Od jakiegoś czasu omawiamy na naszym blogu dokument Jamesa Nice'a Shadowplayers, czyli fakty i mity o wytwórni Factory Records.
Omawiana dziś część filmu dotyczy dwóch koncertów Joy Division zagranych 4.04.1980 roku w the Rainbow i Moonlight Club.
Na wstępie Richard Jobson z the Skids i Peter Hook wspominają, że był to koncert kiedy Joy Division grali jako support the Stranglers. Hook wspomina jak pozytywne wrażenie wywarł an nich J.J. Burnel, i że było to pierwsze doświadczenie zespołu z polityką w muzyce.
Z kolei Jobson mówi, że występ Joy Division pokazał mu iż w zasadzie wszystko co robi jego zespół w muzyce jest do niczego. Występ Joy Division był pełen dramatyzmu, struktury, tekstury i smaku, a Ian był człowiekiem niesamowicie autentycznym i uczciwym. Prywatnie miał niesamowite poczucie humoru.
Hook zrzuca ignorowanie choroby Curtisa na karb młodości i faktu,że zespół odnosił sukcesy. Ian zachowywał się zresztą identycznie a to powodowało, że stawał się swoim własnym wrogiem, bo podupadał na zdrowiu.
Bracia Cassidy z Section 25 wspominają atak epilepsji Iana Curtisa, kiedy Joy Division występowali przed the Stranglers. Ian Curtis podczas ataku przewrócił się na perkusję. To było bardzo szokujące dla publiki.
Hook podkreśla, że brak snu, stres i przemęczenie pogarszały stan zdrowia Iana Curtisa. To było zbyt wiele do zniesienia dla niego.
Jako ostatni w tej części głos zabiera Jaz Coleman z Killing Joke wspomina, jak ostatni raz widział Iana Curtisa. Było to po próbie. Stał z jakąś piękną dziewczyną (Annik Honore) i trzymał ją za ręce, było widać że jest bardzo zakochany.
Ten obraz, zdaniem wokalisty Killing Joke, epatował delikatnością i pozostał w jego głowie już na zawsze.
Czy kogoś jeszcze dziwi fakt, że historia wokalisty Joy Division nazywana jest często ostatnią prawdziwą historią rocka? Nas nie - czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz