Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Vega. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Vega. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 września 2020

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Suzanne Vega

Kilka miesięcy temu zaprezentowaliśmy na naszym blogu hitowy album Suzanne Vega  - Solitude Standing  (1987) (LINK), który sprzedał się w milionach egzemplarzy. Po nim kariera piosenkarki potoczyła się naprawdę szybko, lecz po wielu latach, gdy na światowej scenie pojawili się kolejni wykonawcy wydaje się, że gwiazda Suzanne Vega przygasła... Ale nic z tych rzeczy. Wokalistka i autorka ma się dobrze i cały czas śpiewa oraz nagrywa, rozwija się i tworzy. Od początku była uważana za jedną z czołowych autorek piosenek swojego pokolenia, stając się jedną z bardziej znanych twarzy muzyki inspirowanej folkiem początku lat 80.

Artystka urodziła się w 1959 roku w Santa Monica w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych.  Jej matka, Pat Schumacher Vega o niemiecko-szwedzkim pochodzeniu, jest analitykiem systemów komputerowych, ojciec, Richard Peck, był pochodzenia szkocko-angielsko-irlandzkiego. 

Po rozwodzie rodziców jej matka wyszła ponownie za mąż za Edgardo Vega Yunqué, znanego również jako Ed Vega, pisarza i nauczyciela z Puerto Rico. Kiedy miała dwa lata, a jej rodzice przenieśli się do East Harlem w Nowym Yorku. Od tamtej pory zawsze mieszkała w tym mieście i nie wyjechała z niego nawet podczas pandemii, gdy wielu nowojorczyków zdecydowało się opuścić metropolię (LINK). 

Piosenkarka ma wykształcenie artystyczne, ukończyła High School of the Performing Arts, a w 1982 roku uzyskała licencjat z języka angielskiego w Barnard College. Pisze teksty do piosenek od zawsze lecz zaczęła występować od 1978 r. Wielkim przełomem dla niej stał się koncert Lou Reeda. Słuchając tego muzyka Suzanne zdała sobie sprawę, że może śpiewać o zwykłych, codziennych sprawach, o życiu. Może opowiadać tysiące historii o ludziach z marginesu, chorych, opuszczonych, nawet nie dopowiadając do końca fabuły. Taką właśnie opowieść snuje w swoim największym hicie Luka, w którym opisała świat oczami maltretowanego dziecka mieszkającego w wieżowcu.


Wydała dziewięć albumów. Ostatni Beloved: Songs from an Evening with Carson McCullers wyszedł w 2016 r. Jest to zapis sztuki napisanej przez Susan do spółki z Duncanem Sheik o amerykańskim pisarzu Carsonie McCullers (Carson McCullersa Talks About Love), którym jest zafascynowana od wielu lat. Doczekała się ona premiery w reżyserii Kei Metschuli w 2011 roku.
 
We wrześniu tego roku Suzanne Vega wyda swój kolejny album, zatytułowany  An Evening of New York Songs and Stories. Krążek miał pierwotnie ukazać się 1 maja lecz pandemia pokrzyżowała te plany, bo nie tylko premierę płyty trzeba było przesunąć, ale także promującą go europejską trasę koncertową, która rozpocznie się jesienią tego roku i potrwa do sierpnia przyszłego. Album został nagrany w słynnej nowojorskiej kawiarni Café Carlyle na początku 2019 roku. Będzie zawierać zarówno znane, stare piosenki, takie jak Luka i Tom's Diner oraz Frank and Ava i Ludlow Street jak i nowe kawałki. Na płycie towarzyszą jej gitarzysta Gerry Leonard, basista Jeff Allen i klawiszowiec Jamie Edwards. Album został wyprodukowany przez Gerry'ego Leonarda, zmiksowany przez Kevina Killena, zdobywcę nagrody Grammy, i zmasterowany przez innego posiadacza nagrody Grammy, Boba Ludwiga (więcej o tym tutaj, na stronie artystki LINK). Kilkanaście dni temu Suzanna udostępniła promujący go klip:
 
Jeśli chodzi o życie osobiste, Susanne najpierw poślubiła Mitchella Frooma (1995), muzyka i producenta muzycznego, który wyprodukował jej dwa albumy: 99,9F ° i Nine Objects of Desire. Mają córkę Ruby Froom (ur. 1994). Małżeństwo nie przetrwało i w 2006 roku Vega poślubiła Paula Millsa, prawnika i poetę, podobno 22 lata po tym, jak się jej oświadczył. Ruby także śpiewa i od 2010 roku czasami występuje z matką.
Jej mąż, Paul Mills zwany Poez, jest Johnem Cooperem Clarkem Stanów Zjednoczonych (o tym brytyjskim performerze pisaliśmy TUTAJ). Mills improwizuje i wykonuje swoje poezje na ulicach, w parkach, kawiarniach, klubach i teatrach miast USA oraz Europy. Ma na koncie także wspólne  występy z takimi wykonawcami jak William Burroughs, Mose Allison, Sonny Terry i Brownie McGee, The Roche Sisters, Richard Hell, Steve Forbert i Shawn Colvin, oczywiście Suzanne Vega i jeszcze wieloma innymi (pełna lista jest na jego stronie TUTAJ). Na stałe współpracuje z kilkoma muzykami, wśród których są: jazzman Mark Kostabi, Paul Nowinski (bas), William Galison (harmonijka ustna), Rick Shields (skrzypce) i Jenavieve Varga (skrzypce). 

Piosenkarka podczas planowanego sezonu nie przewiduje przyjazdu do Polski, lecz odwiedzała nasz kraj trzykrotnie, a ostatni raz w 2017 roku. Dała wtedy wywiad w Trójce (LINK). Opowiedziała o tym, co sprawia, iż cały czas tworzy i innych sprawach, o które zwyczajowo pytają w takich przypadkach dziennikarze muzyczni mainstreamowych mediów. Kiedyś, w innym wywiadzie podobno powiedziała, że od wczesnego dzieciństwa wiedziałam, że zostanę sławna. Godzinami przechadzałam się po korytarzu wyobrażając sobie siebie na scenie lub zapraszałam inne dzieci do zabawy albo do śpiewania przed nimi. I taka chyba pozostała. Świadoma siebie.


Wkrótce opiszemy losy innych wielkich gwiazd minionych lat, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 22 lipca 2020

Z mojej płytoteki: Suzanne Vega - Samotność stoi przy oknie


Mamy rok 1987, Suzanne Vega nagrywa swój drugi i najbardziej hitowy album - Solitude Standing. Sticker na płycie nie kłamie, mamy tutaj hity: Luka, a także Tom's Dinner i to w dwóch wersjach... Mnie jednak to nie zniechęca. Bo poza hitami album amerykańskiej wokalistki skrywa w sobie absolutnie ponadczasową nutę samotności... 

Już sam tytuł świadczy o tym, że będą poruszane trudne tematy, a Suzanne dołącza do grupy znakomitych wokalistek - multiinstrumentalistek, które do dziś wielbię jak m.in. Kate Bush, czy znakomita Tori Amos (napiszemy o niej jeszcze). 

Ta płyta smakuje najlepiej w samotności, w ciemnym pokoju. Teraz po latach nawet hity przestają drażnić, a całość jest znakomicie zamknięta między dwoma wersjami Tom's Dinner, przy czym pierwsza, zaśpiewana a capella otwiera album.
Takie tam zwykłe babskie refleksje przy porannej kawie, gazecie, mówiąc krótko - chwila uwięziona w tekście, choć fragment o kobiecie która odbija się w lustrze może nieść jakieś głębsze przesłanie... W przychodzi końcu pora na pociąg, czas jechać. Po tym wstępie od razu załatwiamy sprawę przebojów - mamy bowiem hit - Luka, o rozrabiace, ale tylko z pozoru. Chodzi o wiele większy problem... Zresztą wideo wszystko wyjaśnia...


Teraz możemy spokojnie rozsiąść się w fotelach i posłuchać płyty - pańszczyzna odrobiona, pieniądze na chleb zarobione - pora na muzykę. 

Kolejne dwie piosenki Ironbound/Fancy Poultry połączone ze sobą to znakomity zestaw, jak na początek. Pierwsza opisuje przemijające życie kobiety, druga to w zasadzie ciąg dalszy przynajmniej w warstwie tekstowej. Skrzydła są prawie za darmo... To Vega, którą najbardziej lubię - kompletnie niekomercyjna... Trwa znakomita passa, bowiem dalej mamy In the Eye. Piosenka nieco szybsza, ale nie znaczy że pozbawiona nostalgii.

