Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bury, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bury, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 września 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.10: Ian Curtis - Napięcie jest zbyt wielkie

 


Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do dziewiątej) TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Jesteśmy w okolicach Wielkanocy 1980 roku. Mimo kiepskiego stanu zdrowia Iana Curtisa cały czas odbywały się koncerty Joy Division. Dobre recenzje zespół uzyskał po koncertach Factory by the Moonlight (bootleg z tych występów omówiliśmy TUTAJ). Nie uczestniczył w nich Martin Hannett - ten zajmował się realizacją nagrań zespołu U2 - w tym celu udał się do Dublina. Bono wtedy powoływał się na Unknown Pleasures i Low Bowiego jako podstawowe źródła inspiracji (opisywaliśmy w szczegółach tą współpracę TUTAJ).


Ich demo nie podobało się Hannettowi, ale polubił piosenkę 11 O'Clock Tick Tock. 

Joy Division po nieudanych koncertach w Rainbow i Moonlight w Londynie (warto zobaczyć TUTAJ) zagrali w Malvern Winter Gardens (warto zobaczyć TUTAJ) gdzie dołączyli do nich Section 25. Krótko poźniej Curtis popełnił pierwszą próbę samobójczą (6.04.1980) przedawkowując barbituraty. Zabrali go do szpitala na płukanie żołądka. Tak napisał do Annik Honore: To były bardzo trudne dwa tygodnie, a w końcu równowaga została zniszczona w niedzielną noc. Joy Division to tak wielka odpowiedzialność nie tylko dla mojego zdrowia i spokoju ale też z powodu tego, że zależy ode mnie przyszłość innych. Napięcie jest zbyt wielkie. Najchętniej uciekłbym stąd, schował się w jakiś kąt by uniknąć odpowiedzialności i decyzji. Wszystko wymyka się z rąk i czuję, że nigdy już nic nie będzie takie samo (warto zwrócić uwagę, że Curtis niemal cytuje fragmenty swoich tekstów, choćby New Dawn Fades).


Dwa dni po nieudanej próbie samobójczej Curtis miał wystąpić w Bury - co dokładnie opisaliśmy już wcześniej (TUTAJ i TUTAJ). Middles uzupełnia podawane już wcześniej przez nas informacje wskazując, że to Rob Gretton był pomysłodawcą zastąpienia Iana przez dwóch innych wokalistów: Hempsala i Toppinga. 

Rob odwiedził Iana w szpitalu i namówił do występu w Bury, co było błędem. Nikt nie wie, czym go zmotywował, Ian był człowiekiem podatnym na sugestie, ponadto prawdopodobnie chciał się podnieść po upadku, jakim była próba samobójstwa. Podczas koncertu doszło do awantury (opisanej TUTAJ). Przytoczone są wspomnienia Tony Wilsona, jak zastał Iana w restauracji na górze i jak go pocieszał (warto zobaczyć TUTAJ). 

Hempsal za swój występ dostał 5 GBP i numerowany singiel Atmosphere, podczas gdy Ian wrócił do szpitala. 11.04. wystąpił w Russel Club a w kolejny weekend w Ajanta Cinema w Derby, niemniej perspektywa dwutygodniowej trasy po USA wprawiała go w przerażenie. Przytoczone są wspomnienia Stephena Morrisa, który jednoznacznie stwierdza, że analiza tekstów Curtisa prowadzi do wniosku, że śpiewał on o sobie samym i swoich problemach (co stoi w sprzeczności z opinią Jona Savage'a - warto zobaczyć TUTAJ). Pogarszający się stan zdrowia wokalisty zespołu prowadzi do dowołania serii koncertów, m.in. w Middlesborough, Edynburgu, Stirling czy Liverpoolu. 19.04. zespól zagrał w Ajanta Cinema w Derby, a później, 2.05. ostatni swój koncert w historii w sali Birmingham University.


Wkrótce wydarzyła się tragedia, która zakończyła definitywnie działalność zespołu.

O tym w kolejnej części streszczenia. Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

sobota, 4 kwietnia 2020

Po atakach Ian Curtis wracał na scenę i występował dalej - This Searing Light, the Sun and Everything Else, Joy Division the Oral History, nasza recenzja cz.12

 
Ostatnio skupiamy się na najnowszej książce Jona Savagea o Joy Division. Poddajemy jej treść analizie i jak dotychczas omówiliśmy rozdziały: jedenasty (TUTAJ) dziesiąty (TUTAJ), dziewiąty (TUTAJ), ósmy (TUTAJ), siódmy (TUTAJ), szósty (TUTAJ), piąty (TUTAJ), czwarty (TUTAJ), trzeci (TUTAJ), drugi (TUTAJ) i pierwszy (TUTAJ).

Rozdział 12 obejmuje okres od kwietnia do maja 1980 roku, i zobrazowany jest zdjęciem notatki jaką Ian Curtis sporządził dla Roba Grettona po nagraniu sesji Closer. W tym czasie odbyły się ważne koncerty zespołu, tak też zagrali 2, 3 i 4.04. w Moonlight Club w Londynie, a 4.04. dodatkowo w Rainbow Theatre. Bernard Sumner wspomina, że w tamtym czasie Ian Curtis zaczął dostawać ataków epilepsji na scenie. Podczas koncertu gdy wspierali Stranglers  po zakończeniu Atrocity Exhibition ciągle tańczył. Zakręcił się wkoło i upadł na perkusję w trakcie ataku, których wtedy miał kilka. Zabrali go do garderoby a ten powtarzał że chce zostać sam. Po ich powrocie zastali go zapłakanego a oni czuli się zupełnie bezradni i nie wiedzieli co mają robić i jak mu pomóc.

