Pokazywanie postów oznaczonych etykietą And Also the Trees. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą And Also the Trees. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 stycznia 2023

Z mojej płytoteki: And Also the Trees i Virus Meadow - psychodeliczne klimaty brytyjskiej wsi


Swego czasu opisywaliśmy znakomity koncert brytyjskiego zespołu zimnofalowego And Also the Trees (TUTAJ), przedstawiając krótko sylwetkę grupy z Inkberrow: Zainspirowani ruchem post-punk And Also The Trees od samego początku byli inni. W przeciwieństwie do swoich rówieśników takich jak: PIL, Joy Division i The Gang Of Four, And Also The Trees byli pod wpływem prawie wyłącznie krajobrazu i historii wiejskiego otoczenia, i ten wpływ pozostaje w nich do dziś.

Idąc nijako za ciosem, kilka lat temu nabyłem album z najlepszymi (w mojej opinii) utworami z tamtego koncertu. Jest to drugi w dyskografii album, który wydany został w 1986 roku. Płyta przyleciała z Japonii, co ciekawe całość z transportem to zaledwie 100 PLN, co biorąc pod uwagę idealny stan, graniczy z cudem. Tym bardziej, że nabyta wersja pochodzi z rynku niemieckiego przez co została uatrakcyjniona jednym dodatkowym utworem pt. Scarlet Arch.


   

Całość ma bardzo ciekawy klimat, nie jest to typowa zimna fala, raczej podąża w kierunku psychodeli. Jest w tej płycie piękno, ale jest też niepokój. Już sam początek powala, jest prosty ale jakże sugestywny. Od pierwszych taktów wiemy o czym będzie mowa. Slow Pulse Boy...

Chłopak ze spowolnionym pulsem

Gdzieś eksplodujący podmuch paleniska
Bursztynowe pióropusze na nocnym niebie
Każda eksplozja rozpościera się
Od horyzontu do horyzontu
Od horyzontu… do horyzontu
I przez chwilę, chłopak ze spowolnionym pulsem
Stał przy oknie
I pozwalał by ogień wsiąkał w jego skórę
I znowu by wszystko znieruchomiało
Gdyby nie pusta puszka
Bujająca się w rynsztoku
Na wietrze
I wtedy stanęliśmy bardzo blisko siebie
Tak, że mogłem zmieścić się w przestrzeni
Pomiędzy uderzeniami jego serca
Na zewnątrz znowu
Wybuch paleniska
I ciemne czerwone rzeki
Wypełniające żyły gorączką
Mogliśmy owładnięci szaleństwem
Znaleźć wszystko co utracone
A ogień płonie w naszych butach...
Więc ścigamy wybuchy
Od horyzontu do horyzontu,
Owińmy się wokół odległości
Tak długo, tylko jak wytrzymamy.

Gdzieś śpiewa dziewczyna.

W powietrzu unosi się spokój
Ale jest większy spokój, jaki mogę znieść.
Że jutro świeci słońce.

Jako drugi serwują nam znakomity Maps In Her Wrists And Arms. Mimo że spokojny, też posiada w sobie ogromny ładunek emocji... Może się mylę, ale wydaje się, że to piosenka o umierającej kobiecie.

Mapy w nadgarstkach i ramionach
W namiocie z pudru i koronki,
Sępy dziobią padlinę, która karmi się z ręki,
Tęsknota za rozkładem
Czeka na dźwięk
Ich skrzydła powoli falują, gdy odlatują...
Niektóre zostaną na dłużej.

W jej nadgarstkach i ramionach są mapy,
A kurz leży jak śnieg wokół łóżka.

Świecąca biel, rzeźba z kości,
Albo klejnot jak zmięty, zniekształcony księżyc
Dreszcze w jej umyśle,
Jeśli podejdzie zbyt blisko
Rozbije się tak szybko, że nie zostawi nic po sobie,
Starsza pani wzdycha.

