Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieter Nooten. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieter Nooten. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 października 2021

Bach do dziś inspiruje gwiazdy rocka jak Pieter Nooten z Clan of Xymox, Eddie Van Halen, Jimmy Page z Led Zeppelin a nawet the Beatles

Opisując dokonania Pietera Nootena z Clan of Xymox (LINK) wspomnieliśmy o jego fascynacjach muzycznych. Wśród wymienionych przez niego 10 utworów, które odcisnęły na nim największe piętno poczytne miejsce zajmują kompozycje Jana Sebastiana Bacha...  Uzasadniając swój wybór powiedział, że Bach potrafi w człowieku wzbudzić każdą emocję, jaką tylko można poczuć. I nie on jeden tak uważa. Gdy wsłuchać się w utwory muzyków pop i rocka, znajdziemy wiele zapożyczeń z twórczości genialnego mistrza baroku. Można nawet postawić śmiałą tezę, że gdyby Bach żył dzisiaj, także byłby gwiazdą rocka.  


A może i nawet heavy rocka? Gdy zerknięcie na przegląd jaki proponujemy, utwory współczesne i bachowskie pierwowzory, zgodzicie się z Nootenem, że po pierwsze Bach Wielkim Kompozytorem Był, a po drugie, że współczesna muzyka jest kontynuacją europejskiej. I za jakieś 200 lat utwory Clan of Xymox czy Joy Division, że nie wspomnimy o Beatlesach, będą wykonywane w filharmoniach i traktowane przez przyszłych małolatów jako przebrzmiałe nudziarstwo...

A więc po kolei, na pierwszy rzut konsekwentnie dajemy mocne uderzenie czyli Eddie Van Halen i jego Eruption, w którym słychać fragmenty Toccaty i Fugi Bacha. Ale sławny gitarzysta odebrał klasyczne wykształcenie muzyczne, uczył się grać na fortepianie a jego ojciec był klarnecistą.



Jimmy Page z Led Zeppelin w Heartbreaker z kolei w kulminacyjnym momencie cytuje Bourrée e-moll Bacha

Ten krótki utwór Bacha można uznać za ulubiony motyw, bo cytowali go także The Beatles. Riffy inspirowane krótką suitą na lutnię otwierają  Blackbird, a Paul McCartney wiele lat potem ujawnił, że klasyczne brzmienie bachowskiej kompozycji nadało ich piosence charakter. 

Wypadałoby teraz dać utwór Bacha, więc zamieszczamy go w wykonaniu Jethro Tull 

The Beatles nie poprzestali na tym jednym. W znanym hicie : All You Need Is Love na końcu wybrzmiewa radosny kawałek  Invention No. 8 F-dur



Paul McCartney i John Lennon śpiewali w chórach kościelnych w Liverpoolu i w dzieciństwie na pewno zetknęli się z muzyką Bacha, a może nawet sami ją wykonywali. Nic dziwnego, że chętnie sięgali do jego twórczości. W Penny Lane poszli na całość i fragmenty wykonywane na trąbce picolo są w zasadzie pastiszem końcowej części II Koncertu Brandenburskiego 

A teraz pora na lata 70. to dajmy innego klasyka: W Bridge over Troubled Water Simon and Garfunkel słychać fascynację Oh heiliges Haupt z Pasji św. Mateusza (TUTAJ). 

Natomiast The Beach Boys w Lady Linda umieścili kantatę Herz und Mund und Tat und Leben, BWV147 (TUTAJ).

Nasze przykłady zakończmy spektakularnym A Whiter Shade of Pale Procol Harum, w którym słychać i Kantatę Arioso 156 i nawet kawałki Arii na strunie G

To wszystko zawdzięczamy Janowi Sebastianowi Bachowi. Może więc rock jest bardziej klasyczny niż rozrywkowy? Albo na odwrót. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

piątek, 10 września 2021

Z mojej płytoteki/ z katalogu 4AD: Pieter Nooten i Michael Brook - Sleeps with the Fishes, muzyka grana w Niebie na koniec lata...

 


W dziale Z Mojej Płytoteki prezentujemy płyty warte, naszym skromnym zdaniem, odsłuchania. 

Pojawiają się one w związku z nastrojem, aurą za oknem, po prostu w czasie kiedy akurat gramofon, czy odtwarzacz, wypuszcza w eter te a nie inne dźwięki, roztaczając odpowiednie do pory roku i nastroju klimaty. 

