Pokazywanie postów oznaczonych etykietą punk rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą punk rock. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 listopada 2024

Isolations News 303: Peter Hook zagra cały repertuar Joy Division, Sonic Youth live, Punk Rock Bowling 2025, pamiątki po the Beatles, Ray Perry zza grobu, fortepian Stevie Nicks, aplauz na pogrzebie, prastare ciasto i łzy Japończyków

Punk Rock Bowling 2025 w Las Vegas ogłosił swój program. Trzydniowe wydarzenie zostanie rozpoczęte przez Petera Hooka And The Light który wykona cały repertuar Joy Division. Zagrają również zespoły takie jak  Social Distortion Cock Sparrer, Flag, Damned, Interrupters, Power Trip, Adicts, Bouncing Souls, Fidlar, Gang of Four (grający wszystkie swoje debiutanckie LP), Laura Jane Grace i Mississpi Medicals, Cockney Rejects (dołączy do nich Olga z Toy Dolls), Youth Brigade, Pietatsers, Surfbort, Riverboat Gamblers, Angel Du$t, Codefendants, NOBRO, Bad Waitress i wiele innych (LINK).

Pozostańmy w USA. Ethel Kennedy, wdowa po byłym senatorze Robercie F. Kennedym, zmarła w wieku 96 lat. Jej mąż został zamordowany w czerwcu 1968 r., gdy ubiegał się o nominację Demokratów na prezydenta. Pogrzeb seniorki zgromadził oprócz jej najbliższej rodziny (miała 11 dzieci) także rzesze polityków oraz... muzyków, w tym trzech prezydentów z ramienia partii demokratycznej (Clinton, Obama i Biden) oraz Sting, Kenny Chesney i Stevie Wonder. Każda z supergwiazd zaśpiewała piosenkę. Nie brakowało mów i żartów. Wydaje się, że wszyscy świetnie się bawili (LINK).

Przychodzi grabarz do domu i mówi do żony:
- Dawaj obiad bo miałem ciężki dzień.
- A co się stało? - pyta żona.
- Wiesz, dzisiaj chowaliśmy znanego artystę i miał taki aplauz, że musieliśmy go dziewięć razy wykopywać.

Z USA jest też Stevie Nicks. Jej czarny fortepian Grand Hamilton, na którym grała w zespole Fleetwood Mac został wystawiony na aukcję przez Gotta Have Rock And Roll. Minimalna oferta za legendarny instrument wynosi obecnie 50 000 USD, a cena aukcyjna, jak się szacuje, wzrośnie do 100 000 USD, czy nawet 200 000 USD. Aukcja ma się zakończyć 6 grudnia (LINK).

W temacie: powstanie film o Fleetwood Mac nagrany przez Apple Original Films. Członkowie zespołu opowiedzą historię grupy, zostaną na nim także pokazane archiwalne wywiady z nieżyjącą już Christine McVie. Film, który jeszcze nie ma tytułu, wyreżyseruje Frank Marshall, który także był reżyserem filmu o Beach Boys dla Disney+. Wcześniej zajmował się dokumentem o Bee Gees (How Can You Mend a Broken Heart) . Nie ustalono daty premiery nowego filmu (LINK).

Jeszcze o pamiątkach. Dom aukcyjny Reeman Dansie w Colchester w Anglii sprzedał kawałek tortu weselnego z małżeństwa królowej Elżbiety II i księcia Filipa, nabył go w telefonicznej aukcji pewien Chińczyk za 2831 dolarów. Jest to część 500-funtowego tortu o wysokości 2,7 m podanego na weselu 20 listopada 1947 r., która została podarowana Marion Polson, gospodyni w Holyrood House w Edynburgu w Szkocji, w pudełku z herbem ówczesnej księżniczki i listem od panny młodej. Nie ma informacji o smaku ciasta (LINK). 

Mały chłopczyk mówi do taty:
- Tato, tato kupmy pieska!
- Nie synku, nie kupimy...
- Ale tato, no kupmy...
- Nie, nie kupimy...
- Tato, proszę!
- Kim Chan, ile razy mam Ci powtarzać, że nie stać nas, żeby codziennie jeść mięso?


Nie wiemy czy od jedzenia mięsa, czy może ze starości, niemniej zmarł Colin Petersen, pierwszy perkusista Bee Gees. Miał 78 lat. Słychać go w takich przebojach jak I Started A Joke, To Love Somebody i I Just Gotta Get A Message To You. Petersen przez ostatnie pięć lat brał udział w koncertach z okazji wydania płyty The Best Of The Bee Gees. Wystąpił jeszcze w sobotę w zeszłym tygodniu, w niedziele był w doskonałym humorze a w poniedziałek zmarł we śnie... (LINK). 

Jasio pyta tatę:
- Tatusiu dlaczego babcia się tak trzęsie?
- Nie gadaj tyle tylko zwiększaj napięcie!

W temacie nieżyjących. Steve Perry, były frontman Journey, opublikował teledysk na którym śpiewa w duecie piosenkę Call Me Irresponsible ze swoim zmarłym ojcem Rayem Perry. Nagranie pochodzi z kasety karaoke nagranej przez nich wspólnie, która była prezentem Raya dla syna w 1993 roku na Boże Narodzenie.

Rozmowa w pokoju lekarskim:
- Mam dziwny przypadek! Pacjent powinien już dawno zejść, a tymczasem zdrowieje!
- Hm. Jak się pacjent uprze, to i medycyna jest bezsilna!