Gdybyś miał mnie teraz zabić
Nadal patrzałabym ci w oczy
I płonęłabym w twojej pamięci
Tak długo, jak byś żył

Chciałbym mieszkać w tobie
Sprawiłbym, że nosiłbyś mnie jak bliznę
I sama bym się spaliła
W twojej pamięci
I przebiegła przez wszystko, czym jesteś

Nie uciekłbym
Nie odwróciłbym się
Nie chowałbym się

Nie uciekłbym
Nie odwróciłbym się
Nie chowałbym się

W twoim oku

Gdybyś miał mnie teraz zabić
Nadal patrzałabym ci w oczy
I płonęłabym w twojej pamięci
Tak długo, jak byś żył

Nie uciekłbym
Nie odwróciłbym się
Nie chowałbym się

Nie uciekłbym
Nie odwróciłbym się
Nie chowałbym się

W oku
Spójrz mi w oczy

Night Vision to ciąg dalszy babskich historii - czyli piękna piosenka o miłości i trosce.

Schroniłbym cię
Trzymała w świetle
Ale ja mogę cię tylko nauczyć
Nocnej wizji

 

Pora na megahit. Moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy utwór na płycie - i dobrze, że jest tytułowym. Mowa o Solitude Standing.



Samotność stoi w drzwiach
I znów uderza mnie jej czarna sylwetka
Przez jej długie chłodne spojrzenie i jej ciszę
Nagle przypominam sobie ją za każdym razem, gdy się spotykamy 
 


I odwraca się do mnie z wyciągniętą ręką
A jej dłoń podzielona kwiatem z płomieniem


Calypso - ta piosenka zarówno w warstwie tekstowej i muzycznej przypomina mi jedną z piosenek All About Eve - Gipsy Dance.


Pytanie co było pierwsze - jajko czy kura? Wychodzi na to, że jednak Vega, bowiem płyta zespołu ukazała się rok później. Language - piękna piosenka o języku, choć tak naprawdę chodzi w niej o uczucie. 

Chciałbym cię poznać w ponadczasowym, pozbawionym miejsca miejscu
Gdzieś poza kontekstem
I ponad wszelkie konsekwencje



Do końca mamy dwa utwory (nie licząc instrumentalnej wersji Tom's Dinner). Gypsy jest o zauroczeniu a Wooden Horse to już ważniejsza sprawa. I można postawić tezę, że z całego albumu nawet najważniejsza. Chodzi w niej bowiem o Piosenkę Caspara Hausera... Kto nie wie o czym mowa, zachęcamy do zapoznania się z naszą recenzją dzieła samego wielkiego Wernera Herzoga (TUTAJ). Artystka na koniec chce nam powiedzieć - sorry, ale my tu sobie gadu gadu, kawki, uczucia, słowne sztuczki, a jednak ja nie jestem taką zwykłą kobietą. Chcę powiedzieć, że moje życie wewnętrzne kwitnie...

Wyszedł z ciemności
Trzymając jedną rzecz
Małego białego drewnianego konika
Ukrytego wewnątrz

A kiedy będę martwy
Gdybyście mogli im to powiedzieć
Że to, co było drewnem, ożyło
To, co było drewnem, stało się żywe

W nocy ściany zniknęły
Za dnia wróciły
„Chcę być jeźdźcem jak mój ojciec”
Były to jedyne słowa, które mogłem powiedzieć

A kiedy będę martwy
Gdybyście mogli im to powiedzieć
Że to, co było drewnem, ożyło
To, co było drewnem, stało się żywe

 
Żywe
I pod
Poruszającym się kawałkiem słońca
Poczułem 

Wolność

Wyszedłem z ciemności
Trzymając jedną rzecz
Wiem, że mam moc
Obawiam się, że mogę zostać zabity
Ale kiedy będę martwy
Gdybyś mógł im to powiedzieć
To, co było drewnem, ożyło
To, co było drewnem, stało się żywe
Żywe




I zostawia nas tak oczarowanych z rozdziawionymi ustami, i odchodzi w rytmie instrumentalnego
Tom's Dinner podczas którego wyraźnie słychać dźwięk końskich kopyt... 

Przypadek?

P.S. W gratisie w okładce umieszczono folder pozwalający na otrzymanie zniżki na kasetę VHS z zapisem koncertu artystki... 


Może ktoś chętny? Proszę się częstować.

My wracamy jutro z kolejnym wpisem, dlatego czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 
 

   

Suzanne Vega - Solitude Standing, A&M Records, 1987, producenci: Steve Addabbo & Lenny Kaye, tracklista: Tom's Dinner, Luka, Ironbound/Fancy Poultry, In the Eye, Night Vision, Solitude Standing, Calypso, Language, Gypsy, Wooden Horse, Tom's Diner (Reprise)