Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła berlińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła berlińska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lipca 2022

Accretionist and his debut album Oddysey: The Ukrainian successor of Tangerine Dream - our interview/ EN and PL versions available


Na jednym z kanałów YT pojawiał się bardzo ciekawy artysta. Naszym zdaniem, jest to jeden z ciekawszych, nowych artystów muzyki elektronicznej. Pseudonim jaki obrał, związany jest z pyłem spadającym na gwiazdy. I taka jest też jego muzyka. Widzimy w nim sukcesora berlińskiej szkoły muzyki elektronicznej i w prostej linii Tangerine Dream. Zapraszamy na nasz wywiad z muzykiem z Ukrainy...

On one of the YT channels there was a very interesting artist. In our opinion, this is one of the most interesting, new artists of electronic music. The nickname he chose is associated with dust falling on stars. And so is his music. We see in him the successor of the Berlin school of electronic music and in a straight line Tangerine Dream. We invite you to our interview with a musician from Ukraine.

Please introduce yourself - we know only that you are probably from Ukraine? 

Indeed I am from the western part of Ukraine. There's not much to introduce, just a regular Ukrainian citizen, born and raised here. Now I get to make sounds as a hobby.

Proszę się przedstawić - wiemy tylko, że prawdopodobnie jesteś z Ukrainy? 

Rzeczywiście, pochodzę z zachodniej części Ukrainy. Nie mam wiele do powiedzenia, jestem zwykłym obywatelem Ukrainy, urodzonym i wychowanym tutaj. Teraz mogę nagrywać w ramach hobby.

Before music - may we ask for few words about your situation? Are you save? 

I am safe for now. I'm lucky enough to be in the western part of Ukraine which isn't being actively invaded. People here are still ready to defend it, if the need arises. Hopefully this conflict will end soon. Everyone is tired of witnessing human suffering. No one needs this.

Zanim porozmawia o muzyce - czy możemy prosić o kilka słów o Twojej sytuacji? Czy jesteś bezpieczny? 

Na razie jestem bezpieczny. Mam szczęście, że mieszkam w zachodniej części Ukrainy, która nie jest aktywnie atakowana. Ludzie tutaj są nadal gotowi jej bronić, jeśli zajdzie taka potrzeba. Mam nadzieję, że ten konflikt wkrótce się zakończy. Wszyscy są zmęczeni byciem świadkami ludzkiego cierpienia. Nikt tego nie chce.

Your music is very interesting, we hear Vangelis, Carbon Based Lifeforms and Tangerine Dream at some places, who inspires you considering music?

Honestly, the main inspiration for Odyssey was Mass Effect 1 (a video game). Jack Wall did a great job on its soundtrack. It's sort of a game of my childhood, (I'm in my 20s  you see), and the moment I've heard it it sort of left an impression of an ultimate sci-fi OST for me. I rarely get inspired by actual artists that I listen to, however. I appreciate their work, but I never go out to find new artists in the same genre that I work in. Most of the time I just blast Death Metal on spotify and when the need for my more melodic and explorative creative side arises I usually just open my DAW (Digital Audio Workstation) and compose some sort of ambient melody.

Twoja muzyka jest bardzo interesująca, słyszymy w niektórych miejscach Vangelisa, Carbon Based Lifeforms i Tangerine Dream, kto inspiruje Cię muzycznie?

Szczerze mówiąc, główną inspiracją dla powstania albumu Odyssey był Mass Effect 1 (gra wideo). Jack Wall wykonał świetną robotę przy ścieżce dźwiękowej. To rodzaj gry z mojego dzieciństwa (wiesz mam 20 lat), a moment, w którym ją usłyszałem, sprawił na mnie wrażenie jak bym słyszał soundtrack filmu science-fiction. Rzadko jednak inspirują mnie prawdziwi artyści, których słucham. Doceniam ich pracę, ale nigdy nie szukam nowych artystów w tym samym gatunku, w którym pracuję. Przez większość czasu po prostu wybucham Death Metalem na spotify, a kiedy pojawia się potrzeba mojej bardziej melodyjnej i odkrywczej kreatywnej strony, zwykle po prostu otwieram DAW (Digital Audio Workstation) i komponuję jakąś ambientową melodię.

What else inspires you beyond music (we thing lietarture, art etc.)?

Art is certainly a big inspiration. Sometimes you can see a beautiful art piece and you would instantly want to compose a good soundtrack for it. It's difficult, I can tell you that. There's also all of the TV shows and movies. There are many great Sci-Fi works such as Interstellar, or Dune.

Co jeszcze inspiruje Cię poza muzyką (lietartura, sztuka itp.)?

Sztuka jest z pewnością dużą inspiracją. Czasami można zobaczyć piękne dzieło sztuki i od razu chce się skomponować do niego dobrą ścieżkę dźwiękową. To trudne, mogę wam to powiedzieć. Są też programy telewizyjne i filmy. Istnieje wiele wspaniałych dzieł Sci-Fi, takich jak Interstellar lub Dune.

How did it all begin - when did you buy first synthesizer? Or maybe you do not use synthesizers - so how do you create your music?

Honestly, I began my music production years ago. I didn't really make ambient, or at least I didn't try to. I was a part of a Synthwave scene, making 80s inspired music. It was all about fast cars, sunsets and palm trees. I, however, didn't really want to make music set in that aesthetic. That's when I found out that a more niche and gritty part of Synthwave existed called Spacewave. The biggest inspiration for me would be an artist called Dynatron. The moods he creates in his music is something of a mystery to me to this day. 

I do not own any physical synthesizers, I however, own a lot of VSTs (Virtual Studio Technology) that I make music with. The notable ones, I would say, is the whole Arturia V collection. Odyssey was made by a combination of Omnisphere and Diva synths. And maybe a touch of Electra here and there. 

Jak to wszystko się zaczęło - kiedy kupiłeś pierwszy syntezator? A może nie używasz syntezatorów - jak więc tworzysz swoją muzykę?

Szczerze mówiąc, swoją produkcję muzyczną rozpocząłem lata temu. Tak naprawdę nie tworzyłem ambientu, a przynajmniej nie próbowałem. Byłem częścią sceny synthwave, tworząc muzykę inspirowaną latami 80. Chodziło o szybkie samochody, zachody słońca i palmy. Ja jednak nie bardzo chciałem tworzyć muzykę osadzoną w takiej estetyce. Wtedy dowiedziałem się, że istnieje bardziej niszowa i surowa strona Synthwave o nazwie Spacewave. Największą inspiracją byłby dla mnie artysta o imieniu Dynatron. Nastroje, które tworzy w swojej muzyce, do dziś są dla mnie tajemnicą. Nie posiadam żadnych fizycznych syntezatorów, posiadam jednak wiele VST (Virtual Studio Technology), za pomocą  których tworzę muzykę. Godnae uwagi, powiedziałbym, jest cała kolekcja Arturia V. Odyssey powstał z połączenia syntezatorów Omnisphere i Diva. I może odrobina Elektry tu i tam.

We know tat you do not plan to realise vinyls and CDs, do you plan only realise electronic versions of your albums?

That is correct. I will release my future works in electronic versions, for now.

Wiemy, że nie planujesz realizacji płyt winylowych i CD, czy planujesz realizować tylko elektroniczne wersje swoich albumów?

To prawda. Na razie wydam moje przyszłe prace w wersjach jedynie elektronicznych.

The cover of your debut is also by you. How do you create artworks?

Photoshop. It's a very powerful tool and if you spend enough time with it, you can make amazing things even if you're not able to draw something with your hand. By far, creating album art is one of the more challenging things when making and presenting an album.

Okładka Twojego debiutu jest również wykonana przez Ciebie. Jak tworzysz takie dzieła sztuki?

Photoshop. Jest to bardzo potężne narzędzie i jeśli spędzisz z nim wystarczająco dużo czasu, możesz tworzyć niesamowite rzeczy, nawet jeśli nie jesteś w stanie narysować czegoś ręką. Zdecydowanie tworzenie okładek albumów jest jedną z trudniejszych rzeczy podczas tworzenia albumu.

Do you plan live performances? 

No plans for live performances just yet.

Czy planujesz występy na żywo? 

Nie mam jeszcze planów występów na żywo.

When your next album? 

No idea! I only make music when I'm inspired by something. It could start today, or tomorrow, or in a year. Hopefully not that long, but you never know. You can get an awful writer's block along the way, as well. It's hard to get inspired nowadays. Making Odyssey took at least a year. But hey, I always like the idea of quality over quantity.

Kiedy twój następny album? 


Nie mam pojęcia! Tworzę muzykę tylko wtedy, gdy coś mnie inspiruje. To może zacząć się dzisiaj, jutro lub za rok. Mam nadzieję, że nie tak długo, ale nigdy nie wiadomo. Po drodze możesz również napotkać złe rzeczy. W dzisiejszych czasach trudno się zainspirować. Nagranie Odysei zajęło mi co najmniej rok. Ale zawsze hołduję idei jakości nad ilością.

At the end - please accept our congratulations, you are successor of Tangerine Dream in our opinion. Please inform us if your next album is out.  

Well thank you! It warms my heart to know someone can hold me in such high regard. I will let you know if there are any new Accretionist releases, of course.

Na koniec - proszę przyjmij nasze gratulacje, jesteś naszym zdaniem następcą Tangerine Dream. Poinformuj nas, jeśli Twój następny album zostanie wydany.  

Cóż, dziękuję! Rozpala moje serce, kiedy wiem, że ktoś może mnie tak wysoko cenić. Dam wam znać, jeśli oczywiście pojawią się jakieś nowe wydawnictwa Accretionist.

NASZE WYWIADY SĄ TUTAJ 

Nam natomiast pozostaje zaprosić do wysłuchania genialnego debiutu naszego rozmówcy. Przed Państwem Accretionist.

However, it remains for us to invite you to listen to the brilliant debut of our interlocutor. Before you Accretionist


Accretionist, Odyssey, 2022, tracklista: Odyssey, Hyperion Frontiers, New Terra, Star Chart, Tundra Exploration, Sea of Clouds, Atera Nexus, Leaving Elysium.

sobota, 30 kwietnia 2022

Byli wśród nas: Klaus Schulze - człowiek w cieniu syntezatora

We wtorek, 26 kwietnia zmarł niemiecki kompozytor Klaus Schulze. Miał 74 lata. Odszedł wieczorem, po długiej chorobie. O śmierci  świat dowiedział się z oficjalnego anonsu podpisanego przez jego syna Maximiliana i Franka Uhle, kierownika wytwórni płytowej SPV Schallplatten, z którą od wielu lat muzyk był związany, który został zamieszczony na profilu na FB muzyka i który zaraz został podchwycony i skopiowany przez media i prasę.



O muzyce Klausa Schulze napisano już całkiem sporo, my także wiele razy wracaliśmy do jego płyt (TUTAJ), w dodatku 10 czerwca wyjdzie poprzez SPV Recordings kolejny album studyjny Deus Arrakis, który będzie zawierał trzy zupełnie nowe utwory o łącznym czasie odtwarzania przekraczającym 77 minut, zatem na podsumowania twórczości jeszcze przyjdzie czas. 

Teraz za to przyszła chyba pora, aby skupić się na Klausie-człowieku. Człowieku, który zawsze niejako stał w cieniu syntezatora, bo większość wywiadów dotyczyła spraw technicznych bądź planów muzyka, a prawie w nich nie ma informacji, jaki był poza salą koncertową? Z tym pytaniem próbował zmierzyć się sam artysta, a wynikiem takich zmagań stała książka napisana we współpracy z Olafem Lux, który wiele lat kierował niemieckim Forum poświęconym kompozytorowi a potem stał się twórcą i moderatorem niemieckiej grupy fanów Klausa Schulze na Facebooku (TUTAJ). 

Zanim Olaf Lux napisał swoją książkę próbował na własną rękę dowiedzieć się czegoś o muzyku, wypytując jego fanów. Jednak w Niemczech nikt nie chce wspominać przeszłości, a zwłaszcza tej zahaczającej o II wojnę światową. Klaus, który urodził się niedługo potem bo w 1947 roku, także unikał tego tematu. Lux dowiedział się przypadkiem tylko tyle, że podobno jego matka była tancerką baletową, a ojciec pisarzem. Matka miała na imię chyba Rita, ale już imienia ojca nie udało mu się ustalić. Ani tym bardziej co robił i skąd się wywodził (LINK). 

Artysta nie lubił jeździć do USA, ale z chęcią występował w Polsce. Koncerty miały w naszym kraju niepowtarzalną atmosferę. Schulze był dla nas niekwestionowaną gwiazdą i tak też był traktowany. Ludzie okazywali mu uznanie owacjami na stojąco a po występach ustawiali się w długie kolejki po autograf. W 1983 roku wspomagany przez Rainera Blossa dał serię koncertów w Polsce (powstałą z tego płyta Dziękuję Polsko, której historię opisaliśmy TUTAJ). We Wrocławiu publiczność wymusiła bisy, po trzecim Klaus wraz resztą zespołu wykonali krótką improwizację na łodzi na rzece Odrze, której wysłuchali nie tylko widzowie zgromadzeni w amfiteatrze na Wyspie Słodowej, ale setki osób na obu brzegach i na mostach. Było to dla niego niezapomniane przeżycie. Schulze dziękował fanom mówiąc: - Teraz już wiem, jak czują się wielcy ludzie, tacy np. jak Papież. To jeden z najpiękniejszych dni mojego życia i nie zapomnę go nigdy. Może dzisiejszym koncertem chociaż w najbardziej minimalnym stopniu naprawiłem to, co inni Niemcy zrobili z tym miastem w czasie wojny. I cieszę się, że mogłem dać tylu ludziom odrobinę radości (LINK).  

