THEY KEEP CALLING ME
Blog o niedostosowaniu,
śmierci i przemijaniu,
o poezji,
mijającym czasie i o Ianie Curtisie,
o Joy Division muzyce i sztuce, która nie wróci do etapu tworzenia,
ale która jest w nas
środa, 3 stycznia 2024
Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.27. Samobójstwo Iana Curtisa
niedziela, 3 grudnia 2023
Ten album warto znać: Nick Drake i Pink Moon - epitafium geniusza
Nick Drake był geniuszem gitary. Opracował własny styl gry, komponował, śpiewał swoją poezję. Nagrał zaledwie trzy albumy, każdy z nich jest inny, niemniej my zaczynamy od ostatniego - uchodzącego za najlepszy. Albumu, nagranego po przerwie, kiedy autor zmagał się z permanentną depresją. Udowodnił, że jest artystą wielkiego formatu, a jego piosenki inspirowały takie gwiazdy jak Kate Bush czy the Cure. Ci ostatni zaczerpnęli swoją nazwę z tekstu jednej z jego piosenek.
Drake i jego życiorys są godne głębszej eksploracji i tym zajmiemy się na naszym blogu wkrótce. Na wstępie jednak warto wspomnieć, że jego geniusz owocował też pewnymi ograniczeniami (tak zwykle jest z geniuszami). Mimo tego, że doskonale grał i śpiewał dał tylko około 30 koncertów, a występy sprawiały mu ból. Miał kłopoty z kontaktami z ludźmi, próbował być w kilku związkach z kobietami, ale to nie przynosiło efektów. Nie był homoseksualistą i nie brał morfiny (jak twierdzą niektórzy). Był nadmiernie wstydliwy i wyciszony, a kiedy nagrywał wokale na albumy śpiewał zwrócony twarzą do ściany...
Popełnił samobójstwo (25.11.1974) w wieku 26 lat przez zmieszanie około 60 leków antydepresyjnych na receptę, wyrzucając wcześniej opakowania (coś w stylu Tomasza Beksińskiego).
Dzisiejszy album nagrywano 3 lata wcześniej. Jest krótki (zaledwie 28 minut), niemniej zawiera aż 11 piosenek. Po latach okazał się bestsellerem, przywracając artyście należyte miejsce na jakie zasługiwał za życia.
A ponieważ postać Nicka Drake nie ma odpowiedniej reprezentacji na naszym rynku muzycznym, postanowiliśmy skupić się na wierszach, może w ten sposób uda nam się dotrzeć do przesłania, które artysta chciał nam przekazać...
Różowy księżyc
Widziałem to jako napisane i widziałem jako powiedziane
Różowy księżyc jest już w drodze
I nikt z was nie jest na tyle wysoki
Różowy księżyc dopadnie was wszystkich
I jest różowy księżyc
Tak, to różowy księżyc
Różowy, różowy, różowy, różowy
Różowy księżyc
Róż, róż, róż, róż
Różowy księżyc
Widziałem to jako napisane i powiedziane
Różowy księżyc już w drodze
I nikt z was nie jest na tyle wysoki
Różowy księżyc dopadnie was wszystkich
I jest różowy księżyc
Tak, różowy księżyc
Miejsce w którym mogę być
Nigdy nie widziałem prawdy
A teraz jestem starszy, zobaczę ją twarzą w twarz
A teraz jestem starszy, muszę wstać i to uporządkować
Byłem zielony, bardziej zielony niż wzgórze
Gdzie rosły kwiaty, a słońce wciąż świeciło
Teraz jestem ciemniejszy niż najgłębsze morze
Więc po prostu daj mi spokój, daj mi miejsce, w którym mogę być
A ja byłam silny, silny stojąc w słońcu
Pomyślałem, że zobaczę, kiedy dzień się skończy
Teraz jestem
słabszy od najjaśniejszego błękitu
Taki słaby w tej potrzebie posiadania ciebie
Na którego?
Na którą się zdecydujesz?
Którą pokochasz?
Którą wybierzesz
Z gwiazd nad nami?
Na co odpowiesz?
Do którego zadzwonisz?
Za co się weźmiesz
Dla Ciebie i wszystkich?
I powiedz mi teraz
Którego pokochasz najbardziej?