Jeszcze o tych, których nie ma wśród nas. Rough Trade ogłosiło swoje 100 najlepszych albumów 2024 roku, na czele z pośmiertnym albumem SOPHIE o tym samym tytule. Aby to uczcić, niezależny sprzedawca detaliczny oferuje ekskluzywne tłoczenia płyt winylowych powiązane z 20 najlepszymi albumami na swojej liście. Przedstawiono nowe oferty od SOPHIE, Smile, Idles, Laury Marling, Charli XCX, Yard Act i innych. Cała lista jest TUTAJ. Na niej między innymi St. Vincent.

Nie ma też wśród nas dwóch z czterech Beatlesów. Ich podpisane zdjęcie z 1964 roku i arkusz ręcznie napisanego tekstu piosenki autorstwa Johna Lydona, lidera Sex Pistols, zostały sprzedane na aukcji za ponad 82 tys. dolarów każde. Łączna kwota sprzedaży kolekcji Marvels of Modern Music na domu aukcyjnym RR Auction wyniosła 1 132 981 dolarów (LINK). Na innej aukcji wystawiono zielony wiklinowy stół i krzesła, które znajdowały się w garderobie zespołu w Hulme Hall w Port Sunlight. Wyrzucono je na śmietnik i ktoś rozpoznał je w kontenerze na śmieci. Meble ostatecznie sprzedano za 750 funtów do Muzeum The Beatles w Liverpoolu (LINK).


Odnalazły się też nagrania Sonic Youth. Zespół ogłosił, że w 2025 roku ukaże się ich nagranie koncertu w Chicago z 1987 roku, po tym jak pierwotnie wydano je jako pół-bootleg.  Płyta zatytułowana Hold That Tiger wyjdzie 7 lutego 2025 r. w oficynie Superior Viaduct. W przedsprzedaży jest już dostępna wersja CD i 2x LP w wersji czarnej i przezroczystej. Nagranie zawiera zapowiedź zmarłego Steve'a Albiniego. Producent i inżynier dźwięku  zmarł 7 maja 2024 r. na zawał serca. Grał w wielu zespołach współpracujących z wytwórnią Touch and Go Records, w tym w Big Black, który podpisał kontrakt z wytwórnią pod koniec 1985 r., na początku 1986 r. Albini był głównym realizatorem kultowych albumów, takich jak In Utero  Nirvany i Journal For Plague Lovers Manic Street Preachers (LINK).

Kończymy dwoma newsami, pierwszy dotyczy oferty UE dla USA. Amerykanom, zrozpaczonym po reelekcji Donalda Trumpa, mieszkańcy Ollolai na Sardynii oferują możliwość przeprowadzki, a dokładnie chcą im sprzedać zrujnowane domy w cenie 1 euro. Chcą w ten sposób sposób ożywić malejącą populację swojej wyspy. Amerykanie, którzy nie mają ochoty na remont, mogą również kupić dom gotowy do zamieszkania. Cena takiego domu sięga do 100 000 euro. Chętni kupna za 1 euro mogą skontaktować się w władzami miasta za pośrednictwem strony (LINK). Skończy się, jak pomysł obecnego rządu na formowanie wojska ukraińskiego w Polsce. Zgłosiło się 300 osób... (LINK).

Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

Ale żeby nie było, że tylko w UE panuje wszechogarniająca głupota. Nowy japoński trend w makijażu, polegający na użyciu gorącego kleju do tworzenia łezkowatych kształtów kropelek, które następnie są umieszczane na twarzy, staje się popularny wśród nastoletnich uczennic. Modny styl, znany jako 3D teardrop makeup nadaje dziewczynkom delikatny wygląd, który ma wzbudzać współczucie — sprawia, że wyglądają, jakby płakały. Trend ten tak szybko rozprzestrzenił się w japońskich szkołach, że w niektórych obszarach odnotowano w sklepach niedobór pistoletów do kleju na gorąco. Niektórzy obawiają się, że w pogoni za modą niektóre nastolatki zrobią sobie krzywdę (LINK).

Japończyk wrócił z Rosji. Spytano go:
- Co Ci się najbardziej podobało?
- Dzieci.
- I co jeszcze?
- Nic więcej. Wszystko co jest wykonane rękoma, jest obrzydliwe.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 8 lutego 2021

Isolations News 127: From Brussels with Love, Peter Saville i jego wersja Mona Lisy, festiwal piwa, Mark Lanegan, Ashes and Diamonds, Gang of Four, The Partisans, Queen i Yupanqui z nowymi wydawnictwami, Soundcloud będzie uczciwie płacił


Legendarne wydawnictwo From Brussels with Love, na którym znaleźli się m.in. the Durutti Column czy John Foxx dostępne jest w wersjach na kasetach, CD i kolorowych winylach. Opcję zakupu są TUTAJ. O wydawnictwie pisaliśmy wcześniej TUTAJ. Przypomnijmy, że Les Disques Du Crépuscule miała być belgijską filią Factory Records (o czym pisaliśmy TUTAJ).



Jeśli Factory, to nie może zabraknąć jednego z jej założycieli. Peter Saville nawiązał współpracę z Muzeum Louvre oraz japońską firmą Uniqlo (UT), a jej wynikiem jest seria ubrań z podobiznami dzieł sztuki znajdujących się w kolekcji tego Muzeum - Louvre Museum: Art and Logic by Peter Saville. Oczywiście motywem przewodnim jest Mona Lisa. Odzież (głównie T-shirty) można nabyć tylko w sklepach internetowych, m. in, TUTAJ.