Czasami, gdy podnosi oczy
Pokój wypełniły powiewające prześcieradła z jedwabiu.
W jej nadgarstkach i ramionach są mapy,
A morfina przypływa chlebem terroru i błogością.

W namiocie z pudru i koronki,
Słyszy skrzypce, obserwuje smyczki...
Przewijające się po pokoju.

W zasadzie po takim ładunku trudno o coś mocniejszego. Instrumentalny The Dwelling Place idealnie pasuje tutaj jako hymn dla zmarłej... Vincent Craine zdaje się być z kolei hymnem pamięci dla brytyjskiego kompozytora, który popełnił samobójstwo trzy lata po realizacji omawianej dziś płyty, a w czasie jej nagrywania cierpiał na depresję. Co ciekawe, zmarł popełniając samobójstwo - przedawkował leki antydepresyjne. W piosence mamy nawiązanie do okładki, pojawia się w niej stół a na nim miska z owocami, kurczącymi się pod naciskiem  zardzewiałej łyżeczki.


Stronę B oficjalnej wersji płyty rozpoczyna Jack.

Jack wyszedł pewnego burzliwego dnia
Aby zobaczyć, gdzie poniosą go nogi,
Zabrały go z jego śpiącego miasta
W poprzek lądu wysokiego, i niskiego

Piosenka zdaje się opisywać podróż bohatera przez wsie, pełna jest typowych wiejskich krajobrazów, mamy w niej kwiaty, drzewa, morze... Bohater jednak nie wraca już do swojego domu. The Headless Clay Woman to w mojej opinii najsłabszy utwór płyty, znowu mamy tutaj klimaty wiejskie. Po nim Gone.....Like The Swallows - taki lekki zastrzyk optymizmu. Utwór nieco nie pasuje do całości, ale może chodzi o to, żeby przygotować nas na genialne zakończenie jakim jest tytułowy Virus Meadow.

Zatruta Łąka

Brzęczący dzwonek, powolne dzwonienie echa
Tarza się po zatrutej łące.
Ssij zaczarowany sznurek z jagód,
Usłysz dzwony poza nami.

Cichnące kazanie, mruczy głowa księdza
Święte słowa poprzez łąki.
Całował kręcącą się dłoń plag,
Przez jego usta śpiewał wirus.

A gawrony zdawały się podążać za nim
Gdziekolwiek nie poszedł
Trzepocząc na jasnym niebie,
Kracząc na wieży.
Wiszące na ołowianym niebie,
Zwisające ze słońca.
Gawrony zdawały się podążać za nim...
Gdziekolwiek nie poszedł.

Kiwający głową oset, angielska słoneczna rosa,
Kobieta z łabędzią szyją, łąka z łóżeczkiem dziecięcym.
Bolące ramiona opadają i wznoszą się
Jak bijące dzwony

I obandażowane wysmarowaną skórą  kończyny
Nocnych braci,
Walcząc... czołgają się
Przez pustą szczelinę poranka.

Reasumując, poza dwoma słabszymi piosenkami, to bardzo dobra płyta, ewidentnie strona A lepsza niż B

My zapewne wrócimy jeszcze do twórczości And Also The Trees, tymczasem oddajmy się nastrojowi psychodeli brytyjskiej wsi.


And Also the Trees, Virus Meadow, producenci: And Also the Trees, Mel Jefferson, Richard Waghorn, Reflex, 1986,  tracklista: Slow Pulse Boy, Maps In Her Wrists And Arms, The Dwelling Place, Vincent Craine, Jack, The Headless Clay Woman, Gone.....Like The Swallows, Virus Meadow.


 

sobota, 12 maja 2018

Inspiracje dla okładek płyt - bardzo się zdziwicie!

Kiedy Alex Steinweiss, pierwszy dyrektor artystyczny wytwórni Colombia Records, przedstawił w późnych latach trzydziestych pomysł wydawania dekorowanych okładek albumów nie wiedział, że ten jego eksperyment spowoduje prawdziwą artystyczną rewolucję w przemyśle muzycznym. Jego kolorowy dodatek do pakietu płyt sprowokował tak rekordową sprzedaż, że szybko zainspirował inne firmy i muzyków do podobnych produkcji. Dziś większość wytwórni muzycznych zdaje sobie sprawę, że obraz na okładce ma wpływ na sprzedaż, w związku z tym nie narzuca sobie żadnych finansowych ograniczeń przy zatrudnianiu projektantów, fotografów lub artystów do projektowania okładek. Przykłada się wszelką staranność to tego, aby stworzyć okładkę, która odzwierciedla ducha albumu.

Twórcze wymyślanie wciąż nowych ilustracji może w związku z tym okazać się sporym wyzwaniem, dlatego inspiracją dla projektantów są często dzieła innych artystów. Jest zaskakujące jak duża liczba okładek płyt zawiera elementy rozmaitych obrazów, z różnych stylów i epok. Czasem dzieje się tak dlatego, że obraz przedstawia ideę, którą muzyk próbuje przekazać, czasami okładka jest formą hołdu złożonego jej twórcy, a czasami jest to po prostu przypadek graniczący z nieetycznym zawłaszczeniem pierwowzoru.

Tak wielka staranność cechująca wybór elementu graficznego na okładkę jest zrozumiała, gdy uświadomimy sobie, że oprócz teledysków, okładka często działa jako główny komponent wizualny albumu. Poniżej znajduje się wybór kilkunastu okładek albumów wraz ich pierwowzorami. Oczywiście nie są to wszystkie tego typu przykłady, jest ich tak ogromna ilość, że nie w sposób byłoby je wszystkie tu zaprezentować. Ich kolejność nie jest chronologiczna, lecz wynika z pogrupowania według źródeł inspiracji którymi są dzieła sztuki (obrazy, grafiki i rzeźby), zabytki architektury w krajobrazie uchwycone na zdjęciach oraz fotografie wykonane przez znanych artystów lub zapisane w historii.

Album Turbulent Indigo Jons Mitchell’a z 1994 r., zdobywca nagrody Grammy z 1996 roku na najlepszy album pop oraz najlepszą okładkę albumu i autoportret Van Gogha z obandażowanym uchem.


Album Movement  zespołu New Order z 1981 autorstwa Peter Saville, który skopiował czy też zinterpretował słynny futurystyczny plakat Fortunato Depero z 1932.


Kolejny album, bardzo znany tego zespołu  Corruption, and Lies został przez Savilla ozdobiony obrazem Koszyka kwiatów Henri Fantin-Latour,  który jest częścią stałej kolekcji National Gallery w Londynie.


New Life z 1981 grupy Depeche Mode wzorowane jest na Geopolitycznym dziecku - narodzinach nowego człowieka Salwadora Dali  z 1943 roku.


Kolejna okładka tego samego albumu Depeche Mode została zaczerpnięta z okładki czasopisma Mindalive z 1968 r., do której odniósł się także album innego grupy, Black Sabbath Born Again z 1984 r.



Obrazy Salvadore Dali były wykorzystywane przez inne zespoły do promocji ich płyt, m. in. albumu Wazoo z 2007 r. z nagranym koncertem Franka Zappy, który miał miejsce w 1972 w Music Hall w Bostonie, wydanym pośmiertnie. 


Okładka albumu Day & Age z 2008 r. zespołu The Killers została zainspirowana pointylizmem w sztuce, głownie obrazem Georgesa Seurata zatytułowany Sekwana.


Album The Jeff Beck Group z 1969 r. ma na okładce wersję znanego jabłka René Magritte z 1958 roku. Podobno obraz ten jest w posiadaniu Paula McCartneya


Swoją drogą tym obrazem inspirowane było logo firmy Apple, the Beatles (o nazwę odbyło się kilka procesów między Beatlesami a Jobsem). A tu inny album również czerpiący inspirację z twórczości tego belgijskiego malarza:


Album Guns n' Roses, Use Your Illusion użył fragmentu obrazu Rafaela Szkoła Ateńska: 


O wykorzystaniu innego dzieła Rafaela niedawno pisaliśmy TUTAJ. The Sisters of Mercy zilustrował Body And Soul z 1984 r. pracą Gustave Doré: Inferno, Canto 32.

Z kolei The Beatles swój The White Album wydany 1968 roku promowali konceptualną pracą minimalisty Roberta Ryman’a Untitled z 1965, a niektórzy też sądzą, że pomysł na białą, prostą okładkę wzięli ze zdjęć Yoko Ono prezentowanych w 1967 i 1968 roku.




Virus Meadow to drugi studyjny album angielskiego zespołu And Also the Trees, wydany w 1986 roku przez wytwórnię Reflex. Na okładce prezentuje zdjęcie martwej natury z nadpsutymi owocami, czym nawiązuje do malarstwa rodzajowego takich czołowych twórców jak Francisco de Zurbarán oraz obrazów rodzajowych niderlandzkiego malarstwa z XVII wieku, np.: do dzieła Harmen van Steenwyck (1612–c.1656)


Alan Parsons Project wydał  w 1987 r. album Gaudi, zainspirowany życiem i dziełem wielkiego katalońskiego architekta Antonio Gaudiego. Zdjęcie autografu artysty na przedniej okładce, oraz inne fotografie na obwolucie wewnętrznej i w środku zostały udostępnione przez Muzeum Gaudiego w, Barcelonie


Z polskich okładek trzeba wymienić oprawę płyt zespołu Collage  wydanej w 1995 roku Moonshine, który trafił na rynek światowy - m.in. do Japonii i Korei ostatnia jak dotąd płyty tego zespołu: Safe, na których umieszczono reprodukcje obrazów Zdzisława Beksińskiego (pozwolenie załatwił sam Tomasz, syn malarza):



Z ciekawszych realizacji trzeba koniecznie przypomnieć Magical Ring, znakomity, siódmy album irlandzkiej grupy Clannad, który został wydany w roku 1983. Nazwa Clannad pochodzi od gaelickiego zwrotu Clann as Dobhar, co oznacza rodzina Dore. Grupa została założona przez rodzinę Brennan w 1970 roku. Jedna z piosenkarek, Eithne, która dołączyła do zespołu w 1979 roku trzy lata później rozpoczęła karierę solową jako Enya. Na okładce wspomnianej płyty umieszczono zdjęcie wykonane przez Nick’a Yates’a, przedstawiające kamienny krąg stojący w Irlandii przy głównej drodze z Hollywood do Baltinglass. Krąg nazywany Piper's Stones według legendy powstał z tańczących czarownic zamienionych w kamień. 


Innym, twórczym przekształceniem fotografii jest zdjęcie na płycie The Cure Faith z 1981 roku autorstwa  Porla Thompsona i Andy Vella z ruinami XII wiecznego kościoła w Bolton Abbey - Faith okładka albumu, przedstawia zdjęcie Bolton Abbey we mgle. 


Kolejne ciekawe zdjęcie to fotografia tornada w pobliżu Jasper w stanie Minnesota wykonana przez Lucille Handberg 8 lipca 1927 roku, które trafiło na dwie okładki: Stormbringer  The Deep Purple  oraz Tinderbox Siouxie & the Banshees:
 

Były także takie okładki, które kończył pozew sądowy, jak miało to miejsce przy pierwszej płycie Led Zeppelin. Musieli na krótko zmienić nazwę na The Knobs, ponieważ Eva von Zeppelin uznała, że użycie nazwiska jej szacownego rodu przez zespół grający hałaśliwą muzykę jest dla niej zniewagą, stwierdziła, że nikt im nie zabrania bycia sławnymi na całym świecie, ale to nie powód, aby banda wrzeszczących małp używała czcigodnego nazwiska bez pozwolenia. Złe nastawienie hrabiny pogorszył fakt zamieszczenia na okładce płyty zdjęcia symbolu katastrofy rodu, czyli eksplozji sterowca Hindenburg w 1937 r. Ostatecznie jednak sprawa zakończyła się ugodą.