Dla kogo tańczysz?
Co sprawia, że lśnisz?
Które teraz wybierzesz
Jeśli nie wybierzesz mojego?
Na co będziesz mieć nadzieję?
Które to może być?
Którego teraz weźmiesz
Jeśli nie zabierzesz mnie?
I powiedz mi teraz
Którego pokochasz najbardziej?
Poza słońcem
Proszę, uważaj na te spojrzenia
Będą się tylko uśmiechać, gdy cię zobaczą, gdy będziesz poza domem
A kiedy już zobaczysz, czym one były
Zdobycie ziemi po prostu nie będzie warte twojej nocy ani dnia
Kto usłyszy co wtedy powiesz?
Rozejrzyj się, znajdziesz ziemię
Nie jest tak daleko od miejsca, w którym jesteś, ale nie bądź zbyt mądry
Bo one nigdy nie rosną na dole
Zawsze są zmęczone i wynajmuje się uroki z ich oczu
Nigdy nie niespodziankę
Nie spiesz się, a wszystko będzie dobrze
I pomódl się za tamtejszych ludzi
Którzy zwijają się ze śmiechu
A jeśli zobaczysz, co ma być
Nie wymieniaj dnia ani nie próbuj powiedzieć
Że to zdarzyło się wcześniej
Nie wstydź się, nauczysz się latać
I zobaczysz słońce, gdy dzień się skończy, jeśli tylko zrozumiesz
Po prostu to, czym jesteś pod tą gwiazdą
To oznacza jeden deszczowy dzień jesienią za darmo
Tak, bądź tym, kim będziesz
Wiesz
Wiesz, że Cię kocham
Wiesz, że mnie to nie obchodzi
Wiesz, że cię widzę
Wiesz, że mnie tam nie ma
Pasożyt
Podnoszenie maski lokalnego klauna
Czuje się przygnębiony tak jak on
Widząc światło w barze na stacji
Podróżując daleko w grzechu
Płyniemy w dół do linii północnej
Oglądanie połysku butów
Słuchanie prób tamtejszych ludzi
Kogo to obchodzi, jeśli przegrają?
Spójrz, może zobaczysz mnie na ziemi
Bo jestem pasożytem tego miasta
Taniec w kościele z dzwonkami
Znak czasów dzisiaj
Nie słychać dzwonu z wysokiej wieży
Ludzie w przerażeniu
Spadają daleko na srebrną łyżkę
Zmieniają szlafrok na zbyt mały
Spójrz, może zobaczysz, jak idę
Bo jestem pasożytem, który podróżuje parami
Kiedy zdejmuję maskę z lokalnego klauna
I czuję się przygnębiony tak jak on
I widzę światło w barze na stacji
Podróżują daleko w grzechu
A ja płynę w dół do linii północnej
Oglądając połysk butów
I słysząc doświadczenia tamtejszego ludu
Kogo to obchodzi, że przegrają?
Spójrz, może zobaczysz mnie na ziemi
Bo jestem pasożytem tego miasta
I spójrz, może zobaczysz mnie w błocie
Darmowa przejażdżka
Znam Cię
Mnie też to obchodzi
Obejrzałem
Wszystkie obrazy, które trzymasz na ścianie
Wszystkich ludzi, którzy przyjdą na bal
Ale usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżki
Usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżki
Też wiem
Co robisz
Kiedy już skończysz
Liczę bydło, które przechodzi obok drzwi
Utrzymanie tak grubego dywanu na podłodze
Ale usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżki
Usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżki
Znam Cię
Mnie też to obchodzi
Obejrzałem
Wszystkie obrazy, które trzymasz na ścianie
Wszystkich ludzi, którzy przyjdą na bal
Ale usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżka?
Usłysz moje wołanie
Nie dasz mi
Darmowej przejażdżki?
