jubileuszu 2025, działający od miesięcy przy via della Conciliazione 7 w Rzymie jest czynny od poniedziałku do niedzieli w godzinach 10.00 – 17.00 Podczas Jubileuszu pielgrzymi będą mogli skorzystać z punktów żywieniowych i ośrodków przyjęć. Wszystko ułatwi Karta Pielgrzyma, czyli bezpłatna karta cyfrowa, niezbędna do wzięcia udziału w wydarzeniach Jubileuszowych i zorganizowania pielgrzymki do Drzwi Świętych. Karta pozwala także na skorzystanie ze zniżek na transport, zakwaterowanie, wyżywienie i wydarzenia kulturalne. Aby ją otrzymać trzeba po prostu zarejestrować się (zalogować) za pomocą strony jubileuszu: https://www.iubilaeum2025.va/en/carta-del-pellegrino.html lub za pośrednictwem oficjalnej aplikacji Jubilee. Po wprowadzeniu swoich danych pielgrzym otrzymuje osobisty kod identyfikacyjny oraz konto w aplikacji. Portal umożliwia rejestrację indywidualną lub grupową, umożliwia zgłaszanie wszelkich potrzeb osób niepełnosprawnych, modyfikację lub anulowanie rezerwacji, zarządzanie czasem planowanej pielgrzymki.

Jak już wspomnieliśmy, wydarzenia roku świętego to nie tylko celebracje religijne. W programie Roku Świętego przewidziano szereg wystaw, koncertów i inicjatyw kulturalnych. Do najważniejszych wydarzeń zalicza się bezpłatną wystawę prezentującą obraz Marca Chagalla Białe Ukrzyżowanie, który można oglądać w Palazzo Cipolla do 27 stycznia. Dzieło to, które jest ulubioną pracą malarską papieża Franciszka wypożyczono z Instytutu Sztuki w Chicago.

Do 16 lutego 2025 r. w kościele Sant'Agnese in Agone eksponowana jest wystawa Ikony Nadziei na której umieszczono ikony wschodnie przechowywane w zbiorach Muzeów Watykańskich. Wystawa jest bezpłatna i otwarta codziennie od 9:00 do 19:00, oferując odwiedzającym możliwość poznania bogatego i fascynującego aspektu duchowości wschodnich chrześcijan.

Klasztor Bramantego (Chiostro del Bramante) leżący w samym sercu Rzymu będzie obok Watykanu drugim ważnym ośrodkiem kulturalnym oferującym szereg wydarzeń łączących sztukę renesansu z historią i duchowością tamtych czasów. Będzie można tam zobaczyć prezentację historii pielgrzymów, którzy w minionych wiekach przemierzali dzielnicę Ponte, aby dotrzeć do wiecznego miasta (LINK).  Inną propozycją jest wytyczenie trasy kościołów Unii Europejskiej, Europa w Rzymie, która obejmuje postoje w 28 kościołach i bazylikach. Każdy kościół na szlaku pielgrzymkowym jest powiązany z konkretnym państwem członkowskim UE, albo ze względów artystycznych lub kulturowych, albo dlatego, że dany kościół ma tradycję przyjmowania pielgrzymów do Rzymu, którzy przybyli z określonego państwa UE. Polska oczywiście ma swój punkt w kościele św. Stanisława leżącym w centrum miasta, w pobliżu Koloseum (LINK).


Zadbano także o tych, którzy wolą przeżywać Święty Rok z dala od tłumów. Wokół Rzymu wyznaczono tzw. Ścieżki Jubileuszowe, które niegdyś były drogami duchowej pobożności. Dzięki sześciu dostępnym trasom współcześni pielgrzymi mogą cieszyć się walorami przyrody wiosek rozrzuconych wokół miasta oraz znajdującymi się w nich skarbami kultury.

