Analogicznie, w jego obrazach tak wydawałoby się uporządkowanych, drobiazgowo wycyzelowanych jak gdyby przez komputerowy program graficzny, jakże często nic się nie zgadza. Oto pokój wypełnia ogromne jabłko, sięgające aż po sufit, mężczyzna na portrecie ma aż cztery ręce, a w klatce zamiast ptaka tkwi ogromne jajko...
THEY KEEP CALLING ME
Blog o niedostosowaniu,
śmierci i przemijaniu,
o poezji,
mijającym czasie i o Ianie Curtisie,
o Joy Division muzyce i sztuce, która nie wróci do etapu tworzenia,
ale która jest w nas
czwartek, 20 września 2018
Rene Magritte: nic nie jest takie jakim się wydaje
Analogicznie, w jego obrazach tak wydawałoby się uporządkowanych, drobiazgowo wycyzelowanych jak gdyby przez komputerowy program graficzny, jakże często nic się nie zgadza. Oto pokój wypełnia ogromne jabłko, sięgające aż po sufit, mężczyzna na portrecie ma aż cztery ręce, a w klatce zamiast ptaka tkwi ogromne jajko...
piątek, 23 sierpnia 2019
Philip McKay: Uczucia rozpaczy i samotności leżą u podstaw mojego surrealistycznego wszechświata
W wielu takich przetworzonych kadrach autor umieszcza postać ludzką na pustkowiu, tak całkowicie odizolowaną, iż nawet jeśli nie ogląda się samemu to odczuwa się napięcie, smutek i samotność towarzyszące artyście przy ich tworzeniu. Fotografie są czarno-białe i nawet sporadycznie przydane elementy w delikatnym odcieniu innego koloru, które McKay wprowadza do swojej pracy, podkreślają tę monochromatyczność. Każda z nich przez to opowiada ciągle tę samą historię, o nieuchronności końca egzystencji, opuszczeniu, niezrozumieniu i potrzebie bliskości. Możemy to odczytać z symbolicznych rekwizytów umieszczanych w tle zdjęć, wśród których są zegary, łodzie, kostki do gry, drabiny, kłębiaste burzowe chmury, bezkresne morze, latawce, kruki itd. (wszystkie zdjęcia prezentowane na naszym blogu pochodzą ze strony autora, czujących niedosyt zapraszamy tam do kontemplacji większej ilości dzieł LINK).
czwartek, 16 marca 2023
NotooSTUDIO: podróże między światem projektowania wnętrz, a komunikacji wizualnej
Czy chcielibyście żyć na obrazach De Chirico (pisaliśmy o nich TUTAJ), Mondriana, Eschera czy Rene Magritte’a (pisaliśmy o nim TUTAJ)? Nierealne? A właśnie że nie. Okazuje się, że we Włoszech działa zespół architektów, którzy zaprojektowali takie wnętrza, wyszukali przedmioty, meble tkaniny, pomalowali ściany i nadali mieszkaniom klimat z obrazów wspomnianych mistrzów. Zresztą spójrzcie sami. Nie trzeba nawet dawać obok odnośników aby domyśleć się w stylu którego malarza jest poszczególne mieszkanie:
Projekty zostały wykonane przez agencję notooSTUDIO (LINK) określającą się jako „kreatywne włoskie laboratorium zajmujące się produkcją scenografii, wizualizacji 3D, aranżacją wnętrz i fotografią”, którą tworzy troje artystów i architektów wnętrz: Fabia Picchioni, Chiara Luzzatto i Riccardo Arletti.
Zapoczątkowane nieustanne badania, oparte na umiejętnościach technicznych i artystycznych, pozwalają nam na podróże między światem projektowania wnętrz a komunikacji wizualnej, przez co towarzyszymy naszym klientom w rozwoju ich projektu, od badania produktu po jego wprowadzenie na rynek - tak swoje zadanie określili członkowie zespołu, zachowując przy tym w w kreacji minimalizm, lecz wprowadzając do nich elementy abstrakcji.
Morandi, De Chirico, Mondrian, Escher i Magritte to surrealistyczni malarze, z których każdy zostawił piętno na sztuce XX wieku. Aby wykonać wnętrza w ich stylistyce pracownicy Notoostudio zastosowali proporcje, kompozycję, pewne kształty i kolory. I to wystarczyło. Oczywiście nikt nie twierdzi że było to proste. Na pewno projekty te wymagały dokonania badań na podstawie których uchwycono proporcje siatek Mondriana, łuki i perspektywę dzieł De Chirico oraz świat chimer i iluzji Magritte’a. Jak niewiele jednak trzeba aby zamieszkać w świecie snu, w którym grawitacja nie jest wszechobecna…
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
piątek, 17 stycznia 2020
Zdjęcia, które powstały z naśladownictwa malarstwem: inny wymiar sztuki
Dla przykładu, proponujemy naszym czytelnikom spojrzeć na zdjęcia, które powstały z naśladownictwa malarstwa. Aparat posłużył tu do reinterpretacji klasycznych dzieł, bardzo znanych, które nabrały przez to nowego życia w innym wymiarze.