Na żniwo
Upadam szybko i spadam swobodnie
Szukasz przyjaciela
Upadam szybko i spadam swobodnie
To może być po prostu koniec
Upadając szybko, pochylasz się, by dotknąć
I ucałować kwiaty, które się uginają
I jesteś już gotowy
Na żniwo
Od rana
Pewnego razu nastał dzień
I było pięknie
Pewnego razu z ziemi wstał dzień
Potem upadł w noc
A powietrze było piękne
Tej nocy, kiedy upadł dookoła
Więc spójrz, zobacz dni
Nieskończonych kolorów
I idź zagrać w grę, której się nauczyłeś
Od rana
A teraz wstajemy
A my jesteśmy wszędzie
A teraz podnosimy się z ziemi
Zobacz, ona leci
A ona jest wszędzie
Zobacz, ona lata dookoła
Więc spójrz, zobacz znaki
Niekończących się letnich nocy
I idź zagrać w grę, której się nauczyłeś
Od rana
Po wielokrotnym wysłuchaniu album wpada w ucho, nie ma się więc co dziwić, że jeden ze znanych jamajskich pisarzy Marlon James w wywiadzie twierdził, że CD miał w swoim odtwarzaczu aż pięć lat (LINK)... Wyróżniają się (choć wszystko jest bardzo dobre): Place to Be - bardzo nostalgiczny, Road - jaka piękna i czysta gitara, Things Behind the Sun - brzmi jak krzyk rozpaczy, jest zwyczajnie piękny, ponury Parasite i kończący album From the Morning - jednak chyba optymistyczny? Pomiędzy nimi przelatują jak strzały krótkie utwory instrumentalne.
Nick Drake jeszcze powróci, może za tydzień? Tymczasem warto pamiętać, że takich samotnych ludzi jak Drake jest pełno wkoło nas. I nie wszystkich spotka sława, taka jaka spotkała jego..
Szkoda, że dopiero po śmierci.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Nick Drake, Pink Moon, Pink Moon, producent: John Wood, Island 1972, tracklista: Place to Be, Road, Which Will, Horn, Things Behind the Sun, Know, Parasite, Free Ride, Harvest Breed, From the Morning
środa, 18 stycznia 2023
Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.9: Ostatnia notka Iana Curtisa z Joy Division, przed samobójstwem
Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.
Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ.
Kolejna część streszczenia dotyczy rozdziału 5, pt. Byłem na niego wściekły, z mottem Daniela Webstera: Nie ma ucieczki od spowiedzi nawet w samobójstwo... bo ono też jest spowiedzią.
Rozpoczyna się od podkreślenia ważnej roli programu World in Action, promującego między innymi, muzykę progresywną. Był to jednocześnie program niezwykle eksperymentalny, często odbywał się w terenie. Tony idealnie pasował tutaj do roli prezentera. Znajomi wspominają czas, kiedy na Ianie Curtisie okoliczności wywierały coraz większą presję. Muzyk wydawał się być coraz mniej władny podołać zaistniałej sytuacji. Kiedy zespół nagrywał Closer, Ian mieszkał z Annik, ta jednak miała bardzo dominującą osobowość. W wyniku tego Curtis stawał się coraz bardziej wycofany i milczący.
Hook wspomina, że jedyną osobą, która umiała się jej przeciwstawić był Rob Gretton. Była przy tym wybredna, i wybrzydzała co do jakości hoteli w jakim zatrzymywał się zespół. Ian wydawał się unikać swojego miejsca zamieszkania, żony i córki.
W kwietniu podczas jednego z powrotów przedawkował barbiturany. Zostawił wtedy list pożegnalny, jednak wylądował w szpitalu na płukaniu żołądka. Wtedy wydarzyła się słynna afera z koncertem w Bury (opisana przez nas wiele razy TUTAJ) i próbą zastąpienia Curtisa Ianem Hempsallem. Patrzył na to z boku i wydawało mu się, że zespół da sobie radę bez niego. Oczywiście doszło o awantury, o czym już pisaliśmy.
Później Ian mieszkał z Bernardem a ten poddawał go hipnozie (zapisy omawialiśmy TUTAJ). Wiadomo jaka dalej była kolej rzeczy, kilka koncertów, mieszkanie u Tony'ego i Lindsay, nagranie LWTUA, przygotowania do wylotu do USA. Tony pracował wtedy nad ostatnim odcinkiem programu, który miał być wyemitowany 19.05.1980. Mimo, że Annik go ostrzegała, Wilson zignorował to i uważał, że to wszystko o czym śpiewa Curtis jest tylko sztuką.