Stephen Morris twierdzi, że po atakach zabrali go na kolejny koncert, bowiem powtarzał im, że czuje się dobrze. Terry Mason wspomina jak szli wtedy do klubu Moonlight na koncert, i wiedzieli, że publika przyjdzie tam nie dla supportów tylko  żeby obejrzeć Joy Division. Ian był zmęczony i wyglądał dosłownie jak zmięty na scenie, wtedy powinien sobie odpuścić, to było jak alarm. W tamtym czasie jednym z jego ulubionych filmów był Eraserhead Lyncha, a to bardzo dziwny film. Sytuacja w jakiej znalazł się Ian przypominała sytuację głównej bohaterki tego filmu.
Tony Wilson opowiada jak wtedy członkowie Joy Division podczas występów zaczęli spoglądać co dzieje się z Curtisem. Stwierdza, że pomysł dwóch koncertów jednego dnia był chory, i powinien za to przeprosić. Lindsay Reade opowiada jak ataki nasiliły się ze wzrostem intensywności koncertów. Było to równoczesne z nasileniem się problemów osobistych Curtisa - miał dziecko a jego małżeństwo rozpadało się, kochał inną kobietę. Był człowiekiem bardzo honorowym i nie chciał nikogo urazić a każdemu dogodzić. Wtedy w Rainbow (warto zobaczyć TUTAJ) publika myślała że atak to część show, ale on wiedział, że coś się kończy, bo tego nie można już było kontrolować. Sumner wspomina jak Curtis chciał wtedy odejść z zespołu, kupić mały sklepik w Portsmouth i napisać książkę. Powinien przestać śpiewać przynajmniej na rok. Ian był wtedy bardzo otwarty na sugestie, ale nikt z zespołu mu tego nie zasugerował. 

8.04.1980 roku doszło do koncertu w Derby Hall w Bury (warto zobaczyć TUTAJ). Stephen Morris wspomina, że koncert był w poniedziałek dwa dni po pierwszej próbie samobójczej Iana Curtisa. Wspomina, że sugerował Grettonowi odwołanie ale ten tylko się zezłościł. Ian miał wówczas plany wyjazdu do Holandii i otwarcia księgarni. Przekonali go żeby tego nie robił. Jednak wie, że gdyby tak zrobił, dzisiaj by pewnie żył. Sumner wspomina że Curtis przyznał się, jak po pierwszej próbie samobójczej wpadł w panikę i sam zadzwonił po pogotowie. Bał się, że jeśli dozna udaru mózgu i go odratują, to stanie się problemem dla bliskich. Sumner mu nie wierzył, był pewny, że to tylko próba wołania o pomoc. W szpitalu był pod opieką psychiatry, a oni mieli już wysprzedany koncert, a tych nigdy nie odwoływali. Na koncert zabrał go Tony. Nie był w stanie występować, powinien być w szpitalu. Co było dalej wiadomo z naszych wcześniejszych tekstów, próba zastępowania Curtisa przez Hempsalla i Toppinga zakończyła się awanturą, publika chciała Curtisa i kompletnie nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Hempsall opowiada że zadzwonił do niego Sumner i powiedział, że Ian jest chory a oni mają dziś wieczorem koncert. Zaproponował mu występ. Ten wyraził zgodę i pojechał do Bury. Zdziwił się kiedy na miejscu zobaczył Iana. Kiedy Section 25 zaczęli grać ich hit Girls Don't Count Hook, Morris i Sumner wyszli na scenę i dołączyli. Wtedy też wyszedł on i Simon Topping i zaczęli śpiewać w chórkach. Po tym wszyscy zeszli a został on i trzech członków Joy Division. Zagrali Digital i LWTUA a Ian był wtedy w garderobie. Zdecydował się wyjść i zaśpiewać kilka wolniejszych piosenek, stwierdził bowiem że czuje się OK. Wykonali The Eternal i Decades po czym zszedł, weszła wtedy reszta muzyków i wykonała cover Velvet Underground - Sister Ray. To trwało razem około 40 minut i zdenerwowało publikę. Zaczęła się awantura. Lindsay Reade stała nad sceną i oglądała koncert z góry. Przeraziła się gdy zaczęły latać butelki. Zobaczyła jak Rob zeskoczył ze sceny i zaczął bójkę. Tony został wtedy ranny w głowę, to była lekcja dla wszystkich, że pewnych rzeczy nie powinno robić się w pośpiechu. Hook podobnie  jak w filmie Shadowplayers który u nas opisywaliśmy, wspomina że awanturę wywołali ludzie wpuszczeni za darmo przez Grettona filantropa. Pamięta jak po koncercie Ian był załamany bójką, zaczepiła go jakaś fanka a Hook ją odgonił i powiedział że ma spir%#@ać. Sumner wspomina że obwiniał się za całe to zajście, Curtis po nim kompletnie się załamał i trafił znowu do szpitala. Nazywa siebie pierd@#$nym idiotą. Twierdzi, że nie powinni wtedy pozwolić wyjść mu ze szpitala. Lindsay wspomina, że całe to wydarzenie było też spowodowane wcześniejszym koncertem A Certain Ratio, publika nie chciała po tygodniu znowu ich oglądać, chcieli Joy Division. Kilka dni po tym Ian Curtis miał jej powiedzieć,że widział zespół grający bez niego i wydawało mu się jakby patrzył na wszystko z góry. Dawali sobie radę bez niego i powinno tak już pozostać. 