Niedawno w Internecie pojawił się krótki klip z tego wrocławskiego koncertu nagrany przez Zygmunta Zygmuntowicza na taśmie ORWO 27 DIN 8 mm na sprężynowej kamerze Quarz

W Warszawie wówczas Klaus przyznawał się, iż jego starszy, nieżyjący już brat (zmarł w 1977 roku i także podobno był muzykiem, artysta dedykował mu album Mirage) urodził się w Poznaniu, lecz cała rodzina pochodziła ze Śląska

W Siemianowicach Klaus Schulze wziął udział w przyjęciu z okazji urodzin Józefa Skrzeka, wysłuchał jego mini koncertu i doskonale bawił się, wspominając przy okazji zaradność i pomysłowość Grzegorza Manieckiego, akustyka SBB i Breakoutu, który uratował mu koncert w Warszawie naprawiając niesprawny, podłączony do prądu sprzęt nagłaśniający dwoma śrubokrętami. Za uratowanie koncertu Klaus Schulze podobno zadedykował mu płytę (LINK).  Trasa zakończyła się koncertem w Gdańsku, a jej ostateczne zamknięcie nastąpiło w hotelu Gdynia, na dyskotece, podczas której Schulze wznosił toasty do dna za kolejne polskie tourne, na które trzeba było jednak długo czekać... 

Powrócił wraz z Lisą Gerrard w 2008 r., do bazyliki Ojców Salezjanów w Warszawie. Rok później - 17 września 2009 roku – w 70 rocznicę ataku Armii Czerwonej na Polskę – wystąpił w duecie z Lisą Gerrard (o tym jak doszło do ich wspólnych koncertów pisaliśmy TUTAJ) na uroczystym koncercie na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, gdzie wykonali m.in. specjalnie skomponowany na zamówienie Narodowego Centrum Kultury utwór z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Utwór ten NCK wydało jako singiel upamiętniający rocznicowe obchody. 

Słuchając kosmicznej muzyki Schulze aż trudno uwierzyć, że z wykształcenia był ekonomistą i psychologiem, a nagrywając pierwszy album Irrlicht - dopiero poznawał klawiaturę. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął od perkusji i brzdąkania na gitarze. Z fascynacji muzycznych -uwielbiał Wagnera...


W młodości dużo palił, nie stronił od alkoholu, a nawet używek. Może stąd wzięły się jego problemy ze zdrowiem, szczególnie trzustką, nasilające się od kilku ostatnich lat. Jeśli chodzi o życie prywatne prawdopodobnie był trzy razy żonaty. Pierwszy raz z Sabine, którą możemy zobaczyć wraz z młodym Klausem na zdjęciu, jakie zrobiła im Monique Froese, żona Edgara. Udostępnił je parę dni temu w Internecie syn Edgara, Jerome, dając wyraz żałobie po śmierci muzyka tymi słowami: Jestem głęboko zasmucony śmiercią Klausa Schulze. Spotkałem go wiele razy w ciągu kilku lat i odbyłem z nim kilka fajnych rozmów. Zawsze doceniałem jego luźny sposób bycia. Kiedy w latach dziewięćdziesiątych odwiedzał nas w studiu w Berlinie, często podwoziłem go moim samochodem i po wizycie podrzucałem do pubu. To zdjęcie zostało zrobione w 1969 roku przez Monikę "Monique" Froese podczas wspólnej wyprawy i przedstawia młodego Klausa Schulze ze swoją pierwszą żoną Sabine, która niestety również już nie żyje.


Trzecią jego żoną była Elfie, która jeszcze przed ślubem wykonała wokal do albumu Miditerranean Pads. Para miała dwóch synów, Maximiliana i Richarda. Oboje mieszkali w Lüneburger Heide w Dolnej Saksonii w Niemczech. Synowie ostatnio kierowali w zastępstwie ojca jego studiem nagraniowym Moldau Studio (LINK). W nekrologu podano jeszcze informację o czworgu wnucząt. Nieoceniony Olaf Lux jakiś czas temu zamieścił swoje zdjęcie w towarzystwie synów Klausa Schulze...


I to w zasadzie na razie tyle... Niewątpliwie wraz ze śmiercią artysty dobiegła końca pewna epoka. I to nie tylko dla rodziny muzyka... 


Mimo, że Klausa już nie ma z nami, warto zajrzeć na stronę zawierającą całą dyskografię, wszystkie wywiady oraz zdjęcia i mnóstwo innych materiałów. Prowadzi ją Klaus D. Mueller (czyli KMD) - menadżer, przyjaciel, osoba, która zaprowadzała porządek w chaosie spraw... (LINK). 

A Schulze i Froese teraz grają w niebie muzykę, którą kiedyś każdemu z nas będzie dane posłuchać...

Czytajcie nas - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


piątek, 4 marca 2022

Ten album warto znać: Tangent Dreams: Edgar's Journey, wycieczka inspirowana muzyką Tangerine Dream

Nazywa się James Miller i urodził się w 1984 roku w Londynie. Pierwszy piosenki zaczął komponować w wieku 10 lat. W dorobku ma trzy płyty, ale dzisiejsza to coś jakby cover-album, choć nie do końca. 

Kilka razy już na tym blogu padały negatywne opinie o tzw. cover-bandach. Jednak w przypadku dziś prezentowanego albumu musimy zrobić wyjątek. Odpowiedź na pytanie dlaczego? jest prosta. 

Biorąc pod uwagę przez jakie etapy przechodziła muzyka zespołu Tangerine Dream (TUTAJ) (co związane było z coraz bogatszym instrumentarium, jak i zmianami w składzie) trudno byłoby stworzyć album z największymi przebojami. Byłby on dość mocno niespójny. Poza tym zespół w najlepszym składzie już nie istnieje... 

I tutaj pojawia się Tangent Dreams, który zbiera swoją kolekcję hitów i tytułuje je Edgar's Journeys - Wycieczki Edgara. W tytule chodzi oczywiście o lidera TG, zmarłego niedawno Edgara Froese, ucznia samego wielkiego Salvadora Dali (warto zobaczyć TUTAJ). Ale jak napisaliśmy powyżej, nie jest to typowe odtworzenie hitów TG, ale powiedzmy utworów bardzo silnie inspirowanych TG jak i solowymi utworami Froese.

Jeśli ktoś chciałby poszukać analogii muzycznych do opisywanej dziś płyty, to chyba najbliżej klimatami do opisywanego przez nas (TUTAJ) albumu jest płyta Double Fantasy pt. Universal Ave z 1986 roku.

O samym artyście niewiele wiadomo. Prawdopodobnie zachowuje anonimowość z powodu unikania opłat za prawa autorskie, bowiem inspiracja TG sięga tutaj bardzo, bardzo głęboko. Wytwórnia która wydaje jego albumy, Virgo też jest nie do zlokalizowania w sieci, choć albumy Tangent Dream można kupić w sklepach internetowych. 

Z nielicznych informacji o Jamesie Millerze można wywnioskować, że lubi komponowanie i podróże... W dorobku ma jeszcze albumy Pangea Proxima z 2018, The Orion Conspiracy, Northern Lights, Space Odyssey, Last Fly to Moscow, Exit 2049 i Oblivion  (wszystkie z 2019), Paranormal Shift i Virtual Poetry (oba z 2020).

Warto posłuchać tego albumu, zwłaszcza teraz w tych niespokojnych i jakże niepewnych czasach. Uspokaja i przenosi nas w zupełnie inny wymiar. Czy bez ludzi? Nie wiadomo, wiadomo że z pewnością bez Putina, Sowietów i bez wojny. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Kanał artysty na YouTube - LINK

Strona na Soundcloud - LINK.


Tangent Dreams: Edgar's Journey, Virgo, 2019. Tracklista: New Cosmic Address, Firestarter (Charly's Return), Surface Explorer, Proton Decay, Lana's Magical Train, Reaching the Horizon, Rainman and the Dolphins of Amazonia, Ghosts of Oklahoma, Second Time, Apollo, Mysterious Traveller, Da Vinci Code, Running in the Dark, The Rubycon Effect, Okefenokee, Berlin Walk, Cardamon Road, Edo Jidai, Sorcerer, Nothing to Declare.


sobota, 5 lutego 2022

Mario Schönwälder: kompozytor kosmicznych brzmień

Czy pamiętacie Klausa Schulze? To w zasadzie jest pytanie retoryczne, bo Mistrz Elektroniki gościł u nas kilka razy (LINK) i ci, którzy znają nasze teksty na jego temat i zachwycili się tą muzyką, musieli natknąć się w swoich poszukiwaniach na innego kompozytora kosmicznych brzmień.


Mario Schönwälder, bo to o nim mowa,  urodził się w 1960 roku w Berlinie. Jest także producentem, założycielem berlińskiej wytwórni Manikin Records (od 1992 roku), w której wydawał także Klaus Schulze (Moondawn z 1995, Manikin Jubilee z 2002). W tym roku ta wytwórnia będzie obchodzić jubileusz 30. lat istnienia (LINK). 

Oprócz nagrań Klausa Schulza w MR ukazało się ponad 100 tytułów innych elektroników, w tym Ashry, Manuela Göttschinga, Rolfa Trostela, Edgara Froese, Basa Broekhuisa, Detlefa Keller. Mario, którego kompozycje wprawiają w zachwyt wielbicieli elektronicznego rocka, a prowadzona Manikin Records stała się synonimem elektronicznego brzmienia z Berlina, całkiem niedawno z tej okazji udzielił wywiadu (LINK). Interesująco opowiedział w nim o swoich początkach:

Jestem prawdziwie chłopcem z Berlina, Berlińczykiem urodzonym w 1960 roku. Po dość niemuzycznej młodości w Berlinie u początku lat 80-tych poznałem Bernda Kistenmachera i pozwolono mi wtedy grać z nim na jego pierwszych syntezatorach i kręcić gałkami. Wywołało to trwającą do dziś gorączkę: pogoń za nowymi, „niesłyszalnymi” dźwiękami i radość z muzykowania. Tworzenie muzyki rozpoczęło się mniej więcej na przełomie 1984/85 kiedy sprawiłem sobie pierwsze generatory dźwięku. Między innymi popularny do dziś Korg MS 20. Wiele nagrań z tego okresu jest zarchiwizowanych na taśmach i trzymanych pod kluczem w piwnicy, bo podtrzymują egzystencję wytwórni. I wiem też, dlaczego tak jest. W 1988 roku miałem okazję pracować przy Bernd Kistenmachers Musique Intemporelle (obecnie MI Records w skrócie), która wydała dwa utwory na pewnej kompilacji. To wydawnictwo wyszło i na CD, i na winylu. Potem były już tylko wydania CD, ale do tego przejdziemy później. W kwietniu 1992 roku założyłem własną wytwórnię Manikin Records, której logo zawdzięczam mojej starszej córce: zawsze lubiła znaki, które kreśliłem na swoim biurku, kiedy rozmawiałem przez telefon. Mała anegdota o mojej młodości w Berlinie: mieszkałem do 1969 roku na Pfalzburger Strasse w Berlinie Wilmersdorf, a dwie przecznice dalej mieściło się Beat Studio. Od 1968 ćwiczyli tam Klaus Schulze, Manuel Göttsching, Edgar Froese i wielu innych muzyków ze „Szkoły Berlińskiej.” 



Warto tutaj wspomnieć, że Szkoła Berlińska powstała w dużej mierze dzięki wysiłkom Tangerine Dream i oraz berlińskich solistów: Klausa Schulze i Manuela Göttschinga. Wydawnictwa tego pierwszego zespołu z lat 1973-1981, obejmujące albumy od Phaedra do Exit, jest często uważany za główny, najbardziej charakterystyczny produkt tego gatunku, podobnie jak Timewind i Moondawn Schulzego

Muzyka tego nurtu ma kilka indywidualnych cech. Utwory składają się zasadniczo z elementów ambientowych połączonych z krótkimi, powtarzającymi się sekwencjami dźwięków, co nadaje muzyce charakter rytmiczny podkreślony przez intensywne używany Melotron. Elementy melodyczne są często łączone z brzmieniami atonalnymi i eksperymentalnymi. Na początku działalności muzycy Szkoły Berlińskiej nie używali bębnów lub perkusji. Tempa wahają się od bardzo wolnych do umiarkowanych. Inne instrumenty, takie jak gitara, wiolonczela, fortepian czy instrumenty dęte drewniane, pojawiają się okazjonalnie. Wokale także rzadko występują. Ogólnie wrażenie, jakie muzyka sprawia, słuchacze określają używając zazwyczaj słów: kosmiczne, marzycielskie lub psychodeliczne. I taka jest właśnie muzyka Mario Schönwäldera. Od ponad dwóch dekad artysta współtworzy projekt pod nazwą BK&S, od nazwisk biorących w nim udział muzyków, Niemca Detlefa Kellera i Mario Schönwäldera oraz Holendra Basa Broekhuisa. Trio występuje chętnie i wszędzie, nawet w niewielkich miejscowościach, jakiś czas temu także w Polsce, w Jeleniej Górze podczas imprezy z cyklu Ricochet Gathering. A wydawało się, po ich wspólnej płycie Loops & Beats (1996), że zagrali razem tylko okazjonalnie... 