Ciało Iana Curtisa badał koroner z Macclesfield - Timothy Dennis. Oświadczył, że Ian miał depresję, był pod presją stresu z powodu problemów rodzinnych, dodatkowo, miał epilepsję. Słyszał o jego próbie samobójczej, pokaleczeniu się nożem, pobycie w szpitalu po przedawkowaniu, opuszczonych wizytach u psychiatry. Deborah wspomniała, że wiele razy mówił, iż chce umrzeć młodo. Podczas śledztwa, odnaleziono notkę, pozostawioną na stojaku, gdzie się powiesił: Na tę chwilę chcę umrzeć, nie mogę więcej wytrzymać.
Po latach Deborach stwierdziła, że zawsze planował popełnić samobójstwo, nawet zanim ją poznał. Pytaniem otwartym pozostaje, na ile uwaga Tony'ego w tamtym czasie skupiła się na realizacji programu, zamiast na sprawach Iana.
Kolejne lata jednak Tony spędził na nadawaniu sensu temu, co w swoim życiu zrobił Ian. Mówił, że jest na niego wściekły, za to że się zabił. Nie powinien ich zostawiać, ale skoro tak się stało - jego wola.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
piątek, 19 sierpnia 2022
Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 47: Atmosfera po samobójstwie Iana Curtisa
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45 i 46).
Ostatni (poza suplementem) rozdział książki dotyczy klimatu po samobójstwie Iana Curtisa. Genesis-P'Orridge myślał, że był ostatnim który rozmawiał z Curtisem, jednak zdaje się, że osobą tą była Deborah, która odwiedziła go późnym popołudniem w Macclesfield. W każdym razie został sam. Bardzo interesujący fragment tego rozdziału stanowią wspomnienia sąsiada Curtisów Kevina Wooda, który widział najpierw jak Ian kilka razy wychodził w sobotę po południu, a później jak Deborah przyjechała około 11-11:30 do domu, w niedzielne przedpołudnie.
Zawsze zabierała córkę ze sobą, tym razem jednak zostawiła dziecko w samochodzie. Kiedy wybiegła z domu z krzykiem zorientował się, że coś się stało. Myślał, że może Ian ma atak i ona nie potrafi sobie z tym pomóc. Pobiegł więc do ich domu o zobaczył co się stało, butelki po alkoholu stały na stole w kuchni, Ian klęczał przy suszarce i miał sznur na szyi. Był pewny że nie żyje. Postanowił go odciąć, wziął nóż z suszarki do naczyń i to zrobił, ale Ian nawet się nie poruszył.
Rodzina Iana przeżyła śmierć syna i bardzo głęboko. Ojciec rozchorował się, zmarł kilkanaście lat później na raka. Annik dowiedziała się o śmierci Curtisa dzwoniąc do ojca Iana. Później zadzwoniła do Roba Grettona, ale ten nie chciał w to uwierzyć. Sadził ze to jakiś ponury żart, po czasie jednak oddzwonił do Annik i potwierdził.
Annik przybyła do Macclesfield i mieszkała w domku Tony i Lindsay w tym samym pokoju co kilka tygodni wcześniej Ian. Mimo, że Deoborah wcześniej nie wyraziła zgody, Tony uprosił ją, żeby Annik mogła pożegnać się z Ianem w kostnicy. Zanim jednak to nastąpiło, poszła na spacer na łąki, gdzie kiedyś chodzili razem. Tam zobaczyła światło i uważała to za znak od niego, że z nim wszystko teraz jest OK, że przestał się już męczyć. W kostnicy wyglądał jakby był z wosku, to było tylko jego ciało, Iana już w nim nie było.
Członkowie Joy Division nie odwiedzili Curtisa w kostnicy, byli natomiast na pogrzebie, choć ukryli samochody. Nie byli tam mile widziani. Kremacja odbyła się 23.05.1980. Lindsay najbardziej (poza rodziną) przeżyła jego śmierć. Płakała po nim bardzo długo i kiedy odwiedził ją Hooky, ten miał stwierdzić, że dziwne iż wcale go nie znała.
