Post ma na celu pokazanie dwóch albumów z mojej kolekcji, które opisaliśmy na naszym blogu wcześniej, a które zakupione zostały dzięki wysłuchaniu ich na You Tube. Ma też inne cele, o których poniżej.
Może zacznijmy od Linea Aspera - ich znakomity debiut poznałem dzięki You Tube właśnie, opisany został TUTAJ, a album zakupiłem przez sklep na Bandcamp. Dopiero mając go w rękach można obcować z minimalistyczną okładką, czytać teksty z wkładki i podziwiać piękno syntezy okładki z minimalistyczną muzyką.
You Tube zatem zachęca do zakupu. Młodzi tego nie rozumieją, oni mają playlisty na Spotify. Nie rozumieją tego, że za chwilę, kiedy Spotify podniesie im opłaty za streaming, z ich pieczołowicie kolekcjonowanych playlist nie zostanie nic. Poczują się jak Niemcy którzy postawili na deal z Sowietami, a teraz popełniają kolejny raz ten sam błąd stawiając na Chiny. UE z kolei stawia na żywność z Ameryki Południowej i Ukrainy likwidując rodzime rolnictwo. Ta żywność na razie jest tania, ale za jakiś czas - kiedy UE się od niej uzależni, tanią być przestanie. Pamiętacie ile na starcie kosztowały bilety do Cinema City? Na tyle mało żeby doprowadzić do bankructwa kin w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Teraz ceny są już realne...
Drugi przykład bezsensowności Spotify to płyta Sisterhood (pisaliśmy o niej niedawno TUTAJ). Zakup wznowienia na przejrzystym winylu uświadamia piękno okładki, z której widać (a tego nie zobacz się na platformie streamingowej), że litery słowa GIFT płoną. Dodawanie piosenek do playlist w tym przypadku totalnie mija się z celem, bo mamy tutaj do czynienia z concept albumem. I to jednym z najciekawszych w historii może nie całej muzyki rockowej, no ale gotyku już na 100 procent.
Wracam zatem do You Tube, gdzie artyści nie powinni, powołując się na prawa autorskie, dążyć do usuwania swoich piosenek. To najlepsza i bezkosztowa inwestycja w promocję. Jak długo serwis nie jest płatny... Spotify spłaszcza przekaz, nie ma czasu na chwilę zastanowienia się nad tym czego się słuchało, kiedy przychodzi czas przełożenia winylu na drugą stronę. O mocy dźwięku i szerokiej skali bez kompresji nie wspomnę...
Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy głosi hasło neokomunistów z UE. I po to jest uzależnienie młodego pokolenia od streamingu, który (mimo wzrostu popularności winyli) ciągle jest najpopularniejszą formą słuchania muzyki.
Ale już nie obcowania ze sztuką...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Po kryzysie w zespole, a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, dwaj jego członkowie (później założyciele the Mission) chcą grać piosenki Sisters of Mercy pod inną nazwą i przemianowują się na The Sisterhood. Jednak Andrew Eldritch robi im Jihad i wygrywa z nimi proces sądowy (dostaje 25 000 USD odszkodowania) i... kradnie im nazwę wydając pod nią opisywany dziś projekt. Jest potworem, bo album nazywa Prezent a w pierwszym utworze Patricia Morrison wykrzykuje: 2 - 5 - 0 - 0 -0. Eldritch dodatkowo do realizacji albumu zaprasza legendarnego muzyka Alana Vegę z zespołu Suicide, który przecież był jednym z ulubionych zespołów Iana Curtisa - wokalisty Joy Division. Tak na marginesie, w naszej opinii, czerwona gwiazda, którą Curtis nosił w klapie swojego płaszcza, pokazywała jego uwielbienie dla debiutu Suicide z 1977 roku. Dla jasności okładka:
Warto jeszcze nadmienić, że to o tym zespole Ian Curtis rozmawiał z samym wielkim Williamem Burroughsem, który kilka godzin wcześniej wyśmiał go w Plan K w Brukseli.
Ale wróćmy do albumu. Jihad przechodzi płynnie w Colours (oczywiście znowu pojawia się 2-5-0-0-0), utworu znanego później z genialnego Floodland. Ten ostatni okazuje się jednak mniej industrialny i surowy w porównaniu z Gift. I dalej Eldritch wyżywa się na ekskolegach:
Zbierasz to, co zasiałeś
Przyłóż twarz do ziemi
Nadchodzą maszerujący
Pod Twoimi sztandarami
Giving Ground jest nastrojową balladą z podtekstami:
Dawanie, dawanie, dawanie, dawanie… W oddanym terenie
W miejscu, do którego wędrujemy Przyczyna się odwróciła I każdy głupiec Zobaczy ukoronowanie swego szaleństwa I każda prawda zostanie pochłonięta Delikatnie oddając ziemię
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko stracone, a twoje zaufanie złamane A prawda utonęła
Oglądam Poddam się Bo wiem
Teraz wiem, że nie zobaczysz Szaleństwa, które widzieliśmy A teraz wiem, że nie możesz być Wszystkim, czym był twój lot
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko stracone, a Twoje zaufanie złamane A prawda utonęła
Słowa to tylko pył
Stałem, ale po prostu nie mogłeś czekać Za Bo wiem, że nie możesz Wszystkiego, czym był twój lot
To, co utraciłeś, nigdy nie zostanie odnalezione Słowa są tylko pyłem na pustyni dźwięku Wszystko jest stracone, a prawda utonęła Wszystko ginie w oddawaniu ziemi
Wszystko jest stracone Wszystko ginie w oddawaniu ziemi
Obrócił się Powód się odwrócił W oddanym terenie W oddanym terenie Wszystko jest stracone W oddanym terenie
Kolejna piosenka Finland Red, Egypt White to nic innego, jak manualna instrukcja obsługi karabinu AK-47. Wszystko można zrozumieć, ale żeby do kumpli z Kałasznikowa?
No i na koniec fundują nam Rain From Heaven. Całkiem dobre wprowadzenie do Floodland...
Wybaczamy zapominając
A dzień jest długi
Wybaczamy zapominając
A dzień jest długi
Deszcz z Nieba
I woda przelewa się przez most
Wybaczamy zapominając
I idziemy przez krainę powodzi
A dzień jest długi
A my idziemy po wodzie
Zapominamy
Deszcz z Nieba
Reasumując, Eldritch musiał być ostro wkurzony na dawnych kolegów. W końcu został sam z automatem perkusyjnym, co nie zmienia faktu, że nagrał genialny Floodland, definitywnie kończąc tym albumem projekt Sisters of Mercy. Później nie zrobił już niczego godnego uwagi.