Koniec lata, pora żegnać się z urlopem, łapiemy ostatnie promienie słońca, a kalendarze nieubłagalnie wskazują nadejście naszych ulubionych, jesiennych klimatów. W lasach pojawiły się grzyby, a my spokojnie przygotowujemy się do powrotu do pracy... 

Płyta Nootena i Brooka to idealne dzieło na taką właśnie porę. 


Nostalgiczna, ciepła, kojarzy się z ostatnimi promieniami słońca na balkonie i pierwszymi żółtymi liśćmi na drzewach. Przypomina Tomasza Beksińskiego, który kiedyś stwierdził, że to muzyka grana w Niebie

Opisywaliśmy ostatnio co dzieje się z legendarnym muzykiem Clan of Xymox (TUTAJ), autorem wszystkich utworów na tym genialnym albumie. Ta płyta to pomost między starym Xymox, a This Mortail Coil, który Nooten współtworzył. Ma w sobie ducha, który po tym jak Nooten odszedł z zespołu, już nigdy do niego nie powrócił. To obok genialnych dzieł jak Within the Realm... Dead Can Dance (opisanym przez nas TUTAJ), Treaure Cocteau Twins (TUTAJ), czy płyt Clan of Xymox (TUTAJ) i This Mortail Coil (TUTAJ) właśnie jedna z najważniejszych płyt TAMTEGO 4AD. Tamtego, bo nie czarujmy się, obecne 4AD w porównaniu z tamtym a lat 80-tych, to jakiś ponury żart.

Sam album zrealizowany został w październiku, czyli całkiem blisko miesiąca w jakim go u nas omawiamy. I jeszcze okładka - oczywiście wiadomo, Vaughan Oliver (zmarły niedawno, o czym pisaliśmy TUTAJ), co zresztą widać, idealnie pasuje do zawartego na niej minimalizmu muzycznego (jak mawia klasyk simple is beautiful).



Zaczyna się od instrumentalnego Several Times I, ze znakomitą gitarą Brooka właśnie, który jest też producentem tego albumu. Po nim nieco elektroniczny Searching...

Szukanie, szukanie
Słowa, słowa, zdania
Widzisz moje ręce - są puste
Powoli poruszają się w powietrzu
Posłuchaj naszych myśli, posłuchaj, jak grają
Dawno zapomnianą melodię
Na dużym zielonym krześle
Czy pamięć nie potrafi budować dróg?

Kolory nade mną
Powstań wysoko ponad rozpacz

Szukanie, szukanie
W obrazach i wspomnieniach
Widzisz te ręce są puste
Powoli poruszają się w powietrzu

The Choice z leniwym instrumentalnym wstępem i nostalgicznym wokalem Nootena, w klimatach tak typowych dla wczesnego Xymox przechodzi w utwór Xymox właśnie - After the Call opisujący problemy z rozstaniem. Krótki przerywnik elektroniczno - instrumentalny Finally II, a po nim Instrumental - tym razem z wiolonczelą w roli głównej i typowymi klimatami 4AD zwłaszcza na końcu, płynnie przechodząc w Suddenly II.


Po tej doskonałej trójce instrumentalnej pojawia się
 Suddenly I z jakże delikatnymi partiami wokalu. Clouds, też znany z dokonań COX - tak przecież zaczyna się Medusa (album opisany przez nas TUTAJ)jednak na omawianej dziś płycie mamy wersję z tekstem... Narrator, półsenny spaceruje w chmurach. Jakże bliskie to klimaty do zawartości genialnego albumu Livonia His Name is Alive, który zresztą powstał pod wpływem omawianej dziś płyty (pisaliśmy o nim TUTAJ)... 

Do końca zostało kilka piosenek, świetny instrumentalny Finally I, czy typowo xymoxowy Several Times II. 

Pod koniec pojawia się inna od znanej wersja też xymoxowego Equal Ways z damskim wokalem, piosenka o kołowrotku życia...

Tak więc krąg nie może zaniknąć
Zmienia się na nieskończenie wiele sposobów 
Zmienia swoje niekończące się dni

Okno oferuje widoki
Niekończących się miłości i lęków
Niekończących się ruchów i bezruchu
Odpoczywamy i tańczymy
Szydzimy z naszych powstań i upadków
Nie przestanę się zastanawiać
Nigdy nie przestanę się zastanawiać

Chodzą w kwiatach
Chodzą w krótkich spodenkach
Nic nie wygrywają
Lub wygrywają nagrody
To nie ma dla mnie znaczenia
Chodzę po kwiatach
Nic nie wygrywam

Ten krąg nie może zaniknąć 
Zmienia swoje nieskończone drogi
Zmienia swoje niekończące się dni

Straszny dom 
Co wznosi się i upada
Nie przestanę się zastanawiać
Nigdy nie przestanę wędrować
Straszny dom 
Wznosi się i upada
Nie przestanę się zastanawiać
Nigdy nie przestanę wędrować
Nadchodzą równe dni
Żyjmy więc na równi
Obracamy się w równych kierunkach
Żyjmy więc w równych dniach 

Do końca albumu zostały trzy utwory instrumentalne: These Waves, Time, Several Times III. Środkowy nieco bardziej dynamiczny, jakby przed końcem snu zaczęło się już wybudzanie... 

Trudno zaprzeczyć, że to jedna z najlepszych płyt 4AD i jedna z najlepszych płyt gatunku w ogóle.

Idzie, a w zasadzie już nadeszła jesień...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

 
 

Pieter Nooten i Michael Brook - Sleeps with the Fishes, 4AD 1987, realizacja: Michael Brook, tracklista: Several Times I, Searching, The Choice, After the Call, Finally II, Instrumental, Suddenly II, Suddenly I, Clouds, Finally I, Several Times II, Equal Ways, These Waves, Time, Several Times III.


niedziela, 4 lipca 2021

Wspomnień czar: Wywiad Tomasza Słonia z Ivo Watts Russelem, założycielem 4AD dla NON STOP (1987) , cz.2

 

Wstęp i fragmenty pierwszej części wywiadu z założycielem 4AD przedstawiliśmy TUTAJ.

Część druga zaczyna się od opisu oczka w głowie Ivo, czyli This Mortal Coil. Jak wspomnieliśmy w pierwszej części, jesteśmy właśnie po wydaniu ich drugiego albumu Filigree and Shadow.


Jak doszło do powstania This Mortal Coil: Ogromnie lubię pracować w studiu nagraniowym, tworzyć i wpływać na ostateczne brzmienie. I dlatego między innymi powstał TMC. A zaczęło się w nieco dziwnych okolicznościach. Trzy lata temu widziałem w Stanach koncert Modern English i na bis zagrali wówczas dwa numery z lat 60-tych, połączone w jedną całość - 16 Days i Gathering Dust. To było wspaniałe, cudowne. Po koncercie zasugerowałem im, by nagrali to. Odpowiedzieli negatywnie, twierdząc, że chcą iść do przodu, a nie cofać się. Postanowiłem więc, że ja to zrobię. Szukając utworu na stronę B planowanego singla puściłem Liz i Robinowi Song to the Siren Tima Buckleya. Pokochali ten utwór niemal natychmiast, i w ciągu zaledwie jednego dnia powstał nowy wokal Elizabeth, a tuż potem strona instrumentalna. To było coś tak niezwykłego, że oczywiście Song to the Siren stało się utworem tytułowym pierwszego singla TMC. Sposób w jaki stworzony został, niemalże na nowo cały utwór zasugerował mi, w którą stronę mój pomysł ma się rozwijać. Sześć miesięcy później rozpoczęliśmy pracę nad longplayem It Will End in Tears.


O gorącym przyjęciu TMC przez krytykę i publikę: Być może fakt, że rozpoznano znane przecież głosy Elizabeth i Lisy (Gerrard z Dead Can Dance) spowodował tak pozytywną reakcję. Wszystkie utwory - tak na pierwszym jak i na drugim longplayu, dobrane były w specyficzny sposób, głownie ze względu na ich dramaturgię i atmosferę. Myślę, że był to po prostu dobry pomysł i cieszę się, że paru osobom spodobał on się również.