Annik opuściła Manchester w dniu pogrzebu, Tony kupił jej bilet samolotowy na nazwisko Annik Curtis. Tony uważał, że śmierć Curtisa była z jego strony aktem rozwiązania problemów, nie tylko swoich ale i otoczenia. Inni z kolei uważali, że Ian pisał bardzo dojrzałe teksty, tak jakby był o wiele starszy i w pewien psychiczny sposób swoje życie już przeżył, mimo że miał tylko 23 lata.
Zwróćmy uwagę, że w książce Annik nie wspomina o pewnych faktach, które później rozpowiadał Wilson. Nie twierdzi, że słuchała w ich domu płyt Joy Division i płakała, oraz że Ian miał na szyi naszyjnik, który założył mu Alan Erasmus celem ukrycia śladów po sznurze.
Faktem natomiast jest, że po południu 23.05. w Factory odbyła się impreza. Oglądano film The Great Rock and Roll Swindle, panowała dziwna atmosfera - jakby chciano celowo ukryć żałobę.
Dwa miesiące później odbył się pierwszy występ New Order. Nikt jednak nie zajął centralnego miejsca gdzie stał Ian Curtis. W repertuarze mieli utwory instrumentalne, i tylko dwa z repertuaru dawnego zespołu.
Śledztwo odbyło się w czerwcu, policja wypytywała Wooda, dlaczego odciął ciało Curtisa, skoro ten był martwy. Okazało się też, że koperta pozostawiona przez wokalistę Joy Division to nie był list pożegnalny, tylko list do żony, w którym pisał, że po powrocie z USA chciałby z nią wrócić do bycia normalną rodziną.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
wtorek, 24 maja 2022
Jak to było z tekstami Iana Curtisa z Joy Division?
Z okazji minionej 42. rocznicy śmierci Iana Curtisa z Joy Division, CNN publikuje artykuł: Bandmates rue failure to prevent singer's suicide (Współczłonkowie zespołu żałują, że nie udało im się zapobiec samobójstwu wokalisty LINK), autorami którego są Emmet Lyons, Michael Holmes i Henry Hullah. Fakt, że artykuł ukazuje się 21.05 a nie 18.05. czyli dokładnie w rocznicę śmierci, może dowodzić zagapienia, być może ktoś przypomniał CNN że rocznica właśnie była. Niemniej doskonale wiemy, że Ian popełnił samobójstwo w nocy z soboty na niedzielę, czyli dokładnie z 17. na 18.05. 1980. W naszej ocenie było to około godziny 3 rano, stąd data 18.05.
W artykule omawiana jest rozmowa ze Stephenem Morrisem i Bernardem Sumnerem, którzy na antenie CNN starali się zapobiegać samobójstwom, omawiając czego nie udało im się zauważyć, kiedy Curtis był już na ostatniej prostej przed dokonaniem fatalnego wyboru.
Najdziwniejsze w tym artykule są wypowiedzi ex członków zespołu. Tak też najpierw pada stwierdzenie: Curtis' lyrics partially reflected his real-life torment - one that wasn't always visible, according to Sumner (Teksty Curtisa częściowo odzwierciedlały jego prawdziwą udrękę - taką, która nie zawsze była widoczna na zewnątrz, według Sumnera).
Dalej: Morris said he regrets that he was only able to pick up on the significance of what Curtis had been writing about after he had passed (Morris powiedział, że żałuje, że był w stanie zrozumieć znaczenie tego, o czym Curtis pisał, dopiero po jego śmierci).
Ian's lyrics were great, you were very lucky to have someone who wrote such fantastic lyrics, but we thought, 'that's really clever, he's writing about somebody else, it's great how he can get in the mind of another person.' And then after his death, you look at it and think, 'oh, it was all about him,'" he said (Teksty Iana były świetne, mieliśmy szczęście, że był ktoś, kto napisał tak fantastyczne teksty, ale pomyśleliśmy: "To naprawdę sprytne, pisze o kimś innym, to świetnie, jak może dostać się do umysłu innej osoby". A potem po jego śmierci spojrzeliśmy na to i pomyśleliśmy: "To wszystko było o nim" - powiedział).
Dalej obaj muzycy stwierdzają, że przed śmiercią Curtisa napisali dwie piosenki, jedną z nich było Ceremony, bo chcieli swoją muzyką uzdrowić Iana, ale to nie pomagało.