Niecodzienną jest inicjatywa Stolicy Apostolskiej, która wprowadza sztukę współczesną do więzień. Dykasteria ds. Kultury i Edukacji przygotowała program, który oferuje każdemu koncepcję nadziei, o której pisze papież Franciszek w bulli ogłaszającej Jubileusz. Program ten zainicjowany w Pawilonie Stolicy Apostolskiej na Biennale w Wenecji teraz rozwija się o nowe projekty artystyczne, w tym specjalną instalację w więzieniu Rebibbia autorstwa Marinelli Senatore ukazującą grę świateł i słów w różnych językach i dialektach, proponowanych przez więźniów. Ponadto zostanie otwarta stała przestrzeń wystawiennicza w Rzymie Conciliazione 5, aby zapewnić pielgrzymom możliwość podziwiania dzieł współczesnych artystów. Pierwszym z nich będzie Yan Pei-Ming, który zaprezentuje nową pracę poświęconą więzieniu Regina Coeli

Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich wystaw i koncertów. O niektórych będziemy informować naszych czytelników na bieżąco. Przypominamy przy tym, że wszystkie rzymskie muzea państwowe można zwiedzać za darmo w każdą pierwszą niedziele miesiąca (lista TUTAJ), a Muzeum Watykańskie w każdą ostatnią niedzielę miesiąca (LINK). Bezpłatnym wstępem wówczas objęte są: Kaplica Sykstyńska, La Loggia i Le Stanze di Raffaello, Galeria map geograficznych, Cortile Ottagono i Laocoon oraz Bramante Staircase.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 21 grudnia 2024

Zagadki życia świętego Józefa w sztuce na przełomie wieków

Żyd z Nazaretu żyjący w I wieku, a noszący imię Józef stał się jedną z najbardziej znanych osób na świecie, nie wypowiadając ani jednego słowa. W Biblii św. Józef jest prawie niewidzialny. Nowy Testament odnosi się do niego, jako do prawnego ojca Jezusa i męża Maryi. Występuje jednak tylko w kilku początkowych momentach życia Jezusa. We śnie przeżył swoje Zwiastowanie, opiekował się Maryją i Jezusem od chwili narodzin Dzieciątka i ucieczki do Egiptu. Po raz występuje w opisie pielgrzymki Świętej Rodziny do Jerozolimy, kiedy 12 letni Jezus zaginął i odnalazł się w Świątyni. Kilka lat później najprawdopodobniej umarł w Nazarecie


Cichy styl życia Józefa wpłynął na jego wyobrażenia w sztuce. Od pierwszych wieków aż do XVI stulecia Józef ukazywany był w tylko towarzystwie Maryi i Jezusa, w scenach Narodzin i Adoracji Dzieciątka Jezus, ucieczki do Egiptu, ewentualnie podczas innych chwil opisanych w Ewangelii. Tak jest na najstarszym przedstawieniu, na mozaice w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie, gdzie Józef został pokazany jako młody, brodaty, ubrany w rzymską tunikę mężczyzna w scenie Narodzin Jezusa, rozmawia z aniołami, trzymając w lewej ręce nie kij pasterski ale laskę symbolizującą władzę i odpowiedzialność. W innym cyklu Józef stoi na tle Betlejem, miasta Dawida, z rodu którego narodził się Jezus. Po prawej jego stronie widać Jerozolimę, miejsce śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Potem, z biegiem czasu, wraz z wzrostem nabożeństwa do św. Józefa, zaczęto go pokazywać głównie jako opiekuna Maryi i Dzieciątka. W tryptyku z Pokłonem Trzech Króli Hieronima Boscha (1494) św. Józef na lewym skrzydle klęczy w cieniu i ogrzewa pieluszki nowonarodzonego dziecka przy ognisku.
 


W innych dziełach, na przykład w obrazie Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu  Gerarda Davida (1510), Maryja karmi Dzieciątko winogronami, a św. Józef w tym czasie strąca kijem kasztany z drzewa.

Na innym obrazie św. Józef na przykład gotuje na podłodze kaszkę.
 
