Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Granada TV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Granada TV. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 maja 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.24: Kulisy realizacji filmu Control o Joy Division

 

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ, dziesiąta TUTAJ, jedenasta TUTAJ, dwunasta TUTAJ, trzynasta TUTAJ, czternasta TUTAJ a piętnasta TUTAJ, szesnasta TUTAJ, siedemnasta TUTAJ, osiemnasta TUTAJ, dziewiętnasta TUTAJ, dwudziesta TUTAJ a dwudziesta pierwsza TUTAJ, dwudziesta druga TUTAJ a dwudziesta trzecia TUTAJ.

Tony odszedł z Granady, było wiele powodów tej decyzji. Nie zgadzał się z polityką redakcji, nie chciał redagować i czytać na antenie biuletynu o działalności telewizji, czasem też zdarzyło mu się przekląć w pobliżu mikrofonu, co w końcu poszło w eter. Stało się to powodem jego zawieszenia. Poinformowano też związek dziennikarzy a w TV nadano specjalne przeprosiny. 

Anthony Wilson i telewizja Granada chcą przeprosić za wszelkie niedogodności spowodowane u widzów oglądaniem biuletynu o 15:00. Pragniemy podkreślić, że było to całkowicie niezamierzone i Anthony nie zdawał sobie sprawy, że jego uwagi są nadawane ne żywo.

W oczekiwaniu na echo wydarzenia pojechał do Londynu żeby nagrywać program After Dark dla BBC4. Zaangażował się też w politykę - w działania ruchu regionów, może nawet miał plany żeby zostać premierem? 

W marcu 2004 uczestniczył w wieczorku poświęconym pamięci Roba Grettona. Przemówił, wraz z Peterem Hookiem. Ten ostatni miał przeczucie, że po odejściu tylu legend Factory Tony może być następny. 

Wilson wtedy zaangażował się z Yvette w regenerację East Lancashire, w celu czego powołano agencję Elevate. Pod koniec 2004 roku skierował swoje zainteresowania w stronę filmu. Postawił sobie za cel ekranizację książki Deborah Curtis, a jako reżysera zatrudniono Antona Corbijna (okoliczności jego przeprowadzki do UK opisaliśmy TUTAJ). Zdaniem Tony'ego wszystkie filmy muzyczne były do niczego, chcieli zrobić coś bardziej ambitnego. Tytuł Control zaproponował Corbijn, od tytułu piosenki zespołu. Curtis jako osoba kontrolująca swoje życie i przeznaczenie, ale też jako ktoś, który nie mógł kontrolować swojej choroby.         


W rolę Tony'ego wcielił się Craig Parkinson. Było to dla niego wielkie przeżycie, wiele razy oglądał Wilsona w TV i wydawało mu się, że ten zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Z kolei ojciec aktora mówił, że Tony to spryciarz.

Zaproponowano mu wtedy pracę w radio BBC. Prowadził tam program sportowy Ground Rules, oraz teleshow Talk of the Town z kawiarni kina artystycznego. W 2006 roku Yvett zachorowała na raka piersi, na szczęście szybko wykrytego.

Craig Parkinson prosił podczas kręcenia filmu, żeby nie informować go, jeśli Tony pojawi się na planie. Akurat pojawił się w chwili gdy kręcono scenę, kiedy Wilson przedstawia Joy Division w Granada TV. Aktor wiedział, że Tony miał wtedy czarną marynarkę, ale ponieważ film był czarno - biały, nie powinno mieć znaczenia, że założył brązową. Oczywiście Tony zwrócił mu na to uwagę.

W tamtym czasie BBC zaproponowało mu prowadzenie talk show o polityce. Zgodził się, ponieważ zawsze polityka bardzo go interesowała.  
 

C.D.N.        

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 18 stycznia 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.9: Ostatnia notka Iana Curtisa z Joy Division, przed samobójstwem

  

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ.

Kolejna część streszczenia dotyczy rozdziału 5, pt. Byłem na niego wściekły, z mottem Daniela Webstera: Nie ma ucieczki od spowiedzi nawet w samobójstwo... bo ono też jest spowiedzią.

Rozpoczyna się od podkreślenia ważnej roli programu World in Action, promującego między innymi, muzykę progresywną. Był to jednocześnie program niezwykle eksperymentalny, często odbywał się w terenie. Tony idealnie pasował tutaj do roli prezentera. Znajomi wspominają czas, kiedy na Ianie Curtisie okoliczności wywierały coraz większą presję. Muzyk wydawał się być coraz mniej władny podołać zaistniałej sytuacji. Kiedy zespół nagrywał Closer, Ian mieszkał z Annik, ta jednak miała bardzo dominującą osobowość. W wyniku tego Curtis stawał się coraz bardziej wycofany i milczący. 

Hook wspomina, że jedyną osobą, która umiała się jej przeciwstawić był Rob Gretton. Była przy tym wybredna, i wybrzydzała co do jakości hoteli w jakim zatrzymywał się zespół. Ian wydawał się unikać swojego miejsca zamieszkania, żony i córki. 

W kwietniu podczas jednego z powrotów przedawkował barbiturany. Zostawił wtedy list pożegnalny, jednak wylądował w szpitalu na płukaniu żołądka. Wtedy wydarzyła się słynna afera z koncertem w Bury (opisana przez nas wiele razy TUTAJ) i próbą zastąpienia Curtisa Ianem Hempsallem. Patrzył na to z boku i wydawało mu się, że zespół da sobie radę bez niego. Oczywiście doszło o awantury, o czym już pisaliśmy.