Dalsza część rozdziału poświęcona jest opisowi koncertu Factory I z 11.04.1980. Ten fragment zaczyna się od przytoczenia wspomnień Deborah Curtis z jej książki. Poszła na show, bo oczekiwała bardziej intymnego spotkania z mężem, ten mieszkał wtedy u Tonyego Wilsona. Tak jednak się nie stało, spotkanie było krótkie a od dziewczyn przy barze dowiedziała się, co wydarzyło się w Londynie podczas realizacji Closer. Chodziło o mieszkanie i relację z Annik. Ona miał problemy z opłaceniem czynszu, podczas gdy jej mąż i Annik żyli w luksusowych warunkach, on miał wobec  Annik stosunek służalczy, za to ona rozkazywała mu jak wiernemu pieskowi. Wypiła kilka drinków, próbowała zwrócić na niego swoją uwagę, w złości nawet rzuciła w niego swoją torebką. Ktoś jej później powiedział, że Ian miał zamiar być z nią w domu tego wieczoru, ale zmienił przez to zdanie. Postanowiła wtedy, że musi skończyć to małżeństwo a on wyszedł z klubu sam. 

Bob Dickinson podkreśla jak charyzmatyczni stali się wówczas muzycy Joy Division. Teksty i zachowanie sceniczne Iana Curtisa było aktem poświęcenia części siebie dla publiki. Najbardziej szokujące było, jak po atakach wracał na scenę i występował dalej. Część publiki myślała że ta wyreżyserowane show.
Następnie Sumner wspomina, jak Curtis mieszkał u niego przez tydzień. Cierpiał na bezsenność. Kiedyś szli przez cmentarz i pokazał mu groby, wspominał, że on mógł tutaj teraz tak leżeć... Ale spotkał się tylko z pomrukiwaniem wokalisty zespołu. Wspomniał też, że Curtis był bardzo zdeterminowaną osobą. Dalej następuje opis hipnozy jakiej poddał Sumner Curtisa, co w szczegółach opisaliśmy wcześniej, przytaczając  pełną transkrypcję zapisu hipnozy jak i ocenę jej historycznej wiarygodności (TUTAJ). 


Tony Wilson opowiada jak troszczył się o zdrowie Curtisa po jego przedawkowaniu. Gdy mieszkał z nimi mocniej zaprzyjaźnił się z Lindsay a Tony zastanawiał się czy to było dobre, bo Ian był tak samo zwariowany jak ona. Ta z kolei wspomina jak wtedy gdy w ich domu w Charlesworth zbliżyła się do Curtisa, byli dla siebie jak brat i siostra, słuchali głównie muzyki - Lou Reed i Iggy Pop. Mało rozmawiali, z początku denerwowało ją wieczne palenie Iana ale przywykła. Pod koniec tego  tygodnia oboje mieli bardzo depresyjne nastroje. Annik Honore słuchała Closer na walkmanie z kasety, próbowała zrozumieć teksty, zdawała sobie sprawę w jak wielkiej depresji był Ian Curtis. Wspomniała o tym Tony Wilsonowi, ten wcześniej spotkał ich w Londynie, mieli całą noc spacerować po ulicach. Po czym wracali razem pociągiem, gdy Ian wysiadł w Macclesfield zaczęli rozmawiać. Tony wspomina, podobnie jak w dokumencie o zespole, że nie ma się czego obawiać, że to tylko sztuka i literatura. Nie podzielał strachu Annik. Ta wspomina jak wtedy wyjechała na tydzień na urlop do Egiptu i czytała książkę Idiota Dostojewskiego. Cały czas słuchała Closer z kasety i płakała. Zawsze płacze gdy słucha Closer, wie że Curtis dał wiele z siebie w tych piosenkach a płyta zawiera zapis jego dramatu. Niestety poza Tonym nie miała z kim podzielić się swoimi obawami.  


Terry Mason wspomina że teksty Curtisa z Closer są chwilami niczym z najczarniejszych fragmentów powieści Kinga. Natomiast Iain Gray opowiada jak w kwietniu spotkał się z nim i rozmawiali o Dead Souls, świetnym utworze oraz o Stroszku Herzoga. Curtis bardzo chciał zobaczyć ten film, podejrzewał że to będzie arcydzieło. Jego zdaniem osobowość wokalisty Joy Division była dwoista, był czarujący i spokojny poza sceną, a na scenie był mroczny i dziwny. Gray opowiada że przypominał mu osobę chorą psychicznie, miał bowiem wtedy kontakty z ludźmi ze szpitala psychiatrycznego. Tak jakby miał w sobie demony, z którymi musiał walczyć. 

28.04.1980 nagrano wideo LWTUA w studio T.J. Davidsona.
Sumner wspomina, że wideo było nagrywane krótko po próbie samobójczej Curtisa i był to dla nich trudny czas. Wtedy napisali Ceremony i In a Lonely Place. Anton Corbijn wspomina jak dostał telefon od Grettona z informacją, że jedno z jego zdjęć z londyńskiego metra, których nikt nie chciał, zostało umieszczone na Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ) i zaprosili go do Manchesteru żeby zrobił kilka zdjęć podczas nagrywania klipu. 