Jeśli Factory to jedno z jego cudownych dzieci, czyli A Certain Ratio - wystąpią razem z Big Joanie, Bobem Vylanem, Chubbym and The Gang, Erolem Alkanem, Franc Moodym i wieloma innymi nikomu nie znanymi artystami na na Bigfoot Festival czyli festiwalu piwa (w Ragley Hall Warwickshire) w weekend  18-20 czerwca 2021 roku - bilety itd. są TUTAJ.


Jeśli wspomnieliśmy o Factory i koncertach, kilka słów o zespole, na którego koncercie rzekomo miał być Ian Curtis (co do czego mamy wątpliwości - LINK). Po reaktywacji Bauhausu gitarzysta Daniel Ash miał w 2020 roku mnóstwo czasu, aby pomyśleć nad nowym albumem dla swojego nowego zespołu - trio o nazwie Ashes and Diamonds. Płyta wyjdzie jeszcze w tym roku, a co do Bauhausu, to z powodu pandemii jest problem z wspólnym zjazdem muzyków. 

Natomiast co do Ashes and Diamonds, to warto wspomnieć, że oprócz Asha na wokalu i gitarze, grają w nim jeszcze basista Paul Denman z Sade (warto zobaczyć TUTAJ) i obecny perkusista Public Image Ltd. Bruce Smith, który wcześniej grał z The Pop Group, The Slits i Rip Rig oraz z Panic. Do tej pory trio nagrało około 15 piosenek i jest na końcowym etapie miksowania płyty, która prawdopodobnie wyjdzie do końca lutego (LINK). Swoją drogą pod ostatnim linkiem masa rarytasów dla fanów mrocznego grania nie tylko ze stajni Bauhaus...


Za to do końca lutego na pewno nie wyjdzie inna płyta. Dokładnie zestaw winylowy Gang of Four 77-81 Matador Records, który miał wyjść jeszcze wcześniej, bo w grudniu 2020. W dniu 12 marca ukaże się wraz z płytą CD. Wytwórnia zapowiadając pakiet ogłosiła, iż dołoży do tego jeszcze niepublikowane wcześniej demo. Pełna lista utworów i ich układ na płytach TUTAJ.

Inna legenda punka - The Partisans wydadzą kilka rarytasów w pierwszym tygodniu marca. Płyta wydana przez La Vida Es Un Mus i zatytułowana Anarchy In Alkatraz / No Future Demos 80-82 będzie zawierać pierwsze demo zespołu, na które składają się covery i kilka oryginalnych kompozycji, a także dwa inne demo nagrane na album No Future (LINK).

Jak widać pandemia sprzyja odkryciom nieznanych wcześniej dzieł. Queen odkryli zagubioną taśmę z jednego ze swoich pierwszych koncertów - prawdopodobnie jest to występ w Londynie, który odbył się w Imperial College 18 lipca 1970 roku. Jeszcze nie wiadomo czy materiał zostanie udostępniony (LINK).

Z innych rewelacji na temat Queen - dziennikarz muzyczny z kanału Professor of Rock opowiedział jak naprawdę doszło do powstania wspólnego hitu Queen i Davida Bowie Under Pressure - był to wynik przypadkowego spotkania, wieczoru pod wpływem kokainy podczas wypoczynku w kurorcie w Szwajcarii. Wideo powyżej. Na zdrówko...

W klimacie koksów maści wszelakiej - Mark Lanegan napisał książkę. Więcej o niej TUTAJ. A genialny występ Lanegena i jego zespołu opisaliśmy TUTAJ.


Za to dość nietypowy występ zawarty jest na debiutanckim albumie Luca Yupanqui „Sounds Of The Unborn”, jest bowiem nagraniem niemowlęcia w łonie matki. Yupanqui jest dzieckiem muzyków wokalistki Elizabeth Hart i basisty Ivána Diaz Mathé z eksperymentalnego zespołu psychodelicznego Psychic Ills. Niedawno para założyła zespół Tierra Del Fuego. Album został nagrany przy użyciu biosonicznej technologii MIDI, która przekształciła ruchy dziecka w macicy w fale dźwiękowe. Zostały one przesłane bezpośrednio na syntezator Mathégo.

Jeśli kogoś to zaskoczyło niech posłucha początku Kick Inside Kate Bush. Wszystko już było mawiał Ben Akiba.


Za to tego jeszcze nie było. SoundCloud bada wprowadzenie nowego systemu umożliwiającego fanom bezpośrednie płacenie artystom. Podobnie jak Spotify i Apple Music, SoundCloud używa obecnie systemu proporcjonalnego i rozdziela wszystkie przychody z abonentów kierując się ilością osiągniętych przez artystę strumieni przez co większość pieniędzy trafia do niewielkiej liczby muzyków. 

W nowym systemie słuchacze mogliby sami sterować  przychodami  swoich ulubionych artystów. Więcej TUTAJ.

Czekamy kiedy wujaszek Google zacznie nam płacić za prowadzenie bloga... Żebyśmy stali się milionerami trzeba nas czytać. Wracamy jutro z nowym wpisem - tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

wtorek, 25 sierpnia 2020

Historia ewolucji agrafki: od ruchu punk na salony mody

Agrafka od ponad czterdziestu lat kojarzy się z punk rockiem, choć została wymyślona sto lat wcześniej, przez amerykańskiego mechanika Waltera Hunta, który chciał nią spłacić 15 dolarów długu i wynaleźć bezpieczną szpilkę.  

I tak wypełniała swoją rolę, spinając pieluchy niemowlętom i w razie awarii – ubrania. Aż dostrzegli ją muzycy z Sex Pistols, którzy poratowali przy jej pomocy swoje rozdarte ubrania. W tym momencie agrafka zaczęła wielką karierę, najpierw jako po prostu oznaka buntu, szczególnie w wydaniu  Vivienne Westwood i Malcoma McLarena, prezentujących w swoim butiku bawełniane koszulki popisane markerami i spodnie z dziurami spiętymi agrafkami (o modzie punk pisaliśmy m. in. TUTAJ).
 