Później Ian mieszkał z Bernardem a ten poddawał go hipnozie (zapisy omawialiśmy TUTAJ). Wiadomo jaka dalej była kolej rzeczy, kilka koncertów, mieszkanie u Tony'ego i Lindsay, nagranie LWTUA, przygotowania do wylotu do USA. Tony pracował wtedy nad ostatnim odcinkiem programu, który miał być wyemitowany 19.05.1980. Mimo, że Annik go ostrzegała, Wilson zignorował to i uważał, że to wszystko o czym śpiewa Curtis jest tylko sztuką.


Annik widziała ciało Iana w kostnicy, później przebywała z Tonym i Lindsay słuchając obu płyt zespołu (choć temu zaprzeczała). Bilet powrotny do Brukseli Tony kupił jej na nazwisko Curtis.

Ciało Iana Curtisa badał koroner z Macclesfield - Timothy Dennis. Oświadczył, że Ian miał depresję, był pod presją stresu z powodu problemów rodzinnych, dodatkowo, miał epilepsję. Słyszał o jego próbie samobójczej, pokaleczeniu się nożem, pobycie w szpitalu po przedawkowaniu, opuszczonych wizytach u psychiatry. Deborah wspomniała, że wiele razy mówił, iż chce umrzeć młodo. Podczas śledztwa, odnaleziono notkę, pozostawioną na stojaku, gdzie się powiesił: Na tę chwilę chcę umrzeć, nie mogę więcej wytrzymać.

 

Po latach Deborach stwierdziła, że zawsze planował popełnić samobójstwo, nawet zanim ją poznał. Pytaniem otwartym pozostaje, na ile uwaga Tony'ego w tamtym czasie skupiła się na realizacji programu, zamiast na sprawach Iana

Kolejne lata jednak Tony spędził na nadawaniu sensu temu, co w swoim życiu zrobił Ian. Mówił, że jest na niego wściekły, za to że się zabił. Nie powinien ich zostawiać, ale skoro tak się stało - jego wola.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                

środa, 8 grudnia 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.19: Wizja a Factory Sample narodziła się pod wpływem LSD

    

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1234567891011121314151617 i 18).

20.09.1978 roku zespół wystąpił w Granada TV (warto zobaczyć TUTAJ). Chociaż wiele lokalnych zespołów miało taką szansę i szybko ich występy zostały zapomniane, to jednak występ Joy Division przeszedł do historii. 

Na tle filmu World in Action i ulicy z samochodami z Hulme robotyczny taniec Iana Curtisa robił niesamowite wrażenie.


Latem 1978 roku Roger Eagle - promotor muzyki, zadzwonił do Tony Wilsona i zaproponował mu założenie wytwórni płytowej, celem promocji zespołów z Liverpoolu i Manchesteru. Tony widząc jak wiele ciekawych zespołów pojawiło się wokoło przyjął tą inicjatywę niezwykle entuzjastycznie. 

Pewnej sobotniej nocy Wilson w towarzystwie Erasmusa zażył tabletkę LSD. Wszystko odbyło się w mieszkaniu perkusisty Durutti Column. Tony miał wizję, że przelatuje przez jego kolekcję płyt i zobaczył album Santany Abraxas, który był zapakowany w torebkę foliową. Tym sposobem pojawiła się w jego głowie idea The Factory Sample (warto zobaczyć TUTAJ). Na drugi dzień wymyślił że wydawnictwo będzie dwusinglowe, na fałdowanym papierze i w folii. Ten pomysł nie spodobał się Rogerowi Eagle, dlatego Wilson porzucił wizję robienia wspólnego wydawnictwa z Liverpoolem i zdecydował, że Factory będzie wydawnictwem z Manchesteru. Pomyślał też o zespołach, pod ręką byli Durutti Column, Joy Division, zdecydował się też na zespól Cabaret Voltaire z Sheffield

Wtedy coraz bardziej znany był Martin Hannett, realizator Spiral Scratch the Buzzcocks, oraz Cranked Up Really High zespołu Slaughter and the Dogs. Również karierę robił Jilted John, mający już w dorobku zrealizowane przez Hannetta trzy przeboje.


Wtedy w życiu Iana Curtisa sprawy rodzinne zeszły lekko na bok z powodu pozytywnych zmian wkoło zespołu. Deborah była w ciąży z Natalie, choćby ten fakt pokazywał jak odmienna była sytuacja Iana w porównaniu z pozostałymi członkami Joy Division. Ian po koncertach nie mógł imprezować z kolegami z zespołu, bardzo poważnie podchodził do roli przyszłego ojca. Mili też w domu psa collie, o imieniu Candy - nazwanego tak na cześć piosenki Velvet Underground pt. Candy Says.


W październiku 1978 roku również Bernard wziął ślub z Sue Barlow, i prawdopodobnie to była przyczyna że zbliżyli się do siebie z Ianem

Ian wtedy stal się liderem zespołu, i chociaż nikt tego nie mówił oficjalnie, to był jego zespół, który realizował jego wizję. 

Tworzenie piosenek odbywało się podczas wspólnych jamów. Grali a Ian siedział z kartkami papieru. Nie mieli wskazówek jak pisać piosenki, być może dlatego wychodziło im to, choć czasami nie. Ale im dłużej to trwało tym byli coraz lepsi i tym bardziej stawali się zespołem Iana Curtisa.