Conrad von Soest , Boże Narodzenie (1403)
 

Jak widzimy Conrad von Soest przedstawia Józefa jako starszego mężczyznę, o siwych włosach i długiej, białej brodzie. I mimo, że temat przedstawień jest dość schematycznie ukazywany to sam św. Józef wyobrażany jest różnorodnie: Święty jest stary, młody, w chwili snu, podczas pracy, o sporej tężyźnie ale i w słabości zdradzającej podeszły wiek.
 
I tu dotykamy kolejnego problemu z tym Świętym, którym był teologiczny dylemat związany z jego wiekiem. Czy Józef był stary, gdy się żenił z Maryją? Raczej musiał być w sile wieku, bo według Ewangelii św. Józef wyruszył pieszo lub na ośle w fizycznie wymagającą podróż do Egiptu, aby uchronić swojego ziemskiego syna i żonę przed zemstą z rąk Heroda. Ponadto św. Józef był cieślą, a praca ta wymagała siły i zręczności. Nauczył także tego rzemiosła Jezusa.
 
W XVII wieku następuje radykalna zmiana w sztuce, wraz z upowszechnianiem się idei kontrreformacji. Św. Józef na obrazach zostaje pokazany sam na sam z Dzieciątkiem, artyści podkreślali w ten sposób związek pomiędzy ojcem i synem, przywiązanie i pełne czułości chwile. W najczęściej reprodukowanym obrazie autorstwa Guido Reniego (1635) św. Józef trzyma Dzieciątko tak samo jak wcześniej Madonna, a ono bawi się jego brodą. U Bartolomé Estebana Murillo św. Józef podtrzymuje dziecko stojące na kamiennym cokole, aby nie spadło.

Guido Reni, Święty Józef trzymający na rękach Dzieciątko Jezus (1635)
 

Bartolomé Esteban Murillo, Święty Józef i Dzieciątko Jezus (1665-66)

W czasach nowożytnych Opiekun Jezusa staje się patronem królestw i prowincji.  Hiszpański król Karol II mianował Józefa patronem swojego imperium. W Austrii i Czechach za cesarza Józefa zapanował Józefinizm i powstały ogromne cykle malarskie ze scenami z życia św. Józefa. Przenoszony przez misjonarzy kult św. Józefa na  obie Ameryki skutkuje nowymi, niezwykłymi plastycznymi pracami. W Peru artyści połączyli wizerunek przywieziony z Europy z elementami pochodzącymi z ich rodzimej tradycji. W rezultacie powstał niezwykły obraz na którym Józef trzyma małego Jezusa na rączkę, jakby obaj zostali uchwyceni podczas spaceru (LINK). Obaj odziani są w jaskrawe, pokryte płatkami złota szaty uszyte z tkaniny Cumbi, materiału zarezerwowanego dla władców Inków. Czerwone sandałki Jezusa nawiązują do obuwia noszonego przez arystokrację inkaską. Jezus przy tym niesie koszyczek z narzędziami stolarskimi…

Malarz szkoły z Cuzco, Święty Józef i Dzieciątko Jezus (przełom XVII i XVIII w.) 
 


W Polsce najważniejsze  sanktuarium św. Józefa znajduje się Kaliszu, gdzie czczony jest obraz św. Rodziny. Jedno najstarszych przedstawień św. Józefa, pochodzące z 1678 roku czczone jest w kościele Mariackim w Krakowie, który pod 1715 roku oddano temu Świętemu pod opiekę. Od XVII wieku św. Józef staje się nie tylko patronem krajów. Mianowany jest potężnym Wspomożycielem w najtrudniejszej dla każdego człowieka chwili, czyli w momencie śmierci. Na wielu obrazach św. Józef jako patron dobrej śmierci zostaje pokazany właśnie w tej intymnej, ostatniej godzinie swojego życia. Tak go pokazał Giuseppe Maria Crispi. Obraz, namalowany pod patronatem kardynała Bolonii, przedstawia starego i umierającego Józefa w biednym i smutnym domu. Zapłakana Maryja siedzi przy łóżku męża, u którego stóp leży laska. Narzędzia ciesielskie są porzucone obok. U wezgłowia stoją aniołowie, a młodzieńczy Jezus siedzi, trzyma przybranego Ojca za rękę i mu błogosławi.