Potem agrafka jak cały ruch punk uległa komercjalizacji, weszła na pokazy mody haut couture a następnie na rynek masowy. Po kilku latach agrafka stała się symbolem bliżej nieokreślonego etosu punka a raczej ozdobnym gadgetem, występującym już poza kontekstem punkowym. Dość przypomnieć na przykład słynną sukienkę Versace, którą Elizabeth Hurley nosiła w 1994 roku: obcisłą czarną suknię rozciętą wzdłuż tułowia i połączoną dużymi, złotymi agrafkami. Było to tak obłudna aluzja do kontrkultury, że Joe Corré - syn Vivienne Westwood i Malcolma McClarena – na znak protestu publicznie podpalił swoje wyceniane na 5 mln funtów archiwum pamiątek punkowych. Wszystko w symbolicznej krytyce nowej, narzucanej przez mainstream mody i kultury konsumenckiej. Punk, według Corré, miał swój etos i nie wyrażał się jedynie w estetyce, bo ważniejsze jest co się robi niż o to, co się nosi.

Jednak ta akcja nie na wiele się zdała i agrafka pozostała modnym elementem, ubarwiającym konotacją do punka, kolejne pokazy mody.


W 2016 roku agrafka jednak znów nabrała kolejnego znaczenia. Została zawłaszczona przez środowiska anty-Brexitowe. Stała się symbolem solidarności z prześladowanymi mniejszościami. Wszystko za sprawą Twittera, na którym Brytyjka występująca pod nickiem @cheeahs wezwała  Brytyjczyków do ozdabiania swoich ubrań agrafką na znak tolerancji rasowej i promocji pojednania z imigrantami (LINK).


I tak jak w latach 70. projektanci zainspirowali się punkami, tak i ponownie domy mody zaczęły promować agrafki. W sezonie modowym wiosna/lato 2016 agrafki zaprezentował Maison Margiela, można było więc je dostrzec spięte w naszyjniki. Wielkie kolczyki w tym kształcie prezentowały modelki Balenciagi i Sonii Rykiel.

Tak więc kampanie na rzecz walki z rasizmem, przemocą i - po dojściu Donalda Trumpa do władzy – opozycji wobec niego – przerodził się w jeszcze jeden skomercjalizowany trend modowy.


My jednak zdecydowanie wolimy korzenie, i możemy jedynie westchnąć za cudownymi latami 80-tymi, których odbitym światłem świeci obecny wypłowiały świat...


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mianstreamie.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Punk rock: brzydota jest nieograniczona w swoich możliwościach, czyli o estetyce antykonwencjonalnej

W każdym stuleciu filozofowie i artyści dostarczali definicję piękna, a dzięki ich dziełom da się odtworzyć historię idei estetycznych. Ale z brzydotą stało się inaczej. Przez większość i przez wieki była uważana za przeciwieństwo piękna, lecz nikt nigdy nie poświęcił jej żadnej obszernej rozprawy, oprócz przelotnych wzmianek w pracach marginalnych napisał w eseju Historia Brzydoty (ang.: On Ugliness, wł.: Storia della bruttezza) (LINK) Umberto Eco i skonkludował: Piękno ogranicza kanon, a brzydota jest nieograniczona w swoich możliwościach.

Pisarz swoje przemyślenia ogłosił w 2006 roku, zaś w roku 2008 Malcom McLaren (manager Sex Pistols) podsumował działalność legendarnego zespołu tymi słowami: Uczyniliśmy brzydotę piękną (LINK). Zdanie to jest doskonałą definicją muzyki i w ogóle filozofii punk. Do czasu wybuchu rewolucji muzycznej na przełomie  lat 70. i 80. brzydota była jednoznaczna z wykluczeniem. Aż tu nagle punk wprowadził estetykę antykonwencjonalną, w której odrzucał piękno i elegancję. W ich miejsce umieścił kult brzydoty, który zerwał z tradycyjną, zachodnią ideą piękna. Punk zaczął oznaczać zgromadzenie pięknych dziwaków czy raczej dziwaków pięknych inaczej, których sama obecność i wygląd sugerowały emocje i niebezpieczeństwo.
 
Trzeba wyjaśnić w tym miejscu, iż słowem punk, w którym w XVI wieku w Anglii określano osobę z marginesu, prostytutkę (LINK), w końcu XX wieku zdefiniowano skojarzenie z bezwartościowością, pustą i bezużyteczną osobą, za jaką uważano  w latach 70. młodego człowieka z klasy średniej i  różnych, innych odmieńców, często ze szkół artystycznych. To oni zaczęli świadomie używać swego brzydkiego ciała jako środka ekspresji. Noszone przez nich podarte koszule i dżinsy trzymające się na agrafkach i łączone łańcuchami, buty wojskowe i czarne worki na śmieci, farbowane długie włosy postawione na sztorc (tworzące irokeza, o którym pisaliśmy LINK) wyróżniały ich z pośród nudnego, ustabilizowanego społeczeństwa.