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                 

piątek, 3 stycznia 2020

Factory Records: Archiwum Tony Wilsona omawia Jon Savage cz.1

Na uruchomionym niedawno kanale Factory Records Mat Bancroft i Jon Savage omawiają kolekcję Tony Wilsona - jednego z współzałożycieli wytwórni. 

Jako pierwsza omawiana jest reklama zaprojektowana przez Malcolma Andre Bertranda, pochodząca z czasów strajków studenckich - w zasadzie pierwsza grafika związana z wytwórnią. Oryginalna grafika powstała w roku 1966 na Uniwersytecie w Strasburgu. Pochodzi jeszcze sprzed epoki Petera Savillea i dodatkowo odzwierciedla obsesję Tony Wilsona do umiędzynarodawiania grafik wytwórni.
Kolejnym omawianym artefaktem jest arkusz papieru ściernego wykorzystanego podczas produkcji okładki płyty The Return of Durutti Column (Fac 14). Papier pochodzi w firmy Woodley z Manchesteru. Co ważne, Savage podkreśla, że Factory stawiał zawsze na lokalnych producentów. Spowodowało to zmianę natury miasta z producenta bawełny w imperium  kulturalne.


Papier ścierny wziął się z fascynacji Tonyego Wilsona francuskim pisarzem i filozofem  Guy Debordem, którego książka Memoires oprawiona była właśnie w niego. Zarówno książka jak i płyta miały niszczyć wszystko co znalazło się w pobliżu.


Kolejnym artefaktem jest plakat autorstwa samego Tony Wilsona z zaproszeniem na pierwsze noce koncertowe organizowane przez Factory. Savage zwraca uwagę na stylistykę punk, która później została przejęta przez Petera Savillea.


Kolejna pamiątka z kolekcji to ulotka wytwórni, promująca jej wydawnictwa. Znajduje się na niej logo zaprojektowane przez Petera Savillea. Cała ulotka jest zielono - biała i zdaniem Savagea kopiowana była w Granada TV, oczywiście za darmo, zatem Wilson używał wszystkich dostępnych źródeł.


Kolejna ulotka przedstawia reklamę singla OMD - Electricity (FAC 6). Znowu zaprojektowana przez Wilsona i kopiowana w Granada TV. Mat Bancroft zwraca uwagę, na ogromną różnicę estetyki ulotki i okładki singla Electricity.


Jako następny eksponat z kolekcji omawiana  jest koperta - pierwszy materiał zawierający wkład Petera Savillea. Chodziło o to żeby oficjalna korespondencja wytwórni prowadzona była na firmowym papierze.


Jako następna omawiana jest ulotka prasowa reklamująca wydawnictwa Factory zaprojektowana przez Jona Savagea. Autor podkreśla że kserowana była na papierze Granada TV.


Zdjęcia obuwia pochodzą z prasy lat 30 - tych. Ulotka pochodzi z czerwca i zapowiada rychłe ukazanie się m.in. Unknown Pleasures zespołu Joy Division.


W kolekcji znajduje się masa newsletterów wytwórni. Listy pisał Wilson, Savage zwraca uwagę że potrafił doskonale się komunikować z otoczeniem. Potrafił w naturalny sposób operować PR-em. 

Wkrótce omówimy kolejną część artefaktów z kolekcji Tony Wilsona. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                      

czwartek, 11 kwietnia 2019

Pierwszy występ Joy Division w Granada TV: Na tle zespołu fragmenty filmu World in Action o CIA. Co to za film?


W teledysku Joy Division wyprodukowanym po pierwszym występie zespołu w Granada TV znajduje się fragment filmu o CIA, powstały w ramach serii World in Action, pokazujący samochody jadące przez Waszyngton. Scenę tę opisał Jon Savage w książce So This is Permanence (pisaliśmy o tym TUTAJ):

Zarówno w tekście jak i muzyce Joy Division odtwarzają depresyjne miasto Manchester, zdegradowane i opustoszałe otoczenie, ale w pewien sposób futurystyczne. Granada TV podkreśliła w pewien sposób przestrzenny charakter tej piosenki poprzez umieszczenie negatywów samochodów jadących przez Waszyngton pochodzących z filmu dokumentalnego o CIA World in Action.
 
Wbrew obiegowym opiniom w Polsce, Manchester lat 70. i 80. nie był kolorowym miastem Zachodniej Europy, podobnym do miast z amerykańskich filmów. Przypominał raczej szare i ponure miasta Europy Wschodniej (więcej o Manchesterze TUTAJ). 

Pomiędzy zniszczonymi parterowymi domami, w większej części opuszczonymi, gdzie co i raz widać było sterty gruzu pochodzące jeszcze z ostatniej wojny, stały monstrualne bloki (tak było Salford i w Hulme). Panowała beznadzieja, tak odczuwalna w Polsce u schyłku PRL. Można by więc uznać, że poczucie rezygnacji i braku perspektyw było wtedy tak samo odczuwalne w Manchesterze co  w każdym polskim mieście.
 
I właśnie w takiej sytuacji miejscowa telewizja, Granada TV, produkowała serial telewizyjny World in Action, który w zasadzie nie był dokumentem lecz cyklem opowiadającym o konkretnych sprawach bieżących, często z gatunku dziennikarstwa śledczego.  

Producentem serii był Australijczyk Tim Hewat, który przyjechał do Wielkiej Brytanii ze Szwajcarii, gdzie nakręcił opowieść o wybuchu tyfusu w jednym z kurortów, w szczycie zimowego sezonu turystycznego, czym tak rozjuszył zazwyczaj łagodnych tubylców perspektywą niekorzystnego rozgłosu, że ci obrzucili go kamieniami.