Co jest w tym wszystkim dziwnego? Otóż wcześniej ex członkowie Joy Division wiele razy w wywiadach powtarzali, że nigdy nie słuchali, o czym Ian śpiewa. Po prostu teksty ich nie interesowały. Jon Savage z kolei uważa, że Curtis śpiewał o jakiejś obcej, wymyślonej osobie, z czym nie zgadza się Mick Middles i Lindsay Reade w swojej książce.
Na koniec artykułu pojawia się aspekt zdrowia psychicznego. Przypomnijmy, że według książki Deborah Curtis, Ian został poddany kompleksowym badaniom po pierwszej próbie samobójczej i nie stwierdzono u niego odchyleń od normy, czy choroby psychicznej. W książce Lindsay Reade i Micka Middlesa również nie ma o takowych słowa. Podane są fakty: wyniki badań EEG potwierdzające jedynie, że przyczyną epilepsji mogły być zmiany w lewej skroniowej części mózgu. Ale o chorobie psychicznej nie ma nic. Podobnie dziwnie można odbierać te wszystkie pośmiertne diagnozy o chorobie dwubiegunowej, które zaczęto stawiać w filmie Granta Gee o Joy Division.
Zmarły nie może się bronić, no chyba że istnieją jakieś dowody, którymi dysponują ex koledzy, to niech je przedstawią. A może chodzi o swoistego rodzaju alternatywną, wygodną dla siebie, wersję wydarzeń? Ten zabieg stosowano już tysiące razy w Factory, bo przecież jak mawiał mistrz PR-u Tony Wilson: jeżeli masz do wyboru drukować prawdę czy legendę - drukuj legendę.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
środa, 11 maja 2022
Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 42: Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo
Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 i 41).
19 rozdział książki nosi tytuł, który jest zaczerpnięty z tekstu piosenki Colony: A Cry for Help, A Hint of Anaesthesia.
Na początku przytoczony jest cytata Tony Wilsona, który wskazuje jak głupimi byli wszyscy wkoło Iana nie zauważając jego wołania o pomoc, między innymi właśnie w tekście Colony. Po zajściach w Bury Lindsay i Tony zabrali Iana do swojego domku w Charlesworth. Był milczący w samochodzie.
W domku miał swój mały pokoik i łazienkę do dyspozycji. Tony zostawiał na całe dnie i popołudnia Lindsay i Iana samych, ponieważ miał do prowadzenia program w TV. Lindsay miała dużo czasu, bowiem porzuciła pracę nauczycielki. Wspomina siebie jako młodą dziewczynę, mało wiedzącą o rodzinie. Uważała, że Ian powinien odpocząć i znaleźć spokój od obu kobiet w swoim życiu.
Ian zwykle siedział na podłodze z nogami pod stolikiem kawowym, na którym znajdowała się popielniczka. Dużo palił. Typowy poranek z Lindsay polegał na tym, że puszczała im płyty z odtwarzacza po drugiej stronie owego stolika. Zwykle słuchali Iggy Popa (Passenger), Bowiego (Heroes), Velvet Underground, Lou Reeda, Briana Eno i Neila Younga, ponieważ oboje lubili tą muzykę. Ian cały czas był bardzo zamyślony.
Photo by Kevin Cummins.
Lindsay nie pamięta żeby Ian pomagał jej w zakupach, zostawał z odtwarzaczem i słuchał muzyki. Pewnego wieczoru kiedy Tony dłużej nie wracał do domu obejrzała jego dłoń i stwierdziła, że nie ma na niej linii samobójstwa. Jest za to linia sztuki.
Pewnego wieczora zahipnotyzowała go. Miała w tym doświadczenie i zdziwiła się, że Ian tak łatwo wchodzi w trans. Podczas niego był nieobecny, nie spał ale też nie był świadomy (nasze transkrypcje i analiza wiarygodności zapisów hipnozy Curtisa są TUTAJ).
Po wybudzeniu Curtis wspomniał koncert w Bury. Powiedział, że unosił się nad zespołem i widział jak grają bez niego. Miał uczucie że kiedyś tak będzie już na zawsze. Kolejnego dnia gdy poznał już Lindsay lepiej, zwierzył jej się, że nie ma ani żony, ani Annik i pozostał mu tylko zespół. Czuł się bezpiecznie w domu szefa wytwórni. Powiedział że zawsze czuł, że poza Deborah pozna jeszcze kogoś innego. Myślał o tym gdy jechał z Debbie na ślub. Wiedział, że słowa przysięgi małżeńskiej są nieprawdziwe, bo kiedyś pozna kogoś innego (dowodem na to może być tekst LWTUA, który Ian napisał zanim poznał Annik).