Niezależnie od tego, czy punki chciały wywołać odruch odrazy, czy nie, ich groteskowe ciała były postrzegane przez innych jako obelga. Sami też przedstawiali się groteskowo w swoich piosenkach. A, że postać potwora często przewija się w powojennej kulturze popularnej, zwłaszcza w horrorze i science fiction, nic dziwnego, że potwory zajęły także poczesne miejsce w ikonografii punkowej. Wszystko to zaś na dobre zaczęło się gdy John Lydon i John Simon Ritchie, bardziej znany pod nazwą Sid Vicious, zostali zagadnięci przez McLarena w sklepie odzieżowym SEX czy nie zgodziliby się przystąpić do zespołu muzycznego... Tak powstał Sex Pistols, podczas koncertów którego Lydon wrzeszczał i wykręcał ciało w karykaturalnych pozach. Tak naprawdę nie umiał śpiewać w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale jego krzyki i zniekształcenia melodii nadały zespołowi wyjątkowe brzmienie. Członkowie grupy wykonywali muzykę opartą na szybkim rytmie, bardzo głośną, ale bez melodii i harmonii. Byli czystym hałasem, który jednak znalazł drogę do serc i umysłów młodego pokolenia Brytyjczyków.

Brutalny, brudny i zbuntowany wizerunek Sex Pistols przemówił do tej grupy niezadowolonej młodzieży, która czuła, że nie ma przyszłości w trudnych warunkach czasu kryzysu gospodarczego. Debiutancki album z 1978 roku, Never Mind the Bollocks Here's the Sex Pistols, wprowadzili do świata muzyki zasadę Do It Yourself, według której nie trzeba mieć żadnego muzycznego doświadczenia, aby założyć zespół i grać, bo liczy się tylko to, że ma się coś do powiedzenia, oczywiście bez autocenzury.

Podczas występu Sex Pistols w 1978 roku w Great Southeast Music Hall w Atlancie w stanie Georgia, Rotten tak odniósł się do reakcji tłumu na pojawienie się zespołu: Możecie przestać się na nas gapić, jesteśmy brzydcy i wiemy o tym. Pragnienie Sex Pistols, podobnie jak innych ówczesnych zespołów punkowych, by być odmiennym od reszty społeczeństwa, doprowadziło do rozkwitu poczucia piękna indywidualnego. Brytyjska grupa dała pewność siebie swoim fanom. Utwierdziła ich w tym, że mogą nosić to co chcą, zachowywać się tak jak chcą, i żyć tak jak chcą. Najważniejszą wartością stała się dla subkultur tamtego okresu indywidualność. W rezultacie sztuka punk była celowo brzydka, by wywołać szok i uczucie obrzydzenia. 


Podejście to przypomina ruch artystyczny z początku XX wieku, którym był dadaizm. Paradoksalnie bunt sztuki punk doprowadził to do stworzenia odrębnej estetyki opartej na asymetrii i na chaosie.  Otworzyło to drogę kolejnym muzykom, którzy ośmielili się wyrazić publicznie swoje emocje, mimo braku umiejętności gry na instrumentach. 

Wśród nich byli Joy Division...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

piątek, 31 lipca 2020

Historia absolutnie antysystemowego winylu Brygady Kryzys z mojej płytoteki: kultowy album Fresh Records z 1982 roku

Nikt mi nie uwierzy, że współprowadząca nasz blog kupiła ten album całkiem niedawno w sklepie ze starociami z Niemiec i meblami. Kosztował 3 PLN. Okładka jest w stanie dobrym plus, za to winyl... idealnym, w zasadzie nie wiem czy był słuchany więcej niż kilka razy. 

A teraz pora udać się do głowy Roberta Brylewskiego, który wspomina w książce w rozmowie z Rafałem Księżykiem album tak (najpierw wspomina ten koncert jako pierwszy warszawski koncert Republiki, na którym zespół został poczęstowany przez gospodarzy specjalnym ciastem nasyconym narkotykami... - można zobaczyć fragmenty wideo z tego koncertu w filmie Ryszarda Kruka, o którym pisaliśmy TUTAJ):

Tego samego wieczoru został nagrany występ Brygady Kryzys, który trafił na wydaną w Londynie płytę Brygada Kryzys Live. To było pirackie wydawnictwo?

W ogóle nie wiedziałem o tym, że ktoś zabrał taśmę. O płycie dowiedziałem się dopiero, kiedy ją przywieźli z Londynu. Przyjechał gość w kurtce ramonesce i strasznie prosił, żeby wstecznie podpisać umowę. W pierwszej chwili zareagowaliśmy z entuzjazmem: "Płyta w Anglii? Zajebiście! Przecież i tak żyjemy w zamkniętym kraju, co nam szkodzi podpisać." Potem przyszła chwila otrzeźwienia, wydawanie płyty z pierwszego koncertu jest w ogóle nie do przyjęcia. Komu udało się zagrać udany pierwszy koncert? Ostatnio przeszły mi takie wątpliwości. Co z tego, że się wstydzę, bo później grałem dużo lepiej, skoro ludzie mają z tego korzyści, traktują te nagranie w świadomy sposób, nie tylko jako muzykę, ale też jako dokument. 

Z tego dokumentu wynika chociażby, że graliście wtedy świetne miłosne songi: To co czujesz, to co wiesz, Ty i tylko ty, które nie weszły potem na wasz oficjalny debiut płytowy. 

To specjalność Tomka. Przecież nie żyliśmy tylko zespołem. Sprawy sercowe tylko czasami były spychane na bok, ale - jak wspominałem - były równie ważne, a nawet najważniejsze.

Specjalnością Brygady Kryzys były jednak utwory bojowe: Wojna, od której rozpoczynaliście koncerty, Nie ma nic, Too much, Fallen Fallen is Babylon. Mieliście poczucie misji?