A zatem po kolei:
Ofelia namalowana przez brytyjskiego malarza Sir Johna Everetta Millaisa zgodnie z fabułą Hamleta Williama Szekspira, z wdziękiem płynie rzeką tuż przed tym, gdy tonie. Obraz swego czasu wzbudził skandal a przynajmniej wywołał mocne emocje. Nawiązał do nich Gregory Crewdson, który stworzył równie hipnotyzujące dzieło, lecz filmowe. Dziesiątki lat później, w 2012 roku kręcąc dokument o życiu w małym miasteczku w USA zatytułowany Brief Encounters, wykorzystał w jednym z kadrów obraz Millaisa (tutaj trailer LINK).
Edward Hopper, powszechnie uznawany za najważniejszego malarza realistów Ameryki w XX wieku, o którym pisaliśmy wielokrotnie TUTAJ zajmuje obecnie szczególne miejsce w umysłach wielu fotografów. Zauroczony nim Richard Tuschman stworzył cykl zdjęć o nazwie Hopper Meditations. Każdy z kadrów powstał w wyniku cyfrowego połączenia prawdziwego modela z dioramą wielkości domku dla lalek.
Narodziny Wenus to dzieło włoskiego malarza Sandro Botticellego i jeden z symboli epoki renesansu. Wyobrażenie bogini miłości na wieki stało się kanonem kobiecej urody i doczekało się licznych naśladownictw. Wśród nich jest wizja fotografa Giuseppe Gradella. Portret jest częścią jego serii zdjęć Italian Renaissance, które opublikował w 2018 r. Rene Magritte (pisaliśmy o nim TUTAJ) i zadawane przez niego egzystencjalne pytania, w charakterystycznym, niezwykle minimalistycznym stylu, stały się wzorcem dla wielu fotografów. Jednym z nich jest Logan Zillmer co widać szczególnie na wykonanej przez niego fotografii zatytułowanej Looking for Sun, która bardzo przypomina popularny obraz Magritte'a p.t. Golconda na którym niczym deszcz z nieba spływają mężczyźni w melonikach. Bohaterowie Zillmera za to wstępują do nieba, szukając w nim drugiej strony. A może zostawionych tam meloników?
Flaming June to tytuł arcydzieła Sir Frederica Leightona, które powstało w 1895 roku. Przedstawia młodą kobietę, która śpi obok trującego kwiatu oleandra, co ma podkreślić delikatny związek między snem a śmiercią a może sugerować ostateczność sceny? Wzorując się na nim Annie Leibovitz zrobiła zdjęcie Jessice Chastain (aktorki dwukrotnie nominowanej do Oscara), które ozdobiło okładkę Vogue. Jednak aktora na nim ani myśli spać…
Malarz Egon Schiele, odnosząca sukcesy amerykańska aktorka Julianne Moore i znany niemiecki fotograf Peter Lindbergh specjalizujący się w zdjęciach pokazów mody - to połączenie zaowocowało pastiszem obrazu Seated Woman with Bent Knee. Frida Kahlo, o której pisaliśmy TUTAJ stała się inspiracją dla szwedzkiego fotografa Fredrika Wannerstedta. Podczas jednej z sesji domu mody odtworzył jeden z najsłynniejszych autoportretów Fridy Kahlo, utrzymanym w równie jaskrawych barwach.
Przytoczone przykłady są hołdem składanym przez współczesnych starym, uznanym twórcom. A jednocześnie wzbogacają tamte dawne dzieła o emocje współczesnych ludzi. Warto samemu spróbować czegoś podobnego, choć na początek odradzamy pastisz Bitwy pod Grunwaldem czy Panoramy Racławickiej. Warto zacząć od czegoś skromniejszego lecz budzącego także mocne uczucia. Wzorowanie się na wielkich artystach może doprowadzić do stworzenia własnych, oszałamiających prac. A przynajmniej oryginalnych. Bo wystarczy trochę wyobraźni, tak jak tutaj:
Autorem powyższego zdjęcia jest jeden z uczniów średniej szkoły w Radomsku (LINK). Oczywiście wszyscy poznajemy pierwowzór upozowania modelki na zdjęciu – jest to słynna Dama z gronostajem Leonarda da Vinci.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie...
















