Takich inspiracji jest znacznie więcej, [o niektórych pisaliśmy wcześniej, choćby Closer Joy Division TUTAJ] a wszystkie pokazują, że nawet najbardziej wydawałoby się obrazoburcze i zbuntowane formacje muzyczne czerpią ze wspólnej, obrosłej tradycją spuścizny kulturowej.

Na koniec trzeba wspomnieć o wyjątkowej oprawie płyty, którą ozdobiono nie dziełem sztuki, nie fotografią, lecz elementem zaczerpniętym ze świata nauki, z Cambrige Encyclopedia of Astronomy. Chodzi tu oczywiście o album Joy Division Unknown Pleasures z 1980 r.


czwartek, 22 lutego 2018

Niezapomniane koncerty: AND ALSO THE TREES - Missing in Mâcon (2013)

Zdaję sobie sprawę, że być może na poważnym blogu nie powinno być tego typu wpisów. Ale na swoje usprawiedliwienie mam dwa fakty.

Po pierwsze - blog ten ma na celu propagowanie chłodnej fali, jej źródeł, muzyki post punk, cold-wave, sztuki tego rodzaju w każdej formie jak: poezja, literatura czy kino. Zespół o którym dziś piszę niewątpliwie do tego gatunku się zalicza, w zasadzie do klasyki gatunku.

Po drugie - internet to niezgłębione źródło informacji. Czasem łatwo coś przeoczyć. W przypadku dzisiejszego koncertu chciałbym alby do tego właśnie nie doszło. 

A teraz kilka zdań o bohaterach. Zespół powstał w roku 1979 w UK w Inkberrow - 150 km od Londynu. To jakieś 2.5 godziny jazdy samochodem w kierunku południowym od Manchesteru. W twardym jądrze od początku pozostają dwaj bracia: Simon i Justin Jones, wokalista i gitarzysta. Na swojej oficjalnej stronie internetowej (TUTAJ) tak piszą o swoich korzeniach: 

"Zainspirowani ruchem post-punk And Also The Trees od samego początku byli inni. W przeciwieństwie do swoich rówieśników takich jak: PIL, Joy Division i The Gang Of Four, And Also The Trees byli pod wpływem prawie wyłącznie krajobrazu i historii wiejskiego otoczenia, i ten wpływ pozostaje w nich do dziś."

And Also The Trees (1984, Reflex Records)
Virus Meadow (1986, Reflex Records U.K.)
The Evening of the 24th (1987, Reflex Records)
The Millpond Years (1988, Reflex Records)
Farewell To The Shade (1989, Reflex Records)
Green Is The Sea (1992, Normal Records)
The Klaxon (1993, Normal Records)
Le Bataclan (1994, AATT)
Angelfish (1996, AATT)
Silver Soul (1998, AATT)
Further From The Truth (2003, AATT)
(Listen For) The Rag and Bone Man (2007, AATT)
When the rains come (2009, AATT)
Hunter not the hunted (2012, AATT)
Born into the waves (2016, AATT) 

Do ich twórczości wrócę, tymczasem posłuchajmy i co ważniejsze, obejrzyjmy. To na prawdę mistrzostwo świata jeśli chodzi o realizację. Proszę zwrócić uwagę na wirtuozerię artystów, jak stopniowane są emocje, jak piękna i wymowna jest gra świateł...  Proszę posłuchać jak w zasadzie minimalistyczną liczbą instrumentów można osiągnąć suspens godny sztuki Shakespeare'a. I to sztuki najwyższych lotów. A przy okazji te teksty... 

Oto tracklista: Rip Ridge, Maps in her wrists and arms, Hunter not hunted, Only, He walked through the dew, The legend of Mucklow, Slow Pulse Boy, Mermen of the Lea, Angel, Devil, Man and Beast, Dialogue, Bloodline, The Knave, A room lives in Lucy, Rive Droite Encores, Missing, Burn Down this Town , Virus Meadow.

Dajmy się zaczarować...