O albumie Filigree and Shadow: Dla mnie jest to płyta bardziej osobista. Nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej. Trzeba pamiętać, iż taka płyta powstaje bardzo długo. Nie zawsze studio jest wolne, nie zawsze muzycy mają czas, no i ja nie mogę - z racji innych obowiązków - poświęcać jej jednorazowo zbyt wiele czasu. Dlatego też, spędzając w studiu z reguły 7 dni w miesiącu, zdałem sobie sprawę, że powinna to być taka bardzo moja płyta. Byłem wręcz zdeterminowany, by taki longplay powstał, by zawierał przeróbki starych nagrań, z różnych przyczyn bardzo mi bliskich, a także kilka kompozycji muzyków tworzących TMC. Będzie to chyba ostatnia płyta tworzona w takich okolicznościach, dlatego też zdecydowałem się na podwójny album. Nie ukrywam, że bardzo lubię tę płytę i jestem bardzo szczęśliwy, że zdołałem ją stworzyć z tak dużą grupą muzyków. 

O polskim akcencie na płycie TMC - siostrach Rutkowski: Występowały one wcześniej w zespole Sunset Gun. Obie pochodzą z Glasgow, obecnie mieszkają w Londynie. Nie jestem tego pewien, ale chyba ich ojciec jest Polakiem, który w czasie II Wojny Światowej walczył w Anglii jako pilot.


O pierwszym amerykańskim nabytku 4AD czyli Throwing Muses: We wrześniu 1985 roku dostałem od nich taśmę, i od razu pokochałem ich muzykę. Zatrudniliśmy im brytyjskiego producenta Gila Nortona, i w Stanach nagrali swój pierwszy longplay, który wydaliśmy 1.09. Do dziś nawet nie spotkaliśmy się. Bardzo chcę ich poznać, zwłaszcza Kristin Hersh. Ma ona zaledwie 19 lat, niedawno urodziła dziecko, gra na gitarze, śpiewa, a przede wszystkim jest autorką niezwykle interesujących pesymistycznych tekstów. Nie wiem, jak potoczą się ich dalsze losy, ale mają szansę stać się pewnego dnia tym, czym dziś są Talking Heads.


O przyszłości firmy: Oczywiście mam nadzieję, że każdy z artystów współpracujących z 4AD odniesie sukces na miarę Cocteau Twins. Taki jest przynajmniej mój cel, jako szefa wytwórni. W kilku przypadkach będzie to zapewne niemożliwe do osiągnięcia. Na szczęście nie muszę z np. finansowych przyczyn wywierać presji na muzyków, by robili to, czy tamto. Wszyscy chcemy rozwoju 4AD - tak artystycznego, jak i finansowego. Cieszę się, że na razie wiemy , jak to robić. 

O planach: Bardzo chcę nagrać solową płytę Pietera Nootena, klawiszowca i wokalisty Xymox (warto zobaczyć TUTAJ). Pisze on najbardziej smutne i rozpaczliwe utwory, jakie słyszałem. Gdy przesłuchiwałem demo z jego muzyką, o mało nie wpadłem w depresję psychiczną. Spróbujemy to nagrać w 1987 roku... 

Oczywiście zrobili to, wiec nam pozostanie tylko do tego znakomitego albumu wrócić, bo jest w naszej płytotece. Jak opisał go kiedyś Tomek Beksiński, to muzyka grana w Niebie... Więc lepszej reklamy nie potrzeba. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

sobota, 26 października 2019

Co się dzieje z nimi? Pieter Nooten z Xymox

Pełna delikatności, dyskretna muzyka Pietera Nooten'a (ur. 1961 r.) wniknęła w pamięć i serce słuchaczy już wiele lat temu. Ten holenderski kompozytor, pianista i wokalista stał się znany po tym, gdy wraz z Ronnym Mooringsem i Anke Wolbert założył zespół Clan of Xymox, którego dokonania i wpływ na innych muzyków opisaliśmy TUTAJ.  Pierwszymi  albumami grupy były: Subsequent Pleasures (1984), Clan of Xymox (1985) i Medusa (1986) TUTAJ. Muzyk nie poprzestał jednak tylko na tym jednym projekcie, bo w 1987 wraz z kanadyjskim muzykiem Michaelem Brookiem nagrał płytę Sleeps With the Fishes którą krytycy muzyczni nazwali dźwiękową ścieżką do nieba.

W 1990 roku Nooten definitywnie odszedł z Clan of Xymox po czym zaangażował się w przedsięwzięcie wytwórni 4AD, znane pod nazwą This Mortal Coil. Efekty tej pracy opisaliśmy TUTAJ  i TUTAJ.  