 
Wtedy właśnie Anton Corbijn zrobił Ianowi Curtisowi powyższe zdjęcie...

Stephen Morris wspomina dwa ostatnie utwory jakie wspólnie nagrali (pisaliśmy o tym TUTAJ). 

2.05.1980 roku odbył się ostatni koncert zespołu w Birmingham. Za konsoletą siedział wtedy Jeremy Kerr. Pamięta konsoletę Pink Floyd i to że koncert był dobry, choć Ian był chory. 
 
Tony Wilson wspomina, że po tym koncercie ostatni raz rozmawiał z Curtisem. Chodziło o użycie archaicznego języka angielskiego w piosenkach. Lesley Gillbert opowiada że myślała iż smutek i zły nastrój Curtisa wynika z faktu konieczności wyboru między dwiema kobietami. W ostatnim liście do Annik wspomniał że musi odpocząć, że chce wyjechać i chce żeby ona pojechała z nimi do USA. Hook nie znał wcześniej tych listów, ale kiedy się z nimi zapoznał stwierdził, że to wszystko było bardzo dziwne, że Ian był chory. Czekał na wyjazd a jednak popełnił samobójstwo. Podobnie twierdzi Terry Mason - widział się z Curtisem w czwartek, miał wyrobiony paszport z nowymi zdjęciami, Terry miał się nim opiekować w USA, zawozić do hoteli, pilnować żeby zażywał tabletki. Bardzo się z tego cieszył, jak określa USA czekała na nowego Jima Morrisona. Twierdzi, że postanowiono, iż po trasie w USA zespół będzie miał pół roku przerwy podczas której Curtis zdecyduje, czy odchodzi. Wszystko było gotowe, zatem jego zdaniem, musiało coś się wydarzyć w tamten sobotni wieczór, że Ian popełnił samobójstwo. Hook odwiózł go do domu po próbie w piątek wieczorem i to byłą jego ostania rozmowa z nim, mieli zobaczyć się na lotnisku. Kevin Cummins wspomina, że w sobotę było wesele Micka Middlesa na którym był wspólnie z Robem i Lesley. Cieszyli się na lot do USA, miał tam robić zespołowi zdjęcia. Z kolei Sumner opowiada, jak postanowił w sobotę zobaczyć koncert Section 25 i zachęcał Curtisa do wspólnego wyjścia na miasto na drinki, ten jednak odmówił, chciał spotkać się z żoną i córką. Annik nie mogła się z nim spotkać, bo wracała z Egitpu ale rozmawiała z nim kilka razy, również w sobotę. Miał spotkać się z żoną wieczorem w sobotę. Rozdział kończy fragment książki Deborah; twierdzi w nim że Ian nie chciał spędzić z nią tego wieczoru, a ona była przepracowana i poszła spać do rodziców. 

Zdaniem Richarda Boona Ian Curtis nie mógł udźwignąć ciężaru sławy i postanowił powiedzieć dość. 

Przed nami ostatni rozdział książki Jona Savagea, który omówimy wkrótce. Po nim, zabierzemy się za kolejny dokument o Joy Division. Jeśli chcecie go poznać - czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 14 września 2018

Niedocenieni: The Frozen Autumn - muzyczne dzieło z ekstraklasy


I znowu włoscy wykonawcy, chyba niedługo ktoś posądzi nas o italo-filię. Niemniej grupa the Frozen Autumn jest godna uwagi. Zespół wydał kilka na prawdę znakomitych płyt, mało tego wydawali również je wcześniej, jako Static Movement (ich najlepszą płytę wznowiono w 2009 roku). Dyskografia zawiera 10 płyt: Pale Awakening, Fragments of Memories, Visionary Landscapes, The Pale Collection, Emotional Screening Device, Is Anybody There?, Rallentears, Chirality, Lie in Wait, Time Is Just A Memory, The Fellow Traveller. 

Liderem zespołu i kompozytorem piosenek jest Diego Merletto, któremu od początku towarzyszy, grająca na keyboardach i śpiewająca Froxeanne.  Fantazyjne fryzury i czarne stroje z pozoru tylko przypominają Clan of Xymox, ale moim zdaniem zespół wytworzył już swój bardzo charakterystyczny styl. Posłuchajmy trochę muzyki i przyjrzyjmy się jej ewolucji w czasie.   

Tak to się zaczęło - Static Movement i piosenka Visionary Landscapes. Cała ich płyta utrzymana jest w takim doskonałym nastroju, i trudno ich podejrzewać o naśladownictwo:


A tutaj piosenka z doskonałej płyty Emotional Screening Device, pt. Is Everything Real?, zespól gra już nieco dojrzalej, można powiedzieć że ciężej, bardziej mrocznie:


Is Anybody There - doskonały album z 2006, chyba mój ulubiony album tego zespołu, to istna kolekcja hitów. Wydaniu płyty towarzyszyła znakomita akcja promocyjna z charakterystycznymi teledyskami. Tego trzeba posłuchać, bowiem piosenki Merletto doskonale wpadają w ucho, bez względu na to czy śpiewa je on czy jego koleżanka z grupy. A propos Froxeanne proszę zwrócić na ciekawą choreografię... Poza tym piosenka jest dokonała, zarówno w warstwie tekstowej jak i wokalnej:



What if the air suddenly solidifies?
Nothing to regret
Nothing more to plan

Alabaster limbs can outlive
The nitrogen dew
So touch me and I'll
Be the last thing you touch

Marble limbs hold sway on the
Polar Plateau
Where I detest you all
I wish you could disappear

Bury me in Sienna
Bury me in blue sand
Where useless things are thrown away and
Forgotten


Na płycie są też utwory zremiksowane przez samego  Ronny Mooringsa z Clan of Xymox, także widać że mistrzowie łowią perły, bo do takowych należy prezentowany dziś zespół. Jeszcze jeden doskonały utwór z tej płyty, tym razem Venetian Blinds, piosenka o odrzuconej miłości:

  

Don't try to fight the feelings inside
Our hands again are interwined
We hide behind Venetian blinds
Embrace or filigree of lies
Our hands again are intertwined
Dim lights behind Venetin blinds

I... I am so sorry to deny my love for you
Inside I die


Pora napisać kilka słów o kolejnej płycie zespołu, którą również bardzo lubię. To Chirality z 2011 roku. Tym razem oddajmy głos Diego Marletto.


Warto zwrócić uwagę jak niskobudżetowo można zrealizować doskonały teledysk, mało tego z jak bardzo autentycznymi artystami mamy do czynienia. Nie widać pozerstwa, wszystko jest na swoim miejscu, doskonała i głęboka brzmieniowo muzyka, świetny tekst i no znakomity wokal. Za to najbardziej lubię The Frozen Autumn. 

Do ich muzyki na pewno będziemy wracali, w końcu w tym roku obchodzą 25. lecie twórczości (TUTAJ).

środa, 3 stycznia 2024

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.27. Samobójstwo Iana Curtisa

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler, a TUTAJ przedstawiliśmy zarys historyczny jej powstania. W kolejnym wpisie (TUTAJ) podaliśmy mało znane fakty dotyczące Martina Hannetta. W tym wpisie (LINK), przedstawiliśmy mało znane fakty dotyczące początków powstawania Unknown Pleasures, a TUTAJ pierwsze wrażenie autora po zobaczeniu okładki Unknown Pleasures. TUTAJ opisaliśmy niepowodzenia związane z wydaniem Transmission. TUTAJ opisaliśmy pierwszy koncert Joy Division w Londynie i atak epilepsji Iana Curtisa, a TUTAJ trasy zespołu. Ekscesy na trasie z Buzzcocks opisaliśmy TUTAJ.
Kolejny rozdział książki nosi tytuł Love Will... i zaczyna się od 4.04.1980. Zespół grał wtedy jako support the Stranglers w Raibow Theatre w Londynie. Było to najbardziej emocjonalne wystąpienie Curtisa w karierze. Dostał wtedy ataku epilepsji na oczach publiczności i przewrócił się na perkusje Morrisa. Znieśli go ze sceny, a dwie godziny później miał kolejny koncert w Moonlight Club w West Hampstead. Ten był kompletnym odwróceniem koncertu w Londynie - był nadzwyczajnie spokojny. 
 
3 dni później Curtis miał próbę samobójczą - przedawkował barbiturany (warto dodać, że jedna z wersji głosi, że sam poleciał zadzwonić po pogotowie, bał się bowiem, że jego mózg zostanie uszkodzony, a on stanie się przysłowiową roślinką) - była to próba samobójcza, ze szpitala odebrali go Sumner i Hook (jest to sprzeczne z relacjami innych biografów - najbardziej znana wersja mówi, że odebrał go Tony Wilson i zawiózł do Bury).
 
8.04.1980 miał miejsce incydent w Bury, który opisywaliśmy wielokrotnie. Opis tego incydentu w książce Middlesa nie wnosi żadnej nowej wiedzy, poza przytoczeniem wypowiedzi Morrisa, który bardzo bał, się czy Ian sobie poradzi z występem i czy znowu nie dostanie ataku epilepsji.
 
 
Następnie autor opisuje swoje spotkanie w barze z Robem Grettonem, kiedy ten przyniósł mu dwa egzemplarze Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ). Miał wtedy powiedzieć, że to esencja twórczości Joy Division, i kiedy słucha tych piosenek, to płacze. Być może wynika to z faktu, że zna Iana i dokładnie wie skąd płyną jego słowa. To najpiękniejsze piosenki jakie zrealizowano w historii muzyki, a Gretton powiedział że chciałby, żeby zagrały na jego ślubie. Kiedy 17.05. bawili się na jego ślubie powiedział Middlesowi o wylocie do USA. Kilka godzin później Curtis powiesił się w swoim domu, na gramofonie grał Idiot Popa. 
 
Krótko po przedawkowaniu dzwonił do Viniego, był bezradny, mówił, że liczba tabletek jakie mu zapisują jest coraz większa i nie wie co ma z tym zrobić.
 