Pewnego wieczoru odwiedził ich Tony Connolly. Był to przyjaciel i partner ojca Tonyego Wilsona, który był homoseksualistą. Po śmierci matki Tonyego ta para mieszkała razem. Ojcem Tonyego był prawdopodobnie brat Connollyego. Prawdziwa miłość mamy Tonyego zginęła podczas II Wojny, a z ojcem Tonyego zamieszkała na zasadzie umowy.
Ian gdy go zobaczył poczuł się zmieszany i poszedł po papierosy, na co Connolly miał powiedzieć, że jego zdaniem Ian jest w ciężkiej depresji. Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo. Lindsay w to nie wierzyła, uważała że Ian dobrze wraca do równowagi, je, śpi, jest uprzejmy i spokojny. Nie było symptomów. Lindsay traktowała Connollyego jak psychicznego, choć pamiętała, jak z jej matką śmiały się, go ten powiedział że matka jest śmiertelnie chora. I tak się stało, po trzech miesiącach umarła...
Później okazało się, że w sprawie Iana też miał rację...
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
wtorek, 15 lutego 2022
Fryderyk Juliusz Oskar Bluemner: symboliczne obrazy i akwarele naznaczone poczuciem spokoju i izolacji
Bluemner urodził się jako Fryderyk Juliusz Oskar Bluemner w 1867 roku w Prenzlau, małym miasteczku w Brandenburgii. W 1871 r. jego rodzina przeniosła się do Hildesheim i tam zdobył wykształcenie artystyczne. Pradziadek Bluemnera był rzemieślnikiem, dziadek architektem, a ojciec budowniczym. Nie było więc niespodzianką, że Bluemner także skończył architekturę i to z bardzo dobrym wynikiem. Ale nie pozostał w Niemczech. W 1892 roku zdecydował się wyemigrować do Ameryki, być może przyciągnięty perspektywą kariery oferowanej przez firmy wystawione na Światowych Targach w Chicago, lecz chyba co ważniejsze, poszukując wolności słowa którą, jak sądził, znajdzie tylko w Nowym Świecie. Był przerażony nasilającym się militaryzmem i konserwatywnymi poglądami na sztukę i architekturę prezentowanymi przez cesarza Niemiec Wilhelma II. Dlatego, jak później pisał, uciekł niczym buntownik ze społeczeństwa, które było twarde i wysterylizowane z poglądów o nowym stylu do narodu otwartego na estetyczne eksperymenty.
Malarz przybył więc do Stanów Zjednoczonych przez Port w Nowym Jorku jesienią 1892 r. W dokumentach wpisał zawód architekt, a za swój cel przybycia podał osiedlenie się. W styczniu zamieszkał więc w Chicago, gdzie znalazł posadę asystenta architekta i projektanta prefabrykatów na terenie Columbian Exposition. Jednak jego pensja była tak mała, iż trudno mu było się utrzymać. W pewnym momencie zmuszony był nawet zastawić swój płaszcz i przybory kreślarskie. Próbował szczęścia jeszcze w kilku innych miastach, W Nowym Jorku sprzedawał kalendarze na ulicy i w zasadzie żebrał o chleb. W Bostonie prawie zdecydował się wrócić do domu, do Niemiec, ale odstraszył go częściowo fakt, że nie było go stać na bilet. Wrócił wtedy do Nowego Jorku gdzie udało mu się znaleźć pracę w firmie architektonicznej. Jednak pech go nie opuszczał, rozchorował się na malarię i stracił zatrudnienie. Wyzdrowiał i po raz kolejny przeprowadził się, wrócił do Chicago, gdzie poślubił Linę Schumm, Amerykankę z Wisconsin niemieckiego pochodzenia. W 1899 Bluemner oficjalnie otrzymał obywatelstwo, a gdy urodził mu się syn Robert, małżeństwo przeniosło się do Nowego Jorku.
