Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester sound. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester sound. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 września 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Mick Middles - człowiek który widział wszystkie koncerty Warsaw i Joy Division, jakie grali w Manchesterze

Nikt chyba nie wie tyle o zespołach Manchester Sound co Mick Middles (ur. 1956 r.) - którego nazwisko wymienialiśmy na naszym blogu już kilka razy (TUTAJ) - od zawsze niezależny pisarz i dziennikarz, znany głównie ze swoich artykułów i wywiadów z muzykami, zamieszczanymi w poczytnych czasopismach: Sounds, The Face, The Guardian, Daily Telegraph, Mail on Sunday i The Daily Express. Napisał także książki i biografie wielu artystów, w tym o New Order, Marku E Smithie, Micku Hucknallu i Stone Roses oraz o Ianie Curtisie (jego książkę napisaną wraz z Lindsay Read zaczęliśmy właśnie streszczać TUTAJ).


Wszystko u niego zaczęło się  od fanzinu Ghast Up (LINK), jednego z pierwszych w Manchesterze, który Middles założył w 1977 roku z Martinem Ryanem. Na pomysł wydawania czasopisma pierwszy wpadł Mick, który prawdopodobnie zobaczył fanziny, Sniffin' Glue i 48 Thrills, w sklepie Virgin na Lever Street w Manchesterze. I pomimo, że wyszły tylko trzy numery Ghast Up (wypuszczane od kwietnia 1977 do lipca 1977), zmieniły one życie pracujących przy nim osób.



Magazyn napisany ręcznie na staromodnej maszynie Roneo Stencil został rozprowadzony w sklepach płytowych, także w Virgin na Lever Street oraz w sklepie Paula Morleya w Stockport. Jeśli dodamy, że zdjęcia w nim publikował Kevin Cummins, zrozumiemy czym było to wydawnictwo. 

Martin Ryan (ur. 1955 r.) następnie zaczął pisać dla NME, a także współtworzył kilka innych mankuńskich publikacji, w tym legendarny fanzin City Fun, który ukazywał się od 1978 do połowy lat osiemdziesiątych (o fanzinach, City Fun i innych pisaliśmy TUTAJ). Po latach został poproszony i stał się osobą, która przekazywała wiedzę na temat sceny muzycznej Manchesteru badaczom filmowym i studentom uniwersytetów. Kevin Cummnis zrobił karierę słynnego fotografa, a Mick Middles jest pisarzem i krytykiem muzycznym...


Wydaje się, że całe życie Micka Middlesa to zespoły i ich muzyka. O nim samym wiadomo bardzo niewiele. Nie ma swojego biogramu w popularnej Wikipedii, nie ma też strony internetowej. Z tego co udało nam się ustalić, był dwukrotnie żonaty. Pierwszą jego żoną była Julie Middlehurst, pielęgniarka w domu opieki, a potem wokalistka The Secret Seven, zespołu założonego przez Mike Finneya (Distractions), który wypuścił tylko jeden singiel. W skład Secret Seven wchodzili jeszcze producent/gitarzysta Martin Hayles, basista Bernard Van Den Berg, perkusista Danny Cummings i klawiszowiec Don Garbutt. Zespół podpisał kontrakt z Bronze Records i w 1983 roku wydał singiel Hold On To Love (LINK).

Drugą żoną Middlesa jest Vicky Bates, psycholog po Uniwersytecie w Manchesterze, z którą mieszka w Flixton (Great Manchester) (LINK). Prawdopodobnie oboje mają dzieci z partnerami z poprzednich związków.


Trzeba przyznać, że Mick Middles miał niewątpliwie szczęście i talent do rozpoznawania dobrych zespołów. Był pierwszym dziennikarzem, który przeprowadził wywiad z muzykami Joy Division dla prasy muzycznej oraz nawiązał z nimi bliską współpracę (LINK).  

Kontakt ułatwiła mu dobra znajomość z Robem Grettonem, którego poznał w 1976 roku. Gdy robił wtedy wywiady dla swojego fanzinu Ghast Up, Gretton często mu przy tym towarzyszył, a potem założył swój własny zin Manchester Rains. W tamtym czasie muzycy The Drones opowiedzieli Middlesowi o zespole Stiff Kittens. Jednak zanim zdążył ich zobaczyć w maju 1977 w Electric Circus, zmienili nazwę na Warsaw.


Grali w Manchesterze 12 razy w 1976 roku i Middles widział każdy ich koncert. To samo było z Joy Division. Widział ich 17 razy. Widział i te najlepsze i najgorsze koncerty. W jednej z gazet przytacza się jego opinię na ten temat: Najgorszy występ jaki dali miał miejsce w New Osborne Club, tuż za rogiem Electric Circus, w noc, kiedy Iggy Pop dał koncert z A Certain Ratio i Section 25. Byli u szczytu, ale pod dużą presją. Po prostu w ogóle nie występowali. Myślę, że to była największa publiczność, jaką kiedykolwiek mieli w Manchesterze, ale najgorszy występ, jaki zagrali. 

Zauważył także ogromną zmianę w ich grze i zdefiniował jej przyczynę: Hannett był tą iskrą, która wszystko zmieniła. Były te dwa koncerty w Russell Club, a w ciągu trzech tygodni miałeś stary Joy Division i nowy Joy Division. [W drugim] mieli już takie bębnienie w stylu disco i to musiał być ten czas, w którym pojawił się Martin (LINK).  