Trudno mówić o poczuciu misji, ale na pewno czuliśmy się na swoim miejscu i reagowaliśmy na to, co się działo. Przyszedł taki niesamowity moment, że nastąpił punkt kulminacyjny tego, co wzbierało wcześniej - czas nazwany karnawałem Solidarności - a zaraz potem gwałtowny zjazd w dół, stan wojenny. Moje geny konspiry dały o sobie znać, tak to sobie wyobrażam. I dobrze się z tym czułem. Można dobrze radzić sobie w konspiracji, a w innych warunkach się nudzić. Życie w ciężkich czasach, w trudnych miejscach jest fascynujące. Widziałem kiedyś w telewizji relację z wielkiej fety, chyba w sześćdziesiątą rocznicę Powstania Warszawskiego. Padały głupie pytania dziennikarzy: "Jakie to były czasy?" Pewna starsza pani mówiła: "Proszę państwa, to były wspaniałe czasy. Nasze najlepsze czasy. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale wtedy było wiadomo, kto jest kto." Ja bardzo podobnie czasy stanu wojennego.         

Nudzisz się teraz?

Nie. Wciąż próbuję znaleźć sposoby działania na obecny czas. Brakuje mi środowiska muzycznego. Wiem, że najgorsze w życiu jest dążenie do stawiana kropki, finalizowania pewnych spraw, ale mam to we krwi. Pociesza mnie fakt, że naukowcy przekonują, iż jedyna pewna rzecz w kosmosie to zmiana.

Powyższy fragment pochodzi z książki Robert Brylewski - Kryzys w Babilonie, Autobiografia, rozmawia Rafał Księżyk, wydawnictwo Literackie 2012. 

Szkoda, że nie padło pytanie o okładkę - wszak umieszczenie na niej upadającego daru ZSRS, a dokładnie samego Stalina, jako dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego, to niezły akt odwagi. Mimo upływu lat, szata graficzna i wkładka z tłumaczeniami tekstów (co prawda jednostronna) cieszy i jest bardzo profesjonalna. Warto dodać, że to Brygada Kryzys jako pierwsza postawiła zagadnienie zburzenia architektonicznego potwora, i to w czasie, kiedy nie było to jeszcze modne.

Dzisiaj, kiedy Robert Brylewski w tak głupi sposób połączył się z Kosmosem, tym bardziej przemawiają do nas słowa, które wypowiedział w wywiadzie. Bo tym bardziej czujemy wagę prezentowanego dziś dokumentu. I tak już pozostanie na zawsze, bo Brygada Kryzys na taki właśnie czas wpisała się w historię polskiej nowej fali.

Czytajcie nas - codziennie nowy tekst, tego nie znajdziecie w mainstreamie.



Brygada Kryzys Live, Fresh Records 1982, producent: Roy Rowland, tracklista: Nie ma nic, Babilon upadł, Telewizja, Centrala, Obudź się, obudź się, To Co Czujesz - To Co Wiesz, Ty i tylko ty.
         

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Isolations News 84: Jay Benedict RIP, John Taylor - basista Duran Duran ma koronawirusa, Hook nagrywa z Gorillaz, listy z mroczną muzyką, Radiohead udostępnia koncerty, zmień płeć pokochaj disco polo i zjedz robaka




Chiński wynalazek zbiera krwawe żniwo. Zmarł Jay Benedict, aktor znany z filmu Obcy (Alien) w wyniku powikłań COVID-19 (LINK).

Za to parę dni temu John Taylor, basista Duran Duran wydał oświadczenie i powiadomił o pozytywnym wyniku testu na obecność koronawirusa (LINK).  

Mimo, że Duran Duran nie są z naszej bajki, to do czegoś trzeba było tańczyć w szalonych latach 80-tych.. Trzymamy kciuki, żeby organizm Taylora odesłał chińskie badziewie do diabła.

Więcej o koronawirusie, przynajmniej do końcówki wpisu, ani słowa. 

My za to na po dyskotekach, na co dzień słuchaliśmy czegoś zgoła innego. I tak też Dark Planet Music zamieścili super składankę muzyki z tat 80 - tych. Jest ona dostępna TUTAJ. Wklejamy ją poniżej.



Zaczyna się od znakomitego Alice zespołu Sisters of Mercy (TUTAJ). A dalej też jest dobrze, jaki nawet nie lepiej... Polecamy.

Skoro o playlistach mowa, Spotify robi postępy. Ostatnio pisaliśmy, jak odkryli istnienie Cocteau Twins (TUTAJ), dzisiaj ciąg dalszy, bowiem zamieścili składankę muzyki post punk (LINK). Wśród zespołów między innymi Magazine, Killing Joke, czy the Cure. Całość otwiera Joy Division, co się rozumie samo przez się...

Jeśli już pojawili się Joy Division, to Peter Hook nagrał piosenkę z Gorlillaz (LINK). Uczestniczył w trzecim utworze z ich nowego projektu Sound Machine... Piosenka nazywa się Ariaz:

Piosenka jest raczej w styku New Order, niż Joy Division, ale charakterystyczny bas Hookyego jest słyszalny. Play high, play high, krzyczy zza grobu Ian Curtis... 

Jeśli już mowa o listach i streamingach, Radiohead będzie udostępniało na swoim kanale na YT (TUTAJ) filmy i koncerty z różnych okresów swojej kariery.

My ich kochamy za jeden z najlepszych albumów lat 90-tych, czyli OK Komputer. Napiszemy o nim, jak tylko znajdziemy czas...

Więcej o całej akcji TUTAJ.