Program był emitowany regularnie od 1963 do 1999 roku, wzbudzając nie raz kontrowersje. Pierwszy odcinek opowiadał o wyścigu zbrojeń atomowych i wyjaśniał przyczyny konfliktu pomiędzy  Chruszczowem  i Kennedy'm. W 1964 r. nawet zakazano jego wydawania, bo pokazał złe warunki, w których musieli ćwiczyć brytyjscy sportowcy przed Olimpiadą w Tokyo. Największą popularność zdobyły odcinki o Froncie Narodowym i Irlandii Północnej, infiltracji związków zawodowych przez organizacje terrorystyczne, film z pytaniami czy Królowa powinna płacić podatki i wywiad z Margaret Thatcher, zanim została premierem. Spore zainteresowanie towarzyszyło również trzem odcinkom o historii Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), publikowanym pod tytułem The Rise and Fall of CIA od 16 do 30 czerwca 1975 r. Był to materiał śledczy na temat znaczenia CIA w USA (sezon 11 serii, odcinki 38-40). Pierwszy był próbą odpowiedzi na pytanie - czy amerykańska nie stała się zbyt duża i potężna? Drugi był dochodzeniem w sprawie metod CIA, którymi próbowano dokonać przewrotu w kilku krajach, głównie w Iraku, Gujanie i na Kubie, a trzeci o wojnach prowadzonych przez CIA z amerykańskimi prezydentami i ich długoterminowych konsekwencjach.

Właśnie z tej serii pochodzi fragment z samochodami wykorzystanymi we wspomnianym na wstępie teledysku.

Program World in Action  trzeba przyznać był szczególną formą dziennikarstwa, jeden z jego odcinków z  1964 roku, do którego produkcji zatrudniono braci Maysles’a i Don’a Pennebaker, był jednym z pierwszych programów telewizyjnych mających charakter filmu pełnometrażowego, dotąd pokazywanego w kinach. Był to film Yes! Yes! New York Meets the Beatles, o wizycie muzyków w USA, który ostatecznie został pokazany nie w ramach serii, lecz jako samodzielny dokument.

World in Action to także muzyka. Temat  przewodni serialu był dziełem Shawn’a Phillips’a, a na organach grał sam Mick Weaver  - alias Wynder K Frog (więcej o nim TUTAJ).

Shawn Phillips po latach z żalem stwierdził w jednym z komentarzy pod tekstem o serialu: Napisałem ten utwór muzyczny. W tamtym czasie moim menedżerem był Jonathan Weston, ale nie miał nic wspólnego z powstaniem tego dzieła, w rzeczywistości ukradł mi tantiemy. Całe 189,000 funtów brytyjskich (TUTAJ). 

Czy to nie tragiczne? Serial, który ujawniał i piętnował nieetyczne postawy, skrzywdził jednego z twórców…  Jeszcze raz życie przerosło scenariusz filmowy.

Takie historie jednak tylko u nas, dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 9 marca 2019

Manchester: historia miasta i ważne miejsca dla fanów Joy Division i Manchester Sound

W latach 70. Manchester stał się miastem, którego mieszkańcy czuli się zapomniani przez Boga i historię. Nie było tygodnia, żeby nie zamknięto fabryki, trwały ciągłe strajki i wydłużały się kolejki bezrobotnych. Miasto, które całkiem nieźle prosperowało w czasach wiktoriańskich dzięki przemysłowi włókienniczemu, teraz wyglądało niczym jedna z maszyn tkackich, która przestała działać i trafiła na śmietnik. Pomiędzy rokiem 1961 a 1983 pracę straciło 150 tys. osób. Przybywało slumsów, w które obracały się dotąd zadbane szeregowce domków jednorodzinnych. Od czasu do czasu równano je buldożerami i zastępowano wielkimi blokami, które stawały się prędko wylęgarnią patologii różnego rodzaju (w Polsce znamy takie osiedla aż zanadto…). 

W tym księżycowym, smętnym krajobrazie jedynymi przyzwoicie wyglądającymi budynkami była garstka pubów i kościoły. Ludzie żyli w strachu, że stracą pracę i będą musieli wyprowadzić się do blokowisk. Czasy były trudne… Nic dziwnego, że młodzież wtedy żyła nadzieją ucieczki do Londynu, albo szukała zapomnienia w alkoholu, narkotykach lub muzyce. Jak grzyby po deszczu powstawały nowe zespoły i tak Manchester stał się stolicą brytyjskiego i światowego stylu new wave, cold wave, rocka oraz wszelkich odmian muzyki punk. Zanim pokażemy na mapie miasta wszystkie te miejsca, które według nas są najważniejsze dla fanów prezentowanej u nas muzyki, opowiemy co nieco o historii Manchesteru.
 