Swoje wspomnienia związane z Joy Division wydał drukiem w 1986 roku w książce From Joy Division to New Order wydanej przez Virgin Books (drugie wydanie wyszło pod tytułem Factory - LINK) . Jak ważną był postacią dla manchesterskiej sceny świadczy fakt, że został odnotowany w filmie 24 Hour Party People, jego postać zagrał tam zagrał Simon Pegg.



Co dzieje się teraz z Mickiem Middlesem? Prowadzi od 2014 roku cotygodniowe audycje radiowe oczywiście o muzyce w internetowym radio Fab International (LINK)  (niektóre są TUTAJ) oraz pisze dla Warrington Guardian Series (Newsquest North West Ltd). I chodzi z żoną na występy…

Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 10 stycznia 2021

Czy niesamowita wystawa "Use Hearing Protection: the early years of Factory Records" nie powinna stać się stałym elementem Manchesteru?

W Science and Industry Museum przy Liverpool Road w Manchasterze od 3 lipca do dziś - 10 stycznia 2021 roku można było zobaczyć niezwykłą wystawę. Nosiła tytuł:  Use Hearing Protection: the early years of Factory Records (LINK) i zgodnie z nim opowiadała o powstaniu wpływowej Factory Records i jej najlepszych latach, czyli okresie od 1978 do 1982 roku. Naszym czytelnikom nie musimy wyjaśniać znaczenia manchesterskiej wytwórni a także tego, kim byli jej twórcy: Tony Wilson, Alan Erasmus, Martin Hannett i Peter Saville. Innych odsyłamy do naszych ponad 80 tekstów na ten temat (TUTAJ), opisujących jak to z upadającej poprzemysłowej, miejskiej pustyni dzięki pracy twórców FR powstał wiodący ośrodek sztuki i kultury.


Dzisiaj chcemy zachęcić po pierwsze – do obejrzenia wystawy, a po drugie – do wysiłków na rzecz jej pozostawienia i włączenia w część stałej wystawy Muzeum. Niechby przynajmniej w ten sposób fani Manchester Sound otrzymali miejsce, które choć w pewnym stopniu odpowiadałoby ich pragnieniom.



Na ekspozycji wystawiono pierwsze 50 przedmiotów wymienionych w katalogu Factory, w tym  całą oryginalną dyskografię Joy Division, wczesne wydania A Certain Ratio i The Durutti Column, Johna Dowie i The Distractions, także różne plakaty Factory, odznaki, a nawet prototypowy minutnik do jajek autorstwa Lindera Sterlinga oraz nigdy wcześniej nie pokazywane materiały pochodzące z archiwów samej wytwórni oraz ze zbiorów prywatnych Tonyego Wilsona oraz Roba Grettona.

Wystawa, jak zaznaczyli organizatorzy, powstała dzięki współpracy placówki z Jonem Savage, Matem Bancroft i Warner Music UK,  lecz osobą, która bez której by na pewno nie zaistniała jest Jan Hicks, jej kurator i szef archiwów Science and Industry Museum.

Hicks pochodzi z Manchesteru i sama jest fanem New Order oraz innych zespołów związanych z Factory Records. Jednym z powodów nawet, dla których zaczęła pracę w Muzeum, było posiadanie przez placówkę materiałów należących do Roba Grettona. W jednym z wywiadów ujawniła interesujące szczegóły dotyczące historii tych artefaktów:  Rob miał biuro w The Haçienda, a kiedy zostało zamknięte, przeniósł się do budynku w Knott Mill na tyłach stacji Deansgate. Potem, gdy pod koniec lat 90. został stamtąd wyrzucony, połowa jego rzeczy trafiła do jego domu, a połowa do muzeum. To, co się u nas znalazło to było bardzo dużo materiału A&R [związanego z organizacją występów – przypis własny] ponieważ taką pełnił rolę w Factory. Niedawno wypożyczyliśmy tę drugą połowę archiwum Roba od jego rodziny. Od około 11 lat mamy również archiwum dokumentów należących do Tonyego Wilsona wypożyczonych od rodziny Tonyego

Dzięki Janie Hicks dowiedzieliśmy się więc, że Kolekcja Tony'ego była przechowywana w jego rodzinnym domu w Didsbury i nawet jego rodzina nie wiedziała, że istnieje, dopóki nie umarł. Kiedy Haçienda została zamknięta, Tony twierdził, że wszystko zostało zniszczone, że się wszystkiego pozbył. Potem, kiedy jego dzieci przyszły, aby obejrzeć jego dom, znalazły te wszystkie rzeczy schowane, a nigdy wcześniej ich nie widzieli. Myślę, że dla nich również była to podróż pełna odkryć.

Oprócz obiektów pochodzących od tych dwóch założycieli Factory na potrzeby wystawy wypożyczono różne rzeczy od indywidualnych kolekcjonerów. Hicks ujawniła jeszcze, że Muzeum niedawno otrzymało od Jona Savagea jego prywatną kolekcję pamiątek związanych z Joy Division, która stała się podstawą wielu projektów, nad którymi pracował, takich jak filmy oba filmy: Control Antona Corbijna i Joy Division Granta Gee. Wiele cennych eksponatów udostępniła także firma AMS Neve z Burnley, która współpracowała z Martinem Hannettem przy powstaniu Digital Delay Line, opóźniacza dźwięku użytego przy nagrywaniu m.in. Unknown Pleasures.