Giuseppe Maria Crespi, Śmierć św. Józefa (ok. 1712)

I tu dochodzimy do kolejnego problemu związanemu z osobą św. Józefa. Jest on obok Maryi jedynym świętym, którego relikwii nie znajdziemy w żadnym kościele. Nawet lokalizacja grobu  przez wiele stuleci była niewiadoma. Według tradycji było tylko wiadome, że zmarł i został pochowany w Nazarecie. Aż w 1853 roku doszło do sensacyjnego, przypadkowego odkrycia w podziemiach w klasztoru Sióstr Nazaretanek w Nazarecie. Siostry podczas zwykłego remontu znalazły wejście do  sklepionych podziemi i pustej komory grobowej w I wieku n. e. Podziemia uznano za pozostałości domu, warsztatu ciesielskiego św. Józefa, a jedną z komór zamkniętą wielkim głazem za jego grób. Kompleks leży blisko Bazyliki Zwiastowania, postawionej według przekazów na ruinach domu św. Joachima i Anny. Piwnice klasztoru sióstr Nazaretanek od 2004 roku szczegółowo badał archeolog prof. Ken R. Dark z Uniwersytetu w Reading. Uzyskane wyniki opisał niedawno w książce The Sisters of Nazareth convent. A Roman-period, Byzantine and Crusader site in central Nazareth, Londyn, 2020. oraz wydanej w zeszłym roku Archaeology of Jesus' Nazareth (LINK).


Jak wspomnieliśmy grób w Nazarecie był pusty. Gdzie więc podziały się szczątki św. Józefa? Święty Bernardyn ze Sieny (+1444) wprost wyraził przekonanie, że św. Józef, podobnie jak Maryja, został przez Jezusa po swojej śmierci z ciałem wzięty do nieba. Pogląd ten podzielał także św. Franciszek Salezy. Potwierdzeniem tej opinii może być zdarzenie, które miało miejsce w XIX wieku w Santa Fé, w stolicy Nowego Meksyku w USA. Otóż Siostry Loretanki, które w 1873 roku wybudowały w tym mieście kaplicę i klasztor znalazły się po nagłej śmierci budowniczego kościoła w wielkim kłopocie. Okazało się, że wykonawca umarł zanim skończył budowlę i w kaplicy nie było schodów prowadzących na chór. Zmartwione i bez środków dokończenie budowy siostry powierzyły swój kłopot św. Józefowi. Ostatniego, dziewiątego dnia Nowenny do św. Józefa, do furty klasztoru zapukał mężczyzna, który zaoferował swoją pomoc i obiecał ze zbuduje schody. I tak się stało. Nikomu nieznany cieśla wybudował spiralne schody bez centralnej podpory czy ściany na której by się opierały i to bez użycia gwoździ czy choćby kleju. Schody po dziś dzień stoją wbrew prawom fizyki, liczba ich stopni wynosi 33, a żeby było jeszcze bardziej zagadkowo,  drewno użyte do ich budowy pochodzi z gatunku drzewa, które  nie występuje w stanie Nowy Meksyk i nie kupiono go w Santa Fé. Gatunek świerku, z którego pozyskano drewno, rośnie aż na Alasce, odległej prawie 6 tysięcy kilometrów. Oryginalne schody nie miały poręczy, dopiero dziesięć lat później dobudował ją inny cieśla Phillip August Hesch.

Cichy św. Józef, wierny małżonek Maryi, odpowiedzialny ojciec rodziny, przyjaciel nieszczęśliwych, opiekun chorych i umierających, opiekun Kościoła, poskromiciel złych duchów trapiących człowieka - złych nałogów, nieopanowanych namiętności - jest patronem wielu profesji, miast, krain i państw. Patrząc na małe figurki w tradycyjnych szopkach warto zdawać sobie sprawę z tego, kim był…
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.