Zacznijmy od tego, że Manchester to miasto o naprawdę chlubnej przeszłości. Na początku był drewniany fort zbudowany przez Rzymian około 80 roku n.e. około 1 mili (czyli 1,5 km) na południe od obecnej katedry, w widłach rzek Irwell i Medlock (obecnie jest to teren Castlefield Urban Heritage Park), nazwany przez Rzymian Mancunium lub Mamucium, bo wzgórze przypominało im kształtem pierś. Stąd manchesterczycy określają siebie mianem Mancunian. Około 200 roku fort został przebudowany w konstrukcji kamiennej a wkrótce wokół niego wyrosła osada z targiem, na którym handlowano winem i przedmiotami wykonanymi przez rzymskich i miejscowych rzemieślników. Gdy w 407 roku rzymska armia opuściła Wielką Brytanię, kamienny fort popadł w ruinę i osada przy nim wyludniła się. Miejscowość znów zaczęła się rozwijać w średniowieczu. W 919 r. król Anglów i Sasów, Edward Starszy, naprawił starą, rzymską twierdzę dla obrony przed Duńczykami. Nadano jej nazwę Castlefield. W Domesday Book z 1086 r., która była spisem ziemskim (katastrem) sporządzonym na żądanie Wilhelma Zdobywcy, wymieniono osadę o nazwie Mamecester, od której wywodzi się obecny Manchester. Inna nazwa używana w tamtych czasach to Reed Ditch pochodząca podobno według przekazów ludowych od krwawej bitwy, po której teren pokrył się czerwonymi plamami. Lecz znacznie bardziej prawdopodobne, że Reed Ditch była określeniem dotyczącym wsi Reddish, leżącej obecnie ok 7 km na południowy-wschód od Manchesteru, której nazwa pochodzi o czerwonego koloru tamtejszej gleby i rowu, który w tym miejscu rozdzielał w średniowieczu posiadłości Saksonów i Duńczyków. Nieopodal tej osady rozpoczyna się wieś Blackley, ciągnąca się w kierunku północnym od centrum Manchesteru, która w XIX w. została przyłączona do miasta. Jest znana z tego, że pochodzi z niej znany gitarzysta i muzyk Vini Reilly (TUTAJ). Ale wróćmy do historii Manchesteru...
 
W XII wieku nastąpił znaczny rozwój gospodarczy, który sprawił, że na początku XIII w. Manchester otrzymał prawa miejskie. Lord of the Manor, Robert De Grelly (1171-1231), czyli z nadania króla dziedzic tych ziem i królewski wasal (więcej o nim TUTAJ), wybudował w pobliżu miasta dwór i wzniósł gotycką farę pw. św. Marii (w jej pobliżu stoi obecna katedra, pw. św. Marii, św. Jerzego i św. Dionizego, zbudowana w XV w. i gruntowanie przebudowana w k. XIX w.). Podzielił także część swoich gruntów na działki budowlane i osadził na nich rzemieślników, a w 1222 r. wystarał się o przywilej targowy. Przypuszcza się, że w tym średniowiecznym Manchesterze mieszkało ok. 2500 osób.  Podstawą utrzymania miasta było sukiennictwo, dlatego nad rzeką zakładano foluszarnie. Oprócz tego działały cechy garbarzy i farbiarzy. W 1301 r. mieszczanie Manchesteru otrzymali kartę praw, lecz mimo to do 1836 r. w zasadzie ich osada traktowana była na równi z okolicznymi wsiami. U schyłku średniowieczu zbudowano rurociąg doprowadzający wodę ze źródeł w okolicach dzisiejszych ulic: Spring Gardens i Fountain Street, do zbiornika-kanału położonego w okolicach dzisiejszych ulic: Old Shambles i Norfolk Street, skąd mieszkańcy mogli ją czerpać. 

W wiekach następnych, w XVI i XVII, Manchester stawał się coraz większy i zasobniejszy. Pod koniec XVI wieku liczył już ok. 4000 mieszkańców, a w następnym stuleciu ich ilość wzrosła o kolejny tysiąc.  W 1515 r. Hugh Oldham, biskup Exeter, założył Szkołę Podstawową, lecz Manchester za Tudorów nadal pozostał miastem prowincjonalnym, choć w miarę zasobnym. Strażnikiem kościoła św. Marii stał się wówczas astronom i okultystę Dr John Dee (1527-1609), nadworny astrolog królowej Elżbiety I (niedawno Brian Gorman napisał powieść i sztukę o jego spotkaniu z Ianem Curtisem opisywaliśmy ją TUTAJ). W 1603 r. Manchester nawiedziła epidemia dżumy, której ofiarą padła prawie jedna czwarta populacji. Jednak wkrótce miasto odrodziło się. W okolicznych wsiach nie brakowało ludzi chętnych do zmiany miejsca zamieszkania i pracy w mieście. Już w XVII wieku Manchester zasłynął z tego, z czym przez następne wieki go utożsamiano - z produkcji z wełny i bawełny, oraz - od 1637 r. - jedwabiu.
 
W 1642 r. w kraju wybuchła angielska wojna domowa, a w zasadzie wojna pomiędzy stronnikami króla i Parlamentu. Olivier Cromwell, który stał na czele stronnictwa parlamentarnego, zniósł ustrój monarchistyczny i ogłosił się Lordem Protektorem. Manchester stanął po jego stronie i odpierał kilkakrotne próby zdobycia przez rojalistów.