Znaczenie tej wystawy jest ogromne. Janie Hicks ma tego świadomość: Wielu ludzi może nie wiedzieć, że mamy dobrze prosperujący przemysł muzyczny. Były organizacje takie jak Music Force, które rezerwowały miejsca, wysyłały ulotki i wypożyczały sprzęt zespołom i klubom. Tosh Ryan i Martin Hannett byli zaangażowani w Music Force, co doprowadziło do powstania Rabid Records, pierwszej niezależnej wytwórni w mieście, która bezpośrednio wpłynęła na efekty, jakie Tony Wilson i Alan Erasmus mieli zamiar osiągnąć w Factory. Był też rodzący się przemysł projektowania graficznego. Na Manchester Polytechnic był naprawdę dobry wydział graficzny, z którego wywodzą się Peter Saville, Malcolm Garrett i Linder Sterling. Ich rola przy tworzeniu wizerunku zespołów była ważna. Malcolm pracował z Buzzcocks, Peter z Factory a Linder, działał mówiąc ogólnie na scenie punkowej i post-punkowej (LINK).

Reasumując, może warto pomyśleć o pozostawieniu wstawy otwartej na stałe? W epoce braku możliwości komunikacji powinna zostać co najmniej przedłużona, jednak najlepiej byłoby umożliwić fanom Factory stały do niej dostęp, bo skoro Factory tak przysłużyło się Manchesterowi, to może teraz, po latach, pora na rewanż?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Isolations News 122: Elegia New Order, Use Hearing Protection - ostatnia okazja, Morrissey podsumował rok 2020, nieznane nagrania the Cure i zdjęcia Nirvany, Give up to Failure live, wraca kaseta i płyta winylowa, Lycia nagrywa, kot na pomniku a Curtis nie


Farout Magazine publikuje artykuł, w którym zbiera kilka wiadomości o New Order i piosence Elegia, jaką zespół napisał dla Iana Curtisa (LINK) po jego śmierci.


Naszym zdaniem to dobra piosenka, co nie zmienia faktu, że po śmierci Iana poza Stevem reszta nie zachowała się jak trzeba.


W temacie Joy Division - jeszcze do 10 stycznia otwarta jest wystawa Use Hearing Protection: the early years of Factory RecordsManchester Science & Industry Museum.  Choć z uwagi na pandemię i w związku z tym zamknięcie placówki, możliwe jest przedłużenie czasu ekspozycji. O czym niewątpliwie powiadomimy (LINK).


Skoro odwiedziliśmy Manchester, to wywodząc się stamtąd Morrissey podsumował miniony rok:


W tak oto nieskomplikowany sposób były lider i wokalista the Smiths wyraził chyba opinię większości z nas... 


Swoją drogą pewnie by się ucieszył, bowiem wraz z Ianem Curtisem, znalazł się na liście największych wokalistów wszechczasów (LINK). Swoją drogą autor tej listy jak i całe Consequence of Sound to musi być jakaś kupa gówna, skoro Elvis (którego nie kochamy) jest tak nisko, a np. Lisy Gerrard z Dead Can Dance nie ma na niej wcale. Gimbaza przy kompach...


Choć są jeszcze jakieś jaśniejsze momenty, jak mawia klasyk - 18 grudnia Give up to Failure dali koncert w ramach imprezy Energia Dźwięku, mającej miejsce we Wrocławiu, który już można odsłuchać online, ale o tym napiszemy w osobnym wpisie. Warto tylko dodać, że znakomity debiut zespołu opisaliśmy TUTAJ, a wywiad z nim przeprowadziliśmy TUTAJ.


Skoro mowa o koncertach, to na YouTube udostępniono dwa unikalne zapisy koncertów the Cure z dawnych dobrych czasów, kiedy zespół grał muzykę. Jeden z nich to prawie 3 godziny zapisów z bardzo wczesnego okresu działalności grupy, czyli z lat 1979 - 1987 (TUTAJ), drugi to prawdziwy rarytas - koncert z Paryża z 1982 roku z trasy Pornography (TUTAJ). Była moc!


Odnośnie archeologii muzycznej - powyżej opublikowane niedawno jedno z nieznanych dotąd zdjęć Nirvany. Zrobił je Richard Davis podczas ich koncertu w Manchester Polytechnic Students Union na Oxford Road 24 października 1989 roku. Zespół wtedy zaproponował mu wywiad, ale Davis odmówił, bo... był zmęczony(LINK). W tym przypadku jedynie sraczka lub łapanie pcheł mogły go usprawiedliwić. Teraz za to może spędzać czas na słusznym pluciu sobie w brodę. 
       


Jeszcze głębsza archeologia - w mijającym roku sprzedaż kaset magnetofonowych w Wielkiej Brytanii wzrosła o ponad 100% - najlepiej sprzedające się kasety wymieniono TUTAJ. 

I jeszcze przy okazji - świetnie sprzedają się też winyle (LINK). W 2020 roku odnotowano największą sprzedaż od lat 90-tych. Żegnajcie płyty CD. Nam żal nie będzie.


A teraz nieco archeologii z rodzimego podwórka - w styczniu pojawi się nowa płyta Dezertera pt. Kłamstwo to nowa prawda. Album powstał we współpracy z Jakubem Galińskim, z którym zrealizował EP Nienawiść 100%, za mastering odpowiada Jason Livemore ze studia The Blasting Room w Kolorado. Zaczyna się jak Living in the Ice Age Joy Division z czasów Warsaw. Reszta może być.  
 