 
Zdaniem Middlesa samobójstwo Curtisa było raczej samobójstwem osobistym, a nie samobójstwem gwiazdy rocka. Między nim a jego rodziną rosły nieporozumienia, Deborah opisała swoją frustrację w książce, on coraz mniej pełnił rolę ojca. Dodatkowo 16.10.1979 roku w Plan K spotkał Annik. Przytoczone są wspomnienia Jona Savage'a z jego rozmowy z Alanem Erasmusem. Ten wspomniał mu, że sytuacja osobista Iana jest niewesoła, ale Savage zlekceważył jego opinię. Widział kilka dni wcześniej Joy Division na próbie i zarówno Ian, jak i reszta zespołu, wydawała się maksymalni zadowolona, nie było widać żadnego napięcia.           
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.    

niedziela, 3 kwietnia 2022

Z kasety magnetofonowej: HIM i ich Razorblade Romance - gotyckie ballady metalowe


Istnieje szansa, granicząca niemal z pewnością, że nie prezentowaliśmy jeszcze na naszym blogu zespołu z Finlandii. Trzeba zatem to nadrobić, stad dzisiaj metalowy gotyk HIM który pojawił się na drugim w ich dyskografii albumie pt. Razorblade Romance z 1999 roku. 

Ville Valo - lider zespołu opowiedział o okolicznościach realizacji tej płyty. Zespół był wtedy w dość trudnym okresie z powodu odejścia perkusisty, dodatkowo byli przed pierwszym międzynarodowym tourne. Na szczęście dołączył do nich nowy perkusista, który jak to określa Valo, ma świetny charakter. Kluczowym jednak dla realizacji tej płyty, i tego z jak znakomitym materiałem mamy do czynienia, była obecność wielkiego producenta jakim jest John Fryer. Przypomnijmy, że to producent debiutu Nine Inch Nails, czyli Pretty Hate Machine (opisaliśmy ten album TUTAJ) ale nie tylko bo również...This Mortal Coil i His Name Is Alive - legend 4AD (TUTAJ). Valo nazywa go magicznymi rękami.. 

Album, mimo że to muzyka spoza mainstreamu, stał się hitem kasowym zawiera bowiem największe przeboje zespołu grane bardzo często w radio i TV, jak choćby Right Here in My Arms..


Muzyk podkreśla, że album stał się też bardzo popularny w USA. Pomocnym w karierze zespołu było nagranie piosenki Join Me do niemieckiej edycji filmu Thirteenth Floor. Mimo, że wytwórnia nie lubiła ich piosenki, film stał się hitem kasowym, a ludzie zainteresowali się przez to zespołem.
 

Ponieważ wtedy właśnie wychodziła ich płyta, zaczęła być chętnie kupowana, a
 zespół zapraszany do programów telewizyjnych. Tak więc mimo że nie mieli pieniędzy na promocję, zrobili błyskawiczną karierę.


Join Me jest oczywiście na prezentowanym dziś albumie i należy do najlepszych piosenek, zresztą cała płyta jest równa i bardzo dobra. 

Valo podkreśla, że przemysł muzyczny był zaskoczony sukcesem tego albumu - nie spodziewali się takiego odbioru publiki. 

Na etapie realizacji, która trwała aż 11 miesięcy zespół też spotykał się z różnymi opiniami o swojej muzyce, zwykle negatywnymi co ich strasznie dołowało. Muzyka zawarta na albumie ewoluowała przez te 11 miesięcy, bowiem zaczynali od czegoś, co bardziej przypominało grunge. Tutaj ogromną rolę odegrał Fryer, który popchnął ich na właściwe tory a piosenki odpowiednio zmiksował.


Płyta znakomicie się zaczyna, i jest naszpikowana hitami. Wielu fanów zespołu uważa ją za najlepszy album HIM. Mamy tutaj takie bomby atomowe jak Poison Girl, Join Me In Death, Right Here In My Arms, Gone With The Sin, Bury Me Deep Inside Your Heart... Hit goni hit. Chyba jednak najlepszym utworem jest Join Me, ach ten optymistyczny tekst, jakże pasuje do otaczającej nas dziś rzeczywistości.. 

Kochanie, połącz się ze mną w śmierci 
Jesteśmy tak młodzi 
Nasze życie dopiero się zaczęło
A już zastanawiamy się nad ucieczką z tego świata 
Czekaliśmy tak długo 
Gdy nadejdzie ten moment 
Nie możemy się doczekać 
Aby być razem 
Razem w śmierci 
Czy umarłabyś tej nocy dla miłości? 
Kochanie, połącz się ze mną w śmierci 

Ten świat jest okrutnym miejscem 
Jesteśmy tutaj tylko po to, aby przegrywać Więc zanim życie nas rozdzieli
Niech śmierć pobłogosławi mnie tobą 
Czy umarłabyś tej nocy dla miłości? 
Kochanie, połącz się ze mną w śmierci 

To życie nie jest warte, aby żyć 
Dlatego czy umarłabyś tej nocy z miłości? Kochanie, połącz się ze mną w śmierci 
 

Bez wątpienia można powiedzieć, że album oddaje klimat końca lat 90-tych i jest jedną z najważniejszych realizacji tamtych czasów.



  
My zapewne wrócimy jeszcze do HIM, tymczasem połączmy się z nimi, na razie jednak nie w umieraniu. 

Na razie...


HIM -  Razorblade Romance, producent: John Fryer, tracklista: I Love You (Prelude To Tragedy), Poison Girl, Join Me In Death, Right Here In My Arms, Gone With The Sin, Razorblade Kiss, Bury Me Deep Inside Your Heart, Heaven Tonight, Death Is In Love With Us, Resurrection, One Last Time. RCA 2000.

 

środa, 11 maja 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 42: Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 i 41).