Oto mapa miasta z XVII wieku:
Na początku XVIII wieku Manchester miał prawdopodobnie około 10.000 mieszkańców. Nadal był jednak tylko średniej wielkości miastem. Jednak pod koniec XVIII wieku wybuchła w nim tzw. rewolucja przemysłowa, dzięki sprzyjającej koniunkturze powstawały manufaktury produkujące masowo tkaniny wełniane, bawełniane, lniane i jedwabne i populacja Manchesteru osiągnęła 70 000 (sytuacja, w której się znalazł się Manchester porównywalna była do tej, jaką mogliśmy w Polsce zaobserwować w XIX wieku w Łodzi). Zbudowano nowe gmachy, m. in. w 1712 r. kościół św. Anny a potem kanał Bridgewater, którym sprowadzano węgiel, nowe nabrzeże nad Irwell, teatr, który otwarto w 1753 roku i Heaton Hall w 1772 roku. W 1756 r. do miasta przyłączono Salford a następnie kolejne okoliczne wioski. W dniu 16 sierpnia 1819 roku miał miejsce jeden z najbardziej znanych epizodów w historii Manchesteru: na placu St Peters zebrało się parę tysięcy osób, które chciały wysłuchać nauk radykalnych mówców, w tym Henry'ego Hunta. Lokalne władze nakazały najpierw rozejście, a gdy tłum okazał nieposłuszeństwo, wysłały oddział konnicy. Doszło do rozruchów, w których zginęło 11 osób, a ponad 600 zostało rannych. Miejscowi nazywali tę masakrę Peterloo nawiązując w ten sposób do bitwy pod Waterloo.
 
W XIX wieku Manchester rozrósł się jeszcze bardziej. Ludność miasta wzrosła z 75 000 w 1801 roku do 126 000 w 1821 roku, a w ciągu kolejnej dekady osiągnęła stan ok 142 000 osób. W 1816 r. w mieście wybudowano żeliwną sieć wodociągów, a kilka lat później gazowe oświetlenie ulic. Jednak nie wszyscy korzystali z tych dobrodziejstw cywilizacji. Znaczna część ulic była nieutwardzona, a biedota mieszkała w slumsach, ulokowanych w piwnicach domów czynszowych. Były to ciemne i wilgotne nory, z niesprawnymi szambami, wokół których rosły sterty rzadko usuwanych odpadków. Z powodu tych strasznych warunków w 1832 r. wybuchła epidemia cholery, która zabiła 674 osoby. Nic zatem dziwnego, że mieszkańcy dawali posłuch nowym teoriom głoszonym przez jednego z mieszkańców Manchesteru, syna właściciela miejscowych zakładów włókienniczych: Friedricha Engelsa, bliskiego współpracownika Karola Marksa. Jednak ten sam wiek XIX był także czasem prosperity miasta: od 1821 roku zaczęto wydawać codzienną gazetę (The Manchester Guardian), w 1828 roku powstały linie tramwaju konnego (wcześniej niż w Londynie), w 1830 r. otwarto tu pierwszą w Anglii linię kolejową do Liverpoolu, w 1892 roku wybudowano szkołę techniczną, a w 1894 r. otwarto do użytku kanał rzeczny, który zmienił Manchester w port śródlądowy. Poza tym: założono galerie sztuki, w 1835 r. Muzeum Historii Naturalnej, a w 1852 r. Bibliotekę Publiczną. Warunki życia zaczęły stopniowo się poprawiać. W 1846 roku powstały w mieście pierwsze, publiczne parki: Peel Park, Queens Park i Phillips Park. Po 1845 r. Rada Manchesteru wzięła odpowiedzialność za usuwanie śmieci i ścieków, a od 1851 r. za zaopatrzenie miasta w wodę. Do 1851 roku liczba ludności Manchesteru wyniosła 186 000. W 1853 roku Manchester ponownie otrzymał prawa miejskie, zatem w 1877 roku wzniesiono w nim ratusz.

Mapa miasta z XIX w:
Na początku XX wieku w Manchesterze rozwinął się przemysł spożywczy, przede wszystkim związany w przetwórstwem zboża: elektryczne młyny produkowały mąkę, a fabryki herbatniki i płatki śniadaniowe. Natomiast przemysł włókienniczy w okresie międzywojnia gwałtownie podupadł i w 2 poł. XX w. przestał zupełnie odgrywać znaczenie. Został w pewnym stopniu zastąpiony przez przemysł usługowy, taki jak edukacja i finanse. W 1903 r. utworzono Uniwersytet, który szczyci się tym, iż wykształcił 25 laureatów nagrody Nobla. Wraz z tymi przemianami zmieniał się krajobraz miejski. Centrum miasta coraz bardziej pustoszało, bo ludzie wyprowadzali się na przedmieścia. W latach 70. zaczęła na rosnąć chińska dzielnica i w 1987 r. otwarto w niej Chińskie Centrum Sztuki.

Obecnie Manchester obejmuje dzielnice, których większość wyrosła z wsi lub majątków ziemskich leżących wokół dawnego organizmu miejskiego. Są to: Stockport, Oldham, Rochdale, Bury, Salford i Bolton, dając razem 2,6 mln mieszkańców (według danych z 2005 roku). Z tzw. Wielkim Manchesterem (Greater Manchester), czyli Miastem Metropolitarnym obejmującym obszar w promieniu 30 mil (ok 48 km) wokół, aglomerację Manchesteru oblicza się się teraz na około 11 mln mieszkańców. Po Londynie jest to największe miasto Wielkiej Brytanii.


Oprócz edukacji ważnym elementem rozwoju stała się turystyka. Dlatego pod koniec XX wieku utworzono nowe placówki muzealne: w 1969 roku Muzeum Nauki i Przemysłu, w 1979 roku Muzeum Transportu, w 1984 r. Muzeum Żydowskie, w  1986 Centrum G-Mex a w 1994 roku Muzeum Historii Ludu. Dodatkowo w latach 80. teren Castlefield został przekształcony w Park Dziedzictwa Miejskiego, na którym zrekonstruowano Fort Rzymski. Ostatnio zaplanowano budowę gigantycznego centrum kultury na terenach po TV Granada, które ma nosić nazwę Factory Manchester (pisaliśmy o nim TUTAJ). Lecz my wciąż z niecierpliwością czekamy na Muzeum zespołu Joy Division i Manchester Sound. Hej, wy tam w Manchesterze? Słyszycie nas?