I na koniec świetna wiadomość, choć też o coverze - wykopalisku. Lycia w ostatnich chwilach 2020 roku opublikowała cover Are 'Friends' Electric? (Tubeway Army). Cieszy nas, że to ich pierwszy materiał od 2018 roku (LINK). Brzmi znakomicie, a o zespole pisaliśmy TUTAJ. Czekamy na nowy album!


Za to Brytyjczycy czekają na pomnik... Rozpoczęto zbiórkę na monument Lily, kotki ze stacji metra Penge East, która zdechła w grudniu ubiegłego roku. Wszyscy podróżujący tą trasą widzieli ją siedzącą przy kasie biletowej. Pomnik ma być z brązu, jego koszt oszacowano na 2500 funtów (LINK). 

Koty to miłe zwierzaki, za to obywatele UK już mniej. Bowiem kraj w którym pomnik będzie miała kotka, a nie będzie go miał jeden z najlepszych tekściarzy i wokalistów historii muzyki, czyli Ian Curtis, trudno nazwać normalnym.

Jak nie zwariować? Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 3 stycznia 2021

Z mojej płytoteki: Kraftwerk i Trans Europe Express - jedna z ulubionych płyt Iana Curtisa z Joy Division i najbardziej inspirujących płyt muzyki


Dzisiaj klasyk i jedna z najbardziej zdezelowanych płyt, jakie posiadam w swojej kolekcji, a przy okazji jedna z najważniejszych (obok Autobahn) płyt Kraftwerk, według Iana Curtisa. Z książki Jona Savage'a, ale też i z wywiadów z Peterem Hookiem i Bernardem Sumnerem wiemy, że zespół często przed wyjściem na scenę rozgrzewał się w kuluarach słuchając KraftwerkSumner wspomina w książce Savage'a (TUTAJ), że to Curtis zaprezentował mu jako pierwszy muzykę Kraftwerk, często puszczał Trans Europe Express przed występami. Sumner pod wpływem elektroniki tego utworu, zdecydował się skonstruować syntezator, w czym miał pomóc mu jego dziadek - inżynier. Mało tego, ten sam utwór rozbrzmiewał z głośników na chwilę przed koncertem Petera Hooka and the Light we Wrocławiu (który opisaliśmy TUTAJ i TUTAJ). Album miał też ogromne znaczenie dla twórcy Manchester Sound - Martina Hannetta (warto zobaczyć TUTAJ).

Zatem chyba nie dziwi nikogo, że bez wahania można stwierdzić, iż mamy do czynienia z jednym z najważniejszych i najbardziej inspirujących albumów nie tylko Kraftwerk, ale i w historii nowoczesnej muzyki. 

Zanim zdobyłem winyl z epoki stałem się posiadaczem pirackiej kasety magnetofonowej. Tak tak, swego czasu w naszym kraju na kasetach można było zdobyć wszystko. Mam ją do dziś w swojej kolekcji i do dziś gra:




Winyl z epoki, jaki posiadam, został wydany przez Capitol. Wszedłem w jego posiadanie zupełnie przypadkowo. Znajoma (wtedy byliśmy uczniami tej samej szkoły podstawowej), wielka fanka Bee Gees dostała go w prezencie (w stanie mocno zużytym), a ponieważ wiedziała, że jestem znany w moim mieście z faktu słuchania jak to mówiła dziwacznej muzyki podarowała mi go, czym sprawiła mi ogromną radość. Była to jedna z pierwszych płyt zagranicznych w mojej raczkującej wtedy płytotece... 

 


Mimo znaku czasu zaimponowała mi wtedy znakomita szata graficzna płyty. W grafice Trans-Europe Express z 1977 r. autorstwa Schulta, czwórka muzyków została wystylizowana na gwiazdy kabaretów z okresu międzywojennego, o czym pisaliśmy TUTAJ, wspominając zmarłego w maju ubiegłego roku Floriana Schneidera. Imponuje też coś, czego w polskich wydawnictwach z tamtych czasów nie było - kartonowa obwoluta albumu z zaokrąglonymi narożnikami.



Cały album muzycznie utrzymany jest w niepowtarzalnym klimacie. Kraftwerk, mimo dość mechanistycznego brzmienia, nie popadają na tym albumie w monotonię (co zdarzało im się na kolejnych wydawnictwach), zaskakują nostalgicznymi klimatami i prostotą tekstów. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z concept albumem. Podróżujemy TEE napotykając na różne europejskie przygody, podziwiając widoki niekoniecznie związane z krajobrazami za oknem, ale też i z pejzażami rozpostartymi w ludzkiej psychice. 

Europa jest nieskończona o czym informuje nas pierwszy utwór: Europe Endless. Jest w niej miejsce na promenady, widoki z pocztówek, aleje, ale też i elegancję oraz dekadencję. Po wstępnym utworze bardzo nastrojowy The Hall of Mirrors. Jeden z moich ulubionych (o ile nie ulubiony) utwór Kraftwerk... 

Do sali luster wszedł młody mężczyzna
Gdzie odkrył odbicie siebie

Nawet największe gwiazdy
Odkryją siebie w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Odkryją siebie w lustrze

Czasami widział swoją prawdziwą twarz
A czasem kogoś nieznajomego zamiast tego

Nawet największe gwiazdy
Znajdą swoje twarze w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Znajdą ich twarze w lustrze

Zakochał się w swoim obrazie
I nagle obraz się zniekształcił

Nawet największe gwiazdy
Nie lubią siebie w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Nie lubią siebie w lustrze

Wymyślił osobę, którą chciał być
I zmienił się w kogoś nowego

Nawet największe gwiazdy
Zmieniają się w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Zmieniają się w lustrze

Artysta żyje w lustrze
Echa samego siebie

Nawet największe gwiazdy
Żyją swoim życiem w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Żyją swoim życiem w lustrze

Nawet największe gwiazdy
Montują twarz w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Montują ich twarz w lustrze

Nawet największe gwiazdy
Żyją swoim życiem w lustrze
Nawet największe gwiazdy
Żyją swoim życiem w lustrze

Piosenka ta została po latach coverem który wykonywali Siouxsie and the Banhees. I to wykonywali całkiem nieźle... 