Po powrocie do Nowego Jorku Bluemner zatrudnił się w firmie architektonicznej. Jego najbardziej znanym projektem był gmach sądu w Bronx Borough, zrealizowany w 1903 roku, do którego autorstwo rościł sobie prawa inny architekt. Bluemner podał go do sądu i ten rozstrzygnął w 1912 roku na jego korzyść, ale w tym czasie porzucił on zawód architekta i zajął się malarstwem. W decyzji pomogło mu spore odszkodowanie, za którego część odbył podróż do Europy, gdzie zapoznał się z tendencjami malarskimi Paryża i Berlina.
O swoich architektonicznych poszukiwaniach Bluemner wspominał w wydanych później zapiskach: Ceną, jaką zapłaciłem za architektoniczny sukces było całkowite rozczarowanie. … Krótko mówiąc, powiem tylko, że bez żalu i wstydu spoglądam wstecz na czasy, kiedy wszystkie swoje rzeczy nosiłem w pustej kieszeni kamizelki, kiedy listy polecające trafiały do popielniczki, a moje ideały do lombardu na Hester Street, gdy zacząłem odbijać się od dna i walczyć o byt w wielkim amerykańskim ludzkim tyglu. I chociaż Bluemner porzucił architekturę, to jednak myślenie architektoniczne, wykształcenie budowlane i szacunek jaki żywił do architektury, odcisnęły się w jego artystycznej twórczości.
Spędzał weekendy wędrując po wiejskich obrzeżach Manhattanu, odwiedzając Bronx, Brooklyn, Queens i New Jersey, szkicując przemysłowe krajobrazy miejskie, głównie w New Jersey oraz panoramy urbanistyczne wzdłuż Morris Canal.
Styl Bluemnera jest połączeniem form zaczerpniętych z niemieckiego ekspresjonizmu oraz z francuskiego malarstwa awangardowego z początków XX wieku. W rezultacie mamy połączenie żywiołowej, emocjonalnej sztuki z porządkiem i dyscypliną.
Prywatnie artyście nie wiodło się równie dobrze. Życie w biedzie przyczyniło się do śmierci żony Bluemnera w 1926 roku. Pogrążony w żałobie artysta przeniósł się wraz z dziećmi do South Braintree w stanie Massachusetts, gdzie swoją rozpacz przelał w symboliczne obrazy i akwarele naznaczone poczuciem spokoju i izolacji.
Najważniejszymi elementami jego późnej twórczości są motywy słońc i księżyców, symbole, jak sam stwierdził, Boga lub uniwersalnej siły twórczej. Wraz z wiekiem Bluemner stawał się coraz bardziej samotny, stan jego zdrowia zaczął się także pogarszać. Po wypadku samochodowym w 1935 roku zaostrzyła się choroba żołądka, do tego doszły problemy ze wzrokiem i sercem, a potem depresja, bezsenność i wreszcie stany paraliżu wywołanego przez nerwicę. Cierpiąc na przewlekły ból i nie mogąc chodzić, spać a także będąc ociemniały, Bluemner popełnił samobójstwo, podrzynając sobie gardło w Braintree w 1938 roku…
Pozostały po nim obrazy oraz dziennik prowadzony od 1907 roku, w którym zapisywał swoje myśli i spostrzeżenia dotyczące lektury pism filozofów i na temat sztuki, prowadzony w języku angielskim, jak i niemieckim*. Tworzył pod silnym wpływem spuścizny intelektualnej dwóch wybitnych postaci dziewiętnastowiecznej kultury niemieckiej, czyli Johanna Wolfganga von Goethego i Georga Wilhelma Friedricha Hegla. Zgodnie z teoriami Goethego, utożsamił określone kolory ze stanami emocjonalnymi. W sztuce odwzorował także heglowski światopogląd z jego tezą i antytezą, stosując linię prostą i krzywiznę, czerwień i zieleń, pion i poziom, elementy powodujące u widza wzburzenie i spokój. Bluemner pogardzał popularnym gustem i kulturą masową, a w jego quasi-religijnym podejściu do sztuki z pewnością nie było miejsca na komercjalizację… To trochę tak, jak na naszym blogu.
*(LINK)
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

