Za to rok po tym jak Radiohead wydali swój znakomity album, jeden z byłych członków Jethro Tull, David Palmer, zmienił płeć. Było to w 1998 roku.
Ian Anderson, lider zespołu, przyznaje po latach, że było to dla niego szokiem (LINK). Bogu dzięki, że Ian nie poszedł za przykładem kolegi. Samo golenie zajęłoby mu z tydzień...


    
Dobrze że tak desperackiej decyzji nie podjął żaden z Beatlesów, byłoby równie trudno, jak z Andersonem... Swoją drogą, 10.04.1970 roku, czyli dokładnie 50 lat temu zespół oficjalnie się rozpadł (LINK). Za to została po nich świetna muzyka, stworzyli między innymi pierwszy teledysk, heavy metal, alternatywę, rock psychodeliczny no i punk rocka...

Można mieć do nich jednak o to pretensję, bo co do punka to im ewidentnie nie wyszło... Wystarczy pomarzyć, co by było gdyby zamiast tego, udało im się stworzyć najdoskonalszą  muzykę pod słońcem, czyli disco polo. A byli bardzo blisko, bowiem jak widzimy z powyższej tabelki, ta, podobnie do muzyki the Beatles, charakteryzuje się ładnymi, niepowtarzalnymi melodiami i wzruszającymi tekstami o miłości... Majteczki w kropeczki? Ho ho ho ho...
Za to w kierunku ewidentnie punkowym i awangardowym poszli urzędnicy UE. Na pewno w tabeli powyżej, koneserzy disco polo jedliby schludną goloneczkę z kapustką i piwkiem, za tu punki jakieś robale. Wkrótce nas to czeka, bowiem w hołdzie punkom, UE dopuści do jedzenia robale maści wszelakiej. Więcej o tym TUTAJ.  

Chińczyk zjadł nietoperza i mamy koronawirusa, a co zje oświecony obywatel UE? Strach pomyśleć, za to na pewno Sylwia Spurek lubi to!

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.     

piątek, 27 marca 2020

Surrealizm, punk i pandemia

Maurice Nadeau, francuski pisarz, krytyk i wydawca stwierdził, iż celem surrealizmu jest na nowo odkryć życie, wydobyć je spod grubego pancerza wieków kultury - życie czyste, nagie, surowe, zranione. W ten sposób surrealizm stał się buntem, takim samym jaki pół wieku później - punk. Sukces surrealizmu polegał na tym samym - na doborze narzędzi, którymi zeskrobywał grubą skorupę - były to: zdobycze psychologii, seks, poetyckie poczucie przypadkowości oraz świadomość życia w industrialnym społeczeństwie. Surrealizm wybuchł nagle w Paryżu, po zakończeniu I wojny światowej. Jego prekursorem i teoretykiem stał się Andre Breton, który podjął myśl francuskiego poety i weterana wojennego Guillaume'a Apollinaire'a, zmarłego, zanim zdołał ją rozwinąć, w 1918 roku. Natomiast Breton, zainspirowany pracami Zygmunta Freuda i chaotycznym ruchem Dada zaczął w stolicy Francji szerzyć swoje poglądy na sztukę. Trafił na podatny grunt, ponieważ powojenny Paryż leżał wówczas w centrum świata i przyciągnął niemal każdego zdolnego artystę. Do Paryża przybył zatem w 1922 r. hiszpański malarz Salvador Dali, szwajcarski rzeźbiarz Alberto Giacometti i niemiecki artysta Max Ernst. Filmowiec Luis Buñuel przyjechał w 1925 roku, a belgijski artysta René Magritte w 1927 roku, po tym gdy jego pierwszą wystawę indywidualną miażdżąco skrytykowano w Belgii (pisaliśmy o nim TUTAJ).

Nie wszyscy ci artyści zostali natychmiast przyjęci do oficjalnego kręgu surrealistów Bretona. Dali został nawet oficjalnie wydalony z grupy, między innymi za brak ostentacyjnego potępienia faszyzmu. Wszyscy jednak tworzyli zgodnie z założeniami stylu, czyli skupili się na wyrażaniu ludzkich pragnień. Ich dzieła przez to zawierały treść wyłącznie sensualistyczną, przyciągając i szokując publiczność nagością i erotyzmem, niepozbawionym humoru i bezpośredniości. Nie rozumiem, dlaczego kiedy pytam o grillowanego homara w restauracji, nigdy nie podają mi gotowanego telefonu - powiedział Dali w typowo surrealistyczny sposób, komentując swoją pracę: telefon z homarem z 1935 roku. Nie rozumiem, dlaczego szampan jest zawsze chłodzony i dlaczego na przykład telefony, które są zwykle tak przerażająco ciepłe i nieprzyjemnie lepkie w dotyku, nie są również wkładane do srebrnych wiader z pokruszonym lodem - pisaliśmy o okładkach inspirowanych dziełami Dalego i innych surrealistów TUTAJ) .

Czy nie przypomina nam ten styl - niepodobny do innych - no może poza mrocznymi pracami Hieronymusa Boscha i Breughla Starszego - do dzieł twórców zrzeszonych wokół subkultur punka i post-punka? Nawet w warstwie wizualnej, punk jest równie obrazoburczy i szokująco niekonwencjonalny jak surrealizm. A może i bardziej? Żyletki wbite w policzki, porwane dżinsy, irokezy i nabijane ćwiekami kurtki wyglądają jak irracjonalny i brutalny żart. Podobnie muzyka - naśladująca efektami maszyny, zmieszana z chaotycznym i wprowadzającym z trans rytmem. I pełna kpiny negacja - u surrealistów konwencjonalnej sztuki - a w sztuce punk - tradycyjnego stylu życia, uznanych konwencji i zasad...
 