Po tej chwili wyciszenia pora na odrobinę apokaliptycznego tańca, inaczej bowiem nie można nazwać znakomitego Showroom Dummies. 

Stoimy tutaj
Odsłaniając się
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Jesteśmy obserwowani
I czujemy puls
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Rozglądamy się
I zmieniamy pozę
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Zaczynamy się ruszać
I rozbijamy szybę
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Wychodzimy
I wybieramy na spacer po mieście
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Wchodzimy do klubu
I tam zaczynamy tańczyć
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi

Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi
Jesteśmy manekinami salonowymi 

Czyż dzisiaj życie wielu z nas nie wygląda tak jak opisuje ta znakomita piosenka? To kolejny doskonały utwór Kraftwerk. W tym miejscu kończy się pierwsza strona płyty. Pora zatem na drugą, moim zdaniem już nie tak powalającą, choć wcale nie słabą. 

Zaczyna się od wielkiego hitu, wspomnianego powyżej utworu Trans-Europe Express, którym Ian Curtis rozgrzewał kolegów przed występami...


Metal on Metal jest kontynuacją podróży a po nim (również instrumentalny) Franz Schubert. Całość kończy utwór Endless Endless, nawiązujący do początku i zamykający wszystko w nieskończoną pętlę czasu... W nigdy niekończącą się podróż, w jakiej są teraz Ian Curtis i Florian Schneider, i w jakiej będziemy kiedyś my wszyscy.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.



Kraftwerk, Trans Europe Express, Capitol 1977, producenci: Ralf Hütter i Florian Schneider, tracklista: Europe Endless, The Hall of Mirrors, Showroom Dummies, Trans-Europe Express, Metal on Metal, Franz Schubert, Endless Endless. 

środa, 30 grudnia 2020

Archiwum artykułów o Joy Division cz.1: Na ile śmierć Iana Curtisa można skomercjalizować?


Wiele razy podkreślaliśmy na naszym blogu różnice w wersji wydarzeń, jakie docierają do nas z przekazów z epoki, zeznań świadków i książek o zespole
Joy Division. Wątpliwości wzbudziły choćby: obecność Iana Curtisa na koncercie Bauhaus w Londynie (nasze opinie zebraliśmy TUTAJ), czy też sprzeczności w książce Deborah Curtis (TUTAJ). 

Dzięki portalom zbierającym wycinki prasowe, jak choćby TEN gdzie pojawił się znakomity plakat Iana Curtisa (opisany przez nas TUTAJ) możemy dotrzeć do oryginalnych wycinków artykułów prasowych, nie tylko o Joy Division, ale też i o całej stajni Factory Records w tym New Order.

Ostatnio użytkownik Shug_Fac383 dodał do zbioru masę interesujących wycinków. Postanowiliśmy zatem otworzyć nowy dział i w serii wpisów, poczynając od dziś, omówimy pokrótce to co się tam pojawiło, jak i artykuły z naszych zbiorów. Skupimy się na nich szczegółowo, zwracając uwagę na rozbieżności w pojawiających się opiniach i relacjach. 

Tak więc jeśli chodzi o Joy Division, w zbiorach na wspomnianym powyżej blogu jako pierwsza znalazła się seria wycinków z the Independent, opublikowanych w roku 2007, dokładnie 14.05. a skupiających się na premierze filmu Control,  która miała miejsce w tamtym właśnie tygodniu.

Jako pierwszy pojawia się artykuł Andy Gilla pt. The Cult of Ian Curtis. Autor porównuje w nim na początku filmy 24 Hour Party People (pisaliśmy o nim TUTAJ) i Control, zwracając uwagę na klimat tego drugiego, uzyskany dzięki czarno białej realizacji. Zwraca uwagę, że Joy Division byli obok Throbbing Gristle, Cabaret Voltaire i Pere Ubu, jednym z pierwszych zespołów industrialu. Podkreśla też, że byli jednymi z pierwszych używających elektronicznej perkusji, dzięki czemu niczym Kraftwerk, uzyskali niesamowity efekt robotycznego klimatu. Biało - czarne zdjęcia zespołu były takimi, bowiem Kevin Cummins wyznał, że po prostu były tańsze. Poza tym specyficzne oświetlenie wynikające z choroby Curtisa też odegrało tutaj niebagatelną rolę. 

Autor spotkał Iana Curtisa i wspomina go jako wesołego, ujmującego i z zapałem otwartego na dyskusję o filmach i literaturze, jednocześnie wolnego od artystycznego snobizmu i gwiazdorstwa. Na scenie jednak zmieniał się w potwora, jego taniec przypominał ataki epileptyczne, a oczy były szeroko otwarte. Wydawał się być jak opętany. W takie stany, zgodnie z relacjami kolegów z grupy, popadał też poza koncertami. Dzisiaj być może byłby zdiagnozowany jako osoba bipolarna, ale wtedy pod koniec lat 70-tych takie zachowania były postrzegane inaczej.