19 rozdział książki nosi tytuł, który jest zaczerpnięty z tekstu piosenki Colony: A Cry for Help, A Hint of Anaesthesia.

Na początku przytoczony jest cytata Tony Wilsona, który wskazuje jak głupimi byli wszyscy wkoło Iana nie zauważając jego wołania o pomoc, między innymi właśnie w tekście Colony. Po zajściach w Bury Lindsay i Tony zabrali Iana do swojego domku w Charlesworth. Był milczący w samochodzie. 

W domku miał swój mały pokoik i łazienkę do dyspozycji. Tony zostawiał na całe dnie i popołudnia Lindsay i Iana samych, ponieważ miał do prowadzenia program w TV. Lindsay miała dużo czasu, bowiem porzuciła pracę nauczycielki. Wspomina siebie jako młodą dziewczynę, mało wiedzącą o rodzinie. Uważała, że Ian powinien odpocząć i znaleźć spokój od obu kobiet w swoim życiu. 

Ian zwykle siedział na podłodze z nogami pod stolikiem kawowym, na którym znajdowała się popielniczka. Dużo palił. Typowy poranek z Lindsay polegał na tym, że puszczała im płyty z odtwarzacza po drugiej stronie owego stolika. Zwykle  słuchali Iggy Popa (Passenger), Bowiego (Heroes), Velvet Underground, Lou Reeda, Briana Eno i Neila Younga, ponieważ oboje lubili tą muzykę. Ian cały czas był bardzo zamyślony.

Photo by Kevin Cummins.

Lindsay nie pamięta żeby Ian pomagał jej w zakupach, zostawał z odtwarzaczem i słuchał muzyki. Pewnego wieczoru kiedy Tony dłużej nie wracał do domu obejrzała jego dłoń i stwierdziła, że nie ma na niej linii samobójstwa. Jest za to linia sztuki. 

Pewnego wieczora zahipnotyzowała go. Miała w tym doświadczenie i zdziwiła się, że Ian tak łatwo wchodzi w trans. Podczas niego był nieobecny, nie spał ale też nie był świadomy (nasze transkrypcje i analiza wiarygodności zapisów hipnozy Curtisa są TUTAJ). 

Po wybudzeniu Curtis wspomniał koncert w Bury. Powiedział, że unosił się nad zespołem i widział jak grają bez niego. Miał uczucie że kiedyś tak będzie już na zawsze. Kolejnego dnia gdy poznał już Lindsay lepiej, zwierzył jej się, że nie ma ani żony, ani Annik i pozostał mu tylko zespół. Czuł się bezpiecznie w domu szefa wytwórni. Powiedział że zawsze czuł, że poza Deborah pozna jeszcze kogoś innego. Myślał o tym gdy jechał z Debbie na ślub. Wiedział, że słowa przysięgi małżeńskiej są nieprawdziwe, bo kiedyś pozna kogoś innego (dowodem na to może być tekst LWTUA, który Ian napisał zanim poznał Annik).

Pewnego wieczoru odwiedził ich Tony Connolly. Był to przyjaciel i partner ojca Tonyego Wilsona, który był homoseksualistą. Po śmierci matki Tonyego ta para mieszkała razem. Ojcem Tonyego był prawdopodobnie brat Connollyego. Prawdziwa miłość mamy Tonyego zginęła podczas II Wojny, a z ojcem Tonyego zamieszkała na zasadzie umowy. 

Ian gdy go zobaczył poczuł się zmieszany i poszedł po papierosy, na co Connolly miał powiedzieć, że jego zdaniem Ian jest w ciężkiej depresji. Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo. Lindsay w to nie wierzyła, uważała że Ian dobrze wraca do równowagi, je, śpi, jest uprzejmy i spokojny. Nie było symptomów. Lindsay traktowała Connollyego jak psychicznego, choć pamiętała, jak z jej matką śmiały się, go ten powiedział że matka jest śmiertelnie chora. I tak się stało, po trzech miesiącach umarła... 

Później okazało się, że w sprawie Iana też miał rację...

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Arthur Delaney: Życie codzienne angielskich miast przemysłowych

John Lennon jest legendą. Był nią już za życia, może dlatego w 1966 roku menadżer Beatlesów Brian Epstein zamówił portret muzyka u znanego wówczas artysty Arthura Delaneya (1927-1987) (LINK). Jednak obraz pozostał własnością malarza, który sprzedał go pewnemu biznesmenowi z Liverpoolu. Ten po śmierci Delaneya, za zgodą jego rodziny, która ma prawa autorskie do wszystkich dzieł, wykonał w 1996 roku limitowaną edycję reprodukcji dzieł w ilości 999 sztuk, która można było nabyć tylko w galerii Henry Donna (Henry Donn Galleries) w Whitefield, w Bury. Wszystkie odbitki zostały oprawione i ponumerowane. Każda rycina pierwotnie kosztowała 99 funtów, a teraz jej cena waha się od 400 do 600 funtów… Natomiast oryginalny obraz Johna Lennona autorstwa Delaneya Christie's w Londynie wycenili na 10 000 funtów.