W 1995 r. artysta przeniósł się do Londynu i nawiązał znów współpracę z Anką Wolbert, która także odeszła z Clan of Xymox. Razem mieli nagrać album dla EMI (NYC) zatytułowany Vaselyn, który z powodu reorganizacji wytwórni nie został wydany. Za to udało im się wspólnie wyprodukować solową płytę Anki pt. Cocoon Time. Dla Nootena był to niezwykle twórczy okres, odkrył nowe możliwości, ulegając fascynacji muzyką w stylu ambient i tańcem nowoczesnym. 

Jednak około 2000 roku Nooten bierze muzyczny urlop, przerwany tylko na wydanie indywidualnych albumów: Ourspace (2007) i Here Is Why (2010). Ostatnia z wymienionych płyt została wyemitowana przez niewielką, brytyjską wytwórnię płytową Rocketgirl, z którą muzyk podpisał kontrakt. Jego czwarty album zatytułowany Stem, który ukazał się w 2018 r., również został tam wytłoczony. Krążek zyskał uznanie fanów i krytyków, którzy porównywali go do jego najlepszej płyty, za jaką uważa się Sleeps With The Fishes. Nagranie powstało we współpracy legendarnym producentem i dźwiękowcem Stephenem W. Tayler'em, który przyczynił się do wydania płyt m.in.: Kate Bush, Boba Geldof'a, Tiny Turner i zespołu Underworld (więcej o tym, na stronie wytwórni: LINK)

Niewątpliwie artystyczne kreacje Pietera Nooten'a zawdzięczają swoje oryginalne brzmienie podatności muzyka na wielorakie inspiracje, wśród których przeważają utwory muzyki poważnej. Opublikowany kiedyś ranking 10 utworów, które odcisnęły na nim największe piętno, otwiera i kończy kompozycja Jana Sebastiana Bacha...  

Na pierwszym miejscu artysta wymienił Pasję wg, św. Mateusza a na ostatnim Mszę h-moll (LINK). Uzasadniając swój wybór stwierdza, że Bach potrafi w człowieku wzbudzić każdą emocję, jaką tylko można poczuć. Co ciekawe, na jego liście są dwa utwory polskich kompozytorów: na 8. jest Stabat Mater Karola Szymanowskiego umieszczone tam za: wspaniałe, poruszające melodie, harmonijne crescendo i postimpresjonistyczne brzmienie, a na 9. Symfonia Pieśni Żałosnych (Symphony Of Sorrowfull Songs) Henryka Mikołaja Góreckiego, bo: po prostu trzeba je usłyszeć, potrafią odmienić życie. I jeśli byśmy odsłuchali te wszystkie utwory wymienione przez Pietera Nooten'a, od razu zauważylibyśmy, że jego muzyka jest w pewnym sensie kontynuacją tych brzmień - jest tak samo melancholijna, lecz pełna emocji, smutna lecz niepozbawiona nadziei...   Oprócz Bacha, Szymanowskiego i Góreckiego kompozytor wskazał na motyw muzyczny Enio Morricone (jego utwory były wykorzystywane w utworach New Order, o czym pisaliśmy TUTAJ), kompozytorów doby baroku: Claudio Monteverdi'ego, Marc-Antoine Charpentier'a, uznane za zapowiedź ambientu trzy etiudy fortepianowe Erika Satiego, muzykę filmową Phillipa Glassa z 1982 r. oraz na Requiem Maurica Duruflé, ten szczególny utwór, w którym nowatorstwo miesza się z tradycją.

W połowie lipca tego roku Nooten był w Polsce, wziął udział XXI edycji Międzynarodowych Prezentacjach Multimedialnych Ambient Festival w Gorlicach, leżących na północny Beskidu Niskiego. Od lat przyjeżdżają tu fani muzyki ambient i elektro zarówno z kraju jak i z zagranicy. Nooten był tu już nie raz.  W tym roku muzyk dał pokaz multimedialny: LINK


a w trakcie festiwalu udzielił wywiadu, który można odsłuchać w wersji angielskojęzycznej i po polsku TUTAJ


Zdjęcia pochodzą z FB muzyka: LINK


Wkrótce odkryjemy losy kolejnych wielkich muzyków lat 80-tych. Dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.