W dalszej części artykułu autor opisuje ostatnie miesiące życia Curtisa, dwa koncerty w Londynie jednego popołudnia i ataki epilepsji podczas obu, próbę samobójczą, pobyt w szpitalu i płukanie żołądka, koncert w Bury. Po tych incydentach Ian Curtis mieszkał z Wilsonem, Sumnerem i u swoich rodziców. Dalej następuje opis ostatniego dnia życia i samobójstwa wokalisty. Autor przedstawia porównanie kilku sylwetek samobójców, w tym Hendrixa i Cobaina. Z tym że przypadek Curtisa był odmienny, bowiem zdaniem autora, zespół nie był jeszcze tak bardzo sławny, a w prasie toczy się debata, czy sława jaką zyskał byłaby możliwa bez samobójczej śmierci wokalisty zespołu. Po śmierci Curtisa i wydaniu Closer dostrzeżono w warstwie tekstowej zapowiedź samobójstwa. Album stał się klasykiem i zapoczątkował rozwój gotyku. Przełomem stał się tutaj film the Crow i śmierć na planie Brandona Lee - syna Bruce'a Lee. Po tym fakcie takie zespoły jak NIN czy Marilyn Manson stały się klasykami gatunku. 

Na końcu artykułu pojawia się bardzo interesujący wątek. Autor w inteligentny sposób zwraca uwagę na fakt komercjalizacji marki Joy Division. Choćby zapowiedzi firmy New Ballance wydania linii obuwia poświęconej zespołowi oraz drugiej, z logo Factory. Autor smutno konkluduje, że za jakiś czas być może znajdzie się producent lalki Iana Curtisa na baterie, która będzie tańczyć i śpiewać piosenki zespołu. 

Tak oto tragedia człowieka zwanego ostatnią prawdziwą legendą rocka weszła w nowe stulecie, gdzie skomercjalizować można praktycznie wszystko.

Wkrótce opiszemy kolejny interesujący artykuł ze wspomnianej serii. Jeśli chcecie go poznać - czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.              

czwartek, 12 listopada 2020

Jeśli masz do wyboru prawdę, lub dobrą historię - wybierz dobrą historię: Streszczenie książki Collina Sharpa o Martinie Hannettcie - EPILOG 1

 

Jakiś czas temu zaczęliśmy na naszym blogu streszczać książkę Colina Sharpa o jednym z największych realizatorów nagrań w historii, i jednocześnie twórcy Manchester Sound, Martinie Hannettcie. Pierwsza część opisu dostępna jest TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ, siódma TUTAJ, ósma TUTAJ, dziewiąta TUTAJ, dziesiąta TUTAJ, jedenasta TUTAJ, dwunasta TUTAJ, trzynasta TUTAJ, czternasta TUTAJ, piętnasta TUTAJ, szesnasta TUTAJ, siedemnasta TUTAJ a osiemnasta TUTAJ.

W kolejnych rozdziałach Colin Sharp przedstawił urywki z wczesnej młodości Hannetta, opis jego doświadczeń z narkotykami, byliśmy świadkami narodzin pierwszych niezależnych wytwórni płytowych Manchesteru, oraz co najważniejsze, mogliśmy odczuć klimat towarzyszący powstawaniu nagrań takich gwiazd jak John Cooper ClarkeDurutti Column czy Joy Division.  Poznaliśmy także historię nagrania singla Electricity, będącego wynikiem współpracy między Martinem a muzykami z zespołu OMD. Dowiedzieliśmy się też, że po negatywnych recenzjach Unknown Pleasures, Factory Records miało zamiar zrezygnować ze współpracy z Hannettem. Poznaliśmy genezę słynnych powiedzonek Hannetta i wspomnienie jak powstawał wielki hit Joy Division, czyli Transmission. Później Colin Sharp dokonał wnikliwej analizy dwóch niezwykle ważnych płyt które zrealizował Hannett, mianowicie albumu John Cooper Clarke'a Snap, Crackle & Bop, oraz płyty Magazine pt. The Correct Use of Soap. Autor stawia pod znakiem zapytania legendy narosłe wokół śmierci wokalisty Joy Division - Iana Curtisa. Następnie Sharp opisywał w jaki sposób Martin Hannett przeżywał samobójstwo wokalisty Joy Division, które dosłownie zgruchotało jego psychikę.  Następnie poznaliśmy kulisy epizodycznej współpracy między Hannettem a Robem Blamirem i Pauline Murray z punkowego zespołu Penetration, którzy wspólnie zrealizowali kultowe i przełomowe, choć rzadko słuchane, wydawnictwo nazwane Pauline Murray and the Invisible Girls (wydane we wrześniu 1980 roku). Omówione zostało poszukiwanie przez pozostałych muzyków Joy Division następcy Iana Curtisa i atmosfera podczas nagrywania debiutu New Order. Dowiedzieliśmy się też o relacjach między żoną Colina SharpaMartinne a Hannettem. Oboje bardzo się do siebie zbliżyli po ślubie Sharpa i Martinne, choć autor tak naprawdę nie jest w stanie do końca opisać co zaszło między nimi. Opisane zostały też nasilające się problemy Hannetta z narkotykami i utrata jego wiarygodności w oczach ważnych wytwórni.

Dzisiaj opisujemy EPILOG 1, i choć to ostatni rozdział książki to jeszcze jej nie zamykamy, bowiem pojawi się tutaj też EPILOG 2, który będzie naszym uzupełnieniem.