Ostatnie lata to czas wielkiego boomu budowlanego. Zbudowano nowe gmachy użyteczności publicznej: w 2000 r. otwarto Galerię Sztuki Lowry a w 2008 roku królowa uświetniła rozpoczęcie działalności Civil Justice Center, poza tym miasto szczyci się Beetham Tower 169-metrowym, najwyższym budynkiem wzniesionym w 2006 r. Jednak wydaje się, że w związku z nowymi planami zagospodarowania, władze miejskie zbyt łatwo pozbywają się, może nie najstarszych, ale jednak tych budynków, które mają istotne znaczenie nie tylko dla historii Manchesteru, lecz także dla kultury ogólnoświatowej. I które mogłyby przyciągnąć wielu turystów. O ile być może wyburzenie czterech wielkich galeriowców Hulme Crescents, w których niczym w wizji J.G. Ballarda (TUTAJ) miało mieszkać ponad 13 tysięcy osób w prawie 3300 mieszkaniach, miało pewne uzasadnienie, bo ich konstrukcja i rozwiązania architektoniczne stanowiły zagrożenie dla lokatorów, to zrównanie z ziemią tak ważnych obiektów na mapie Manchesteru jak klub Hacienda, Strawberry Studios, TJ Davidson Rehersal Studios (czyli Knott Mill o którym pisaliśmy TUTAJ) jest niepowetowaną szkodą. Ostatnio rozebrano bloki w Salford (więcej o tym TUTAJ  i TUTAJ) wspominane przez Petera Hooka, który poświęcił im sporo miejsca w swoich publikacjach. W zasadzie jedynymi obiektami związanymi z historią Joy Division pozostał Epping Walk Bridge, na którym Kevin Cummnis robił muzykom zdjęcia, remontowany przez Petera Hooka budynek Factory Records i dom Alana Erasmusa. Reszta jest milczeniem. Czy ktoś tam w Manchesterze myśli? Przecież ludzie nie pojadą do miasta  tylko po to, aby podziwiać szkło i aluminium nowego, choćby najpiękniejszego gmaszyska, jaki ma stanąć na miejscu również częściowo zrujnowanych hal TV Granada, choćby nosił po stokroć nazwę Factory Manchester...
Ale nic to, my w zastępstwie Mancunians zatrzymujemy w pamięci i dokumentujemy historię tamtejszych zespołów post-punkowych a przez to - znaczny kawałek dziejów Manchesteru. Dlatego na poniższej mapie, wyręczając ludzi z Manchesteru, pokazujemy położenie ważnych miejsc, które każdy fan Joy Division i brzmienia stworzonego przez Martina Hannetta zna i chciałby zobaczyć na żywo.  

Przy okazji - Ian Curtis urodził się poza Manchesterem, w Old Trafford, które wtedy było częścią pobliskiego miasteczka Stretford. W wyniku ustawy o samorządzie lokalnym z 1972 r. osada ta stała się częścią Metropolitan Borough of Trafford włączoną do Greater Manchester, czyli częścią Metropolii Manchester. W 2004 r., w wyniku zmiany granic administracyjnych, Old Trafford został podzielony między gminy Clifford i Longford, przy czym większa część wsi znalazła się w pierwszej. Deborah, jego żona, także się tam urodziła, można więc uznać, że ożenił się z dziewczyną z sąsiedztwa, choć już w dzieciństwie wraz z rodzicami i siostrą przeniósł się do Macclesfield, które jest osobnym, 50 tysięcznym miastem, położonym w odległości 10 km od granic Greater Manchester. Stamtąd pochodzi również Stephen Morris, perkusista Joy Division i New Order

Na koniec powtórzmy, że cały czas czekamy na decyzje dotyczące domu Iana Curtisa (TUTAJ) i pozwolenia na otwarcie w nim muzeum po legendarnym wokaliście. Może rok 2020 i okrągła rocznica śmierci będzie ku temu dobrą okazją?

środa, 20 lutego 2019

Tony Wilson: Niesamowity dokument o twórcy Factory Records i promotorze Joy Division

Gdy Tony był w pobliżu nigdy nie było nudno tymi słowami spikerka zapowiedziała w 2007 roku w Granada TV dokument o zmarłym Anthonym Wilsonie zatytułowany Anthony H. Wilson, Tribute 2007

Film był hołdem stacji złożonym Wilsonowi, który przepracował w niej przez prawie 30 lat. Do jego powstania wykorzystano nagrania wykonane pięć lat wcześniej, przy okazji kręcenia fabularyzowanego dokumentu 24 Hour Party People (o filmie więcej TUTAJ), a także inne materiały znajdujące się w archiwach telewizji.
Dokument zaczyna się od medialnej informacji o śmierci Tonyego Wilsona w szpitalu Christie w Manchesterze: w wieku 57 lat, na raka nerki, w otoczeniu rodziny.... Z pewną satysfakcją twórcy filmu zauważają, że śmierć tej, jak to określają regionalnej osobowości, została zauważona przez cały świat i że reakcja na nią była wręcz fenomenalna. Nie tylko krajowe, lecz i światowe media poświęciły temu faktowi dużo czasu antenowego i całe kolumny gazet.





Podobnie pogrzeb, który miał miejsce 10 dni po śmierci, stał się manifestacją przywiązania do zmarłego, bo w kondukcie ustawili się liczni dziennikarze oraz gwiazdy świata muzycznego i telewizyjnego. Wszyscy zgodnie zaświadczali, że Anthony Wilson był niezwykłym człowiekiem, że im pomógł, że bez niego Manchester nie przekształciłby się w znaczące miasto Wielkiej Brytanii… Tym opiniom towarzyszy krótkie migawki pochodzące z archiwalnych nagrań stacji, ukazujące Wilsona w różnych sytuacjach.




A potem przypomniano życiorys Anthonyego Wilsona: miejsce urodzenia, czasy szkolne, wreszcie studia i pierwszą pracę – pokazano sklep, który prowadzili jego rodzice, katolicką szkołę, do której uczęszczał, zdjęcia z dzieciństwa, młodości, czasu studiów. 


Wypowiadali się jego współpracownicy, m. in. Bob Greaves, do którego Wilson zawsze zwracał się grzecznie Mr. Greaves, Charles Fletcher i Chris Pey, Richard Madeley oraz John Robb dziennikarz muzyczny specjalizujący się w rocku i aktor odtwarzający rolę Wilsona w wymienionym filmie, czyli Steve Coogan (opowiadał jak przygotowywał się do roli, ćwicząc gestykulację Wilsona).

Wiele razy głos zabierał Peter Hook z Joy Division i New Order, oraz Paul Ryder z Happy Mondays. Niezwykle wzruszające są szczere wypowiedzi jego syna Oliviera, który do śmierci był z ojcem (umarł w jego ramionach), a także Yvette Livesey, jego partnerki. Na końcu głos zabrali oficjele: Sir Alex Ferguson, Burmistrz Manchesteru i sir Richard Leese, przewodniczący Rady Miasta.



Cennym elementem filmu są fragmenty pokazujące samego Tonyego Wilsona, który wyjaśnia jak to się stało, że dostał swój własny program So it Goes, najpierw trwający tylko 15 minut, który szybko przekształcił w najbardziej szalony program w telewizji w tamtym czasie (aby pokazać skuteczność Wilsona jako dziennikarza pokazano kilku sekundowe nagranie jego wywiadu z Paulem McCartneyem).

Film zawiera bardzo skrótowo podaną historię powstania wytwórni Factory (pisaliśmy o niej wielokrotnie TUTAJ) założonej przez Wilsona do spółki z Alanem Erasmusem (TUTAJ) i Peterem Saviliem  (więcej o nim TUTAJ), a także krótkie urywki z nagrań zespołów, które promował (w 7 min 49 s pokazano Joy Division). 

Od Joy Division film gładko przeszedł do powstania New Order (nie zająknąwszy się nawet o samobójstwie Iana Curtisa), potem przedstawił proces upadku Factory zaznaczając, że pomimo tego przykrego faktu Wilson nadal wspierał muzyków i dawał im szansę. Jednym z takich zespołów byli Happy Mondays o czym mówił Paul Ryder. Następnie krótko napomknięto o klubie Hacienda, który sprawił, że Manchester stał się centrum wszechświata muzyki i podano powody  bankructwa.

Na koniec opowiedziano o samym Tonym Wilsonie, o tym jakim był człowiekiem, co jest główną zaletą filmu. Był przede wszystkim, pomimo dwóch małżeństw, dobrym ojcem dla swoich dwojga dzieci – Oliviera i Isabeli - choć dość niekonwencjonalnym (według Oliviera w jego domu unosił się cały czas zapach narkotyków). Jego syn opowiadał jednak także, że nawet w chwili bankructwa Factory i Haciendy znajdował czas, aby do niego zadzwonić i uspokoić go, bo wiedział, że może być przestraszony oglądając przekazy telewizyjne.

Był też dobrym pracownikiem – bo po upadku Factory i Haciendy wrócił do Granada TV i starał się tam ze wszystkich sił robić dobre programy, nawet jeśli odbiegały charakterem od tych, które dotąd robił (pokazano kawałek debaty między politykami, którą prowadził). Jak bardzo starał się pomagać innym świadczy jego ostatnie zadanie, którego się podjął. Gdy okazało się, że jego kuracja jest kosztowna, przyjaciele apelowali w mediach o pomoc i udało się zebrać potrzebną sumę pieniędzy. Ale inni chorzy nie mieli takiego szczęścia, nie byli osobami tak znanymi jak Tony Wilson, dlatego zaangażował się on w akcję na ich rzecz. Ostatnie nagranie z jego udziałem miało miejsce tuż przed jego śmiercią, 11 lipca 2007 r. Był zbyt chory, aby pojechać do studia na nagranie, więc przyjął ekipę telewizyjną u siebie w domu. Do końca walczył o innych. I do końca kochał muzykę, bo jak powiedział, dobra muzyka to wieczorna poezja, to klucz do wszechświata.
Dla tych ostatnich scen filmu (w zakończeniu dokumentu brzmi oczywiście Atmosphere grane przez Joy Division) warto go obejrzeć, mimo, że brakuje w nim wypowiedzi np. Alana Erasmusa czy innych osób, które z nim niegdyś współpracowały, w tym Petera Saville'a.  Ale niech każdy sam wyrobi sobie swoje zdanie i obejrzy film. Zapraszamy.


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.