Portret Lennona jest bardzo udany. Nic dziwnego, że odbitki cieszą się popularnością. Dużo większą niż szkic tegoż samego malarza:



Jednak Delaney nie jest artystą jednego dzieła. Głównie znany jest ze swoich miejskich pejzaży utrzymanych w stylistyce Laurence Stephena Lowryego, jednego z najbardziej ulubionych brytyjskich artystów modernistycznych, który malował życie codzienne angielskich miast przemysłowych.  Tak samo jak jego słynny poprzednik potrafił przenieść na płótno nostalgię za latami 30., czasem dzieciństwa... Jego pogodne obrazy - z kolorowymi, charakterystycznymi budynkami i biegającymi tam i z powrotem ludzkimi sylwetkami - dowodzą, iż malował dla przyjemności.







Ta satysfakcja z twórczości udziela się także widzom, może dlatego jego prace, gdy po wielu latach w końcu je wystawił w Tib Lane Gallery w Manchesterze, sprzedały się w ciągu pół godziny. Z jednym z nich wiąże się opowieść rodem z czasów, które tak ukochał. Otóż w 2004 roku niejaki Maurice Taylor na kupił na aukcji za 7,5 tys. funtów zimowy pejzaż Delaneya, który ten namalował w hołdzie dla Lowryego.


Taylor posługiwał się nazwiskiem Maurice Taylor Windsor oraz tytułem szlacheckim, który kupił na targu. Mieszkał w okazałej rezydencji niedaleko Congleton w Cheshire i żył wystawnie ...z fałszywych dzieł sztuki. Kupiony obraz opatrzył sygnaturą Lowryego z datą 1964, a następnie wyłudził wycenę ubezpieczenia tego dzieła na sumę 600 tys. funtów. Mając to wszystko przedstawił obraz kolekcjonerowi sztuki, którym był David Smith, dyrektor zarządzający Neptune Fine Arts. Spotkanie miało miejsce w luksusowym hotelu Ritz. Dalej poszło już gładko - Smith zapłacił 230 tys. funtów i zabrał obraz. Po czym dopiero wtedy naszły go wątpliwości... Po dokładnych oględzinach odkrył, że padł ofiarą oszusta. Po krótkim śledztwie fałszywy Lord został skazany na trzy lata więzienia oraz bajońską grzywnę wynoszącą 1.157.300 funtów (LINK). 

A dzieła Delaneya? Można je obejrzeć na naszym blogu oraz w Victoria Gallery and Museum w Liverpoolu a także w Internecie, na stronach wielu aukcji dzieł sztuki...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 4 marca 2020

Wieczór Joy Division w Derby Hall z koncertem Lou Reeda w tle

Tony Wilson kiedyś powiedział Johnny Roganowi: W historii Manchesteru miały miejsce wielkie koncerty: The Eagles w the Palace, Lou Reed we Free Trade Hall, Joy Division w Derby Hall, Bury. To koncerty, które zapamiętasz na zawsze (LINK).
 
Ponieważ cokolwiek napisaliśmy już o występie Joy Division w Derby Hall, który skończył się awanturą (LINK) pora teraz zająć się występem Lou Reeda we Free Trade Hall, bo to wspomnieniem tego wydarzenia Tony Wilson pocieszał roztrzęsionego Iana Curtisa po zajściach w Derby Hall.

Lou Reed wystąpił na scenie w Free Trade Hall w Manchesterze podczas trasy koncertowej promującą album Sally Can't Dance 31 maja 1974 r. Tak wyglądał koncert w Paryżu, w tym samym roku, podobnie zatem mogło być w Manchesterze: 


Zachowała się setlista. która wyglądała tak: Intro / Sweet Jane - Vicious - Ride Sally Ride - Heroin - Lady Day - I'm Waiting For My Man - Oh Jim - Walk On The Wild Side - White Light / White Heat - Goodnight Ladies (za: LINK). Muzyk był podobno tego wieczoru świetny, więc publiczność domagała się bisu, ale Lou uparcie go odmawiał. Paru zdenerwowanych fanów próbowało go wtedy do tego zmusić, co skończyło się zamieszkami i wejściem policji… Podobno rok wcześniej muzyk występując w The Palace w Manchesterze także stwarzał problemy: nie pamiętał tekstów, bo był tak pijany, że aby wejść na scenę trzymany był wcześniej przez ochronę pod prysznicem. Ostatecznie setlista została skrócona i także nie było bisów. Publiczność wtedy śmiała się, i rok później domagała się lepszego występu (LINK).   Na koncercie tym byli Tony Wilson oraz Kevin Cummnis, który zrobił artyście świetne zdjęcie.

Ian Curtis niestety nie poszedł do Free Trade Hall, lecz rok wcześniej, 27 września 1973 był razem z Debbie w Liverpool na koncercie Reeda w ramach jego trasy Rock'n'Roll Animal Tour. Trzeba tu przypomnieć, że Deborah pochodziła z Liverpoolu i miała tam jeszcze wielu znajomych i krewnych... W każdym razie na koncert zawieźli ich rodzice Debbie. Koncert ten zrobił na Ianie wielkie wrażenie, po latach utrzymywał, że był to najlepszy koncert na którym był, choć żałował że nie był także w Manchesterze. Nic zatem dziwnego, że słowa Wilsona porównujące wieczór Joy Division w Derby Hall z kultowym już występem Lou Reeda uspokoiły Iana. Natomiast Lou Reed nigdy po 1974 roku i pamiętnym występie nie wrócił do Manchesteru. Według Bernarda Sumnera – z powodu jednego faceta z dziwną fryzurą i wyglądem (za: Bernard Sumner: Chapter and Verse: New Order, Joy Division and Me).


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.