W EPILOGU 1 Sharp wspomina, że ostatni raz widział Martina w 1982 roku. Miało to miejsce nie w Manchesterze, tylko w Londynie. Kierowany złym przeczuciem chciał spotkać się z nim ponownie, więc poszedł, budzony jakimś niepokojem, w nocy do biura Martina. W środku panował ogromny nieład, walały się notatki, kasety magnetofonowe i długie listy uwielbienia od fanów z Belgii, na podłodze pozbijane lustra. Sharp uświadomił sobie z jak ważną osobistością świata muzyki miał do czynienia. Martin był przecież jednym z twórców punka, post punka i nie tylko Manchester ale i Madchester sound

Ale świat biegł do przodu jakby bez niego, czy poza nim. Tony Wilson poślubił dawną miss i miał z nią dwójkę dzieci, stając się jednocześnie komentatorem świata muzyki. W czasie pisania tej książki ma usuniętą jedną nerkę i zmaga się rakiem. Alan Erasmus pozostaje w cieniu, widziano go czasem w sklepach w Manchesterze. Rob jest menadżerem New Order a Durutti Collumn nagrywają nieregularnie. 

Autor starał się po urodzeniu syna kilkakrotnie zejść z Martine, ale to się nie udało. Syn Adam wychowywał się pomiędzy nimi, a w końcu Martine, uzależniona od alkoholu i narkotyków, zmarła 23.01.2004 w wieku 43 lat. W takim samym wieku jak Martin. Została pochowana w północnym Manchesterze.

Na koniec książki Sharp stawia pytanie - co zatem zabiło Martina Hannetta

Przytaczając opinię Tony Wilsona: jeśli masz do wyboru prawdę, lub dobrą historię - wybierz dobrą historię, Sharp wspomina, że w rodzinie Hannetta krąży legenda, że zabił go zawał serca. Jednak naprawdę, zabiło go odizolowanie od studia nagraniowego. Izolacja od jego pasji, jaką było wzięcie zespołu i wspólne stworzenie w studio czegoś niepowtarzalnego. Dodając do tego alkohol, narkotyki, zbyt dużo holesterolu, znajdujemy odpowiedź na pytanie, co zabiło wielkiego realizatora, bez którego wiele dzieł muzycznych, a także efektów specjalnych nigdy nie ujrzałoby światła dziennego.


Colin Sharp (1953 - 2009). 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 19 października 2020

Isolations News 111: Gitara Iana Curtisa poszła, Natalie Curtis zaprasza na wywiad, wetknijcie mu flagę New Order, Ian Curtis legendą, kradną Section 25, Les Disques du Crépuscule i Alice in Chains wznawia, a Lydon trumpuje

Gitara Iana Curtisa poszła na londyńskiej aukcji za astronomiczną kwotę 162 562 GBP (czyli 211513 USD, co na nasze wynosi 815 902.70 PLN). Tak wyglądała licytacja: 


Przykre bo jak widać na filmiku, już podczas licytacji stoi w szafie pancernej. I tak pewnie pozostanie. Kupiec jest bowiem anonimowy.  


Gitarę sprzedała Natalie Curtis - córka Iana. Ta zaprasza na filmik powyżej, o którym pisze tak: click here to see a tour of the gallery and my conversation with Arnaud Lefebvre. A big thank you to everyone who submitted questions about my work. Thanks also to everyone who was able to attend the exhibition and to everyone who has viewed the work online (and it remains online), NC


Ten sam dom aukcyjny sprzedaje flagi (TUTAJ) których użyto w tzw. Joy Division reimagined videos, z okazji 40-lecia wydania Unknown Pleasures. Klipy, które wtedy nagrano, są antyreklamą zespołu i pokazują, że byli członkowie Joy Division mówili prawdę, twierdząc, że nie mieli pojęcia o czym śpiewał Ian Curtis. A flagi? Zamiast opychać na aukcji powinni wetknąć odpowiedzialnemu za serię kalecznych klipów w odpowiednią część ciała. I to bez mydła.


A Ian Curtis? Pozostał legendą. Na eBay.com pojawiła się płyta z wywiadem przeprowadzonym z nim w listopadzie 1979 r. w Castle Pub. Można kupić ją TUTAJ.


W klimacie Factory - piraci wyprodukowali serię ubrań z motywem okładki płyty  zespołu Section 25 From The Hip wydanej przez Factory (FAC90) w 1984 r. Okładkę tę oczywiście projektował Peter Saville (LINK). Co zabawne - akt piractwa został wywęszony na Twitterze (LINK), a dokonał go użytkownik SiSu, który nas obserwuje. Sisu uważaj, Saville projektuje dla Adidasa i Diora i jak tylko kiwnie palcem jego papugi puszczą cię chłopie z torbami.

W klimacie Manchester - na platformie Sky.com (Sky Arts) nadawany jest 6-odcinkowy serial dokumentalny o muzyce  Manchester sound przełomu lat 70 i 80. autorstwa Guy Garveya - Guy Garvey From The Vaults, złożony z nieznanych lub mało znanych materiałów pochodzących z czeluści magazynów lokalnych telewizji. Są to nagrania z programów So It Goes z telewizji Granada, The Tube Tyne Tees oraz The London Weekend z Show LWT. Pierwszy odcinek (1979) pojawił się 18 września o 21:00 i zawierał 3 piosenki Kate Bush z koncertu w Manchesterze, który został nagrany, ale nigdy nie pokazany widzom! Ci mogli obejrzeć także pierwszy telewizyjny występ Echo & the Bunnymen w What's On z Granada Reports. Z What's On pochodziły także urywki z występami The Teardrop Explodes i Joy Division. Wybrane odcinki można obejrzeć po zainstalowaniu playera (LINK). Zaskoczą nas? Zobaczymy.