Tymczasem występują ze sobą tyle czasu i co więcej wypuścili wspólnie wiele nagrań (LINK). Są to oczywiste korzyści z posiadania własnej wytwórni płytowej... Zresztą Schönwälder ma sprecyzowane zdanie odnośnie nowoczesnych form udostępniania utworów, w przytoczonym wywiadzie zauważył tak: Jako muzyk i producent nie lubię serwisów typu Spotify, Tidal itp., bo wynagrodzenie autorów za korzystanie z ich muzyki jest, delikatnie mówiąc, bardzo niskie. Dla odbiorców jest to oczywiście tani i szybki sposób konsumowania muzyki. Ale widzę w tym niebezpieczeństwo, że muzyka stanie się przedmiotem jednorazowego użytku. Bo nic nie trzeba będzie mieć na półce w domu. Nie potrzeba nawet twardego dysku. Nawiasem mówiąc, ja muzyki słucham wszędzie. Może to [ten sposób proponowany przez Spotify itp.] dobrze zadziałać z muzyką pop, z hitami i inną łatwą do przyjęcia muzyką. Ale muzyka elektroniczna, jaką my tworzymy, to coś zupełnie innego. Powinna ona skłaniać słuchacza do przeżywania utworów. Cieszyć się nimi w spokoju - jak lubię mawiać, przy lampce wina i blasku świec w zaciemnionym pokoju. Słuchając - zwolnij, skup się na jednej rzeczy. Ułatwiają to opisane już czynności fizyczne, takie jak otwarcie pokrywy, włożenie nośnika dźwięku do odtwarzacza i naciśnięcie przycisku odtwarzania. Dla mnie Bandcamp to coś w rodzaju złotej ścieżki dla produktu. Mogę kupować/sprzedawać nośniki audio, a także pobierać pliki w bardzo wysokiej jakości (WAV, a nie MP3), ale także strumieniować muzykę, jeśli mi się podoba. Wszechstronny pakiet szczęścia. A i dystrybucja dla autorów jest znacznie bardziej sprawiedliwa. Jak prawie z każdą rzeczą w życiu, nie ma dobra ani zła, jeśli chodzi o to, w jaki sposób konsumuję muzykę, ale jest sprawiedliwa i niesprawiedliwa rekompensata. Muzyka jest formą sztuki. Sztuka ma swoją cenę. Banksy'ego nie dostaniesz w dyskoncie. W wyniku czego …. Znowu się nad tym zastanawiam, czy to się jednak nie stanie...



Z interesujących rzeczy jeszcze o artyście. Jego ulubionym twórcą jest Hans Zimmer, znany kompozytor muzyki filmowej. I muzyk nie żyje samą muzyką. Od 1981 jest administratorem Wolnego Uniwersytetu w Berlinie (Freie Universität Berlin), założonego na początku zimnej wojny, którego nazwa odzwierciedlała status Berlina Zachodniego jako części wolnego świata, w przeciwieństwie do okupowanego przez Sowietów Berlina Wschodniego i Niemieckiej Republiki Demokratycznej, w której komunistyczna władza zarządzała Uniwersytetem Humboldta. Uczelnia jest obecnie jednym z najważniejszych w Niemczech i największym z czterech berlińskich uniwersytetów, a w międzynarodowych rankingach Freie Universität Berlin plasuje się w czołówce. Światowy Ranking Sztuki i Nauk Humanistycznych (The Times Higher Education Supplement) umieścił go z kolei na pierwszym miejscu w Niemczech, szóstym w Europie i dwudziestym siódmym na świecie.

Jeśli chodzi o życie osobiste, artysta jest żonaty (żona, Regina pracuje w berlińskim ratuszu, a poza tym robi zdjęcia, kilka znalazło się na ostatniej, ubiegłorocznej EP-ce nagranej wspólnie z Frankiem Rothe: Filter-Kaffee (LINK).

Para ma kilkoro dzieci.

Z planów muzyka na przyszłość warto odnotować te związane z jubileuszem wytwórni. Schönwälder chce w kwietniu wydać antologię Manikin Records 2012-2022 - The third decade. Oprócz tego wydać nową płytę tria BK&S (poczynania grupy warto śledzić za pośrednictwem ich strony internetowej LINK), także innych zespołów związanych z MR: Filter-Kaffee i Kontroll-Raum, które pracują nad nowym materiałem.

My będziemy do dokonań wielkich artystów kosmicznych brzmień wracali na naszym blogu jeszcze nie raz. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

piątek, 4 lutego 2022

Ten album warto znać: Fanger & Schönwälder featured by Lutz Ulbrich - Analog Overdose - w kosmicznym strumieniu berlińskiej elektroniki


Wśród gwiazd muzyki elektronicznej które prezentowaliśmy na tym blogu, wymienić należy Klausa Schulze, Tangerine Dream, J.M. Jarrea, Vangelisa, Oldfielda czy P. O'Herna którzy bez wątpienia są światowymi sławami. Ale prezentowaliśmy też artystów mniej znanych, jak choćby Kurt Riemann czy Double Fantasy. Jednak szybki rzut oka pozwala jednoznacznie stwierdzić, że w tej grupie dominują wykonawcy z Niemiec. Tak też jest, że w muzyce elektronicznej artyści z tego właśnie kraju wiodą prym, a wśród nich tzw. szkoła berlińska. Tak bowiem nazywa się artystów inspirujących się potęgami lat 70-tych nurtu zwanego tzw. elektroniką progresywną, wśród nich Tangerine Dream, Klaus Schulze i mniej znany zespół Ashra. W tym nurcie stawia się na sekwencer - eksperci określają jego rytmy jako hipnotyczne, czy atmosferyczne, pozbawione praktycznie perkusji. Ta obecność syntezatorów odróżnia artystów grupy od twórców ambientu (choć nurty te przenikają się).