Wstrząs II wojny światowej dał surrealistom surową lekcję na temat skutków prawdziwego chaosu wywołanego sztywną i nieludzką doktryną. Czy jednak surrealizm w drugiej połowie XX wieku nie wybuchł, ze zdwojoną mocą, w muzyce i sztuce anarchistycznych ruchów punk? Nie zostało po nich wiele, poza wspomnieniami i nagraniami. No może ich odpryskiem są żarty w zjawiskach kultury masowej, w kreacjach scenicznych niektórych gwiazd muzyki pop. Lecz teraz, po tym co dzieje się, warto może zadać pytanie: w co przekształci się surrealizm po kolejnym wstrząsie jakim jest przewalająca się przez świat pandemia? Co po Zarazie, która wytrąca społeczeństwo bogatych krajów z ułudy wygodnego życia?
 
Jedno jest pewne, my będziemy pisać dalej - dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 15 listopada 2019

Punk nigdy nie umiera. Jest rodzajem żywego trupa

Po czterdziestu latach gdy punk eksplodował na scenach muzycznych Nowego Jorku, Londynu, Manchesteru i naszego Jarocina jego wpływ na kulturę jest nadal odczuwalny (pisaliśmy o tym nieco TUTAJ). Energia wyzwolona przez ruch punk w okresie kryzysu ekonomicznego stworzyła potężne zjawisko subkulturowe, które wykroczyło poza muzykę i wpłynęło na inne dziedziny, a zwłaszcza na projektowanie graficzne (więcej TUTAJ). Plakaty, teksty i okładki płyt, fanziny i ulotki tworzone przez fanów muzyki punk kwestionowały osiągnięcia mainstreamowych mediów i doprowadziły do usankcjonowania estetyki DIY

Dzięki punkowi graficy zaczęli projektować nie licząc się z dotychczasowymi zasadami, a projektanci typograficzni uzyskali więcej swobody. Lecz czy punkowa estetyka naprawdę nie kierowała się żadnymi prawidłowościami? Ależ nie, była podporządkowana pewnym regułom - własnym. Wśród nich znajdowały się: ironia oraz cechy zaczerpnięte z poprzednich historycznych stylów: futuryzmu, dadaizmu, również radzieckiego konstruktywizmu i niemieckiego ekspresjonizmu (wystarczy spojrzeć na plakaty zespołu Kraftwerk), także Bauhausu, a nawet romantyzmu (np.: było tak w przypadku jednej z płyt Joy Division TUTAJ). Obrazoburczy charakter plakatów wygenerowanych przez punk na początku wprawił krytyków muzycznych w przerażenie, ale zaraz potem dał artystom nowe narzędzia przekazu, za pomocą których mogli komunikować się ze zbuntowaną częścią społeczeństwa.

Wkrótce ruch punk obrósł własnymi środkami wyrazu, modą, własnym językiem i pomimo swojego prowokacyjnego charakteru, z upływem czasu uległ komercjalizacji i został wchłonięty przez oficjalną kulturę masową. Po kilkunastu latach zwolennicy punka stali się nieco archaiczni i wydawało się, że naczelne hasło ruchu Punk's Not Dead – które tak naprawdę było tytułem debiutanckiego albumu Exploited z 1981 roku – jest już nieaktualne. Trzydzieści pięć lat po tym, jak singiel God Save the Queen Sex Pistols znalazł się na drugim miejscu listy przebojów a jednocześnie trafił na czarną listę BBC, styl, który wcześniej szokował stał się po prostu modny. Pisaliśmy o tym, jak to wielkie domy mody wypuściły kolekcje ubiorów inspirowanych wyglądem muzyków z czołowych zespołów lat 80. (TUTAJ). A więc czy bunt, który zrodził punk nadal istnieje, czyli czy punk jeszcze żyje?
Andrew Blauvet, kurator wystawy grafiki punk pt.: Too Fast to Live, Too Young to Die z dekady 1976-1986, która miała miejsce w tym roku w Cranbrook Art Museum  w Bloomfield Hills w stanie Michigan zauważył: Punk nigdy nie umiera. Jest rodzajem żywego trupa. Cały czas aktualne jest niezadowolenie ze starszej generacji i to się nie zmieni. Zawsze więc będzie żył.

Fani punka z kolei uważają, że punk nie jest ani modą, ani nawet gatunkiem muzyki. Lecz stanem umysłu, postawą, istniejącą tak długo jak długo będą istnieć rządy, które budzą sprzeciw. Ale czy stały bunt pokoleniowy, występujący w każdym czasie i wszystkich kulturach da się wtłoczyć w ramy jednej, określonej subkultury? Chyba byłoby to zbyt mocne nadużycie. 


Punk nie jest więc tylko i aż stałym buntem młodych przeciwko starym. Jest raczej usankcjonowanym chaosem, jest – jeśli sięgnąć do przytoczonej opinii Blauvet’a - jak zombie, które po czasie wydawałoby się zejścia ze sceny, powróciło triumfalnie i stało się częścią mainstreamu. Bunt został ugłaskany. Wprawdzie powstają nowe zespoły, a stare – o ile muzycy jeszcze są w stanie pracować – reaktywują działalność jednak nie jest to już ta anarchia co kilkadziesiąt lat temu. Kuriozalna forma współczesnej kultury, która akceptuje wszystko i niczego nie traktuje poważnie przygarnęła także i punka. I co paradoksalnie, w erze kultu młodości i zdrowia, przyjęła również jedyną z zasad, która nim kierowała: żyj szybko, umieraj młodo, zostaw dobrze wyglądające zwłoki.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.