Pozostańmy jeszcze w atmosferze Manchesteru i Factory Records, oraz pokrewnych wytwórni. Les Disques du Crépuscule (warto zobaczyć TUTAJ) w 40-lecie wydania kultowej kompilacji From Brussels With Love (numer katalogowy TWI 007) wyda w listopadzie 2020 r. jubileuszowy box zawierający 2 LP (kolorowy winyl) i 2xCD oraz 60-stronicowy albumik. Kompilacja From Brussels With Love była pierwszą płytą Crépuscule wydaną właśnie w listopadzie 1980 roku na której znajdowały się utwory wykonane przez taki twórców jak: A Certain Ratio, Gavin Bryars, Harold Budd, Thomas Dolby, Dome, The Durutti Column, John Foxx, Martin Hannett, Richard Jobson, The Names, Bill Nelson, Kevin Hewick + New Order, Michael Nyman i Der Plan. Przedsprzedaż i tracklisty są TUTAJ

Skoro o wznowieniach: Alice in Chains wyda reedycję debiutanckiego albumu Facelift. Projekt z 1990 roku zawierał znane hity zespołu, takie jak Man In The Box, Bleed The Freak i Sea Of Sorrow. Projekt zakłada wydanie  13 listopada czarnej edycji winylowej 2LP, a luksusowy zestaw pudełkowy który będzie dostępny 29 stycznia 2021 r. będzie zawierał akrylowe pudełko deluxe ze zremasterowanym albumem na 2 płytach winylowych LP, ekskluzywne nagrania na kasetach, album w twardej oprawie, składany dwustronny plakat, arkusz naklejek, folder i cztery odbitki zdjęć. Więcej TUTAJ, a my tylko dodamy, że słuchaliśmy ich i zawsze im kibicowaliśmy, a ich doskonałe wydawnictwo Jar of Flies opisaliśmy TUTAJ.



Skoro mówimy o świetnych płytach, jak ta powyżej, to może warto wspomnieć o badziewiu robiącym zawrotną karierę. The Joshua Tree zespołu U2 został uznany za najlepszy album lat 80-tych (LINK). To tylko w BBC mogli wymyśleć. W pierwszej dziesiątce są co prawda the Smiths, i Dire Straits, ewentualnie jeszcze ABC, ale reszta to komercyjny szajs. Oczywiście z liderem rankingu na czele. 

U2 skończyli się po the Unforgettable Fire, o czym pisaliśmy TUTAJ, ale tej płyty, mimo że też jest z lat 80-tych, na liście nie ma. Nie ma na niej również Closer co oznacza, że praktykanci z BBC osiągnęli dno.
 

Za to opublikowano listę ulubionych piosenek Lou Reeda (LINK). Można się nieźle zdziwić..
  


Skoro już wkroczyliśmy w klimaty undergroundu - ruszyła przedsprzedaż biletów na Rock na Bagnie lecz tegoroczne zachowują ważność (LINK). Z organizatorem imprezy rozmawialiśmy TUTAJ.


Skoro punk to Dezerter - a ten wystąpi 5 grudnia w klubie Palladium w Warszawie o 20:30 (LINK). Bilety TUTAJ. Taka refleksja - gdyby żył Skandal i gdyby nie popadł w tarapaty, dziś Dezerter byłby światowej sławy megagwiazdą.
 

A taką staje się powolutku białoruski Molchat Doma, który udostępni ekskluzywne wideo za pośrednictwem @roughtrade Instagram TV, tym sposobem promując debiut trzeciego albumu Monument (TUTAJ).  Płytę w przedsprzedaży oferuje wytwórnia Rough Trade (LINK). Na razie można obejrzeć oficjalne wideo z piosenką Dyskoteka pochodzącą z nowej płyty:


Taaaa, i kto by pomyślał, że kapela która nagrywa dzisiaj w Rough Trade udzieliła nam jednego z pierwszych, jak nie nawet pierwszego w historii wywiadu.... Czytajcie go TUTAJ, a o drugiej ich płycie i kapeli pisaliśmy TUTAJ. Czujemy, że kapela stanie się sławna - i to nie jest łut szczęścia, po prostu ma się ten  gust (tego nie uczą w szkołach).


W kwestii gustu - John Lydon, lider Sex Pistols zapowiedział, że w wyborach prezydenckich w USA będzie głosował na Donalda Trumpa, bo jest on jedynym wyborem. Lyndon jest obywatelem Stanów Zjednoczonych od 2013 roku. Od razu przestał być lubiany przez niektóre środowiska, czego dowodem są niekorzystne zdjęcia muzyka ilustrujące tę wiadomość (LINK). Jesteśmy pewni, że odwrotna sytuacja miałby miejsce gdyby ogłosił, że głosuje na Bidena. To się nazywa tolerancja, w imieniu której postępują oba obozy.


Skoro mowa o wielkich - w styczniu spodziewana jest publikacja książki zawierająca zdjęcia i złote myśli Neila Pearla, niedawno zmarłego perkusisty Rush: Neil Peart: The Illustrated Quotes (LINK). Patrząc na jego życiorys (TUTAJ) i analizując teksty piosenek Rush, które pisał, warto będzie przeczytać...     

Tak jak warto czytać nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.