Zatem w szkole berlińskiej odnajdziemy poza Schulze i Tangerine Dream również Redshift (opiszmy ich kiedyś, bo to znakomita elektronika), RW2, Kaleidocope i dzisiejszych bohaterów. Siłą napędową projektu całej trójki jest Mario Schönwälder.

Ten, wraz ze swoim muzycznym kompanem Thomasem Fangerem, urodzonym w Berlinie i zaangażowanym w wiele elektronicznych projektów (wymienione są TUTAJ) zaprasza do współpracy Lutza Ulbricha, gitarzystę ze wspomnianego powyżej zespołu Ashra, by w roku 2006 uraczyć nas pierwszą z kilku części serią pt. Analog Overdose. Pierwszą i moim zdaniem najlepszą.
 

Można zatem śmiało zaryzykować tezę, że prezentowane dziś wydawnictwo to wszechpokoleniowa synteza muzyków lat 70-tych (Ulbrich), 80-tych (
Schönwälder) i 90-tych (Fanger).

Mario Schönwälder w wywiadzie opublikowanym TUTAJ opowiada o swoich pierwszych fascynacjach muzycznych: Pink Floyd, Jarre, Tangerine Dream, i o tym jak zafascynował się syntezatorami. To podstawa, ale muzyk nie ucieka też od inspirowania się muzyką klasyczną, popem a nawet country. Stwierdza co następuje: Nie muszę się motywować do tworzenia muzyki. Za bardzo lubię siedzieć w studio. Inspiracją może być: książka, film, obraz czy spacer po mieście. Wrażenia można znaleźć wszędzie. Wystarczy tylko je zapisać, a następnie wdrożyć. A potem pojawia się inspiracja nowym dźwiękiem, który rodzi pomysł. Wszystko jest zachowane na teraz lub na później. Mam więc archiwum z wieloma pomysłami, ale też i z kompletnymi nagraniami.

A oto jak wygląda jego klasyfikacja albumów muzyki elektronicznej wszechczasów: Tangerine Dream-Stratosfear, Kraftwerk-Die Mensch Maschine, Klaus Schulze-Mirage, Ashra-Blackouts, Broekhuis, Keller & Schönwälder- Red Supertramp-Crime Of The Century, Fanger & Schönwälder-Analog Overdose 5, Vangelis-Soil Festivities, Filter-Kaffee-102, Edgar Froese-Macula Transfer...

Nie ma na niej dzisiejszego bohatera, ale naszym zdaniem i tak warto się z tym albumem zapoznać. To mistrzostwo świata o ile chodzi o różnorodność dźwięków jaką może zawierać w sobie gatunek. 

Zaczyna się czysto dwoma znakomitymi utworami Analog Moods i EmanoN - klasycznie można powiedzieć, według kanonu szkoły berlińskiej. Wstęp powala i jest genialny. Ale już trzeci utwór, Und Wir Gehen In Den Club, dostarcza zmian, i to właśnie dzięki gitarze Ulbricha, przeplatanej syntezatorami. Po tej przerwie znowu wraca klasyka, tym razem zdaje się rozbrzmiewać echo Tangerine Dream, przynajmniej na początku znakomitego Sentimental Moods. Jak na sentymentalne nastroje jest bardzo spokojnie, z dużą ilością efektów specjalnych, gdzieś w tle słychać senne klimaty jakie znamy z płyt 4AD z lat 80-tych, głosy, ciekawe efekty specjalne... Seilbahn Zu Den Sternen (Kolejka Linowa do Gwiazd) to znowu sentymentalna elektronika, a Ulbrich pojawia się za to w dwóch kolejnych utworach: Echo Gods i First Contact. Zwłaszcza drugi z nich jest powalający i nie powstydziłby się go sam Edgar Froese. Tutaj jednak gitara schodzi na drugi plan ale rozpościera tam pejzaże niesamowitych solówek. Całość kończy wersja live Analog Overdose, nagrana na żywo w kościele w Berlinie w marcu 2001 roku. Trwa 24 minuty i w znakomity sposób zawraca nas do początku albumu... 

I tak możemy ponownie zatoczyć koło przemieszczając się w jakimś pojeździe krążącym gdzieś w Kosmosie, a może tylko w naszej wyobraźni...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

  
Fanger & Schönwälder feat. Lutz Ulbrich,  Analog Overdose, Manikin Records 2006, tracklista: Analog Moods, EmanoN, Und Wir Gehen In Den Club, Sentimental Moods, Seilbahn Zu Den Sternen, Echo Gods, First Contact, Analog Overdose (Live).